m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (46):

 
Najstarsze umocnienia wchodzące w skład Wielkiego Muru pochodzą z VI w. pne, jednak dopiero 300 lat później Pierwszy Cesarz (Qin Shi Huang) zaangażował całe społeczeństwo w budowę wałów ziemnych i tak powstał I Wielki Mur. 70 lat później, w 130 r. pne cesarz Wudi z dynastii Han rozpoczął intensywną rozbudowę fortyfikacji, a pozostawione przez niego dzieło nosi nazwę II Wielkiego Muru. Za panowania dynastii Jin (1115-1234) powstał III Wielki Mur, a IV za czasów dynastii Ming (1368-1644). Fragmenty muru udostępnione do zwiedzania pochodzą z okresu Mingów, którzy jako pierwsi ujęli ziemne wały w kamienne i ceglane obmurowania. Restaurację budowli Chińczycy rozpoczęli od odcinka w Badaling, po którym można było się przespacerować już w 1957 r. W latach 80. XX w. prace przy odbudowie Wielkiego Muru zintensyfikowano. W odległości od 60 do 110 km od Pekinu znajduje się obecnie 8 miejsc, w których mur jest oficjalnie dostępny, jednak większość turystów nadal trafia do Badaling. Właściwie nie wiem dlaczego zawieziono nas do Yuyongguan. Może Badaling był akurat czasowo zamknięty? Chińczycy stosują czasem takie zabiegi, mające na celu ochronę danego fragmentu muru przed całkowitym zadeptaniem. Dostaliśmy czas wolny do 16.30. Dzielnie ruszyłam zdobywać mur, choć stromizna widoczna na zdjęciu nieco mnie przerażała, a paskudna mgła przygnębiała. Juyongguan to nazwa używana w odniesieniu do miejsca w odległości 10 km od Badaling, ale też nazwa jednej z trzech największych przełęczy w północnych Chinach (guan znaczy przełęcz). Pozostałe dwie przełęcze to Jiayuguan i Shanhaiguan. Wszystkie one były zabezpieczone przez Mingów Wielkim Murem.  Przełęcz Juyong to głęboki wąwóz ciągnący się na długości 20 km, którego dno ma szerokość ok. 100 m. Mur w Badaling chroni tę samą przełęcz. Wschodnie ściany wąwozu są łagodniejsze, a zachodnie bardziej strome. Nas skierowano do zachodniej części muru (wschodnia chyba była nieczynna - nie było widać na niej żadnych ludzi). Mur w Juyongguan ma po zachodniej stronie formę pętli, której jeden koniec znajduje się przy górnym parkingu, a drugi przy dolnym. Oba parkingi znajdują się na dnie wąwozu w odległości ok. 500 m od siebie.
Nasz spacer po murze miał polegać na wspięciu się do najwyższej wieży obserwacyjnej i zejściu z niej inną drogą, kończącą się niedaleko punktu wyjścia. Nikt z naszej poznańskiej ekipy nie był na tyle przewidujący, by spytać pilotów przed ochoczym wyruszeniem na zdobywanie muru, jaka jest różnica wysokości między najwyższym i najniższym punktem:-(    Z widocznego w dole placyku zrobiłam pierwsze zdjęcie. W jego lewej górnej części stoją naturalnej wielkości kopie wojowników z Terakotowej Armii. Dno parowu w całej okazałości. Widoczność kiepska ze względu na mgłę. Budynki o szarych dachach zajmuje garnizon wojskowy. Przełęcz nadal jest miejscem strategicznym. Bronić jej teraz trzeba nie przed wrogiem zewnętrznym, a wewnętrznym. Niezadowolony naród ruszył już kiedyś tędy na Pekin. Wspinając się po stromych stopniach, mających różną wysokość - czasem 10, a czasem 30 cm, marzyłam o choćby kawałku płaskiego odcinka. Niestety takowych niemal nie było. Cały czas ostro pod górę:-( Tutaj to już totalne przegięcie. Wejście prawie jak po drabinie. Ocierając pot z czoła dotarłam do kolejnej wieży strażniczej. Patrząc w dół byłam bardzo z siebie dumna, że w pół godziny weszłam tak wysoko, ale...
