m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (22):

 
- Która godzina? - zrywam się z fotela i wielkimi oczami patrzę na zebranych.
- Piąta - odpowiada Viera. 
- O rane! - poderwałem się i wybiegłem z hotelowego baru. Za mną pozostała gromada zdezorientowanych Czechów, Niemców i ślicznych Rosjanek. Recepcja była tuż za rogiem. Wbiegłem i z daleka spytałem o zamówioną na piątą rano taksówkę.
- Za chwilę będzie proszę pana.
- Proszę powiedzieć taksówkarzowi, żeby dwie minuty zaczekał, biegnę tylko po plecak! - rzuciłem przez ramię i na złamanie karku pognałem do swojego pokoju. Po kilku minutach byłem z powrotem. Czapka, plecak z wodą, niezawodne buty, długie spodnie i przekornie - czarny T-shirt na karku. Taksówka już czekała. Na zewnątrz była noc. Wsiadłem do samochodu. Z głośników sączyło się zawodząco „coś tam Habibi...”, wyjmuję mapę, pokazuję palcem i mówię:
- Poproszę tutaj.
- Ale tu nie ma drogi! - zaparł się Arab.
- Jest, tylko nie asfaltowa - odparowałem.
- Ale tam nic nie ma! Tylko pustynia.
- Właśnie o to mi chodzi. Idę na spacer.
- Ale jest noc, to niebezpieczne! - zabrał mi mapę i poszedł na recepcję. Zebrało się sześciu chłopa i żywo dyskutowali. Po kilku minutach ustalili chyba wspólny front.
- Tutaj milicja może strzelać bo będzie podejrzewać, że zechce Pan uciec do Izraela, a poza tym jest ciemno, są Beduini, dzikie zwierzęta. A czy Pan tu już był?
- Nie. Ale obiecuję wrócić przed kolacją.
To miłe z ich strony, nie mieli zbyt radosnych min, ale nie mieli też wyjścia. Pojechałem. 
Skończył się asfalt. Skończył się żwir, zaczął się piasek. Ostatnie zabudowania pozostały w tyle. Wysiadłem z taksówki. Na wschodzie właśnie jaśniał horyzont zalewając świat bladymi czerwieniami. Zapłaciłem, poprawiłem plecak i ruszyłem przed siebie.
Po lewej stronie ze stróżówki ktoś mnie bacznie obserwował. Szedłem wzdłuż betonowego płotu i czekałem co się stanie. Minąłem zniszczone czołgi, ale nikt za mną nie wyszedł, nikt nie zatrzymywał. Postanowiłem trzymać się drogi. Po lewej zaczynała się pustynia - przepiękna, na horyzoncie majaczyły skalne góry, po prawej plaża, morze i wschodzące słońce. Na środku ja, ściśnięty w ramionach wąskiej ledwo widocznej drogi, uregulowanej po bokach drutami kolczastymi maszerowałem przed siebie. Początkowo nie przejmowałem się niczym, ale płot z drutu kolczastego nie chciał się kończyć i coraz częściej zastanawiałem się jak trafię na pustynię, która rozciąga się za nim. Piasek za płotem był mocno przeorany i wyglądał zniechęcająco. Intuicja podpowiadała mi, że coś jest nie tak, nie zostawia się przecież furgonetki w piaskach! a taką właśnie mijałem, niepokoiły mnie czerwone chorągiewki powtykane tu i ówdzie. Zanim doszedłem do drewnianej tabliczki, aby z bliska przeczytać krótki biały napis, stałem już w samym środku pola podpisanego „miny”. No to wpadka...
Tylko ja mogę mieć takiego pecha, żeby używając google maps i zdjęć satelitarnych, przyglądając się z góry tysiącom kilometrów kwadratowych terenu, wybrać sobie na wakacje akurat pole minowe!
Trudno jednak, te „drobne” niedogodności nie zatrzymają mnie łatwo, idę więc dalej i z aparatem w dłoni docieram do ostatniego bastionu cywilizacji - wyglądających na opuszczone, zabudowań wojskowych gdzie wita mnie z lewej zakaz fotografowania, a z prawej milicjant z kałaszem i uśmiechem szerszym niż równik. Tego ranka nie byłem pierwszym gościem w tym miejscu. Przeszliśmy w kierunku plaży, na której grupa Włochów kamerką HD ustawioną w płytkiej wodzie kręciła wschód słońca. Precyzyjniej byłoby powiedzieć, że wschód kręcił się sam, a towarzystwo szalało robiąc zdjęcia i śmiejąc się. Spróbowałem daktyli z niezbyt czystego talerzyka, popatrzyłem chwilę po czym zapytałem:
