m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Miasto Zuwara leżące w zachodniej części Libii nad Morzem Śródziemnym. Liczy prawie 50 000 mieszkańców, głównie Berberów. W większości są to ibadyci, czyli jedyni już na świecie przedstawiciele charydżyzmu - najmniej licznego odłamu islamu, który oddzielił się od głównego nurtu w 657 roku. Ibadytów spotkać można głównie w Omanie, a także w Algierii, Bahrajnie, na Zanzibarze i na Dżerbie. 87% wszystkich muzułmanów na świecie to sunnici, 12% to szyici, a tylko 1% to charydżyci. 97% Libijczyków to wyznawcy odłamu sunnickiego. Islam jest religią państwową w Libii. Niezwykle dynamiczny rozwój tego miasta w ostatnim czasie jest efektem otwierania się Libii na świat. Po wielu latach całkowitej izolacji kraj Kadafiego postanowił ponownie zintegrować się z międzynarodową społecznością. W celu ściągnięcia zagranicznych inwestorów zostały utworzone w 2006 roku dwie strefy wolnego handlu (Free Trade Zone). Jedna powstała w mieście Misrata (zachodnia część wybrzeża Trypolitanii), a druga właśnie w Zuwara. Plaże wokół Zuwara są najpiękniejszymi w Libii i planowane jest utworzenie tu centrum turystyki. Dwaj przyjaciele - Kadafi i Berlusconi - zamierzają stworzyć na wyspie w tej okolicy luksusowy resort dla zagranicznych gości spragnionych słońca i kąpieli w ciepłym morzu. Oczywiście prohibicja na wyspie nie ma obowiązywać. Wobec ostatnich kłopotów obu przywódców („dzień gniewu” i „bunga bunga”) realizacja wspólnego przedsięwzięcia stoi chyba pod znakiem zapytania. Siedziba United Bank for Commerce & Investment (UB) w Zuwara. Bank powstał w 2007 roku, a jego utworzenie też jest przejawem zmian zachodzących w Libii. Działanie banków w krajach muzułmańskich zawsze było i nadal jest dla mnie zagadką, bo zgodnie z zasadami Koranu spekulacja pieniądzem jest zabroniona, więc nie stosują one odsetek i oprocentowania. Lubię różne ciekawostki, więc podzielę się z Wami czymś, co mnie zadziwiło. Zaraz na początku swej dyktatury Kadafi wprowadził zakaz posiadania kont oszczędnościowych. Wprowadził też wiele innych dziwnych zmian. Handel, zarówno ten zagraniczny jak i drobny detaliczny, upaństwowił i poddał centralnemu sterowaniu. Znacjonalizował wszystkie przedsiębiorstwa naftowe - także te należące do obcego kapitału (do niedawna strach było inwestować w Libii, bo zagraniczny właściciel firmy w tym kraju mógł się z dnia na dzień dowiedzieć, że to, co było dotąd jego, jest już własnością libijskiego rządu). Kadafi znacjonalizował też wszystkie tereny miejskie. Mieszkania w Libii są komunalne, a Libijczycy płacą za korzystanie z nich symboliczne kwoty czynszu. Budownictwo rozwija się w tym kraju niezwykle prężnie i są rejony, gdzie stoją całe osiedla niezamieszkałych budynków, bo nie ma chętnych na ich zasiedlenie.
Największym marzeniem Kadafiego było zlikwidowanie biedy w kraju. W dużej mierze zostało to osiągnięte, jednak nie dzięki zasługom przywódcy, lecz dzięki odkryciu złóż ropy naftowej na przełomie lat 50. i 60. Pół wieku temu można było w Libii studiować modelowy przykład biedy społeczeństwa usiłującego utrzymać się z roli. Kraj, w którym nie ma ani jednej stałej rzeki (są tylko wadi - suche doliny wypełniające się wodą w okresie obfitych deszczy) oraz ani jednego słodkowodnego jeziora (jeziora są, ale słone), a opady są małe nie sprzyja raczej uprawom. Obecnie sytuacja kraju jest zupełnie inna dzięki zyskom z przemysłu naftowego. Nawet woda się znalazła, ale o tym skąd Libijczycy biorą słodką wodę opowiem za chwilę.
Opuśćmy już wybrzeże i jedźmy w głąb kraju. Konia z rzędem temu, kto wybierze właściwą drogę na podstawie tego drogowskazu. W Libii wszystkie napisy są wyłącznie po arabsku! Turyści nie mogą się jednak poruszać po tym kraju bez opieki tubylców, więc tajemnicze napisy nie stanowią problemu. W Trypolitanii pas ziemi o szerokości kilkudziesięciu kilometrów od wybrzeża zajmują gaje oliwne. Libia jest czwartym największym na świecie producentem oliwek. Drzewa oliwne wytrzymują długotrwałe susze i jeśli tylko nie są posadzone zbyt gęsto, to wystarcza im niewielka ilość wody w glebie. Prócz oliwek w krajobrazie północnej Trypolitanii widać jeszcze palmy daktylowe. Wzdłuż szosy prowadzącej z Trypolisu w kierunku Ghadames rosną ozdobne drzewa i krzewy. Nazwałam je „ozdobnymi”, mimo że nie są one zbyt urodziwe, jednak pełnią taką funkcję. Nie są to rośliny użytkowe, lecz mają charakter dekoracyjny - zostały celowo posadzone, by dodać urody drodze. Ten pas zieleni wzdłuż szosy jest podlewany! W odległości co najmniej 50 km od Trypolisu widziałam jeszcze rozłożone na ziemi czarne węże do podlewania kropelkowego! Uznałam to za prawdziwe marnotrawstwo wody w tym pustynnym kraju. Pora teraz na opowieść o Wielkiej Sztucznej Rzece. Jeśli dotąd nie słyszeliście o tym projekcie, to powinniście otworzyć oczy ze zdumienia. W 1953 roku, w czasie prowadzenia w południowej Libii odwiertów w poszukiwaniu ropy, natrafiono całkiem przypadkowo na potężne wodonośne warstwy pod powierzchnią pustyni. Pod Saharą - największą pustynią świata - znajduje się ogromny zbiornik słodkiej wody, którego pojemność naukowcy oszacowali na 35-50 tys. km³. Jest to niemal dwukrotnie więcej niż wynoszą zasoby wodne jeziora Bajkał (23 tys. km³).
Ten podziemny akwen leżący na pograniczu Sudanu, Libii, Egiptu i Czadu uznany został za największy na świecie zbiornik słodkiej wody. Uczeni znaleźli nawet wyjaśnienie jak doszło do jego powstania. Na podstawie analizy zdjęć z radaru umieszczonego na satelicie stwierdzono, że w północno-zachodnim Sudanie jeszcze 10 000 lat temu istniało ogromne jezioro o powierzchni znacznie większej niż województwo wielkopolskie. Część wody z tego jeziora przeciekła pod ziemię i utknęła w porowatym piaskowcu, kilkaset metrów pod Saharą. Pod koniec lat 60. zrodził się w Libii pomysł Wielkiej Sztucznej Rzeki. W 1984 rozpoczęto prace projektowe, w 1991 zrealizowano I fazę inwestycji (rurociągi do Benghazi i Syrty), w 1996 - II fazę o nazwie „Woda dla Trypolisu”, a w 2007 - III fazę (wodę dostarczono do Gharjan). Obecnie dostarcza się dziennie do libijskich miast oraz na potrzeby rolnictwa ok. 6,5 mln m³ wody, której wiek ocenia się na 14 000 - 38 000 lat. Prace przy realizacji projektu mają trwać jeszcze ok. 25 lat. Koszt całego przedsięwzięcia jest szacowany na ponad 25 miliardów dolarów. Wielka Sztuczna Rzeka jest uważana za największy