m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (40):

 
Przyjeżdżam do hotelu i już w recepcji dowiaduję się, że tego wieczoru odbywać się będą dwie uroczystości ślubne. Jednym słowem WESELA. Że będzie głośno i dyrekcja przeprasza. Że będzie mniej niż zwykle do wyboru dań w restauracji. A wogóle to restauracja będzie zamknięta i kolację będzie można zjeść w Klubie hotelowym. Klub w wystroju podobny do angielskich pubów. Ale nie on, był dla mnie języczkiem uwagi. Po kilkunastu dniach obcowania z biedą i prymitywnym sposobem życia, taaaaakie bogactwo. Parking pełen dobrych samochodów. Goście weselni elegancko ubrani. Panowie w spodniach. Kapela z wokalistką śpiewającą najnowsze światowe przeboje. Na stołach szkocka whisky i europejskie dania. Bogato. No szok. W hollu hotelowym piętrzyły się prezenty. Z minuty na minutę z gustownie opakowanych kartonów powstały dwie wielkie STUPY iskrzące brokatem i złotem. A wszystko to działo się w sobotę w dniu DRAGONA. Takie wejście smoka na nową drogę życia. Tygodniowy kalendarz birmański ma swoje odpowiedniki w czczonych danego dnia zwierzętach. Yangon zwany kiedyś Rangun, jeszcze bardziej kiedyś Dagon przywitał w niedzielę mieszkańców, nowożeńców i przyjezdnych pogodnym świtem poświęconym GERUDZIE. Niedziela, dzień wolny od pracy dla urzędników państwowych. Postanowiłem właśnie w tym dniu zwiedzić SHWEDAGON pagodę. Garuda jest mistycznym królem ptaków i wrogiem dragona. Liczyłem, że w tym dniu będzie dużo ludzi, którzy oprócz podziękowań dla Buddy, będą dziękowali garudzie, bo właśnie w niedzielę zdarzyło się wiele bardzo pozytywnych chwil w ich życiu, że o urodzinach w niedzielę nie wspomnę. Urodzeni w niedzielę to zazwyczaj szczęśliwi ludzie. Posiadają poczucie humoru, promienne i miłe oblicze. Nie powinni narzekać na materialną sytuację, brak inteligencji czy popularności. Na zewnątrz silni i dynamiczni, lecz wewnętrznie mogą się załamywać, wątpiąc w swą rolę w świecie. Nie dziel czyli postępuj cały dzień w jednym rytmie. A, że w niedzielę się nie pracuje, urodzeni w niedzielę nie dzielą się czymkolwiek. Są też zwani lekkoduchami. Niedziela to też dzień SŁOŃCA, które tego dnia wspaniale nam, odwiedzającym Shwedagon świeciło. Pagoda jest w środku placu, który wokół niej tworzy szeroki marmurowy chodnik. Wokół mnóstwo stup, ołtarzy a wszystko to świeci własnym najczęściej złotym i białym blaskiem. W związku z tym te ekrany odbijające światło tworzą niepowtarzalną atmosferę.
A wielkość powala swoim rozmachem. Co prawda największa część kopuły jest w remoncie, obłożona tymczasowym materiałem w złotym kolorze i nie świeci tak jak jej wyższa część. Trudno sobie wyobrazić cóż to będzie za blask po remoncie. Pagoda składa sie z dziesięciu części. Dookoła podstawy stoją posągi słoni i ludzi w pozach modlitewnych. Jest mnóstwo wizerunków lwów, Nag i innych mitycznych istot. W wymiarze obrzędowo-rytualnym wszyscy ludzie w buddyjskich świątyniach chodzą bez obuwia. By zmyć swoje grzechy oblewają swoich bogów wodą. Tyle razy ile mają lat. Oczyszczenie. To nie Ganges i Varanasi. Tutaj też mamy wodę, ale z kranu. A specjalne kanaliki odprowadzają ją by powróciła do kranu i znów spełniła swą oczyszczającą moc. Pagoda powstała 2500 lat temu. Jest usytuowana na szczycie wzniesienia. Ja wjechałem na szczyt windą. Kiedyś, by tak jak dzisiaj, często dokonywać oczyszczenia wodą trzeba się było po nią nieźle nachodzić. Dzisiaj jest łatwiej. Poniedziałek to w kalendarzu birmańskim TYGRYS. Trzeba mieć siłę tygrysa by w poniedziałek dziarsko ruszyć do pracy. Szewski poniedziałek. Urodzeni w tym dniu obdarzeni są wyjątkowa intuicją i wiodą bardzo pracowite życie. Poniedziałek to także KSIĘŻYC. Kolory wzmacniające oddziaływanie energii tego dnia to biel księżycowa i indygo. Wieczór dobrze spędzić na religijnej refleksji, modlitwie i medytacji. W poniedziałek można urządzić ślub i to tylko dlatego, że rozwód wliczony jest już w cenę tej uroczystości. Generalnie to dzień niestabilny. Wydawałoby się, że Księżyc i Tygrys to dobre przymioty ale tylko do dyskusji a nie do działań. Palenie kadzideł to też dopuszczalny rytuał. Dym kadzideł, ich zapach uwielbiam. Przestrzeń staje się mistyczna a wszelkie działania, które się dzieją stają się mistyczne. Zawsze święto Bożego Ciała, procesja po obskurnych ulicach, wzbudzało we mnie zachwyt mistycznej przemiany tej przestrzeni, w coś szczególnego. Dzwony i zapach kadzideł. Kwiaty i skupienie. Rachunek sumienia. A jak się ma sumienie to wyrzuty same się ujawnią.