...kolejne schody uśmiechały się do mnie zapraszająco. Ich uśmiechu nie odwzajemniłam, ale wdzięczna byłam bardzo losowi za to, że trafiłam do Juyongguan. Tyle się naczytałam przed wyjazdem o tłumach na Wielkim Murze, a tu proszę, pusto. Kilka osób idących w górę, czasem ktoś schodzący w dół. Tych dwoje właśnie się zaręczyło w jednej z górnych strażnic. Mijając mnie, radośnie poinformowali o tym doniosłym fakcie po chińsku (jak i wszystkie inne mijane osoby). Dziewczyna dumnie pokazywała pierścionek na palcu, więc się zorientowałam o co chodzi. Bateria w aparacie odmówiła akurat posłuszeństwa, a nim znalazłam w plecaku zapasową zdążyli się oddalić. W dodatku zdjęcie nieostre. Jak tu jednak nie pokazać, jacy zmyślni są chińscy młodzieńcy. Przed zaręczynami robią dziewczynie mały teścik. Wejdzie kilkaset metrów w górę, znaczy, że się nada;-) W Juyongguan największe znaczenie historyczne ma budowla widoczna w lewej górnej części zdjęcia. Nosi nazwę Yun Tai (co po angielsku znaczy Cloud Terrace), ma 9,5 m wysokości, jest wykonana z białego marmuru, a powstała w 1345 r. Początkowo na platformie stały trzy kamienne pagody. Gdy uległy zniszczeniu wybudowano buddyjski klasztor. Klasztor był ponoć niezwykle piękny, a jego szczyt ginął w chmurach (stąd nazwa tego podestu). Świątynia spaliła się w 1702 r.  Gdy pokonywałam kolejne stopnie, to nie wiedziałam, że wieża w oddali jest ostatnią do zdobycia. To, co było za każdą mijaną strażnicą było zaskoczeniem. Z dołu nie było widać jak wygląda dalsza trasa. Nie było też widać fragmentów muru, którym mieliśmy zejść w dół. Zawsze widać było tylko schody i najbliższą wieżę. Z tej na horyzoncie były już tylko upragnione schody w dół. Pierwszy budowniczy Wielkiego Muru, Qin Shi Huang, widział w nim symbol swojej potęgi i do prac zaangażował niemal 70% poddanych (pozostałe 30% społeczeństwa lepiło chyba glinianych wojowników, bo Armia Terakotowa to też spuścizna po tym cesarzu). W szczytowym momencie pracowało przy powstawaniu budowli 3,5 mln ludzi -  niewolników, skazańców, rekrutów i chłopów. Ocenia się, że przy tej katorżniczej pracy zmarło milion osób. Cesarz, który zjednoczył Chiny (221 r. pne), był strasznym tyranem, a jego osoba do dziś wzbudza kontrowersje. Dzisiejszą postać mur zyskał w XIV wieku, za czasów rodzimej chińskiej dynastii Ming (przed Mingami rządziła mongolska dynastia Yuan).  W początkowym okresie panowania Mingów nastąpił imponujący rozwój gospodarczy i kulturalny Chin, jednak zagrożeniem były nieustannie ponawiane ataki Mongołów na północne rubieże kraju. W celu ich osłonięcia przed najazdami koczowników wybudowano 5 tys. km szańców i wzmocniono Wielki Mur obudowując go głazami i cegłami. Mimo to wróg wdarł się z północy i począwszy od 1621 kraj zaczęli opanowywać Madżurowie.