projekt hydrotechniczny, jaki kiedykolwiek został zrealizowany. Na ten potężny system wodociągowy składają się tysiące kilometrów podziemnych rurociągów, którymi na wybrzeże transportowana jest woda czerpana z 1300 studni o głębokości ponad 500 m (dolna warstwa wodonośnych pokładów znajduje się 2 km pod powierzchnią pustyni). Kadafi określa projekt mianem „ósmego cudu świata”. Prowadzona przez rząd libijski gospodarka wodą spod Sahary budzi sprzeciw zarówno Tuaregów (pustynia podobno pustynnieje coraz bardziej), jak i Egipcjan (wody podziemne zasilają częściowo Nil, który stanowi podstawę bytu Egiptu). Poza tym pokłady tych reliktowych wód głębinowych są niestety nieodnawialne i przy obecnym tempie ich eksploatacji mogą ulec wyczerpaniu wcześniej niż Libijczycy się spodziewają. Studnie głębinowe już się zapadają lub wysychają z niewyjaśnionych przyczyn. Kadafi zaczął na szczęście myśleć perspektywicznie i choć zamierza kontynuować budowę Wielkiej Sztucznej Rzeki, to kupił niedawno od Francuzów dwie jednostki odsalające wodę morską oraz reaktor jądrowy do ich zasilania. Po tym jak libijski przywódca zobowiązał się do przestrzegania międzynarodowych reguł dotyczących energii jądrowej uzyskał zgodę na zakup reaktora służącego zaspokojeniu potrzeb cywilnych. Ponad 90% powierzchni Libii leży w obrębie Sahary. Tak wygląda Sahara w odległości ok. 200 km od wybrzeża - roślinność skrajnie skąpa, jakieś tamaryszki, piołuny, ostnica esparto i inne trawy stepowe... W tle pasmo gór Jebel Nafusa.
Mimo że wokół całkowite pustkowie, to checkpoint oczywiście jest. Takie policyjne punkty kontrolne spotyka się w Libii wzdłuż dróg średnio co ok. 50 km. Ich celem jest podobno ochrona pól naftowych i zakładów petrochemicznych znajdujących się na południu kraju.      Ten samochód z baranem stał przy stacji benzynowej, na której tankowaliśmy paliwo (przypomnę: 36 gr/litr!). Skoro baran, to nie może chodzić o nic innego jak o święto Eid al-Adha, czyli Święto Ofiar - najważniejsze święto w islamie. Upamiętnia ono ofiarę biblijnego Abrahama i jego posłuszeństwo wobec Boga (w ofierze miał zostać złożony Izmael - syn Abrahama, jednak Bóg widząc oddanie Abrahama pozwolił mu złożyć w ofierze barana zamiast dziecka). W 2010 Eid al-Adha wypadało 16 listopada (termin zmienny, podobnie jak termin ramadanu).      Mimo że do Święta Ofiar jeszcze kawał czasu, to zapewniam Was, że ten baran zostanie złożony w ofierze. Im bliżej święta, tym ceny baranów wyższe, więc muzułmanie we wszystkich arabskich krajach kupują je znacznie wcześniej i trzymają w miastach na podwórkach lub na balkonach. Barany są wyprowadzane na spacer, porównuje się kto ma ładniejszego, urządza się walki baranów, dzieci nadają im imiona... Po czym nadchodzi święto i baran jest przez pana domu rytualnie zabijany (podrzyna mu się gardło i musi się wykrwawić). Mięso jest dzielone, a 1/3 trafia do biednych, których na barana nie stać. Takie sobie przypadkowe miasteczko w środku Trypolitanii, w którym zatrzymaliśmy się na lunch. Same nowe budynki przy głównej ulicy. Budowane są kolejne domy, a wszystko z betonu. Reżim Kadafiego zainwestował głównie w rafinerie i cementownie. Jest oczywiście obowiązkowy billboard z podobizną Ojca Narodu. Kadafi na plakatach jest zawsze malowany - nigdy nie wykorzystuje się do ich stworzenia zdjęć przywódcy. Tu akurat Kadafi jest wyjątkowo skromnie ubrany. Zazwyczaj - zarówno w czasie oficjalnych spotkań, jak i na plakatach - szokuje ekstrawaganckimi strojami. Jego garderobę projektują najwięksi włoscy kreatorzy mody. Z całą pewnością Christian Lacroix stworzył kilka kreacji dla Kadafiego. Większość projektantów nie przyznaje się, że dla niego pracuje, bo to raczej obciach niż powód do dumy.
Jest też nowiuteńki meczet niemal na środku pustyni. Tuż obok meczetu powstaje taka dziwna budowla (centrum handlowe?). Gdy patrzę na te piętrowe budynki stawiane na Saharze, to przypominają mi się opowieści kolegi, lekarza neurochirurga, który pod koniec lat 80. wyjechał na trzyletni kontrakt do Libii. Jego pacjentami często były dzieci. Reżim Kadafiego budował nowe domy dla Libijczyków i przesiedlał do nich ludzi, którzy dotąd mieszkali w namiotach i lepiankach. Rodzice, nie mający świadomości czym grozi upadek z wysokości, nie pilnowali swoich pociech, a te wypadały z okien i balkonów.  Reperował więc ten kolega dzieci z uszkodzeniami głowy. Najbardziej szokowało mnie w jego opowieściach to, że gdy pacjentem był chłopiec, to rodzinie bardzo zależało, by operacja była udana, a gdy dziewczynka... to zależało im znacznie mniej... Im dalej na południe, tym mniej roślinności. Po minięciu gór Jebel Nafusa krajobraz staje się bardzo monotonny - płaska równina ciągnąca się po horyzont. Czasem widać więcej kamieni, a czasem więcej żwiru. Czasem zdarzają się też miłe dla oka piaszczyste wydmy.     Tę równinę przecina tylko nitka drogi i rząd słupów energetycznych. Pod ziemią biegną rurociągi z ropą naftową i gazem ziemnym oraz Wielka Sztuczna Rzeka. Rzekę czasem widzimy (komory z ogromnymi żółtymi zaworami ponad powierzchnią terenu). Drogi Libijczycy mają dobre. Nie mogą być inne, skoro budowali je Polacy z firm Budimex i Dromex;-)   Po roku 1989 Libijczycy podziękowali nam za współpracę nie płacąc za wykonane usługi budowlane. Winni są Polsce podobno 88 mln dolarów (choć oni twierdzą, że to Polska jest im winna 30 mln dolarów za dostawy ropy w latach 80.). Obecnie drogi budują Libijczykom Chorwaci z firmy Viadukt, a Włosi mają im wybudować autostradę wschód-zachód w ramach rekompensaty za lata kolonializmu. Jednostajna jazda znudziła się naszemu kierowcy i urozmaicił ją sobie;-) Zamiast jechać starą nitką, wjechał na nową, budowaną właśnie. Ponad dwa kilometry jechaliśmy slalomem między widocznymi na zdjęciu kamieniami (czasem kierowca wysiadał i odrzucał za wysoki kamień). Chorwaci machali nam, że za chwilę droga się skończy, więc lepiej zjechać na starą nitkę. Tak się skończyła zabawa z kamieniami.
