m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Przy takiej pogodzie, szewskiej pogodzie, można doprowadzić się do szewskiej pasji bo, siedząc na dolnym pokładzie, widać tylko brzeg rzeki i to tylko jeden. Po szewskiej stronie. Po drugiej, to właściwie nic nie widać bo po środku pokładu stoi bufet na potrawy, które będziemy smakowali w porze lunchu. Dlatego mimo deszczu i mgły, żeby cokolwiek zobaczyć trzeba postać na pokładzie widokowym. Na żadne konkursy, animacje fakultatywne nie ma miejsca, tym bardziej, że w damskiej ubikacji napisane jest „głupi kaowiec”.  Dobrze, ze HU nie zna polskiego. I nikt nam, nie powie co to za dziura. Komu służy. Pewnie nazywa się Jaskinia Mao Używana.  Są trzy metody głosowania. Pierwsza przez aplauz. Znaczy, że wszyscy głosują. Druga metoda... kulkami. Są kulki czarne i czerwone, które otrzymuje każdy głosujący... Przepraszam białe i czarne, które otrzymuje każdy głosujący... Jest trzecia metoda przez podniesienie rąk. Ta metoda jest najdoskonalsza.  Służy także, jako sposób na zamówienie pięciu piw. Nie każdy kelner to rozumiał. Moi ulubieni pasażerowie zawsze. Siedzieli przy stole wraz z psem jednego z nich i czekali. Wreszcie kelner zapytał - Co to jest? - wskazując na psa. Też nie mamy pojęcia - odparł jeden z pasażerów - siedział tu, jak weszliśmy. Zapytaliśmy się, czy możemy się przysiąść. Pozwolił. A teraz pan poda trzy wódeczki, taka pogoda pod psem. Zdziwił się nawet szef wszystkich kelnerów CZEGO TU i popłynął z tym zjawiskiem na twarzy do portu. Mijamy różniste wspaniałe miejsca, oczywiście wcześniej, przez narodowych poetów już nazwane. Wszechmocny Lew Ujeżdżający Karpia. Pewnie w noc wigilijną. Magiczny Pędzelek do Pisania. Do dzisiaj ubolewam, że ten Pędzelek niestety mi mignął przy barze Pod Psem i tyle go widziałem. Tak ogólnie to nuda. No chyba, że płynie za burtą człowiek, na związanych ze sobą pięciu bambusowych łodygach. Czyli na trawie. Bo bambus trawą jest. Patrzę i oczom nie wierzę. Himilsbach. Wołam. Jasiek! - co Ty tu robisz? - eeee tak się wszystkich pytam, czy nie widzieli Zdziśka! Jasiek - mówię - byłeś przecież na pogrzebie. Zdzisiek nie żyje!... wiem, kurwa... ale nie mogę się z tym pogodzić....
Nuda. Deszcz pada coraz większy. Pusto na brzegu. A mówili, że na obu brzegach rzeki dużo się dzieje.  Snopki siana... Jedzą krowy... Chałupy przykryte okapem. O! Pies na uwięzi...Koń... Krowa, kura, kaczka... Kura, kaczka, drób...(...) O! Jest! Widzę! Droga... Chyba na Ostrołękę. ... Płyniemy dalej. Nie bójmy się tego powiedzieć. Ten rejs trwa pięć godzin. Czasami dłużej. W zależności od poziomu wody na rzece w Miedonii. To jest czas potrzebny do rozegrania, lub obejrzenia trzech meczy piłki nożnej wraz z przerwą. Ile emocji!!! Ile nudy??? I do tego  w tak pięknych okolicznościach przyrody... I niepowtarzalnej...  