m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Bon dia :)!! Witam ponownie w Lizbonie i zapraszam na krótkie dopowiedzenie rozpoczętej jakiś czas temu przeze mnie historii...

Na zdj.: fragment dekoracji ściennej w Narodowym Muzeum Azulejos (klasztor Madre de Deus) Wsiadamy do starego tramwaju nr 28 i... w drogę :D. Przejedziemy przez dzielnice Baixa, Alfamę, Belem, Bairro Alto oraz Chiado. Naszą wyprawę zakończymy w Parku Narodów. Przystanek pierwszy: dzielnica Baixa. Płaska jak stół przestrzeń architektoniczna w centrum Lizbony, to projekt markiza de Pombal, realizowany od czasów wielkiego trzęsienia ziemi, które nawiedziło portugalską stolicę w 1755 roku. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Baixy jest Plac Rossio, charakterystyczny ze względu na mozaikowe podłoże przypominające fale oceanu... Z Placem Rossio sąsiadują dwa mniejsze: Restauradores (z pięknym budynkiem dworca o fasadzie w stylu manuelińskim) oraz da Figuera, popularny przez skate'ów oraz... gołębie. 

Z licznych restauracyjek czy sklepików wylegają mieszkańcy miasta, gdyż w Portugalii życie miejskie toczy się głównie na ulicy :). I tak niespiesznie od rana do wieczora... Opuszczamy na jakiś czas Baixę. Przed nami przystanek drugi: Alfama.
Założona przez Maurów, najstarsza dzielnica w mieście kusi krętymi uliczkami, tawernami fado oraz atmosferą przeszłości, gdzie mieszkańcy żyją tak, jakby przez dziesiątki lat czas nie poszedł z postępem. Tymczasem trzy obieżyświatki fotografują kolejny malowniczy zaułek, a mieszkanka Alfama spokojnie spożywa posiłek dwa piętra nad nimi, przy otwartym na wskroś balkonie... Stara Alfama to również miejsce, gdzie szczególnym kultem otacza się postać św. Antoniego. Święty Antoni, zwany Padewskim, mimo iż kojarzony z pięknym, włoskim miastem, w rzeczywistości urodził się w Alfamie, w domu, na którego miejscu wybudowano kościół widoczny na fotografii. Kościół bardzo popularny wśród młodych par. Jeśli dodam, że dla Portugalczyków św. Antoni to przede wszystkim święty od znalezienia męża i powicia potomka, wszystko staje się jasne... :)
A tymczasem ćwiczymy kondycję, wspinając się coraz wyżej i pokonując kolejne stopnie pojawiających się co rusz, kolejnych niespodziewanych zaułków Alfamy... ...na szczyt wzgórza, nad którym dominują ruiny Zamku św. Jerzego, wybudowanego przez Maurów we wczesnym średniowieczu. Obecnie ów budowla, a w szczególności jej ocienione drzewami piniowymi przedzamcze, słynie z najpiękniejszej panoramy, rozciągającej się na całe centrum Lizbony. Fotografia pokazuje tylko ułamek tego niezwykłego widoku, jednakże nie byle jaki. Wdzięczy się na niej jeden z największych europejskich rynków - Plac Handlowy - otwierający swą przestrzeń prosto na wody Tagu. Chwila ochłody w cieniu zamkowych murów. Liryczny dźwięk gitary, na której młody Portugalczyk wygrywał miejscowe melodie, sprawiał, że nie chciało mi się stamtąd odchodzić. Ale czas goni... Powoli wracamy zatem do dolnej Lizbony, przemierzając rua, travessa,calcada oraz beco... W malowniczych uliczkach Alfamy mijamy ciemnozielone fronty wejść do tamtejszych domów. Nie wiem, skąd taki kolor drzwi wziął się akurat w Alfamie i czemu ma służyć, ale nietrudno zauważyć, jak często napotykamy go w trakcie naszego spaceru w dół miasta. A to niespodzianka! Wciśnięty w kąt kamienic w Bairro de Castelo, podniszczony, metalowy (ciemnozielony!) parawan, emaliowany nocnik, specyficzny zapach i postać siusiającego chłopca... Zagadka Urinolu nie jest trudna do rozwiązania ;)...
Wychodzimy z ocienionych zaułków podzamkowej częsci Alfamy, kierując się zgodnie z biegiem szyn tramwajowych ku pięknej panoramie, która objawia się naszym oczom na niedalekim horyzoncie... Oto Largos das Portas de Sol, czyli w wolnym tłumaczeniu Rynek Bramy Słonecznej, według wielu osób najpiękniejsze i najlepsze miejsce widokowe w Alfamie. Zdjęcie zrobione późnym popołudniem, kiedy widoczne w oddali budynki dzielnicy emanują największym kolorytem... Ech... Tymczasem zjeżdżamy do dzielnicy Baixa, mijając charakterystyczne dla dolnego miasta kamienice... Opuścimy na jakiś czas centrum Lizbony, by udać się do jej skrajnie zachodniej dzielnicy Belem, jednego z najpopularniejszych turystycznych miejsc stolicy. Swoją popularność wśród wycieczek Belem zawdzięcza m.in. majestatycznej perełce stylu manuelińskiego - Monasteiro dos Jeronimos, czyli Klasztorowi Hierominitów. Jego piękna i rozponawalna bryła zajmuje ok. połowy powyższego zdjęcia ;). Obiekt składa się z dwóch części: późnogotyckiego kościoła z renesansowym prezbiterium oraz klasztoru, którego przepiękne krużganki to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Lizbonie. Ale zanim przejdziemy się klasztornymi krużgankami, rzut oka na przestrzeń wspomnianego wyżej kościoła... ...i tak jednym kliknięciem myszki znaleźliśmy się pod arkadami dziedzińca klasztornego. Tamtejsze krużganki są arcydziełem stylu manuelińskiego, który narodził się za czasów panowania króla Manuela I Szczęśliwego.
Ponieważ wspominałam o tym miejscu oraz o stylu manuelińskim w poprzedniej galerii, radzę skupić się teraz na ogóle piękna dziedzińca Klasztoru Hieronimitów... ...jak i na szczególe ;). Przyszła pora na opuszczenie klasztornych murów. Zgłodnieliście? Niezależnie od odpowiedzi, będąc w dzielnicy Belem warto zaliczyć miejscową atrakcję kulinarną - kawiarnię Pasteis de Belem - i dołączyć do grona szczęśliwych konsumentów popularnych ciasteczek o tej samej nazwie :). A teraz coś dla ochłody... Gdy zmęczy was słońce, które w Belem praży niemiłosiernie, najlepiej wówczas udać się nad nadbrzeże Tagu, gdzie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, pojawia się orzeźwiający wiatr. A przy okazji można obejrzeć dwie kolejne lizbońskie atrakcje :)... Oto pierwsza z nich w standardowym ujęciu - Pomnik Odkrywców Portugalskich. Z Henrykiem Żeglarzem na czele ku nowym lądom... Podobał wam się Pomnik Odkrywców? Bo wśród turystów budzi skrajne odczucia... Ale zostawmy w spokoju pomnik i spójrzmy w stronę, gdzie Tag uchodzi do Oceanu Atlantyckiego. Na nieodległym horyzoncie dominuje bryła Wieży Belem - pocztówkowej atrakcji portugalskiej stolicy. Fotka z Torre de Belem w tle i opuszczamy zachodnią Lizbonę...
Tagu o swych świętych falach/ Pozwól mi całować twe wody/ I pozwól mi się całować/ Pocałunkiem smutnym/ I tęsknoty pełnym/ By go z morza wziąć aż tam do/ Mojej ziemi... (Beijo saudade)
Płyniemy po spokojnym nurcie Tagu, a przed nami Ponte 25 de Abril... Wracamy tramwajem do centrum. Jedna z wind tramwajowych wynosi nas na szczyt Bairro Alto - Górnego Miasta - a my mamy okazję spojrzeć na panoramę miasta trochę z innej perspektywy, niż dotychczas. Czyż nie piękna jest stara Lizbona w blasku zachodzącego powoli słońca :)? Nowy dzień witamy ponownie w Baixy. Otulony światłem poranka Plac Rossio, jeszcze wyludniony i wypełniony głównie gołębim tupotkiem ;). Jednak to właśnie w promieniach porannego słońca widniejąca na horyzoncie górna część windy Santa Justa oraz ruiny Convento do Carmo (Kościoła Karmelitów) wyglądają najpiękniej... Dobrze znajomym już tramwajem nr 28 udajemy się  ponownie do Alfamy, tym razem żegnając go na jakiś czas pod kościołem Sao Vincente da Fora (Kościół św. Wincentego za Murami)... ...a w progu kościoła zostajemy przywitani, a jakże (!), przez św. Antoniego! Obiecałam przecież, że trochę ów święty potowarzyszy nam tym razem w trakcie wycieczki ;)... Wracając jednak do kwestii samego kościoła, tworzącego rozległy kompleks z przylegajacym do niego klasztorem, jego nazwa (Za Murami) wynika z bardzo prostej przyczyny - ów budynek w zamierzchłych czasach wybudowano po prostu tuż za murami miasta. Obecnie świątynia ta słynie (a zwłaszcza klasztorny dziedziniec) z pięknej i bogatej dekoracji wnętrz kaflami azulejos. We wtorki, czwartki i soboty przestrzeń za Kościołem św. Wincentego za Murami opanowują miejscowi handlarze, tworząc specyficzny pchli targ, zwany Feira da Ladra (Targ Złodziejki).
Stąd już dosłownie kawałek do Panteonu Narodowego, zwanego inaczej Kościołem św. Engracji. Z owym charakterystycznym miejscem pochówku ważnych portugalskich osobistości, wiąże się popularne w Portugalii powiedzenie. Otóż budowa narodowego mauzoleum przeciągała się przez tyle lat, iż w kraju utarło się mówić o załatwieniu spraw bez końca, jako o budowie Panteonu Narodowego... Klasycystyczne wnętrze tego swoistego pomnika pamięci narodowej, oprócz ołtarza, zajmują symboliczne groby wielkich Portugalczyków, w tym Henryka Żeglarza, Vasco da Gamy czy Louis'a Camoes'a (portugalski wieszcz narodowy). W bocznych kryptach spoczywają szczątki m.in. prezydentów kraju, jednak najpopularniejszym i najbardziej ukwieconym grobem