Przy szosie z Trypolisu do Ghadames co jakiś czas (50 km?) widać małe smętne osiedla. Trudno powiedzieć z czego utrzymują się ich mieszkańcy (tak w ogóle to bezrobocie w Libii wynosi 30%). Może z zasiłków od państwa? Mieszkają w nich chyba Berberowie, choć tego też nie jestem pewna... Może opowiem, jak to jest z tymi ludami w Libii. Około 87% ludności stanowią Arabowie libijscy - potomkowie plemion przybyłych z Półwyspu Arabskiego (VII-XII w.). Pierwotna ludność tych terenów to Berberowie i Tuaregowie zachowujący odrębność kulturową i językową. Libijskim Arabom bardzo się to nie podoba i na siłę arabizują te dwie społeczności - szczególnie Berberów (Tuaregów - plemię koczownicze - zmuszają głównie do osiadłego trybu życia). Rdzenna, berberyjska ludność osiadła na tych terenach na długo przed najazdem arabskim w VII w. Byli oni chrześcijanami i tylko część z nich w ciągu kilku wieków panowania Arabów przeszła na islam. Sytuacja zmieniła się po dojściu do władzy Kadafiego. Po rewolucji musieli stać się muzułmanami, bo islam stał się jedyną religią. W 1993 Kadafi ogłosił islam religią państwową i wprowadził szariat jako obowiązujące prawo. W Libii widać wyłącznie meczety (świątynie innych wyznań, w tym chrześcijańskie, zostały zmienione w meczety) i wyznawanie innych religii jest chyba nielegalne.  Berberowie są bardzo silnie związani ze swoją tradycją i historią. Obecne władze usiłują to wykorzenić. Język berberyjski został zakazany, a jego używanie wiąże się z represjami. Mimo to Berberowie we własnym gronie nim się posługują. Tuż po dojściu do władzy Kadafi rozpoczął akcję rozdawania mieszkań i cywilizowania synów pustyni. Od 40 lat Berberowie są przesiedlani z rodzinnych stron na wybrzeże. Na wysiedlonych terenach pełno jest opustoszałych lata temu wiosek i oaz. Berberowie nie poddają się i kultywują tradycje przodków.  W rankingach państw łamiących prawa człowieka Libia znajduje się w ścisłej czołówce. Listę otwierają Birma i Korea Północna, a zaraz za nimi plasują się Libia, Somalia i Sudan. W pierwszej dziesiątce są jeszcze: Gwinea Równikowa, Erytrea, Turkmenistan, Uzbekistan i znajdujący się w granicach Chin Tybet (Białoruś ostro goni tę czołówkę). Żeby było śmieszniej, to Libia została wybrana w maju 2010 do Rady Praw Człowieka ONZ.
Centrum Ghadames. Ghadames to nie tylko zabytkowe Stare Miasto, które pokazałam w jednej z wcześniejszych galerii. To nowoczesne i bogate miasto, w którym żyje ponad 7 tys. ludzi.  Jeden z mieszkańców,... ... któremu wpadłam w oko (prawe). Taaaaa... Spytałam grzecznie, czy mogę zrobić mu zdjęcie. Siedział samotnie przy stoliku w kafejce i tylko dlatego odważyłam się zadać mu to pytanie. Bez pytania nie wolno zrobić Libijczykowi mieszkającemu na Saharze  zdjęcia, bo można oberwać. Takie fotografowanie nie ma żadnego uroku:-( Więcej nie powtórzyłam eksperymentu i nie mam zdjęć Libijczyków. W tym samym czasie, gdy nasza grupa zebrała się przed główną bramą prowadzącą do mediny i witała się z lokalnym przewodnikiem, po drugiej stronie ulicy odbywało się jakieś zgromadzenie. Z obu kierunków licznie schodzili się mężczyźni i znikali za bramą znajdującą się dokładnie naprzeciwko bramy, przez którą mieliśmy wejść do najstarszej części Ghadames. Bardzo nas intrygowało co tam się dzieje. Przewodnik wyjaśnił, że po drugiej stronie ulicy znajduje się cmentarz i za chwilę odbędzie się na nim pogrzeb młodego mężczyzny, który poprzedniego dnia zginął w wypadku samochodowym.  Okazało się, że wypadek miał miejsce na drodze prowadzącej z Trypolisu do Ghadames (w odległości ok. 400 km od Ghadames). Jadąc poprzedniego dnia tą samą drogą zwróciliśmy wszyscy uwagę na mijany wrak rozbitego samochodu. Trudno powiedzieć, co spowodowało wypadek. Na libijskich drogach nie ma wprawdzie ograniczeń prędkości, ale ruch jest poza miastami niewielki (kraj ogromny, a mieszkańców mało). Może kierowca zasnął? Te dwa zbiegi okoliczności (trafienie przez nas zarówno na miejsce wypadku, jak i na pogrzeb) spowodowały, że rozmowa z przewodnikiem zeszła na temat islamskiego pogrzebu. Muzułmanin powinien zostać pochowany w ciągu 24 h od śmierci. Jeśli tak się nie stanie, to duszy zmarłego grozi uwięzienie w ciele, co oznacza kłopoty z dostaniem się do raju. Z tego powodu zmarłego chowa się z reguły tam, gdzie nastąpił zgon. Tylko bogaci przewożą zwłoki w rodzinne strony. Prócz terminu pogrzebu islam szczegółowo określa jak należy postępować ze zwłokami zmarłego. Przede wszystkim dokonuje się rytualnego obmycia (ghusl). Ghusl wykonują zawsze osoby tej samej płci co zmarły, a ciało nie może być całkowicie obnażone. Zwłoki myje się nieparzystą ilość razy (3, 5 lub 7).
Umyte ciało owija się białym płótnem - mężczyznę trzema warstwami, a kobietę pięcioma. Zwłoki owinięte całunem niesie się na marach na cmentarz. Muzułmanie nie używają trumien. Ciało układa się w grobie na prawym boku z twarzą skierowaną w stronę Mekki. Twarz zmarłego odsłania się rozwijając nieco biały kokon. Uczestnicy pogrzebu zasypują grób sypiąc po trzy garście ziemi. Grobu nie pokrywa się żadnymi ozdobami (kwiaty, znicze). Stawia się tylko pionowo małą kamienną płytę z imieniem i nazwiskiem zmarłego - nawet daty urodzenia i śmierci często się pomija.    Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie to, że w pogrzebie brali udział wyłącznie mężczyźni. W wielu muzułmańskich krajach kobiety nie dołączają do konduktu pogrzebowego i zostają w domu. Ma to na celu uniknięcie scen płaczu. Wg islamu udział kobiet w pogrzebie jest dozwolony, jednak wyłącznie pod warunkiem, że zaniechają lamentowania. Lament, głośny płacz oraz wszelkie inne formy wyrażania rozpaczy w czasie pogrzebu (okaleczenie na znak boleści) są przez islam zabronione.     Mieszkaniec Ghadames, któremu wpadłam w oko też idzie na pogrzeb. Widzicie groźne spojrzenia jego towarzyszy skierowane w moją stronę? Wierzycie mi już, że robienie zdjęć ludziom bez ich zgody jest tu niemile widziane? Gdybym spytała, to pewnie każdy z nich by się zgodził (uśmiech dużo potrafi zdziałać)... No ale nie spytałam... Sam uśmiech niestety tu nie wystarczy...  Tuż obok Ghadames, dosłownie na granicy z Algierią i Tunezją, znajduje się piękna piaszczysta wydma. W stosunku do Murzug czy Ubari, dwóch największych libijskich piaskownic, jest ona mikroskopijna. Mnie jednak musiała wystarczyć do poczucia bezmiaru pustyni, bo dalej na południe już nie jechałam. Pustynia jest wg mnie miejscem magicznym. Można poczuć się na niej najważniejszym i jednocześnie najsłabszym elementem wszechświata. To idealne miejsce na podróż w głąb siebie... Myśli płyną tu swobodnie i znikają wraz z przesypującym się piaskiem...
Cudny, odrealniony świat... Dobrnęliście do końca galerii?! Gratuluję:-) A w mediach lamentują, że Polacy nie czytają. Dziękuję wszystkim. To moja ostatnia galeria z Libii.

