m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (44):

 
Bohater libretta - Władimira Biegiczewa i Wasilija Gelcera książe Zygfryd dostaje od kolegów łuk w prezencie z okazji urodzin. Taki do zabijania ptaków. Jednocześnie tego wieczoru ma wskazać dziewczynę, która zostanie jego żoną. Żadna mu się nie podoba. W rezultacie znudzony wyrusza wraz z kolegami na polowanie, nad jezioro. Ma nowy łuk. Taki na ptaki. Wokół piękne łabędzie. I nagle gdzieś w środku nocy, a może o świcie bohater spostrzega przepięknego ptaka. Napina łuk i... ptak zamienia się w cudownej urody dziewczynę. Zaczyna się taniec. W moim libretcie, przepięknej urody dziewczyną - łabędziem - są rybacy znad jeziora Inle w swoich łodziach. Tancerze wykonują nieprawdopodobne, jedyne w swoim rodzaju układy choreograficzne. Tańczą na płaskodennych puentach z gracją prawdziwych łabędzi. Ich kosze do połowu ryb tworzą szczególnej urody pióropusze. Książe wydaje się być zachwycony. Zakochany w spotkanej, przepięknej kobiecie, zaklętej w łabędzia. Oświadcza, że będzie ją kochał do końca świata i jeden dzień dłużej. Tym samym wyzwolił ją z zaklęcia.
I zaczęli tańczyć, najpiękniej jak umieją. Niesieni miłością do siebie i do tego miejsca. Jak czarodzieje. Bo to  Dzieci Jeziora  - rybacy z plemienia INTHA. To oni od lat przekazują z pokolenia na pokolenie jedyną w swoim rodzaju technikę wiosłowania. Tańczenia na wodzie. Stoją na rufie łodzi na jednej nodze, zaś drugą nogą podtrzymują wiosło. A wszystko po to by ręce mogły zarzucać sieci. Stawiać kosze. Łowić ryby. Na balu z okazji urodzin Zygfryda jest wiele atrakcji i obowiązków. Książę musi udać się do pałacu by oglądać następne piękności, z których ma wybrać swoją żonę. Tak życzy sobie jego matka. Księżniczki czekają.... Księżniczka z wioski INDEIN jest bardzo nadwątlona. Czas młodości minął. Wszelkie renowacje kosmetyczne niestety poszły w niepamięć. A przecież widać, że była piękna. Stupy budowano z cegły. Między cegłami nie ma spoiwa. Nie łączy je nic, oprócz przyjaźni na śmierć i życie. Zaś sztuka tynkowania tych stup wydaje się być niedościgniona. Cóż to za tynk, który przetrwał tyle lat. Cóż to za artyści tynkarze, którzy rzeźbili w tej tynkarskiej masie nie tylko owalne linie, czy pionowe ozdoby. Rzeźbili wspaniałe współczesne postaci. Może fundatorów. Może zamożnych zmarłych.
Kiedyś między stupami, na tej drodze toczyło się życie. Dzisiaj nie ma nikogo. Ta księżniczka jest osamotniona. Piękna w swej chorobie. Okaleczona przez przyrodę. Książę nie wybiera tej księżniczki za żonę. Mógłby chociaż wykupić jej karnet do SPA na pożegnanie. Nie robi nic. Jest bezwzględny. Kocha kobietę łabędzia. A może tylko dlatego, bo wie, że ptak się sam wyżywi. Tej księżniczki też nie wybierze. To samaneri. Wstępuje do nowicjatu. Na lądzie chłopcy lub dziewczynki wstępujące do nowicjatu obwozi się końmi, wołami, traktorami po wiosce, a potem do klasztoru. Ubrani są w odświętne szaty. Wszystko w kolorze złotym. Po bokach towarzyszy im dwóch chłopców trzymających złote parasole, oraz kobiety z kwiatami. Procesja nad Inle odbywa się oczywiście w łodziach. Na dziobie łodzi ustawiony jest głośnik z którego płynie informacja któż to