Oto cel wspinaczki! Najwyżej położona i najdalej wysunięta na zachód wieża sygnalizacyjna w tej części muru. Numer 13 nie jest pechowy wg Chińczyków. Dla nich pechowa jest czwórka. Dalej już tylko niedostępne góry - pasmo noszące nazwę Yanshan, zielone szczyty ciągnące się po horyzont. Przy sprzyjającej pogodzie widoki są stąd z pewnością rewelacyjne. Ja niestety takiej nie miałam:-(  Panoramę podziwiało razem ze mną niewielu turystów - dwie Rosjanki, para Francuzów, dwoje młodych Chińczyków i pięć osób z naszej grupy: trójka z Poznania i małżeństwo z Gdyni. Później się okazało, że z grupy liczącej 22 osoby (plus pilotka polska i pilot chiński) tylko nasza szóstka przeszła cały odcinek muru. Pozostali wspięli się do pierwszej strażnicy i zawrócili. Po zejściu na parking spytaliśmy pilota chińskiego, jak długi jest odcinek muru, który właśnie zdobyliśmy, a przede wszystkim jaka jest różnica wysokości. Odpowiedział, że 3,5 km oraz 600-670 m. Nie wiem, skąd ta różnica 70 m, bo nie była to raczej różnica wysokości między dolnym a górnym parkingiem. W każdym bądź razie weszłam na któryś z najwyższych wieżowców świata. Tylko Burdż Chalifa w Dubaju ma więcej metrów. Wszystkie inne mają mniej. Teraz pozostało mi tylko jeszcze z tego wieżowca zejść. Początkowy odcinek był w miarę łagodny, ale później zaczęły się schody;-) Ostatni rzut oka na wieżę nr 13. Przewaga Juyongguan nad innymi miejscami, w których Wielki Mur można oglądać polega nie tylko na tym, że jest tu mniej turystów, a co za tym idzie mniej też straganów z koszulkami z nadrukiem Wspiąłem się na Wielki Mur. Przede wszystkim nie ma tu żadnych udogodnień w rodzaju kolejek linowych, wyciągów krzesełkowych czy torów saneczkowych do zjeżdżania ze szczytu, jakie można spotkać w Badaling, Mutianyu czy Simatai. Tu mamy do dyspozycji tylko własne nóżki. Bardzo mi to pasowało. Kolejka linowa? Nie i jeszcze raz nie.
Gdy dochodziłam do tej strażnicy, dziewczyna w kolorowej spódnicy stojąca po lewej stronie powiedziała, że warto chwilę zaczekać, bo zaraz jej koledzy będą tu tańczyć.  Faktycznie po chwili pojawiło się pięciu zakochanych w Chinach Holendrów (spytałam dziewczynę, skąd są) i zaczęło od... zamówienia ośmiu piw;-) Kciuk i palec wskazujący oznacza po chińsku cyfrę osiem. Chińczycy pokazują gestami liczby od 1 do 10 przy użyciu jednej dłoni. Ich sposób jest więc odmienny od zachodniego. Od 1 do 5 jest prosto, tylko trzeba pamiętać, że kciuk ma prawo się pojawić dopiero przy cyfrze 5. 1 - palec wskazujący, 2 - wskazujący i środkowy, 3 - wskazujący, środkowy i serdeczny, 4 - wskazujący, środkowy, serdeczny i mały, 5 - wszystkie palce. Gesty od 6 do 10 są już dla nas niezrozumiałe. 6 - kciuk i mały, 7 - stykamy koniec kciuka z końcami pozostałych złączonych palców, 8 - kciuk i wskazujący, 9 - palec wskazujący zgięty w obu stawach, 10 - wskazujący i serdeczny skrzyżowane. Najwięcej nieporozumień powstaje na linii 2-8. Bardzo mi się podoba chińskie 10, bo ten sam gest dla Anglosasa znaczy życzę powodzenia (naszego trzymania kciuków, to za Chiny nie zrozumie ani Aglosas, ani żaden inny nie-Polak). Czy wiecie, że cały świat uczy się języka chińskiego? Jest to trzeci (po angielskim i hiszpańskim) najpopularniejszy język obcy. Tajniki chińskiego, a właściwie mandaryńskiego, zgłębia obecnie 40 mln nie-Chińczyków na całym świecie. Zainteresowanie rośnie w bardzo szybkim tempie. Nauczyłam Was, jak pokazywać po chińsku liczby od 1 do 10, dalej radźcie sobie sami. XXI wiek będzie należał do Chińczyków, więc trzeba się spieszyć. W 2004 roku Chiny zaczęły zakładać na świecie Instytuty Konfucjusza, których celem jest propagowanie kultury i języka chińskiego. Takie jednostki istnieją dziś w 81 krajach. Szwedzkie ministerstwo edukacji wprowadziło w zeszłym roku obowiązek nauki języka chińskiego we wszystkich szkołach kraju!