najbliższe galerie:

 
Opowieści libijskie - Kikla
1pix użytkownik ak odległość 81 km 1pix
NALUT - Libia
1pix użytkownik magnus odległość 82 km 1pix
Libia: Qasr al-Haj i Nalut
1pix użytkownik magdalena odległość 82 km 1pix
Libia.  Sabrata
1pix użytkownik strabsenfilm odległość 104 km 1pix
Ślady Imperium - mydło z Sabraty
1pix użytkownik ak odległość 107 km 1pix
Libia.  Al Zawija
1pix użytkownik strabsenfilm odległość 114 km 1pix

komentarze do galerii (39):

 
magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 20.10.2011 20:22

Witaj Raul:-) Ano nie żyje. Właśnie obejrzałam na Onecie drastyczny filmik przedstawiający jego ostatnie chwile. Marnie skończył. 23 lutego napisałam, że skończy jak Husajn i tak się stało. Oby moje następne zdanie z tego wpisu nie sprawdziło się. Pozdrawiam serdecznie:-)

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 20.10.2011 17:40

Ostatnia galeria z Libii, więc tu trzeba odnotować - uciemiężenie narodu libijskiego dobiegło końca - Kaddafi oddał ducha po ataku rewolucjonistów - dzisiaj - 20 października 2011 roku.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 24.02.2011 21:09

Marcowa
Jedyna możliwa opcja to belfer od matematyki (z umiejętnością pisania w dzienniczkach uczniów epistoł do rodziców, bo pisanie faktycznie nie sprawiało mi nigdy kłopotów, a raczej przyjemność). Moja wiedza historyczno-geograficzna jest bardzo wyrywkowa:-( Dziękuję za miłe słowa:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 24.02.2011 21:09

Kabaczek
Cieszę się, że Ci się podobało i pozdrawiam:-)

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1527) dodano 23.02.2011 22:38

Imponująca wiedza Magdaleno aż żal ,że nie zostałaś belfrem ale nie od matematyki tylko historii albo geografii.
Masz fantastyczną lekkość pióra ,piszesz ,opowiadasz tak ciekawie (nie tylko tu) ,że 50 zdjęć przeleciało a jeszcze by się chciało .
Wielkie dzieki za tą galerie i wszystkie pozostałe też :)
Pozdrawiam .

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 23.02.2011 20:48

Magda uważam że Agnieshka ma rację i taki zawsze znajdzie sobie miejsce wśród sobie podobnych,bo wielu jeszcze takich.
Co do przejęcia władzy przez Al-Kaidę,to na forum pisałam już o tym przy rozmowie o Egipcie,w odniesieniu do tego Kraju,ale temat jest aktualny w odniesieniu do wszystkich państw w tym regionie w których obecnie dochodzi lub dojść może do zmiany władzy.Radykalni islamiści mogą dojść do władzy,a wprowadzenie prawa szariatu zmieniłoby nie tylko te kraje,ale odcisnęło się boleśnie także na Europie.
Także ciężko na obecną chwilę stojąc z boku i patrząc na to co się dzieje stwierdzić czy przewrót nie przyniesie opłakanych skutków.

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 23.02.2011 20:31

magdalena: nie jestem taka pewna, ościenne kraje arabskie go nie przyjma, ale przecież są jeszcze inne które wspierają dyktatury i terroryzm.
Arabia Saudyjska chętnie przyjmuje afrykańskich tyranów, którzy dozywają poźnej starości (patrz: Amin, dyktator Ugandy)

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 23.02.2011 20:29

Ojciec Narodu już dawno się do psychiatry kwalifikował, od dawna wspiera ruchy terrorstyczne i jego poza w stronę zachodu to jedynie zmyślna manipulacja.
Ojciec ma na sumieniu:
katastrofę samolotową nad Lockerbie w 1988,
zamach na samolot francuskich linii UTA, 1989
wysadzenie w Berlinie Zachodnim La Belle dyskoteki amerykańskich żołnierzy
masakre buntowników z więzienia Abu Salim pod Trypolisem w 1996

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 23.02.2011 20:27

Anikm
On nie ma dokąd uciec. Żaden kraj go nie przyjmie. Skończy jak Husajn. A wtedy w Libii zacznie się wojna domowa:-( Będzie jeszcze gorzej. Przeczytałam gdzieś dzisiaj, że wschód kraju, który już nie jest pod kontrolą sił Kadafiego opanowała Al-Kaida. Nie wiem czy jest jakiś optymistyczny scenariusz dla Libii:-(

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 23.02.2011 20:08

Agnieshka dokładnie kieszonkowe na drobne wydatki,jak np. nowy garnitur od Christiana Lacroix,bo ponoć jego majątek szacuje się nawet na 82 mld dolarów.Jak myślisz gdzie szły zyski ze sprzedaży ropy naftowej?
Tylko taki majątek ciężko mu będzie upchnąć w kieszenie jak będzie uciekał.Choć jak się patrzy na to co teraz wyprawia to można mieć wątpliwości co do jego zdrowia psychicznego i możliwe że jak sam mówi umrze jako męczennik.

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 23.02.2011 19:52

Ojciec Narodu mordowac chce wszystkich, najemnicy Kaddafiego strzelaja na oślep.
Ewakuacja obcokrajowcow z Libii trwa, a rewolta w Libii nie pozostaje obojetna na WIG20 i ceny paliwa w Europie.

Ojciec narodu nadal w Libii uciekł do koszar wojskowych, "zapomniając" wziąć ze sobą ze swojego schowka: 8 mln euro, 8 mnl dolarów, 1,5 mln w złocie i to zapewne jego kieszonkowe.
Włos się jeży na to wszystko:((

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:1074) dodano 23.02.2011 19:14

Chciałbym się dołączyć do wszystkich tak życzliwych komentarzy.
Bardzo ciekawa galeria a i komentarze pod galerią też nie gorsze... (Twoje walki z aparatem na pustyni...) Pewnie każdy z nas miał w swojej "fotograficznej działalności" takie momenty kiedy w najbardziej niewłaściwym momencie "coś" nie działało. Cóż najskuteczniej uczymy się na własnych błędach.