dzisiaj udaje się do klasztoru. Czasami na taką decyzję składa się cała wioska. Koszt wstąpienia do klasztoru to minimum trzysta dolarów. Tej księżniczki też nie wybierze. To kobieta z ludu INTHA. Mieszka nad jeziorem. Pięknym łabędziem jest, ale dla innego księcia. Oboje nie mają wiele. Domek malutki. Łódź. Ona jest tu najważniejsza. Łódź i to najlepiej z silnikiem. Nad jeziorem Inle, jak nazywają niektórzy, jeziorem osobliwości życie toczy się przy otwartej kurtynie. Solowe występy, na środku sceny maja ONI. A ONE na brzegu osobliwości tworzą corps de ballet. To one są siłą tego jeziora. One wiedzą, że białe jest białe, a czarne jest czarne. I nikt ich nie przekona, że jest inaczej.
Pełne wdzięku. Jednocześnie silne, bo dla kobiecych histerii miejsca tu nie ma. Zadbane i dbające o rodzinę. Bo tu wszyscy dbają o tych, którzy są najważniejsi. Nikomu nie przeszkadza, że obok siebie, w tym samym nurcie kobiety kąpią się i piorą. Mężczyźni myją zwierzęta i swoje motorynki. Tutaj też nasz bohater żony nie znajdzie. Wszak obiecał jednej, odczarowanej, że będzie z nią do końca świata i o jeden dzień dłużej. Zatańczyć adagio w duecie z dziewczyną z plemienia PADAUNG jest niemożliwe. Kilka kilogramów miedzianych zwojów wokół szyi. Kilka kilogramów wokół nogi przed kolanami uniemożliwia wykonanie allegro na każdej lekcji. Jednym słowem te panny to nie są księżniczki dla naszego bohatera. Tutaj Zygfryd wpadł w zadumę. W zrozumienie tej osobliwości. Cóż, rozum przegrywa bo to przecież zjawisko nadprzyrodzone. Anioł. Księżniczki uwielbiają się pięknie ubierać w jedwabie czy tkaniny z nici lotosu. Są księżniczki, które same sobie tkają najpiękniejsze i najdelikatniejsze tkaniny świata.
Tkaniny są tak zwiewne i lekkie, że zsuwają się z wdziękiem z najbardziej krzaczastych brwi. Najdłuższych rzęs, że o wydepilowanym ciele kobiecym nie wspomnę. Są kolorowe. Są bardzo drogie i nie każda księżniczka może sobie pozwolić na taki luksus. Tutaj też nasz bohater księżniczki nie znajdzie, tym bardziej, że jego zaczarowana wybranka jest ubrana we wspaniałą paczkę z piór. Może sobie co najwyżej puścić dymka dla przyjemności lub dla ochrony przed komarami. Snuje się taka teoria, że popularne  buciory  - czytaj cygara, w szczególności ich zapach odstrasza komary, których w tym środowisku jest mnóstwo. A komary to malaria. A malaria to kłopoty. Bardzo tanie, popularne cygara zwijają birmańskie dziewczęta. Potrafią około tysiąca dziennie wyprodukować. I jest to możliwe przy 10 godzinnym dniu pracy. Wychodzi wtedy co 36 sekund jeden cheroots. Zawijają w liście pocięty tytoń z różnymi dodatkami przy pomocy prostych narzędzi i dymek gotowy. Taki dymek bez duszy. Co prawda zrobiony kobiecymi rękoma, nie przez maszynę, ale bez duszy. Kubańskie dziewczyny to kręcą cygara i nie tylko, no... ale tam nie ma  jeziora osobliwości . Jest za to CUBA LIBRE. Komunistyczny rum i imperialistyczna cola. Ten duet nie jedną tęgą głowę już powalił.  Buciory  produkowane w wiejskich birmańskich manufakturach są zdecydowanie większe. Tutaj tytoń z dodatkami zawijany jest w liście kukurydzy. Ta księżniczka już nie czeka na młodego księcia. Ale entree w Jej wykonaniu fascynujące. Jezioro osobliwości. Sztucznie tworzone grządki  są przymocowane do dna  szpilkami . Podobno potrzeba 30 lat by grządki  zrosły się z dnem. Metodą hydroponiczną uprawia się tutaj wszelkie warzywa i kwiaty. To raj na birmańskiej ziemi.
