m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Wyprawę zaczynałem w Starym Folwarku gdzie mieszkały te sympatyczne bociany. Dostałem się tu razem z kajakiem dzięki koledze, który jechał z Piły w Bieszczady. Wytłumaczyłem mu, że to właściwie po drodze. Po powrocie trochę się  boczył, ale szybko mu przeszło. Pierwszą noc spędziliśmy razem pod namiotem. To była ostatnia zarazem noc w towarzystwie. Od tej pory musiałem radzić sobie sam. Nie miał mi nawet kto zrobić zdjęcia. Nazajutrz wyruszam w drogę. Spałem aż do siódmej. Potem już mi nie zdarzyło się takie leniuchowanie. Najpóźniej na wodzie byłem o piątej rano.
Przepływam Wigry mijając dawny klasztor Kamedułów. Przy półwyspie, na którym znajduje się klasztor wpływam na Czarną Hańczę, by po chwili już być na Jeziorze Postaw. Naprzeciw wypływa delegacja powitalna. Czarną Hańczą płynę przez Maćkową Rudę, Budę Ruską, Wysoki Most, Głęboki Bród aż do połączenia z Kanałem Augustowskim. Rzeka pięknie meandruje, ale gdzie tam jej urodą do Rurzycy. Za to zaopatrzenie wyśmienite. Przy każdej wsi na pomostach kwitnie handel jadłem i napitkami. Potem będę za tym tęsknił. W drodze często towarzyszą mi zimorodki.
Dzień się chyli ku zachodowi. Czas szukać noclegu. Tu może być fajnie. To Jezioro Mikaszówka na szlaku Kanału Augustowskiego. Spokojne poprzedniego wieczoru jezioro rano zamienia się wietrznego potwora. Próbuję płynąć, ale okazuje się, że pomimo intensywnego machania wiosłami przez kilkanaście minut, właściwie stoję w miejscu. 
Jeszcze nigdy nie czułem się tak daleko od domu. Na szczęście po dwóch godzinach wiatr ustał na tyle, że zacząłem się posuwać naprzód. 
Dopływam do podwójnej śluzy. Niestety jest na tyle wcześnie, że nikt nie chce mnie ześluzować. Ciągnę więc kajak, oszczędzając przy tym czas i parę złotych. Te ciąganie kajaka wejdzie mi potem w krew. Niestety żeby pokonać kanał trzeba sporo się nawiosłować a po tym wietrznym jeziorze jestem wykończony. Z zazdrością patrzę na łódki z silnikami elektrycznymi i ich pasażerów. Ale co tam, przynajmniej nie wieje.
Po przepłynięciu Augustowa, gdzie pożywiłem się w marinie, dopływam kanałem do Biebrzy.
Tak więc wygląda ta magiczna rzeka. Fajnych miejsc było sporo.
Transport wodny jest całkiem dobrze rozwinięty. Miejscowi opanowali pływanie na stojąco do perfekcji. Te krowy były bardzo grzeczne. Pasły się na brzegu. Były jednak też krewniaczki indyjskich. Stały sobie w wodzie na całej szerokości rzeki w pokaźnej liczbie i za nic miały moje prośby co by też chciały się nastąpić. To naprawdę niecodzienne wrażenie, kiedy przeciskać trzeba się pomiędzy tymi dużymi zwierzakami. Widocznie czuły niestosowność swojego postępowania, gdyż potem postanowiły wziąć udział w sesji fotograficznej. Płynąc kajakiem Biebrzą widzi się głównie wodę, trzciny i niebo. Czasem, tak jak tutaj, można wdrapać się na skarpę, która nie jest tu zbyt gęsta i zobaczyć co nieco. W okolicy Wizny Biebrza wpada do Narwi. 
Zwykle zaczynałem szukać noclegu w chwili kiedy słonko zbliżało się do horyzontu. Bywało różnie, ale zawsze ciekawie.
Piąta rano to bardzo fotogeniczna godzina. Przerwę śniadaniową zwykle łączyłem z toaletą, suszeniem namiotu i wszystkiego co tego zabiegu wymagało. Po drodze mijałem wiele takich nadnarwiańskich kajaków. No wreszcie ktoś na wodzie. 
Od Augustowa bardzo rzadko spotykam na wodzie innych turystów.
Zaopatrzenie też sprawiało trudności. Zdarzyło mi się przez trzy godziny gonić sklep. Całe szczęście, że przemieszczał się w dół rzeki. Jeszcze większym, że go w końcu dopadłem. Wykupiłem prawie wszystko co miał, czyli dwie konserwy i parę puszek piwa. Chleba niestety zabrakło. Słonko znowu chce się schować. Czas szukać noclegu. Żeby poprawić sobie nastrój nie tylko piwem, rozpalam ognisko. Ogień to jest to. Czuję się o wiele raźniej.
Następny ranek wita mnie na wodzie takimi obrazami prosto z horrorów. Niedawno woda miała tu poziom o dwa metry wyższy. Dopływam do Nowogrodu. Żeby poruszać także nogami zwiedzam skansen kurpiowski. Dobrze przedstawił go Wmp57 w swojej galerii, nie będę się więc rozpisywał. Już Ostrołęka. Wcześniej minąłem Łomżę, licząc na spróbowanie miejscowego, słynnego piwa. Niestety większość miast przez które płynąłem było obrażone na rzekę i stało do niej plecami. Wreszcie coś porządnego - elektrownia Ostrołęka. Minąłem Różan, gdzie udało mi się nawet kupić chleb i coś do niego. Dopływam do Pułtuska. 
