m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Odległość z Addis Abeby do Bahir Dar nad jeziorem Tana, to ok. 500 km. Uwzględniając postój na lunch oraz inne krótkie przystanki, przejazd tego odcinka zajmuje cały dzień. Droga jest dobra, asfaltowa, co nie jest normą w Etiopii. Tę najlepszą w kraju drogę mieszkańcy zawdzięczają Japończykom, którzy zainwestowali w nią w ramach pomocy Etiopii. Japonia jest najważniejszym partnerem handlowym Etiopii (kolejni to: Arabia Saudyjska, USA, Włochy i Chiny). Mijamy maleńkie wioski składające się z kilku okrągłych chat pokrytych trzciną. Mieszkańcy wędrują do najbliższych miasteczek na targ. Skóry surowe i garbowane są drugim po kawie podstawowym artykułem eksportowym Etiopii. Krajobraz jest w tej części kraju dość monotonny - otaczają nas pola i pastwiska. Grunty orne zajmują w sumie w Etiopii tylko ok. 13% powierzchni. Łąki i pastwiska stanowią ok. 41% powierzchni. Aloes to liczący niemal 400 gatunków sukulent przystosowany do wegetacji w warunkach ograniczonej ilości wody. Ten na zdjęciu to aloes zwyczajny (Aloe vera - Aloe barbadensis), bylina pochodząca z terenów Afryki i Azji Mniejszej. Obecnie jest to najpowszechniejszy gatunek aloesu uprawiany w celu uzyskania surowca do wytwarzania różnych produktów leczniczych i kosmetycznych. Bogaty w wartościowe składniki odżywcze miąższ aloesowy pozyskuje się z grubych, mięsistych, kolczastych po brzegach liści kilkuletnich roślin. Piękne czerwono-pomarańczowe rurkowate kwiaty aloesu zebrane w wydłużone grona mają wyłącznie wartość dekoracyjną.

Zbaczamy nieco z głównej drogi i jedziemy w miejsce, gdzie nasz etiopski pilot widział ostatnio stado gelada baboons, czyli „pawianów o krwawiącym sercu”. Małpy rzeczywiście są - siedzą w grupce w cieniu drzew.
Dżelady to małpy wąskonose z rodziny makakowatych. Jest to gatunek endemiczny występujący w Etiopii na wysokości powyżej 2000 m n.p.m. Pawiany informują o swojej gotowości seksualnej obrzmieniem i zaczerwienieniem nieowłosionej skóry w okolicy pośladków. Dżelady natomiast przekazują taką samą informację jaskrawoczerwonym kolorem nieosłoniętej skóry na piersi. Należy zaznaczyć, że dżelady, mimo iż podobne do pawianów, pawianami nie są - to odrębny gatunek małp z tej samej rodziny. Długowłose małpy nie chcą pokazać swych „krwawiących serc”. Oddalają się, demonstrując przy okazji pośladki w normalnym, a nie fioletowo-czerwonym kolorze. Gdy dochodzimy do miejsca, w którym odpoczywały w cieniu, zastajemy tylko pasące się kozy. Po dżeladach nie ma już śladu. Czterdziestu pasażerów mikrobusów rusza w pogoń za dżeladami. Mimo że w Etiopii żyje obecnie ok. 60 tysięcy tych małp, to wcale nie jest tak łatwo trafić na ich stado. Najliczniej występują w Parku Narodowym Semien.

Dwóch chłopców proponuje, ze zaprowadzi nas w miejsce, gdzie żeruje inne stado. Podążając za chłopcami oddalamy się znacznie od naszych mikrobusów i dochodzimy na skraj stromego zbocza.
Widok stąd przepiękny. W dole, w kanionie, płynie rzeka. Od naszego pilota dowiadujemy się później, że to Jemma - jeden z prawobrzeżnych dopływów Nilu Błękitnego. W zaroślach znajdujemy stado małp. Dżelady to małpy trawożerne. Jeśli nie ma trawy, to żywią się innymi roślinami, owocami lub kwiatami. Małpy te żyją w grupach rodzinnych, które łączą się w większe stada liczące do 70 osobników. Grupa rodzinna złożona jest z jednego samca i kilku samic z młodymi. W ich społeczności obowiązuje zasada: panie rządzą. To one decydują, który samiec zostanie przewodnikiem stada. Z reguły wokół samca gromadzi się kilka samic, które po mniej więcej 4 latach wymieniają go na „nowszy model”. Małpa po lewej stronie pięknie pozuje, demonstrując swe „krwawiące serce”. Taki widok chcieliśmy ujrzeć:-)
Mniej więcej w połowie drogi z Addis Abeby do Bihar Dar zatrzymujemy się nad krawędzią opadającej stromo w dół skarpy. Kilometr niżej, środkiem płaskiej doliny, wije się jedna z najważniejszych rzek świata. Płynący tu Nil Błękitny niedaleko Chartumu w Sudanie łączy się z wypływającym z jeziora Wiktorii w Ugandzie Nilem Białym. Odtąd rzeka nazywa się już po prostu Nil. To właśnie Nil Błękitny wnosi do Nilu właściwego większość wody płynącej do Morza Śródziemnego.