Różnica poziomu wody w jeziorze w zależności od pory roku jest znaczna. W porze deszczowej lustro wody podnosi się do dwóch metrów. Zaś w porze suchej trzeba się mocno napracować by te ulice między poletkami  wykarczować  . Zresztą te  samosiejki  są bardzo potrzebne do budowy kolejnych  grządek . Bo ta drewniana Wenecja ciągle żyje w odróżnieniu od tej słynnej. Tutaj woda właśnie przez te uprawy jest w naturalny sposób dotleniana. Wszystkim - około 70 tyś. ludności, żyje się dostatnio. Oczywiście jak na warunki birmańskie. Mają dorodne warzywa. Mają ryby i coraz więcej przyjezdnych w poszukiwaniu księżniczki. Tej zaczarowanej w pięknego łabędzia. A łabędzie stroszą pióra jak na zawołanie. Podobno już wypływają na jezioro nie tylko po rybę. Czekają także na  foto many . Czajkowski nie widział TYCH łabędzi. Nie wiem tego na sto procent, ale tak domniemywam. Ciekawe czy ten ICH taniec miałby wpływ na ostateczny kształt partytury. Warto dodać, że ten stan błogości i spokoju jest tylko pozorny. Jezioro otoczone jest dwoma masywami górskimi i jest położone 880 metrów npm. Ma 22 kilometry długości i wzdłuż jego brzegu wschodniego w wyższych partiach wzgórz dzieje się wiele. Oj, bardzo wiele.
Wśród niedostępnych wzgórz Szan króluje przemysł narkotykowy. Czasami, szczególnie o świcie słychać serie karabinów. To walczące ze sobą gangi. Generałom w sumie jest obojętne kto się tym zajmuje. Ważne by płacili umówiony procent. Ale wśród tych niedostępnych miejsc pojawiają się też mniejszości etniczne, które walczą o swoją autonomię. Ta partyzantka generałom nie jest obojętna. Do wzgórz Szan przyklejony jest kraj Karenów. A Karenowie to waleczny naród. Graniczą z Tajlandią.  Uszczypną generałów i tam przeczekują ich gniew. Wokół jeziora jest usadowionych kilkanaście wiosek i setki klasztorów, tysiące stup. Tu mieszkają Buddyści. Poranne mgły i dymy z ognisk tworzą na jeziorze i wokół niego dodatkową tajemniczość. Szczególnie o świcie i w okolicach zachodu słońca. I nagle nasz bohater, który przyrzekł pięknej kobiecie zaklętej w łabędzia miłość do końca życia, zobaczył na balu księżniczkę i zapomniał o całym świecie. Oszalał. Wykonał cabriole i w codzie padł u jej stóp. Była to Karenowa córa. Jak na bal przystało, wszystko miała na sobie odjazdowe. Uwiodła naszego bohatera. Taka Mata Hari. Przyjęła oświadczyny i w oparach zachodzącego słońca rozmyła się jak banka mydlana. Nasz bohater zrozumiał, że zdradził. Pobiegł nad jezioro. A tam...
Czekała na niego przykra wiadomość. Zaklęcie przestało działać. Piękna księżniczka już do końca życia będzie łabędziem. A, że w Polsce  urodzona, rozpędziła się jak samolot odrzutowy i pofrunęła na wiosnę do rodzinnego kraju. Zrozpaczony książę rzucił się za nią na tym pasie startowym do lotu. Niestety skrzydlaty to on nie był i utonął. Kurtyna opadła. Orkiestra przestała grać. Nastała cisza. A wszystko to działo się od świtu do nocy nad birmańskim niebem w styczniu 2010 roku.

