m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (47):

 
We wrześniu 1978 roku, podczas drugiej sesji UNESCO odbywającej się w Waszyngtonie, została utworzona pierwsza Lista Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości. Trafiło na nią 12 najcenniejszych obiektów z całego świata. Wśród nich znalazły się kościoły wykute w skale w Lalibeli.
Efektem patronatu UNESCO są dachy mające chronić kościoły przed wpływem deszczu i słońca. Dachy, choć mało pasują do krajobrazu tego zabudowanego typowymi tukulami miasteczka wśród wzgórz, wskazują drogę do niewidocznych, bo ukrytych w głębi ziemi kościołów.

Zacznijmy od legendy:
„Dawno temu gdzieś na północy Abisynii znajdowało się prastare królestwo. W drugiej połowie XII wieku, w mieście Roha będącym stolicą tego królestwa, panującej tam parze z dynastii Zague urodził się drugi syn. Tuż po narodzinach chłopca jego matka dojrzała ponad kołyską niemowlęcia ogromny rój pszczół. Zgodnie z panującymi wierzeniami pszczoły symbolizowały żołnierzy składających hołd następcy tronu - przyszłemu królowi. 
Dziecko otrzymało imię Lalibela, co oznaczało „nawet pszczoły widzą w nim najwyższego.” 
Chłopiec rósł zdrowo i szczęśliwie otoczony miłością rodziców. Miał jednak starszego brata imieniem Harbaj, który widział w nim wyłącznie konkurenta do tronu, który winien przypaść jemu, jako pierworodnemu synowi.
Gdy Lalibela osiągnął pełnoletniość i niemal dzierżył berło, zazdrosny Harbaj postanowił pozbyć się rywala. Podał bratu zatruty napój, po którym Lalibela zapadł w śmiertelną śpiączkę. Podczas trzydniowego odrętwienia aniołowie przenosili Lalibelę kolejno przez pierwsze, drugie i trzecie niebo. Bóg powiedział mu, by się nie martwił, lecz by powrócił do Rohy i zbudował kościoły, jakich świat jeszcze nie widział. Bóg powiedział także Lalibeli, jak zaprojektować kościoły, gdzie je zbudować i jak je ozdobić. 
Gdy Lalibela ocknął się ze snu, wiedział na czym upłynie reszta jego życia.
Harbaj abdykował na rzecz brata, a Lalibela przystąpił do realizacji boskiego nakazu. Zebrał najlepszych architektów, artystów i rzemieślników. 40 tys. robotników przez ponad 20 lat budowało 11 kościołów. Legenda głosi, że przy budowie pomagało tysiąc aniołów, którzy w nocy wykonywali po dwakroć taką pracę, jak ludzie za dnia. Gdy dzieło było już ukończone, króla Lalibelę zaczął nawiedzać we śnie Święty Jerzy - patron Etiopii. Przybywał na białym koniu i wypominał władcy, że zbudował co prawda już jedenaście niezwykłych kościołów, lecz ani jednego nie przeznaczył na dom dla niego. 

Gdy sen powtórzył się siódmej z rzędu nocy, król Lalibela nie miał wyjścia i musiał wykuć dwunastą świątynię. Budowla ta okazała się być najdoskonalszą i najpiękniejszą spośród wszystkich. Ukończone dzieło tak zachwyciło Świętego Jerzego, że konno wjechał do świątyni. Miejscowi przewodnicy pokazują z dumą odciski kopyt końskich w tunelu prowadzącym do kościoła.
Król Lalibela wykonał nakaz Boga, a miasto Roha po latach nazwano imieniem króla - budowniczego kościołów.”
Nie każdy musi wierzyć legendom, przedstawiam więc również wersję bardziej naukową. Chrześcijaństwo trafiło do Etiopii już w IV wieku. Gdy narodził się islam, muzułmańskie wojska atakowały ówczesne księstwo aksumskie, aż w końcu otoczyły je ze wszystkich stron. W VIII w. n.e. nastąpił schyłek etiopskiej potęgi, spowodowany właśnie muzułmańskimi najazdami i wewnętrznymi niepokojami. Stolicę kraju przeniesiono wówczas z Aksum do górzystego, niedostępnego Roha. 
Król Lalibela wierny swej religii postanowił w miejscu tym zbudować Nową Jerozolimę. 

