m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Po wejściu przez Bab al-Burr - główną bramę w otaczających medinę murach - czujemy się tak, jakbyśmy cofnęli się kilkaset lat wstecz. Stare miasto jest niestety martwe obecnie. W latach 70. XX wieku reżim Kadafiego wybudował nowe osiedle mieszkalne poza obrębem murów starego miasta. W 1985 roku ostatnia rodzina opuściła stare Ghadames, przenosząc się do nowocześniejszego i wygodniejszego domu. Niegdyś starówkę Ghadames zamieszkiwały dwa arabskie plemiona: Banu Wazid i Banu Walid - łącznie siedem rodów. Tuaregowie - lud wędrowny, niechętny do osiadłego trybu życia - koczowali pod murami miasta. Arabskich klanów rodzinnych było siedem i miasto dzieliło się w związku z tym na siedem dzielnic. Na każdą z dzielnic składały się - prócz budynków i ulic - brama wejściowa, meczet, szkoła koraniczna i plac do gromadzenia się ludności, na którym obchodzono różne święta i na którym odbywały się między innymi uroczystości zaślubin i pogrzebów. W mieście znajdował się także główny plac, na którym mogli zebrać się wszyscy mieszkańcy. Meczet Omran. Medina (arabska starówka) Ghadames to obiekt niezwykły. Miasto-labirynt, zabudowane na obszarze 10 hektarów, powstawało przez kilkaset lat. Obecnie znajduje się tu 1600 budynków, 1250 domów, 27 meczetów i kilkanaście szkół koranicznych. Miasto zostało wybudowane z dostępnych w okolicy materiałów: piaskowca, wapienia, gipsu, gliny, pni palmowych, słomy…
Architektoniczne założenie tego miasta było takie, by ciasno wybudowane obok siebie piętrowe domy o kominowym kształcie stwarzały przy gruncie sieć ulic, dających błogi cień. Dodatkowe schronienie przed wysokimi temperaturami panującymi na Saharze i przed palącym słońcem dawało zadaszenie tych wąziutkich uliczek. Dachy ulic stanowią czasem domy, budowane tak, że pierwsze piętro jest w rzucie większe od parteru. Ulica stanowi więc rodzaj tunelu pod kolejnymi budynkami. Mury domów są grube, co zapewnia dobrą izolację termiczną wnętrz budynków. Kazimierz Nowak odwiedził Ghadames w czasie swych podróży po Afryce. Nazwał je „miastem mężczyzn”. Ulice miasta - malowane na biało niskie tunele z licznymi rozgałęzieniami , zakamarkami i placami, pełnymi gipsowych siedzisk - były królestwem mężczyzn, którzy prowadzili tu życie towarzyskie. Kobiety miały tu wstęp okazjonalnie i wyłącznie w towarzystwie mężczyzny z bliskiej rodziny. Królestwem kobiet były dachy budynków, stanowiące coś w rodzaju tarasów. Tam się spotykały na pogaduszki. Odwiedzały się nawzajem przeskakując z dachu jednego budynku na drugi (odległości niewielkie). Na dachach kobiety mogły przebywać bez konieczności zasłaniania twarzy, które było wymagane w tym głęboko tradycyjnym islamskim społeczeństwie. Miasto jest tak zbudowane, że latem - gdy temperatura na pustyni dochodzi do 45 stopni - temperatura w uliczkach miasta nie przekracza 25 stopni. Z kolei zimą jest na odwrót - w murach miasta jest znacznie cieplej niż poza nimi. W lecie - w czasie największych upałów - dawni mieszkańcy starego Ghadames wracają tu, by w zadaszonych uliczkach znaleźć schronienie przed upałem i przed palącym słońcem.
Przychodzą też regularnie modlić się w starych meczetach. Każdy z arabskich klanów zamieszkujących Ghadames stosował charakterystyczny dla siebie sposób zdobienia. Mieszkańcy mogli bezbłędnie rozpoznać w czyjej dzielnicy akurat się znajdują po takich cechach jak: architektura placu, kształt drzwi wejściowych do domów, ozdoby na tynku, symbole umieszczone w przejściach… Biel ścian często kontrastuje tu z czerwienią misternych malowideł. Uliczki są kilkukilometrowe, bardzo się zapętlają i często panuje w nich totalna czerń. Używając kolokwializmu, można powiedzieć, że jest tu ciemno jak w przysłowiowej d u murzyna. Kiedyś były one oświetlone lampkami oliwnymi. W 1943 roku elektryczność dotarła do Ghadames i pojawiły się żarówki. Teraz miasto jest opuszczone i nie ma prawie wcale sztucznego oświetlenia. Być może za jakiś czas - gdy turystyka w Libii bardziej się rozwinie - starówka zostanie znowu oświetlona, choć przyznaję, że te ciemności tworzą niesamowitą atmosferę i mają swój urok. Dopływ światła i powietrza do ciemnych uliczek zapewniają świetliki w kształcie kominów o wysokości do 10 m, rozmieszczone co kilkadziesiąt metrów między domami. Niewielkie okienka w tych „kominach” zapewniają dopływ światła do domów. W saharyjskim klimacie - ze względu na panujące tu temperatury - większe okna nie są wskazane. Promienie słoneczne padające przez otwory w zadaszeniu przepięknie tańczą w mrocznych uliczkach miasta i tworzą niesamowitą świetlną grę. Nastrój panujący w tych korytarzach jest niepowtarzalny.