najbliższe galerie:

 
Jezioro Inle.
1pix użytkownik wmp57 odległość 0 km 1pix
Jezioro Inle.
1pix użytkownik jotwu odległość 2 km 1pix
BIRMA - Inle lake
1pix użytkownik mopek odległość 2 km 1pix
Birma - Inle Lake
1pix użytkownik echoprojekt odległość 2 km 1pix
Birma cz.VIII - Jezioro Inle 1
1pix użytkownik wmp57 odległość 3 km 1pix
Birmańskie uśmiechy
1pix użytkownik nola76 odległość 3 km 1pix

komentarze do galerii (39):

 
marzanna użytkownik marzanna(wpisów:41) dodano 29.06.2012 21:39

A moje wspomnienia z jeziora Inle są takie...:)

Wypływamy na jezioro przed świtem. Nie wiem jeszcze, że gęsta mgła jak opuszczona kurtyna skrywa scenerię niezwykłą, na tle której toczy się niecodzienne życie ludu Intha. Mgła powoli opada i pojawiają się zarysy długich, wąskich łodzi rybackich. Rybacy stoją jedną nogą na rufie albo na dziobie, a stopą drugiej poruszają wiosłem. Stopą obsługują także sieci rybackie rozciągnięte na stożkowatym w kształcie szkielecie z bambusa.Ciszę poranka mąci warkot przepływających łodzi motorowych, pozostawiających za sobą fontanny wody.

Z każdą chwilą ruch na jeziorze wzmaga się. Łodzie wypełnione ludźmi płyną w różnych kierunkach. Wkrótce okazuje się, że Inle jest doskonale zorganizowaną aglomeracją. Podnoszące się słońce podświetla wyrastające ponad powierzchnię wody stupy. Mnich w szafranowej szacie odpływa łodzią spod zbitego z czerwonych desek budynku klasztoru z białymi okiennicami.

Przepływamy pod bramą w kształcie łuku i znajdujemy się w w "wodnym miasteczku", gdzie po obu stronach "wodnej ulicy" stoją całkiem okazałe domy wsparte na rusztowaniach z bambusa. Są to domostwa tutejszych rzemieślników, przy każdym z nich kilka łodzi, co świadczy o wysokim statusie materialnym i społecznym rodziny. Mijamy bank i hotel. Wokół krążą łodzie ze sprzedawcami pamiątek, warzyw, owoców. Dzieci rozpoczynają lekcje w szkołach na wodzie. Młodsze bawią się na drewnianych tarasach, schodach, pozdrawiają radośnie z okien. Kobiety krzątają się przy domach - gotują, wieszają pranie, robią porządki, ucinają sobie sąsiedzkie pogawędki.

Odwiedzamy manufakturę, w której kobiety tkają przepiękne szale z jedwabiu i z lotosu. Wokół rozpościerają się lotosowe plantacje. Później płyniemy do fabryki cygar, na końcu podziwiamy niezwykłą sprawność manualną i misterność dzieła rękodzielników jubilerskich.

Teren zabudowany nagle kończy się, przed nami otwarta przestrzeń jeziora, w oddali góry, gdzieś z boku wzgórze ze świątynią.. Przebijamy się łodzią przez gęstwinę wodnych lilii i dostrzegamy pojedyncze zabudowania. Wpływamy do jakiejś osady, mijamy chałupiny ubogie, rozpadające się, dachy pokryte trzciną, czy słomą, pływające ogrody, pomidory, fasola. Jakieś ogromne wzruszenie chwyta mnie za serce, wybucham płaczem silnym, głośnym, oczyszczającym.

