m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Żegnani przez „Ojca Narodu” (taki przydomek nosi Muammar al-Kaddafi, który oficjalnie nie sprawuje żadnych funkcji politycznych w kraju) opuszczamy Trypolis udając się w kierunku granicy z Tunezją. W Trypolisie rozstaliśmy się z Khamisem - naszym libijskim przewodnikiem. Prócz libijskiego kierowcy i polskiego pilota towarzyszy nadal naszej dwudziestoosobowej grupie nasz „opiekun”, czyli funkcjonariusz policji turystycznej. Tuż po przekroczeniu przez nas granicy między Tunezją i Libią wsiadło do naszego busa dwóch takich - ubranych po cywilnemu - policjantów. Nie odstępowali nas na krok. Spali w tych samych co my hotelach. Codziennie rano spotykaliśmy się przy śniadaniu. Oni zawsze w świeżych odprasowanych koszulkach i wyczyszczonych butach. Ich wizerunek, to przecież wizerunek Libii, więc dbali o niego. Po kilku wspólnych dniach rozstaliśmy się z jednym z nich na lotnisku w Trypolisie, tuż przed naszym wylotem do Benghazi. Widać wyższe władze uznały, że nasza grupa zachowuje się poprawnie i nie zdemoralizuje narodu libijskiego, więc jeden strażnik wystarczy do pilnowania nas. Pewnie się zastanawiacie, co oznacza liczba „41” na mijanych przez nas billboardach. 1.9.1969 roku miał miejsce przewrót wojskowy, na czele którego stał młody pułkownik Kaddafi, w wyniku którego król Idris I został odsunięty od władzy. Nasza wizyta w Libii przypadła kilkanaście dni po 41. rocznicy tego wielkiego wydarzenia. Zwróćcie uwagę, że wśród billboardów nie ma dwóch jednakowych. To, co widać na zdjęciach, to tylko skromna część tego, czym oblepiona jest cała Libia. Sądzę, że wzorów plakatów z liczbą „41” powstało co najmniej tyle, ile lat upłynęło od rewolucji. Zatrzymuje nas 53. policyjny punkt kontrolny na naszej trasie objazdu Libii. Za każdym razem ten sam rytuał: kierowca wymienia kilka słów i podaje kopię niezwykle istotnego dokumentu. Kartka zawiera listę pasażerów busa i potwierdzenie libijskiego biura podróży, że grupa ma wykupioną usługę turystyczną. Na samym początku wycieczki nasi piloci zrobili 60 kserokopii tego dokumentu. Jesteśmy więc przygotowani na jeszcze kilka kontroli. Aaaaa, mundurowych w Libii pod żadnym pozorem nie wolno fotografować! Zakazy są jednak od tego, by je łamać;-) Widać z jaką radością naród fetował rocznicę rewolucji - największe libijskie święto. Te dekoracje są niczym w porównaniu z tym, co widziałam w Trypolisie i Benghazi. Jak zobaczyłam te miasta wieczorem, to się zastanawiałam, czy u nich Boże Narodzenie obchodzi się we wrześniu;-) Wiem, że religia nie ta, jednak nasze miasta są identycznie oświetlone przed Gwiazdką. Wszędzie świetlne dekoracje i girlandy lampek! Na zdjęciu nr 1 widać kawałek takiej dekoracji.
Dojechaliśmy do przejścia granicznego w Ra's Ajdir. Turystyczny policjant pożegnał się z nami w tym miejscu. Spędzimy tu trochę czasu. Odprawa graniczna trwa obecnie ok. 2-3 godziny. Jeszcze trzy lata temu normą było siedmio- czy ośmiogodzinne oczekiwanie na przekroczenie granicy libijsko-tunezyjskiej. Kilka lat temu, szczególnie w okresie Ramadanu, można było spędzić na granicy pół doby. Oto nasz pierwszy bohater:-) Znam te mrówki już dobrze:-)
Napatrzyłam się na granicznych tragarzy w czasie trzygodzinnego postoju na granicy w drodze do Libii. Wtedy jednak byłam strachliwa i do głowy by mi nie przyszło, by robić zdjęcia na granicy. Jeszcze by mnie Libijczycy nie wpuścili do swego kraju i co wtedy:-( Sprawdzam co jest po drugiej stronie busa. Tam tylko Wódz mnie pozdrawia. Nic więcej ciekawego się nie dzieje. Jest więc dobrze. Ścieżka mrówek prowadzi tuż pod moim oknem w busie:-) Na przestępcę (fotografowanie na granicy, a już w szczególności libijskiej, to spore przestępstwo), to ja się zupełnie nie nadaję. Przestępca przed akcją robi rozeznanie terenu, a ja te kamery, które widać w prawym górnym narożniku zdjęcia, zobaczyłam dopiero w domu na monitorze komputera.