-  Czy mogę iść dalej, za ten szlaban z napisem STOP? - przez skórę czułem, że jest to właśnie koniec mojej drogi. Milicjant machnął dłonią - taaaak, bardzo proszę! - oniemiałem z radości. Upewniłem się, czy napewno dobrze się zrozumieliśmy i dwa razy nie trzeba mi było powtarzać. Po chwili stałem tuż przy szlabanie, a uśmiech wykwitł na moich ustach. Pod znakiem STOP widniał duży napis „Park Narodowy Nabq”. Drut kolczasty był ostatnią rzeczą zrobioną ręką ludzką jaką widziałem tego dnia. Dalej rozciągała się czysta, nieskazitelna i niesamowicie pociągająca pustynia. Mój wzrok kilometrami przemierzał jej płaską, kamienistą powierzchnię aby zatrzymać się hen daleko na majestatycznych kształtach gór. Założyłem ciemne okulary wybrałem jedną z nich, wyraźnie bielszą od innych i pomyślałem - dziś staję na tym szczycie! Ruszyłem.
Początkowo postanowiłem na wszelki wypadek trzymać się śladów wielbłądów, Arabowie nie wyglądali na zbyt skrupulatnych i zawsze istniała szansa, że skrócili nieco pole minowe bo... zabrakło drutu? Potem już maszerowałem gdzie mnie oczy poniosły. Od krzaczka do kamienia, od śladu węża na pisku do rozpadliny w skale. Nie wiem czy fatamorgana ma coś wspólnego z tym, o czym akurat myśli umierający z głodu podróżnik, ale trafiłem na wyraźny drogowskaz do pewnej amerykańskiej restauracji. Uznałem jednak, że będę twardy i nie dam się skusić. Poszedłem więc dalej. Kilka kilometrów od brzegu morza znalazłem dziesiątki porozbijanych dużych muszli morskich. Gdyby nie to, że nie wolno wywozić tego typu pamiątek z Egiptu jedna zapewne zdobiłaby teraz moją „podróżną” półeczkę w domu. A swoją drogą - co one tu robią!?
Czas mijał a ja wciąż szedłem. Pustka, a zarazem surowość krajobrazu w połączeniu ze świadomością, że być może nikt nigdy nie stał akurat w tym miejscu dawały mi niewyczerpane siły. Czułem się wspaniale. Wiatr świstał tuż przy uchu załamując się na oprawkach okularów, sierpniowe słońce dotykało czarnej koszulki a drobiny piasku uderzały w nogawki. To, oraz rytmiczny dźwięk gniecionego butami piasku przez te kilka godzin stanowiły cały istniejący świat. Niezwykle prosty, klarowny i doskonały. Zapomniałem, że istnieje jakikolwiek inny. Jeśli można poczuć prawdziwą wolność, to chyba tylko w taki sposób. Nie do końca wiem jak to się stało, ale zatrzymałem się na sekundę aby zawiązać sznurowadło i postanowiłem się na chwilę położyć. Trzy nieprzespane noce, jak harpie rzuciły się na mój umysł i po chwili już mnie nie było. Nie wiem ile czasu tak spałem, ale kiedy się obudziłem zobaczyłem... dokładnie to co wcześniej, nie poruszył się ani jeden kamień. Czas zasnął chyba razem ze mną. Spojrzałem na horyzont, góra wciąż na mnie czekała, już niedaleko. Powoli dotarłem do celu. Dziesięć kilometrów równiny było za moimi plecami. To, co z daleka wydawało się niewielkim wzniesieniem okazało się całkiem sporą skałą. Wejście na szczyt po długim marszu nie tylko mogło być trudne, ale z całą pewnością będzie, gdyż większość skały pokrywał drobny saharyjski piach, po którym właściwie nie da się chodzić niezależnie od obuwia. Wypiłem trochę wody i zatapiając stopy w strukturze delikatnej jak mąką i ciepłej jak kaloryfer wspiąłem się na samą górę.
Szczęśliwie wyższe partie dawało się pokonać skacząc po wystających fragmentach skał wyglądających jak zastygłe ciasto na pączki. Przedwieczny kucharz chyba o nim zapomniał i pozostało już takim na zawsze. Nie umiem opisać widoku jaki z wysokości dwustu metrów można było podziwiać. Nie umiem opisać radości jaka mnie przepełniała, że zrobiłem to, co sobie wymyśliłem siedząc wygodnie w domu; że stoję właśnie w miejscu, które widziałem na ekranie komputera jako kilka bezdusznych pikseli, a jest ono jednym z najpiękniejszych jakie widziałem. Tą radością delektowałem się do syta. 
Koniec końców zszedłem i ruszyłem w drogę powrotną. Ta z założenia zawsze jest szybsza. Kiedy dotarłem do „stróżówki” było już mocno po południu. Nie miałem już wody, ale otrzymałem ją od sympatycznego milicjanta i jego przyjaciela. Nie szkodzi, że kranówka, grunt, że była zimna i pyszna :) Na pierwszym rondzie złapałem taksówkę. „Tiger” - bo tak się kazał nazywać właściciel - woził mnie potem jeszcze przez kilka dni pobytu. Odstawił mnie do hotelu gdzie z miejsca wychyliłem 3 litry Sprite’a i nareszcie mogłem zajrzeć do obolałej stopy. Pustynia po cichutku zostawiła mi bowiem pamiątkę. Przez przecięty ostrą skałą szew lewego buta wsypywał się pod palec piasek i uwierał okropnie. Odgniecenie było gigantyczne. Noszę je dumnie do dziś...