O Boże, czy ja bym tak mogła? Z dala od tego co mąci mi spokój, a czego nie mogę się wyrzec. Czy umiałabym tak poza kulturą, nauką, technologią?. Czy oni są kilka wieków za nami...czy to już ten wyższy stan istnienia? Przewodnik kieruje łódź w stronę jednej z chałup. Na zbitym z kilku desek podeście stoi dziewczynka, trzyma na ręku kurę i głaszcze ją pieszczotliwie. Za jej plecami pojawia się kobieta i kilkoro innych dzieci.Kobieta zaprasza nas do domu. W głównym pomieszczeniu pracuje ojciec - wyplata z trzciny kosze do połowu ryb . Po prawej stronie coś w rodzaju sypialni - kilka trzcinowych materacy jeden przy drugim. Po lewej stronie pomieszczenie, gdzie hoduje się kurki i niedużą świnkę. Jakiś ujmujący spokój, uśmiechy, wyciszenie.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5168) dodano 11.05.2010 14:18

Deszczu , w każdym zdjęciu i każdym słowie widać Twoją fascynację Birmą. Jezioro Inle , to miejsce , które rozsiewa czarodziejski pył , zaczarowuje każdego , który to miejsce odwiedzi:))Galeria piękna z pięknym komentarzem:))) Gratuluję:))))

goonias użytkownik goonias(wpisów:44) - Użytkownik usunięty. dodano 10.05.2010 16:14

Deszczu - to prawda , że wpadam jak burza , albo jak śliwka w kompot - na pewno Twoje galerie mnie pochłaniają jak jakaś "czarna dziura"! Jak już wpadnę to nie chce mi się wypadać i szukam , tego co przegapiłam; oglądam i czytam i jestem zauroczona, zachwycona i wyłączona z rzeczywistości. W tych chwilach nic do mnie nie dociera - po prostu jestem tam gdzieś w świecie ! Tego może nie widać, ale chętnie i często powracam do już oglądanych galerii - najczęściej wybieram Zanzibar -chyba ze względu na te kolory , turkusy... Dzięki.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 12.04.2010 14:15

WERONIKA - dziękuję, że odwiedzasz moje "opowiadania ". Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 12.04.2010 12:54

ŚWIETOJANKA - Tak, masz rację. Jestem oczarowany Birmą i niestety - bo się boję - zauważam, że coraz więcej sytuacji, które dotykają Polskę kojarzę z TYM krajem. Nie jestem z tego zadowolony, ale miłość bywa ślepa i głucha. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 12.04.2010 12:49

GOONIAS - zauważyłem, że wpadasz jak burza co jakiś czas do moich galerii. Tutaj - dziekuję za wszystkie ostatnie komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

weronika użytkownik weronika(wpisów:238) - Użytkownik usunięty. dodano 11.04.2010 13:46

Piękna galeria

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3605) dodano 03.04.2010 01:56

Deszcz - wyłaź z ukrycia! Wiem, że tam siedzisz i obserwujesz co narobiłeś;-) Masz jeszcze jakichś fajnych znajomych? Jak nie chce Ci się pisać zaproszeń, to sekretarka (no nie tak całkiem, bo ja inżynier jestem) podjedzie i załatwi to za Ciebie:-) Z Puszczykówka daleko będę miała? Pozdrawiam świątecznie.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 01.04.2010 14:22

Mały Książe zakochany w swojej Róży...
Zygfryd, urzeczony - Odettą...
Deszcz, oczarowany Birmą...
Prawdziwe - J e z i o r o O s o b l i w o ś c i . . .
Pozdrawiam :-)

goonias użytkownik goonias(wpisów:44) - Użytkownik usunięty. dodano 30.03.2010 08:42