Trochę udało mi pochodzić po mieście. Ze zwiedzaniem okolicy miałem jednak kłopot. Gdzie zostawić mój spory jednak dobytek. Czasem powierzałem go sympatycznemu wędkarzowi, a czasem pozostawał samopas. Nic mi nie zginęło. Nie jest więc tak źle z tą naszą uczciwością. 
Wpływam na najsmutniejszy odcinek mojej wyprawy - Zalew Zegrzyński.
Po spokoju i gościnności Podlasia i Kurpi, widok zamkniętych brzegów i hałas tzw. turystów robią na mnie bardzo złe wrażenie. Niby brzegi powinny być dostępne dla każdego, ale najwyraźniej nie dotyczy to tych brzegów. Liczne motorówki, skutery czy inne banany, mają mnie za nic. Aby uniknąć staranowania płynę przy samym brzegu, którego pilnie strzegą właściciele. Choć pomostów jest mnóstwo nie ma gdzie się zatrzymać. Uciekam stąd. Mijam most łączący Zegrze z Zegrzem Południowym. Przez ten pośpiech całkiem przegapiłem drogę na Ostrołękę. Miałem dwie drogi do wyboru aby dotrzeć do Wisły; Narwią przez elektrownię, lub Kanałem Żerańskim. Wybieram krótszą drogę przez elektrownię Dębe. Chyba byłem pierwszym kajakarzem przeprawiającym się tutaj. Musiałem pokonywać ogrodzenia, krzaki, pokrzywy, głazowiska i niechętnych wędkarzy, którym płoszyłem ryby. Na dodatek miliony komarów. Udało się. Okazało się, że to było dopiero preludium przed pokonaniem tamy we Włocławku. Po noclegu gdzieś w okolicy Kępy Kikolskiej ruszam dalej. Zaraz królowa naszych rzek Wisła. Ale wcześniej jeszcze Twierdza Modlin. W porannej mgle robi niesamowite wrażenie. Pierwszy użytkownik Wisły jakiego spotkałem. Potem okazało się, że jeden z nielicznych. Tak bezludnej rzeki nie ma chyba w całej Europie. Mi w to graj. Dopływam do Czerwińska nad Wisłą. Nawet udaje mi się go zwiedzić. Kawałek dalej robię sobie labę. Liczne tu mielizny i łachy piachu sprawiają,że czuję się jak Robinson. Tylko żadnego Piętaszka nie widać.
Mijam Wyszogród i dopływam do Płocka. Wreszcie można zjeść coś innego niż konserwa. Niestety już około pięć kilometrów przed Płockiem Wisła przestaje płynąć. Trzeba machać wiosłem. Trochę w tym Płocku zabawiłem. A tu słonko zachodzi. Trzeba szukać noclegu. Dopływam do bezludnej wyspy parę kilometrów za Płockiem. Z trudem znajduję odpowiednie miejsce. Rano za to kupa atrakcji. Budzę się na łóżku wodnym. Wszystko dookoła pływa. całe szczęście, że zawsze przywiązuję kajak. Zapomniałem, że elektrownia we Włocławku produkuje prąd tylko w dzień. W nocy woda jest spiętrzana. Dopływam do brzegu aby się wysuszyć. Przede mną największe jezioro w Polsce. I muszę je pokonać wzdłuż a nie w poprzek. Ale już wiem, że jestem dzielny. Daję rady.
Dopływam do śluzy. Jakiś czas czekam na śluzowanie. W końcu panowie litują się nade mną głupkiem i tłumaczą, że nie dla psa kiełbasa. Proponują zabranie kajaka pod pachę i pieszą wędrówkę. Spróbujcie przejść samemu drogę krajową przebiegającą przez koronę zapory, ciągnąc kajak i kupę maneli. Nie wiem, czy już pisałem, że jestem dzielny?
Takie bystrza to już pikuś. Zdążyłem nawet pstryknąć fotę. Za to na następnej bezludnej wyspie robię sobie odpoczynek. Następnego dnia dopływam do Torunia. Podoba mi się. Na nabrzeżu czeka jedzenie i piwo. Jest fajnie. Taką gościnność to ja rozumiem. Na wysokości Solca Kujawskiego jednostki pływające. Piaskarki wydobywają piasek z dna rzeki. Na wysokości Bydgoszczy opuszczam Wisłę. Przez kolejne płoty przedostaję się na Brdę. W Bydgoszczy obiaduję. Na pierwszej śluzie dowiaduję się, że przede mną płynie podobną trasą pan na pontonie. Zaczął podobnie jak ja, bo na Biebrzy, ale płynął do Amsterdamu. Na dodatek był od pasa w dół sparaliżowany. Stąd ten ponton, na którym nocował na wodzie. Miał trzy dni wyprzedzenia. Nie udało mi się go dopaść. Mówił po rosyjsku. Jestem już na Noteci. Ruch żaden. To moje jedyne towarzystwo na całej rzece.
Jeszcze tylko kilka śluz do pokonania. Do żadnej nie udaje mi się dopłynąć. Warstwa rzęsy wodnej skutecznie to uniemożliwia. Po jedenastu dniach podróży docieram do Ujścia. Na brzegu witają mnie rozentuzjazmowane tłumy. Za mną 802 kilometry wiosłowania. Najkrótszy odcinek dzienny miał 46 km.(Kanał Augustowski) a najdłuższy 102 km (Wisłą za Modlinem). Dziękuję za uwagę i jeszcze raz przepraszam za jakość fotek.