najbliższe galerie:

 
Sharm-plaża czyli Egipt cz.2
1pix użytkownik dzieciak odległość 9 km 1pix
Chalidz al Akaba
1pix użytkownik pisanka odległość 14 km 1pix
aFrykasy
1pix użytkownik walczis odległość 14 km 1pix
Egipt - Sharm El Sheikh,  Kair,  Dahab
1pix użytkownik anula85 odległość 14 km 1pix
Hotel Sultan Gardens - Sharm el Sheikh
1pix użytkownik gpiotrek1 odległość 20 km 1pix
Egipt - Synaj Południowy
1pix użytkownik ignac74 odległość 24 km 1pix

komentarze do galerii (41):

 
irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:3033) dodano 28.02.2014 12:31

fajne opowieści...pozdrawiam...

nata14 użytkownik nata14(wpisów:1093) dodano 02.01.2014 20:37

Ułańska fantazja. opowieść super . :)))

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 02.01.2014 20:26

Dziękuję Gabi - obiecuję więcej. W następne wakacje...

gabi użytkownik gabi(wpisów:2498) dodano 01.01.2014 11:38

Świetna opowieść, doskonale zobrazowana, masz Ty Raptorku odwagę i fantazję, nie ma co :)
pozdr.

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 26.01.2013 23:42

Niezwykła przygoda,świetnie zilustrowana:)

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 26.01.2013 23:16

Niesamowita opowieść. Potrafisz budować napięcie.
Bardzo się podobało.
Pozdrawiam:)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6692) dodano 26.01.2013 23:06

Fajnie się czytało i oglądało:) Wciągająca opowieść:)
pozdrawiam:)

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 26.01.2013 23:05

Obiecuję się postarać ;) wciąż dzielę czas na czworo, dla siebie brak najbardziej :(

tama użytkownik tama(wpisów:2996) dodano 26.01.2013 22:44

Właśnie oglądałam Twoją z Taby, jeszcze nie wiedziałam, że to Taba ale poznałam hotel :) Wspomnienia mam przesympatyczne :) Bywaj na OŚ bo brakuje tu Twojego poczucia humoru i dystansu :)

