m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (26):

 
Kuala Lumpur znaczy  błotnisty zbieg . Zbieg okoliczności, dlaczego się tutaj znalazłem, jest już znany. Ale dlaczego błotnisty?.., tego nie wiem. Może będę musiał przylecieć tutaj jeszcze raz w porze deszczowej. Jedno jest pewne, że kuala to jest błoto, a lump to zbieg. Zbliżał się Nowy Rok Chiński i chciałem zobaczyć jak w Malezji Chińczycy przygotowują się do tej uroczystości. Po pobycie w Phnom Penh, byłem bardzo ciekaw jak to wygląda w państwie bogatym. Państwie, którego obywatele cieszą się wolnością od pokoleń. Co prawda inwazja japońska w czasie II wojny światowej trochę namieszała , ale Federacja Malajska przetrwała. Jedynie Singapur postanowił pójść swoją drogą i tak od 1963 roku mamy Malezję z Królem jako głową państwa. Na przełomie stycznia i lutego każdego roku mamy w Kuala Lumpur dodatkowo super atrakcję. Jest to święto Thaipusam. Bogactwo Malezji widać na każdym kroku. Lotnisko oddalone jest od stolicy prawie 50 kilometrów. Autostradą dojeżdża się do centrum miasta w kilkadziesiąt minut. Bilet na przejazd taksówką kupuje się przed opuszczeniem terminalu. 30 stycznia 2010 roku ta przyjemność kosztowała około 30 PLN. Najważniejszym miejscem, najważniejszym obiektem w stolicy są dwie bliźniacze wieże - Petronas Towers.  Po pobycie w Birmie, w Kuala Lumpur wszystko co widziałem za oknem taksówki, za oknem hotelu, na ulicy, nie mówiło, że jestem w Azji. W Indochinach. Bo tu wszystko jest tak,  jak w centrum amerykańskich miast. Wieżowce. Z fascynującą architekturą w dzień, by w nocy posłużyć się nią jak kolorową scenografią na planie programu telewizyjnego  Na każdy temat , gdzie Mariusz Szczygieł dziwił się, a z nim widzowie stacji Polsat, że Polska korzystając z wolności zapomina o swoich korzeniach. O wartościach. Wartością w Malezji jest przede wszystkim islam. Zatem chęć obserwacji przygotowań do Nowego Roku Chińskiego raczej mam z głowy. Aczkolwiek jak znam wielkie miasta w USA to chińska dzielnica, czy choćby chiński korner musi być. Nie tracę nadziei. Chociaż większość kobiet, które spacerują po ulicach Kuala to muzułmanki. Mężczyzn nie rozróżniam w Azji po wyglądzie. Skąd są, jaką wyznają religię. Oczywiście, oprócz mnichów buddyjskich. W Europie po wyglądzie i języku, jestem pewien,  potrafię odgadnąć w jakim kraju jestem. Tutaj nie. Języka nie znam. Wszyscy mają ciemny zarost i skośne oczy. Japońskie oczy pewnie bym rozpoznał. Kurosawa nauczył mnie rozpoznawać Toshiro  Mifune w tłumie innych obywateli Azji. Osobiście poznałem te oczy w 1985 roku. Miałem tę przyjemność  zaglądać w oczy zdziwionych Japończyków, że Biały pęta się wśród nich. Ja i moi koledzy wielokrotnie  robiliśmy  za misia z Gubałówki. Japończycy robili nam zdjęcia polaroidem. To był aparat z funkcją natychmiastowego drukowania odbitek. Byłem w szoku. Cóż to za technika. Ja siedzę w ciemni. Wywołuję film w koreksie, potem naświetlanie, płukanie, a tu pstryk. Chwila i gotowe zdjęcie.