Drzwi do domów ukryte są w bocznych odgałęzieniach ulic. Drzwi te są bardzo niskie - wchodząc do któregokolwiek domu w Ghadames musiałam się schylać. Muzułmanie mieli (może nadal mają?) swoiste zwyczaje związane z drzwiami. Kobiety pukały do nich bardzo delikatnie i niezbyt nachalnie. Był to sygnał dla osób znajdujących się w środku, że za drzwiami znajduje się kobieta i otworzyć mogła gospodyni lub inna domowniczka. Mężczyźni kołatali do drzwi stanowczo i bardzo głośno. Kobiecie nie było wolno wówczas drzwi otworzyć, musiał to uczynić mężczyzna. Można zajrzeć do wnętrza opuszczonych domów. Oczom ukazują się ściany ozdobione arabskimi znakami i symbolami. W sztuce dekorowania kobiety z Ghadames były mistrzyniami. Od swoich matek uczyły się umiejętności wykonywania misternych zdobień ścian. W ścianach znajdują się liczne większe i mniejsze wnęki, usytuowane tak, by do maksimum wykorzystać przestrzeń. Niektóre spośród nich są zamykane ozdobnymi drzwiczkami, przez co tworzą szafki i szafeczki. Kręte i strome wydeptane kamienne schodki prowadzą na wyższe kondygnacje. „Ciemność! Widzę ciemność! Ciemność widzę!”  Kwestię Jerzego Stuhra z „Seksmisji” mogę w ulicach starego Ghadames wypowiadać praktycznie co jakiś czas. Często idziemy po omacku, trzymając się ścian, by wyczuć kierunek, w którym należy się poruszać. Medina jest obecnie restaurowana. Gliniane ściany, które posiadają specyficzną teksturę wykonaną przez dłonie dawnych niewolników są obecnie odnawiane przez pracowników wynajętych z Algierii. Motywy pojawiające się najczęściej wśród zdobień to: dłoń, gwiazda i półksiężyc.
Wąskie dróżki prowadzą do licznych w mieście ogrodów. Ziemia w ogrodach była wykorzystana do maksimum - uprawy prowadzono na trzech poziomach. Poziom najwyższy stanowiły palmy daktylowe. Pośredni poziom to drzewa owocowe, głównie cytrusy. Pod nimi hodowano warzywa. Ghadames było niegdyś bardzo zamożnym miastem (być może bogactwo miało wpływ na przydomek „klejnot Sahary”). Krzyżowały się tu szlaki handlowych karawan ciągnących z Egiptu do Mauretanii i znad Jeziora Czad do wybrzeży Morza Śródziemnego. W Ghadames można obejrzeć Plac Morw - dawny targ niewolników. Oaza była punktem przystankowym dla karawan wiozących szlachetne kamienie, złoto, srebro, kość słoniową, strusie pióra, daktyle… Do XIX wieku miasto odgrywało niezwykle istotną rolę w transporcie pustynnym. Ain al-Faras - źródło wody w Ghadames. Nazwa ta w tłumaczeniu z arabskiego znaczy „oko klaczy”. Temu źródłu oaza zawdzięcza swą genezę i początki istnienia. Woda ze źródła była bardzo oszczędnie i sprawiedliwie racjonowana. Musiało jej starczyć zarówno do celów bytowych mieszkańców, jak i dla rolników. Mieszkańcy nie płacili za wodę używaną na bieżące potrzeby. Woda do upraw rolniczych była płatna, jednak nie były to wielkie kwoty. Woda do celów spożywczych była doprowadzana do domów kamiennymi kanałami. O higienę mieszkańcy Ghadames dbali w dwóch publicznych łaźniach (w domach nie było łazienek - były tylko suche toalety przesypywane popiołem, które opróżniano raz na jakiś czas). Jedna z uliczek prowadzących do bram wejściowych do miasta. Bram było siedem - tyle, ile klanów zamieszkujących miasto. Wszystkie bramy były zamykane na noc i pilnowane przez strażników. Między zachodem a wschodem słońca nikt nie mógł wejść do miasta, ani go opuścić.
Budynki mieszkalne mają w rzucie od 30 do 50 m². Średnia wysokość domu to 10 m. Kilka lub kilkanaście domów łączono wspólnymi ścianami w jedną całość.     Domostwa budowano na wysokość trzech lub czterech kondygnacji. Za pomocą gliny nadawano im wewnątrz obłe kształty, co powodowało, że wyglądały jak wyryte w skale. Głównym pomieszczeniem w domu był salon znajdujący się na pierwszym piętrze. Miał powierzchnię ok. 15 - 20 m². Był wysoki na 5 - 6 m, czyli na dwie kondygnacje. Na powyższym zdjęciu jest szkoła, a nie budynek mieszkalny. Dachy domów - zwieńczone ozdobnymi blankami, wyższymi w każdym z narożników i pomalowanymi na biało - stanowiły tarasy. Połączone dachy domów tworzyły coś w rodzaju odrębnego miasta - miasta kobiet. Raz w tygodniu odbywał się nawet tam na górze targ wyłącznie dla kobiet. W zdobieniach często pojawia się kształt trójkąta. Trójkąt ma w Afryce jakieś magiczne znaczenie związane z rolnictwem.    