Pagoda Shwedagon mieści się w planie miasta YANGON w miejscu szczególnym. Tu historia zapisuje nowe, dotychczas białe karty. Tu na schodach pani SAN SUU KYI powiedziała do tłumu...' Jestem córką swojego ojca. Żądam demokracji i systemu wielopartyjnego. Było to w sierpniu 1988 r. Junta nie wydała rozkazu - strzelać. A trzeba pamiętać i wiedzieć, że Shwedagon pagoda właściwie otoczona jest terenami wojskowymi. Odnoszę wrażenie, że po lewej i prawej stronie szerokiej dwupasmowej ulicy o takiej samej nazwie jak pagoda mieszczą się koszary. W Nowym Yorku na Mahattanie jest w jego środku położony Central Park. I ten klasyczny prostokąt ale zdecydowanie większy jest tutaj terenem wojskowym. Do wszystkich ważnych miejsc miasta można z tych koszar dojechać w chwilę. We wrześniu 2007 r. ponad 100 tysięcy mnichów wyruszyło spod pagody w pokojowym proteście. Przyłączyło się także bardzo wielu mieszkańców miasta. Tłum szedł w kierunku SULE pagoda. Wojsko jednak nie dopuściło do rozproszenia się demonstrantów w okolicach SCOTT marketu. Zaatakowało. Nastąpiły aresztowania. Zginęli ludzie. Wielu przepadło bez wieści. We wtorek 25 września ogłoszono godzinę policyjną i zakaz zgromadzeń powyżej pięć osób, dla dwóch miast Rangon i Mandalay. Wtorek w kalendarzu birmańskim to LEW. We wtorek rodzą się dzieci porywcze i wojownicze. Wizerunków lwów i sfinksów wokół Shwedagon mamy mnóstwo. Tym dniem rządzi także MARS. Dostrzegam pana z marsową miną. Dyryguje swoistym tańcem mioteł. W trzech rzędach. W każdym po kilkanaście osób, tłum sprzątaczy rusza by oczyścić marmur z wszelkiego brudu. Przecież tutaj po świątyni chodzi się bez butów. Musi być czysto. W środku widzę mężczyznę w spodniach. Co jakiś czas powracam do mężczyzn w spodniach, gdyż w Birmie właściwie wszyscy faceci noszą  longi . Tylko mieszkańcy gór noszą spodnie i wojskowi. Stąd popularne powiedzenie oznaczające dawanie łapówki -  włóż pieniądze w spodnie .
We wtorek MARS sprawia, że dzień jest udany niemal dla każdego, ale przede wszystkim dla ludzi z inicjatywą. Urodzeni we wtorek cechują się wybuchowością, konfliktowością i brutalnością. Z minuty na minutę tłum odwiedzających gęstnieje. Dodatkowego kolorytu dodają mnisi. Pogodni i skupieni. W każdej sytuacji. Shwedagon swoje powstanie zawdzięcza dwóm kupcom z Indii, którzy przywieźli osiem włosów Buddy. Nie wiem, jaki to był dzień, ale gdyby to była środa to w dniu SŁONIA. Słoń podobno przynosi szczęście, aczkolwiek są na ten temat różniste teorie. Czy słoń z trąbą podniesioną czy opuszczoną jest bardziej czy mniej szczęsliwy dla jego właściciela? Być może kupcy z Indii przejechali na słoniach z tak drogocennymi relikwiami. Z tymi relikwiami związane jest kilka przypowieści. Jednak najważniejsze jest to, że świątynia przetrwała, że jest miejscem kultu a duchowa jej wartość jest bezcennna. Środa to także dzień Merkurego, księcia obrotności i bystrości. Przy wszystkich świątyniach na całym świecie obrotność i bystrość jest bardzo wskazana. Tutaj rzuca się w oczy jedynie duża ilość  skarbonek  , które ciągle są prawie pełne. To dowód na teorię marketingową, która mówi, że prawie pusta skarbonka nie wywołuje chęci jej zapełnienia. Skoro inni nie dali to dlaczego ja mam dać? A skoro inni dali to ja też się dołożę. To się kiedyś nazywało owczy pęd. Urodzeni w środę są dobrymi mówcami i analitykami. To ludzie, którzy mają szczęście w interesach. Środa to wogóle dobry dzień bo Merkury sprzyja wszelkim operacjom finansowym i handlowym. Niestety nie jest nigdzie napisane, że w środę zawsze się wszystko udaje. Tutaj mamy trzy słonie, których trąby są opuszczone i na dodatek zwinięte do siebie a nie na zewnątrz. Nie mam zdjęć bo obowiązywał tam zakaz. Widziałem w Yangon trzy BIAŁE słonie, oczywiście w niewoli. Skute łańcuchami, kiedyś królewskie białe słonie. W Tajlandii kto miał białego słonia to musiał go oddać królowi. Dlaczego w Birmie żyją w niewoli i w wielkiej tajemnicy tego się niestety nie dowiedziałem.
