m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
The Rocks (niska zabudowa na pierwszym planie), to najstarsza część Sydney. W zatoce widocznej po lewej stronie zakotwiczyły w styczniu 1788 r. okręty Pierwszej Floty. Tu zaczęła powstawać brytyjska kolonia na australijskim kontynencie. Z racji historycznego znaczenia tego miejsca oraz jego lokalizacji w pobliżu największych atrakcji trafia tu każdy turysta odwiedzający Sydney. Zdjęcie przedstawia makietę centrum miasta w skali 1:500 znajdującą się w Customs House (dawna komora celna - lekko żółty pięciokondygnacyjny budynek tuż za przystanią promową). Najwyższym punktem The Rocks jest wzgórze, na którym od 1858 r. stoi obserwatorium astronomiczne (od 1982 r. muzeum astronomiczne). Pięknie widać z tego wzgórza zachodnią część The Rocks. Turyści nie zaglądają raczej do tej części. Warto powłóczyć się tu pomiędzy urokliwymi wiktoriańskimi domami i poczuć atmosferę sprzed lat. Na pierwszym planie garnizonowy kościół Holy Trinity czynny od 1843 r. Panorama zachodniej części The Rocks z platformy widokowej na pylonie Harbour Bridge. Na pierwszym planie Hickons Rd. Po prawej stronie magazyny portowe. W tych bliżej położonych mieszczą się obecnie teatry słynące ze śmiałych i nowatorskich produkcji (Sydney Dance Company, Bangarra Dance Theatre, Australian Theatre for Young People…). Budynki wzdłuż dalszych nabrzeży służą celom portowym. Żurawie na końcu obsługują statki towarowe. W tle za nimi widać przepiękny ANZAC Bridge - najdłuższy most wantowy w Australii i jeden z najdłuższych na świecie. Park Hyatt Sydney to najlepiej położony hotel w mieście. Nawet nie próbuję się domyślić, ile kosztuje tu doba. Za widok na zatokę, operę i most z pewnością trzeba słono zapłacić. Ten sam widok nocą. Na pierwszym planie kopia Bounty. Żaglowiec, odegrawszy swą rolę w filmie z Melem Gibsonem, służy obecnie turystom. Rejsy nim po zatoce nie należą jednak do najtańszych i częściej stoi on przy brzegu niż pływa. Ta zatoczka to miejsce jego cumowania.  Robert Campbell był szkockim kupcem. Określany jest  mianem „ojca australijskiego handlu”. Urodzony w Szkocji w 1769 r. Campbell, opuścił  kraj w wieku 27 lat. Udał się do Indii, gdzie jego starszy brat John prowadził wraz ze wspólnikiem firmę handlową. W 1798 r. Robert wyruszył z Kalkuty z ładunkiem towarów i udał się do Sydney, by rozeznać tamtejszy rynek. Przy okazji tej wizyty nawiązał kontakty handlowe, a także nabył ziemię w Dawes Point (cypel po zachodniej stronie Sydney Cove).
W roku 1800 przybył do Sydney z kolejnym ładunkiem, a także z zamiarem osiedlenia się na zakupionej ziemi oraz utworzenia filii prowadzonej wraz z bratem Campbell&Co. Rok później Robert ożenił się. Nie, nie z którąś z zesłanych więźniarek;-) Poślubił siostrę Johna Palmera - oficera marynarki, który był członkiem załogi jednego ze statków Pierwszej Floty. W 1800 r. John sprowadził do Australii żonę i dwójkę dzieci oraz troje młodszego rodzeństwa (dwie niezamężne siostry i brata - oficera marynarki). Campbell poślubił starszą z sióstr - 24-letnią Sophię. Te budynki z piaskowca (materiału stanowiącego podłoże tej części Sydney - stąd nazwa dzielnicy The Rocks) to dawne magazyny, które Robert Campbell wzniósł w 1839 r. Dziś mieszczą się w nich niezwykle stylowe restauracje i galerie (w szczytach budynków wciąż można dostrzec bloczki służące do wciągania towarów z nabrzeża). Campbell rozwinął handel w kolonii i odniósł ogromny sukces finansowy. Zajął się też polityką. W 1825 r. został członkiem pierwszej w NSW 7-osobowej Legislative Council (rady ustawodawczej doradzającej gubernatorowi - późniejszej Izby Wyższej Parlamentu).    