Nazwa miasta pochodzi od rzymskiego Cydamus, tłumaczy się jednak czasem (niesłusznie) tę nazwę z arabskiego, jako miejsce wczorajszego obiadu (ghada - obiad, ams - wczoraj). Legenda mówi, że dawno temu, gdy oaza nie miała jeszcze nazwy, karawana zatrzymała się tu na posiłek. Gdy zjedzono, pozbierano naczynia i pojechano dalej. Następnego dnia, przy gotowaniu obiadu, zorientowano się, że brak jednego z naczyń kuchennych. Skąd zapomniano je zabrać? Z miejsca wczorajszego obiadu. Tak w karawanie powtarzano, ilekroć szukano potrzebnego naczynia.        Główne ulice, odchodzące od nich odgałęzienia i wąskie zaułki prowadzące do drzwi wejściowych do poszczególnych domów tworzą istny labirynt, w którym niezwykle łatwo można się zgubić. Wynajęcie przewodnika jest więc tu koniecznością, choć z drugiej strony doskonale można by bawić się tu w chowanego.
Uliczki nie zawsze zadaszone są przez stojące przy nich budynki. Czasem to zadaszenie stanowią zwykłe deski lub grubsze bele. Do bielenia murów używano łatwo dostępnego w okolicy gipsu. W Ghadames dominują trzy kolory - gliniany kolor ścian i ziemi, biel gipsowych wykończeń i zieleń wszechobecnych palm daktylowych. Okna w budynkach są małe i mają różne kształty. Są okrągłe, półokrągłe, prostokątne, kwadratowe bądź trójkątne. Zawsze posiadają białe wykończenia. Prostokątne okienka ozdobione są z góry  motywem połączonych trójkątów. Wszystkie ulice, którymi się poruszamy znajdują się na poziomie 0, czyli na poziomie gruntu. Przez to, że są zadaszone, wyglądają jak podziemne tunele. Po przesiedleniu przez władze kraju mieszkańców Ghadames do nowego osiedla (w całej Libii jest stosowana taka praktyka - rząd zapewnia Libijczykom nowe, wygodniejsze domy wyposażone w zdobycze cywilizacji), domy w opuszczonej medinie - nie konserwowane tradycyjnymi technikami - zaczęły się sypać.
Prace renowacyjne prowadzone obecnie przez specjalistów zapobiegają niszczeniu tego niezwykłego zabytku. Władze zastanawiają się jednak nad ponownym zasiedleniem starówki. Czy ktoś będzie chciał jednak zamieszkać w domu bez łazienki, telefonu i telewizji, zasmakowawszy już tych udogodnień? Kamienna płyta z meczetu Atik - najstarszego meczetu nie tylko w Ghadames, ale w całej Libii. Meczet przetrwał niemal 1300 lat. Uległ całkowitemu zniszczeniu w czasie bombardowania Ghadames w dniu 11.01.1943 roku. Amerykanie zbombardowali miasto, bo stacjonował tu włoski garnizon. Żaden Włoch nie zginął. Poległo 40 rdzennych mieszkańców miasta. Prócz meczetu Atik zniszczeniu uległo 200 budynków, spośród których wiele zostało całkowicie zburzonych. Na miejscu meczetu Atik został wybudowany nowy meczet. To są drzwi prowadzące do niego. Wszystkie drzwi w Ghadames są niewielkie. Zaskakujące jest to, że montowano w nich bardzo masywne zamki, do których klucze były iście gigantyczne. Średnio klucze miały długość od 25 cm do 60 cm. Zdarzały się jednak klucze długości 1 metra(!). Wnętrze domostwa w Ghadames. Głównym pomieszczeniem była - znajdująca się na pierwszym piętrze (parter pełnił funkcję pomieszczenia gospodarczego i magazynu, na parterze znajdowała się też toaleta) - duża izba, która łączyła się z reguły z dwoma małymi „pokoikami” stanowiącymi sypialnie rodziców i dzieci (czasem budynki były wyższe i sypialnie znajdowały się nad „salonem”). Gipsowe strome schody widoczne po lewej stronie prowadzą do znajdującej się na górze kuchni. Gotowano na dachu budynku. Wnętrza domów były bajecznie kolorowe z nieprawdopodobną ilością bibelotów (dywany, poduszki, miski, miseczki, dzbanuszki…). Ściany były bardzo bogato przystrojone (mieszkańcy dawnego Ghadames byli ludźmi zamożnymi). Najróżniejsze ozdoby wisiały na nich. Cel był jeden - dekoracja. W celach użytkowych zostawiano w ścianach wnęki i otwory, które służyły do przechowywania różnych drobnych przedmiotów. Miedziane naczynia rozwieszone na ścianach i poustawiane we wnękach stanowiły nie tylko ozdobę. Światło dzienne wpadające do domów przez bardzo niewielkie otwory odbijało się od błyszczącej miedzi, co sprawiało, że w pomieszczeniu było w ciągu dnia jaśniej. Temu samemu celowi służyły liczne mniejsze i większe lustra na ścianach.
W jednym ze świeżo odnowionych domów zjedliśmy lunch. Składał się on z siorby (zupa podobna do jarzynowej przyprawiona dużą ilością świeżej kolendry) oraz mięsa wielbłąda (wielbłądzie mięso jest bardzo smaczne) z kuskusem i gotowanymi warzywami. Na deser podano nam owoce i słodką jak ulepek herbatę w maleńkiej filiżance. Wizyta w starym Ghadames była dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Mam nadzieję, że oddałam w tej galerii choć trochę atmosferę tego jedynego w swoim rodzaju miejsca. Dziękuję za uwagę:-)

