m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
A teraz więcej obrazu. Wszystkie prezentowane tu zdjęcia, zostały zrobione po stronie serbskiej. Wklejone celowo trochę chaotycznie, ale zjeździłem Przełom kilkakrotnie i w obie strony i za każdym razem widziałem go nieco inaczej Droga po stronie serbskiej może nieco gorsza, ale zdecydowanie piękniejsza widokowo Decyduje o tym wyższe położenie, co otwiera zupełnie inną perspektywę na Przełom Po stronie rumuńskiej droga biegnie wzdłuż brzegu, tylko kilkanaście metrów ponad poziomem wody Mănăstirea Mraconia. Najstarsze dokumenty o światyni pochodzą z 1453 roku Wykuty w skale pomnik legendarnego wodza Traków - Decebala
Pomnik Decebala, nieco dalej Mănăstirea Mraconia Mănăstirea Mraconia. Obecna cerkiew jest repliką światyni z 1453 roku Mănăstirea Mraconia. Przepięknie położona, widoczna jest z odległości wielu kilometrów Cazanele Mari - Wielki Kocioł. Najpiekniejsze miejsce w Przełomie Mănăstirea Mraconia. Zniszczona została podczas wojny rosyjsko tureckiej w 1878 roku, później odbudowana, w 1968, po wybudowaniu zapory, przeniesiona na obecne miejsce Cazanele Mici - Mały Kocioł. Dlaczego mały? Przesmyk między obu kotłami ma około 120 metrów szerokości - Wisła przy nim, to strumyczek
Cazanele Mici - Mały Kocioł. To co jest duże? Wszędobylska tu kłokoczka południowa, u nas bardzo rzadka i chroniona. Tak opisałem i popełniłem błąd, bo kłokoczka to - NIE JEST. Prawdą jest tylko to, że tu, to coś jest wszędobylskie, a u nas kłokoczka jest rzadka Dziki i zdziczałe świnie, które często spacerują sobie tu po drodze, będą miały niezłe amciu Ktoś miał świetny pomysł na własne mieszkanie Gratuluję i zazdroszczę... Żyli w pięknym miejscu. Tu też spoczęli na wieki...
Przełom poniżej Golubac'a Donji Milanovac. Sympatyczne, małe miasteczko, jedyne po serbskiej stronie w środkowei części Przełomu. Przybijają tu na krótki postój turystyczne hotelowce, jak ten wspomniany we wstępie. Donji Milanovac. Włócząc się po Przełomie, tu staraliśmy się przeżyć w jakiejś nadbrzeżnej kafejce, przy kawie, piwie i lodach, najgorętsze godziny południowe Dobrych przewodników turystycznych po Serbii nie ma. Istniejące wydawnictwa zachodnie, to dyletanctwo. Mapy też. Podawane w nich informacje o przejściach rzecznych są nieprawdziwe Stary port rzeczny, raczej nie działający zbyt intensywnie. Przejścia granicznego do Rumunii tu nie ma. Tekili też nie było... Koniec Przełomu. Dunaj poniżej zapory rozlewa się coraz szerzej
Tzw. hiacynty wodne wraz z inną roślinnością wodną, tworzą kożuch tak gęsty, że czaple chodzą po nim jak po stałym lądzie Ja też tu mieszkam... Kłokoczka południowa - to NIE JEST. Ale co to to jest  - nie wiem. Jak ktoś wie, to proszę o poratowanie Ram. Niewielka, zapomniana od Boga i ludzi, mieścina na prawym, południowym brzegu Dunaju, tuż przed Przełomem. Tu czas stanął w miejscu Można stąd przeprawić się promem na drugi brzeg, do Banatska Polanka, skąd już tylko kilkanaście kilometrów do przejścia granicznego między Serbią i Rumunią w Kaluderovie Ruch jest niewielki, ale możliwości promu też ograniczone: zabiera około 12-15 samochodów, więc lepiej nie czekać do ostatniej chwili z przeprawą. Koszt przeprawy, to 10 EUR lub równowartość w dinarach