Bardzo dobra i pracochłonna galeria. Pozdrawiam.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 22.02.2011 17:55

Magda...
wstrząsające słowa,ale po tym typie można się tego spodziewać.
Jak zniszczy ten kraj,Twoje galerie będą na wagę złota.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 22.02.2011 17:32

Anikm
"Ja ten kraj zbudowałem i ja ten kraj zniszczę". Tak powiedział i tak zrobi:-( Przed chwilą słuchałam jego przemówienia do narodu. Nawet komentować mi się nie chce:-(

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 22.02.2011 16:48

Prawdziwa tragedia w tej Libii.,,Ojciec Narodu" morduje swoje ,,dzieci",dla utrzymania władzy.Właśnie prysł kult dobrego Kaddafiego wraz z rozkazami strzelania do bezbronnych ludzi...To zbrodnia przeciw ludzkości.Jaki przywódca narodu wydaje rozkaz mordowania własnego ludu?

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 22.02.2011 09:15

:-)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5390) dodano 22.02.2011 09:06

Dziękuję Magdaleno za kolejną ciekawą historię.
Dzięki Tobie, oglądając teraz relacje z Libii, jestem o wiele bardziej zorientowany w specyfice tego kraju. I z każdą wiadomością przypominam sobie Twoją wyprawę.
Człowiek uczy się na błędach, prawda, że lepiej na cudzych. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Wydmy przed Tobą.
Mi udało się trafić na sprzyjające światło tuż przed zachodem słońca na wydmach w Tunezji, ale wtedy jeszcze nie umiałem tego wykorzystać. Jak widzisz wszystko co dobre jeszcze przed nami. Pozdrawiam serdecznie.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 21.02.2011 16:49

Filmdil - dziękuję pięknie za te słowa:-)))

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 21.02.2011 16:48

Deszcz - oglądam TVN24 i oczom nie wierzę co się w Libii dzieje:-( Komentarze nie są optymistyczne:-( Tam nie ma nikogo kto mógłby przejąć władzę:-( Świat się Libią nie zainteresuje, bo ona żyje w izolacji od wielu lat:-( Miło mi, że mnie odwiedziłeś:-)

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1408) dodano 21.02.2011 14:20

Od kilku miesięcy odwiedzam Obiezyswiat starając się j nie komentować.
Magdaleno - ta i wcześniejsze galerie z Libii , a zwłaszcza opisy i komentarze, wymagają podziekowań za kilkadziesiąt minut spędzonych z Toba w tym kraju.
Pozdrawaim

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 21.02.2011 14:09

... aż się nie chce wierzyć, że tak inwigilowane społeczeństwo ruszyło na barykady. Naczytałem się za wszystkie czasy. Najpierw pod zdjęciami a potem w komentarzach. Przypomiał mi się żart, który często opowiada Stanisław Tym o czytelnictwie w naszym kraju. Na każdym rogu jest księgarnia z najlepszymi tytułami. A są takie grupy społeczne, które piszą non stop, bo nawet w nocy są chętni do czytania. Są tacy, ktorzy degustują, czytaj czytają, jeszcze nie gotowe teksty. Są ciekawi i nie czekają na korektę i tym podobne. Smakują. Po prostu czytają, bo bez Pana Tadeusza nie mogą żyć. Pięknie opisałaś swoja przygodę. Fantastyczna podróż, podszyta rewolucją w krajach arabskich w 2011 roku. Gdyby to wszystko zaczęło się właśnie w Libii, to byłbym skłonny uwierzyć, coś tam nabroiłaś u schyłku ubiegłego roku. Zostawiłaś w piasku " bibułę " i swoje zdenerwowanie przepłaciłaś brakiem ostrości. Cóż tam ostrość kilku zdjęć, przy historycznych wydarzeniach, które zaczęłaś pisać na jesieni. A teraz Kaddafi to musi wypić, że o czytaniu nie wspomnę. Na marginesie wody. Czyżby nasza specjalistka od wody, czyli Doris przesiadła się do tandemu....pozdrawiam serdecznie.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 21.02.2011 12:27

Dispar
Opowiem Tobie i innym jak było z tymi piaszczystymi wydmami, mimo iż mam świadomość, że podkładam się nieziemsko;-)
Do Ghadames dojechaliśmy później niż to było zaplanowane. Fakultatywna wycieczka dla chętnych na zachód słońca na wydmach też się opóźniła w związku z tym. Patrzyłam na zegarek i na niebo i poganiałam towarzystwo, żeby szybciej się ładowało do terenówek. Strasznie ślamazarnie to szło.
Gdyby nasz kierowca lepiej umiał jeździć pod górę po piachu, to może coś z tego zachodu słońca bym zobaczyła. No ale nie udawało mu się wjechać na stromą skarpę, z której był piękny widok – zjeżdżał i ponawiał próby tak długo, że słońce zdążyło zajść. Ja pojechałam do Libii głównie dla tych wydm! Zabytki starożytności są tam super, ale ja mam tak, że dużo bardziej mnie interesuje to, co stworzyła natura, niż to, co stworzył człowiek:-(
Ubłagałam libijskiego pilota (oni od 40 lat są uczeni, by bacznie obserwować innych ludzi, więc może się zorientował, że ja jakaś zakręcona jestem?) i skoro świt podjechała po mnie pod hotel terenówka z kierowcą. Zabrały się ze mną jeszcze dwie osoby z grupy (były jeszcze dwa wolne miejsca, ale nie było chętnych, mimo że poprzedniego wieczoru pytałam, czy ktoś jeszcze chce jechać).
Kierowcę dostaliśmy chyba najlepszego w Ghadames:-) Jeździł z nami po skarpach w poprzek, ostro w górę, ostro w dół. Czasem nam się wydawało, że samochód się przewróci na bok, bo jechał mocno pochylony. Nie komentowaliśmy. W końcu samochód jego, więc chyba wie co robi, a nam niewiele by się chyba stało, jak byśmy w ten piach upadli. Wrażenia niesamowite. Puszczał nam też „parabole z piachu”, tzn. jadąc po stromej skarpie w dół stawał nagle, a poruszony przez samochód piasek płynął (dosłownie) w dół tworząc idealny kształt paraboli. Po jakimś czasie pod wpływem sił tarcia wszystko się zatrzymywało. Obserwowaliśmy to wychyleni przez boczna okna samochodu. Super widok!
Potem dostaliśmy godzinę czasu wolnego na wydmach. Każde z nas poszło w innym kierunku. Miałam te wydmy tylko dla siebie i takie o jakich marzyłam – nieskalane żadnymi śladami. Wiatr „pozamiatał” po turystach z poprzedniego wieczoru. Faktura piasku w każdym miejscu inna (inne wzorki ułożone przez wiatr). Po prostu bosko! Najpierw nacieszyłam oczy tym rajem, a potem wzięłam się za focenie. Robię pierwsze zdjęcie – kurczę, co jest, aparat mi nie ostrzy! Klnę, że nie miał kiedy się zepsuć. Próbuję, kombinuję – aparat nie łapie ostrości, ale wydaje mi się, że przy ogniskowej 18 jest ostro. Cykam więc około 150 fotek na tej ogniskowej. Wyczyniam przy tym cuda-wianki: siedzę, leżę, stoję, wiszę (no dobra, wisieć nie mam na czym – chciałam byście poczuli moje zaangażowanie). Jestem zupełnie sama, więc mogę sobie poszaleć.
Wracamy do hotelu na śniadanie. Do męża (któremu nie chciało się wstać wcześniej) mówię „Aparat mi się popsuł, nie ostrzy.” „Pokaż.” Po chwili oddaje: „A teraz?”. Ja cała w skowronkach, że naprawił pytam: „A co mu było?” „Tu jest taki przełącznik AF-M, miałaś na M” Nie tykałam diabelstwa! Nawet nie wiedziałam że tam jest coś takiego! Trochę tych pokręteł i przycisków w aparacie już rozgryzłam, ale do tego paskudztwa nie dotarłam! To dzisiaj ostrzy się jeszcze ręcznie?! Ostatni raz ręcznie ostrzyłam… hmmm… 30 lat temu? Przecież po to wymyślają automaty, żeby z nich korzystać. Mimo że nie mogę zrozumieć po co jest ten przełącznik w aparacie, to dokonuję samobiczowania i wyzywam samą siebie nie tylko od blondynki, ale od głupiej p…! Pozdrawiam Pipol:-) Podejrzliwie pytam męża: „Nie zmieniłeś mi tego wczoraj wieczorem?” Zazdrosny o mój czas spędzany na tym portalu cholernie („Do kogo Ty tam znowu piszesz?” – a ja, kuźwa, nie flirtuję, tylko - ocierając pot z czoła - dziergam kolejną galerię), więc jest taka opcja, że specjalnie przestawił. Wypiera się obrażony, a poza tym nie jest aż taki złośliwy. A może jednak coś go napadło, bo godzinę chyba „molestowałam” pilota libijskiego o samochód? Miałam wybór? Sama przecież bym sobie tego samochodu nie załatwiła:-( Padło w końcu na ducha pustyni.
Do końca pobytu w Libii problemów z aparatem już nie miałam (pomijając drobny fakt, że udało mi się skutecznie rozładować akumulatorek tuż przed Leptis, a zapasowego nie mam; nikt mnie nie uprzedził, że przeglądanie i kasowanie zdjęć zżera tyle prądu; kierowca wyratował mnie z opresji wykopując mi prąd spod przysłowiowej ziemi; szczęśliwie mam zwyczaj nierozstawania się z ładowarką, a pół godziny kontaktu z gniazdkiem wystarczyło do wieczora).
Jak po powrocie z wakacji zobaczyłam zdjęcia z pustyni na monitorze komputera, to wylałam morze łez na ten monitor. Potem przypomniałam sobie powiedzenie o płaczu i rozlanym mleku i zaczęłam ryć w sieci w poszukiwaniu rady, czy da się coś z tym zrobić. Znalazłam większego pechowca, który w nieco inny sposób, ale z podobnym skutkiem skopał ślub i wesele kolegi. Nie wiem, czy ten pechowiec jeszcze żyje, czy też Pan Młody już go zabił, bo pół forum fotograficznego napisało mu: „Ślub i wesele do powtórki”.
Ta wydma jeszcze nie wie tego, ale ja jej nie przepuszczę i ją dopadnę! Za jakiś czas spróbuję ją dogonić w południowym Maroku! Jeśli w ciągu pięciu najbliższych lat nie wrzucę na ten portal miodzio galerii z saharyjskich wydm, to nie nazywam się… no nieważne jak;-)
Do galerii z Trypolitanii wybrałam 5 zdjęć, na których brak ostrości wydawał mi się najmniej widoczny. Męczyłam je też PS (kontrast, ostrzenie…). Nic więcej nie udało mi się z nich wycisnąć:-( A mogło być tak pięknie…
Pozdrawiam wszystkich ciepło:-)
P.S. D-b, Surykatka, Raul, Vivi – fajnie, że wpadliście:-)))