najbliższe galerie:

 
GHADAMES
1pix użytkownik magnus odległość 3 km 1pix
Libia'05 - po pustyni śladami Starożytnego Rzymu
1pix użytkownik paraprawo odległość 179 km 1pix
Libia: Qasr al-Haj i Nalut
1pix użytkownik magdalena odległość 239 km 1pix
NALUT - Libia
1pix użytkownik magnus odległość 240 km 1pix
Sahara Explorer
1pix użytkownik cichy73 odległość 244 km 1pix
TUNEZJA - Piaski Sahary
1pix użytkownik irolek odległość 255 km 1pix

komentarze do galerii (20):

 
magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3645) dodano 25.10.2014 08:41

Marku, ruin, o których wspominasz nie widziałam i nawet nie wiedziałam o ich istnieniu.
Jeśli masz zdjęcia z Ghadames, to śmiało wrzucaj je na portal. Libia jest znowu niedostępna turystycznie, więc wszystkie fotki z tego kraju są mile widziane, a to że są czarno-białe może być wręcz ich atutem.
Dziękuję za odwiedziny i komentarz:-)

marekj użytkownik marekj(wpisów:1) dodano 24.10.2014 21:05

Witaj Magdaleno, byłem tam, widziałem wszystko i mam chyba lepsze zdjęcia, choć czarno-białe. Zapomniałaś dodać, że w pobliżu u zbiegu trzech granic istnieją ruiny chyba pierwszego Ghadamesu. Pozdrawiam.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3645) dodano 18.06.2011 18:10