Kościoły zaprojektował Sidi Meskel - architekt przybyły z dalekich Indii. Lalibela sprowadził z Jerozolimy i Aleksandrii najlepszych rzemieślników i artystów oraz zatrudnił 40 tys. robotników, którzy przez 24 lata mozolnie kuli w litej skale gór Lasta te jedyne w swoim rodzaju świątynie. Wierni nie mogli pielgrzymować do Świętego Miasta, zamiast tego mogli odwiedzać Rohę. Do dziś części obecnej Lalibeli noszą nazwy, które są odpowiednikami miejsc w Jerozolimie - Ogród Oliwny, Golgota, nawet rzeczka przepływająca przez miasteczko nosi nazwę Jordan.
Do dziś przybywają tu pielgrzymi z całego kraju, by modlić się i oddawać cześć Bogu. Rokrocznie Lalibelę odwiedza ok. 50 tys. pielgrzymów. Większość z nich podróżuje piechotą z odległych zakątków kraju. Najwięcej pielgrzymów przybywa do Lalibeli w czasie Bożego Narodzenia i Wielkanocy.
Dlaczego kościoły schowane są pod powierzchnią ziemi? Prawdopodobnie dlatego, by nie były widoczne dla wrogów w razie ewentualnego najazdu.
Dlaczego nie wzniesiono ich po prostu z kamiennych bloków? Prawdopodobnie z tego samego powodu - monolit trudniej jest zburzyć i zniszczyć.

Pierwszą grupę kościołów tworzy sześć świątyń: Bet Medhane Alem (Dom Zbawiciela Świata), Bet Mariam (Dom Marii), Bet Danagel (Dom Dziewic), Bet Meskel (Kościół Świętego Krzyża) oraz połączone ze sobą Bet Golgota i Bet Debre Sina (Michael) - Kościoły Golgoty i Góry Synaj (lub Michała).
Druga grupa kościołów to połączone ze sobą Bet K’ydus Gabriel - Rufael (Dom Gabriela i Św. Rafaela), Bet K’ydus Merkurios (Dom Św. Merkuriusza), Bet Emmanuel (Kościół Emanuela), Bet Abba Libanos (Kościół Abba Libanos).
Każdy z kościołów jest w zasadzie w innym stylu. Zdumiewa jak bardzo szczegółowe i przemyślane musiały być plany tych kościołów, że filary są idealnie proste. Tu nikt niczego nie doklejał. Tu nie można było wykonać błędnego ruchu dłutem.
Na ścianach umieszczone są reliefy świętych, freski, malowidła, obrazy. Niektóre z kościołów wykończone są płaskorzeźbami. Liczący 700 lat obraz na koziej skórze przedstawiający Świętego Jerzego znajduje się w Bet Danagel (Domu Dziewic). Wszystkie te miejsca żyją. Mają swoich księży i odprawiane są w nich msze. Nabożeństwa w etiopskich kościołach odbywają się wczesnym rankiem. Kiedy my je zwiedzamy kościoły już opustoszały z wiernych. Na jednym z dziedzińców spotykamy grupę, która jeszcze nie wyruszyła w drogę powrotną do domu. Każdy z lalibelskich kościołów jest czystym pięknem zaklętym w różowym kamieniu. Najwspanialsze jednak są wędrówki między nimi - pokonywanie labiryntu wydrążonych w skale ścieżek i kamiennych mostków, przeciskanie się przez ciemne tunele, łapanie równowagi na wąskich schodkach prowadzących w głąb litej skały, zsuwanie się po stromych skalnych pochylniach.
W kościołach często pełno jest schodków, przejść i skalnych załomów, przez co panuje w nich szczególny mistyczny i tajemniczy nastrój.
Każdy z kościołów jest inny. Nawet okienka wydłubane w ścianach świątyń mają różne kształty.  Chciałabym zwrócić uwagę na okienko z krzyżem w kształcie swastyki.