Cztery prawdy o cierpieniu stanowią fundament buddyzmu. Przy podstawie Shwedagon pagody istnieją cztery wejścia do tuneli. Co one kryją nikt nie wie. Pierwsza prawda mówi o tym, że wszystko co się rodzi musi umrzeć. Druga prawda, że źródłem cierpienia jest żądza pieniądza, władzy. Trzecia prawda mówi, że ustanie cierpienia jest konsekwencją drugiej prawdy . Czwarta prawda pokazuje drogę do celu. W jaki sposób można dojść do stanu wolności od cierpienia. W wymiarze etyczno-prawnym - buddyści wyznają zasadę niekrzywdzenia i starają się szanować wszelkie życie. Może dlatego w ich twarzach znajdujemy wiele pogody. Tutaj modlą się japończycy. A tutaj birmańczycy. To zderzenie dwóch, jakże różnych światów, pokazuje, że cierpienie w buddyźmie nie zawsze jest wynikiem własnych grzechów. Trudno żyć z pogodną twarzą w kraju, którego przywódcy mają dla swojego narodu od rana do wieczora cierpienie w darze. Czwartek to szczur. A wszystko zaczęło się od myszki. W niedzielne popołudnie w jedynej restauracji w Rangonie dla obcokrajowców poznałem patronów dni tygodnia. Był dzień GARUDY i happy hour - dwa browary w cenie jednego. Pada pytanie dlaczego dzisiaj Garuda?.... bo niedziela i dochodzimy do czwartku i nic nie mogę zrozumieć co kelner mówi. A mówił maus, ale tak miękko, że dopiero słynna myszka MIKI przyszła nam z pomocą. I tak dowiedziałem się o wszystkich patronach dni tygonia w kalendarzu birmańskim. W czwartek rodzą się osoby o silnym poczuciu sprawiedliwości i często zajmują bardzo odpowiedzialne stanowiska. Szczur to bardzo mądre zwierzę a cała szczurza społeczność jest niezwylke dobrze zorganizowana. Patronem czwartku jest JOWISZ , planeta pełna mądrości i optymizmu, symbol duchowego przewodnictwa. Guru. Warto w tym dniu zająć się sferą duchową, samorozwojem, zapisać się na kurs, np. fotografii lub savoir-vivre. Nie należy prowadzić samochód i pić alkohol.
Ruch zwiedzających jest zgodny z ruchem zegara bo tak każe buddyjska tradycja. Shwedagon wielokrotnie opierała się deszczom i wichurom, trzęsieniom ziemi oraz poważnemu pożarowi w 1931. Wartość materialna stupy jest olbrzymia. Tony złota. Ogromna ilość diamentów i drogich kamieni szlachetnych. To się nie chce wierzyć, że tak biedni ludzie mogą być jednocześnie współwłaścicielami i strażnikmi takiej fortuny. Wartość duchowa, tak myślę i w to wierzę, jest jednak najważniejsza. Wszyscy, modlący się i zwiedzający poruszają się w wielkim skupieniu. Może dlatego, że tych zwiedzających jest kilku. No może kikunastu. A ten obiektyw jest własnością japończyka, który nie przyjechał tutaj tylko by zrobić kilka ciekawych zdjęć. Ta młoda Niemka jest dowodem na ogromny wzrost zainteresowania kobiet fotografią. Mężczyzna tej dziewczyny nosił jej statyw. Po szczęśliwym czwartku mamy piątek. A piątek w Birmie to KRÓLIK. Strachliwe miłe zwierzątko. Francuzi lubią królika na talerzu. Amerykanie królika Bugsa uważają za największą osobowość filmu rysunkowego wszech czasów. Urodzeni tego dnia mają zdolności artystyczne, są wrażliwi i pełni współczucia. Cieszą się powodzeniem u płci przeciwnej. Piątek to dzień WENUS. Ładniej się w piątki wygląda i chętniej myśli o przyjemnej stronie życia, bo to przecież początek weekendu. To jest też dzień ważnych decyzji. Czy zaraz po pracy zabrać się do sprzątnięcia tygodniowych zastanych nieporządków. Czy pójść na imprezę a sobotę zarezerwować na klining. Podobno w piątek nasze oczy nie znoszą zwiększonego wysiłku. Więc idziemy na imprezę, bo dokładne porządki tego dnia nie wchodzą w rachubę. A w sobotę to już wiemy, czeka na nas DRAGON i SATURN i nie mamy wyjścia. Saturn - wbrew potocznemu mniemaniu - wcale nie zachęca do beztroskiej zabawy. Patronuje energiom odpowiedzialnym za wszelkie procesy wewnętrzne - zarówno w psychice, jak i wewnątrz każdego gospodarstwa domowego.
Ogromne znaczenie w buddyzmie ma samodoskonalenie się poprzez medytację i skupienie. Budda za życia nie zgadzał się na oddawanie mu czci. Dopiero po jego śmierci zaczęto tworzyć jego wizerunki. Nigdy nie mówił, że jego nauki to religia. Pouczał . ... Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzeniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.... Budda. SHWE DAGON PAGODA ROAD. Ta ulica. Te drzewa. Te chodniki były świadkami ważnych chwil w historii Birmy. Są nieme. Na szczęście ludzie nie stracili nadziei. Właśnie tutaj co jakiś czas starają się wykrzyczeć swój gniew. Niech właściwy pogląd, postanownienie, słowo, czyn, żywot, wysiłek, uważność, medytacja czyli Szlachetna Osmiostopniowa Ścieżka Buddy pomoże im przezwyciężyć cierpienie. Są kraje, którym się to udało... niestety bardzo szybko zapomniano, że można wpaść z deszczu pod rynnę...

