m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (14):

 
Założony w 1945 roku Fish Market leży w dzielnicy Pyrmont nad zatoką Blackwattle. Od strony lądu dojeżdża się na targ Bank Street. Najłatwiej można tu dotrzeć kolejką miejską lub po prostu dojść pieszo. Z Darling Harbour, do którego trafia z reguły każdy turysta, jest kilkanaście minut spacerkiem.    Obowiązkowo trzeba tu przyjść na lunch (część gastronomiczna targu jest czynna codziennie od 11:00 do 15:30). Nigdzie indziej w centrum Sydney nie zjecie taniej pysznych i świeżutkich dań z ryb i owoców morza. Są tu bistra, bary i restauracje. Sprzedawcy ostryg na naszych oczach otworzą pół tuzina lub tuzin muszli i podadzą na tacce z cząstką cytryny. Można kupić tackę pełną dopiero co przygotowanych sushi i sashimi. Dla tych, którzy nie tkną niczego surowego są potrawy z grilla i smażone oraz gotowane skorupiaki. Fish & chips też tu kupicie. Jest w czym wybierać.   Sydnejczycy przyjeżdżają na targ zrobić zakupy. Jest tu kilkanaście stoisk obsługujących klientów detalicznych od 7 rano do 16. Miłośnicy tego, co pływa mogą dostać oczopląsu od bogactwa ryb i owoców morza na ladach. Ryba po lewej to Emperor Red Snapper, po polsku lucjan czerwony. Pyszna jest z grilla.  Na targu w Sydney robią wrażenie ogromne tuńczyki, które sprzedawcy kroją metrowymi nożami. Jest oczywiście najpopularniejsza w Australii ryba - barramundi, którą można już zjeść w Europie w renomowanych restauracjach. Ryba ta została ogłoszona przez kanadyjskich i amerykańskich kucharzy rybą roku 2010 ze względu na smak, przyjazną środowisku hodowlę oraz walory zdrowotne. Widziałam też karpie. Były najtańszymi rybami. Nawet Polacy chcący hołdować tradycji nie kupują karpia na Wigilię, bo jest bardzo niesmaczny. Karp jest rybą zimnolubną, a w Australii żyje w ciepłych wodach. Langusta jest bardzo cenionym skorupiakiem. Równie pyszny jest homarzec zwany też langustynką (scampi). Nie widziałam homarów, choć z pewnością są dostępne na targu, mimo iż nie żyją w wodach południowej półkuli. Za szybami piętrzą się stosy krewetek i krabów - zarówno świeżych jak i ugotowanych, które można od razu konsumować, najlepiej z jakimś dipem. Są ośmiornice, kałamarnice i mątwy. Są przegrzebki w wachlarzowatych muszlach, zwane też małżami św. Jakuba (scallops). Smaczne jest zarówno ich białe mięso jak i pomarańczowa ikra. Są omułki (mussels) oraz sercówki (polecam małe pipies). Bogactwo owoców morza jest takie, że kupujący nie zawsze wiedzą jak przygotować z nich potrawy. Ponad 20 lat temu otwarto więc przy SFM szkołę gotowania. W organizowanych tu kursach przyrządzania tego, co można na targu kupić rocznie uczestniczy ponad 12 tys. sydnejczyków. W czasie, gdy będziecie oglądać pyszności wystawione na sprzedaż dla detalicznych nabywców opowiem Wam o giełdzie dla hurtowników, która odbywa się tu codziennie wczesnym rankiem i która jest najistotniejszym elementem Sydney Fish Market.