U dołu widać tabliczkę informującą o zakazie używania flesza w trakcie robienia zdjęć wewnątrz kościołów. Jest to pewnego rodzaju nowość. Jeszcze rok temu można było używać lamp błyskowych. Księża demonstrujący krzyże wyglądali jak przebierańcy w okularach słonecznych chroniących ich oczy przed błyskami fleszy. Teraz wyglądają normalnie. Trudniej tylko o ostrą fotkę:-) Krzyże etiopskie są unikatowe. To są koronkowe dzieła sztuki.
Każda ze stolic przed Addis, czyli w kolejności chronologicznej: Aksum, Lalibela, Gonder, ma własny niepowtarzalny wzór krzyża. Krzyże Lalibeli są chyba najbardziej ozdobne. Mają najczęściej kształt odwróconej łzy bądź są wpisane w okrąg. Te wszystkie ażurowe wzory nie są przypadkowe. Każdy z nich coś oznacza. Prostokąt u dołu to Arka Przymierza. Większe krzyżyki na końcach ramion to Trójca Święta. Małe krzyżyki na obwodzie to dwunastu apostołów. Skrzydła u podstawy symbolizują anioły, które pomagały budować lalibelskie kościoły. W 1997 roku został skradziony z Bet Medhane Alem wielki siedmiokilogramowy złoty krzyż, wykonany osiemset lat temu dla króla Lalibeli. Po odnalezieniu go u belgijskiego „kolekcjonera”, który zakupił go od złodzieja za 25 tysięcy dolarów, krzyż został odkupiony przez rząd Etiopii i wrócił na swoje miejsce. Nic dziwnego jednak, że nie jest już tak chętnie jak kiedyś pokazywany zwiedzającym. Myśmy go nie zobaczyli.
Etiopscy chrześcijanie wchodzą do swoich świątyń boso (przejęli to, tak jak i bicie pokłonów, od muzułmanów). My też zostawiamy buty przed drzwiami kościołów w Lalibeli, a mają one często po kilka wejść. Podczas zwiedzania zdarza się, że wchodzimy do kościoła jednymi, a wychodzimy innymi drzwiami. A nasze buty stoją w równiutkim szeregu przy tych drugich drzwiach!  W Lalibeli są bowiem „panowie od butów”. Gdy już wszyscy wejdziemy do środka i oglądamy wnętrze kościoła, oni układają sobie te nasze buty w stosik na przedramieniu, przenoszą je pod drzwi, którymi wyjdziemy i ustawiają parami w rządek. 
W totalne osłupienie wprawił mnie jeden „pan od butów”, który, gdy wychodziłam z kościoła (jako 4-5 z 20-osobowej grupy) schylił się i podał mi do ręki buty. MOJE buty. Skąd on wiedział, które są moje? Zwykłe klapki, które zsunęłam ze stóp nie zatrzymując się nawet. Czy oni zapamiętują właściciela każdej pary butów?


Bet Gijorgis (Kościół Św. Jerzego) - najpiękniejszy ze wszystkich stoi samotnie w pewnym oddaleniu od pozostałych.
Na płaskim dachu Bet Gijorgis wyrzeźbione są dwa krzyże, jeden wpisany w drugi. Najpiękniejszy widok na ten dach jest ze szczytu  pobliskiego wzgórza. Na przykładzie kościoła Świętego Jerzego spróbujmy wyobrazić sobie ile trudu i mozolnej pracy towarzyszyło powstaniu każdej z tych budowli.
Stanął oto król Lalibela na szczycie wzgórza z twardego wulkanicznego tufu i powiedział „Tu, w głębi tej góry powstanie kościół”.
Robotnicy najpierw wybijali głębokie rysy, wycinali rowy w miejscach, które stanowią obramowanie kamiennej „studni”. Następnie wgryzali się w skałę coraz niżej, aż osiągali poziom dziedzińca. Poszerzali dziedziniec i zabierali się za wykuwanie fasady kościoła z oknami, portykami, drzwiami, werandami, kolumnami i wszystkimi innymi zdobieniami. Na końcu zaczynali kawałeczek po kawałeczku drążyć wnętrze świątyni pozostawiając tylko łuki sięgające od podłogi po sklepienia kolumn. Potem jeszcze tylko trochę płaskorzeźb i fresków zdobiących wnętrze i dzieło gotowe!
Kościół Świętego Jerzego wykuty jest na planie symetrycznego krzyża i przypomina wieżę wstawioną do głębokiej studni z litej różowej skały.
Do kościoła prowadzi wykuty w skale tunel. Jest to monolit o wysokości 15 m, połączony z macierzystą skałą wyłącznie u podłoża. Wokół całego kościoła ciągną się cztery gzymsy - najwyższy, biegnący pod samym dachem, jest najbardziej płaski. 
Świątynie w Lalibeli to światowy fenomen. Budowniczowie kościołów nie podlegali w swej pracy żadnym wpływom zewnętrznym, nie naśladowali nikogo. W żadnym innym kraju tego typu obiekty nie powstały! Wszystkie kościoły w Lalibeli wyglądają, jakby zostały skonstruowane w sposób nadnaturalny. Naukowcy do dziś nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, jak za pomocą prostych narzędzi - kilofów, toporów, dłut - wykonać tak potężne dzieło. Dwaj Portugalczycy, podróżnik João Bermudez i ksiądz Francisco Alvarez, którzy dotarli do Lalibeli na początku XVI wieku, po obejrzeniu 12 wykutych w skałach w XII/XIII wieku kościołów Nowej Jerozolimy napisali: „Z pewnością zbudowały je anioły, gdyż praca ta wydaje się być rzeczą iście nadludzką”.