Z końcem XV w. Wielki Mur zaczął popadać w zapomnienie i ruinę. Pierwsi Mingowie byli ostatnimi władcami, którzy inwestowali siły i środki w tę budowlę. Chiny przypomniały sobie i światu o tym cudzie dopiero w połowie XX w. Drepcząc murem i przyglądając się tej całkiem współczesnej budowli zastanawiałam się, w jakim stopniu jest ona zabytkiem sprzed ponad 2 tys. lat. Mur został zrekonstruowany. Na jakiej jednak podstawie? Czy zachowały się jakieś plany, szkice, rysunki, fotografie? Po powrocie z Chin zaczęłam szukać w sieci informacji, a także zdjęć z innych, bardziej zaniedbanych części muru, by zobaczyć w jakim stanie jest to, co ma zostać poddane odbudowie. Znalazłam m.in. ten artykuł: http://www.tomaszgabis.pl/?p=658  Miałam wątpliwości, czy zamieszczać tu link do niego. Jako że mam do Chińczyków bardzo ograniczone zaufanie, to zamieściłam. Ta urocza Chinka i jej chiński chłopak towarzyszyli mi od początku. Raz ja ich wyprzedzałam, a raz oni mnie. Przy schodzeniu dziewczynę nogi bolały nieziemsko. Co chwilę przystawała i masowała sobie łydki. Próbowała też, czy nie da się czasem zjechać po poręczy. Któż miał w sobie tyle energii i fantazji w pozowaniu? Oczywiście Holendrzy:-) Był ich co najmniej tuzin. Weszli od tej strony, na którą my schodziliśmy. Wspięli się na wieżę, na której zatańczyli i zawrócili. Zdobycia Muru im nie zaliczyłam.  Mur biegnący w kierunku północnym po wschodniej stronie przełęczy łączy się podobno z murem w Badaling. Przejść nim do Badaling jednak z całą pewnością nie można. Na drugiej mapce są pokazane trzy trasy łączące po dwa miejsca oficjalnie udostępnione do zwiedzania. Opłatę trzeba uiścić w takim przypadku zarówno przy wejściu jak i przy zejściu. Jeśli ktoś jest jeszcze bardziej ambitny, to może wziąć udział w maratonie, którego trasa częściowo biegnie po Wielkim Murze. Najwyższa w Juyongguan budowla to widoczna po prawej stronie Tower Gate. Nie ma chyba jakiegoś specjalnego znaczenia, bo żadnych informacji na jej temat nie znalazłam.
Świątynia buddyjska tuż przy zejściu z Wielkiego Muru. Nic specjalnego. Brama wejściowa, pawilon główny, dwa pawilony boczne. Przy wejściu (widocznym na zdjęciu 43) lew z kulą i lwica z lwiątkiem. Klasyka. W dodatku wszystko całkiem nowe. Moją uwagę zwrócił mężczyzna, wyglądający na ochroniarza tego miejsca, który w trakcie służby... ...ćwiczył Tai Chi. Pożegnalne zdjęcie stopni Wielkiego Muru (trochę je turyści zdeptali - ostatnio ta część muru była odnawiana w 2000, a poprzednio w 1992)... ... i pożegnalne zdjęcie członka grupy holenderskiej (trochę mi końcową część wędrówki uatrakcyjnili). W 1984 chińskie władze założyły Narodowy Komitet ds. Restauracji Wielkiego Muru. Jego celem było zbieranie funduszy od społeczeństwa na rzecz odbudowy zabytku. Hasło przyświecające tej akcji brzmiało: Z miłości do naszego kraju powinniśmy odbudować Wielki Mur. Zupełnie jak nasz slogan Cały naród buduje swoją stolicę. W ciągu dwóch lat zebrano 2,7 miliona dolarów. Deng Xiaoping podziękował narodowi. Nie wiem, czy ten komitet jeszcze istnieje.
Wg ostatnich doniesień agencji rządowej zajmującej się w Chinach ratowaniem zabytków Wielki Mur  jest w niebezpieczeństwie. Dwa największe zagrożenia to zmiany klimatyczne i powstająca infrastruktura, przede wszystkim nowe drogi. Rządowy program mający na celu ratowanie budowli został zainicjowany w 2005. Jego efekty mają być widoczne w 2015. 