jest mogiła Amalii Rodrigues, legendy muzyki fado, której śpiew rozlega się w przestrzennym wnętrzu świątyni. A tymczasem ze szczytu jednego z filarów znów patrzy na nas św. Antoni ;)... Powracamy na ulice Alfamy, kierując się ku Rua dos Remedios. Z prawej strony mijamy kamienicę pokrytą zabytkowym azulejos. Dawniej wszystkie domy w stolicy Portugalii zdobiła owa niezwykła dekoracja, jednak z czasem nie rzadko bezmyślnie zaczęto niszczyć stare kafle, zastępując je barwnym tynkiem lub bardziej nowoczesnymi wzorami azulejos. Padają one również łupem miejscowych rabusiów, którzy sprzedają często podniszczone wandalizmem kafle jako pamiątki turystyczne. Smutne, ale prawdziwe... :( Jeszcze trochę i pożegnamy się z Alfamą. Jedne z ostatnich chwil spędzonych na opadającej wzdłuż Tagu, Rua dos Remedios... Nasz znajomy electricos ponownie zawiózł nas do dzielnicy Baixa. Wysiadamy w najbardziej odsłoniętej części miasta, Placu Handlowym, w samo południe... Rzut oka na okolicę tej wielkiej patelni i uciekamy pod arkady, otaczające Plaza do Comercio z trzech stron. Pośród licznych lokali skupionych w cieniu arkadowych dróg wokół Placu Handlowego, szczególne miejsce zajmuje najstarsza restauracja w mieście, Martinho da Arcada, otwarta w 1782 roku, w której częstym gościem bywał niejaki Fernando Pessoa...
Trasa z Plaza do Comercio ma zaprowadzić nas ku znanej windzie Santa Justa. Zanim jednak uniesiemy się do Bairro Alto, czas podreptać najpopularniejszą ulicą Baixy - Rua Augusta. Choć niektórzy określają ją mianem deptaku dla osób bez wyobraźni... ...nie mogą odmówić wyobraźni tej grupie kibiców norweskich (nie jedynej spotkanej tego dnia ;)), zaspokajającej głód i pragnienie w jednej z drogich knajp naczelnego deptaku stolicy. A skoro o pragnieniu mowa... Gdzieś po drodze mija nam reklama miejscowego, najpopularniejszego piwa, podobno świetnie gaszącego wymieniony wyżej problem ;). Po przejażdżce Santa Justa na jej górny poziom, nagle otwiera się przed nami kolejna panorama Lizbony, przymglona intensywnym światłem wczesnego popołudnia... Metalowy pomost prowadzi pod ruiny Convento do Carmo, żywego pomnika tragedii, jaka dotknęła miasto w połowie XVIII-tego wieku. Sasiądujący z Kościołem Karmelitów uroczy placyk, swymi straganami przywodzi na myśl... paryskie klimaty :). Uwagę zwracają piękne fronty kamienic Bairro Alto...
...a wśród nich uważana za tę z najpiękniejszym azulejos, której nazwy niestety nie pamiętam :(. Wędrówka przez Lizbonę przypomina spacer po sinusoidzie - opadanie i wznoszenie. Tym razem schodzące stromo ulice Bairro Alto wiodą nas do popularnej wśród mieszkańców miasta, dzielnicy pośredniej - Chiado. Bardzo rozpoznawalnym punktem tej przestrzeni miejskiej jest Plac Louis'a Camoes'a, widoczny w głębi fotografii. Chiado to dzielnica mniej lub bardziej zabytkowych restauracji, starych miniaturowych sklepików i nowocześniej centrów handlowych, która przy Bairro Alto pełni dopełnienie punktu usługowo-rozrywkowego stolicy Portugalii. Nie brakuje w niej jednak kościołów, podobnie jak pozostałe świątynie Lizbony, charakteryzującyh się pobieloną fasadą. Choć Portugalia jest krajem katolickim, kojarzonym z niezwykle popularnym sanktuarium chrześcijaństwa w Fatimie, duża część mieszkańców tego kraju nie należy do zbytnio bogobojnych osób, kościoły raczej świecą pustkami, a msze odprawiane są tylko w niedzielę. A jakże często nam w Polsce wydaje się inaczej... Nasza wędrówka po starej Lizbonie dobiega końca. Ostatni zachwyt pięknem azulejos... i udajemy się metrem na stację Oriente. Dworzec Oriente to brama do nowoczesnej Lizbony, której odzwierciedlenie stanowi dawna dzielnica Expo'98, nazywana obecnie Parque das Nacoes - Parkiem Narodów. Dzielnica szczyci się oceanarium, gdzie w świetle podwodnej toni błyszczą dwie gwiazdy - rekin oraz płaszczka ;)...
Ogromne makiety żółwi wodnych żegnają nas po wyczerpującej wycieczce. Saida to znaczy wyjście. Czas więc na zakończenie... Kiedy noc zapada nad Lizboną/
Jak statek bez żagli/ 
Cała Alfama przypomina/
dom bez okien/
gdzie chłód przenika ludzi/
jak na zimnym poddaszu/ 
Alfama odbywa karę/
na którą sama się skazała/
w czterech ścianach wody,/ 
w czterech ścianach płaczu,/
w czterech ścianach trwogi/
wieczór przynosi pieśń/
ktora budzi się nad miastem/
skazana na swe nieszczęście/
Alfama pachnie nostalgią/