A polski aktor, proszę pana... To jest pustka... Pustka proszę, pana... Nic! Absolutnie nic. Załóżmy, proszę pana. Że jak polski aktor, proszę pana... Gra, nie? Widziałem taką scenę kiedyś... Na przykład, no ja wiem? Na przykład zapala papierosa, nie? Proszę pana, zapala papierosa... I proszę pana patrzy tak: w prawo... Potem patrzy w lewo... Prosto... I nic... Dłużyzna proszę pana... To jest dłu... po prostu dłu... dłużyzna, proszę pana. Dłużyzna.. Dokładnie na takim samym statku odbyłem ten rejs. Dolny pokład - po lewej i prawej stronie stoły i ławki. W środku bufet czynny tylko w porze lunchu. Kto siedzi zgodnie z kierunkiem płynięcia widzi na ścianie na wprost ekran. Coś tam jest wyświetlane. Co, nie wiem. Drugi pokład to bar i miejsca siedzące. Nad barem pokład widokowy. Na rufie jest zewnętrzna kuchnia. A na dziobie kapitanat. Wszystko na dolnym pokładzie. O! Krowa...bawół chyba...właśnie bawół chyba...jeden, dwa...to już nie bawół...bawoły...trzy, cztery, pięć...barany się liczy...baranie...i licz i licz jak mawiał Ilicz.... Ten statek to ma na górnym pokładzie kort tenisowy. Turniej Rolanda Garrosa w czerwcu NA LI wygrała. I na LI, co po niej rejs się odbywał, teraz wszyscy trenują i grają. Szał tenisowy. Wygrała NA LI w 22 rocznicę masakry na placu Niebiańskiego Spokoju. Dziennikarze przypomnieli NA LI tę rocznicę. Odparła, żeby nie mieszać polityki i sportu. Jakbym HU JAK MU TAM słyszał.
W Chinach wprowadzono do sportu program  FLY ALONE . Tenisiści mają w nim wyjątkową swobodę w realizowaniu swoim marzeń sportowych. NA LI przyszła na konferencje prasową w Paryżu w koszulce z wiele znaczącym hasłem - SPORT ZMIENIA WSZYSTKO. Płaci 12% podatek od wygranych dolarów, a nie 65 jak to było dotychczas. Obecnie w Chinach trenuje tenisa 14 mln ludzi. Rynek wart miliardów.  Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki panie to nikomu...  Proszę pana, siedzę sobie, proszę pana, w kinie... Pan rozumie... I tak patrzę sobie... siedzę se w kinie proszę pana... Normalnie... Patrzę, patrzę na to... No i aż mi się chce wyjść z... kina, proszę pana... I wychodzę... I wyszedłem. Koniec podróży. REJS dobiegł końca. A deszcz niczym ulewa spływał teraz po mnie. Pogoda pod psem. A pies? Pies mu mordę lizał. Na samej mecie pojawił się rybak z kormoranami. Słynna metoda łowienia ryb przy pomocy ptaków. Biedne, głupie ptaki są oszukiwane przez swoich opiekunów. Tutaj w Yangshuo wiedzą, o której godzinie przypływają statki z turystami więc zawsze będą rybacy. Kormorany. Nie trzeba gonić kormoranów. Zrobił to dawno temu Piotr Szczepanik za nas i wystarczy. Na Mazurach w szczególności kormorany to zmora dla gospodarstw rybackich. Potrafią tony ryb wyłowić z wody i to na własny stół. Rybacy cieszą się gdy słyszą słowa piosenki... Już kormorany odleciały stąd, poszukać ciepłych stron.... Tutaj odwrotnie. I rybacy, a przede wszystkim turyści czekają na show. Na kormorany. Po to, żeby sobie zrobić zdjęcie. Oczywiście po wpłaceniu pieniędzy. Nie pamiętam ile, bo nie płaciłem. Zapisałem się na wieczorny wyjazd. Na łódź, żeby zobaczyć na znanej nam rzece LI pokaz poławiania ryb przy pomocy kormoranów. Dziesięć dolarów. Stracony czas to był dla mnie. Moja wyobraźnia, niestety stawia mnie wielokrotnie pod ścianą. Zawiodłem się, bo nie tak, to sobie wyobrażałem.