Tu właśnie gdzie jesteśmy, w okolicach Goha Tsiyon, znajduje się najgłębszy wąwóz Nilu. Kanion Nilu Błękitnego uważany jest przez wielu podróżników za piękniejszy od amerykańskiego Wielkiego Kanionu. Zbocza skarpy, na której stoimy, porasta przegorzan (Echinops spinosissimus) - roślina z rodziny astrowatych... ...i niezidentyfikowane roślinki o różowych wiechowatych kwiatostanach. Ostrymi serpentynami...
...zjeżdżamy w dół... ...do mostu na Nilu Błękitnym - a właściwie do dwóch mostów stojących w odległości nie większej niż 200 m. Na pierwszym planie nowy most japoński, a dalej stary most włoski. Wybudowany przez Japończyków most spina brzegi niezwykle pięknego kanionu. Most jest obiektem strategicznym. Zdjęcia mostu można robić, natomiast nie można wejść na niego. Z obu stron stoją budki strażnicze, a spacerujący żołnierze pilnują, by nikt nie próbował przekroczyć linii wyznaczonej tymi budkami. Most można pokonać tylko samochodem. Ruch pieszy może odbywać się tylko po starym moście wybudowanym w roku 1946 przez Włochów. Włosi wybudowali ten most jako zadośćuczynienie za okres pięcioletniej okupacji Etiopii (1936 - 1941). Nil Błękitny jest dla Etiopczyków święty. Jednym z powodów jest fakt, ze kreśli na mapie znak krzyża, co mieszkańcy odbierają jako znak Boży i błogosławieństwo. Wypływa z jeziora Tana na południe, lecz zaraz potem skręca na wschód. Wijąc się wśród górskich wąwozów i wyżyn środkowej Etiopii zmienia kierunek na południowy, by następnie w okolicach miejscowości Goha Tsiyon (tu właśnie się znajdujemy) skręcić na zachód. Ostatecznie obiera kierunek północny i niedaleko wioski Bambudi przekracza sudańską granicę.
Gdyby Nil Błękitny wysechł, nie byłoby wody do zasilania żyznych dolin w Egipcie. Pod koniec XIX wieku, podczas konfliktu z Egiptem, poważnie rozpatrywano w Etiopii możliwość wybudowania dużej tamy, zapory na Nilu. Takim posunięciem zadano by gospodarce Egiptu poważny cios i spowodowano by niedobory żywności w Egipcie. Mleczara (Calotropis procera) - roślina bardzo popularna w tej części Etiopii, bujnie porastająca okolice obu mostów. Jest to bylina lub półkrzew o wysokości do 4 m. W stanie dzikim występuje w gorących i ciepłych obszarach Azji i Afryki.
Roślina wytwarza mleczny sok o właściwościach gutaperki, tj. czegoś podobnego do naturalnego kauczuku. Sok ten jest trujący, lepiej więc mleczary nie dotykać!


Nasiona mleczary są nieco większe od piłki tenisowej. Dzieci etiopskie bawią się nimi, kopiąc tak, jak piłkę. W środku nasiona wypełnione są czymś w rodzaju waty - jedwabistym, niezamakającym puchem, tzw. kapokiem. Z łodyg mleczary otrzymuje się z kolei doskonałej jakości, długie - do 40 cm - włókno łykowe, nazywane mudar. Tablica upamiętniająca, że most w Goha Tsiyon i asfaltowa nawierzchnia drogi z Addis do Bahir Dar, to przyjacielska pomoc narodu i państwa japońskiego dla Etiopczyków. To, na co chciałabym zwrócić uwagę, to data u dołu. Pod napisem angielskim: 2008, pod napisem amharskim: 2001. To nie pomyłka. Etiopczycy używają własnego kalendarza (bazującego na koptyjskim, opartym z kolei na egipskim), który w stosunku do naszego gregoriańskiego „spóźnia” się o 7-8 lat. U nas jest dziś 29.07.2010, a w Etiopii 22.11.2002 (22 Hamle 2002). Jeśli ktoś uważa, że nie udał mu się Sylwester 2002/2003, to - spędzając w Etiopii noc z 10 na 11 września br. - może go powtórzyć:-) Nowy Rok przypada w Etiopii - wg naszego europejskiego kalendarza - 11 lub 12 września (w zależności od tego, czy rok jest przestępny, czy nie). Ynkutatasz”, czyli etiopski Nowy Rok, nie jest jednak obchodzony tak hucznie jak u nas. Przebieg tego święta jest wyjątkowo spokojny. Na ulicach nie ma żadnej celebry. Fakt, że Etiopia jest „młodsza” od nas o ponad 7 lat, to nie jedyna różnica, jeśli chodzi o liczenie czasu. W kalendarzu etiopskim rok składa się z 13 miesięcy, z których 12 ma po 30 dni, a ostatni - 13. miesiąc ma 5 lub 6 dni. Nie ma tu też doby - jest dwunastogodzinny dzień i dwunastogodzinna noc. Dzień zaczyna się o 6 rano i trwa do 18, kiedy to rozpoczyna się noc. Umawiając się z Etiopczykiem należy zaznaczyć, czy godzina podana jest wg europejskiego czy etiopskiego czasu, bo nieporozumienia mogą być spore (nasza 7 rano, to etiopska 1; nasza 12 w południe, to w Etiopii 6).
Tereny, przez które przejeżdżamy zamieszkałe są przez lud Amhara, który stanowi 30% ludności tego kraju. Najliczniejsza grupa etniczna w Etiopii to Oromo (32%).
Domostwa Amharów wyglądają tak…