SFM jest trzecim największym targiem rybnym na świecie. Największy na świecie jest Tsukiji Market w Tokio, a drugi w kolejności Mercamadrid w Madrycie. Rocznie sprzedaje się w hurcie na targu w Sydney ok. 14 500 ton ryb i owoców morza pochodzących zarówno z lokalnych wód jak i importowanych. Nabywcami są restauratorzy, sieci marketów oraz właściciele mniejszych sklepów. Wszyscy oni muszą być zarejestrowani w elektronicznym systemie SFM. Takich zarejestrowanych klientów jest obecnie ok. 600, z czego dziennie dokonuje zakupów ok. 150-200. Od godz. 4:30 mogą oni oglądać towar wystawiony danego dnia na sprzedaż i notować, czym są najbardziej zainteresowani. O 5:30 rozpoczyna się sprzedaż.       Świeże tuńczyki na sashimi i żywe skorupiaki sprzedawane są w formie tradycyjnej głosowej aukcji, w której licytujący podają coraz wyższe ceny, a nabywcą zostaje ten, którego ceny nikt nie przebije. Cały pozostały towar sprzedawany jest w systemie holenderskim. Ta forma aukcji jest zupełnie nieznana w Polsce, więc opiszę jak działa. Aukcje holenderskie po raz pierwszy zostały zastosowane przy sprzedaży tulipanów. Holendrzy produkują głównie kwiaty, sadzonki, warzywa i owoce, a więc towary, które szybko powinny trafić do nabywców. Wymyślili więc sposób błyskawicznego i korzystnego licytowania. Holenderska aukcja to aukcja odwrócona w stosunku do tradycyjnej (cena wyjściowa jest ceną najwyższą). Niezbędnym elementem tej aukcji jest zegar (czasem aukcja bywa nazywana zegarową).   Do systemu wprowadza się dwie ceny - cenę wyjściową (wyższą o 2-3 AUD od tej, którą sprzedający chciałby osiągnąć) oraz cenę minimalną (nieznaną nabywcom). Na dużej zegarowej tarczy są okienka, w których wyświetlane są wszystkie informacje dotyczące aktualnie licytowanego towaru (miejsce jego lokalizacji w hali, ilość skrzynek wystawionych na aukcję, ilość skrzynek, którą może nabyć jeden klient, waga jednej skrzynki, kwota odpowiadająca przesunięciu się wskazówki, itp.). Zegar zostaje uruchomiony, wskazówki przesuwają się wstecz, a każdemu ich ruchowi odpowiada spadek ceny o określoną kwotę. Ten, kto pierwszy zatrzyma zegar, czyli zaakceptuje aktualną cenę, staje się nabywcą. Nie można zatrzymać zegara zbyt wcześnie (korzystniej przecież jest kupić taniej), ani dać się wyprzedzić konkurencji.  Holenderski system sprzedaży doskonale zdaje egzamin na targach rybnych. Z reguły w ciągu 2 godzin cały towar na SFM zostaje sprzedany. Dziennie jest to ok. 50 ton ponad stu różnych gatunków ryb i owoców morza.
Sydney Fish Market został skomputeryzowany w 1989 roku i wtedy został tam wprowadzony holenderski system aukcyjny. Na targu w Sydney są dwa zegary, a kupujący mają przed sobą dwa przyciski - każdy do innego zegara. Być może są tacy, którzy potrafią kupować jednocześnie w dwóch równoległych aukcjach. Zapewniam jednak, że śledzenie jednego zegara wymaga nie lada refleksu i opanowania. W 2001 roku wprowadzono w Sydney możliwość zakupów on-line. Towar nie musi znajdować się w hali (oszczędność na kosztach transportu), a zarejestrowani klienci nie muszą być fizycznie obecni na giełdzie. Można temu wszystkiemu przyjrzeć się z bliska. W poniedziałki, czwartki i piątki organizowane są wycieczki po giełdzie w towarzystwie przewodnika, który pokaże też i nazwie różne dziwne ryby i frutti di mare. Udział w wycieczce trzeba wcześniej zarezerwować, po czym stawić się o 6:55 przed Doyle's Seafood Cafe w pełnych butach (podłoga w hali jest mokra). W czasie pobytu w Sydney warto wygospodarować trochę czasu wczesnym rankiem (zwiedzanie trwa 1-1,5 h) i odżałować 20 AUD. Niezła atrakcja. Polecam:-)))

