m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Wstawalismy wczesnie rano, ale w dniu parady pobodka byla przed godz 5 gdyz samo dojscie do centrum wydarzen zabieralo nam dobre poltorej godziny... na obszarze kilku km2 zbudowane byly drewniane zapory, ktore mialy ograniczac ruch i tamowac mase ludzi napierajaca na miasto... mozna sobie wyobrazic, iz przy kilkumilionowej grupie pielgrzymow nie bylo miejsc noclegowych dla wszystkich.... ludzie spali na lakach, pod drzewami generalnie wszystkie wolne place zamienily sie w nocy w noclegownie... spodziewalismy sie brudu i smrodu ale nic z tego... pod tym wzgledem Hindusi nas zszokowali... co kilkaset metrow mozna bylo znalezc toalety i hydranty z woda... TRZEBA PRZYZNAC ZE BYLO WZGLEDNIE CZYSTO widok pielgrzymow zarzywajacych swietej kapieli w Gangesie towarzyszyl nam kazdego dnia, prad wody byl bardzo silny i dzieki lancuchom i innym srodkom bezpieczenstwa nie dochodzilo do tragicznych wypadkow... wiekszosc z pielgrzymow prawdopodobnie nie potrafila plywac i ich nieskoordynowane ruchy zdradzaly duzy lek do wody na kazdym niemal kroku mozna bylo cos zjesc, ale wierzcie mi, ze ja omijalam te jadlodalnie jak tylko moglam:-)) tym razem wiozlam z domu pumpernikel i serki topione hochland i dzieki nim kazdego dnia moglam sie poratowac malym posilkiem... nie wiem dlaczego ale hinduskie przyprawy mi nie sluza i nie jestem w stanie pokonac tej bariery... jak zwykle podjelam probe pierwszego dnia i skonczylo sie jak zwykle porazka u WujkaCzesia:-(( miasto bylo w ciaglym ruchu, pielgrzymi docierali tutaj pociagami, zapelnionymi ciezarowkami a jeszcze inni szli kilka lub kilkanascie dni pieszo nie sposob bylo przejsc obojetnie wobec tak innej kultury:-)) ... czulam sie jak w basni 1000 i 1dnej postaci... i taki obraz pozostal w mojej glowie do dzis:-)) Pierwszy raz w zyciu widzialam tylu SADU czyli lokalnych NagaBaba... otoczeni czcia medrcy gromadzili wokol siebie wiernych i gapiow... my tez lubilismy zasiasc w koleczku i posluchac ich opowiesci:-))
niektorzy mowili w jezyku angielskim, inni wladali tylko lokalnym jezykiem.. .niezaleznie od tego obdarowani byli szacunkiem pielgrzymow i bardzo duzym respektem:-)) na dlugosci kilku km gatty przy Gangesie oblezone byly przez wiernych, chcacych zanurzyc swoje cialo w swietej wodzie... Hindusi wierza, iz ulozenie planety Jupiter wchodzacej w Aquarius i odpowiednie ulozenie slonca maja dobroczynny wplyw na zdrowie i tkz powodzenie w zyciu. Niemal kazdy Hindus przynajmniej raz w zyciu odbywa pielgrzymke na Kumbhamela by obmyc swoje cialo w swietej rzece, oczyscic sie i zdobyc moc powodzenia:-)) tu pielgrzymi z prawdziwego zdarzenia:-)) owinieci w pomaranczowe plutna, zaopatrzeni tylko w kocyk i menaszke wiara nakazuje karmic pielgrzymow... w specjalnych strefach rozlewana byla cherbatka oraz woda i wydawne bylo jedzenie wzielismy udzial w procesji, ktora trwala caly dzien, orszak ludzi i karawana najdziwniejszych pojazdow tworzyla kilkunastokilometrowy orszak w paradzie brali udzial wyznawcy wszelkich odlamow Hinduizmu i nie sposob bylo zrozumiec ten podzial
szczegolna uwage skupiala parada Sadu Naga baba:-)) w wiekszosci zupelnie nadzy Sadu podarzali dlugim orszakiem... generalnie robienie zdjec bez licencji jest zabronione z uwagi na fakt, iz ludzie ci sa zupelnie nadzy... ze wzgledu na szacunek do lokalnych zwyczajow w albumie zamieszczam zdjecia po cenzurze:-)) Naga baba na motorze wzbudzal wsrod Hindusow duze zainteresowanie:-)) Sadu w postaci kobiet:-)) mialysmy z Mag okazje spedzic chwilke w obozie Sadu plci zenskiej... pozostawie to bez komentarza:-) parada byla pelna przedziwnych osobistosci, tanczacych i spewajacych w roznych czesciach swietego miasta orszak seniorow naga baba:-))
modlace sie babcinki, a wsrod nich ta nadzwyczajna kobitka:-)) Naga baba na zakupach... w tej krainie pelnej dziwnych postaci taki swiety nadal wzbudzal zainteresowanie:-)) kapiel w Gangesie nalezy do najstarszych rytualow Kumbhameli:-)) czasami uciekalismy z tlumu i wtapialismy sie w grupe ludzi spacerujacych waskimi uliczkami, nasza ciekawosc nie zna granic i czasami mamy szczescie do takich miejsc jak to... stara kamienica , opuszczona i remontowana na cos na miare hotelu ... w dziedzincu kryla sie mala swiatynie schowana za niebieskimi drzwiczkami:-)) Hinduizm jest religia tysiecy symboli... ta mala ukryta swiatynia byla nadzwyczaj niezwyklym zjawiskiem:-)) nasza dieta nie byla bogat ale ja i tak wolalam unikac tego typu przysmakow:-))