Zakamuflowana za przeciwsłonecznymi zasłonami w oknie zbieram sobie w ciszy i spokoju materiał zdjęciowy do fotorelacji na OŚ.  Chcecie wiedzieć co jest w tych kartonach i tobołach? Sądząc po tym, co widziałam po tunezyjskiej stronie (a co Wam pokażę w następnej galerii) WSZYSTKO. Wnioskując z napisów na kartonach była właśnie dostawa herbaty i papierosów na granicę. Libijskie ciężarówki wysypują ładunek na poboczu (w odległości nie większej niż 100 m od miejsca, w którym stoimy leżała na poboczu drogi sterta paczek), a potem do działania przystępują „mrówki”. Szczególnie nasilony ruch tragarzy jest po południu. Kiedy przekraczaliśmy granicę w drodze do Libii na przejściu stało w trzech kolejkach do okienek z urzędnikami granicznymi co najmniej 300 mężczyzn. Każdy z nich podawał jakiś dokument (paszport?), po chwili go odbierał i szedł w kierunku libijskich urzędników. Wiem, że przez granicę przenoszony jest np. sprzęt AGD. Nie wiem jak jest transportowany. W drodze do Libii widziałam jak przenosi się dywany. Duże dywany poskładane były na czworo i związane w sześcian o boku 1 m. Te sześciany były kulane przez „mrówki”:-) Widzieliście gdzieś na świecie pracę „mrówek” na taką skalę? Ja nie widziałam. Na naszej wschodniej i południowej granicy „mrówki” też działały (działają?), ale przecież nie tak hurtowo. Ta granica wygląda tak każdego dnia! Cała Tunezja jest chyba zaopatrywana w towary z Libii przenoszone przez Tunezyjczyków przez granicę w Ra’s Ajdir. Jeszcze trochę, a Tunezja nie będzie nic importować, bo cały import załatwią „mrówki”. To nie jest detal - to jest mega hurt. To jest cały przemysł, w który zaangażowana jest masa ludzi.
Za to zdjęcie mogłabym spokojnie trafić do libijskiej ciupy. Tylu mundurowych na jednej fotce. Do tego jeszcze opieprzających się. Może wyrok by mi złagodzono za to, że zdjęcie jest nieostre;-) Umówmy sie, że - znając konsekwencje - specjalnie zgubiłam ostrość;-) Skoro jesteśmy na granicy, to opowiem gdzie można granice Libii przekroczyć. Jedna z możliwości, to droga powietrzna. Najszybsza, ale nie najtańsza forma. Międzynarodowe lotniska Libia ma dwa - jedno w Trypolisie, drugie w Benghazi. Drogi morskiej raczej nie należy brać pod uwagę, bo porty libijskie są słabo rozwinięte i przystosowane głównie do pełnienia funkcji terminali naftowych. Kolej w ogóle nie wchodzi w rachubę, bo w Libii nie istnieje infrastruktura kolejowa. Pozostały nam do omówienia drogowe przejścia graniczne. Na granicy z Egiptem jest jedno przejście w Amsaad - Soloum. Na granicy z Sudanem jest przejście w Al Awaynat. Granica z Czadem i Nigrem to tereny wojskowe, pełne min po konflikcie Libii z Czadem, trwającym w latach 1976-1987, o teren bogatej w surowce mineralne strefy Aozou. Pomijając fakt, że przejść granicznych tam nie ma (bo nie ma dróg), to chyba tylko samobójca próbowałby tamtędy dostać się do Libii. Na granicy z Algierią jest przejście łączące Ghadames w Libii z Bordj Messouda w Algierii. Granica w tym miejscu była zamknięta od końca lat 80-tych i została otwarta przez Libię w październiku 2006 roku. Na granicy z Tunezją są dwa przejścia: w Wazin - Dehiba i w Ra’s Ajdir, na którym właśnie się znajdujemy. Przejście w Ra’s Ajdir jest popularne wśród turystów. Wystarczy dolecieć czarterem na Djerbę lub do Monastiru, by znaleźć się w pobliżu tego przejścia.
Mała popraweczka, bo ciężar cosik nierównomiernie się rozłożył... ...i można iść dalej... ...na spotkanie z granicą. Kobiety też dźwigają ciężkie pakunki. Ta pani za kilka minut będzie wracać z ładunkiem. Policzyłam jednemu z tragarzy przenoszony ciężar. Na kartonach, które niósł była napisana waga - 12,5 kg. Niósł tych kartonów pięć, czyli razem 62,5 kg. Sądzę, że „mrówki” nie noszą jednorazowo mniej niż 50 kg.