najbliższe galerie:

 
Nowa Zelandia + Australia 28.Sydney.
1pix użytkownik jotwu odległość 2 km 1pix
AU 98/99:  The Rocks & Paddington
1pix użytkownik magdalena odległość 2 km 1pix
Australia cz.VII - Sydney 2
1pix użytkownik wmp57 odległość 2 km 1pix
Australia cz.VI - Sydney 1
1pix użytkownik wmp57 odległość 2 km 1pix
AU 98/99:  Sydney Mardi Gras
1pix użytkownik magdalena odległość 2 km 1pix
Australia cz.VIII - Sydney 3: Opera.
1pix użytkownik wmp57 odległość 3 km 1pix

komentarze do galerii (20):

 
baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3491) dodano 25.09.2013 12:44

Same rarytasy zaserwowalas ze swoistym system aukcyjnym:)Pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 13.06.2011 15:21

:-)))

marek50 użytkownik marek50(wpisów:771) dodano 13.06.2011 15:07

Magdo - do tej galeri wracam. Pierwszy raz trafilem na nia wczoraj. Tak po prawdzie zdjecia sa tutaj poi prostu bez inspiracji, zyaczajna ilustracja, bez zadnych innych zapedow. czy w takich warunkach mozna bylo osiagnac cos wiecej? Raczej jestem przekonany, ze tak, lecz bede szczery - wszystkie pomysly jakie przychodza mi do glowy sprowadzaja sie do tego, ze potrzebowalabys obiektyw, ktory i dzisiaj jest drogi, a w tamtym czasie po prostu kosztowal majatek, a do tego nauczenie sie poslugiwania nim wymaga bardzo wysokich umiejetnosci. Jednak w zestawieniu z tekstem calosc galerii....REWELACJA!!! :) Naprawde z przyjemnoscia przeczytalem i przegladnelem. Absolutnie nie zgadzam sie co do karpai! W Australii mozna wylowic ( jak mnie uczyli wedkarze, z ktorymi pare razy wedkowalem nad Murray) 2 gatunki karpia - zwykly i krolewski. Ten drugi charakteryzuje sie znacznie wieksza luska i jest dokladnie taki sam, jak hodowany w Polsce. Jednak na karpie nikt nie zwraca tu uwagi z zupelnie innego powodu - karp to beznadziejna ryba w zestawieniu tym, co plywa w australijskich wodach :) Zwlaszcza wody na poludniu Australii ( te chlodniejsze) maja ryby, i owoce morza, ktore na gieldach w Tokyo osiagaja najwyzsze na swiecie ceny. Trudno jednak nie cenic ryb z najczystszych wod swiata.

Dzieki Tobie wreszcie dowiedzialem sie jak po polsku nazywa sie snaper...za cholere nigdy tej nazwy nie slyszalem! Popularny bardzo zarowno w Australii, jak i w Indonezji, czy innych krajach Indochin. Ja go jednak nie za bardzo lubie. Od ryb z wod tropikalnych bardziej cenie te z chlodniejszych, majacych wiecej tluszczu :)
dziki za galerie!

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 07.05.2011 08:32

Magdaleno,pysznosci pokazujesz,na wstep juz mam,teraz zaczne oszczedzac na bilet do Australii,a to troche potrwa ,wiec musze sie na razie zadowolic Twoimi fotkami:))))))))Bardzo mi sie podoba sposob w jaki zaprezentowalas nam te rozne smakolyki.....kuszaco:)))Pozdrawiam cieplutko:)))

tereza użytkownik tereza(wpisów:3645) dodano 03.05.2011 14:39

Interesująca galeria,a holenderski system sprzedaży bardzo ciekawy.Smakowita galeria.Pozdrawiam:)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6083) dodano 03.05.2011 13:17

Dzięki, że się rozpisałaś. Zaciekawił mnie temat. Karp jest jedną z nielicznych dostępnych na rynku ryb słodkowodnych a tylko takie mogę konsumować. Dzięki Tobie otrzymałam szczegółowe informacje. Pozdrawiam :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 03.05.2011 12:43

Dziękuję Wam za wizytę na targu rybnym:-)))
Z owocami morza tak już jest, że jedni je kochają, a inni do ust nie wezmą;-)
Pozdrawiam wszystkich baaaardzo serdecznie – zarówno tych, którzy monitory obślinili (Katiu, miło mi Cię gościć), jak i tych, którzy patrzyli na zdjęcia z odrazą (Mapo, fajnie że wpadłeś, mimo że to dla Ciebie brrrrr i fuj).

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 03.05.2011 12:42

Mgfoto, rozmnażać się w naszych wodach karpie nie chcą (chyba że trafi się upalne lato i słaba zima), jednak są jadalne. Polacy mieszkający w Australii powiedzieli mi, że zbyt ciepła woda powoduje paskudny smak tamtejszych karpi.
Pierwszy karp został sprowadzony i wpuszczony do wód Australii podobno ok. 1850 roku. Dzisiaj karpie stanowią 85% całego rybostanu wód słodkowodnych tego kontynentu. Są plagą i szkodnikiem tamtejszych wód. Żerują przy dnie i zamulają wodę. Rodzime gatunki wyginęły z powodu mętnej wody lub zostały „wygryzione” przez karpie. Karpie nie mają w australijskich wodach żadnych naturalnych wrogów i rozprzestrzeniły się tak, że stanowią ogromny problem. Podejmowane są próby pozbycia się ich. W 1996 roku odłowiono ok. 10 ton karpia ze stawów w Botany Wetlands (obszar okolic lotniska w Sydney) i przerobiono na nawóz. Rząd Australii wspiera ich wyławianie i przerabianie na mączkę lub karmę dla kotów. Jeśli wędkarz przypadkowo złowi karpia, to musi go zabić i zakopać. Za wrzucenie żywego karpia z powrotem do wody grozi spora grzywna. Same kłopoty, a pożytku żadnego:-(
A wszystkiemu winien człowiek, który spowodował zachwianie naturalnego ekosystemu:-(
W zasadzie większość spośród sprowadzonych do Australii zwierząt stała się plagą tego kontynentu. Najbardziej spektakularny przykład to króliki, których populację ogranicza się co jakiś czas różnymi innowacyjnymi metodami. Odradzają się jednak ponownie w niezliczonej ilości:-(
W 1935 r. sprowadzono z Hawajów do stanu Queensland ropuchy trzcinowe w celu kontroli populacji lokalnych chrząszczy. Ropuch tych jest obecnie w Australii ponad 2 mln i walczy się z nimi nawet przy pomocy wojska:-(
Rozpisałam się, ale akurat Australia ze względu na swoją izolację jest doskonałym przykładem na to, ile strat i zniszczeń może spowodować wprowadzenie nowego gatunku zwierząt czy roślin na dany teren.
Pozdrawiam:-)