W tle ruiny fortecy Ram wybudowanej w XII wieku przez władających tą krainą Węgrów.  Prom kursuje kilka razy dziennie, mniej więcej, co 3 godziny. W drodze do innej naddunajskiej fortecy - zamku Golubac Zamek Golubac. Największa, najpiekniejsza i najważniejsza twierdza strzegąca wejścia do Przełomu Dunaju. Wybudowana w XII wieku, również przez Węgrów, przejęta w 1391 roku przez Turków Dopiero na miejscu dotarło do mnie, że twierdza Golubac, a opiewany w polskiej mitologii rycerskiej Gołębiec, gdzie zginął w 1428 roku najznamienitszy rycerz ówczesnej Europy, Zawisza Czarny z Grabowa, herbu Sulima, to... to samo... Uświadomił mi to młody chłopak, student z Belgradu, który dorabiał tu wywożąc łódką na środek rzeki turystów w celu pokazania ruin zamku od strony wody. Opowiadał przy tym historię Zawiszy, z dumą podkreślając, że to ich, serbski bohater narodowy Pamiętając o sojuszu turecko serbskim, ale też nie chcąc drażnić dumy narodowej bardzo sympatycznego młodzieńca, nie indagowałem go, jakie są przesłanki zaliczenia Zawiszy Czarnego do panteonu serbskich bohaterów. W końcu od nadmiaru wielbicieli Zawiszę głowa już nie rozboli, zwłaszcza że...
Wzięty do niewoli, głupio i niepotrzebnie stracił tę głowę, i to zupełnie dosłownie, będąc brutalnie ścięty przez kłócących się o niego janczarów. Ale w końcu sam zrezygnował z ewakuacji na drugi brzeg wraz z resztkami wojsk Zygmunta Luksemburskiego... Jego to bowiem, Zygmunta Luksemburskiego odwrót po klęsce pod Golubac'em osłaniał. Zygmunta, cesarza i króla Niemiec, Węgier, Czech, czegoś tam jeszcze, Elektora Brandenburskiego, wszystko w jednej, jego, znamienitej Luksemburskiej osobie... Zupełnie jakby zapomniał, bo przecież dobrze wiedział, że to ten sam Zygmunt Luksemburski, który usiłował wbić Jagielle nóż w plecy, nasyłając swoje wojska na Ziemię Sądecką, dokładnie w dniu bitwy pod Grunwaldem, w której Zawisza uczestniczył Jakby zapomniał, że to ten sam Zygmunt Luksemburski, który jeszcze w 1392 roku, będąc wówczas szwagrem Jagiełły i Jadwigi, planował do spółki z Krzyżakami dokonać rozbióru Polski Paradoksalnie to dzięki Krzyżakom  mówimy nadal nie po niemiecku. Ale wcale nie dlatego, że Krzyżacy uznali plan Zygmunta za straszne świństwo, lecz dlatego, że sami chcieli całość lub jeszcze więcej Ale Zawisza wypełniał zobowiązania sojusznicze Jagiełły, który aktualnie prowadził inne interesy z od urodzenia mówiącym po niemiecku, byłym szwagrem Zygmuntem, który tak Polskę ukochał, że chciał ją mieć dla siebie
Że bluźnię historycznie? Bo ja wiem... Myślę jednak, że pomagając innym, warto też pamiętać o swoim interesie, a nie w przegranej już sprawie upajać się hasłem Za Wolność i Pomyślność... Waszą Tablica upamiętniająca miejsce śmierci polskiego rycerza, Zawiszy Czarnego z Grabowa herbu Sulima, przy źródle Jego imienia Nie możemy odmówić sobie tej przyjemności i nie wrócić jeszcze raz w okolice Cazanele Mari I kolejny raz chłonąć perspektywę Przełomu Dunaju w jego najpiękniejszym odcinku Tuż obok - Cazanele Mici Też niezapomniane...
Mănăstirea Mraconia. Po chyba pięćdziesiątym ujęciu, wydałem sobie jednak zakaz fotografowania... ...mimo, że coś mi mówi, że jeszcze tu wrócę. A Was namawiam: nie pożałujecie...