Od 2008 r. polaroidy już nie są produkowane. Tak mi się wydaje.Od momentu, kiedy polaroid stał się kultowy, być może produkcja została wznowiona. Potrzebny jest na pewno papier, bo jest już osobna konkurencja wśród amatorów zdjęć. Zdjęcia wykonane polaroidem. Nowoczesna technika, zawsze kojarzyła mi się z Dalekim Wschodem. Z Azją. Wszystko co jest w dwóch wieżach oraz obok nich to jeden wielki cud techniki. Jednak jak sobie pomyślałem ile to uroczych uliczek i starych domów zostało zburzonych by to cudo zbudować, to zrobiło mi się żal,  kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków, pierzastych kogucików, baloników na druciku, motyli drewnianych, koników bujanych, cukrowej waty i z piernika chaty . A czerwonych lampionów brak. Wszelkich znaków związanych z Nowym Rokiem Chińskim brak. Gdzie są drzewka brzoskwini? Chcę zawiesić na gałązce życzenie na Nowy Rok! No i trafiłem na duży dom towarowy, którego właścicielami są Chińczycy. Pavilion i chiński market Jalan. Tysiące czerwonych lampionów. Przepiękne astry, fontanna i czarki chińskie z laki. I wszystkie światowe marki za pół ceny. Drzewka  brzoskwini też są. Wszystko jest, a jakby niczego nie było. W biednej Kambodży, w Phnom Penh czułem zapachy, zapachy, zapachy. Widziałem autentyczne pierzaste koguciki. A tutaj coś, co i nam grozi przed tegorocznymi Świętami Bożego Ńarodzenia. Plastikowe świecidełka zrobione małymi rączkami obywateli Chin W Kuala Lumpur w zasadzie nie widziałem NIC, co mogło choć przez chwilę przypomnieć autentyczne sceny z życia obywateli Kambodży w Phnom Penh narodowości chińskiej. NIC. Co to jest NIC. Znam taką definicję tego słowa. Nic to jest pół litra wódki na czterech facetów.
Jest jeszcze zupa NIC. I wbrew nazwie zupa ma jeden akcent wschodni. Kolonialny. Jest to wanilia. Bez niej nie ma czaru zupy NIC. Jest wspomnieniem z dzieciństwa. Zapachem. Wspomnieniem babci, która ubijała białko. Robiła kluseczki z ubitego białka. Dzieciństwo spędziłem w małym miasteczku, w którym był jeden taki sklep z towarami kolonialnymi. Lubiłem tam wchodzić. Zapach kawy, wanilii, pomieszany z pieprzem, goździkiem, cynamonem i majerankiem. Czosnkiem, cebulą. Z krówkami robionymi na zapleczu. Kuleczkami z marcepana posypanymi czekoladą. Wszystkie te zapachy i smaki mam żywo w pamięci. A tu jestem w samym sercu zapachów i co czuję? Zapachy z McDonalda, które są na całym świecie takie same. Żal.... Petronas Tower są jedyne w swoim rodzaju. Widać te wieże z każdego miejsca miasta, szczególnie w nocy. Definicja nocy w tych okolicach świata jest nie do końca tożsama z definicją nocy w Europie. Na północy Europy to noc trwa prawie pół roku. W okolicach Bałtyku w czerwcu zaczyna się przy słonecznej pogodzie blisko godziny 22.00. A w Indochinach o 22.00 to ludzie już śpią w najlepsze. Bo o 18.00 słoneczko robi zakluk, zakluk i trzeba pstryczki elektryczki przekręcić. Piesi o tej porze są w absolutnej mniejszości na ulicach Kuala Lumpur. Zaś w okolicach lunchu tłok na chodnikach. Tzw. białe kołnierzyki opuszczają swoje korporacje i banki by przekąsić coś tam, coś tam. A dziewczyny najczęściej udają się w regały. Przeceny, przeceny, przeceny!!!! Promocje, promocje, promocje!!!! Dzisiaj tylko na chusty, ale są. Promocje! Mnie natomiast najbardziej interesują manekiny. Może się mylę, może się na tym nie znam, ale manekiny nie przypominają mi kobiet mieszkających w Azji, które są muzułmankami. Nie bez KOZERY na zdjęciu wcześniejszym pokazuję prawdziwą muzułmankę w chuście. Młodzieży chciałbym wyjaśnić skąd wzięło się słowo  kozera w naszym słownictwie. W latach 70. prezenterem Dziennika Telewizyjnego był dziennikarz Andrzej Kozera.