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 26.01.2013 22:35

...więc polecam pozostałe :) Widzę Tamo, że masz jeszcze ciepłe wspomnienia z Taby! Ech... jakie fajne miejsce, takie spokojne i na uboczu. Piękne rafy. Chętnie bym tam wrócił... Pozdrawiam.

tama użytkownik tama(wpisów:2996) dodano 26.01.2013 00:47

Opowieść REWELACYJNA :)

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 02.05.2010 19:30

Obiektyw to Tamron 18-270, a lampa wyskakuje w chwili wyłączania aparatu, ale tylko po jego dziwnym zachowaniu. Kiedy cyka jak trzeba to i wyłącza się poprawnie. Szczęśliwie jeszcze mi ręki moja Christine nie odgryzła :) softu nie wgrywałem, bo nie wiedziałem, że firmware jest udostępniany - inna sprawa, że muszę sprawdzić jak to wpłynie na gwarancję. Mam w planie telefon do Nikona, może mi coś poradzą.

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 27.04.2010 12:47

czy ten obiektyw, ktory masz nie jest przypadkowo Sigma?
Lampa sie otwiera, gdy aparat lezy? ...chyba masz fotograficzny odpowiednik Christine!Powaznie jednak - czy wgrales najnowsze software sciagniete ze strony Nikona?

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 27.04.2010 12:42

Dzieki Marku, strasznie niestabilny emocjonalnie jest ten sprzet dlatego trudno go zdiagnozowac. Biegalem juz z innym obiektywem i bylo ok, ostrzyl w ulamku sekundy, a moj czasem sie jakby zatrzymuje i nie robi nic, nie wazne na ile go skrece i gdzie wykieruje i wtedy oczywiscie nie moge cyknac fotki. Martwi mnie tez wyskakiwanie lampy po wylaczeniu aparatu (bardzo rzadko, ale jednak). Jedno wskazuje na obiektyw, drugie na lampe. Jak zawsze fatum wiszace nad sprzetem, ktory kupuje klania sie do mnie z szerokim usmiechem :(

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 27.04.2010 09:21

Rapt - zobacz no jak jest z tym ustawieniem lampy. Jesli pod slonce robisz, to korzystajac z pewnych opcji lampa bedzie sie otwierala w celu doswietlenia. Nie korzystaj z zadnych programow. Przelacz na aparture priority i zobacz co wtedy sie dzieje.
Co do spustu migawki - aparat nie zrobi zdjecia w trybie autofocus, popoty nie zlapie ostrosci. Mozesz sobie naciskac spust migawki, a i tak nic sie nie bedzie dzialo. Zobacz jak to dziala z innym obiektywem, aby miec pewnosc co jest nie tak - aparat, czy obiektyw.
Zobaczysz, ze bedziesz zadowolony.

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 27.04.2010 09:12

Już kupiłem Nikona D90 ale nie jestem zadowolony :( lekko szwankuje, ale tak lekko, że trudno to wykazać. Obiektyw już wrócił z serwisu z adnotacją, że nie znaleziono usterki, a momentami nie ostrzył i naciskanie spustu migawki nie powodowało cykania zdjęcia. Po wyłączeniu aparatu otwierała się lampa, otwierała się też przy robieniu zdjęć niemal pod słońce. Więcej mam zmartwienia niż radości z tej maszyny i to za niemal 5 tys :(

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 27.04.2010 02:55

Rapt - robie to niezwykle rzadko, ale akurat Ciebie namawialbym na lustrzanke. Mysle, ze bedziesz potrafil wykorzystac roznice.

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 26.04.2010 23:25

zibid - jak bym wiedział, że będzie z tego "raport" na OŚ to bym się bardziej postarał, nie wiem tylko czy mój cud-miód kompakt FZ-30 by to wytrzymał ;)

zibid użytkownik zibid(wpisów:2270) dodano 15.04.2010 18:58

Raptorek - dobra robota jako całość
Zdjęcia wg mnie dobre, ale nie super dobre
O de mnie 9 - głównie za odwagę i komentarz
Pozdrawiam

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 14.04.2010 15:58

Rapt - wpadajace w oko , przyjemne do ogladania zdjecia dobrze ilustrujace znakomita opowiesc.Podziwiam ten pociag do przygody!