Po minięciu Tower Gate zeszłam na ziemię. Przygotowywano się tu do mającej się odbyć następnego dnia imprezy z udziałem Nissana Murano w roli głównej.  Zdobywanie Wielkiego Muru zakończyłam wśród nowoczesnych samochodów. Duży przeskok w czasie. Moje łydki pamiętały tę wspinaczkę przez kolejne trzy dni, ale wrażenia z niej pozostaną na zawsze. Wspaniałe przeżycie.

najbliższe galerie:

 
Mur Chiński
1pix użytkownik witoldson odległość 8 km 1pix
CHINY - Wielki Mur
1pix użytkownik paulus odległość 9 km 1pix
CHINY...MURy wszystkich krajów WALLcie się. . . CHINY
1pix użytkownik deszcz odległość 9 km 1pix
Chiny Wielki Mur bez tłoku
1pix użytkownik pedro1912 odległość 11 km 1pix
Chiny cz.IV - Wielki Mur
1pix użytkownik wmp57 odległość 11 km 1pix
CHINY - Grobowce dynastii Ming
1pix użytkownik paulus odległość 13 km 1pix

komentarze do galerii (36):

 
magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 29.03.2017 09:35

Voyager, budowla niesamowita, ale przez to, że odrestaurowana, to jakaś taka mało autentyczna. Pod zdjęciem 32 zamieściłam link do artykułu. Podzielam wątpliwości jego autora.
Pozdrawiam:-)

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4610) dodano 27.03.2017 20:22

niesamowita budowla

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 11.12.2011 02:12

Magdaleno.gratuluje kondycji,znam ten ból,bo tez go zdobyłam.Mam nawet certyfikat i oczywiście koszulkę,ręcznie malowana.Z dużym zainteresowaniem obejrzałam Twoja galerie,zaskoczyło mnie parę informacji,np:...kolejka linowa,wyciągi i więcej miejsc w których można wejść na mur.Od mojej wizyty w Chinach minęło prawie 20 lat,to były całkiem inne Chiny,nie pamiętam jak nazywało się miejsce gdzie wchodziliśmy na mur,ale zapamiętałam ,ze było wyjątkowo stromo,wysoko i bez tlumow,nie każdy z grupy pokonał cały odcinek i dostał certyfikat ,w jednej z wież.Koszulki o których wspominasz,były naszym wybawieniem po zejściu w dol,mianowicie ,ni stad ni z owad ...zaczęło lać,bo deszczem tego nie można było nazwać.Zanim znaleźliśmy jakiś dach nad głową,suchej nitki na nas nie można było znaleźć:)))Wypadało kupić koszulki w chińskim rozmiarze XXXL i się przebrać.Wciśniecie rosłego Europejczyka w chińskie XXXL,wydawało się niemożliwe,na szczęście udało się,chociaż wyglądaliśmy jak w ubrankach po młodszym rodzeństwie:)))Magdaleno,wróciły wspomnienia po obejrzeniu Twojej galerii,ale nie tęsknie za Chinami,tyle się tam zmieniło ,trudno powiedzieć ...co na lepsze ,a co na gorsze,...w moich wspomnieniach pozostano te dawne Chiny:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 28.11.2011 22:00

Magdaleno...też mi smutno...ale przyczyna jest prozaiczna. Praca , praca , praca i mnóstwo innych obowiązków....czasem czuję się jak w matrixie :( Na OŚ zaglądam ,nie zawsze mam nawet czas coś napisać , ale odwiedzam portal . Chciałabym znaleźć więcej czasu i powklejać nowe galerie , bo sporo zdjęć na to czeka ...ale w najbliższym czasie to chyba niemożliwe. Mam jednak nadzieję , że ten stan , tak jak i wszystko inne na świecie...nie będzie trwać wiecznie .Pozdrawiam ciepło :)))

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 28.11.2011 20:58

Mapo, lubię z Tobą żartować:-) Jeśli chodzi o Chiny, to rzecz w tym, że nie marzyłam o nich. Pojechałam, bo znajomi jechali i zabrałam się z nimi. Być może z tego powodu mam z Chinami problem;-) Moim azjatyckim marzeniem są Indie. Pewnie dopiero w przyszłej dziesięciolatce je zrealizuję;-) Pozdrawiam Cię serdecznie:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 28.11.2011 20:49

Carmel, bardzo, bardzo się cieszę, że mnie odwiedziłaś:-))) Coś mało Cię ostatnio widać na OŚ:-(