Doprawdy, spacer po Yangshuo daje dużo możliwości spotkania rybaków z kormoranami. Nawet wtedy, kiedy cały czas pada deszcz. Tutaj mamy kormorany na uwięzi, ale bez związanych szyj. W czasie pokazu łowienia ryb, kormorany mają związane szyje, żeby ryba nie przedostała się do żołądka. Bo jak już ryba jest w żołądku to ptak nie zwraca. Czas rozpocząć poszukiwanie pięknej LIU SANJIE, która jest bohaterką wielu legend ludowych. W znanej mi legendzie LIU, pięknie śpiewa. A jej wspaniały głos odbija się o lustro wody rzeki LI i błądzi wokół wapiennych pojedynczych gór, których nazwy wzbudzają zachwyt poetów wszystkich krajów. Kraje te łączą się w zachwycie. Ja zresztą też się łączę. I głos ów, przepiękny dotarł do ucha przebogatego człowieka, który się w nim zakochał. A jak zobaczył właścicielkę głosu to oszalał z miłości. Pech chciał, że LIU to nie była zwykła dziewczyna. Oprócz wspaniałego głosu miała równie wspaniałą duszę. I za byle jakiego bogacza wyjść za mąż nie chciała. Mieszkała w malutkiej chatce pokrytej chińską dachówką. A nie tam Blachy Prószyński. Biedna była. Chciała koniecznie sprawdzić bogacza czy jest dobry, miły, uczynny. I czy jest z ludu Zhuang. Nazywał się KI JA i był z ludu MOTORS. Zalotnik okazał się okrutny. Jak każdy KIJ. Piękna LIU po pracy na swoim poletku postanowiła wziąć udział w konkursie VOICE OF CHINA. Przeszła wszystkie castingi i dostała się do głównego konkursu. Okrutny KIJ przekupił jury i wstawił do konkursu znakomite konkurentki. Wszystko by ukochana przegrała i została kurą domową. Na KI JA nieszczęście. W LIU zakochał się młodziutki rybak i to z wzajemnością. Dziewczyna konkursu nie wygrała jak chciał bogaty zalotnik, bo wysłał na konkurentkę LIU milion esemesów.
Wydał KIJ z ludu MOTORS dużo pieniędzy na zemstę. Liczył, że zwyciężczyni konkursu podziękuje mu w oczywisty sposób, jak przystało na kobietę kupioną przez esemes. Zdziwił się bardzo, gdy w umówionym miejscu. W pokojowym hotelu zobaczył liścik z krótkim tekstem.  Nie bądź taki KIJ strosskahny. Kupisz sobie inną. Ja jestem z ludu WAGEN . LIU wróciła z występów konkursowych do ukochanego z ludu ZHUANG. Wszyscy w wiosce na wieść powrotu pięknej LIU, wyszli by ją powitać. Padało tego dnia bardzo. Można powiedzieć, że była ulewa. Woda lała się z nieba, jakby ktoś horyzont przekrzywił. I woda z Morza Południowo-Chińskiego wylewała się w głąb lądu. A jednak, każdy kto mógł, witał LIU jak bohaterkę. Z myślą, że nie tam, gdzieś w Pekinie czy Szanghaju będzie śpiewać do  kotleta w głębokim zanurzeniu  , tylko tu. Wśród tych pięknych poustawianych kamyków wapiennych. Oblanych życiodajnymi wodami rzeki LI. Dla wszystkich z ludu ZHUANG. Bawół wodny to cieszył się z tej ulewy najbardziej. Stanął jak wryty. I ni stąd ni zowąd zaczął stepować. Tańczyć. Cieszył się jak dziecko. Miał w oczach tęsknotę za czystym niebem. W nocy obsypanym gwiazdami i Księżycem w kształcie rogala. W gaju bambusowym zrobił się tajemniczy ruch. Trawy zaczęły szumieć i kołysać się w rytm najpiękniejszej pieśni śpiewanej przez LIU. Ta pieśń nazywa się WESELMY SIĘ WSZYSCY NA CAŁYM ŚWIECIE. I weselne pary pojawiły się nagle w tej ulewie. Wreszcie zobaczyłem dziewczynę ubraną w czerwoną suknię, która podobno jest bardzo popularną suknią ślubną w Chinach. Wszechświat w Yangshuo oszalał. I stał się nieznany nikomu. A mnie w szczególności. W deszczu, z deszczem, młode pary robią sobie ślubne zdjęcia. A ja marudzę, że jestem mokry do suchej nitki.