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 06.04.2010 21:07

Bardzo ciekawie, gratuluję.
Pozdrawiam.

watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 05.04.2010 16:43

Robi wrazenie. Pozdrowienia.

gosiekz11 użytkownik gosiekz11(wpisów:51) dodano 05.04.2010 14:56

poprosze o medal :-) bedzie to jeden z najprzyjemniej zdobytych jak do tej pory,
ja probowalam ruszyc w strone pustyni kolo piramid, ale niestety, napotkani policjanci nie byli zbyt przychylni, dostalismy zakaz tak wyrazny, ze nie dalo sie go zignorowac, pozdrawiam serdecznie

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 26.03.2010 23:32

Właśnie z powodu formatu 16:9 lub 16:10 całe zmieszanie, projektor też mam HD więc tylko poziom. Co gorsza, o zgrozo! kupowałem niedawno pierwszą lustrzankę - do głowy by mi sie przyszło, że nie mają one kadru 16:9, który to bardzo lubię. Wiem, że to lustro, ale od tego jest wizjer, żeby kadrować, a procesor graficzny, żeby ciąć, a teraz muszę ciąć w komputerze :( Generalnie jestem mocno zawiedziony bo nie znalazłem żadnej lustrzanki z cechami jakich bym sobie życzył :(
Rozbratu z OŚ nigdy nie było Deszczu :) tylko lekkie dreptanie na szarym końcu, tak wyszło, ale się poprawię.
Spanie na pustyni w dzień jest ryzykowne bo się można obudzić w kolorach bekonu, dlatego długie spodnie, ręcznik, czapka i pełna kamuflacja! A te trzy dni, no cóż... w końcu byłem na wakacjach, towarzystwo nie spało ale nie łaziło, a ja nie spałem, a łazić chciałem!

kama_wos użytkownik kama_wos(wpisów:204) dodano 26.03.2010 23:08

Świetna opowieść, ale gratuluje odwagi ;) Pozdrawiam

magg użytkownik magg(wpisów:423) dodano 26.03.2010 21:48

Podoba mi się i opowieść i zdjęcia.
Zadziwia tylko fakt ,że usnąłeś w trakcie tej eskapady.
No i ,że nie śpisz 3 noce przed trudną wędrówką.
Spanie na pustyni na piachu w dzień wielce ryzykowne jak
wypicie 3 litrów Sprite'a.
: D

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 26.03.2010 21:25

Esej z ilustracjami. Bardzo przyjemnie się czyta i ogląda. Pozdrawiam serdecznie. Miło, że przerwałeś rozbrat z OŚ.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 26.03.2010 18:40

Czytałam już kilka razy Twoją opowieść.
Jest wciągająca i podoba mi się.
Pozdrawiam.

archipio użytkownik archipio(wpisów:892) dodano 26.03.2010 13:50

raptorek:
Masz rację. Na monitorze źle się ogląda zestaw zdjęć kadrowanych w poziomie i w pionie.
Inaczej jednak jest z projekcją, bo ekrany zwykle są kwadratowe i wtedy jest to obojętne,
w przeciwieństwie do monitora gdzie "pionowe" zdjęcia wyświetlać trzeba pomniejszone.

Po fotografii analogowej pozostał mi nawyk ( pokusa ) kadrowania jeszcze czasem w pionie ( niektóre tematy tego wymagają ).
Ale ma to miejsce coraz rzadziej, chyba że planuję wykonanie odbitki na papierze foto...

Do dzisiaj wybrane zestawy zdjęć przekadrowuję w ... kwadrat, by wypełnić cały (kwadratowy) ekran przy projekcji projektorem.
Także moje galerie OS są wykadrowane do kwadratu ...

Tak się to zmienia z czasem. Ostatnio tworzę też "galerie" w formacie 16x9 - z wiadomego powodu ( ekran telewizora HD ).

Pozdrawiam.

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1407) dodano 26.03.2010 13:31

Raptorku- ładnie piszesz, czekam na cd.
Pozdrawiam

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 26.03.2010 13:27

mam też taką z dłońmi i kolanami :)
sorki za powtórzony wpis, coś się samo odświeżyło i poszło...