najbliższe galerie:

 
BIRMA - SHWEDAGON PAGODA A SPRAWA POLSKA. . .
1pix użytkownik deszcz odległość 0 km 1pix
BIRMA - RANGUN -  WARS WITA WAS . . . .
1pix użytkownik deszcz odległość 3 km 1pix
BIRMA - Rangun, Yangon
1pix użytkownik mopek odległość 6 km 1pix
Yangon.
1pix użytkownik jotwu odległość 7 km 1pix
Birma cz.XII ( ostatnia ) - Rangun.
1pix użytkownik wmp57 odległość 8 km 1pix
Rangun-miasto z kolonialną przeszłością
1pix użytkownik baracuda77 odległość 9 km 1pix

komentarze do galerii (44):

 
marzanna użytkownik marzanna(wpisów:41) dodano 29.06.2012 21:29

Przeglądam sobie Twoje galerie i wzdycham do wspomnień. Moje są takie....:)
Nad Rangunem gwiazdy nie świecą jak diamenty. Nad Rangunem diament świeci jak gwiazda. Znużone czuwaniem słońce osuwa się w dół czerwieniejąc, czerwienieje też niebo. Złota stupa Pagody Shwedagon promienieje magicznym blaskiem, a ciepły wiatr unosi jej błogosławieństwo w nieskończoną dal. Powietrze słodkie od zapachu kwiatów i kadzideł drży nieustającą mantrą i odgłosem dzwonków. Ding-dong i przymykają się oczy. Ding-dong i pochłania mnie cisza. Odpływam w jakiś cudowny błogostan, w krainę łagodności i subtelnego uniesienia. Bose stopy otula nagrzany marmur. Poniżej miasto pogrążone w ciemności żyje własnym rytmem.