Wzruszyłam się do łez - naprawdę jestem taka miękka. Ale trudno obojętnie przejść obok tak pięknie ilustrowanej baśni o miłości. I trwają tam zabytki, świątnie i świątynki bez grafitti a ludzie żyją jak pokolenia wstecz żyły. I jest spokojnie i pięknie. A U NAS !!! Życie toczy się za szybko ; brak czasu na refleksje i zadumę, dawne autorytety ma się za nic a co stare i piękne niszczeje . I liczy się tylko pieniądz. Żenada! Autorytety w dziedzinie socjologii przeprowadzili ostatnio badania z których wysnuli wnioski, że w ostatnim ćwierćwieczu świat przyspieszył kilkukrotnie. Pod uwagę brali prędkość w jakim w miastach przmieszczają się tłumy ludzi, czas jaki przeznaczają dla rodziny, na spożywanie posiłku, wypoczynek itp. Materializm zaćmił nam wzrok - tragedia! Drogi Deszczu - serdecznie dziękuję wzruszenie jakie zawsze towarzyszy mi gdy oglądam świat uchwycony Twoim obiektywem.

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 29.03.2010 19:14

cholerka - mam straszne trudnosci z tym przeskakiwaniem zdjec, ale zdjecie 19 - super, no i zwazywszy warunki , a znam je doskonale to 23 jest najlepszym z tego miejsca, jakie kiedykolwiek widzialem. Ja, zawsze gdy widze ten Karenowy cyrk, biore z ludki butelke Manadalaya, albo Tigera i zajmuje sie czyms przyjemniejszym.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 29.03.2010 00:00

ANDZIA - hakuna matata. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 28.03.2010 23:59

KORDULA - trafiony zatopiony. Grałaś w dzieciństwie w okręty? Taka sama przyjemność bez przykrych konsekwencji. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 28.03.2010 23:54

TEREZA - dziękuje za stałość uczuć i pozdrawiam serdecznie.

andzia użytkownik andzia(wpisów:164) dodano 28.03.2010 19:58

Cudności opowieść Deszczu!!
codzienne Jezioro Łabedzie, codziennie ten sam spektakl,
ale nie taki sam..........

Bez Birmy chyba się nie obędzie:-)

pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5168) dodano 28.03.2010 10:29

Zatopić sie w deszczowej galerii, to wielka przyjemność. :)))

tereza użytkownik tereza(wpisów:3675) dodano 27.03.2010 15:16

Niezwykle ciekawy kraj i ładna galeria.Pozdrawiam:)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 27.03.2010 13:37

HANA - dziekuję. Miło, że zaglądasz. Jak zawsze zapraszam. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 27.03.2010 13:35

KAMA-WOS.. dziękuję. Zainteresowałem się Twoimi kolczykami. Ciekawe propozycje. W EMPIK - u są stoiska z tysiącem drobiazgów do tworzenia własnej kolekcji. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 27.03.2010 13:30

SONA - DORA ... dziekuję za wizytę i pozdrawiam deszczowo, byś się czuła jak na Maderze...

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 27.03.2010 13:28

BULL - f.23... ANIOŁ bez światła po oczach to tak jak ból bez cierpienia...pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 27.03.2010 00:08

RAUL - Twój powrót z Indii oznacza, że za chwilę będziemy się delektować opowieściami z Twojej nowej podróży. Dziekuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 27.03.2010 00:01

KONWALIA - wszystko to, co jest najpiękniejsze jest zawsze przed nami. Jezioro Bodeńskie jest przede mną a Ty masz to już za sobą..." najpiękniejsze są dni których jeszcze nie znamy..." pozdrawiam Cię serdecznie i dziekuję.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 26.03.2010 23:44

FILMDIL - ... pomyłka, pomyłką i lawina poszła. Z " Mistrza " posypały się pióra. Stwierdzono niedozwolony doping i .... pozdrawiam Was serdecznie....