najbliższe galerie:

 
Wigry
1pix użytkownik tereza odległość 1 km 1pix
Wigry - klasztor kamedułów
1pix użytkownik misiog odległość 1 km 1pix
Wigry
1pix użytkownik kazelot odległość 1 km 1pix
Wigry - Klasztor Kamedułów
1pix użytkownik elisabe odległość 1 km 1pix
Wigry
1pix użytkownik wmp57 odległość 1 km 1pix
PL-Czarna Hańcza i Wigry
1pix użytkownik filmdil odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (28):

 
bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 05.06.2014 10:02

o kurczę pełen szacun, super wyprawa przez bardzo duże W !!!

mironel użytkownik mironel(wpisów:255) dodano 25.07.2011 05:03

Niezły mam zapłon - obejrzałem galerię rok prawie po jej opublikowaniu. I jestem oczarowany zarówno przygodą jak i opisami. Piękny i inspirujący wyczyn zrobiłeś. Gratuluję.

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 24.05.2011 21:42

Zuch , to mało powiedziane ;) Dispar , to wyczyn nie lada...na dodatek samotny :)) podziwiam Cię i ciesze się , że tu trafiłam ,pozdrawiam :)))

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 06.02.2011 00:07

Bowke- dziękuję za propozycję. W związku z tym, że pokrywa się ona w całości z moim wcześniejszym planem, chętnie skorzystam.
Nie wiem tylko czemu namawiasz mnie na to, na co już sam wpadłem wcześniej.
Wyprawę Olka Doby śledziłem na bieżąco i trzymałem kciuki.
Pozdrawiam.

bowke użytkownik bowke(wpisów:12) dodano 05.02.2011 22:21

Namawiam na zaliczenie trasy Gdańsk,Kanał Elbląski,Jeziorak. Ja tam pływałem jachtem żaglowym z extra motorkiem. Jezioro Drużno to coś w rodzaju Jeziora Wiktorii w miniaturze z bogatą florą i fauną. No i słynne pochylnie po których statki i jachty "płyną" po lądzie pokonując ponad 120 m różnice poziomów.To 1 z 2 takich konstrukcji hydrotechnicznych na świecie zaprojektowana przez holenderskiego inżyniera ponad 100 lat temu. Do dziś działa bez zarzutu.A propos kajakowania A.DOBA przepłynął Atlantyk kajakiem, Napierała Paweł nie dał rady...

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 05.02.2011 10:02

Za jakość fotek już przepraszałem. To skany.
Planuję podobną wyprawę do Twojej, z tym że trochę dłuższą (początek podobny a potem do Zalewu Wiślanego, dalej Kanałem Elbląskim, Drwęcą, Wisłą i Notecią do domu).

bowke użytkownik bowke(wpisów:12) dodano 05.02.2011 00:18

ahoj dispar ! czyżbyś był kajakarzem z Piły ? Ja zaczynałem od kajaka potem były różne łódki i kluby, aktualnie pływam kajakiem żaglowym który może być też trimaranem.Potwierdza smutny fakt, że nasza królowa Wisła jest prawie martwą rzeką. Kiedyś dokonałem spływu Brdą, Wisła do Zatoki Gdańskiej i dalej morzem do Sopotu. Też było ciekawie. Zdjęcia choć technicznie nie najlepsze to oddają atmosferę wyprawy.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7307) dodano 16.12.2010 19:20

no już to mówiłeś :-) , ale ja troszkę daleko mam

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 16.12.2010 19:14

Po lodzie jest o wiele szybciej.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7307) dodano 16.12.2010 19:14

Ano to fakt...jak po lodzie to może się skuszę? Wierzę, że można w ten sposób oswoić zimę...