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 28.11.2011 17:09

Bardzo interesujące informacje . Dzięki Twojej dzielnej wspinaczce uświadomiłam sobie , że zwiedzanie muru to niezłe wyzwanie . Dziękuję za linka do art. Przeczytałam :) Mimo , że nie było "wymarzonej " pogody , świetnie spisałaś się Magdaleno :) Pozdrawiam serdecznie

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 28.11.2011 12:35

Madeleine, ten Holender przyćmił Ci Mur? Mnie nie;-) Prezencję miał, więc zrobiłam mu fotkę, choć nie mi pozował (lubię czasem robić szybkie zdjęcia zza pleców innych fotografujących). Pozdrawiam ciepło:-)
Ciebie Watcher też:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 28.11.2011 12:29

Mapo?! A Ty od rana z tym naczyniem, które poniżej trzyma Watcher?! Na trzeźwo chyba byś nie wymyślił o tej dumie narodu;-) Dobrze, że nie napisałeś, że jestem taka stara jak ten Mur Chiński;-) A wzrostu Bozia faktycznie mi nie poskąpiła, więc może i jestem "wielka";-) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:-)))

madeleine użytkownik madeleine(wpisów:1364) dodano 27.11.2011 15:35

Nie taki ten Mur Wielki, jeśli przyćmił go jeden Holender :))) Bardzo ładna galeria, pokazać ciekawie tę budowlę to prawdziwa sztuka, pozdrawiam serdecznie :)

watcher użytkownik watcher(wpisów:1926) dodano 27.11.2011 13:00

Podobalo sie . Pozdrowienia.

grace użytkownik grace(wpisów:3356) dodano 27.11.2011 12:20

Magdaleno... nie moge obiecac;)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 27.11.2011 12:14

Grace, miło mi:-) Nie chodź po nich za dużo, bo one łatwo się wydeptują;-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 27.11.2011 12:13

Anusiu, dziękuję i pozdrawiam ciepło:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 27.11.2011 12:12

Satan, ten przewodnik po Chinach zaczął powstawać na OŚ już dawno temu. „Pisali” go (wymienię w przypadkowej kolejności): Wmp, Jotwu, Filmdil, Raul, Irolek, Muczacza, Gimper, Kryjan, Pipol, Agra, Felix, Zielas, Witoldson, Stewal, Pedro, Masters180 (czasowo mieszka w Chinach; mógłby dołożyć coś nowego, byle dobrej jakości; pozdrawiam Cię Masters; jeśli tu trafisz i to przeczytasz oczywiście) i wielu, wielu innych… Deszcz był w maju, a ja we wrześniu tego roku. Dokładamy swoje „stronice”. W przyszłym roku też ktoś pojedzie i też dołoży. Tak to się tutaj toczy. I to jest wspaniałe.
Miło, że wpadłeś do mnie z wizytą:-)

grace użytkownik grace(wpisów:3356) dodano 27.11.2011 12:10

Bylam tu juz raz, a teraz sobie wrocilam, jak zlapalam oddech i moge znowu sie wspinac:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 27.11.2011 11:33

Anikm, te schody nie są z kamienia, tylko z cegły. Chińska glina po wypaleniu ma taki właśnie szary kolor. Tej samej barwy są żołnierze Armii Terakotowej. Ścieralność cegły jest znacznie większa niż kamienia, co oczywiście nie znaczy, że ogromne ilości stóp tędy przeszły. W dodatku trudno się po tych schodach idzie bez trzymania się poręczy, a miejscami jest to wręcz niemożliwe, szczególnie przy schodzeniu (bardzo strome odcinki i różna wysokość stopni), więc wszyscy chodzą po śladach poprzedników;-)

anusia_osia użytkownik anusia_osia(wpisów:1188) dodano 27.11.2011 10:01

Magdaleno w bardzo interesujący sposób nas oprowadziłaś. Zmęczenie minie a wrażenia pozostaną. Pozdrawiam

satan użytkownik satan(wpisów:2987) dodano 26.11.2011 22:07

Ciekawa galeria i opowieść, powoli na OŚ powstaje zacny przewodnik po Chinach za Twoją i Deszcza sprawą.