Miło mi bardzo Afrodyto, że odwiedziłaś tę galerię:-) Ciekawe kiedy pojawią się na Obieżyświecie kolejne galerie z Libii. Szans na turystyczny wyjazd do tego kraju pewnie długo jeszcze nie będzie:-( Pozdrawiam:-)

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:4032) dodano 18.06.2011 12:59

Piękna prezentacja.
Pozdrawiam

mieczysaw użytkownik mieczysaw(wpisów:2098) dodano 26.11.2010 23:18

Niesamowity kontrast między tym co na zewnątrz a wnętrzem budynków. Arabki z blond włosami i aparatem w ręce, to ja jeszcze nie widziałem.Piękna i wyczerpująca opowieść.Pozdrawiam

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 26.11.2010 23:00

Dobrze że nie ominęla mnie ta galeria bo miejsce jest magiczne,a Ty pięknie je zaprezentowałaś i opisałaś.Myślę że to iż nie było tam tłumów turystów to tylko zaleta,mogłaś nacieszyć się atmosferą tego miejsca i podziwiać je do woli nie przeciskając się by coś dojrzeć.
Jednak jestem nieco oburzona tym że mężczyżni przebywali w chłodnych,ocienionych uliczkach,a kobiety na dachy wygonili,gdzie temperatury jak na patelni;)
Pozdrawiam ponownie:)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6120) dodano 26.11.2010 22:46

Każdy ma swoją piętę achillesową. Zdjęcia w ciemności wydają mi się zdecydowanie prostsze. Oczywiście gdy mam statywik albo gdy mam gdzie stabilnie umościć aparat... :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3645) dodano 26.11.2010 22:03

Bardzo, bardzo, bardzo wszystkim dziękuję za wizytę w tej galerii i za miłe słowa:-)))
Watcher: Narzekałam na brak tłumów tubylców. Brak turystów był mi na rękę:-)
Pesteczka: Ja nie przepadam za bibelotami. Właśnie ze względu na kurz. Libijczykom on jednak nie przeszkadza, co widać na zdjęciu 48. Dodam, ze jako obiekt zdjęcia wybrałam najmniej zakurzone miseczki;-)
Konwalia: Troszku fałdów przysiadłam przy robieniu tej galerii;-)
Archipio: Takie słowa usłyszeć z Twoich ust, to dla mnie prawdziwy zaszczyt:-) A do tego jeszcze ta ocena:-) Chyba zbyt często nie nagradzasz galerii dziesiątkami. Może uda mi się jeszcze którąś galerią zrobić przyjemność miłośnikowi Sahary.
Mgfoto: Z białymi ścianami jeszcze jakoś sobie radziłam:-) Gorzej było z ciemnością! Nikt nie nauczył mnie fotografować ciemności, a tam było jej pełno (czego z powyższego powodu na zdjęciach nie widać).
Surykatka: W Libii prawie zawsze proponowano nam jako zupę „siorbę”. Oni chyba innej zupy nie znają:-( Czasem ta siorba była jak nasza jarzynówka, a czasem jak nasza pomidorówka;-) Nikt z nas jednak nie siorbał tej zupy:-) Jedliśmy kulturalnie – tak, jak każe savoir-vivre;-)
Dispar: Myślę, że jest zbyt dużo samokrytyki w słowie „gamoń”. Specjalnie dla Ciebie zrobiłam dzisiejszą galerię (opisy do niej masz przeczytać), żebyś za takowego się nie uważał. Podejrzewam, ze byłeś blisko, ale po tunezyjskiej stronie;-)
Deszcz: Ty to chyba mnie uważasz za obieżyświatowego tytana pracy, jeśli chodzi o opisy do galerii;-) Coś w tym jest;-)
Raul: Byłeś w Libii kilka lat temu. Nie żałuj, że nie odwiedziłeś wtedy Ghadames. Oglądałam w necie zdjęcia stamtąd sprzed kilku lat. Było tam wtedy szaro i ponuro (acz klimatycznie). Całkiem niedawno Libijczycy postawili na turystykę i restaurują takie obiekty, jak starówka w Ghadames.
Witaj Ula! Zamiast komentować Libię opowiadaj jak było w Etiopii! Baaardzo jestem ciekawa Twoich wrażeń!