najbliższe galerie:

 
Serbia - Golubac, twierdza
1pix użytkownik valt69 odległość 1 km 1pix
RO 04. 2012 cz 07 Góry Locvei
1pix użytkownik irasek_palownik odległość 1 km 1pix
RO 04. 2012 cz 08 Sfanta Elena (Św.  Helena)
1pix użytkownik irasek_palownik odległość 3 km 1pix
Golubac
1pix użytkownik claude odległość 5 km 1pix
Serbia-Golubac
1pix użytkownik tereza odległość 6 km 1pix
PRZEŁOM DUNAJU - 2011 - ROMANIA
1pix użytkownik przemyslaw odległość 15 km 1pix

komentarze do galerii (33):

 
voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4620) dodano 13.03.2017 19:16

Za daleko samochodem, mój młody by mnie zamęczył pytaniami: daleko jeszcze ?

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 13.03.2017 19:14

Samochodem! Wyłącznie, piękna trasa zarówno po stronie serbskiej, (ładniejsza widokowo), jak i po stronie rumuńskiej

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4620) dodano 13.03.2017 19:12

Samochodem tam jeździcie czy samolotem?

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 13.03.2017 19:09

A żebyś wiedział!...:))
Później byliśmy tam jeszcze dwu albo trzykrotnie. Ostatni raz wpadliśmy pod prąd hord tzw."uchodźców" w 2015, gdy jeszcze nikt nie wiedział o co chodzi. Trochę spanikowaliśmy.
Ale jak mieszkać, to raczej po stronie rumuńskiej.
W tym roku chyba znowu będziemy kręcić się gdzieś w pobliżu...;)
Pozdrawiam!

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4620) dodano 13.03.2017 18:55

też ładnie

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6786) dodano 08.08.2013 14:33

Przemysław łódkę na Twoim zdjęciu widziałam;) Ale student może już dostał pracę na stałe i nie musi dorabiać;) No i może rzeczywiście w ciągu ostatnich 2 lat sie coś zmieniło:)
Ja nie chcę pożyczać auta, a autobusy wiem, że jeżdżą, bo miła pani z hotelu przesłała mi fajnego linka, gdzie mogę sprawdzić wszystkie połączenia w całej Serbii;) Autobus zresztą jedzie tylko 2,h z Belgradu, więc nie jest tak źle;)
Dzięki i pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 08.08.2013 14:09

PS: to właśnie ta łódka na zdjęciu 35!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 08.08.2013 14:07

Witaj Nola! Serbia to normalny kraj. Do Golubaca jest połączenie autobusowe. W Golubacu spotkałem m.in. dwie dziewczyny z Polski podróżujące w ten sposób, lokalnymi połączeniami po całej b.Jugosławii. Można też wypożyczyć auto, co podobno wcale nie wychodzi drogo - to z kolei mówili inni Polacy spotkani właśnie na łódce na Tarze. Wypożyczali auto w Belgradzie z opcją na wyjazd poza Serbię. Statków wycieczkowych w Golubacu nie było. Wypływałem jedynie na Dunaj łódką ze studentem, który tak sobie dorabiał pod ruinami zamku. Ale może zaszły zmiany i oferują taką opcję np. licznie powstające pensjonaty. Powodzenia!

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6786) dodano 08.08.2013 13:48

17 i 35 podoba mi się:)
Fajna i ciekawa galeria, piękne miejsce:) Zastanawiam się właśnie czy warto jechać z Belgradu do Golubaca, z tym że autobusem a nie samochodem.
Chciałabym się też przepłynąć łódką/statkiem po Dunaju, tylko nie wiem czy jest to możliwe w tej okolicy;)
pozdrawiam:)

magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 24.02.2013 19:27

Wspaniałe widoki .Pozdrawiam :)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3887) dodano 13.02.2013 14:22

Ładnie pokazane i opisane.Pozdrawiam:)

d-b użytkownik d-b(wpisów:581) dodano 12.02.2013 20:06

Przemysławie, widocznie to już takie były te lata... :-) że wszystkim marzyli się wirtuozi klawiatury :-))) choć w Twoim przypadku miało być to przejsciowe przed bogatszą (obszerniejszą) karierą :-)))
B. w ten właśnie sposób ukończył Szkołę Podstawową na fortepian :-) i równie usilnie wygrywał gamy i nie jakieś tam, tylko pasaże :-)))
Przemysławie, Twoje wspomnienia są skromne, jeśli weźmiesz pod uwagę, że B. ćwiczył całe godziny na klawiaturze wyciętej z kartonu, z fachowo wymalowanymi klawiszami, a że niestety nie były one zrobione z kości słoniowej, tylko pomalowane tuszem... dźwięk ich był więcej niż koszmarnym głuchym stukotem wydawanym od dotyków delikatnych palców... do dziś pamiętam tę mordęgę... a dwa dni w tygodniu, miałem dostęp do prawdziwego pianina, gdzie następowała konfrontacja przelewanego potu z dźwiękiem szlachetnego drewna... już nie wspomnę, że zdarzały się dźwięki i mniej szlachetne... kiedy młotki uderzały o butelki po winie (ukryte w pudle przez równie miłujących muzykę :-))) ... takie już niestety były uroki ognisk muzycznych w domach ,,kultury" :-) prawdziwego, własnego instrumentu nie doczekałem nigdy, choć nie powiem, instrument ten (no teraz może ten szlachetniejszy, czyli fortepian) darzę specjalnymi względami... niestety, kariera legła w gruzach...
Może jesli dotrą te nasze wypociny do Richarda Claydermana, zauważy chłopina, jaką mógł mieć konkurencję na rynku muzycznym, gdyby te polskie pacholęta przed laty miały stworzone lepsze warunki do muzycznej edukacji, bo zaparcia i telentu odmówić im absolutnie nie można :-))))))))))))