Nabrzeże po zachodniej stronie Sydney Cove to miejsce, do którego przybijają obecnie ogromne transoceaniczne wycieczkowce. W czasach, gdy do Australii można było się dostać wyłącznie drogą morską wylano na tym nabrzeżu hektolitry łez. Stąd właśnie odpływały do Europy statki pasażerskie połączone z lądem setkami kolorowych serpentyn. Główną ulicą w The Rocks jest George St. Mniej więcej na wysokości tych budynków stoi po przeciwległej stronie ulicy Cadman's Cottage - najstarszy zachowany w Sydney budynek mieszkalny (nie mam niestety jego zdjęcia). Niewielki domek ze ścianami z piaskowca pochodzi z 1816 r. Początkowo był on siedzibą przewoźników gubernatora. W 1827 r. zamieszkał w nim jeden z przewoźników - John Cadman (zesłany za kradzież konia) wraz z żoną (zesłaną za kradzież szczotki do włosów) i dwiema pasierbicami. Teraz w tym budynku ma siedzibę centrum informacji Sydney Harbour National Parks. Do Orient Hotelu warto wpaść na piwo. W pubie na parterze można posłuchać wieczorami niezłej muzyki na żywo, a w nocnym klubie na najwyższej kondygnacji zabawić się w sobotni wieczór przy muzyce granej przez najlepszych DJ'ów. Tuż obok Orient Hotelu biegnie wąska i stroma Argyle Street. Tę malowniczą uliczkę pełną schodków przez 18 lat wykuwano w litej skale przy użyciu jedynie młotków i dłut. Im bliżej biznesowego centrum miasta, tym bardziej zabudowa George Street zmienia się - stylowe budynki z XIX w. ustępują miejsca współczesnym wieżowcom. W latach 20. XX w. w związku z budową Harbour Bridge, który przebiega nad The Rocks, wyburzono sporą część dzielnicy. W latach 60. pojawiły się w Sydney pomysły zrównania z ziemią tej części miasta i postawienia na tym terenie nowoczesnych hoteli, restauracji i galerii. Wygrał jednak głos rozsądku obrońców historii i w związku z obchodami święta 200-lecia Australii poddano The Rocks gruntownym pracom renowacyjnym.
Miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić w The Rocks jest targowisko położone przy północnym krańcu George Street. Czynne ono jest w soboty i niedziele od 10 do 17. W każdy weekend pod żółtym dachem w kształcie połączonych żagli rozstawianych jest ok. 150 stoisk oferujących wyroby z pogranicza sztuki i rzemiosła - wyłącznie rękodzieło. Jest to jedno z lepszych w Sydney miejsc do zakupu pamiątek z Australii. Można tu znaleźć wyroby ze szkła, drewna, ceramiki, biżuterię, unikalną garderobę, różne tekstylia, obrazy... Wszystko niepowtarzalne i ręcznie wykonane. Są stoiska z przedmiotami dla kolekcjonerów - starymi plakatami, widokówkami, płytami, fotografiami, książkami, monetami, tablicami rejestracyjnymi, znaczkami... Nudzić się tu nie można. Prędzej można ugrzęznąć na cały dzień. Didgeridoo (wym. dydżerydu z akcentem na ostatnią sylabę) to obok bumerangu przedmiot najbardziej kojarzący się z Aborygenami. Bardzo lubię dźwięk tego instrumentu. Jest niski i brzmi w nim jakaś magia. Łatwo na tej długiej rurze nie jest grać. Trzeba dmuchać z niezłą siłą i opanować specjalną technikę oddychania. Didgeridoo powinno mieć długość od 1 do 1,5 m. Im dłuższe tym dźwięk jest niższy. Autentyczny instrument winien być zrobiony z kawałka pnia eukaliptusa wyjedzonego w środku przez termity bez naruszenia ścianek zewnętrznych. Czyż te kolorowe słoiczki i butle  nie są śliczne? Konserwowane owoce z pewnością smakują znakomicie, jednak wg mnie te dzieła są bardziej do patrzenia niż do jedzenia;-) Bardzo mi się podobały te poszarpane misy z egzotycznego drewna. Bliska byłam kupienia jednej z nich. Rozsądek zwyciężył (kłopotliwy transport).
Te obrazki nie są akurat w moim guście, jednak z pewnością znajdują się chętni na ich nabycie. Zwiedziliśmy The Rocks. Teraz chciałabym pokazać Wam Paddington - dzielnicę utrzymaną w wiktoriańskim stylu. Byście mogli się zorientować dokąd się wybieramy, zapraszam na taras widokowy Sydney Tower (konstrukcja w kolorze złotym), czyli na szczyt najwyższej w Sydney budowli (305 m). Paddington leży po południowej stronie Port Jackson, mniej więcej w 1/3 odległości centrum od wybrzeża. Można tam dojechać autobusem, lecz najlepszym sposobem poznawania miasta jest włóczenie się po nim, a zatem dotrzemy tam piechotą. Na pierwszym planie widać ANZAC War Memorial (pomnik ku czci żołnierzy australijskich i nowozelandzkich, którzy zginęli w wojnach) w południowej części Hyde Park. Do Paddington dojdziemy Oxford Street - ulicą, która odchodzi od płd.-wsch. krańca parku w kierunku wschodnim. Oxford Street jest jedną z głównych ulic w Sydney. Ciągną się wzdłuż niej trzykondygnacyjne na ogół budynki, których parter zajmują sklepy. Idąc tą handlową ulicą mijamy też mnóstwo pubów. Paddington leży w odległości mniej więcej 3 km od CBD - biznesowego centrum miasta (wyspy wieżowców), więc spacer nie jest długi. Victoria Barracks - koszary wojskowe wybudowane z lokalnego piaskowca. Skazańcy wznosili je przez siedem lat. Otwarcie nastąpiło w 1848 r. Od czasu powstania służyły celom wojskowym i wciąż stanowią centrum wojskowego planowania, administracji i dowodzenia. Zajmują teren niemal 12 ha. Powszechnie uważa się je za jeden z najlepszych przykładów wojskowych koszar na świecie.
