m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (42):

 
,,Wieś zaczyna się od krzyża. Trzeba się przeżegnać. W imię Ojca i Syna i Ducha świętego, amen. Jak w kościele, tylko codzienniej. Kościół jest niedzielny, świąteczny, to i żegnanie się kościelne, nie takie zwyczajne. A wieś, swoja, powszednia. To tak jakieś bardziej swojskie to żegnanie się pod krzyżem wioskowym, to tak jakoś zwyczajniejsze. A potem, po żegnaniu się trochę podejść i nasz dom. To prawie tak wygląda, jakby żegnało się przed naszym domem.
Cytat ten pochodzi z tomiku ,,Przebłyski słów,, Jana Zalewskiego, dobitnie oddaje klimat wielu miejsc w naszym kraju, takich jak Bartne... Dzisiejsze Bartne jest bez wątpienia najciekawszą wsią okolicy, zamieszkałą w większości przez Łemków, z zachowaną zabudową drewnianą, dwiema cerkwiami, ciekawymi cmentarzami oraz dużą ilością przydrożnych krzyży. Poruszałem się w swoich wędrówkach już różnie znakowanymi szlakami jednak takim po raz pierwszy :-) ale w końcu przecież to kraina łagodności... Znajdziemy tutaj zarówno lepiej zachowane jak również i te chylące się ku końcowi łemkowskie chyże, które pod jednym dachem mieściły pomieszczenia mieszkalne, gospodarcze i inwentarskie, natomiast strych pełnił funkcję stodoły. Najczęściej budynek miał długość do 25 metrów, szerokość natomiast do ok 7-iu metrów. Przykryty był dwuspadowym dachem konstrukcji krokwiowej. Dach pierwotnie pokrywano słomą. Do budowy używano półbali, a od końca XIX wieku obciosanych belek jodłowych lub świerkowych.
Warto zatrzymać się nad detalami takiej zabudowy, każdy dosłownie drobiazg świadczy o guście ówczesnych budowniczych. Wykorzystywano znakomicie teren pod budowę, spichlerzyki i piwniczki wykorzystywane są do dnia dzisiejszego... Takich widoków na polskiej ziemi już coraz mniej, w niektórych regionach jedynie w skansenach możemy oglądać podobną zabudowę, tutaj mają się w dalszym ciągu znakomicie, służąc i zarazem ciesząc oko wędrowca... wiosną dodatkowym plusem są wspaniałe zapachy z kwiecistych łąk... :) Ze względu na łatwy dostęp do kamienia w pobliskich kamieniołomach, wytworzyło się w Bartnem prawdziwe zagłębie kamieniarstwa na Łemkowszczyźnie.
Utarło się powiedzenie, że ,,każdy Łemko jest kamieniarzem oczywiście nie jest to prawdą, chociaż przed laty spora grupa mieszkańców tej wioski parała się tym fachem. W okresie I wojny światowej we wsi mieszkało około 1000 osób, znajdowało się tu 6 olejarni, 16 warsztatów tkackich, 15 kuśnierzy, 15 kamieniarzy, 15 pszczelarzy, 10 stolarzy, we wsi były dwa młyny wodne, wioska była samowystarczalna, zamożna... Dzisiaj mieszka jedynie około 35 rodzin, mamy więc skalę jak skuteczna była akcja wysiedleń, która dotknęła Łemków po II wojnie światowej.