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 16.12.2010 19:14

Jeżeli ktoś ma wolny czas w niedzielę i mieszka niedaleko Piły to zapraszam. Jest okazja darmowego spływu w miłym towarzystwie.

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 16.12.2010 19:11

Po lodzie jest o wiele szybciej.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7307) dodano 16.12.2010 19:03

800 km w niedzielę tą samą trasą? :-)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 16.12.2010 19:01

W niedzielę planujemy następny spływ. Zapraszam chętnych. Spływ w zimowych okolicznościach przyrody jest INNY.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7307) dodano 16.12.2010 18:31

Ooo, tu też krowa, i to o zachodzie słońca! Świetna wyprawa, ale nie dla mnie, za mokra... zazdraszczam dzielności i podziwiam...pozdrawiam

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:1147) dodano 11.10.2010 21:21

Chciałbym powtórzyć za anikm że o jakości zdjęcia decydują umiejętności fotografa a nie sprzęt, lub jak kiedyś napisał bull-karolek widać że to fotograf robił zdjęcia a nie aparat.
Wyprawa niesamowita. Gratuluję odwagi. Zdjęcia chyba oddają urok tego co przeżyłeś. A na moim małym monitorku nawet nie widać tej złej jakości skanów.

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2091) dodano 09.10.2010 16:41

Waw, GRATULACJĘ, chyba fajnie można wypocząć z samym sobą :))) Bez kompleksów, jesteś GOŚĆ :))) Pozdrawiam

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 09.10.2010 09:32

Dziękuję wszystkim za miłe komentarze i docenienie mojej dzielności. Tak naprawdę, oprócz pokonywania dużych przeszkód i przeciwnych wiatrów, nie było aż tak trudno. Dla wielu pewnie minusem byłby brak towarzystwa, ale czasem taka samotność i skazanie na samodzielność dobrze robią. Gość płynący na pontonie do Amsterdamu to dopiero GOŚĆ.

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 08.10.2010 22:59

Fajna sprawa ta wyprawa :)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6138) dodano 08.10.2010 21:54

Tak mnie wciągnęła akcja tej kajakowej wyprawy ,że żałuję,że tak krótko płynąłeś:)))) Jesteś zuch , tak jak napisała Magdalena, podziwiam wytrwałość i upór. Ja tylko raz w tych rejonach płynęłam Czarna Hańczą i Rospudą,wiem ile trzeba w to włożyć wysiłku. Po jednym takim dniu , własnie na Hańczy , po meandrach , wieczorem wypadła mi z rąk szklanka , ręce miałam wykończone .

mimi użytkownik mimi(wpisów:86) dodano 08.10.2010 20:41

Dispar, taki spływ to niezły wyczyn! Podziwiam i gratuluję wytrwałości. Do tego bardzo ciekawe i ładne zdjęcia (jakość pomijam), szczególnie podoba mi się 16. Pozdrawiam :)

mocar użytkownik mocar(wpisów:2785) dodano 08.10.2010 20:26

Jak że znane mi widoki . Pozdrawiam

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 08.10.2010 19:43

Naprawdę jesteś dzielny.Wspaniałą przygodę przeżyłeś.
Ta galeria potwierdza tylko fakt że dobre zdjęcia nie zależą od sprzętu,ale od zdolności fotografa.Fakt,jakoś niektórych jest dość słaba,ale wszystkie są pięknie skomponowane,wykadrowane i jest co podziwiać.
Pozdrawiam:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 08.10.2010 19:30

Prawdziwy zuch:-)))

olazim użytkownik olazim(wpisów:2270) dodano 08.10.2010 19:12

Faktycznie dzielny z Ciebie "facio"-zdjęcia ciekawe-1,8,23,36 42-zachwycający ten zimorodek na 6-pozdrawiam.

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1991) dodano 08.10.2010 18:55

to musiała być ciekawa przygoda.

watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 08.10.2010 18:47

..... jedynka tez ciekawa.

watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 08.10.2010 18:46

Pomimo faktu ze stare analogi- udalo sie wiele zdzialac a to o czyms swiadczy.
7,16,19,23,25 i 40 bardzo mnie urzekly.
Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!