Prawie stumetrową stupę Shwedagon pokrywa ponoć 9 ton złota, niektórzy twierdzą, że kilkadziesiąt. Jej parasol jest skarbcem dla kilku tys. drogocennych kamieni - diamentów, rubinów, szmaragdów, a jej szczyt wieńczy 76 karatowy diament. Jednak nie z powodu złota i kamieni pagoda jest miejscem wyjątkowym. Jako relikwie przechowywane są w niej włosy Buddy, tak głosi legenda. Schodzimy w dół, ciemne ulice Rangunu jeszcze nie śpią. Otwarte są herbaciarnie, knajpki - każda z telewizorem, niektóre sklepy. Zachodzimy gdzieś na kolację z piwem. Wracamy do hotelu, którego światła przebijają się przez głęboką ciemność.

W moim mniemaniu hotel Kandawgyi jest miejscem zjawiskowym. Obszerny budynek z drzewa tekowego, o typowo birmańskim designie, otoczony tropikalnym ogrodem. Wysokie palmy, ogromne drzewa, wybujałe kwitnące krzewy , staw lotosowy, kolonie kwiatów, pośród których orchidee, lilie, storczyki, krotony i nie mam pojęcia jakie jeszcze. Jest położony nad sztucznym jeziorem Kandawgyi, w którego tafli przegląda się złota Shwedagon. Jezioro otoczone jest parkiem Kandawgyi - miejscem rekreacji Birmańczyków. Tai chi o wschodzie słońca, indywidualnie lub w grupach jest formą rekreacji najbardziej tu popularną.

Na początku XX wieku nazywano Rangun Ogrodem Wschodu. Nadal jest tu sporo zieleni. Urokliwe budynki w kolonialnym stylu murszeją od momentu, w którym opuścili je gospodarze, ze szczelin w murach wyrastają gałęzie. Zwoje elektrycznych kabli, zwisają nad głowami. Uliczny jazgot nęka moje uszy. Nie mieszczę się w słomianym kapeluszu, nabytym w okolicach Inle, w wąskich zatłoczonych ulicach, ciągle o coś zahaczam. Zdecydowanie jestem tu de'mode. Zostawiam kapelusz na dachu jednego z samochodów. Ciasno mi, nie lubię tu być mimo niezwykłej egzotyki, o którą się ocieram - dosłownie, fizycznie, cieleśnie. Już tęsknie za Inle, Bagan, Ngapali, za dżunglą , bezludnymi wyspami, górami - za tą przyrodą przez człowieka jeszcze nieogarniętą, jeszcze nieoswojoną.....i niechby tak zostało jak najdłużej.

Jesteśmy w porcie nad rzeką Rangun. Malownicze, ruchliwe miejsce, lubię porty. W oddali statki., przy brzegu barki z dachami z palmowych liści, służące za mieszkania. Każdy ma tu coś do załatwienia, ci w japonkach i ci podejrzanie eleganccy - w garniturach, w ekskluzywnych samochodach, palący drogie cygara. Moją uwagę przyciągają portowi tragarze - kulisi, pracujący siłą mięśni karku i grzbietu. Patrzę zauroczona na tych portowych herosów o pięknych ciałach i intrygującej urodzie. Nasuwa mi się skojarzenie z mitologicznym Atlasem, co ukarany za walkę z Zeusem dźwiga na barkach sklepienie niebieskie. Czym zawinili Ci chłopcy z portu, przed jakim bóstwem chylą karki?

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 17.06.2012 14:33

MAY310 - dziękuję za pierwszą wizytę w moich opowieściach z fotografia w tle...pozdrawiam serdecznie.

may310 użytkownik may310(wpisów:19) dodano 14.06.2012 20:08

Witaj, niesamowita kolorystyka, ciekawe ujęcia, pozdrawiam.

marianna_p użytkownik marianna_p(wpisów:306) dodano 08.06.2011 00:25

czerwone portrety robią wrażenie, reszta też zachwyca bogactwem kolorów i ...złota:) efektowny temat:)

zielas użytkownik zielas(wpisów:103) dodano 21.11.2010 11:00

Gratuluję wyboru do kalendarza 2011.
Bardzo ciekawa galeria...

Pozdrawiam!

andzia użytkownik andzia(wpisów:164) dodano 10.11.2010 11:33

Schowanam Deszczu była:-))
I trochę w Ekwadorze i archipelagu. Żółwie i smoki podziwiałam:-)
Ale zdjęć tu nie będzie, bo złodziejaszki ekwadorskie skutecznie to uniemożliwiły.
A przyznać trzeba, że mistrzowie w swoim fachu!:-)
Szczęśliwie wspomnienia i zapiski pozostały!

i "deszczowo" Deszcza pozdrawiam:-)
A

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 09.11.2010 22:55

ANDZIA - gdzieś była, jak Cię nie było!!! Czyżby Wielkanoc w listopadzie?... dziękuję i pozdrawiam serdecznie...