Paddington Town Hall - klasycystyczny budynek z charakterystyczną wieżą zegarową (32 m wysokości), zbudowany w 1891 r. Był siedzibą Rady Miejskiej Paddingtonu. W nazwie słowo hotel, ale nie znajdziemy tu noclegu. W Australii nie wszystkie hotele są hotelami. Większość z nich to po prostu puby, które w zamierzchłej przeszłości oprócz wyszynku prowadziły pokoje gościnne, bo takie były przepisy. Niektórzy goście po wizycie w pubie nie byli w stanie udać się do odległego nieraz domu. Właściciele pubów mieli obowiązek zapewnić im nocleg. 
Rzymskokatolicki kościół św. Franciszka z Asyżu został otwarty 22 czerwca 1890 r. W 1918 r. rozbudowano go, bo okazał się zbyt mały dla lokalnej społeczności katolickiej. Odrestaurowano go w 1979 r. Działa przy nim jeden z lepszych chórów kościelnych w Australii. Jednym ze wspaniałych pomysłów australijskiej gastronomii jest BYO (bring you own). Zamiast kupować wino w restauracji można je nabyć taniej w sklepie i oficjalnie spożyć w lokalu. Można też przynieść swoje ulubione wino, nie będąc pewnym czy restauracja nim akurat dysponuje. Za podanie kieliszków i otwarcie butelki kelner doliczy mniej lub bardziej symboliczne korkowe. Zwyczaj ten dotyczy oczywiście lokali z posiłkami, na których drzwiach wejściowych jest napis BYO. Puby, zajmujące się głównie serwowaniem napoi alkoholowych nie oferują tej możliwości. Przygotowując zdjęcia do galerii sprawdzałam w necie czy budynki, które sfotografowałam 13 lat temu nadal stoją. Bardzo się zdziwiłam zobaczywszy, że London Tavern jest teraz koloru bladobeżowego. Pub serwujący piwo i whisky od 1875 r., chętnie niegdyś odwiedzany przez żołnierzy z Victoria Barracks, ładniej wyglądał w niebieskościach. Paddington słynie ze sklepów z antykami oraz z modnych galerii sztuki. Ciekawymi propozycjami kuszą butiki z garderobą autorstwa wschodzących projektantów i studia wystroju wnętrz. Paddington Street, przy której stoi budynek na zdjęciu jest jedną z najstarszych, najwspanialszych i jednocześnie najbardziej typowych ulic tej dzielnicy.
Aby w pełni poczuć klimat tej wioski w mieście, jak często Paddington jest nazywany, trzeba zapuścić się w boczne wąskie uliczki, zabudowane takimi właśnie uroczymi szeregowcami.  Kute balustrady balkonowe zauroczyły mnie. Zacienione rozłożystymi drzewami uliczki z dwupiętrowymi wiktoriańskimi domkami po obu stronach, to fantastyczne miejsce do chłonięcia atmosfery dawnego Sydney. Balustrady balkonów czasem są bardziej, a czasem mniej dekoracyjne. Przyjemność sprawiało mi wyszukiwanie... ... takich koronkowych cacek. W latach 70. XX w. dzielnicę poddano renowacji. Odremontowane domy stały się przedmiotem pożądania osób chcących mieszkać w zacisznym, a jednocześnie położonym blisko centrum  miejscu, mimo że ceny nieruchomości znacznie wzrosły.
Takie pałacyki też można tu znaleźć:-) Paddington Bazaar jest chyba najciekawszym targiem w Sydney. Od 1973 r. w każdą sobotę między 10 a 17 na placu wokół historycznego Paddington Uniting Church przy Oxford Street stoi ok. 250 straganów. Zarówno kupujący jak i sprzedający są różnorodni i barwni. Sprzedającymi są młodzi artyści i rzemieślnicy zamieszkali w Sydney, a pochodzący z różnych kontynentów, prezentujący tu swoje dzieła. By zaistnieć na tym targowisku trzeba mieć talent manualny, a przede wszystkim pomysł. Pewna pani sprzedająca kwietniki gorąco zaczęła protestować, gdy chciałam sfotografować jej stoisko. Bała się, że skopiuję jej wyroby - gliniane misy połączone sznurami, które zawiesza się na jakimś haku, a kwiaty w doniczkach wstawione w te gliniane pojemniki tworzą barwną pionową kaskadę. Takimi własnoręcznie robionymi makramowymi kwietnikami to ja akurat zdobiłam mieszkanie w latach 70. Taniego sizalowego sznurka było pod dostatkiem w sklepach ogrodniczych, a pleść go potrafiłam całkiem zgrabnie;-) Można tu kupić różne ciekawe upominki. Wydmuszka jajka emu tak mnie zadziwiła swym naturalnym ciemnozielonym kolorem, że nie mogłam się oprzeć. 