Wieś nie mogła obejść się bez krzyża. Miejsce gdzie stał krzyż stawało się szczególnym, małą codzienną świątynką. Nie można było przejść obok krzyża obojętnie. Pierwotnie prawosławie nie uznawało żadnych rzeźb. Przykładowo, kiedy w kościołach łacinników w Wielki Piątek wystawia się do całowania krucyfiks z rzeźbą Ukrzyżowanego, w cerkwiach pojawia się jego odpowiednik czyli ,,płaszczenica,, Jest to tkanina z wymalowaną postacią Jezusa na krzyżu. Podobnie było z przydrożnymi krzyżami, pierwotnie przedstawiano Chrystusa w postaci płaskiego malowidła na blasze lub desce. Takie krzyże można zobaczyć do dziś głównie w rumuńskiej Transylwanii, a w naszym kraju wyjątkowo właśnie w Bartnem. Zwyczaj rzeźbienia Ukrzyżowanego rozpowszechnił się w obrządku greckokatolickim pod koniec XVIII wieku. Trójramienne krzyże wraz z postacią Chrystusa rzeźbiono z jednego bloku kamienia, wymagało to więc ogromnego kunsztu i precyzji, jedno nieostrożne uderzenie mogło zniweczyć trud pracy a trwała ona często do nawet 3 m-cy nad jednym krzyżem, którego ciężar wynosił w granicach 150-300 kg. Na starszych krzyżach stopy Ukrzyżowanego są założone na siebie i przybite jednym gwoździem, zgodnie z ikonografią łacińską. W okresie międzywojennym rozpowszechnił się wschodni typ ze stopami przybitymi dwoma gwoździami. Tu właśnie bardzo dobrze widoczne są miejsca po dwóch gwoździach. ,,Tak wyschłeś Panie na przydrożnym krzyżu,
Że słońce z bólu zwiesiło ramiona... Na pagórku wznosi się piękna cerkiew p.w. śś. Kosmy i Damiana z 1842 roku, prezentuje ona typ zachodniołemkowski.
Niestety zanikają powoli wielobarwne malowania zewnętrzne ale od ostatnich renowacji minęło już 40 lat. Wewnątrz znajduje się piękny XVIII wieczny ikonostas, ikony namiestne datuje się aż na wiek XVI, prawdopodobnie więc pochodzą z poprzedniej świątyni.
Szczególną ikoną jest ,,Zaśnięcie Marii,, upamiętniająca śmierć Matki Boskiej, bardzo rzadka w jakichkolwiek zbiorach. Ikonostas zawsze był robiony na miarę, ten jest odrobinę mniejszy, z prozaicznych przyczyn, otóż cerkiew była poszerzana i stąd wydaje się jakby pochodzenie jego było inne. Znajdowały się w cerkwi podobno dwa piękne żyrandole, niestety w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęły ?!?
zostały tylko haki i... domniemania...
Szczęśliwie natomiast uratowane i przewiezione do Bartnego zostały odrzwia pochodzące z cerkwi w Nieznajowej. Rozebrana ona została w 1971 roku, uważana była podobno za jedną z najpiękniejszych całej Łemkowszczyzny. Na framudze widnieje data budowy 1780 rok zapisana za pomocą liter - skrótów alfabetu staro-cerkiewno-słowiańskiego. Świątynię otacza zadaszone ogrodzenie z głęboką bramką.
Dzisiaj w cerkwi mieści się muzeum. Nieopodal znajduje się kamienny spichlerz kryty gontem. Warto kilka chwil poświęcić i zatrzymać się przy krzyżu upamiętniającym ofiary Talerhofu, obozu koncentracyjnego, w którym po wybuchu wojny w 1914 roku Austriacy uwięzili kilka tysięcy Łemków podejrzanych o sympatie rusofilskie. Z Bartnego wywieziono 18 mieszkańców. Na wzgórzu znajduje się cmentarz żołnierski z okresu I wojny światowej, spoczywa na nim 28 Austriaków i 59 Rosjan. Mam nadzieję, że jedną z galerii w przyszłości poświęcę podobnym nekropoliom, które w Beskidzie Niskim są prawdziwymi dziełami sztuki.
