m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Szliśmy szutrową drogą w kierunku widocznego na północy masywu Dalakora. Czasem mijała nas jakaś terenówka wzbijając tumany kurzu. Początkowy odcinek trasy nie był zbyt atrakcyjny.   Po trzech kwadransach dotarliśmy do miejsca, z którego przy dobrej pogodzie widać Uszbę (4710 m n.p.m.). Nie mieliśmy szczęścia. Wiedźma skryła się w chmurach.  Z lewej strony cały czas towarzyszyła nam wartka Mestiachala. Po ok. 4,5 km spacerku doliną (różnica wysokości, którą dotąd pokonaliśmy, to raptem 190 m), gdy szczyt Dalakory (3430 m n.p.m.) był już stosunkowo blisko, naszym oczom ukazał się... ...wiszący nad strumieniem mostek. Gdybyśmy poszli dalej prosto, to dotarlibyśmy do źródeł Mestiachali, czyli do lodowca Lekhziri. Aby dojść do lodowca Chalaadi, trzeba skręcić w tym miejscu w lewo i przejść przez mostek.
Trochę nim kołysało na boki, ale adrenaliny nie było. Jego konstrukcja jest bezpieczna i bez strachu przedostaliśmy się na drugą stronę rzeczki. Widok z końca kładki na przebyty odcinek wąwozu. Aż do tego miejsca prowadzi szutrowa droga z Mestii, którą można pokonać jeepem. Za mostkiem troszkę się powspinaliśmy. Odcinek prowadzący ścieżką przez las był najbardziej stromy na szlaku, ale generalnie cała wycieczka do Chalaadi, to lajtowa trasa. Dnem doliny, którą teraz szliśmy płynie strumień Chalaadi, który 200 m poniżej mostku łączy się z rzeczką Mestiachala. Początkowo tylko słyszeliśmy ten potok, potem zobaczyliśmy go z góry,... ...aż doszliśmy do miejsca, w którym niemal zalewał ścieżkę. Zrobił na nas wrażenie! Woda z topiącego się lodowca pędziła w dół z ogromną siłą. Wpatrywałam się w ten żywioł dłuższą chwilę.
Dalsza trasa prowadziła dnem U-kształtnej doliny. Nim jednak ruszyliśmy na spotkanie z lodowcem,... ...zatrzymaliśmy się w brzozowym zagajniku, żeby odpocząć trochę od palącego słońca. Dziewczyna na pierwszym planie po lewej to Ania, która opiekowała się nami w Gruzji i dzięki której - między innymi -  wyjazd był bardzo udany. Chłopak w zielonej koszulce to Lasza, Swan, przewodnik który towarzyszył nam zarówno w czasie tej wycieczki, jak i w czasie zwiedzania Uszguli.   Po krótkim postoju pomaszerowaliśmy dalej. Trasa - jak widać - jest oznakowana. Swanetia - najpiękniejszy, a zarazem najbiedniejszy skrawek Gruzji - mocno stawia na turystykę. Przez dwie dekady szerzyła się tu przestępczość. W 2004 r. Micheil Saakaszwili przy pomocy komandosów zaprowadził w Swanetii porządek. Nie wszyscy jeszcze wiedzą, że jest tu bezpiecznie, ale gdy fama pójdzie w świat, to ho, ho... zaroi się na tych górskich szlakach! Lasza zapatrzył się w chmury, wśród których skryła się Uszba. Matterhorn Kaukazu jest kapryśny i nie zawsze chce pokazać swą charakterystyczną sylwetkę (dwa strzeliste wierzchołki opadające w dół niemal pionowymi ścianami). Od brzozowego zagajnika droga wiodła niemal cały czas po skalnym rumoszu.
Większe głazy były stabilne. Gdy wypadało postawić stopę na mniejszym odłamku, lepiej było najpierw sprawdzić nogą, czy nie jest chybotliwy. Łatwiejsze do przejścia odcinki też się trafiały.  Mimo że nachylenie dna doliny było w tej części mniejsze niż na odcinku trasy prowadzącym przez las, to i tak nurt potoku był dość bystry.  Góra, z której spływa lodowiec Chalaadi to Czatyn-tau (4370 m n.p.m.). Szczyt ten (znany też pod nazwą Chatini) po raz pierwszy został zdobyty w 1936 r. (zespół gruziński). Polakom udało się wejść na Czatyn w lipcu 1974 r. (Czesław Bajsarowicz, Piotr Garbaczewski i Bogdan Nowaczyk). Pogoda nam sprzyjała w czasie tej wycieczki. Po rosyjskiej stronie były ciężkie chmury, a nad nami piękne słońce.
Odcinek od mostku do czoła lodowca to ok. 1,5 km. Różnica wysokości do pokonania - 240 m. Przyznacie, że łatwizna. Jedyną uciążliwością wędrówki doliną potoku Chalaadi był skalny gruz.   Gdy dotarliśmy do głazu ze znakiem końca szlaku grupa karnie się zatrzymała. Podchodzenie na bliską odległość do czoła topiącego się intensywnie lodowca nie jest w pełni bezpieczne. Odpadnięcie kawałka lodu jest wprawdzie mało prawdopodobne, jednak cały czas słyszeliśmy spadające ze zboczy kamienie. Lasza machnął ręką, że możemy iść dalej. Pokazał nam też dokąd sięgał lodowiec, gdy przychodził tu jako chłopiec razem ze swoim dziadkiem. Sporo go ubyło w ciągu kilkunastu lat.  Po chwili rozbiliśmy obozowisko na wysokości 1920 m n.p.m. u stóp lodowego jęzora.
Przedarłszy się przez morze kamieni,... ...zrobiłam sobie pamiątkowe zdjęcie na tle lodowca. Dla tych niebieskości warto było tu podejść. Niby wiem skąd się ten błękit bierze,... a mimo to jest on dla mnie fascynujący. Gdy skończyliśmy sesję zdjęciową Lasza zarządził odwrót.
Trochę się ociągałam z opuszczeniem tego miejsca (chciałam mieć lodowiec przez chwilę tylko dla siebie)... ...i nim się zorientowałam wszyscy zniknęli z pola widzenia. Wszyscy prócz Laszy. Widzicie go po lewej stronie zdjęcia? Przyspieszyłam kroku, bo trzeba przecież było dogonić grupę. Trudno powiedzieć kto był bardziej zdziwiony - ja czy pozostali uczestnicy wycieczki - gdy nagle znalazłam się na samym przodzie. Lasza poprowadził mnie znanym sobie skrótem przy strumieniu. Ostatni będą pierwszymi... Te słowa nabrały właśnie dosłownego znaczenia. A Swan miał szelmowską minę...   W znanym Wam już zagajniku,...
...w pobliżu szumiącego strumienia Chalaadi zrobiliśmy sobie znowu przerwę na lenistwo.  Nie mając nic innego do roboty uganiałam się za pszczołami masowo uwijającymi się wśród ostrożeni lancetowatych (sądząc po ilości krów na drogach i uli w różnych dziwnych miejscach, Gruzja powinna być krajem mlekiem i miodem płynącym). Chowały się jednak bestie niemal całe w tych purpurowych rurkowatych kwiatach zebranych w koszyczki (tylko kuperki im wystawały). Wobec braku udanego zdjęcia fauny, pokazuję tylko florę.     Bergenie. Takie same jak u nas. Mniszki też niczym się nie różnią od tych z naszych trawników. Tego zielska nie znam, ale puszyste kwiatostany wydały mi się bardzo urodziwe. Wypoczęci ruszyliśmy ścieżką w dół - obok miejsca, gdzie rzeczka ją podmywa,...
...przez las... ...do wiszącego mostku. A przy mostku czekała na nas niespodzianka. Stęskniony Awto, nie szczędząc swego mercedesa, przyjechał po nas pokonując po drodze setki dziur w szutrowej drodze i dwa brody (niewielkie wprawdzie, ale zawsze). Mieliśmy dzięki temu więcej czasu na szwendanie się po Mestii, którą pokażę w następnej galerii. Dziękuję:-)