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5715) dodano 25.11.2010 20:10

Czekałam na tę galerie Magdaleno. Zawsze chciałam tam jechać. Miejsce wyjatkowe, jak przystało na Ciebie , doskonałe opisy. Szkoda tylko ,że brakuje tam przechadzajacych się tubylców:))) Pozdrawiam:)

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 25.11.2010 13:27

Nie powinienem powtarzać poprzedników Magdo, ale faktycznie zaserwowałaś nam kapitalną fotorelację, oraz potężną porcję wręcz encyklopedycznej wiedzy na temat tego miejsca. Zrobiłaś to z właściwą sobie sumiennością i starannością. Ta galeria uświadamia mi również, że Libia otwiera się coraz bardziej na świat.
Poszerza swoją ofertę atrakcyjnych turystycznie punktów. Nie było mi dane odwiedzić tego miejsca, wielka szkoda ... cieszę się, że za Twoją przyczyną, obraz Libii którą zapamiętałem, zyskał nowy, nieco szerszy wymiar.
Pozdrawiam ;)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 24.11.2010 19:49

... jestem pod wrażeniem pracy jaką włożyłaś w tę galerię Magdaleno. Ilość tekstu, przepraszam, wiadomości jest większa niż ilość zdjęć. I tę ilość ta encyklopedia wiedzy tłumaczy. Wspaniałe miejsce dla medytacji. Rozmowy w czasie której nikt nie przeszkadza. Przede wszystkim interlokutor... pozdrawiam serdecznie.

dispar użytkownik dispar(wpisów:5297) dodano 23.11.2010 20:52

Wróciłem jeszcze raz. Byłem od tego miejsca niedaleko. Żałuję, że tu nie trafiłem.
Po to powstał ten portal, aby takie gamonie jak ja nie przepuściły takiej atrakcji. Dziękuję.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7080) dodano 23.11.2010 20:15

ale super klimaty! mogłabym tak mieszkać i siorbać tę zupę....z czego ona tam była? aaa jarzynowa z kolendrą :-) pozdrawiam

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6120) dodano 23.11.2010 16:50

Wprawdzie to nie moja bajka ale poradzić sobie z taką ilością białych ścian to naprawdę wyczyn !!! Pozdrawiam :)

archipio użytkownik archipio(wpisów:892) dodano 23.11.2010 14:19

Zaskakujące ( w każdym razie mnie ) pod każdym względem.
Niesamowita sceneria opuszczonego, niezwykle malowniczego miasta.
Oryginalna architektura i detale.
Znam wiele oaz pólnocnej strony Sahary
- są pewne podobieństwa, ale Ghadames robi wielkie wrażenie.
No i Magdaleno ! - bardzo staranna robota, dbałość o kadrowanie inponująca.
Do tego nie brakło komentarza. Moje uznanie.
Krótko - 10 !

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 23.11.2010 11:20

Magdo,dla mnie bardzo interesująca galeria.
Tłumów nie lubię,więc mi się podoba.
Duzo pracy w nią włozyłaś.
Pozdrawiam-)

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 23.11.2010 10:00

Bardzo ciekawe miejsce i interesująca galeria. Aż szkoda, że tak pusto.
Podobają mi się takie zdobienia domów i wnętrza pełne bibelotów (szczególnie, gdy to nie ja musze z nich ścierać kurz:))
Fotka 50 oczywiście najciekawsza :)

watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 23.11.2010 08:33

Ciekawe miasto. Na brak tlumow bym nie narzekal.
Pozdrowienia.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3645) dodano 23.11.2010 08:09

Dispar, tam prócz naszej grupy nie było ani jednego turysty! Niesamowite, aczkolwiek prawdziwe. Czasem chciałam, żeby ktoś wlazł mi w obiektyw, bo sztafaż jest potrzebny na zdjęciach. Na dwóch chyba zdjęciach są osoby z mojej grupy (celowo je sfotografowałam, starczyło chwilę poczekać, by zniknęły z kadru). Całkiem spore miasto, zabytek klasy światowej, a turystów wcale. Dziwne, prawda? Pozdrawiam

dispar użytkownik dispar(wpisów:5297) dodano 23.11.2010 08:01

Zwykle narzekamy na ludzi pchających się w obiektyw. A tu puste ulice i zaułki w środku dnia. Niesamowite miejsce. Bardzo dobrze sfotografowane i opisane. Podobało się. Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!