tysiace twarzy mijanych po drodze... sa jednak te ktore chce sie uwiecznic:-)) dziewczyny dzwigaja na glowach towary na handel... a tu w Indiach handluje sie wszystkim co da sie sprzedac i kupic tysiace twarzy, tysiace lokalnych odmiennosci, niektorych udalo sie nam zakwalifikowac do odpowiednich grup etnicznych inni pozostaja nierozpoznani wsrod tlumu milionow pielgrzymow palenie tytoniu w specyficznych fajkach nalezalo do rytualu w tej okolicy... na szczescie Patrick i Pawel ciagneli nasze kolejki:-)) Hindusom sie nie odmawia gosciny a zatem panowie musieli swoje wypalic:-)) po kazdej kapieli naga baba smaruje sie specjalnym talkiem ten wzrok mowil sam za siebie
ich dredy siegaly pasa:-)) mister Sadu wyobrazcie sobie przebyc kilkadziesiat km pieszo po to by zanurzyc sie w wodzie i wracac do domu... ale religia nie zna granic... dla nich to oczyszczenie w ten jeden dzien raz na 12lat bylo tak waznym wydarzeniem ze nie podlegalo wartosciowaniu, bylo celem ponad wszystkim slonce szlo spac a zycie w Haridwarze bieglo swoim tempem... tysiace pilegrzymow przybywalo do miasta i tysiace wyjezdzalo z niego... my wsrod milionow piechurow spiewajacych, tanczacych lub milczacych... kiedy dla jednych miasto spalo dla innych bylo okazja do modlitwy lub pokonania kolejnych km pieszo wieczorne modlitwy przy ogniu tkz pudza... Hindusi dotykaja ognia rekoma w celu oczyszczenia... i rzucaja na tace swoje cieko zarobione rupie
nasz ulubiony naga baba, barwna postac tej Kumbhamela ... doskonale wladal angielskim... skupial wokol siebie bardzo duzo wiernych... tego wieczoru biegal po gatta z workiem pieniedzy... Mag  zostala poproszona przez przypadek o potrzymanie kasy... i w ten sposob spedzila z 3 godziny biegajac za baba blogoslawiacym wkolo wiernych... niezly show wierzcie mi:-)) oboz tego naga baby byl dla nas punktem kulminacyjnym kazdego wieczoru... baba byl odwiedzany z reguly przez duza rzesze obcokrajowcow... a ze mowil od rzeczy i posiadal specyficzne poczucie humoru nie brakowalo tu towarzystwa:-)) koncerty na bebnie przeszly do historii nie jednej Kumbhameli:-)) w drodze powrotnej do Delhi odwiedzilismy male miasteczko, w ktorym znajdowal sie niezwykly meczet... pelen byl muzulmanow o niespotykanej wczesniej nam urodzie mamy juz taki swoj utarty zwyczaj, odwiedzac miejsca ktore swoimi kolorami zachwycaja... jak dotad z sukcesem... wystarczy usmiech na twarzy, podziw i szacunek do lokalnych zwyczajow... w zamian mila goscina i niesamowity material do naszej amatorskiej fotografii:-))
moja ulubiona fotografia dotralismy z powrotem do Delhi i postanowilismy odwiedzic najstarszy meczet... standardowo ryz i kwiaty to dary, ktore wierni zostawiaja na nagrobkach chwila zadumy jest takie miejsce w Delhi, ktore zostalo przez nas odkryte zupelnie przez przypadek - dzielnica kuglarzy... w jednej z gazetek turystycznych znalezlismy artykul o zyciu cyrkowcow i kuglarzy Delhi... zamieszkuja oni jeden ze slamsow na obrzezach Delhi... bardzo trudno tam dotrzec, ale nam sie na szczescie udalo... troche niebezpieczne ale warto... zaliczylismy przedstwienie lalek, pokaz tanczacej malpy, polykacza ognia i tajemnicze sztuczki ala David Cooperfield:-)) zwiedzilismy tez inne slumsy... w tych akurat skonczyla sie moja granica wytrzymalosci... smrod sciekow i latajace wokol tysiace much pokazalo mi granice mojej wytrzymalosci:-)) niezwykle fotograficzne miejsca sa jednak bardzo ryzykowne i czesto koncza sie tak jak nasza kamieniami rzucanymi w naszym kierunku... w tych dzielnicach panuje inne prawo... prawo przetrwania
mlodzi mieszkancy slumsow... Indie sa kraina kontrastow i tak jak w Chinach sa niesamowicie bogate dzielnice i obok nich ludzie zyjacy na skraju, pozbawieni podstawowych srodkow do zycia... skad jednak ten usmiech na twarzach? skad ta radosc do zycia i sila przetrwania? takie sa Indie przez jednych kochane przez innych znienawidzone... niemniej kolorowe i pelne wiary.... z pozdrowieniami Sharon