Zapomniałam Wam pokazać, że granica też oblepiona jest plakatami głoszącymi radość z powodu wspaniałych ostatnich 41 lat:-) Jedni wolą kartony nieść w poziomie,... ...a inni w pionie. Ustaliliśmy już, którędy można do Libii się dostać. Teraz wypada powiedzieć kilka słów o warunkach, które należy spełnić, by tam wjechać. Przede wszystkim trzeba mieć wizę - zarówno na pobyt, jak i na tranzyt. Wiza może być biznesowa lub turystyczna. Wyrobienie wizy biznesowej (bardzo korzystnej, bo umożliwiającej samodzielne poruszanie się po kraju) jest nieeeeeesłychanie trudne i raczej o temacie należy zapomnieć. Pozostaje wiza turystyczna. Tu też są schody, bo przepisy wizowe są dość sztywne. Do Libii nie wjedzie się „prywatnie”, tzn. indywidualnie. Wizę można uzyskać jedynie będąc członkiem zorganizowanej grupy turystycznej, która zawarła umowę z miejscowym biurem podróży. Wizy nie uzyska się na przejściu granicznym. Należy załatwić to wcześniej za pośrednictwem Ambasady Libijskiej w Warszawie, do której musi - prócz naszej aplikacji - trafić potwierdzenie udziału w zorganizowanej imprezie przesłane przez libijskie biuro podróży. W listopadzie 2007 Libia wprowadziła też wymóg posiadania tzw. arabizacji paszportu (oficjalnego tłumaczenia). Tym nie musimy się jednak przejmować, bo załatwi to za nas ambasada (odpłatnie).
Skoro po Libii można jeździć tylko „zorganizowanie”, to prywatna trampingowa wyprawa nie jest możliwa. Można jednak umówić się w kilka osób i wykupić usługę u libijskiego touroperatora. Usługa taka to transport z kierowcą + obowiązkowy „opiekun”. Aaaaa, żeby wjechać do Libii, nie można mieć w paszporcie wizy izraelskiej, ani żadnych stempli z granicy izraelskiej, a wymagany okres ważności paszportu wynosi jeden rok. To już chyba koniec utrudnień. Czy warto je pokonywać? O tak! Libia to fascynujący kraj pełen niesłychanie życzliwych ludzi (po pobycie tam zmienicie zdanie o Arabach) i dziewiczych krajobrazów. O zabytkach rzymskich i greckich już nie będę wspominać. Wypada mi jeszcze uprzedzić Was, że panuje tam absolutna (!) prohibicja. Po dniu pełnym wrażeń wypijecie w Libii co najwyżej piwko bezalkoholowe;-( To jest mój ulubieniec:-) Czyż ten pan nie ma fantazji? Opona pod brodą, tobołek na plecach, a w ręku kapelusik, którym wywija. Na poprzednim zdjęciu widać go w tle. Patrzymy na drugi plan,... ... bo panu na pierwszym planie ciężar nie ciąży,... ... natomiast ta kobieta zupełnie nie daje sobie rady:-( Bagaż rozłożyła tak, by nawet głowa była obciążona,...
... a mimo to ledwo posuwa się do przodu:-( Kolejny tragarz ją mija:-( Znikąd pomocy:-( Stoimy na granicy już pół godziny. Przy naszym okienku jesteśmy akurat jedynym samochodem. Pilot stoi pod budką z naszymi paszportami i czeka, aż Libijczyk zechce go załatwić. Cała grupa łącznie z kierowcą siedzi znudzona w samochodzie. Tylko palacze stoją koło busa. Łazić po przejściu libijskim raczej nie można.    Pan idący z przodu mija mnie już trzeci raz. Był na zdjęciach 16 i 30. Za każdym razem niesie identyczne kartony. Wiecie ile minut potrzebuje, by zjawić się ponownie koło mnie z nowym bagażem? Nie więcej niż 10! Nie uważacie, że malowniczo ten pan wygląda? Wiem, że galeria „troszku nudnawa”:-( Dużo podobnych w niej zdjęć:-(
Nie liczcie jednak na to, że wyrzucę do kosza foty, które robiłam „z narażeniem życia”;-) To jest moje ostatnie zdjęcie zrobione w Libii:-( Tuż po tym, jak cyknęłam tę fotkę, w drzwiach naszego busa stanął Libijczyk w cywilu (tajniak!) i długo i groźnie gadał po arabsku, patrząc głównie na mnie:-( Ja się zastanawiałam, czy skonfiskuje mi tylko kartę, czy też cały aparat, a mąż w pośpiechu i ukradkiem wymieniał kartę na nową (w stresie człowiek nie myśli logicznie). Kierowca mnie wybronił:-) Skończyło się na pogrożeniu palcem:-) W tej galerii http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=13580 możecie zobaczyć, co się dalej dzieje z towarami przenoszonymi przez graniczne mrówki.