Obok straganów z domowymi przetworami stoją stoiska z rękodzielniczą biżuterią oraz z pojedynczymi modelami ubiorów. Różnorodność towarów ogromna, a większość przedmiotów to niepowtarzalne wzory.
Australijki lubią kapelusze. Te fasony są już z pewnością démodé. Zdjęcia sprzed 13 lat:-( Na Paddington Bazaar jest też zawsze coś dla ducha. Chłopaki naprawdę fajnie grali i śpiewali. Widać to zresztą po minach rozbawionej publiczności. Z Paddingtonem graniczą dwa spore parki: Moore Park i Centennial Park. Zapraszam Was na odpoczynek do większego z nich - zajmującego 220 ha Centennial Park. Można tu pospacerować alejkami wysadzanymi palmami, albo... ... spędzić czas bardziej aktywnie.
Można też po prostu poleniuchować w przyjemnych okolicznościach przyrody. Sydnejczycy chętnie piknikują i grillują w takich miejscach. Piknikowanie to australijska specjalność. Bardzo zazdroszczę mieszkańcom Antypodów tego zwyczaju i klimatu do jego realizacji niemal przez cały rok. Wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że te rozległe i idylliczne tereny uchowały się niemal w środku miasta. Dziękuję za wspólny spacer:-)

najbliższe galerie:

 
Australia cz.VII - Sydney 2
1pix użytkownik wmp57 odległość 1 km 1pix
Australia cz.VIII - Sydney 3: Opera.
1pix użytkownik wmp57 odległość 1 km 1pix
AU 98/99:  Sydney Opera House i Harbour Bridge
1pix użytkownik magdalena odległość 1 km 1pix
PZ-AUSTRALIA.Sydney
1pix użytkownik irolek odległość 2 km 1pix
Australia cz.VI - Sydney 1
1pix użytkownik wmp57 odległość 2 km 1pix
AU 98/99:  Sydney Fish Market
1pix użytkownik magdalena odległość 2 km 1pix

komentarze do galerii (28):

 
magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 16.01.2012 23:53

Annuus, Carmel, Markopol - miło mi było Was gościć:-))) Pozdrawiam serdecznie:-)

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 16.01.2012 20:06

Bardzo fajna galeria, ciekawie opisana.
Mnie najbardziej spodobały się ażurowe balustrady i konserwowane owoce. Szkoda byłoby je jeść:)
Pozdrawiam serdecznie:)

carmel użytkownik carmel(wpisów:1169) dodano 16.01.2012 19:59

Bardzo przyjemny i pouczający spacer. koronkowe balustrady też bardzo mi się podobały :) Pozdrawiam

markopol użytkownik markopol(wpisów:1480) dodano 16.01.2012 16:33

Ciekawie opisane zdjęcia,dużo informacji.Miasto jak dla mnie za wielkie (nie lubię takich tłoków),ale pokazałaś je bardzo interesująco.Moja ulubiona część tej galerii od 46,środek miasta i taki park .
Pozdrawiam serdecznie

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 14.01.2012 19:09

Caprio, Małgoś, Irolek, D-B, Watcher, Dispar - sprawiliście mi ogromną radość swoimi odwiedzinami:-) Dziękuję:-)
D-B - taka skrupulatność potrafi zabić;-) Wiem o tym, a mimo to nie potrafię inaczej:-(
Dispar - idź, idź:-) Ja przynajmniej jestem spokojna, że przez najbliższe 30 lat nic mi się nie stanie;-)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

dispar użytkownik dispar(wpisów:5184) dodano 14.01.2012 18:33

Hmm... ja niestety w tamtych latach nie byłem gościem. Miałem tylko analogową minoltę.
Pomimo skanowanego pochodzenia, jest całkiem nieźle.
A jak się doda tak zajmujący opis, to już jest całkiem fajnie.
Chętnie bym tam zawitał. Muszę chyba pójść do wróżki.
Pozdrawiam serdecznie:)

watcher użytkownik watcher(wpisów:1926) dodano 14.01.2012 16:53

Ogrom przydatnych informacji ! Zdjecia ...to 13 lat temu przeciez bylo :)
Pozdrawiam.

d-b użytkownik d-b(wpisów:581) dodano 14.01.2012 13:16

Magdaleno - jesteś jak Frederick Forsyth :-) On również dokładnie sprawdza, czy przykładowo budka telefoniczna nadal stoi przy zbiegu ulic X i Y :-))) nim publikacje puści do druku :-))) z uśmiechem WIELKI SZACUNEK :-)
Barwnie przedstawiłaś Sydney, nawet dostrzegliśmy na fotkach 1/3 z Tercetu Egzotycznego :-) niby 13 lat to niewiele, ale jednak zauważyć można upływający czas... życzymy więc abyś mogła raz jeszcze, tym razem z cyfrówką tam zawitać :-)
Pozdrawiamy serdecznie,
D&B

irolek użytkownik irolek(wpisów:1000) dodano 14.01.2012 11:48

Fajnie pokazana najpiekniejsza metropolia swiata.
POZDRAWIAM

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6083) dodano 14.01.2012 11:06

Bardzo mi się podobają te zabytkowe domki i ażurowe balustrady. Sporo klimatycznych miejsc pokazałaś. Jeden z kapeluszy wpadł mi w oko i według mnie jest całkiem modny ;) Pozdrawiam serdecznie

caprio72 użytkownik caprio72(wpisów:972) dodano 14.01.2012 09:27

Piekne Sydney, bardzo dobrze opisane.
Pozdrawiam serdecznie :)))

grace użytkownik grace(wpisów:3354) dodano 14.01.2012 01:58

Magdaleno, ale ja chce bys tu przyjechala uzywac zycia, a nie umierac;) Dobranocka dla Ciebie:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 14.01.2012 01:53

