m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (49):

 
Uskrzydleni zdobyciem Góry Dąbrowy, udajemy się specjalnym pociągiem do Osieka. Humory dopisywały. Wtedy jeszcze nie podejrzewaliśmy nawet z jakimi nieludzkimi warunkami przyjdzie nam się zmierzyć. Naszym celem jest szczyt Dębowej Góry. Pierwszą porażką był za krótki postój pociągu. Nasi Szerpowie nie zdążyli po prostu wysiąść z naszym ekwipunkiem.
Musieliśmy sobie radzić sami. Obóz wyjściowy chcieliśmy założyć na stacji kolejowej. Tym bardziej, że przynajmniej zaplecze sanitarne mieliśmy przygotowane przez naszego sponsora-PKP. 
Zresztą do tej pory nie wiem czy ta instytucja jest świadoma tego sponsorowania. W drodze powrotnej nie kupiliśmy biletów. Dziękujemy gorąco. Pierwszy obóz w tej trudnej sytuacji założyliśmy w pobliżu sklepu spożywczego. Zaopatrzyliśmy się tam w niezbędne rzeczy (głównie butelki z rumem do herbaty).
Wyruszyliśmy początkowo na północ zostawiając za sobą Dolinę Noteci. Droga początkowo łatwa
za leśniczówką zmieniła się w ciężkie podejście w głębokim śniegu. Wybraliśmy drogę ścianą wschodnią. Droga w warunkach zimowych pozostawała dziewicza aż do tej chwili. Nic więc dziwnego, że pierwsze ofiary zaczęły padać. Pocieszaliśmy się myślami, że śmierć przez zamarznięcie nie jest taka straszna, po prostu zasypia się. Kolega Artur napisał krótki list do rodziny. Trzeba w tym momencie przyznać, że w czasie podziału rzeczy, które Artur miał przy sobie doszło do sporych nieporozumień. Nikt nie chciał jego butów za to wszyscy chcieli aparat fotograficzny. Wobec tego, Artur postanowił nie umierać i powlókł się za nami. Pomimo tego, że posiłkowaliśmy się GPS-em, nie bardzo mogliśmy znaleźć szczyt. Takich górek, które wydawały się właśnie tą właściwą, zdobyliśmy po drodze kilka. A śnieg był coraz głębszy. W końcu GPS zameldował nam, że jesteśmy na wysokości 196 m.n.p.m. czyli o trzy metry wyżej niż oficjalnie ma szczyt Dębowej Góry. Chyba wyżej wejść nie damy rady. Jesteśmy przecież 150 metrów nad poziomem Noteci.
Okazało się, że to jednak jeszcze nie to. Jeden z kolegów przypomniał sobie, że na szczycie jest schron i coś tam jeszcze. 
Dzięki naszej wyjątkowej umiejętności znajdowania najwyższych gór, wreszcie trafiliśmy.
Sukces upamiętniliśmy wspólnym zdjęciem.
Założyliśmy tu obóz w celu pożywienia się. Zakupy sporządzone w obozie pierwszym okazały się bezcenne. Zejście ze szczytu okazało się nadspodziewanie łatwe, choć pozbawieni byliśmy naszego sprzętu w tym lin i czekanów.
Góra pozostała za nami.
Myślami będziemy wracać tu nieraz. Wyprawę skończyliśmy w Krostkowie. Jakimś cudem doszliśmy tu w komplecie. Co prawda z licznymi odmrożeniami i bez jakichkolwiek zapasów płynów. Niestety na stacji kolejowej wszystko pozamykane było na głucho. Wytrzymaliśmy. 
Kolejny sukces stał się faktem. Następne wyzwanie -Brzuchowa Góra- najwyższa góra dawnego województwa pilskiego. 208 m.n.p.m. to już nie przelewki.
Wyprawę zaczynamy w Krzywej Wsi. Mam nadzieję, że nie muszę pisać skąd ta nazwa, to chyba widać. Tu wszystko jest takie krzywe, szczególnie kiedy się patrzy przez szerokokątny obiektyw. Po krótkiej naradzie ruszamy w drogę. Kierujemy się w stronę przeciwną (jak się dopiero później okaże), chcemy zdobyć górę przez zaskoczenie.
No dobra już chyba możemy udać się we właściwą stronę. Zaczynamy atak szczytowy. Nie jest lekko. Jest ciężko. W końcu szczytujemy.
Za nami dostrzegalnia pożarowa Nadleśnictwa Lipka.
Niestety z nieznanych nam przyczyn zamknięta na głucho. Rafał czyta nam historię o spaleniu ostatniej czarownicy na Ziemi Złotowskiej. 
Oczywiście chodziło mu o ostatnie spalenie. Czarownic po drodze spotkaliśmy kilka. Niestety ten piękny zwyczaj ludowy nie jest już kultywowany w tym regionie.