najbliższe galerie:

 
Kulisy dwóch galerii;-)
1pix użytkownik magdalena odległość 15 km 1pix
Tunezja przy libijskiej granicy
1pix użytkownik magdalena odległość 32 km 1pix
       DJERBA- wyspa marzycieli II cz
1pix użytkownik kordula157 odległość 88 km 1pix
    Djerba -  wyspa marzycieli
1pix użytkownik kordula157 odległość 90 km 1pix
Ślady Imperium - mydło z Sabraty
1pix użytkownik ak odległość 94 km 1pix
Libia.  Sabrata
1pix użytkownik strabsenfilm odległość 96 km 1pix

komentarze do galerii (23):

 
achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5512) dodano 23.12.2013 12:22

Dziś galeria ma także walor historyczny. Pozdrawiam.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 29.09.2011 07:56

Carmel, Mironel - miło mi było Was gościć na libijskiej granicy. Pozdrawiam ciepło:-)

mironel użytkownik mironel(wpisów:255) dodano 26.09.2011 19:32

Galeria świetna a tytuł w tym wypadku rewelacyjny.

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 15.07.2011 09:06

niezwykła galeria , a tytuł jest strzałem w 10 :)))))) pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 13.06.2011 11:43

Dzięki Marku, że wpadłeś. Rzutem na taśmę udało mi się Libię zwiedzić. Końca libijskiej wojny nie widać. W zeszłym tygodniu na Trypolis zrzucono grad bomb. W piątek w Misracie zginęło ponad 30 powstańców. W sobotę w Zawii 13 osób. Wczoraj wieczorem rzecznik rządu libijskiego oświadczył, że Trypolis odrzuca możliwość jakichkolwiek negocjacji na temat odejścia Kadafiego (była to reakcja na ofertę Turcji, która wyraziła gotowość udzielenia mu azylu). Horror trwa:-(

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 12.06.2011 12:41

No i zrobila sie z tego galeria historyczna. Z perspektywy ostatnich zmian , to szczerze zazdroszcze tej Libii ( i to mimo tego, ze ze zorganizowana grupa).