 Opowiadał w tym Dzienniku, że Polska jest krajem mlekiem i miodem płynącym. Wszystko było super, albo jeszcze lepiej. I tak na bazie jego popisów Bohdan Smoleń jako Pelagia, pracownica w fabryce bombek choinkowych  w wywiadzie z dziennikarzem telewizyjnym, którego grał Zenon Laskowik, a wszystko to działo się w poznańskim kabarecie TEY, na pytanie dziennikarza ile dziennie robi tych bombek... spytała dla kogo ten wywiad? - dla Dziennika Telewizyjnego.. - odparł Laskowik. Smoleń - odpowiedział ...- oooooo.. jak dla Dziennika Telewizyjnego to bez kozery powiem pięćset, dwa tysiące, pięć tysięcy.....sto tysięcy!!!!!! Jak się jest sławnym, to występy artystyczne przynoszą spore zarobki. Miliony fanów, miliony sprzedanych biletów. Miliony na koncie. Ale, żeby być sławnym gdzieś trzeba rozpocząć swoją karierę. Ulica nie wymaga wielkich nakładów realizacyjnych. Jest sceną, garderobą i kasą. Kwiatów, koszy kwiatów po takim występie nie ma. Jest być może mały pieniążek. Jak jest pieniążek to jest sukces. Najgorzej jak są tylko oklaski. Bo wtedy to już zupełnie nie wiadomo, czy sukces jest, czy go nie ma. Czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna. Kiedyś, w socjalizmie do restauracji, wieczorem, mężczyzna mógł wejść jak miał krawat i był trzeźwy. Szatniarz pyta wykidajłę - dlaczego nie wpuściłeś tego gościa?!.., krawat miał! Ale nie był na tyle trzeźwy, żebym mógł go wpuścić. Trzeźwość z sukcesem i brakiem sukcesu ma wiele wspólnego. Wróćmy do lunchu. Te panie też podążają w regały. A tam jak już wiadomo. Promocje, promocje, promocje!!! Chusta przepięknej urody, ale manekin jakiś taki lekko uszkodzony. Może to jest dowód na przemoc w rodzinach muzułmańskich. Nie wiem, czy to jest problem, czy nie. W Polsce taka przemoc często pojawia się przy okazji degustacji na przykład alkoholu. Ale, ten trop chyba nie jest trafiony bo muzułmanie alkoholu nie piją. Może upadła kobieta i na dodatek na nos upadła. Poznałem niedawno przepięknej urody definicję DZIEWICY. Dziewicą jest osoba, która ucieka szybciej niż CI, którzy ją gonią. Wszystkiego bym się spodziewał ale nie tego. W Kuala Lumpur działa kolej. Jeździłem tą koleją i wiem, że działa. W Polsce słowo kolej, nie kojarzy się dobrze. Kolejarz to co innego. Szczególnie w Poznaniu, z naszym gwarowym zawołaniem KOLEJORZ!!!! Mam cały czas trudność z odczytaniem tego skrótu PTPL. Najgorsze, że na końcu jest PL czyli Polska. Nie ma też żadnej podpowiedzi, że o kole ratunkowym nie wspomnę. Na pierwszym wagoniku jest wielkie MSU i pod kreską podpowiedź. Ci, którzy nie umieją po angielsku mogą skorzystać z podpowiedzi eksperta. A na drugim wagoniku to cholerne PTPL. Wybieram...
Wybieram podpowiedź PUBLICZNOŚCI...to jest pytanie za MILION złotych!!!  Kuala Lumpur w dzień i w nocy. Tutaj dzień ma się już blisko końca. Takie słoneczne późne popołudnie. Jutro będę bliżej domu. Dlaczego bliżej a nie w domu. Bo jutro od rana będę myślami tylko i wyłącznie jak przebiegnie długi lot. Czy wszystkie połączenia będą OK. Bo w  Frankfurcie śnieg. Zima. W Poznaniu też. Samolot do Polski odleciał, ale z kilku godzinnym opóźnieniem. Cóż, tak bywa. Ważne, że dotarłem do domu. W walizkach azjatyckie zapachy i drobiazgi z Birmy. Szczególnie fantastyczne talerze z laki. A w głowie, że o zdjęciach nie wspomnę, mnóstwo obrazów, opowiadań i tęsknot, by jeszcze choć raz wylądować w Birmie. Do Kuala Lumpur już nie muszę. Chyba, żeby jeszcze raz obejrzeć święto hinduistyczne Thaipusam...