andzia użytkownik andzia(wpisów:164) dodano 09.11.2010 10:42

Gratuluję Deszczu "kalendarzowego" mnicha!!

i pozdrawiam
A

moneeq użytkownik moneeq(wpisów:1090) dodano 24.10.2010 19:23

no i moja szczesliwa szesnastka kochana to jak wisienka na szycie :-)

margo użytkownik margo(wpisów:2543) dodano 24.10.2010 19:20

Moneeq i Wmp jesteśmy bardzo skuteczni. Wprawdzie został mi tylko jeden punkcik ale też go wrzucam do koszyka ze zdj.5. Choć już same punkty Wmpa załatwiają tu chyba wszystko. Pozdrawiam

moneeq użytkownik moneeq(wpisów:1090) dodano 24.10.2010 17:31

....choc 23 idealnie ilustruje sennosc jesiennej pory.

moneeq użytkownik moneeq(wpisów:1090) dodano 24.10.2010 17:28

wmp bez wyscigow....twoja punktacja to moj dwukrotny dorobek!!! moje zdjecie bedzie w kalendzrzu jeszcze poprosze tylko deszcza zeby mazakiem maznal dedykacje i bede sie czula spelniona! dziekuje za wsparcie :)

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:1886) dodano 24.10.2010 16:06

Wybacz Deszcz, ale nie mogłem oprzeć się prośbie M.
Miałem inny typ z Twego dorobku.
Ale chęć spełnienia życzenia MT przeważyła. Może cieplej będzie mnie wspominać.
35 punkcików na zdj. 5.
Ta twarz dodaje odwagi u progu podjęcia życiowej decyzji gdy nie jest się już młodzieniaszkiem.
Pozdrawiam.

moneeq użytkownik moneeq(wpisów:1090) dodano 06.10.2010 22:22

bede rozczarowana, powtarzam Rozczarowana jesli zdjecie nr 5 nie ukaze sie w kalendarzu! to moje zyczenie swiateczno noworoczne! pozdrawiam

maximus33 użytkownik maximus33(wpisów:167) dodano 12.05.2010 23:58

5 - the best!
pozdrawiam

goonias użytkownik goonias(wpisów:44) - Użytkownik usunięty. dodano 30.03.2010 09:23

No i proszę - prowincja biedniutka a metropolia aż kipi od złota! Dobrze , że pokazujesz nam Deszczu te dwa oblicza kraju. Moje klimaty to jednak te wioski i wioseczki i świątyńki i ... . A opowieść jaką zawsze okraszasz zdjęcia wciąga tak ,że zapominam o bozym świecie . Ciałem jestem tu a duch gdzieś tam na antypodach. Chciało by sie podążyć za duchem ...
Dzięki , że rozbudzasz moje zmysły , zarażasz ciekawością świata. Pozdrawiam

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 29.03.2010 18:25

Fajnie przezywales to Shwedogon! Dla mnie jest to zawsze polaczone z frustracja przymusu ogladania Telewizyjnego Buddy, aureolek z kolorowych swiecacych diod, no i tych przeokropnych ogromnych wejsc - schodow z tandetnymi smokami i tym podobnym drobiazgiem, ktore w "prezencie" narodowi Birmy podarowala generalicja. Fajne zdjecia - nawet rozpoznaje na nich paru znajomych. Nie wiem, czy wiesz, ale sa ludzie, ktorzy tam na terenie swiatyni mieszkaja calymi latami. Masz pare fajnych zdjec, chociaz nie wszystkie moglem obejrzec - ten system wyswietlania czesto przeskakuje jedno, a nawet wiecej zdjec, albo czasem ukazuje je na ulamek sekundy.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.03.2010 15:41

DROPLET - dziękuję za wizytę. Masz rację - z tym kadrowaniem to mam ogromne problemy. Jak sobie wymyślę wymiar to chcę być konsekwentny i czasami kilka zdjęć traci na tym, ale mam utrzymany kształt całej galerii. Jest jeszcze jeden aspekt - mam słabość do ciasnych kadrów. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za uwagi.

droplet użytkownik droplet(wpisów:267) dodano 10.03.2010 12:51

pewnie jestem zakompleksiony bo będę się czepiał ;)
Opis ciekawy choć nie w moim guście ale tego wole nie oceniać.
Galerię obejrzałem parę razy, jest na wysokim poziomie i stąd mały zgrzyt w odbiorze.
Mnie psuje odbiór kadrowanie. Wolałbym obejrzeć nie obcięte wierze, postacie ludzkie a czasami jest obcięte jest wszytko na raz jak w: 7, 8, 24 . Pozdrawiam :)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.03.2010 23:29

PESTECZKA 123 - jestem pod wrażeniem. Tak prosto i jednocześnie pięknie powiedziałaś o SOBIE. Miło mi. Pozdrawiam serdecznie i Kraków też.