…lub tak. Sklepy mogą być takie… …lub takie (w tym sklepie można sobie kupić starą plastikową butelkę).

Są tu popularni w Etiopii „listro”, czyli czyściciele butów.
Patrząc na taki krajobraz - na czerwień ziemi spowodowaną obecnością związków żelaza, na żółty kolor spalonej słońcem trawy (pora sucha) i na zielone korony drzew - mam wrażenie, że to od natury Etiopczycy zapożyczyli kolory do swej flagi. Barwy narodowe Etiopii to: czerwony - kolor walki o wolność, żółty - kolor pokoju i wolności religijnej oraz zielony - urodzaju. Mieszkańcy Bahir Dar - stolicy prowincji Amhara. Bahir Dar jest położony nad brzegami jeziora Tana, do którego prowadzi szeroka, wysadzana palmami aleja, którą miasto zawdzięcza Włochom. W latach okupacji Bahir Dar - ze względu na położenie w północno-zachodniej części kraju - był bazą Włochów. Bajaj (czyt. badżadż) - odpowiednik azjatyckiego tuk-tuka. Bajaje są bardzo powszechne w Etiopii. Można je spotkać na ulicach wszystkich tutejszych miast, za wyjątkiem Addis Abeby. W stolicy kraju - ze względu na bezpieczeństwo - jest zakaz poruszania się tymi autorikszami. Można korzystać wyłącznie z tradycyjnych taksówek. Bahir Dar zrobił na mnie najkorzystniejsze wrażenie spośród wszystkich etiopskich miast. Z pewnością wpłynęła na to lokalizacja nad jeziorem, szerokie palmowe aleje… …i urodziwe mieszkanki, ubrane w tradycyjne etiopskie sukienki.

najbliższe galerie:

 
VeloTour2015-Afryka :     I.Etiopia cz.2
1pix użytkownik artcze odległość 61 km 1pix
Dzieci Etiopi
1pix użytkownik ulka odległość 67 km 1pix
MOJA ETIOPIA- BAHIR DAR
1pix użytkownik kordula157 odległość 121 km 1pix
MOJA ETIOPIA
1pix użytkownik kordula157 odległość 126 km 1pix
Etiopia cz.  19 - Nil Błękitny.
1pix użytkownik wmp57 odległość 127 km 1pix
VeloTour2015-Afryka : I.Etiopia cz.1
1pix użytkownik artcze odległość 133 km 1pix

komentarze do galerii (7):

 
magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3650) dodano 02.08.2010 12:07

Bardzo wszystkim dziękuję za wizytę w tej galerii. Pozdrawiam serdecznie:-)

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 31.07.2010 01:47

Kolejna porcja egzotycznych obrazów z potężną dawką informacji ... ale ja chciałbym Ciebie zobaczyć w chwili, kiedy zdobyłaś to prawdziwe trofeum, którym jest fota 17.
Wiem jak to jest, kiedy uda się osiągnąć cel, który wcale nie był łatwy.
Pozdrawiam ;)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3875) dodano 30.07.2010 18:25

Super galeria.Pozdrawiam:)

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2087) dodano 30.07.2010 17:58

Jak zawsze z wielką przyjemnością obejrzałam :) Pozdrawiam

zuzka użytkownik zuzka(wpisów:143) dodano 29.07.2010 10:05

Ładna i edukacyjna. Podoba mi się!

gniady użytkownik gniady(wpisów:50) dodano 29.07.2010 09:53

Bardzo piękna galeria i co może ważniejsze - bardzo ciekawa.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 29.07.2010 08:33

Magdo,nawet nie wiem kiedy mi zleciało te 500 km.
Oczywiście siedziałam w wygodnym fotelu.Te wysokości,piękne widoki i stada małp oraz niezwykła roślinność dała mi wyobrażenie o Etiopii.
A dla tego krwawiącego serca warto łazić po tych wertepach.
Najbardziej zaintrygował mnie kalendarz.Ponieważ za dwa dni mam urodziny,to sobie posiedzę w Twojej galerii i poczuję się sporo lat młodsza;-).
Fajnie by było obchodzić tam urodziny co roku.Chętnie cofnęła bym się w czasie.
Bardzo podoba mi się Twoja galeria.
Serdecznie pozdrawiam-)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!