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 23.02.2011 12:06

Mrówka dla Ciebie:)

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 20.02.2011 01:55

Magda: Genialna jest ta Twoja mrówczana galeria:)))
Twoje mrówki przypominają mi szerpów nepalskich, tyle ze oni nie zaopatrują kraju na skale hurtową, tworząc siatkę logistyczną:))
Będę ostrzyć zęby na Twoje kolejne galerie. 10:)

watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 28.11.2010 15:12

Super reportarz , pogratulowac odwagi.
Kolejna relacja zza krat ??
Pozdrawiam serdecznie.

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 28.11.2010 10:59

Magdaleno czuję sie niezwykle zaszczycona tym iż mój komentarz sprawił że stworzysz jakąś szatańską galerię i to z dedykacją dla mnie:) Już się doczekać nie mogę i zastanawiam się cóż to będzie.Obym tylko tego nie przegapiła tak jak galerii z Leptis Magna.Myślałam że Ghadames to część pierwsza-taka jestem roztrzepana.Właśnie obejrzałam i jestem zachwycona.Piękne miejsce wspaniale przez Ciebie zaprezentowane.Szczegóły architektoniczne wprost zachwycają a tak dobrze zachowanych skarbów starożytności to jeszcze nie widziałam.
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 28.11.2010 09:07

Anikm
Twój komentarz zrodził w mojej głowie pewien pomysł;-) Zrealizuję go w najbliższym czasie. Najbliższa galeria to będą dalsze losy towarów przenoszonych przez mrówki, a kolejna będzie z dedykacją dla Ciebie:-) Za to, że „zapłodniłaś” mnie szatańskim pomysłem;-)
P.S. Skoro już chcesz zwiedzać ze mną Libię, to wróć do części pierwszej;-) Leptis Magna to libijska atrakcja turystyczna nr 1, więc nie wypada, byś ją opuściła. Nie oczekuję komentarza bądź oceny. Po prostu obejrzyj to:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 28.11.2010 08:54

Raul
Z perspektywy czasu, oceniam swoje zachowanie na granicy jako nieodpowiedzialne:-( Mogłabym pozwolić sobie na takie ryzykanctwo, gdybym była sama. Ja byłam jednak w grupie. Cała grupa mogła utknąć przeze mnie na granicy:-(
To, co zobaczyłam na granicy libijsko-tunezyjskiej (w drodze do Libii) ogromnie mnie zdumiało. Przecierałam oczy ze zdziwienia, czy ja dobrze widzę;-)
Powodem, dla którego zalogowałam się na tym portalu była chęć dzielenia się. Chciałam podzielić się z Wami zachwytem, który wywołała we mnie Etiopia.
Zdumieniem wywołanym widokami na granicy w Ra’s Ajdir też chciałam się z Wami podzielić. Kilka okoliczności sprzyjało temu, że zaczęłam robić te zdjęcia. Po pierwsze ścieżka mrówek wiodła tuż pod moim oknem w samochodzie. Nic, żadna fizyczna przeszkoda w postaci choćby samochodu nie stała na drodze między mną a nimi. Miałam ich po prostu jak na tacy. Po drugie – nie było nikogo, kto by mnie powstrzymał przed robieniem tych zdjęć. Nasi libijscy opiekunowie już się z nami rozstali. Polski pilot stał z paszportami pod budką. Kierowca nie widział co robię, bo siedział niżej niż my, ja dodatkowo zsunęłam się w fotelu, tak, że schowałam się za siedzeniem fotela przede mną i nawet w lusterku mnie nie widział. Siedzący najbliżej mnie uczestnicy wycieczki musieli słyszeć, że robię zdjęcia (aparat robi to charakterystyczne „cyk”), jednak nikt nie reagował. Nawet mąż nie protestował. Skończyło się dobrze:-) Ale to mogło się skończyć zupełnie inaczej. Z Libijczykami nie należy żartować.
Spodziewałam się z czyichś ust krytyki za to, co zrobiłam. Skoro nikt dotąd tego nie zrobił, to sama wyrażam skruchę. Nie bierzcie ze mnie przykładu.
Pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 28.11.2010 08:28