najbliższe galerie:

 
Gruzja - Lodowiec Chalaadi
1pix użytkownik rozmusiaki odległość 0 km 1pix
Gruzja - Lodowiec Chalaadi
1pix użytkownik margo odległość 2 km 1pix
Droga do Swanetii
1pix użytkownik dispar odległość 3 km 1pix
Gruzja - Mestia
1pix użytkownik margo odległość 3 km 1pix
Gruzja:  Mestia
1pix użytkownik magdalena odległość 3 km 1pix
Gruzja - Uszba i Lake Koruldi
1pix użytkownik nola76 odległość 3 km 1pix

komentarze do galerii (22):

 
dispar użytkownik dispar(wpisów:5244) dodano 28.07.2013 07:28

Nasza gospodyni w Mestii polecała nam tę trasę, tym bardziej, ze mógłbym dojechać aż do mostka.
Może następnym razem. Bo warto.
Bardzo fotogeniczne te ciemne chmury nad Rosją.
Pozdrawiam serdecznie:)

zibid użytkownik zibid(wpisów:2267) dodano 06.01.2013 20:04

pięknie - jak tak to daję 10 pkt :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 06.01.2013 19:47

Zibid - zrobione:-)

zibid użytkownik zibid(wpisów:2267) dodano 06.01.2013 19:41

20,22 i 27 - świetne ujęcia i piękne barwy . Pełen majestat Czatyn-tau.
20 wrzuciłbym jako wizytówkę galerii.
Pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 06.01.2013 19:22

Baaardzo dziękuję wszystkim, którzy wirtualnie przespacerowali się ze mną do lodowca Chalaadi:-)))

Pipol,
Cieszę się bardzo, że Ci się podobało:-) Obawiam się, że w porównaniu z Uszguli każda kolejna galeria wypadnie blado:-(

Zuzko,
W Swanetii mnóstwo jest pięknych miejsc. Niestety mnie dane było tylko niektóre spośród nich zobaczyć.