Alfama nie pachnie fado/
Pachnie ludzką samotnością/
pachnie poranioną ciszą/
o smaku chleba ze smutkiem/
Alfama nie pachnie fado/
Ale nie ma innej pieśni

/Alfama/

najbliższe galerie:

 
Lizbona prawdziwa ona
1pix użytkownik agata_checktravel odległość 5 km 1pix
LIZBONA  História da cidade
1pix użytkownik heidi odległość 5 km 1pix
Lizbona
1pix użytkownik mimi odległość 8 km 1pix
Lizbona jaka mnie oczarowała
1pix użytkownik breizh odległość 10 km 1pix
Autokarem przez Europę cz. II
1pix użytkownik barbara_31 odległość 11 km 1pix
Lizbona
1pix użytkownik bartlondyn odległość 12 km 1pix

komentarze do galerii (9):

 
heidi użytkownik heidi(wpisów:149) dodano 06.03.2012 20:06

travelan, annuus80, anikm oraz mgfoto - dziękuję za wspólny spacer i mam nadzieję, że następne będą równie miłe ;).
Pozdrawiam!

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6126) dodano 03.03.2012 23:23

Podobało mi się wędrowanie po mieście w Twoim towarzystwie. Pozdrawiam :)

anikm użytkownik anikm(wpisów:4509) dodano 01.03.2012 22:00

Piękne miasto. Wspaniałe są te wszystkie kamienice pokryte azulejos, a szczególnie ta ze zdjęcia 43, zapewne słusznie uważana za najpiękniejszą.
Klasztorne krużganki to istne arcydzieło architektoniczne.
Z przyjemnością spędziłam kilka chwil w Twojej Lizbonie.
Pozdrawiam serdecznie:)

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 01.03.2012 16:03

Ta mozaika na placu robi niesamowite wrażenie.
Pozdrawiam:)

travelan użytkownik travelan(wpisów:348) dodano 01.03.2012 12:12

Polubiłam Portugalię poznając trochę jej północną część, Lizbona ciągle czeka, więc fajnie było choć tutaj pospacerować. Pozdrawiam:)

heidi użytkownik heidi(wpisów:149) dodano 29.02.2012 20:46

Jeśli dodam, że Cristiano Ronaldo występuje w co trzeciej reklamie w portugalskiej telewizji, przyznacie, że lepiej nie mogłam trafić ;)??
Dziękuję miłe słowa i również wszystkich serdecznie pozdrawiam :D!

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6686) dodano 29.02.2012 20:40

dziś niektórzy będą mieli go okazję zobaczyć na żywo;)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6686) dodano 29.02.2012 20:40

Lizbona to piękne miasto z klimatem, a dla takiej panoramy miasta jak na zdjęciach 8 czy 26 warto się wdrapać na górę;) mozaikowe podłoże na placy na zdjęciu 27 wygląda naprawdę niesamowicie;)
pozdrawiam:)

magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 29.02.2012 19:56

Lizbona piękna a Super Bock mi smakowało :)Pozdrawiam :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!