Bardzo wszystkim dziękuję za wizytę w tej galerii:-) Jeśli się podobało, to bardzo się cieszę:-))) Narobiłam sobie kłopotu zapowiadając dalszą część opowiadania:-( Ostrzycie pewnie zęby na część drugą, a część druga, jak każda kontynuacja… będzie niestety gorsza od części pierwszej:-( Zdjęcia już prawie gotowe. Opisy jeszcze muszę zrobić. Pozdrawiam wszystkich ciepło:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 28.11.2010 08:17

Witaj Degial! Dyć widać kiedy byłam;-) Exif widoczny;-)
Fajnie, że wpadłeś:-) Tak daleko jak Ty nie dotarłam:-( Najniżej byłam w Ghadames:-( Powiem Ci jednak, że… wrócę do Libii:-) Mojemu mężowi tam się spodobało. Mimo, że nie jest abstynentem, a dostępu do bimbru nie mieliśmy;-) Byliśmy w sumie krótko w samej Libii – 6 dni, 5 noclegów. Za jakiś czas będę kombinować, by jechać do tej „dalszej” Libii – tej, którą pokazałeś w swoich galeriach. „Horyzonty” mają taką ofertę (ja nie odważyłam się nigdy dotąd na indywidualną pozaeuropejską wycieczkę).
Fajna ta Twoja historyjka;-) Powszechnie wiadomo, że pędzą, ale boją się siebie nawzajem nieziemsko. Pytanie, czy jakichś patentów na pędzenie bimbru nie „sprzedali” im swego czasu Polacy, których było tam kiedyś dużo na kontraktach (sama znam kilku lekarzy, a inżynierów było przecież jeszcze więcej). Polak potrafi!
Swoim opowiadaniem potwierdziłeś też w pewnym stopniu to, co odczułam będąc w tym kraju – Libijczycy są bardzo sympatycznymi ludźmi:-) Polaków darzą szczególną atencją. Po pierwsze z racji tego, o czym wyżej napisałam, a po drugie – wielu Libijczyków studiowało kiedyś w Polsce. Nasz kraj jest im po prostu bliski.
Pozdrawiam:-)

degial użytkownik degial(wpisów:66) dodano 28.11.2010 01:01

Hej Magdaleno! Kiedyż to byłaś w Libii?
Ja pamiętam jedną historyjke związaną z pilnującym nas policjantem oraz... obowiązującą w tym kraju prohibicją. Wiadomo, że Polak potrafi. Wiadomo też, że nic tak Polakon na nerwy nie działa, jak zakaz picia alkoholu. Nie jest też tajemnicą, że jak gdzieś jest jakiś zakaz, to na pewno są ludzie, co go łamią. Prosta logika nakazywała zapytać naszego libijskiego kierowcę, jakim cudem można by tu skombinować troszkę lokalnego samogonu... No i okazało się, że kierowca był bardzo mocny w temacie, bo skombinował w Ghadamesie pięć litrów lokalnej "kiszmiszówki". I tu pojawił się problem... Jak przeszmuglować przez trasę pięć litrów zakazanej kontrabandy? Okazało sie, że najbardziej chętnym do pilnowania samogonu okazał się być... Khaled, nasz przydziałowy policjant! Był to zresztą wesoły, niespełna dwudziestoletni chłoptaś, który naprawde chciał nam we wszystkim nieba przychylić. Wziął się więc za pilnowanie samogonu. Niestety, schował go naprawdę nie tam, gdzie powinien, gdyż umieścił go... w samochodzie z zaopatrzeniem. Pewnego wieczora libijski szef naszej wyprawy, Ibrahim, poczuł pragnienie. Sięgnął więc po pierwszą lepszą flaszkę, leżącą pod plandeką samochodu kuchennego, po czym wyciągnął... nasz samogon! Już pierwszy łyk pozbawił Ibrahima złudzeń. Jako ze Ibrahim był bardzo pobożnym i konkretnym muzułmaninem, pięć litrów kiszmiszówki poleciało na piaski Sahary, a biedny Khaled - przypomnę, policjant - otrzymał tak nieziemski ochrzan od Ibrahima, że nam wszystkim naprawdę zrobiło się go bardziej szkoda, niż zmarnowanego samogonu...
No i powiedzcie tylko, co to za państwo policyjne, kiedy to policjant otrzymuje ochrzan od cywila... Za cokolwiek to by nie było...