Dzieki ;-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 26.11.2011 21:14

Odnośnie kłódek, to są to wg mnie tradycyjne "kłódki miłości", wieszane już chyba na mostach całego świata. Chińczycy wieszają je na Wielkim Murze, brak im tylko rzeki, do której kluczyk od kłódki powinni wrzucić. Pod zdjęciem 14 chciałam napisać, że te kłódki na dole, to pewnie pamiątki po zaręczynach, jakie miały tu miejsce, jednak tekst nie zmieścił mi się pod fotką. Pozdrawiam:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 26.11.2011 21:08

Anikm, dziękuję pięknie za wizytę:-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 26.11.2011 21:06

Margo, Alpino, Anuś, Małgoś, Grace, Walizko, Pawellerze, Disparze, Irolku, Tomitotu – bardzo, bardzo Wam dziękuję za wizytę i komentarze:-)

Surykatko, 2450 km to odległość od Korei do Gobi, czyli długość odcinka, na jakim budowla powstawała. Wielki Mur jest bardzo kręty, ma liczne odnogi, w niektórych miejscach jest podwójny i stąd ten drugi wymiar.

Deszczu, nie wiedziałam, że masz tam takie chody;-) Szkoda wielka, że nie załatwiłeś mi jeszcze przejrzystego powietrza;-(

Raul, właśnie tak jak w Twoim linku wyobrażam sobie te nieodrestaurowane fragmenty muru;-) Czytam jednocześnie, że badania zakończone w 2009 r. trwały dwa lata, że robiono je przy użyciu GPS i podczerwieni, że rachunki oparto o dane fizyczne, głównie satelitarne, że odkryto zaginione odcinki muru, znajdujące się w niedostępnych górach czy na pustyniach. Wyniki tych badań podają Chińczycy z jednym miejscem po przecinku, czyli z dokładnością do stu metrów. Kupy mi się to wszystko nie trzyma.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie:-)

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 26.11.2011 20:32

Magdaleno piękna prezentacja Wielkiego Muru.
Podziwiam Twoją kondycję i samozaparcie, no i gratuluję przejścia całego wyznaczonego Wam odcinka.
Ileż to stóp musiało deptać po tych schodach, aby tak zetrzeć kamień…
Również zastanawiam się nad znaczeniem kłódek.
Szkoda że przejrzystość powietrza pozostawiała wiele do życzenia, jednak myślę że mimo takiej niesprzyjającej pogody zdobycie Wielkiego Muru jest dla Ciebie niesamowitym przeżyciem.
Serdecznie pozdrawiam:)

tomitotu użytkownik tomitotu(wpisów:30) dodano 26.11.2011 16:48

Pozazdrościć wspaniałej wyprawy. Opisy przybliżają te miejsce laikom takim jak ja. Na marginesie ciekawy jestem czy kłódki ze zdjęć nr 4 i 5 pozostawiają pary podobnie jak np. w okolicach Ostrowa Tumskiego we Wrocławiu.Pozdrawiam

irolek użytkownik irolek(wpisów:1005) dodano 26.11.2011 15:47

Magdaleno rowniez gratuluje;"wspinaczki",zdjec i calej galerii.
Fajnie sie wspominalo.
POZDRAWIAM

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 26.11.2011 15:17

Nie tylko Mur Magdaleno ... wiele pozostałości cywilizacji jest przedmiotem rozważań, hipotez, wnikliwych i dogłębnych analiz.
Spójrz proszę, ile pytań postawił sobie i czytelnikom autor tego bloga - dotknął wielu miejsc na ziemi - Wielki Mur również.
http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/06budowle/budowle.htm

Na wiele z tych pytań odpowiedzi nie znajdziemy, zawsze pozostaną one w sferze presumpcji, teorii, założeń ... jedno jest tylko pewne -
wykazałaś się doskonałą kondycją, prawdziwie obieżyświatowym dążeniem do celu i samozaparciem, którego nie zdołała osłabić nawet niesprzyjająca aura :) Za to należą się zasłużone gratulacje, które niniejszym pozwolę sobie złożyć ;)
Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 26.11.2011 14:35

... " nie wiem dlaczego zawieziono nas do Yuyongguan "... wysłałem maila do HU, żeby Was tam wysłać. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję zdobycia szczytu...