Ja to może się wybiorę do Australii za jakieś 30 lat. Kiedyś w Andrzejki dałam sobie powróżyć na imprezie. Usłyszałam, że będę żyła ponad 90 lat (prawdopodobne, bo Rodzice tyle żyli) i odejdę z tego padołu za oceanem. Nie padło niestety za którym oceanem:-( Wiele spośród informacji, które wtedy (18? 17 lat temu?) usłyszałam sprawdziło się, więc wróżby nie lekceważę;-)

grace użytkownik grace(wpisów:3354) dodano 14.01.2012 01:43

Madgaleno wiem, ze Raptorek tam lazikuje i nawet ma dobra pogode na zwiedzanie miasta, nie jest zbyt goraco:) Polecalam mu noclegi, przed wyjazdem:) Tez mu troszke zazdroszcze, moglby wpasc do Adelaide:) Ty zreszta tez:)) Pozdrawiam raz jeszcze:))

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 14.01.2012 01:42

Z tym czasem przeszłym, to się zreflektowałam jak już wysłałam:-( Sorki. Pewnie że jesteś:-)))
(Bosz, jaki ze mnie lizus!)

pipol użytkownik pipol(wpisów:8563) dodano 14.01.2012 01:36

cały czas jestem. Pamietam to był Kodak z kartą pamięci 256 MB

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 14.01.2012 01:34

No, no, no... To byłeś gość!

pipol użytkownik pipol(wpisów:8563) dodano 14.01.2012 01:33

ja miałem :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 14.01.2012 01:31

Pipol, bo to są skany. W dodatku z odbitek, a nie z negatywów. 13 lat temu były już cyfrówki?!

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 14.01.2012 01:29

Grace, a Raptorek właśnie sobie spaceruje ulicami Sydney. Jak ja mu zazdroszczę.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 14.01.2012 01:26

Walizko, na zdjęciu nie ma tej wydmuszki:-( Do dziś jednak pamiętam jakie zrobiła na mnie wrażenie. Nie wielkością (imponującą, emu znosi jaja wielkości strusich jaj), ale kolorem. Prawie chciałam wmówić sprzedawcy, że to jajo jest pokolorowane (było 3 tygodnie przed Wielkanocą), bo ciemnozielony kolor zupełnie mi nie pasował do ptasiego jaja. Pozdrawiam serdecznie:-)

pipol użytkownik pipol(wpisów:8563) dodano 14.01.2012 01:24

Cos ostrość fotek zawiodła, wygladają jak skany ! pozdrawiam

grace użytkownik grace(wpisów:3354) dodano 14.01.2012 01:24

Magdaleno, wstyd sie przyznac, ale w Sydnej bylam 14 lat temu! Dziekuje, ze przypomnialas mi to miasto, osobiscie tez lubie te czesc "za mostem", jest bardziej przytulna i zachowuje inny wymiar. Pozdrawiam serdecznie:))

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 14.01.2012 01:17

Anikm, Afrodyto, Pawellerze - bardzo Wam dziękuję za wizytę:-)

walizka użytkownik walizka(wpisów:612) dodano 14.01.2012 01:11

Bardzo przyjemny spacer, szczególnie po Paddington. Czy zdjęcie nr 41 jest zagadką typu 'znajdź 10 szczegółów'? Nie mogę zlokalizować tej zielonej wydmuszki i bardzo mnie to męczy ;)
Pozdrawiam :)

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 14.01.2012 01:10

Wspaniała prezentacja miasta.
Bardzo ciekawie oprowadziłaś nas po interesujących, starych dzielnicach Sydney.
Szczególnie spodobały mi się domy szeregowe z koronkowymi elementami.
Widać że to miasto ma swój niepowtarzalny klimat.
Pozdrawiam serdecznie:)

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:3715) dodano 14.01.2012 00:56

Ładna galeria i ciekawie opisana. Przyjemnie się ogląda.
Pozdrawiam

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6970) dodano 14.01.2012 00:54

Sydney jest pięknie. Prawdę mówiąc chciałbym kiedyś tam pojechać i wejść na ten most. Widoki z tamtąd muszą być rewelacyjne.
Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!