dispar użytkownik dispar(wpisów:5390) dodano 27.11.2010 21:35

Ciekawe bardzo. Odważna z Ciebie reporterka. I to wszystko dla nas? Wielkie dzięki. Pozdrawiam.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 27.11.2010 18:07

Choć nie PUŁKOWNIK i nie KADAFI... Magda POTRAFI...

moneeq użytkownik moneeq(wpisów:1090) dodano 27.11.2010 17:31

magdaleno jestem pelna podziwu, za konwalia tylko powtorze ze opisy niezwykle sa wrecz....rowniez czekam z niecierpliwoscia na kolejna czesc...

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 27.11.2010 12:54

Magdo,jak zwykle perfekcyjnie przygotowana galeria.
Czyta się Twoje komentarze pod zdjęciami jednym tchem.
Powiem Ci tak na marginesie co Kaddafiego,jego syn kiedyś podczas balangi zdemolował hotel w Zurichu i go aresztowano.
Od tego czasu trwa cicha wojna.
W Zurichu nikt nie tankuje paliwa na stacji zaopatrywanej przez ten kraj.Pustki.
Z Kaddafiego sie tu kpi,żarciki w tv i gazetach.
A zresztą jak Szwajcarii ktoś nadepnie na odcisk,to koniec żartów.
Twoja galeria niezwykle ciekawa i czekam na dalszą część.
Pozdrawiam-)

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 26.11.2010 23:47

Czyli nic się nie zmieniło, skrócił się tylko czas oczekiwania na odprawę. Ja niestety siedziałem 6 godzin.
A najgorsze w tym oczekiwaniu było to, że oni nic nie robili - stali, siedzieli, rozmawiali, jedli, a nasze paszporty leżały obok. Gratuluję odwagi Magdo i tak ciekawych fotek. To faktycznie mogło się skończyć bardzo nieprzyjemnie.
No cóż, galeria uświadamia nam, że ten kawał wolnego świata, którego dane jest nam doświadczać, ma jednak swoje granice. Jedną z nich właśnie nam pięknie prezentujesz, kosztem własnego bezpieczeństwa. Dlatego ..." Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie" ... kto pojedzie i sam spróbuje podobną fotorelację sporządzić :)
Pozdrawiam.

mieczysaw użytkownik mieczysaw(wpisów:2099) dodano 26.11.2010 22:50

Wiesz magdaleno,wcale nie było nudnawo.Z cała przyjemnością klikalem dalej. Zdjęcia to tylko dodatek do Twojego bardzo ciekawego komentarza.To co opowiadasz przypomina mi nasz stan wojenny.Pozdrawiam

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 26.11.2010 22:42

Magdaleno ależ ciekawy reportaż.Obejrzałam i przeczytałam z wypiekami na twarzy i zorientowałam się już na początku że ominęłam pierwszą galerię z serii,ale od tej się oderwać już nie mogłam,to będę oglądała od tyłu.
Niesamowici są Ci ludzie.Pracy lekkiej nie mają.Szczególnie szkoda mi tej Pani z 42.
Dobrze że udało Ci się przemycić zdjęcia,bo takich widoków to na naszych granicach się nie uświadczy.
Miałaś filtr polaryzacyjny?Zdjęcia robione przez szybę,a jakość super.
Pozdrawiam:)

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 26.11.2010 22:29

No ciekawa jestem dalszego ciągu :)))
Pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!