Można by domniemywać, że tutaj legenda się kończy. Na ślubnym kobiercu. Przed ołtarzem. Przed urzędnikiem. LIU wyszła za mąż za nieznanego rybaka. Dobrego, prawego człowieka. Oboje przysięgali sobie miłość do grobowej deski. Kto pierwszy udał się w nieznane? Nie wiadomo. Legenda milczy. Yangshuo. Malownicze miasteczko turystyczne. Tutaj zbudowano w pięknych okolicznościach przyrody amfiteatr nad brzegiem rzeki LI. 2. tysiące widzów ma przed swoimi oczami spokojną wodę, w której lustrze odbijają się dwanaście owianych mgłą szczytów. Największy i najpiękniejszy amfiteatr świata. Ja mimo, że tam byłem nieco wcześniej napisałem nie widziałem. Dlaczego?, bo ciemno było i deszcz jak padał, tak padał i padał. A myśli o odwołaniu spektaklu  IMPRESJE O SANJIE LIU  należy odłożyć na półkę. Tutaj na skuterze w czasie deszczu jeździ się z otwartą parasolką. Cyrk na każdym kroku. 20. marca 2004 roku odbyła się premiera spektaklu zbudowanego na bazie legendy, którą opowiedziałem. Reżyser filmowy, teatralny Zhang Yimao stworzył monumentalne dzieło na 600 artystów, bawoła i setki kormoranów. Reżyser był w 2008 r. twórcą widowiska - ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Ten fakt dodaje spektaklowi w Yangshuo mistrzowskiego smaczku. IMPRESJE ubrane zostały w pelerynę. Widzowie i aktorzy też ubrali peleryny. Mój aparat na statywie też musiałem ubrać w pelerynę. Stały fragment scenografii, czyli 12. wzgórz reżyser malował delikatnym światłem dlatego drugi plan na zdjęciach nie istnieje. Reszta była w ciągłym ruchu z różną ilością światła. Mgły. Kropel deszczu. No i w  transparentnej folii chroniącej kostium aktorów przed deszczem. Spektakl składał się z sześciu obrazów i epilogu. Każdy obraz był zdominowany przez konkretny kolor. Śpiew LIU. Taniec. Dziesiątki bambusowych tratw. Rybaków. Księżyca i legendy, która jest już znana....
.......... .......... .......... .......... .......... ..........
.......... .......... .......... Widzowie dziękowali artystom brawami. Frenetów nie było. Pod koniec spektaklu, który trwał 70 minut, deszcz przestał padać. Było to jednak wszystkim obojętne. Wszystko miałem mokre. W butach ocean, na szczęście bez ryb, ale z wodorostami. Stan optyki aparatu, karty pamięci i całej automatyki pod znakiem zapytania. Jutro się okaże. Minęła noc. Błagalne wypatrywanie promieni słońca nie dało rezultatu. Po śniadaniu wyszedłem z hotelu, by sprawdzić funkcje aparatu. Przypomniało mi się opowiadanie Maklakiewicza, jaki to piękny jest zawód aktora.  Pyta mnie mamusia: „Zdzisiu, a co wy w tym teatrze właściwie robicie?” To ja tłumaczę mamusi: „Mamusiu! Przychodzimy rano na 10.00, od razu piwo, a o 12.00 na przerwie wódka, rozbieramy się do golasa i orgie, pijaństwo - tak do szóstej, potem trzeźwiejemy, gramy przedstawienie do 22.00...znowu wszyscy do golasa... ... wóda i seks zbiorowy, panie z panami, potem panie z paniami, panowie z panami i wszyscy razem, i wóda do rana, potem do domu, prysznic i na 10.00 na próbę… piwo o 12.00, wóda, do golasa…” Mama (przerażona): „Zdzisiu! Dziecko drogie! I tak przez cały tydzień?” A ja: „Nie, no co też mama - w poniedziałek mamy wolne”..... W mojej podróży po Chinach bez zmian. 6. rano pobudka, zdjęcia, śniadanie, autobus, uśmiechnięty HU, podróż, zwiedzanie, zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia, piwo, lunch, zdjęcia, zdjęcia, kolacja, hotel, wódka, rozbieram się do golasa, sen....