Halszko,
Samozaparcie było mi potrzebne w drodze do lodowca Gergeti pod Kazbekiem. Ta wycieczka to był raczej spacer:-)

Wiesiek,
Nazwy własne z sieci. Polski przewodnik po Gruzji jest jeden ("Gruzja i Armenia oraz Azerbejdżan" Bezdroży) i niewiele informacji w nim jest. Niezły jest podobno przewodnik Pascala po angielsku, ale nie mam go. Problem z wyszukiwaniem w necie informacji o Gruzji polega na tym, że nazwy własne są tłumaczone w różny sposób (oryginalne są przecież po gruzińsku) i trzeba próbować różną pisownię wrzucać Google (Czatyn-tau – Chatini, Chalaadi – Chalati, itp.). Przy opisie tej galerii niewiele się napracowałam, ale lepiej nie pytaj ile blogów i najróżniejszych stron po polsku i po angielsku przewertowałam, żeby opisać Uszguli;-) Teraz buszuję w sieci w poszukiwaniu wiedzy o Mestii. Prawdziwa harówka:-(
Buty to ważna sprawa jeśli chodzi o Gruzję. Nam powiedziano, że typowo górskie nie są konieczne, bo dużo dźwigania, a potrzebne będą w zasadzie tylko po to, żeby podejść do lodowca Gergeti. Zabrałam buty tego typu, w jakich Sharon przemierzała Bangladesz (podeszwa o doskonałej przyczepności i ochrona dużego palca). Sprawdziły się znakomicie i w zupełności mi wystarczyły. Buty trzymające kostkę byłyby jednak odpowiedniejsze na górskie eskapady. W turystycznych sandałach (w jakich Ciebie widać na zdjęciach z podróży) ciężko byłoby wspiąć się na granicę z Azerbejdżanem przy Dawid Garedży czy nawet spacerować po Upliscyche).

Margo,
Coś mi się wydaje, że już niedługo zrobisz sobie podobne zdjęcie;-)

Satan,
Tobie - jako wielkiemu miłośnikowi gór i szlaków mało uczęszczanych - bardzo by się w Gruzji podobało.

Walizko,
Ciarek na plecach nie czułam, ale ten błękitny kolor i świadomość wieku lodu były ekscytujące:-)

Konwalio,
Miło mi, że spodobał Ci się kaukaski lodowiec i że nie przegrał w rywalizacji z alpejskimi;-)

Tamo,
Chmury w tym przypadku dodały nie tylko uroku, ale też nieco dramaturgii. Pogoda była dla nas baaardzo łaskawa:-)

Doracz,
Jestem pewna, że Gruzję jeszcze odwiedzisz i nie wykluczam, że cały kolejny pobyt spędzisz w Swanetii (choć Tuszetia też jest podobno wspaniała - niestety nie byłam). Tak na zachętę wrzucam link, który umieściłam już pod jednym ze zdjęć z Uszguli http://www.grandhotelushba.com/uploads/marshruti_logo.pdf
Można się rozmarzyć patrząc na te trasy:-)

Piorusny,
D90 jest mojego syna (ja mam D40). Eksperymentalnie zabrałam ten aparat do Gruzji i zdarzało się, że klęłam, bo jest cięższy od D40, który doskonale pasuje do kobiecej ręki. Mówią, że nie aparat robi zdjęcia, a jednak… Obiektyw ten sam (Sigma 18-125), umiejętności fotografa te same (niewielkie), a jakość zdjęć zupełnie inna…
Doskonale pamiętam Twoje galerie z USA i Meksyku i nadal ubolewam, że je skasowałeś. Słowa „Bardzo ładnie Magdalena”, to dla mnie ogromny komplement:-)

Strabsenfilm,
Metryka nieważna – ważne to, co w duszy gra. Wierzę, że wybierzesz się do Gruzji:-)

Mgfoto,
Fajnie, że się podobało, mimo braku wodospadów;-)

Nola,
Następne galerie oczywiście będą. Być może wpłynie to na zmianę Twoich planów i wybierzesz się na Zakaukazie wcześniej niż w 2014:-)

Marioli,
Nie widzę przeszkód, byś jeszcze w tym roku się przeszła. Chcieć, to móc:-)

Ula,
To mnie bardzo miło widzieć Cię w swoich progach:-)

Elu,
Z pierwszego odcinka trasy (4,5 km) są tylko 4 zdjęcia – nie było czego pokazywać. Dopiero od mostku zrobiło się ciekawie widokowo.