najbliższe galerie:

 
Kuala Lumpur 1
1pix użytkownik muczacza odległość 1 km 1pix
Błotnisty Zbieg czyli Kuala Lumpur
1pix użytkownik migawka odległość 1 km 1pix
Kuala Lumpur 2
1pix użytkownik muczacza odległość 2 km 1pix
Kuala Lumpur
1pix użytkownik doracz odległość 4 km 1pix
KLCC
1pix użytkownik sebastian odległość 7 km 1pix
Kuala  Lumpur  (  Malezja  2016r  )
1pix użytkownik agra60 odległość 8 km 1pix

komentarze do galerii (22):

 
watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 29.01.2012 22:07

Deszcz , 19-tka jest porazajaca ! .... reszta tez niczego sobie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 22.02.2011 22:41

ALPINA - dziękuję za wizytę. Pozdrawiam serdecznie.

alpina użytkownik alpina(wpisów:175) - Użytkownik usunięty. dodano 23.01.2011 12:06

świetnie opowiedziane!

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.12.2010 22:43

MIECZYSŁAW - wygrałeś MILION!, ale czego, tego się dowiesz po reklamie... dziekuję za dowcipne rozszyfrowanie skrótu. Lump jest mi znany. Bywa menelem i stąd meneliki. Mają ten sam problem. Wspólny. Najczęściej mojemu menelowi nie schodzi w terminie przelew i brakuje mu czasami parę groszę by zaspokoić głód. Jak proponuje bułkę z serem to mówi, że jestem jakiś taki nie kumaty i pyta czy wiem jak się czuje człowiek który musi wprowadzić do organizmu element basniowy, a baśń niestety nie jest na podorędziu. Odpowiadam, że wiem, bo miałem to parę razy, ale baśni to u mnie dostatek i mogę mu opowiedzieć o Czerwonym Kapturku. No właśnie!.., woła!..o ten koszyczek z winem mi jak najbardziej chodzi, bynajmniej. Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za odwiedziny.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.12.2010 22:13

VIVI - dziękuję za akceptację tej formy wypowiedzi. Tak lubię. Tak umiem. Inaczej w formie nie będzie. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Pozdrawiam serdecznie.

mieczysaw użytkownik mieczysaw(wpisów:2099) dodano 10.12.2010 20:04

Musiał Cię odwiedzić miłośnik kolejnictwa,żeby wskazać Ci co znaczy PTPL- Polish Train Punctual Locomotion -to jest taki niedoceniony oddział puntualnych pociągów.W Polsce nie kursują. Podobają mi się te Twoje " Ogniste galerie". Ogień na zdjęciach i w tekstach. W pełni zgadzam się z vivi. Jestem ciekawy czy wiesz co w naszej gwarze znaczy lump? A zupa NIC to był też mój przysmak. Podsumowując wszystko kolejna galeria, która bardzo mi się podoba.Pozdrawiam

vivi użytkownik vivi(wpisów:487) dodano 10.12.2010 14:57

Samo czytanie Twoich komentarzy to prawdziwa przyjemność, a w połączeniu ze zdjęciami to
super przyjemność .Zawsze po przeczytaniu jednej strony jestem zaciekawiony czym zaskoczysz
na następnej i to jest właśnie TO o co chodzi . Prowadzisz poprzez zdjęcia i tekst ,dyskusję na wiele
tematów które niby nie powiązane z samym obrazkiem ,ale świetnie przez Ciebie rozwinięte dają wiele
informacji i skłaniają do refleksji......Co ja sadzę na ten temat ? Czy autor miał to samo na myśli ?
Mnie to bardzo odpowiada i sądząc po innych komentarzach inspirujesz wielu do takich przemyśleń.
Pozdrawiam

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.12.2010 13:41

MARGO - tak!, zgadzam się z Tobą. Kolejorz musi się poprawić bo wiosną.... ja też tak jak Ty nie chcę konczyć. Bo ma się skończyć dobrze. Mecze z Salzburgiem, Manchesterem i Juve były fantastyczne. Ciekawe, kto przyjedzie w lutym ... pozdrawiam serdecznie i dziękuję.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.12.2010 13:36

Beata - Zbychu - dziekuję. Serdecznie pozdrawiam i ciekaw jestem jak późną jesienią wyglądają Dolomity.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.12.2010 13:34

MARGO - tak!, zgadzam się z Tobą. Kolejorz musi się poprawić bo wiosną.... ja też tak jak Ty nie chcę konczyć. Bo ma się skończyć dobrze. Mecze z Salzburgiem, Manchesterem i Juve były fantastyczne. Ciekawe, kto przyjedzie w lutym ... pozdrawiam serdecznie i dziękuję.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.12.2010 13:29