najbliższe galerie:

 
Chiny Yangshuo
1pix użytkownik licja odległość 1 km 1pix
CHINY.Yangshuo i okolice
1pix użytkownik irolek odległość 11 km 1pix
CHINY.Rejs rzeka LiJiang.
1pix użytkownik irolek odległość 16 km 1pix
Guanxi
1pix użytkownik pimo odległość 21 km 1pix
CHINY.Shangri-La
1pix użytkownik irolek odległość 25 km 1pix
CHINA 2007
1pix użytkownik sircamill odległość 27 km 1pix

komentarze do galerii (71):

 
elle użytkownik elle(wpisów:175) dodano 06.08.2013 14:31

Coś wspaniałego! Jestem oczarowana miejscem, zdjęciami, opowieścią.. Pozdrawiam :)

kryjan użytkownik kryjan(wpisów:416) dodano 06.03.2012 02:34

Z wielkim zainteresowaniem ogladnęłam Twoją galerię. Taka wycieczkę chciałabym kiedyś zaliczyć ...

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 12.12.2011 18:10

oj tak...lepiej to ująłeś ;) zdecydowanie skojarzenia....i bardzo mi się podobają ;) pozdrawiam

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 11.12.2011 02:51

CARMEL - to co Ty nazywasz " przeskakiwaniem " ja nazywam kojarzeniem. Moje skojarzenia są dla mnie zabójcze. Walczę z tym. A co tworzy całość?..to, że wszystkie dygresje są spójne i wychodzą i wchodzą do tego samego worka, który jest zawarty w tytule. Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 10.12.2011 17:00

Deszczu...wspaniała jest Twoja narracja :) Zastanawiam się...jak Tobie udaje się takie przeskakiwanie po tematach , które jest jednocześnie intrygujące , ciekawe i tworzy całość :) Czytam zawsze to co piszesz jak fascynujący felieton.
Co do zdjęć...miejsca niezwykle malownicze....poza tym mgła dodaje im nieco zawoalowanej tajemniczości ;) Deszcz...i deszcz...wszystko razem mi tu pasuje . Pozdrawiam serdecznie :)))
p.s. Maklakiewicz i Himilsbach ...niezrównani ;)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 09.12.2011 16:25

MAGDALENA - to się naczekałem na Twój komentarz, że HEJ!, ja też nie zasypiałem gruszek w popiele i przygotowałem Smocze Tarasy. Zapraszam. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 09.12.2011 14:22

Jestem Deszczu pełna podziwu dla Twojej determinacji! Fotografowanie tego spektaklu na wodzie jest trudnym zadaniem nawet przy sprzyjającej pogodzie, a Ty nie odpuściłeś mimo niepogody. Gratuluję efektów! Pozdrawiam serdecznie:-)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 09.12.2011 01:30

DZIĘKUJĘ ... za gratulacje, pozdrowienia. Komentarze i oceny. HU JAK MU TAM - przysłał mi maila. Prosił bym źle nie pisał o Nim i o Chinach. Starał się jak mógł, bym mógł wyjechać do swojej redakcji z ogromem wrażeń. I opisał to w gazetce ściennej NASZE WSPÓLNE DOBRO. I jeszcze napisal co cytuję " W tym roku na każdego obywatela przypada po poł świni, a jak komuś mało to może dostać jeszcze po ryju!"....

satan użytkownik satan(wpisów:3244) dodano 06.12.2011 16:33

Gratulowałem..?Chyba jeszcze nie...


Gratuluję! :-)

mieczysaw użytkownik mieczysaw(wpisów:2099) dodano 06.12.2011 15:14

Gratuluję kolejnego wyróżnienia.Pozdrawiam

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 05.12.2011 21:27

Deszczu moje gratulacje i pozdrowienia:)

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 05.12.2011 19:10

Gratuluję wyróżnienia:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6140) dodano 05.12.2011 19:04

Gratuluję deszczu:)))))))))))))))

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7328) dodano 05.12.2011 18:01

Ano gratulejszyns ;-)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6141) dodano 05.12.2011 17:57

Gratuluję!
A 4xD to tak mi się jakoś politycznie kojarzy... Demokratyzacjia, demilitaryzacja...
Pozdrawiam :)

raul użytkownik raul(wpisów:2032) dodano 05.12.2011 02:35

Sensacji żadnej nie ma - ona po prostu na to zasługuje. W pełni zasłużone są również gratulacje, które niniejszym składam.
Pozdrawiam serdecznie.

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 05.12.2011 01:19

Serdeczne gratulacje Deszczu, ciesze sie, ze wlasnie ta galeria bedzie nam towarzyszyla w tym tygodniu:)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 05.12.2011 01:11

Gratulacje.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 02.12.2011 01:28

MGFOTO - 4 x P, to ciężki przypadek. Prawda. 4 x D to normalka. Może być KI JA MOTORS...pozdr

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 02.12.2011 01:23

MAPA - dzięcielina Pała...dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 02.12.2011 01:22

SKUZA - miło, że każdy wybiera sobie dla siebie " smaczki ". Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6141) dodano 02.12.2011 00:53

Faktycznie! Czyli 4xP :))))

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 01.12.2011 23:30

Deszczowy deszcz bardzo mi się podobał,wzmianka o Miedoni...mnie rozbawiła,spanie na golasa w tych warunkach klimatycznych to chyba normalka...toż tam" porno" i duszno:))))Świetna opowieść,gratuluje i pozdrawiam:))))

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 23:28

ANDRED, GRACE - dziękuję bardzo za ponowną wizytę. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 23:25