Jeszcze tylko zejście w dół. Góra zdobyta, ale w nas pozostaje jakiś niedosyt. Postanawiamy iść za ciosem i zdobyć jeszcze jedną górę tego samego dnia. Wyobrażacie sobie? Wyprawę na Górę Zamkową (168 m n.p.m.) rozpoczynamy od leśniczówki Kiełpin. Przed wojną pełniła funkcję letniska. Udane polowanie wszystkim poprawia humory. Z takim zapasem mięsa możemy śmiało wyruszać na podbój Góry Zamkowej. Wędrujemy przez Szwajcarię Kiełpińską. Swoją drogą, strasznie tych rozmaitych Szwajcarii się namnożyło.
Ta jest bardzo urodziwa. Głębokie wąwozy w Dolinie Debrzynki, porośnięte pięknymi buczynami mocno się nam podobają. W licznych źródliskach i strumieniach występuje rzadki krasnorost Hildebrandtia rivularis, charakterystyczny dla bardzo czystych wód.
Okolica jest bardzo dobrze przygotowana na przyjęcie turystów, liczne szlaki piesze i rowerowe pozwalają dobrze poznać okolice Kiełpina. My korzystamy z infrastruktury przygotowanej przez leśników. Podejście na górę jest mocno strome. Wejście powinny ułatwić schody, ale pod warstwą śniegu nie możemy się ich dogrzebać. Na szczycie znajdują się pozostałości wałów wczesnośredniowiecznego grodziska. Miejsce pod względem obronnym znakomite. 
Przed wojną służyło jako atrakcyjne miejsce wypoczynkowe a i teraz coraz więcej chętnych do tak aktywnego wypoczynku. Docieramy na szczyt. Wokół bukowe lasy chronione w ramach sieci Natura 2000 Dolina Debrzynki. Droga w dół zabiera nam zdecydowanie mniej czasu. Korzystamy z resztek ogniska pozostawionego przez uczestników kuligu.
Pisałem już o dobrym przygotowaniu na przyjęcie turystów? Po krótkim odpoczynku udaliśmy się na dalszy spacer wzdłuż zamarzniętych mokradeł, zwanych Żabimi Stawami (stanowisko zalotki większej Leucorrhinia pectoralis). Zalotki nie znaleźliśmy dlatego jako ilustrację przedstawiam zaloty Rafała do Kasi. Szukamy zabytkowego, kamiennego mostku. Znajdujemy, ale nie wygląda na zabytkowy. Pozory mogą mylić. Trzeba zbadać go dogłębnie. Przechodzimy na drugą stronę, która okazuje się równie ciekawa jak ta z której przyszliśmy. Na szczęście woda znajduje się w stanie stałym.
Pozostaje nam już tylko powrót do naszych maszyn.
Na dziś mamy dosyć.
Nie ma co ukrywać, znowu sukces. Kolejnym wyzwaniem jest Wisielcza Góra koło Strzalin. Już sama nazwa mrozi krew w żyłach.
Mało tego, postanawiamy ekstremalnie utrudnić sobie ekspedycję. Wejście na szczyt chcemy połączyć z wyprawą speleologiczną.
Chcemy zejść pod ziemię. Niestety wejścia broni nam krata. Mamy co prawda klucz do kłódki, ale nie tej. Wejście mieliśmy uzgodnione z konserwatorem przyrody i miejscowym nadleśnictwem (Tuczno). Niestety ktoś nam zrobił psikusa. Ale co tam, jakoś trzeba sobie poradzić. Schodzimy do umocnień Wału Pomorskiego. W przeszłości był to największy zespół podziemny Wału Pomorskiego i najsilniejsza grupa warowna typu B-Werk o charakterze rozproszonym.  Obecnie w pozostałościach umocnień znajduje się rezerwat faunistyczny Strzaliny koło Tuczna, gdzie celem ochrony jest jedno z największych w Polsce zimowisk nietoperzy, w tym nocka dużego (Myotis myotis). Fotka jest mojego kolegi -Pucia. On o wiele lepiej potrafi posługiwać się aparatem fotograficznym. Zaczynamy eksplorację. Mieliśmy za zadanie policzenie zimujących nietoperzy. Znajdujemy ich sporo.
W części nadziemnej też jest ciekawie. Mszaki występujące tu w 38 gatunkach, głównie wapieniolubne, naskalne, górskie, nietypowe dla nizin wykorzystują pozostałości bunkrów do bujnego rozwoju.
Kolega Wojtek nie jest wandalem, ale lichenologiem (takim lichym naukowcem, co to zbiera porosty). 
To już ostatnia góra, którą mi było dane zdobyć w tym niesamowitym przedsięwzięciu, które podjęliśmy. 
Czy to był sukces? Sami oceńcie. 
Chociaż ja i tak swoje wiem.
Dziękuję.