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 26.03.2010 23:22

MAGDALENA - proszę Cię, nie rób ze mnie koparki do kopania dołów. Chyba, że się dałem nabrać....pozdrawiam serdecznie i dziękuję.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 26.03.2010 23:16

ARCHIPIO - zdrowa zazdrość jest jak slogan na makatce ZDROWA WODA ŻYCIA DODA. I tak trzymaj. Pozdrawiam Cię serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 26.03.2010 23:06

WIESIEK - jestem na samo zatrudnieniu. Dziekuję i pozdrawiam serdecznie.

hana użytkownik hana(wpisów:198) dodano 26.03.2010 22:38

Jak zawsze u Ciebie : PIĘKNIE! Pozdrawiam :)

kama_wos użytkownik kama_wos(wpisów:204) dodano 26.03.2010 22:29

piękna a zarazem smutna historia... świetne zdjęcia... jak zwykle jestem pod dużym wrażeniem Twojej opowieści... Pozdrawiam

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2083) dodano 26.03.2010 19:46

Niezwykle piękne...i obraz i słowo. Dziekuję i pozdrawiam

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 26.03.2010 19:06

Dużo ostatnio słyszałem na temat Birmy, same superlatywy. Twoje galerie Deszcz, zdają się potwierdzać tę prawdę. Piękne zdjęcia, doskonały komentarz, jestem pod wrażeniem - gratuluję :)
Pozdrawiam

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 26.03.2010 18:49

Zawsze chciałam uciec gdzieś na koniec świata.
Gdzie będzie dużo piękna,ciszy,poezji,zadumy,refleksji,mistycyzmu,zachwytu na sensem życia.
Gdzie można zatrzymać chwile i się nimi delektować.
Nie udało mi się go odnaleźć.
Ale takie swoje Jezioro Łabędzie znalazłam w tej galerii.
I za to Deszcz Ci dziękuję.
Pozdrawiam-)

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1387) dodano 26.03.2010 14:09

Poezja .
Deszczu odzwycaiłem się stawiać oceny, ale tym razem stwierdziłem, że dam 10 i pech chiał wyszła 9 . Wybacz Mistrzu.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3605) dodano 26.03.2010 13:57

Poezja opowiedziana słowem i obrazem! Przyzwyczaiłam się już, że u Ciebie to normalka;-) Znowu będę miała dziś doła, że nigdy nie osiągnę tego poziomu:-( Muszą być jednak na świecie dobrzy i lepsi;-) Gratuluję i pozdrawiam.

archipio użytkownik archipio(wpisów:892) dodano 26.03.2010 12:52

F3 do F8 ( 9 już nie ) są nadzwyczajne,
nawet jeżeli dyskutować o kompozycji kadru ( bez sensu ) - to są PIĘKNE.
Pozdrawiam i odrobinę zazdroszczę tych miejsc Twoich podróży.

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:1816) dodano 26.03.2010 12:36

Znane mi klimaty w Twoim wydaniu robią niesamowite wrażenie.
Czasem wydaje mi się, że OŚ to przedszkole, a Ty już po maturze
i zastanawiasz się co dalej robić.
Dla kogo Ty właściwie pracujesz, bo jakoś nie wierzę że to tylko hobby?

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 26.03.2010 12:12

PESTECZKA - 123 - masz rację. To Szkot. Taki zimny Szkot z zardzewiałym zimnym mieczem. W drodze do Birmy zabalował na chwilę w Wielkopolsce. Nie miał połączenia z Ławicy to na chwilę miecz odpioł od pasa w Małopolsce. I też puścił go samopas. Miecz, ten zimny i zardzewiały. Wreszcie z Balic odleciał do kraju " jeziora osobliwości". Pozostawił po sobie w tych polskich krainach, miastach trochę swoich przyzwyczajeń. Konkludując mógł to być tzw. "Szkot" z polskim rodowodem o czym z żalem informuję. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie. Kraków też.

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 26.03.2010 11:16

A tak z innej beczki, to ten książę, to chyba Szkot z pochodzenia, skoro pożałował na karnet do SPA dla takiej piękności ;)

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 26.03.2010 11:14

O matko, brak słów. Komentarz, zdjęcia obejrzane jednym tchem będą pewnie jeszcze czytane, ogladane nie raz...
Skali brakuje dla Ciebie Deszczu :))

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!