WATCHER - dziekuję za zabawę deszczem. Niestety piwo muszę odmówić bo już wszedłem w wino. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 23:24

ANIKIM - dziękuję. Legendę z przyjemnością sobie wymysliłem, bo lubię i już. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 23:16

MGFOTO - i jeszcze możemy sobie o tym porozmawiać. Jakby ktoś chciał. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 23:15

KORDULA157 - normalnie APSIK mnie powalił. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 23:13

OLAZIM - dziękuję za " snujesz i nie mieści w głowie ". Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 23:10

RAUL - toś szaradę wymyślił. Nie będę szukał drugiego dna. Choć, już powinieneś wiedzieć, że moje myśli dygresyjne są bardzo. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 23:05

ANUSIA_OSIA - skąd Tobie ta myśl prorocza przyszła do głowy?...dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 22:58

TEREZA - dziękuję. Z deszczem inaczej. Pozdrawiam serdecznie.

watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 01.12.2011 21:34

Deszcz w czasie deszczu jest rownie deszczowy jak w innych warunkach.

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 01.12.2011 21:31

Fantastyczna Deszczowa galeria w strugach deszczu skąpana.
Fascynująca narracja. Spodobał mi się legenda o LIU.
Pozdrawiam serdecznie:)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6141) dodano 01.12.2011 21:31

No tak, galeria deszczowa czy też raczej Deszczowa ;) Jest co poczytać, jest na co popatrzeć i jest o czym pomyśleć. Pozdrawiam :)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6140) dodano 01.12.2011 21:12

Prawdziwie deszczowa galeria. Ale nie ma sie co dziwić, przecież deszcz jak przybywa do deszczowej krainy , to musi lać. Li bez deszczu ? Co by to był za splyw.
Dla pocieszenia Ci powiem , jak teraz plynęłam w pazdzierniku też padało .
Fajna opowieść, ale tylko Ty tak potrafisz:)) Pozdrawiam:))) a psik:))))

olazim użytkownik olazim(wpisów:2270) dodano 01.12.2011 20:58

Deszcz-z Tobą to nawet ponudzić się nie można-takie opowiadania snujesz że się to nie mieści w......głowie.
Widoki przepiękne ,super sceneria-pozdrawiam.

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 01.12.2011 19:31

DESZCZ :-), Kiedyś dawno, dawno temu jeszcze jak byłem młody (a to nie dawno, prawie teraz) spotkaliśmy miejscowych na Rajdzie Świętokrzyskim albo na Jurze, już nie pamiętam dokładnie, ale jak się dowiedzieli, że jesteśmy z Łodzi (dla niektórych z miasta Łodzi) to się zapytali "ale z jakiej Łodzi? Fabrycznej czy Kaliskiej?" :-)))
P.S. Oczywiście, że chodzi o Małkinie Górną
Pozdrawaim, andred

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 01.12.2011 15:26

Deszczu, wracam tu jeszcze, bo ... jak slysze Himilsbach, to natychmiast mam jedno skojarzenie:
http://www.youtube.com/watch?v=Eyf-7Fd08Hg

raul użytkownik raul(wpisów:2032) dodano 01.12.2011 10:54

Wiesz co Deszcz ? Wiem, że wiesz :)
I bardzo dobrze, że wiesz, bo jest właśnie dokładnie tak, jakbyś chciał żeby było.
Pozdrawiam serdecznie.

anusia_osia użytkownik anusia_osia(wpisów:1188) dodano 01.12.2011 10:11

Deszcz, oglądając Twoje galerie to nie wiem i mam dylemat: czytać czy oglądać. Zwykle robię to dwa razy. Najpierw czytam i zerkam na zdjęcia, potem tylko oglądam. Zarówno tekst jak i zdjęcia są wyjątkowe. Widoki, mimo deszczu, piękne. Rybacy na tratwach z łowcami ryb świetne. Deszcz, Ty to potrafisz.
Tylko nie znikaj z OS jak inni, bo to będzie ogromna strata. To tak na "zaś". Pozdrawiam

tereza użytkownik tereza(wpisów:3894) dodano 01.12.2011 07:48

Miejsce wyjątkowe.Deszczowa aura dodaje tajemniczości.Jak widać fatalna pogoda nie była przeszkodą w ukazaniu piękna tego miejsca.Opowieść wciągająca.Pozdrawiam:)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 01:30