vivi użytkownik vivi(wpisów:487) dodano 21.02.2011 10:45

Dziękuję za możliwość podróży po Libi. Prawdopodobnie trudno już będzie zobaczyć taką Libię jaką widzimy na Twoich zdjęciach.
Ale myślę że dla Libijczyków będzie lepiej gdy papa Kadafi opuści swój tron.
Pozdrawiam

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 20.02.2011 21:36

Media kłamią ! :) Dobrnąłem do końca bez najmniejszych przystanków. Mamy kolejną galerię pełną informacji, faktów, spostrzeżeń i ciekawych zdjęć - to bardzo cenne.
Pozdrawiam.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7249) dodano 20.02.2011 21:12

Piaszczyste fotki magiczne - szkoda,że nie ma więcej takich :-) pozdrawiam

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 20.02.2011 20:49

d-b: ja myślę, że dyktator sie nie obrazi, ma to w upie:)
magdalena: faktycznie tak mam w opisie, ale mnie gna w świat ogólna ciekawość świata, relacji międzyludzkich.
Libia to trudny temat, Kaddafi otworzył granice, ale szczelnie jak widać pilnuje kto wjeżdza. Libijczycy za granicą się nie boją mówić, robić tego czego tam nie mogą.
A dużo nie mogą, oko dyktatora widzi.

Jeśli chodzi o Libijczyków, których tutaj w Warszawie poznałam, przyjaciół Amjada to mogłam ich pytać i zadawać trudne pytania. Jestem dociekliwa, więc często zadawałam podchwytliwe pytania, żeby dowiedzieć się tego co chcę. Jak chcieli odpowiadali, jak uważali że za dużo mogę się dowiedzieć milczeli jak grób.

Przeczytałam raz pewien artykuł u Amjada, napisany przez muzułmanina, religijnego przywódcę o przyjaźni muzułmańsko-chrześcijańskiej. Jakie warunki musi spełniać przyjaciel muzułmanina, żeby nim wogóle zostać.
Zdębiałam na widok tego co przeczytałam.
Zadałam pytanie Amjadowi: jak to możliwe, że Ty wierzący i praktykujący muzułmanin przyjaźnisz się ze mną "niebezpieczną" chrześcijanką czyli wg artykułu gorszą kategorią człowieka, na którą trzeba uważać, aby na złą drogę nie sprowadziła muzułmanina np. żeby nie zmienił wiary. To grozi śmiercią.
Otrzymałam odpowiedź, bo Ty jesteś porządną osobą, wiarygodną itd. więc mogę się z Tobą przyjaźnić.
Po dzień dzisiejszy nie wiem, jak zachowywałby się ów przyjaciel wobec mnie w Libii, gdybym tam pojechała na zaproszenie.
Obawiam się, że podobnie jak opisujesz.

dispar użytkownik dispar(wpisów:5390) dodano 20.02.2011 20:18

Bardzo ciekawie piszesz. Bez tekstu same fotki nie byłyby tak zajmujące. Najlepsze z pustyni, choć na dwóch ostatnich nie znalazłem ostrości.
Podobało się. Dzięki za taką porcję wiedzy. Pozdrawiam.