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 04.03.2010 19:17

Kompleksy miałam przez chwilę, ale szybko się zdystansowałam.
Dużo się działo ważnych rzeczy w moim otoczeniu, zbyt ważnych, by coś innego mogło je przesłonić.
Narodziny i odejścia ... Tutaj też jesteśmy przecież tylko przez chwilę.
Nie ma już Kustonnki, Jędrka, ale coś po sobie zostawili - dobre wspomnienia i to jest naprawdę ważne.
Szkoda mi każdej chwili na gorycz i złość, bo nie wiadomo ile tych chwil mi pozostało ...
Dlatego trzeba się śmiać i uśmiechać jak najwięcej - nawet do tych co się "stroszą" i dużo krzyczą.
To cały mój sekret (także recepta na przetrwanie dla matki nastolatki ;))
Ale wydaje mi się, że osób z takim podejściem jest tu sporo. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.03.2010 15:36

WATCHER - powalają bo są zrobione wodną farbką co przy deszczowym charakterze autora nie powinno dziwić. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.03.2010 15:32

PESTECZKA 123 - kompleksy podobno mają wszyscy. Jedni większe inni mniejsze. Nie każdy sobie z tym radzi. O czym może poświadczyć najbliższe otoczenie. Obserwując Twój pobyt na OŚ powziołem przekonanie, że Ciebie komleksy ominęły...dlatego zapytałem jak sobie z tym poradziłaś. Pozdrawiam serdecznie i Kraków też.

watcher użytkownik watcher(wpisów:1926) dodano 04.03.2010 14:56

Znowu tu zagladam ( mimo woli chyba wiec pomyle o wizycie u specjalisty)
KOLORY POWALAJA !

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 04.03.2010 14:51

Deszczu: Mam dziś niż intelektualny (jak to w pracy bywa ;)) więc nie jestem pewna o jakie kompleksy chodzi - o te, w które wpadam oglądając inne galerie na portalu?
Na pewno moje nikogo w kompleksy nie wpędzają, ale mam nadzieję, że choć czasem są powodem do uśmiechu. Taki jest cel, ale ciiiii - to tajemnica ;)
Podziwiam za tych (np. niejakiego Deszcza :)), którzy potrafią połączyć obraz i słowo w tak znakomitą całość, która stanowi powód do zadumy i głębszych przemyśleń.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.03.2010 13:53

PESTECZKA 123 - masz fantastyczne poczucie humoru. Robisz piękne zdjęcia. Opis każdej Twojej galerii czytam z ogromną przyjemnością. Przepraszam, że pytam - jak sobie poradziłaś z kompleksami, które dręczą nas....pozdrawiam serdecznie i dziękuję. Kraków też pozdrawiam.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.03.2010 13:42

TEREZA - dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.03.2010 13:40

ARCHIPIO - ...jeszcze nasz Kochanowski pisał..." by rozum był przy młodości....". Jak trudno ustalić granicę między młodością, wiekiem średnim i starością to Ty zdecydowanie lepiej wiesz niż ktokolwiek z nas. W moim przypadku, im jestem starszy to ta granica się przesuwa. Podobno tak mają PRAWIE wszyscy i w górę i w dół. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wpis.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 04.03.2010 13:33

KORDULA - wpadłem w tę Birmę jak śliwka w kompot. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wpis.

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 04.03.2010 00:34

Wciągająca opowieść, ale ta ilość złota dookoła wydaje się przytłaczająca. Chyba nie czułabym się dobrze w takim miejscu.
Jak można w takich warunkach skupić się na kontemplacji, czy modlitwie... ?

"Urodzeni we wtorek cechują się wybuchowością, konfliktowością i brutalnością." - Nie mam wyjścia, muszę sobie wreszcie kupić baseballa ;)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3746) dodano 02.03.2010 18:15

Deszczu...interesująco i oryginalnie.Pozdrawiam:)

archipio użytkownik archipio(wpisów:892) dodano 02.03.2010 13:02

Pozwolę sobie na to, trochę przewrotnie, by nie zgodzić się z Oscarem Wilde.
Bo czyż nie jest tak:
"Młodość we wszystko (prawie) wierzy,
wiek średni we wszystko wątpi,
a starość wszystko (już) wie". :))
Pozdrawiam wszystkich.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5425) dodano 02.03.2010 09:59

