m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Podróżujemy lokalnym autobusem, ja nawet kilka przystanków na dachu. Widoki przepiękne, ale przy prędkości powyżej 30km/h robi się nieprzyjemnie. Wiatr tak mocno smaga mnie kosmykami moich własnych włosów w twarz, że aż boli. Wnętrze indyjskiego autobusu, niestety za późno zrobione. Tutaj autobus jest już prawie pusty.
A normalnie na siedzeniach, gdzie w Europie 2 osoby by usiadły, w Indiach mieści się 4-5.
O czym marzą dziewczyny  z pustyni Thar, gdy tak zamyślone wzrok na horyzoncie zawieszą? Nasza rezydencja w Kauri.
Chatka z nie wypalanej cegły, przy czym glina mieszana jest z plackami krowimi.
Kryta strzechą.
Ściany pokryte świeżym wapnem i malunkami.
Wewnątrz skromnie, ale czysto. Siennik na pryczy pachnie odurzająco.
Spałoby się bosko, gdyby nie…
Tuż za ścianą znajduje się zagroda dla kóz, które masowo cierpią na nadmiar gazów.  
Cała noc wydają przeraźliwe dźwięki. Pan Badal i jego żona szykują dla nas posiłek. Na kolację serwują tradycyjne danie indyjskie dhal bat
tzn. zupę z soczewicy, ryż i gotowane warzywa.
Szykujemy się na dwudniową wyprawę, wielbłądy poniosą jedzenie, wodę w butelkach, koce do spania i nas. Pojadą z nami przewodnicy, będący jednocześnie kucharzami i opiekunami wielbłądów. Pustynia Thar to nie Sahara. Jest tu trochę roślinności poprzeplatanej pasami wydm. Gdzie niegdzie malutkie osady, których mieszkańcy utrzymują się z hodowli bydła. Zatrzymaliśmy się w takiej osadzie, by napoić wielbłądy.
Pan złapał kozę i wydoił trochę mleka, właściwie w locie, prosto do butelki.
Butelkę wręczył nam, byśmy mieli świeże mleko do porannej herbaty.
W Indiach bardzo popularna jest herbata z mlekiem.
Najbardziej udane zdjęcie świętej krowy, jakie udało mi się zrobić.
Wędrujemy parę godzin. A potem przychodzi przerwa na lunch.
Panowie kucharze biorą się za gotowanie, a my za eksplorację najbliższej okolicy na pieszo.

Do dyspozycji kuchni oddajemy wypasiony scyzoryk szwajcarski Jaśka.
Oj czy był to dobry pomysł?
Panowie najpierw odkrywają wykałaczkę i cała trójka dłubie nią w zębach.
Następnie odkrywają obcinaczkę do paznokci i cała trójka... brrry..
Scyzoryk podróżował później już tylko szczelnie zapakowany, a w domu przeszedł porządną dezynfekcję.
Próby nawiązania przyjacielskich kontaktów z wielbłądem.
Ogólnie to całkiem poczciwe zwierzaki, zdecydowanie łatwiejsze do poskromienia niż konie.
Po lunchu sjesta. Przeczekujemy najgorszy  południowy skwar. Relaksujemy się na kocyku. Nagle przybiega bardzo zziajany pies. Podajemy mu wodę w naczyniu z pociętej butelki i już mamy przyjaciela. Pies kładzie się na skraju naszego koca.
Po paru minutach w naszym kierunku drepcze młoda koza. Na pobliskim krzaku dostrzegamy kwiatostany, zrywamy je  i dajemy kozie do zjedzenia. Koza mlaszcze z zadowoleniem i ... kładzie się na drugim skraju naszego koca. Nie mija 10 minut, a zza pobliskiego krzewu wychodzi duża, pięknie ubarwiona jaszczurka. To wszystko dzieje się na pustyni, osad ludzkich nie ma w zasięgu wzroku. Pustynia Thar pełna jest życia, wystarczy tylko usiąść spokojnie i rozejrzeć się dookoła.
Spotkaliśmy potem jeszcze lisa i rozmaite ptaki.
Ruszamy dalej.
Proszę podaj mi lejce, bo już się wymościłam wygodnie.
Na rozstaju: w lewo teraz czy w prawo? O zmierzchu wybieramy miejsce na nocleg. Śpimy na wydmach. 
Na piasku rozkładamy kołdry i przykrywamy się kocami. Przed zaśnięciem długo gapimy się na gwiazdy. 