Pozdrawiam Was serdecznie:-)))

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7000) dodano 27.12.2012 22:48

Bardzo atrakcyjna wędrówka.Co Ty wygadujesz pod pierwszą fotką? :-) Takie widoki i mało atrakcyjne? Chyba ,że ich nie pokazałaś...
Czekam na więcej gruzińskich obrazków... Pozdrawiam serdecznie:-)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5454) dodano 26.12.2012 20:20

Miło Cie widzieć Magdaleno, :))))
Pieknie pokazujesz Gruzje;)))
Pozdrawiam jeszcze swiatecznie:))

marioli użytkownik marioli(wpisów:1031) dodano 23.12.2012 18:24

Też bym tak chciała przejść się tym szlakiem.
Pozdrawiam

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6546) dodano 23.12.2012 17:56

Fajna, interesująca galeria, no i wyprawa oczywiście też:) czekam na następne galerie z Gruzji!:)
pozdrawiam:)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6107) dodano 23.12.2012 13:38

Jeszcze piękniej! I potok szumi, i górki radują oczy! Pozdrawiam serdecznie :)

strabsenfilm użytkownik strabsenfilm(wpisów:790) dodano 23.12.2012 13:11

Patrząc na takie górskie galerie i błękit lodowca żal, że na kark wpełzł już ósmy krzyzyk. Ale popatrzeć było warto. Pozdrawiam:)

piorusny użytkownik piorusny(wpisów:62) dodano 23.12.2012 08:49

Czasami zaluje ze sprzedalem D90,
Niebieski kolor w lodowcu jest to nic innego jak bardziej skompresowane warstwy lodowca i troszke starsze,

Bardzo ladnie Magdalena

doracz użytkownik doracz(wpisów:950) dodano 23.12.2012 01:51

Boska Swanetia. Zazdrość mnie zżera. Przepiękna galeria. Pozdrawiam serdecznie :)

tama użytkownik tama(wpisów:2970) dodano 22.12.2012 23:46

Ciekawa opowieść z osobistymi wrażeniami, takie lubię. Piękne miejsce, trasa niezbyt uciążliwa, krajobrazy wdzięczne do utrwalenia, a za chmury z których nie spadnie kropelka i zza których wygląda słońce zawsze jestem wdzięczna, bo tylko uroku dodają. Pozdrawiam :)

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 22.12.2012 21:12

Jak dla mnie przepiękne rejony.
Uwielbiam takie miejsca.
Byłam wiele razy na lodowcach.Ten błekit jest niesamowity.
Bardzo udana galeria.
Pozdrawiam-)

walizka użytkownik walizka(wpisów:612) dodano 22.12.2012 19:14

Tu podoba mi się jeszcze bardziej, jest bardziej dynamicznie i widoki w paru miejscach warte grzechu. Niezwykłe są zdjęcia topniejącego lodowca, takie bliskie podejście do jego czoła może wywoływać ciarki na plecach.

satan użytkownik satan(wpisów:2986) dodano 22.12.2012 15:45

Fajna wycieczka, na pewno inspiracja do wyboru Gruzji, jako wakacyjnej marszruty!

Pozdrawiam ;-)

margo użytkownik margo(wpisów:2549) dodano 22.12.2012 15:36

Jeszcze nie widziałam wcześniejszej galerii, więc tej mogę śmiało dać dychę i nie zastanawiać się która z nich jest lepsza. Mnie się podobało i to bardzo. Twoje zdjęcie z lodowcem w tle jest bardzo fajne. Też pewnie bym sobie takie zrobiła. Pozdrawiam.

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:1921) dodano 22.12.2012 12:51

Milutko się wędrowało klikając myszką.
Ciekawie snujesz narrację. te nazwy własne to z pamięci, notatek, czy przewodnika?
Trasa niemiła dla stawów skokowych, mieliście w kraju informację o zabraniu stosownego obuwia?
Błękit lodowca zaiste miły dla oka mimo sporych "zabrudzeń", woda po jego stopieniu mętna, szara, pfuj.
Pozdrowionka.

halszka użytkownik halszka(wpisów:2650) dodano 22.12.2012 12:23

Interesująca galeria,ciekawe kadry z opisem:) Gratuluję wyprawy i samozaparcia:))

zuzka użytkownik zuzka(wpisów:143) dodano 22.12.2012 12:07

Piękne miejsce

pipol użytkownik pipol(wpisów:8758) dodano 22.12.2012 09:15

Kolejna super galeria, ale tamta bardziej przypadła mi do gustu. Wesołych Świat !! ALLELUJA (jakby powiedział Grigorii Sakaszwili)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!