ROMANA - a u mnie ZERO opadu...pozdr

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 01:29

ANDRED - znam ten węzeł kolejowy. Małkinia. Ale jest Małkinia Górna i Dolna. Poznałem w Nowyn Yorku chłopaków z Łomży. Jak się witali to pytali ... jesteś z Łomży czy z samej Łomży?.., to zapytam jesteś z Małkini Górnej czy Dolnej?...dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 01.12.2011 01:03

Deszczu za moim oknem ten mały deszczyk, którego już teraz nie ma bo zmienił się w mgłę - to też pierwszy opad od połowy października. Dlatego tak zwrócił na siebie uwagę. I kiedy na dodatek odkryłam w tym samym czasie Twoją deszczową opowieść to wydało mi się to bardzo sympatycznym zbiegiem okoliczności :)

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 01.12.2011 00:59

Kto i kiedy urodził się w Małkinii?

DESZCZ - brak mi słów. Czy słońce, czy chmury, czy deszcz (przez małe "d"), pogoda czy niepogoda - Twoje galerie, opisy - The best.

Pozdrawiam, andred

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 00:47

ROMANA - dziekuję. Za moim oknem deszczu nie widziałem, już od miesiąca. I rodzina taka " może bledsza, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, lecz widać można żyć bez ", deszczu...pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 00:42

KONWALIA - widzę, czuję i słyszę, że deszcz się Tobie z burzą kojarzy. Ja jestem łagodnym deszczem. W porywach ulewą. Nie życzę sobie burz, piorunów. To zostawiam na inną porę roku. Np...LATO. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 00:35

MAJA-MAJA... mam takie wrażenie...pewność na tę okoliczność...że wrażliwa publiczność...Rejs ponownie zobaczyła, choć okoliczność, dla mnie, była nie miła. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 00:25

ANNUUS80 - preferowałem żmijówkę w towarzystwie...dlatego droga na Ostrołękę mogła mi się pokazać, całkiem nieoczekiwanie. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 00:19

AGRA - pamiętam Twoje zdjęcia z rejsu. Bywa tak, że posady w dobrych miejscach są " okupowane ", przez przyjaciól króliczka. Dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 01.12.2011 00:11

Przepiękna deszczowa galeria.
Ale jeszcze coś mnie tu zastanawia: że aparat zmoknął to rozumiem, że w butach otchłań oceanu - też ujdzie, ale żeby Deszcz na deszczu zmoknął ? Tego za Chiny pojąć nie mogę ;)
Pozdrawiam cieplutko przy akompaniamencie deszczu za oknem :)))

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 00:10

DANIELSKI - oczywiście, że masz rację. 31 listopada Jasiu opijał pierwszy dzień poza więzieniem z którego wyszedł skazany na 9. miechów odsiadki. I to w zaostrzonym rygorze. Na uwięzi. Bo przywiązany. W mokrej celi. Bez okien. Jedzenie? - już kiedy nazywał się Zygota, mama podała mu na kolację śledzia i pół litra. Jasiu jeszcze nie miał książeczki zdrowia a już wątrobę miał do wymiany....dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7328) dodano 01.12.2011 00:07

No fakt, dałam Ci szansę na wykazanie się ....znajomością ....tematu :-) i ją wykorzystałeś perfekcyjnie :D

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 00:04

SURYKATKA - a ja myślałem, że dałaś mi szansę tendencyjnie...pozdr

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.12.2011 00:03

GRACE - dziekuję. Deszcz w czasie upału jest wspaniały. Można się w nim zatracić jak pada rzęsiście...pozdrawiam serdecznie.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7328) dodano 01.12.2011 00:01

Chciałam wrzucić ten cytat,ale uznałam,że będzie tendencyjnie :-)))) Dzięki :-)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 30.11.2011 23:53

SURYKATKA - " Pytanie kolejne. Zatem. Jak się nazywa miasto nad Wisłą. Dla ułatwienia dodajemy, że jest to imię króla, który zostawił Polskę murowaną -- Panie Kazimierzu! Ma pan klucz od kabiny?
- Bardzo państwa, proszę nie podpowiadać. Bardzo proszę.
- KLUCZBORK....
- Odpowiedź prawidłowa – Kazimierz. "
...dziekuję i pozdrawiam serdecznie.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 30.11.2011 23:48

Dla mnie deszcz to nie nuda , monotonia i pustka.
To cudowne uczucie,że za chwilkę usłyszę grzmot i mnie piorun trafi.
No i trafił.
Zresztą ogladając Twoje galerie powinnam założyć piorunochron.
Piękny rejs i opowieść.
Pozdrawiam jak zwykle serdecznie-)

maja-maja użytkownik maja-maja(wpisów:442) dodano 30.11.2011 23:47

W kapciach jakiś chlupot słychać,... na plecach deszcz czy dreszcz się panoszy.... kormoran właśnie przeleciał o twarzy Zdzicha..... a ja w tej chińskiej rozkoszy..... rzeką Li płynę na trawie a może tratwie bambusowej..... dzięki ci Deszczu, dzięki za te fotki i opowieść........ jestem pod mocnym wrażeniem .......... Rejsu, legendy i teatru na wodnej scenie.....