najbliższe galerie:

 
Polska kajakiem - Gwda
1pix użytkownik pedro1912 odległość 6 km 1pix
Debrzynka
1pix użytkownik dispar odległość 8 km 1pix
Podgaje –  pokaz batalistyczny
1pix użytkownik waaw odległość 8 km 1pix
Ekspedycja Głomia
1pix użytkownik petros_witeckos odległość 12 km 1pix
Złotów
1pix użytkownik dispar odległość 13 km 1pix
Jastrowie
1pix użytkownik dispar odległość 14 km 1pix

komentarze do galerii (26):

 
surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 16.10.2012 21:14

Andred - to ja Ci muszę podziękować, że dzięki Tobie znów tu zajrzałam. To jest absolutna czołówka Disparowych reportaży w kategorii : TURLANIE :-)
Od pięknej Madery do Korony Pilskich Gór - ciąg jest jak najbardziej.
Jak nie widziałeś,że tak zareklamuję jeszcze w/w kategorię - to obejrzyj kurczaki - w sam raz na słotne jesienne wieczory!

dispar użytkownik dispar(wpisów:5301) dodano 16.10.2012 21:12

No faktycznie świat jest dziwny.
A czasem nawet sympatyczny.
Dzięki takim Gościom:)

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 16.10.2012 21:02

Faktycznie, gdyby nie ten link to nigdy bym pewnie już nie trafił do tej galerii. Narracja świetna, warunki trudne, zimno mi się zrobiło od tej ilości sniegu. I pomysleć jakie to dziwne skojarzenie i związek przyczynowo-skutkowy, bo gdybym nie poleciał na Maderę to mógłbym nigdy nie obejrzeć tej galerii :-)))
Pozdrawiam,
andred

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 16.10.2012 18:22

Jak fajnie,że podałeś tego linka. Nie żebym tęskniła za zimą, o nie! przenigdy! . Ale ta Twoja relacja jest tego warta ,żeby oglądać ją wielokrotnie. Uśmiałam się nieziemsko :D. Uwielbiam Twoje poczucie humoru :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Pozdrówki szalone jak szalona była ta wyprawa! :-)))))

travelan użytkownik travelan(wpisów:348) dodano 06.05.2011 12:02

Świetna wyprawa! Poza tym pozdrawiam Artura (był jeszcze zespół KREW akompaniujący do pewnego spektaklu wystawianego na Famie w Świnoujściu czy na festiwalu studenckim w Katowicach w 1987, ach to były szalone licealno-studenckie lata:)))

watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 17.03.2011 09:56

Rewelacja. Doskonale foty.

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1527) dodano 13.03.2011 09:32

To jest fakt i sukces bezsporny i niech nikt nie waży się go pomniejszać!
dispar gratuluję i podziwiam poczucie humoru .
Świetna wyprawa i jeszcze lepsza relacja z niej.
Pozdrawiam :)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 11.03.2011 23:50

... czy Wy tam nie macie za dużo wolnego czasu?.., pozdrawiam serdecznie.

dispar użytkownik dispar(wpisów:5301) dodano 11.03.2011 19:37

Olimp zdobyłem w męczarniach. Może gdyby nie ta zaprawa wcale bym się nie wdrapał. Pozdrawiam.