Na miejscowym cmentarzu można podziwiać sporo krzyży wykonanych przez miejscowych kamieniarzy, bartniańskie rzeźby łatwo rozpoznać po grubo ciosanych, uproszczonych rysach i detalach. Jeden z nagrobków, został wykonany z ledwo obrobionych kamieni młyńskich. Spoczywa tu była właścicielka wsi o nazwisku Walewska. Krzyże i figury były najefektowniejszymi dziełami łemkowskich kamieniarzy, większość jednak produkcji miało charakter użytkowy, wykonywano młyńskie kamienie, osełki, blaty stołów, oraz mnóstwo innych przedmiotów. ,,Do rzeźbienia trzeba mieć serce i łaskę Bożą, tak mawiają tu mieszkańcy. Po powrocie z ziem odzyskanych po 1956 roku kilku z nich podjęło próbę reaktywowania tradycyjnej sztuki. Prawdziwym kamieniarzem zostaje się tak jak w każdym artystycznym rzemiośle, wykonaniem pracy mistrzowskiej. Do tego poziomu zbliżył się tylko jeden, niestety z niezbadanych przyczyn stracił ,,serce,, do kucia w kamieniu... Niedokończoną pracę można obejrzeć przy drugiej cerkwi. Warto rozglądnąć się po wiosce, można w wysokich trawach natknąć się jeszcze na pozostawione przed laty pęknięte koła młyńskie lub inne przedmioty... Wywołałem temat kolejnej świątyni, jest ona zdecydowanie młodsza, bo z roku 1930, jest jedną z dwóch ocalałych cerkwi prawosławnych na Łemkowszczyźnie w wyniku schizmy tylawskiej, druga znajduje się w Bodakach ale o niej w kolejnej galerii :-)
Tak sobie myślę, że sporo osób gubi się w nazewnictwie spotykanym na terenach gdzie występuje prawosławie, nie rozróżniają obrządków greckokatolickich i prawosławnych, warto więc poruszyć ten temat nawet w kilku zdaniach aby zrozumieć Beskid Niski. Autochtoniczni mieszkańcy Beskidu byli wyznawcami prawosławia. Od czasów Unii Brzeskiej, gdy hierarchowie diecezji tej części dawnej Rzeczypospolitej uznali zwierzchnictwo Papieża, pozostając przy prawosławnej liturgii Łemkowie stali się grekokatolikami. W 1926 roku w Tylawie wybuchł konflikt między greckokatolickim proboszczem a wiernymi (nie dociekajmy przyczyn, każdy może poszukać :-) na skutek tego konfliktu zbiorowo postanowiono przejść na prawosławie, ogółem obrządek grecki porzuciło ok. 20 tyś wiernych, między innymi całe wioski Izby i Bieliczna w których byliśmy w poprzedniej galerii. Ponieważ zgodnie z prawem polskim i konkordatem cerkwie greckokatolickie stanowiły majątek Kościoła katolickiego w Polsce i nie mogły przejść w inne ręce, w tych wsiach cerkwie stały puste a wierni budowali nowe świątynie prawosławne. Ogółem do II wojny światowej zbudowano 16 nowych cerkwi, z których do dzisiaj ocalały właśnie dwie. Ironią losu nie przetrwała cerkiew w Tylawie, tam gdzie wybuchł konflikt.
Może tych kilka zdań ułatwi zrozumienie tematyki, kiedy los pozwoli Wam wędrować po wschodnich lub południowych terenach naszej ojczyzny. Mam nadzieję, że nie zanudziłem całkowicie :)
W kolejnych odsłonach obiecuję trochę wyhamować :)
A ten domek na sprzedaż :-) Zapraszam Wszystkich na kawę... Pranie prawie suche :-))) czas więc udać się do kolejnej dolinki...

najbliższe galerie:

 
Beskid Niski,  luty 2008r - cz. II
1pix użytkownik satan odległość 2 km 1pix
BESKID NISKI - KRAINA ŁAGODNOŚCI (3)
1pix użytkownik beem odległość 4 km 1pix
Diabli kamień w Beskidzie Niskim..Folusz.
1pix użytkownik reni3 odległość 5 km 1pix
Jesień na Łemkowynie 2
1pix użytkownik popekpawel odległość 5 km 1pix
Cerkiewki Beskidu Niskiego.
1pix użytkownik halszka odległość 6 km 1pix
Gładyszów
1pix użytkownik spaww odległość 6 km 1pix

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!