najbliższe galerie:

 
VeloTour2015: Afryka - I. Etiopia cz. 8
1pix użytkownik artcze odległość 1 km 1pix
Etiopia: Odświętny Bet Gijorgis w Lalibeli
1pix użytkownik magdalena odległość 1 km 1pix
Etiopia cz.  5 - Lalibela;  kościoły skalne, kompleks płn.
1pix użytkownik wmp57 odległość 2 km 1pix
Etiopia cz.  6 - Lalibela;  kościół św.  Jerzego.
1pix użytkownik wmp57 odległość 2 km 1pix
VeloTour2015: Afryka - I. Etiopia cz. 7
1pix użytkownik artcze odległość 2 km 1pix
abisyńskie miasto Lalibela
1pix użytkownik pedro1912 odległość 2 km 1pix

komentarze do galerii (22):

 
magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 05.01.2015 08:41

Takie niedzielne to o 7 albo jeszcze wcześniej. Z Aksum wyjeżdżaliśmy po 6 w niedzielę 24 stycznia i widziałam biało ubrane kobiety zmierzające do kościoła. W tej galerii http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=11165 na pierwszych zdjęciach widać ludzi w kościele w czasie nabożeństwa (w aparacie miałam ustawiony lokalny czas - w Yeha byliśmy przed 8).
Trafiliśmy w czasie pobytu na wiele świąt (Timket, dzień św. Jerzego w Lalibeli...), więc dodatkowych nabożeństw też trochę było. Generalnie to Etiopczycy często świętują. W Lalibeli, która jest miejscem pielgrzymek każdego dnia są z pewnością nabożeństwa. Obstawiałabym, że 6-7 się zaczynają.
W Indiach nie byłam, ale obejrzałam w sieci świątynie w Ellora. Rzeczywiście technika budowy taka sama (wykuwanie od góry).
Pozdrawiam:-)

artcze użytkownik artcze(wpisów:237) dodano 04.01.2015 20:03

Jak myślisz? o której godzinie oni mogą zaczynać nabożeństwa? Mnie się ten kompleks skojarzył z innym (oczywiście architektura zupełnie inna,chodzi mi o sposób budowania czyli kucie w skale) - świątynie w Ellora (stan Maharashtra,Indie)
Pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 10.12.2011 19:51

Hanno, mogłabyś wskazać ten „bezczelnie zerżnięty fragment” książki Wojciechowskiej? Opisałam 24 galerie z Etiopii. Żeby to zrobić przeczytałam mnóstwo różnych publikacji na temat tego kraju, bo lubię faszerować opisy wiedzą. Książkę Wojciechowskiej też przeczytałam. Nie jest jednak moim zwyczajem umieszczanie w opisach do galerii cudzych tekstów bez podania ich źródła. Przekazuje w opisach dużo informacji, których źródłem są zarówno opowieści pilotów w czasie wycieczki jak i literatura, jednak zarzucanie mi, że kopiuję cudze teksty jest dużym nadużyciem. Pisanie nie sprawia mi trudności i robię to używając własnych słów. Pozdrawiam, ubolewając, że Cię drażnię.
„Magdalenka”

hanna użytkownik hanna(wpisów:1) dodano 09.12.2011 17:56

Cóz fotki fajne, Etiopia jest piękna, drażnią mnie jednak ludzie, którzy zachwycają się arcydziełami architektury, ale by je skomentować używają bezczelnie zerżniętych całych fragmentów cudzych książek. Skoro Magdalenko tam byłaś mogłaś wyrazić własne wrażenia, ale WŁASNYMI słowami. Ciekawe co na ten "plagiat" Wojciechowska....