To był długi, piękny dzień.
Pupy i uda nieprzywykłe do wielogodzinnej jazdy w siodle bolą porządnie.
Ale warto było. :-) Następnego dnia rano wieje dość silny wiatr i ciska w nas kłujące igiełki piasku.
Chronimy się za pobliski krzew, by tam zjeść śniadanie.
Pewnie mi nie uwierzycie, ale pod tym krzakiem rośnie grzyb. Grzyb na pustyni!
Halucynogenny pewnie- ktoś z nas zażartował.
Zaczęliśmy roztaczać wizje, jakie mogłyby nas nawiedzić po zjedzeniu halucynogennego grzyba.
Jasiek widział wielkiego grillowanego kurczaka, skaczącego do basenu pełnego piwa.
Wielbłądy mają znakomity węch i dobrze rozwinięte libido. Nawet porządnie spętany wielbłąd, potrafi udać się na poszukiwanie nęcącej go wonią z oddali samicy. Poranne poszukiwania Jaśkowego wielbłąda trwały dobrą godzinę. 
Ze spętanymi nogami zdołał zrobić prawie kilometr.
Przy następnej pustynnej studni, nasi kucharze chcą nabrać wody, ale najpierw długo grzebią w niej kijami. 
Co oni tam robią?
Oto, co wpadło do studni i nie mogło później wyjść.
Zapalają się nam światełka alarmowe.
A do czego nam ta woda, czy aby nie do picia? pytamy.
Nie do picia, tylko do mycia- pada dość lakoniczna odpowiedź
???
No, do mycia warzyw...

Oj patrzyliśmy im potem na ręce.
Wypatrzyliśmy przy okazji, że karnistry na wodę mają mocno wyblakły napis diesel.
O dziwo, naszym żołądkom nic a nic na safari nie zaszkodziło.
Na następnym postoju uczę się robić czapati. Moje dzieło. :-) Pustynia pełna jest bogactw. Zaopatruje w suche :-) drewno na opał. Dzieci pomagają w pracach rodzicom. Te kwiaty posłużą pewnie jako pasza dla zwierzaków. Woda też jest osiągalna, ale często trzeba przynieść ją z daleka.
Droga do studni to często kilka kilometrów.
Noszenie wody jest rolą kobiet.
Bogate w tlenki żelaza glinki można użyć jako  barwniki do malowania domów. 
Do dyspozycji są 3 kolory: żółty, czerwony i brązowy.
Malunki przetrwają do najbliższej pory deszczowej, a jak skończy padać to zrobi się nowe. Wracamy powoli. Na progach domu witają nas zaciekawione buźki. Tutaj z wizytą w lokalnym warsztacie ceramicznym. Pan garncarz miał bardzo sprytne koło garncarskie, zrobione z dużej, ciężkiej opony. Hobbysta-garncarz musiał oczywiście spróbować swoich sił.
Żona pana garncarza robiła piękne patchworki. Fragmenty tkanin pochodzą z sukien kobiet muzułmańskich, po części sukien ślubnych.
Ślub i pogrzeb to najważniejsze wydarzenia w życiu tamtejszych ludzi i jednocześnie najbardziej kosztowne. Środki na organizacje tych dwóch uroczystości często zbiera się latami.
Kupiliśmy taki jeden patchwork. Wisi teraz oprawiony na honorowym miejscu w salonie.
Czasem siadam na puchatym dywanie i fantazjuje o losach kobiet, które nosiły te suknie.
Czy są szczęśliwe?

najbliższe galerie:

 
Jaisalmer - zlote miasto pustynii
1pix użytkownik michal1988 odległość 27 km 1pix
Złote Miasto Jaisalmer
1pix użytkownik doracz odległość 29 km 1pix
Kolorowy Jaisalmer
1pix użytkownik bartek1979 odległość 29 km 1pix
Scenki uliczne z miasta Jaisalmer
1pix użytkownik doracz odległość 29 km 1pix
Jaisalmer
1pix użytkownik gosiekz11 odległość 29 km 1pix
Ludzie - Indie / rodzina Jagdisha Bhopy w Jaisalmerze
1pix użytkownik slav odległość 29 km 1pix

komentarze do galerii (13):

 
gosiekz11 użytkownik gosiekz11(wpisów:51) dodano 05.04.2010 14:34

raptorek, dzieki za komentarz, ciesze sie ze nie miales uczucia brniecia w piachu po kolana :-)

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:314) dodano 03.04.2010 18:35

Jak pierwszym rzutem oka zobaczyłem 50 zdjęć, pomyślałem "oho, pewnie będzie trudniej przebrnąć przez tę galerię niż Wam przez tę pustynię" a przed chwilą po ostatnim zdjęciu denerwowałem się, że nie mogę odszukać na nim strzałki "dalej" :)
Świetna relacja, barwna i ciekawa mimo niewielkich zasobów treści. To musiało być bardzo fajne doświadczenie.

marioli użytkownik marioli(wpisów:1031) dodano 17.02.2010 11:18

Obejrzalam z dużym zainteresowaniem. Duży plus dla wciągającego komentarza do zdjęć.

gosiekz11 użytkownik gosiekz11(wpisów:51) dodano 26.01.2010 20:40

dzieki pozytywne recenzje :-) ciesze sie bardzo ze ogladacie :-)

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1387) dodano 24.01.2010 14:44

Zimę lubie na obrazkach. Wolę safari na wielbładach niż narty ;) Super sie oglądało. Rozmażyłem sie.

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 24.01.2010 14:17

Kapitalna relacja, piękna podróż z pewnością bardzo ciekawe doswiadczenie.
Pozdrawiam.

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2083) dodano 24.01.2010 11:03

Świetnie się oglada, bo Twoja galeria obrazuje nie tylko miejsce, ale też przeżycia. Rezydencja robi wrażenie ;) Pozdrawiam

walizka użytkownik walizka(wpisów:612) dodano 24.01.2010 10:42

Fajna galeria i ciekawie opowiedziana historia. Zdjęcie kozy pijącej wodę jest świetne. Ale co z waszym przychówkiem z pustyni? ;)

glockerka użytkownik glockerka(wpisów:678) dodano 24.01.2010 10:20

Super wyprawa. Bardzo ładne zdjęcia. A te domki...:-)
Tylko te wielbłądki: spętane, sznury przechodzące przez nozdrza... Nie chciałabym być w ich skórze.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 24.01.2010 08:55

Miło mi niezmiernie, czekam na następne:)))

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 23.01.2010 21:30

Bardzo mi się podoba Twoja galeria i fajnie ją po swojemu opisałaś.
Te malowane domki mają swój urok.
Pozdrawiam-)

gosiekz11 użytkownik gosiekz11(wpisów:51) dodano 23.01.2010 21:13

kardula, ja ci bardzo, bardzo dziekuje za cieple slowa, nawet nie wiesz jak mnie motywujesz do dalszych staran...
i wiesz co jest niesamowite? My jaskos patrzymy podobnie... ja sie czasem z moim Jaskiem o zdjecie wyklocam i slysze " co ty tu widzisz, przeciez oceniajac technike to balans bieli, ostrosc, artefakty i inne blabla ... ale ja sie upieram i potem ty wskazujesz dokladnie to zdjecie, ze podobalo Ci sie najbardziej ... niezwykle

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 23.01.2010 20:23

Jak zwykle świetna galeria, jak zwykle świetne reporterskie zdjęcia.Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze tej wyprawy na pustynię:)))W pięknych domkach spaliście, kazy tam były u siebie, to Wy tam byliście obcy, hahaha:) 42, 44,49 , no i oczywiście portret Pani Krowy są the best:)))) Pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!