d-b użytkownik d-b(wpisów:581) dodano 20.02.2011 14:11

P.S. mamy nadzieję, iż dyktator się nie obrazi za zgubienie jednej literki "d" w jego nazwisku :-) Chociaż zdajemy sobie sprawę iż to błąd nie mały...Sorry Panie Kaddafi :-)

d-b użytkownik d-b(wpisów:581) dodano 20.02.2011 14:06

Twoje galerie Magdo są naprawdę bardzo profesjonalnie opracowane, co wzbudza nasz ogromny podziw :-) Opisałaś bardzo ciekawie temat wody słodkiej, przecież około 97 % wody na ziemi znajduje się w morzach i oceanach; jest ona zbyt słona, by można ją było używać do picia lub wykorzystywać w rolnictwie bądź przemyśle.
Woda słodka stanowi tylko 3 % wszystkich zasobów, więc odkrycie takich "pokładów" wody słodkiej to SKARB a zważywszy na głębokość z jakiej ujmowana jest woda to można tylko pozazdrościć walorów smakowych. Wcale się nie dziwimy ,że Kadafi nazywa ten projekt ósmym cudem świata :-) Naprawdę opisałaś ciekawostkę, do której nie tak łatwo dotrzeć. Owszem, z dostępnych informacji można zapoznać się z podobnymi objętościowo zbiornikami wody słodkiej zlokalizowanych w Brazylii, natomiast na terenie kontynentu afrykańskiego jest to faktycznie perełka. Najlepszy to przykład na to, iż OŚ to nie tylko fotografia, ale również kopalnia fachowej wiedzy (a nieraz zbiornik wody :-))))
Pozdrawiamy Cię miło :-)

margo użytkownik margo(wpisów:2557) dodano 20.02.2011 12:13

Magdaleno - gorzej jak wakacje ma się już zaplanowane. Miałam lecieć 5 kwietnia a póki co do 1 kwietnia wszystkie loty są odwołane. Pozostaje tylko czekać.
Obejrzałam ponownie skupiając się teraz jedynie na zdjęciach. Wydmy przepiękne, warto dla tego widoku przemierzyć kawałek świata. Sprawiłaś, że któregoś dnia przestudiowałam ofertę Horyzontów i rzeczywiście wypad w tamtym kierunku wygląda zachęcająco. Szkoda tylko, że czasy takie mało sprzyjające.
Jeszcze raz pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3652) dodano 20.02.2011 11:31

Mgfoto
Cieszę się, że „wykład” Cię zainteresował:-) Człowiek czasem mija się z powołaniem. W młodości panicznie bałam się zawodu nauczyciela i na politechnikę uciekłam przed swoim przeznaczeniem. Dziś wiem, że popełniłam błąd:-( Byłabym chyba niezłym belfrem od… matematyki:-)

Agnieshka
Byłam z Rainbow Tours. Wróciłam zadowolona. Przeczytałam to, co napisałaś w swoim profilu. Będąc w Libii raczej nie będziesz miała możliwości „zbliżyć się do tubylców i poznać ich świat, sposób myślenia, pragnienia, bolączki i radości, zaobserwować codzienność”. Odwiedziłaś moją galerię „Mrówki”, więc wiesz, że nie ma szans na poruszanie się po tym kraju bez „opiekuna”. Nawet znajomy Libijczyk nie pomoże:-(
Podczas pobytu w Libii cały czas miałam wrażenie, że wszystko jest tak zorganizowane, by zminimalizować szanse na nasz kontakt z tubylcami. Na suku w Trypolisie byliśmy przed jego otwarciem (krótko po 8 rano wszystko było jeszcze pozamykane). Potem poszliśmy do muzeum. Starczyło minimalnie opóźnić poranne zwiedzanie i zmienić kolejność (muzeum otwierają o 9 rano), byśmy zobaczyli suk w pełnej krasie. Takich absurdów, które nas spotykały mogę podać wiele. Polski pilot nie miał najmniejszego wpływu na działania libijskiego touroperatora. Mieliśmy w grupie dwie mocno starsze panie (jedna miała 82 lata, druga trochę mniej). Leptis Magna i Apollonię zwiedzaliśmy w samo południe. Żadna z nich nie zaryzykowała spaceru w takim słońcu po otwartej przestrzeni. Nie widziały tych starożytnych ruin, a po to przecież tam pojechały. Cała grupa prosiła o zmianę planu dnia ze względu na te dwie osoby. Podawaliśmy gotowe i proste rozwiązania. Bezskutecznie. W każdym miejscu (Ghadames, Cyrena) było muzeum o 8 rano, a potem o 12 w południe otwarty teren.
W Benghazi mieli z nami duży kłopot. Godzina wylotu samolotu, którym mieliśmy wrócić do Trypolisu została przesunięta z 20 na 23. Libijski pilot dowiedział się o tym ok. 17. Nie mieli co z nami zrobić i zabrali na wieczorny spacer po mieście. Policjant turystyczny dwoił się i troił by nas upilnować (mieliśmy wtedy już tylko jednego policjanta, wcześniej było dwóch). Ciągle pokazywał na migi (nie znał angielskiego) polskiemu pilotowi, że mamy trzymać się „w kupie”. Przyznaję, że byliśmy okrutni. Dwie osoby oddaliły się w lewą stronę, dwie w prawą, a pozostali stali w środku i robili zakłady co zrobi policjant. Jak zobaczyliśmy jego zdezorientowaną minę i przerażenie w oczach, to serca nam zmiękły i wytypowane osoby wróciły do grupy. Ten chłopak był tak naprawdę baaaaardzo sympatyczny. Kierowca, pilot libijski i wszyscy lokalni przewodnicy też byli bardzo mili. Libijczycy są fajni, tylko żyją w trochę dziwnym kraju:-(
Cieszę się, że moje „zeznania” są zgodne z tym, co usłyszałaś od swojego kolegi:-)
Biedy rzeczywiście tam nie widać. Restauracje, w których jadaliśmy posiłki pełne były tubylców, a żywiliśmy się w przyzwoitych lokalach (żaden solidny touroperator nie naraża przecież świadomie swoich klientów na zarażenie amebozą). Wydaje mi się, że biedni ludzie nie jadają „na mieście”, tylko w domu. Sklepy pełne były towarów (odzież, AGD, żywność, meble…). Nie wiem jakiej jakości były te towary, bo widziałam tylko wystawy sklepowe. W necie wyczytałam, że tania chińszczyzna, ale z drugiej strony Włochy są największym partnerem Libii, zarówno jeśli chodzi o import, jak i eksport. Bardziej mi to wyglądało na włoskie towary, ale mogę się mylić. Nie wiem ile Libijczycy zarabiają. Ceny mają takie jak w Polsce, tylko benzyna kosmicznie tania.
To co rzuca się w oczy w Libii to strach. Boją się siebie nawzajem panicznie. Donosicielstwo musi tam kwitnąć na potężną skalę.

Jurasek
Wg mnie nie istnieje coś takiego jak „modelowa galeria”. Każdy z nas ma swój własny styl prezentacji zdjęć i wrażeń z wyjazdów, a przynajmniej dobrze by było, gdyby taki styl miał.
Ja się dobrze czuję w galeriach…. hmmmm…. edukacyjnych? Przykładam dużo większą wagę do opisów, niż do zdjęć. Staram się też, by te opisy były ciekawe. Cieszę się bardzo, że ten mój styl Ci odpowiada. Nie jest on jednak „jedynym słusznym”. Sama bardzo lubię obejrzeć czasem na portalu tylko ładne obrazki. Nie każdy też ma ochotę czytać tak długie teksty jak moje. Kilka dni temu trąbili w radiu i telewizji, że Polacy nie czytają (wielu się podobno przyznało, ze nie czyta tekstów dłuższych niż trzy strony).
Dzięki za skomplementowanie mojego cienia:-) Przy niskim słońcu i pochyłym terenie też możesz sobie zafundować nogi do samego nieba;-)

Skuza
Starałam się wpleść do tekstu aktualne informacje:-) Jak usłyszałam o rozruchach w Benghazi, to wzięłam się ostro do roboty (całą galerię łącznie z tekstem miałam już wcześniej w głowie), bo się wystraszyłam, że mi Kadafiego obalą i co ja wtedy napiszę;-) Zdążyłam ją wrzucić na portal przed zdezaktualizowaniem się wiadomości, które chciałam Wam przekazać;-)

Margo
No powiem szczerze, że z tą Jordanią, to nieciekawie trafiłaś:-( Zaraz zacznę szperać w necie co u nich się dzieje. Jakoś dotąd nie słyszałam (była Libia, Jemen, Bahrajn, Maroko, Iran…), ale to jest fala:-(

Konwalio
Obstawiam, że Kadafi pozostanie u władzy (a jest najdłużej rządzącym w krajach arabskich). On ma wielu zwolenników, a poza tym tam jest taki „zamordyzm”, że opozycja nie da rady.