Zauważ Przemysławie, jakież to myśli napłynęły z nurtem Dunaju :-))) ma ta rzeka niespotykaną moc :-)

Aby nie zanudzać, o znaczkach nie wspomnę :-))) choć klaserów z kilkunastu lat zalega na półkach przynajmniej tuzin cały... może kiedyś i o tym... nawet galeria mogłaby powstać, tematów z życia mnóstwo się ciśnie...
Pozdrawiamy jak zwykle serdecznie :-)

kapsell użytkownik kapsell(wpisów:884) dodano 12.02.2013 18:38

Z przyjemnością oglądnąłem i poczytałem:-), a muzyczna historia była bardzo ciekawa:-) Pozdrawiam.

satan użytkownik satan(wpisów:3226) dodano 12.02.2013 17:25

Bardzo ładne miejsce i ciekawie przedstawione. Czekam na kolejne galerie z tych okolic.


Pozdrawiam ;-)

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 12.02.2013 00:17

Bardzo ciekawa prezentacja, wnoszaca wiele przydatnych informacji.
3- dla mnie naj. Masz swoj styl - interesujaco gawedzisz:)
Pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 12.02.2013 00:02

D-B:
Spływy, ognisko, namiot, wędrówki rowerowe i piesze – wszystko to było. Z przyczyn naturalnych większość z tego mam już za sobą i to se ne vrati. Taka jest kolej rzeczy. Ale coś wciąż zostało i wciąż wierzę, że coś jeszcze będzie mi dane. A jeśli nie, to i tak dostałem dużo. Jednak nigdy nie grałem na gitarze, ani na żadnym innym instrumencie. Zawsze robił to ktoś inny, a ja słuchałem i zawsze wolałem słuchać. Wywołaliście jednak z mojej pamięci pewne dość zabawne zdarzenie, właściwie nawet dwa, z których jedno, a propos muzyki, opowiem tu, publicznie. Otóż moja Mama w swoich planach dotyczących mojej przyszłości umyśliła sobie, że zostanę sławnym muzykiem. A ponieważ była osobą raczej stanowczą i konsekwentną, to sprawa już w momencie narodzin tego pomysłu, była poważna. I tak w pewnym momencie, w domu wylądowało pianino. Pamiętam te piękne, złocone litery – PETROF. Bo pianino było produkcji czechosłowackiej. Ale właściwie, te złote litery, to była jedyna rzecz, którą w nim lubiłem. Ponieważ jednak byłem pacholęciem spokojnym i spolegliwym, cierpliwie męczyłem na nim różne gamy i takie tam, a Mama żyła w błogiej nadziei, że usłyszy w moim wykonaniu swoją ulubioną serenadę Schuberta. Oczywiście, wolałbym w tym czasie, zamiast bębnić w klawisze, zajmować się czymś zupełnie innym. Długo też nie zdawałem sobie sprawy, że może być gorzej. Plany mojej Mamy co do mojej przyszłości, szły znacznie dalej. Miałem w grafiku rozpisane, że zostanę wirtuozem wiolonczeli, a pianino, to tylko taki wstęp. Motywacja pewnie była typu, że „on taki malutki, a wiolonczela taka duża, jak to będzie pięknie wyglądało”. I stało się. Gdy osiągnąłem stosowny wiek i jaki taki wzrost, czyli 120 cm, zostałem doprowadzony na egzamin wstępny do szkoły muzycznej, postawiony przed WYSOKĄ KOMISJĄ, a pani za fortepianem uderzyła palcem w klawisz. Ile dźwięków słyszysz chłopcze, padło pytanie. Jeden, proszem Pana – grzecznie odpowiedziałem. Dobrze, odparł Pan z KOMISJI. Potem były dwa dźwięki, trzy i cztery i za każdym razem, coraz bardziej zdziwione: dobrze, doobrze, dooobrze, baaardzo dobrze, aż w KOMISJI zapanowało małe podniecenie. Po kolejnych próbach po szkole szła już fama, że GENIUSZ się objawił. Pani przy fortepianie skończyły się palce, zeszli się inni profesorowie i różne autorytety, aż w końcu ktoś zadał zupełnie niestosowne do podniosłej chwili pytanie: - powiedz nam MŁODY CZŁOWIEKU – (przed chwila byłem chłopcem), jak to możliwe, że potrafisz bezbłędnie rozróżnić tyle dźwięków brzmiących jednocześnie?? I wówczas zgubiła mnie wrodzona skromność i uczciwość niepokalana, a moja chwilowa sława ledwie objawionego geniusza, prysła jak bańka mydlana. Odparłem szczerze i zgodnie z prawdą: - ja nie słyszę, ale okno jest otwarte i widzę wszystko jak w lustrze, w odbiciu szyby. KOMISJA mi nawymyślała, że taki mały, a jaki bezczelny, oni czas tracą, Mama doznała szoku, a ja poczułem WIELKĄ ULGĘ, bo już nie musiałem na niczym i nigdy grać i zająć się moja ulubioną wówczas zabawą, tzn. przekładaniem w klaserze znaczków pocztowych z widokami z Afryki i gapieniem się godzinami w atlas geograficzny. I to na dzisiaj byłoby na tyle, bo już na oczy nie widzę i zaczynam robić błendy. Błędy – no mówię przecież! Dobranoc :))