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 30.11.2011 23:45

SATAN - dziękuje. Pozdrawiam serdecznie.

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 30.11.2011 23:43

Oczarowujesz słowem i obrazem:)
Ale jak Ty widziałeś tam drogę na Ostrołękę, to na tym statku często testowałeś metodę zamawiania pięciu piw;)
Pozdrawiam serdecznie:)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 30.11.2011 23:40

PIPOL - być może. Odległość, która nas dzieliła nie daje pewności. Sądziłem, że noga na 33., da Tobie więcej radości wzrokowych...dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 30.11.2011 23:33

DISPAR - dziękuje. Pozdrawiam serdecznie.

agra60 użytkownik agra60(wpisów:1400) dodano 30.11.2011 23:27

Niesamowita ta Twoja opowieść - w innej scenerii pogodowej było mi dane oglądać okolice rzeki Li i Yangshuo -ale w deszczu też ciekawie - ten dziadek z tymi kormoranami wiecznie na posterunku ( 4 lata temu cały czas nad rzeką ) - nie wiem ile żyje ten gatunek ptaków -ale według mnie to on już ileś musiał ich wymienić -co do połowu mam podobne zdanie jak Ty.Pozdrawiam

danielski użytkownik danielski(wpisów:261) dodano 30.11.2011 23:26

Deszczu Janek przecież urodził się 31 listopada 1931 :).

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 30.11.2011 22:50

Deszczu, nawet chetnie bym postala w deszczu, zeby taka galerie obejrzec, serdecznie Ci dziekuje i pozdrawiam sucho ale goraco, bo dzis nie pada.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7328) dodano 30.11.2011 22:47

"INSTRUKTOR KO
Kolejne pytanie. Prosze bardzo. Zwierze domowe, hodowlane, wystepujace nad Wisla. Podac jego odglos.
DZIADEK
Prosze powtórzyc pytanie.
INSTRUKTOR KO
Zwierze, domowe, hodowlane, nad Wisla, odglos.
DZIADEK
Piotr Pietrzyk. Rzeszów.
INSTRUKTOR KO
Pan mnie zle zrozumial. Nie chodzi mi o panskie nazwisko tylko mówie, ze nad WISLA. I odglos.
DZIADEK
Ile mam czasu na odpowiedz.
INSTRUKTOR KO
Ale... Konkretnie. Wie pan, czy pan nie wie?
DZIADEK
Oczywiscie, ze... Krowa.
INSTRUKTOR KO
Co na to JURY.
JUROR 1
Krowa tez. Ale nam chodzi o...
JUROR 2
O konia.
JUROR 1
O konia. Podac jego odglos.
[DZIADEK PODSKAKUJE UDAJAC KONIA]
INSTRUKTOR KO
Stop. Stop. Czas minal. Co na to JURY?
JUROR 1
Niestety odpowiedz nie pelna. Nam chodzi o odglos paszczowo.
DZIADEK
Patataj... Patataj... Patataj.
JUROR 1
Iiiichaaaachaaaa!!!
Chodzilo oczywiscie o to.
DZIADEK
Pytania sa tendencyjne."

Deszczu, Twoja galeria jest tendencyjna :-))))))
Ihaha :-))))) (ja piszę jednak przez samo "h" i niech tak zostanie)
Pozdrawiam :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))

satan użytkownik satan(wpisów:3244) dodano 30.11.2011 22:36

Ależ niesamowite miejsce, to wszystko dookoła. Mnie też się ta "deszczowa" galeria podobała ;-)

Pozdrawiam.

pipol użytkownik pipol(wpisów:9075) dodano 30.11.2011 22:35

czy na foto 43 to GOŁA BABA ???

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 30.11.2011 21:59

Znakomita opowieść.
Bardzo mocno się podobało.
Pozdrawiam serdecznie.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!