Anikm
Czytałam dużo o Święcie Ofiar. Więcej informacji nie udało mi się upchnąć pod tymi dwoma zdjęciami. Dzięki za uzupełnienie tematu:-)

Dziękuję Wam wszystkim za wizytę i za miłe słowa. Wakacji w Libii póki co nie polecam:-( Czas pokaże czy będzie można tam jechać. Polityka interesuje mnie średnio, ale sytuację w krajach arabskich śledzę.

Pozdrawiam serdecznie:-)

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 20.02.2011 11:00

Dziękuję Magdaleno za tę ciekawą galerię i wszystkie pozostałe z Libii.Była to niezwykła podróż,którą mogliśmy odbyć wraz z Tobą,a muszę przyznać że jesteś doskonałym przewodnikiem.
Dziękuję:)
W zeszłym roku podczas Święta Ofiar mój muzułmański kolega z pracy przyniósł upieczone baranie mięso aby podzielić się z pracownikami.Opowiadał nam też o tym święcie,o jego pochodzeniu,zwyczajach i przesłaniach jakie z sobą niesie.
Dzielenie się mięsem symbolizuje przyjażń,braterstwo i umacnia więzi międzyludzkie,uczy że trzeba dzielić się tym co się ma z innymi.
Muzułmanie podczas tego święta składają także datki pieniężne na pomoc potrzebującym.Holenderscy muzułmanie przesyłają głównie pieniądze na pomoc humanitarną dla Afryki.
Pozdrawiam:)

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 20.02.2011 10:41

Super relacja,jak zwykle u Ciebie.
Te galerie będą na wagę złota,jak sytuacja będzie się tak dalej rozwijac w Tunezji.
Kadafi najkrwawiej rozprawia się ze swoimi przeciwnikami.
Pozdrawiam Magda-)

margo użytkownik margo(wpisów:2557) dodano 20.02.2011 09:09

Świetnie opisane, jak zwykle zresztą /chyba się powtarzam/. Tekst przysłonił mi zdjęcia i muszę obejrzeć ponownie, ale to się da zrobić.
Będąc w Tunezji też byłam świadkiem pogrzebu i też na to samo zwróciłam uwagę, byli tam sami mężczyźni. Kobiety odwiedzają grób dopiero po pogrzebie i też raczej robią to rzadko.
Miałaś udane wakacje, moje stoją pod wielkim znakiem zapytania. Za niewiele ponad miesiąc wybieram się do Jordanii i obawiam się, że może mi się nie udać. Pozdrawiam

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 20.02.2011 08:47

Gratuluje,interesujące opisy,a temat na czasie! Dzięki Tobie pogłębiłam wiedzę o kraju ,który dość wysoko stoi na liście moich marzeń...do spełnienia :)Pozdrawiam:)

jurasek użytkownik jurasek(wpisów:360) dodano 20.02.2011 01:24

Magdalena ! Obejrzałem galerię 2 - krotnie, a teksty przeczytałem 3 -krotnie. W mojej dotychczasowej obecności w OŚ po raz pierwszy spotkałem się z niezwykle ciekawym, wprost "wciągającym" w temat opisem galerii, że oniemiałem. Dałaś pokazową lekcję nam wszystkim "obieżyświatowcom". jak powinna wyglądać galeria, którą zamieszcza się na niniejszym portalu. Każdy, kto jest spragniony wiedzy o Libii dowie się tu wiele, a nawet więcej. Fakty które opisałaś tj.: - zwyczaje pogrzebowe w świecie islamu, - dzieci wypadające z balkonu i okien, - sztuczna rzeka, - Święto Ofiar, - ceny benzyny, - postać Kadafiego, - płacz na muzułmańskim pogrzebie, - zgoda na zrobienie zdjęcia, - i to "spojrzenie" ku Tobie skierowane przez Libijczyka ... są tak interesujące, że spowodowały u mnie inne spojrzenie na ten kraj. Gdyby był przyznawany Oskar za galerię w OŚ, to bym Ciebie i galerię Libia - Tripolitana zgłosił do nominacji do tej nagrody ! Jeżeli zaś miałbym wyróznić trzy zdjecia z galerii, to moje typy są takie: 24 - Kadafi, 39 - tajemniczy Libijczyk, 47 - zgrabna figura i długie - również zgrabne nogi autorki ! - haha. Pozdrawiam z uśmiechem.

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 20.02.2011 00:31

magdalena: Świetny reportaż, bardzo dużo się dowiedziałam. Dziekuję.

Kiedy Kadafi otworzył Libię na turystyów zastanawiałam się nawet, żeby tam jechać. Można zapytac, jak Ty tam trafiłaś?

Zaprzyjaźniłam się swego czasu z kolegą z Libii, który studiował na mojej uczelni na studiach doktoranckich na weterynarii. Spędzałam z nim sporo czasu, więc miałam możliwość rozmawiania o ich kulturze, religii, o Kadafim (starałam się to robić delikatnie, bo wiem że muzułmanie są generalnie bardzo wrażliwi na swoim punkcie, zwłaszcza religii, Kadafiego).
Amjad zadawał mi dosyć często pytanie: dlaczego u Was jest tyle bezdomnych, biednych?
W Libii opowiadał, że Kadafi nie dopuściłby do tego by ktoś mieszkał na ulicy. W Twoim reportażu znajduję potwierdzenie opowieści Amjada i jego kolegów o "wielkości dobrego papy Kadafiego".
Wielu z nich studiowało w Polsce, bo rodzina się przyjaźniła z Kadafim i zasponsorował im studia, opłacając czesne, koszty pobytu. Ojciec Amjada, był ambasadorem, więc z pomocy Kadafiego nie korzystał. Powoli rozumiałam skąd sie bierze ten kult "doskonałego" Kadafiego...

Berlusconi i Kadafi- Włoch i Libijczyk dwa bratanki bunga-bunga, tia....
No mają koledzy dużo wspólnego. Berlusconi ma sentyment dla dawnej kolonii włoskiej (Włoska Afryka Północna), 20 lat panowania włochów w Libii. Niektórzy Libijczycy ponoć mówią płynnie po włosku po dziś dzień, w kulinariach np. też można odnaleźć włoskie makarony i inne specjały. To i Panowie się kochają:(

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6134) dodano 20.02.2011 00:11

Wykład był niezwykle interesujący! Na zdjęciu 47 faktycznie zadziałała jakaś magia ;) Pozdrawiam

jurasek użytkownik jurasek(wpisów:360) dodano 19.02.2011 23:38

Jestem pierwszy ! Komentarz będzie w następnym wejsciu.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!