Deszczu, w tym miejscu muszę przytoczyć słowa ...... "Na horyzoncie widnieje czarowne zjawisko: połyskliwy kształt jaśniejący w słońcu. Nie jest to kopuła muzułmańska ani wieża świątyni hinduskiej. Jest to starożytny Shwe Dagon - mówi mój towarzysz. Oto złota kopuła, oto Birma - kraj, którego nie można porównać z żadnym innym" Rudyard Kipling - Listy ze wschodu. Pozdrawiam - Urszula:)))

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 02.03.2010 00:35

ŚWIETOJANKA - gdybym wiedział o ktorej się urodziłaś w sobotę i w której kwarcie był Księżyc i czy był to rok przestępczy czy przestępny to bym się odwołał do autorytetów. Zmierzch to nam grozi niestety. Przyroda daje znaki. Dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 02.03.2010 00:25

KONWALIA - Filmdil też protestował, że wbrew opinii dzieli się wszystkim co ma..., no może prawie i he,he,he. Toż to przecież zabawa. Aczkolwiek ja jestem z poniedziałku i wychodzi na to, że albo szewski poniedziałek, albo poniedzielski. Jedno i drugie to ciężki przypadek. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 02.03.2010 00:17

GABRIEL - Gabriel Basista którego grał Olgierd Łukaszewicz jest bardzo do Ciebie podobny - film K.Kutza " Sól ziemi czarnej ". Dziekuję za komentarz. Grałem w swoim życiu wiele ról ale ...Rutowicz?.., w tym wypadku może to i dobre skojarzenie. Dzisiaj napisałem odpowiedź do komentarza PESTECZKI 123 i chciałbym w tym miejscu to powtórzyć... deszcz (komentarzy: 463) 01.03.2010 13:16
PESTECZKA 123 - marzy się Tobie COŚ czego ja bym osobiście nie chciał, żeby powstało. Wtedy wszystko byłoby pozbawiane " poezji". Jak Cię znam z tego portalu lubisz ze swoich tekstów i zdjęć wysyłać zapachy, kolory, smaki, które dostajemy od Ciebie w prezencie. One są Twoje. Może dla niektórych takich nie ma w realu. Ale tylko dlatego, że tak nie czują, widzą, smakują jak TY. Bo każdy z nas jest bardzo indywidualnym przypadkiem w procesie tworzenia ŚWIATA. Pozdrawiam serdecznie i Kraków oczywiśnie też....GABRIEL - dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 02.03.2010 00:01

WATCHER - dziękuję tym razem za nietypowy komantarz. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.03.2010 23:56

JARFRY - dzisiaj już raz Tobie napisałem, w komentarzu do Śląska, wiosny i psa, coś takiego mniej więcej ....niezły z Ciebie aparat. Dziekuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.03.2010 23:50

FILMDIL - dziekuję. Z tą madrością to przesadziłeś..." Starość we wszystko wierzy. Wiek średni we wszystko wątpi. Młodość wszystko wie. " - Oscar Wilde . Pozdrawiam serdecznie.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 01.03.2010 23:49

Tę sobotę to sobie trochę zlekceważyłeś ;)
I teraz nie wiem, czy jestem stworzona do sprzątania, czy do zabawy :-(
No i gdzie "Zmierzch" - hm? Jeszcze zmierzch miał być... :-((
Ja wszystko pamiętam ;-)
Pozdrawiam serdecznie :))

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 01.03.2010 21:35

Urodziłam się w niedzielę.
Nie jestem lekkoduchem i dzielę się wszystkim.
Prawie!
Deszcz...pozdrawiam serdecznie-)

gabriel użytkownik gabriel(wpisów:42) - Użytkownik usunięty. dodano 01.03.2010 21:16

Oczywiście temat bardzo ciekawy,ale zastanawiałem się co z tymi zdjęciami - i dopiero po przeczytaniu komentarzy w innych galeriach dotarło - tak ma być,tak ty chcesz a nie inaczej.Rozumiem chcesz po prostu być taką ,,Jolantą Rutowicz '' tego portalu.Dla mnie ok - jest to środek artystycznego wyrazu.

watcher użytkownik watcher(wpisów:1926) dodano 01.03.2010 20:31

Typowa Deszcz´owa galeria ( albo reportarz tym razem),
ciekawa i precyzyjna. Pozdr.

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1387) dodano 01.03.2010 19:57

Deszczu - znowu najpierw musiałem przeczytać, a potem obejrzeć.
Dużo mądrych myśli zawierają Twoje teksty, ale nie mogę się zgodzić , że urodzeni w niedzielę nie chcą sie dzielić z innymi . He he he .

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!