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 26.03.2010 13:26

Fotka nr 7 jest moją ulubioną (mam jeszcze w nieco innym ujęciu), zwłaszcza kiedy zestawię ją sobie z tym jak człowieka zapamiętałem, był niesamowicie przyjacielski, uśmiechnięty i prawie nie mówił po angielsku. Obiecałem sobie, że oprawię to zdjęcie i zawiozę mu na pamiątkę, tylko czy nadal tam będzie? Egipt to kraj wędrówek za pracą.
Jeśli chodzi o zdjęcia pionowe, nie robię ich w ogóle - stosuję zasadę nie odkręcania aparatu. Powód jest tylko jeden: źle się takie mieszane zdjęcia ogląda na monitorze lub projektorze.
Dzięki wszystkim za opinie - w przygotowaniu druga przygoda :)

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 26.03.2010 12:47

Fotka nr 7 jest moją ulubioną (mam jeszcze w nieco innym ujęciu), zwłaszcza kiedy zestawię ją sobie z tym jak człowieka zapamiętałem, był niesamowicie przyjacielski, uśmiechnięty i prawie nie mówił po angielsku. Obiecałem sobie, że oprawię to zdjęcie i zawiozę mu na pamiątkę, tylko czy nadal tam będzie? Egipt to kraj wędrówek za pracą.
Jeśli chodzi o zdjęcia pionowe, nie robię ich w ogóle - stosuję zasadę nie odkręcania aparatu. Powód jest tylko jeden: źle się takie mieszane zdjęcia ogląda na monitorze lub projektorze.
Dzięki wszystkim za opinie - w przygotowaniu druga przygoda :)

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 26.03.2010 12:16

Bull: Pozwolę sobie mieć inne zdanie. Opowieść nadaje sens fotkom. Zaczynają żyć i tworzyć prawdziwy obraz miejsca i chwili.
Jak byś dodał kilka słów komentarza w swoich galeriach, byłyby dużo ciekawsze (co nie znaczy, że ciekawe nie są ;)).
A tak czasem galeria wyglada na zbiór przypadkowych fotografii i można sobie zadać Twoje pytanie: "Co z niej dla mnie ma wynikać? Ona zupełnie dla mnie nic nie wnosi." Dla mnie taki sztandarowy przykład to "pstryki z Pragi". Bez tytułu można by strzelać w setki miejsc, gdzie potencjalnie mogły zostać zrobione.
Jednych może zaintrygują, a innych zniechęcą do analizy w stylu: co autor miał na myśli? ...
Raptorek tak trzymać :)

pipol użytkownik pipol(wpisów:8935) dodano 26.03.2010 09:42

przydaloby się choć jesno zdjęcie ślicznych Rosjanek ;)

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2087) dodano 26.03.2010 09:36

Cudowna opowieść, "bezduszne piksele" nigdy nie posiadają takiego ładunku emocji, jak przeżycia...Pozdrawiam

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 26.03.2010 09:25

Magdalena: Opowieści bez fotek można wrzucić do tematu: "Przytrafiło się" http://obiezyswiat.org/index.php?action=forum&topic=17
Czekamy :))

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3650) dodano 26.03.2010 09:10

Czekam na kolejne pustynne opowieści! Obiecane medale z ziemniaka możesz zacząć już strugać, bo niejedna rączka wyciągnie się po takowy. Taka forma prezentacji wakacyjnych wrażeń jest znacznie bliższa memu sercu niż zestaw (choćby i doskonałych technicznie) zdjęć ze skromnym opisem. Po głowie chodzą mi właśnie tego rodzaju opowieści z wyjazdu, tylko brak podkładek w postaci fotek (gdybym kiedykolwiek przewidziała, że przystapię do grona OB, to przygotowałabym sobie stosowną dokumentację). Pozdrawiam i proszę: "Tak trzymać!"

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 26.03.2010 08:52

Zapomniałam o fotce nr 1 - boska :)

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 26.03.2010 08:51

Opowieści ilustrowane zdjęciami, to jest to, co pesteczki lubią najbardziej :))
Zdjęcia też spoko. Najfajniejsze dla mnie 7, 19 i 21.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 26.03.2010 07:28

Świetna opowieść :-)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!