MUCZACZA - mieszkam w Poznaniu i niestety mam prawie zerowe możliwości połączeń. Kopenhaga, Frankfurt, Monachium. Fakt Air Azja lata z lotniska Stansted i ceny mają super do Kuala. Ciekawe jakie są ceny z Kuala do Phnom Penh, Rangun itp. Ja miałem wszystkie połączenia w aliansie z Malezyjskimi Liniami do Rangun, łącznie z przerwą w powrocie. Tanie linie na dużych odległościach zaczęły dopiero od tego roku więc to co proponują na przyszły rok to są super propozycje. Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.12.2010 13:11

DISPAR - a ja zawsze traktowałem " bardzo podobające " za super. Obnoszę się z tym " bardzo podobające " po innych portalach w dobrej wierze a tu taka kucha. Muszę zmienić taryfikator. Dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.12.2010 13:00

PIORUSNY - nie byłem w Chinach więc nie wiem, że w tym kraju kobiety mają takie wklęsłe nosy. Ot specjalność. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny.

beata-zbychu użytkownik beata-zbychu(wpisów:1002) dodano 09.12.2010 19:19

Witamy - potrafisz cudować i pięknie opisywać - fantastyczne. Pozdrawiamy

margo użytkownik margo(wpisów:2557) dodano 09.12.2010 19:07

A ja chciałabym nawet choćby na kilka godzin zgubić się w tym mieście. W Kambodży nie byłam porównania więc nie mam.
Fajne wycieczki w stronę telewizji. Laskowika w duecie ze Smoleniem uwielbiam, choć pana Kozyry nie pamiętam.
A co do Kolejorza to niech się wezmą za grę bo wiosną może się okazać...

muczacza użytkownik muczacza(wpisów:241) dodano 09.12.2010 16:22

Wydaje mi się, że najlepszym, a przede wszystkim najtańszym połączeniem do tych trzech krajów o których piszesz ma Airasia z Londynu lub Paryża. Docelowy lot z tych dwóch miast to właśnie Kuala Lumpur, z którego jest całe mnóstwo połączeń z krajami azjatyckimi.
Twoje Kuala Lumpur fajnie pokazane, ale najbardziej oczekuję zdjęć ze święta Thaipusam, które nie dane mi było zobaczyć. Pozdrawiam Deszcza z… ,,niebywałą giętkością języka’’ ;)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5390) dodano 08.12.2010 23:31

10-super. A reszta tylko bardzo podobająca. Pozdrawiam.

piorusny użytkownik piorusny(wpisów:62) dodano 08.12.2010 23:21

Zdjecie 23 (manekin), Deszczu ...poprostu "Made in China"

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 08.12.2010 22:51

ANIKIM - dziękuję za wizytę i info o polaroidzie. Taki aparat w rękach iluzjonisty jest jak przypadek typu hokus-pokus. To chyba moje pierwsze zdjęcia nocne w takiej ilości. Bo nie wiedziałem co tam fotografować. Pewnie byłem za krótko. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 08.12.2010 22:44

SURYKATKA - dziękuję za docenienie mojego języka. Ostatnio miałem obłożony. Tak stwierdziła jedna dama w białym kitlu. Potem przyłożyła do mojej piersi słychawkę i stwierdziła - i zajęty na dodatek. I tu miała obsolutną rację. Zajęty bardzo. Byle do Świąt, a potem to już tańce, hulanki, swawole... Też nie lubię wielkomiejskich obrazów, oprócz Nowego Jorku. Pozdrawiam serdecznie.

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 08.12.2010 22:26

Deszczu galeria wspaniała i ten komentarz...ciekawy,intrygujący,miejscami dowcipny.Ciekawie skonstruowana galeria (dzień i noc).Za zdjęcia nocne duże brawa.
Co do aparatów typu polaroid mogę podpowiedzieć że wróciły na rynek w wersji cyfrowej:)
Pozdrawiam:)

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7249) dodano 08.12.2010 22:11

Deszcz, nie lubię wielkomiejskich krajobrazów, ale dla Twoich komentarzy warto tu zajrzeć. Masz niebywałą giętkość języka :-) pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!