najbliższe galerie:

 
LADAKH- zielona Dolina Nubra
1pix użytkownik kordula157 odległość 43 km 1pix
Alsisar - Indie
1pix użytkownik wielkopolanka odległość 135 km 1pix
Trochę INDII
1pix użytkownik kordula157 odległość 170 km 1pix
Indie cz. II - Delhi
1pix użytkownik wmp57 odległość 172 km 1pix
Indie (1) - New Delhi
1pix użytkownik raul odległość 174 km 1pix
INDIE-Delhi III
1pix użytkownik irolek odległość 174 km 1pix

komentarze do galerii (13):

 
baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3519) dodano 30.09.2013 15:44

Wspaniale kadry:)Pozdrawiam

gimper użytkownik gimper(wpisów:681) dodano 16.01.2013 22:18

Co za foty ale emocje , galeria rewelacyjna czy to naprawdę się dzieje i czy ja tez to zobaczę ?

herika użytkownik herika(wpisów:1713) dodano 05.03.2012 00:08

fantastyczna galeria i zdjęcia. niezwykłe doświadczenie. zachwyt nad zachwytami;)

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 11.03.2011 00:00

sharon stworzyłaś niezwykłą galerię! eksplozja kolorów, a 40, 42, 43 absolutnie wymiatają.
Też polecam Finnaira do Delhi. Ja nie odmawiałam sobie zadnych smakołyków, przyjeliśmy ze znajomymi zasadę że już na lotnisku w Wawie zatankowaliśmy żołądkową i tak każdego dnia az do odlotu z Delhi. Jedliśmy prawie wszystko, nic nam nie było. Nie wiem czy stosujesz taką zasadę "zaprawiania", jak nie to gorąco polecam:)

agra60 użytkownik agra60(wpisów:1176) dodano 25.01.2011 07:36

Mocna galeria -tego kraju nigdy nie za dużo, a jeszcze tak pokazane.Pozdrawiam

beata-zbychu użytkownik beata-zbychu(wpisów:1002) dodano 14.06.2010 10:59

Dziękuje za tak świetną relacje z tak egzotycznego jak dla nas świeta. Trzeba mieć dużą odwage znaleś się wśrod tylu rożnych ludzi i miejsc.Serdacznie pozdrawiam.

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 14.06.2010 09:34

tutaj tez mozna znalezc interesujace zdjecia , no i jak nie byc zainteresowanym swietem odbywajacym sie tylko raz na 12 lat? nie moglas o tym napisac pare miesiecy przed swietem? :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 14.06.2010 08:42

Doskonała relacja z absolutnie dla nas egzotycznych uroczystosci. Dziękuję i pozdrawiam.

ignasie użytkownik ignasie(wpisów:128) dodano 14.06.2010 07:49

GENIALNIE!!!! pozdrowienia

walizka użytkownik walizka(wpisów:612) dodano 13.06.2010 22:44

Dzięki tej galerii na chwile zanurzyłam się w zupełnie nieznanym mi i niezwykłym świecie, jestem pod wrażeniem.

mocar użytkownik mocar(wpisów:2535) dodano 13.06.2010 22:21

Galeria która obejrzałem z ogromnym zainteresowaniem - dziękuje !

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 13.06.2010 22:09

Kolejne indyjskie doświadczenie. Nawet takie wirtualne doświadczenia z tego kraju, wzbudzają we mnie emocje :)
Uczestnictwo w tym święcie, to z pewnością niesamowite przeżycie i cały repertuar wrażeń emocjonalno - estetycznych.
Twoje zdjęcia doskonale to pokazały. Znalazłem wiele pięknych zdjęć, świetną relację i potężną porcję tak egzotycznej i obcej dla nas tradycji.
Dziękuję, że zechciałaś Sharon, podzielić się z nami swoimi wspomnieniami.
Pozdrawiam.

olazim użytkownik olazim(wpisów:2181) dodano 13.06.2010 21:49

Wspaniała galeria-kolory,kontrasty ludzkich tawarzy-nie wystarczy tylko raz to zobaczyć/trzy i cztery i jeszcze raz/
no i jeszcze te rytualne wymagania jak palenie..........i.t.d-pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!