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 11.03.2011 14:50

Zaprawe miales niezla,teraz wiem dlaczego tak latwo zdobyles Olimp:))))

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 10.03.2011 18:38

Dispar uśmiałam się niemiłosiernie.Mieliście wspaniałe przygody.Świetną masz ekipę.Pozdrowienia dla Ciebie i pozostałych bohaterów:)

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 10.03.2011 18:32

Dispar a może kolega Artur w chwili zostania człowiekiem roku miał na sobie inne buty ? I stąd ten problem ;)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5301) dodano 10.03.2011 17:08

Dziękuję wszystkim za miłe słowa.
Co do kolegi Artura i jego butów, to dłuższa historia. Artur swojego czasu grał w Pidżamie Porno i w innych zespołach jeszcze bardziej ekstremalnych. Jest profesorem biologii (w liceum), który na lekcjach biologi staje dosłownie na rękach (aby pokazać, na własnym przykładzie perystaltykę przewodu pokarmowego), ornitologiem poszukującym, fotografem niespełnionym i kolegą nieocenionym. To wszystko zobowiązuje. Wyobrażacie sobie buty tak barwnego człowieka? Nota bene Artur był Człowiekiem Roku 2009 miasta Piły. Niestety nie podniosło to atrakcyjności jego butów. Docenienie jego osobowości było wprost proporcjonalne do zaprzestania dbałości o swoją zewnętrzność.
Może popełniliśmy błąd? W końcu stare buty Lennona idą jak świeże bułeczki.
Pozdrawiam wszystkich.

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:911) dodano 10.03.2011 16:31

Sympatyczna galeria a i dzięki Wam nietoperki będą miały lepsze sny. Pozdrawiam.

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 10.03.2011 15:43

A moze buty po Arturze były po prostu za duże?:)
A przy tak morderczym podejściu, w śniegu po pachy mogłyby spaść....i zostać na schodach.

agra60 użytkownik agra60(wpisów:1212) dodano 10.03.2011 13:55

Wróbelki ćwierkały że zmieniasz pracę , podobno w Polskim Związku Alpinistycznym w charakterze rzecznika prasowego – chcą poprawić swój wizerunek .Jedna galeria w Obieżyświacie i człowiek dostaje „ kopa „ w górę - jak już zostaniesz tą posadę rzecznika PZA to ja jestem chętny na Twoje nadleśnictwo –powiedz swojemu „naczalstwu „ że na Obieżyświacie zamieszczałem o parkach narodowych - może się uda.Pozdrawiam

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 10.03.2011 13:43

Bardzo lubie takie reportaze z wydarzenia - chyba bardziej, niz te z jakiegos miejsca. Do tego dowcipnie opowiedziane - calosc zdecydowanie wyrozniajaca sie na tle innych galerii.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 10.03.2011 13:24

Świetna relacja!
Napięcie rosło,jakbyście mieli zdobyć K2.
Moje gratulacje.
Pozdrawiam.

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 10.03.2011 13:24

Wyprawa mrożąca krew w żyłach !
A czy te krasnorosty ze strumienia na fot 31 mają coś wspólnego z krasnoludkami ???

tereza użytkownik tereza(wpisów:3855) dodano 10.03.2011 11:24

Super relacja!Pozdrawiam:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3649) dodano 10.03.2011 11:19

No graaatuuuluuuję! Pamiętajcie, żeby przed atakiem na 400-metrowce zaopatrzyć się w maski tlenowe;-)

moneeq użytkownik moneeq(wpisów:1090) dodano 10.03.2011 10:13

fotoreportaz iscie mistrzowski...pozdrawiam

gimper użytkownik gimper(wpisów:681) dodano 10.03.2011 09:49

Jak zawsze cała galeria na wysokim poziomie

pipol użytkownik pipol(wpisów:8876) dodano 10.03.2011 08:39

Relacja i fotki super !!!!! Zastanawia mnie tylko, dlaczego nikt nie chciał butów po koledze Arturze :)?

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 10.03.2011 07:55

Szalona wyprawa. Ekstremalne przeżycia. Zaiste godne podziwu. Mordecze podejścia na gigant - kacu. I te szczególne wyrazy twarzy, po których doskonale widać, że otarliście się o śmierć. Szkoda ,że to już nie te czasy, gdy nietoperze się we włosy wkręcały...
Dispar przyznaję Ci prywatną statuetkę w kategorii Wyczyn Roku 2010. Gratulacje!

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 10.03.2011 00:36

haha:)) bdb, dziękuję za przezabawną galerie. Ale, ale na portalu obserwuję coraz więcej pojawiających sie znaków, hieroglifów znaczy (13), czyżby ekipa nie zauwazyła?:)
Okolice naprawdę warto zeksplorować, bo można uchachany kawał mięsa upolować:) (29)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!