jurasek użytkownik jurasek(wpisów:360) dodano 11.04.2010 23:28

Magda ! Bardzo ciekawy album, wręcz wyjątkowo ciekawy ! Sympatycznie mi się zrobiło, gdy piszesz o św. Jerzym. To przecież mój patron, w Polsce najbardziej zwany jako ...św Jurek. Jestem dumny z niego i dziękuje rodzicom, ze dali mi jego imię. Co zaś dot. butów pozostawionych przed wejściem do kościoła i wręczonych Ci przez "pana od butów", wg mojej wiedzy on wiedział żeś Poznanianka, bo poznał Cie po urodzie ! Daję "dyche" i pozdrowienia.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 09.03.2010 10:25

Deszczu, podobieństw można znaleźć między tymi "dwoma światami", jak piszesz, znacznie więcej - choćby woły w charakterze siły pociągowej (u Ciebie były, u mnie będą). Przede wszystkim jednak łączy te kraje podobna bieda i podobna pogoda ducha mieszkańców. Pozdrawiam.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 08.03.2010 20:50

WITAJ...mamy obok siebie swoje karty tytułowe, mamy dwa różne światy obok siebie, a SWASTYKA u Ciebie na 34 a u mnie na 32. Toż to ciekawy zbieg okolicznośći. Pozdrawiam serdecznie.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 08.03.2010 20:29

Pedro1912
Zajrzałam właśnie do książki Martyny Wojciechowskiej "ETIOPIA Ale czat!" (czytałam ją przed wyjazdem). Odszukałam fragment, w którym opisuje wizytę w Lalibeli. Cytuję: "Pochylam się i dotykam wgłębienia w schodku, odcisku końskiego kopyta... Na szczęście." A stoi na jednym z tych siedmiu stopni prowadzących do drzwi kościoła. Jednym słowem Etiopczycy konfabulują i żarty sobie z nas turystów stroją. W zależności od dnia i ich fantazji legendarny ślad kopyta zmienia lokalizację.
A słupy postawione przez UNESCO stoją i straszą. Mam całą serię zdjęć z tymi podporami dachów (robiłam je celowo, żeby podkreślić dysonans nowego ze starym). Ale zwyczajnie te słupy nie pasowały mi do galerii. O ile zrobić kadr bez słupów było mi w miarę łatwo, o tyle gimnastykowałam się przy fotografowaniu wnętrz kościołów. Mają tam pozawieszane jakieś paskudne jarzeniówki, a prąd do nich doprowadzają kablami, które wiszą ot tak sobie w powietrzu. Jakby nie stanąć, to dynda w powietrzu na pierwszym planie jakiś sznurek. Ja estetka jestem i niestety widzę takie śmiecie w kadrze. Pozdrawiam i zapraszam serdecznie do kolejnych galerii. Miło będzie wspólnie Etiopię powspominać.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 08.03.2010 19:55

Bardzo serdecznie wszystkim dziękuję za wizytę w galerii i za ciepłe słowa. Miło mi niezmiernie, że Wam się podobało:-)))

tereza użytkownik tereza(wpisów:3887) dodano 08.03.2010 14:11

Kościoły niezwykłe i bardzo ciekawa galeria.Pozdrawiam:)