dispar użytkownik dispar(wpisów:5247) dodano 26.11.2011 14:26

Bardzo dobra relacja. Jestem dumny z tak dzielnej Koleżanki.
Mocno się podobało.
Pozdrawiam serdecznie.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7006) dodano 26.11.2011 13:49

Świetna opowieść. Ale bym pohasała po tym murze. Zazdroszczę Ci :-). Szkoda tylko ,że widoczności Ci zabrakło, ale co tam wyobraźni można sobie domalować to i owo :-). pozdrawiam :-)
P.S. Zastanawia mnie skąd aż takie rozbieżności w określaniu długości Wielkiego Muru? 2450 , a 8851,8 km?

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7150) dodano 26.11.2011 13:48

Magdaleno - ciekawie zaprezentowałaś swój spacer po Murze Chińskim. Poziom trudności rzeczywiście jest wysoki, co innego spaceruje się po płaskim terenie, a co innego wchodzi po stromych schodach. Dla mnie jest to niezwykła budowla i warta zobaczenia. Pewnie szybko do Chin się nie wybiorę, ale będzie to pewnie jedna z pierwszych wycieczek poza europejskich. Pozdrawiam.

walizka użytkownik walizka(wpisów:612) dodano 26.11.2011 13:09

Magdaleno gratuluję wyczynu!
Choć skłaniam się ku tezom prezentowanym przez p. Gabisia, i nawet gdyby traktować mur jako legendę bardziej niż rzeczywistość, to jednak jest to historia, tyle, że nie w każdym miejscu jednakowo odległa ;)
Tak samo komercyjnie jest wykorzystywanych mnóstwo innych miejsc na świecie, co często możemy zaobserwować na naszym portalu: oglądamy kilka różnych galerii z jakiegoś odległego zakątka i w każdej prezentowane są te same ujęcia, te same wyjątkowo dla danej grupy organizowane atrakcje, te same przypadkowe sytuacje, itd...
Ty miałaś to szczęście, że trafiłaś na mniej popularny odcinek muru, choć stopień wydeptania stopni mówi, że i tamtędy maszerują tabuny turystów. To trochę smutne.
Pozdrawiam:)

grace użytkownik grace(wpisów:3356) dodano 26.11.2011 12:43

Magdaleno, pogratulowac wspinaczki ale i tez pozazdroscic:) To kolejne miejsce na liscie moich marzen, kiedys tam dotre... na razie dziekuje, ze moglam zobaczyc Wielki Mur w Twoim obiektywie, i az sie sama prawie zasapalam... Bardzo interesujacy tekst sprawia, ze Twoja wedrowka staje sie i naszym udzialem. Serdecznie Cie pozdrawiam:)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6107) dodano 26.11.2011 12:37

Podziwiam i gratuluję! Artykuł przeczytałam... daje do myślenia... podobnie jak wizja chińskiej ekspansji. Pozdrawiam :)

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 26.11.2011 12:17

Magdaleno gratuluję zdobycia muru:) Przejść po schodach 3,5 km to wyzwanie.
W interesujący sposób przedstawiłaś historię i teraźniejszość muru i bardzo dobrze, że zamieściłaś link do tego artykułu.
Pozdrawiam serdecznie:)

alpina użytkownik alpina(wpisów:175) - Użytkownik usunięty. dodano 26.11.2011 12:14

Zazdroszcze, chętnie też bym się pomęczyła na tych schodkach:) Bardzo fajna relacja, wyjatkowo pięknie prezentuje sie Mur Chiński na zdjęcach 15,30 i 36. Pozdrawiam

margo użytkownik margo(wpisów:2549) dodano 26.11.2011 09:52

Dawno chyba nie gościłam w twoich galeriach, będę musiała to kiedyś nadrobić.
Muru Chińskiego nie mogłam sobie odpuścić. Bardzo ciekawie opisałaś tę galerię.
Szkoda, że pogoda nie dopisała, że przez to widoki, choć ładne nie są jeszcze ładniejsze.
Holendrów potraktowałaś bardzo srogo. Wprawdzie zdobyli tylko mały fragmencik muru, ale można by rzec, ze zrobili to krokiem tanecznym.
I tak ładnie Ci pozowali...
Pozdrawiam cię serdecznie.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!