mieczysaw użytkownik mieczysaw(wpisów:2098) dodano 02.05.2011 20:20

Co za oryginalna galeria.Rybki i ich sposób nabycia w centrum uwagi.Ryby lubię,ale zdecydowanie te z naszego morza czyli dorsza i mintaja.Pozdrawiam

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 02.05.2011 18:50

Magdaleno smakowita galeria, szczególnie dla mnie-uwielbiam ryby i owoce morza:)
Do tych restauracji które tam serwują sushi to nie mogłabym wchodzić, bo bym już nie wyszła, tak uwielbiam że wcinam jak orzeszki –bez opamiętania;)
Bardzo przystępnie wyjaśniłaś zasady holenderskiego systemu licytacji.
Ciekawe miejsce i Twoja galeria je prezentująca.
Pozdrawiam:)

watcher użytkownik watcher(wpisów:1926) dodano 02.05.2011 18:21

Biore wszystko !!!!! Uwielbiam !!!
Holenderski system licytacji to ciekawe rozwiazanie.
Pozdrowienia.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 02.05.2011 16:44

Mapa....chyba ryba z piwem!
Proponuje lucjana czerwonego.
Kojarzy mi sie z facetem pieczonym na grillu;)

agnieshka użytkownik agnieshka(wpisów:405) dodano 02.05.2011 14:13

moglabym sie tam zatracic, jestem fanka ryb, owocow morza w niezliczonej ilosci, ryby na surowo tez mnie nie przerazaja byle w sushi. Mmmmniammmmm.

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 02.05.2011 12:53

Mapa ;D szkoda , że Ci nie smakuje ..... tylko nie pisz , że jadasz rybę smażoną , bo mnie zacznie skręcać :D

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 02.05.2011 09:46

Mapa,wypraszam sobie fuj i brrr!
Jadles te wynalazki?
Ja nie,to sprobuj-)
Pychota.

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 02.05.2011 09:40

Magdaleno......cudowna galeria :D :D przepadam za takimi miejscami....Owoce morza wszelkiej maści jem i uwielbiam...u nas to jeszcze trochę 'kulejąca "dziedzina , ale są postępy , bo można kupić świeże mule , krewetki , ostrygi , czasem przegrzebki i ryb jest coraz większy wybór... :) Dodam jeszcze , że jeden z moich ulubionych programów telewizyjnych/kulinarnych to MasterChef Australia. Pozdrawiam

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 02.05.2011 09:17

Ale pyszna galeria!
Tez mi nie wolno jesc owocow morza.Ale jem,zakazy lamie.
Pewnie dostalabym oczaplasu,gdybym widziala taki targ na wlasne oczy.
A najbardzej smakowalby mi lucjan czerwony z grilla.
Jakos tak mi sie ciekawie kojarzy;)
Pozdrawiam Magdalena.

katia użytkownik katia(wpisów:130) dodano 02.05.2011 08:37

Nawet nie pokazuję tych zdjęć mojemu mężowi, by obśliniłby mi monitor ;) Oboje bardzo lubimy ryby i owoce morza a skosztowanie ich w takim miejscu i w takich okolicznościach byłoby spełnieniem marzeń.

mocar użytkownik mocar(wpisów:2455) dodano 02.05.2011 08:34

Podobnie jak Mgfoto też nie jestem amatorem owoców morza, a po drugie samo miejsce jest dla mnie odległe i raczej nie do odwiedzenia więc pozostaje mi tylko Twoja galeria.
Pozdrawiam

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6083) dodano 02.05.2011 00:52

Ciekawie, choć ja nie jestem amatorką owoców morza tym bardziej, że mi ich jeść nie wolno. A z tym karpiem to coś nie tak. Jaki on zimnolubny skoro w Polsce nie jest w stanie się rozmnażać w naturalnych warunkach między innymi dlatego, że mu za zimno? Tak sobie pytam bo sama się niedawno o tym dowiedziałam i byłam w szoku, że tyle lat żyję w nieświadomości. Ile karpików hodowca wrzuci do stawu - tyle potem wyłowi i ani jednego więcej. No co najwyżej mniej gdy mu kłusownicy coś podkradną ;) Pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!