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 07.03.2010 11:26

Magdaleno - prawa autorskie do tej nazwy na OŚ posiada Deszcz ;-)))
Niech, więc, Państwo Poznaniacy uzgodnią to między sobą :-P
Ja, ze swej strony, mogę powiedzieć tylko tyle: mam nadzieję, że się dogadacie...
Bardzo polubiłam nazywanie mnie - "ś w i ę t o j a n k ą" i za powiększeniem
grona tak do mnie "mówiących" - podnoszę obydwie rączki!!!
Pozdrawiam Cię serdecznie :))

pedro1912 użytkownik pedro1912(wpisów:476) dodano 07.03.2010 10:48

dzieki twojemu wpisowi zajrzalem do swojej galerii z etiopii i wspomnienia powrocily.
no i z najwieksza ciekawoscia obejrzalem twoje zdjecia z lalibeli. wogole w internecie nie ma ladnych zdjec z tego rejonu swiata. a twoje zdjecia naleza do tych wlasnie.
jak ci sie udalo uniknac obecnosci tych stalowych slupow i konstrukcji wszedzie wchodzacych do obiektywu? chyba ze byly one tylko w tym czasie kiedy stawiano te dachy (akurat wtedy tam bylem). no to moze niepotrzebnie bylem zlego zdania o unesco.
w wersji legendy jaka ja poznalem , a "przesluchalem" kilkunastu miejscowych, kon swietego jerzego, zostawil slad kopyta w miejscu gdzie lalibela mial wybudowac jego kosciol, a wiec nie moglo to byc w tunelu ktory powstal pozniej. i rzeczywiscie, na skale, po wschodniej stronie, w odleglosci okolo 5m od wycietej studni, znajduje sie slad na skale, w ksztalcie takiego kopyta. zrobilem nawet jego zdjecie i slad byl widoczny. czyli , jak to wszystkim wiadomo, legendy zaleza od tego kto je opowiada.
pozdr.

czupur użytkownik czupur(wpisów:303) dodano 07.03.2010 10:32

Pokazałaś miejsce niezwykłe. Ciekawe ujęcia z interesującym komentarzem ,widać zaangażowanie w to co robisz.
Pozdrawiam.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 07.03.2010 10:23

Etiopia jest mi zupełnie nieznana.
I jak widzę ma takie niezwykłe miejsca, jak te skalne kościoły.
Czekam na kolejne Twoje galerie z tego kraju Magdaleno-)

margo użytkownik margo(wpisów:2557) dodano 06.03.2010 23:01

Wiem, że jest tu sporo galerii z Etiopii, ale ja jeszcze żadnej nie zdążyłam obejrzeć. Twoja poszła na pierwszy ogień.
Zapowiedziałaś ją chyba u bulla ,więc zaintrygowana tematem czekałam z niecierpliwością, bo przyznaję że bez pomocy wyszukiwarki nie potrafiłabym zlokalizować tego miejsca.
Może dobrze, że zrezygnowałaś z podkładu bo komentarz jest świetny i źle dobrany podkład mógłby tylko rozpraszać. Pozdrawiam i także czekam na więcej.

beata-zbychu użytkownik beata-zbychu(wpisów:1002) dodano 06.03.2010 20:55

Coś niesamowitego nam przedstawiłaś - dziękujemy i prosimy o więcej.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 06.03.2010 20:44

Dziękuję Filmdil. A mogą Ci moi Etiopczycy znowu świętować? Bo mi tak się podobało, jak oni byli radośni:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 06.03.2010 20:42

No to dziękuję Panie Bull! Opuszczam już kościół Jerzego i idę do mojego Jerzego, bo go zaniedbałam przez tę galerię.

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1408) dodano 06.03.2010 20:39

Jest to kolejna galeria z Lalibelli, ale jakże inna. Ciekawie pokazane szczegóły architektoniczne i bardzo interesujące opisy/.
Dzięki i czekamy na następne galerie z Etiopii.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 06.03.2010 20:30

Powiedział, co wiedział! Dałbyś rady co poprawić, to bym była usatysfakcjonowana:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 06.03.2010 20:04

Dzięki Świętojanko (mogę? - ja też z Poznania:-) Zaraz będę próbować pozbyć się zieleni z 40, bo mnie drażni:-( A Etiopią Was zamęczę (tych, którzy będą chcieli ją oglądać). Jest nieznana i przepiękna! Pozdrawiam.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 06.03.2010 19:53

Mocno musiała ta Etiopia w Tobie utkwić...
Widać w Twoich galeriach, emocjonalny
stosunek do tego, o czym opowiadasz :-))
I powtórzę: o to tu chodzi! O dzielenie się...

No i wyszło - różowo, brudno-różowo, pomarańczowo-różowo...
Udało Ci się ograniczyć fiolety ;-))) Gratuluję i pozdrawiam :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!