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7477) dodano 11.02.2013 23:46

Widoki na Dunaj z góry całkiem zacne. Widzę, że wkładasz dużo serca w przygotowanie galerii, opisy są bardzo dobre:) Twoje bałkańskie podróże są bardzo ciekawe, może kiedyś i ja wsiądę w samochód i będę jeździł sobie po tych pięknych zakątkach Europy:)
Pozdrawiam.

info-kajak użytkownik info-kajak(wpisów:181) dodano 11.02.2013 22:42

Ciekawa historia Zawiszy, widoki przednie tylko woda za spokojna na kajak, no i kłokoczka to chyba nie jest. Pozdrawiam

piotr54 użytkownik piotr54(wpisów:788) dodano 11.02.2013 22:42

Taką galerię ogląda i czyta się z przyjemnością. Galeria wysokich lotów, z górnej półki.

d-b użytkownik d-b(wpisów:581) dodano 11.02.2013 21:35

O Dunaju zostało już powiedziane lub dopowiedziane chyba wszystko, zatrzymajmy się jednak ciut dłużej nad tematem, który zabrzmiał i przebrzmiał niestety zbyt szybko... Koncerty Noworoczne :-)
Szepnij Przemysławie, czy na czymś grasz :-) harmonia w Twych galeriach niespotykana... słów z obrazem oczywiście :-)
Kiedy obserwujemy już od jakiegoś czasu tę Twoją miłość do przyrody, to obsadzilibyśmy Ciebie wsród filharmoników jako pierwszego grajka na źdźble trawy, w historii tych koncertów byłbyś chyba pionierem :-) chyba, że faktycznie grywasz na wspomnianym akordeonie (w tej roli też nam pasujesz :-), no może harmonijka ustna... spływy, ogniska, namiot - masz chyba to wszystko we krwi :-) a może gitara?
Ech, Przemysławie... koncerty to już nasza tradycja, choć tegoroczny wiedeński niestety umknął... ale od kilku sezonów zaliczamy w Wielkopolsce podobną tradycję koncertów noworocznych, których głównym bohaterem jest Sinfonietta Polonia, więc rokrocznie Straussa słuchamy, nie rozdrabniajmy się już którego... :-)))
Piękny ten Twój Dunaj... a skoro przywołałeś Dunajec, to wspomnimy, że na jego punkcie, to chyba jesteśmy podobnie zakręceni :-))) ileż to już razy...
Pozdrawiamy serdecznie,
D&B

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 11.02.2013 21:30

Halszko, dziękuję. Ale to Ty mi tak podkręciłaś poprzeczkę, że 2 godziny wklejam zdjęcia, a potem 2 tygodnie pracuję nad opisem. Co do inspiracji koncertowej, to najszczersza prawda: mam to w moich oczach i wciąż słyszę muzykę. Co do muzyki: zdjęcia tego nie są w stanie oddać. ale Dunaj żyje i sam koncertuje. Wieczorem zwłaszcza, w nocy, nad ranem, nieustannie słychać ptactwo wodne, owady, rechot żab i przeróżnie, przedziwne odgłosy dochodzące z wody. Jest niesamowicie. Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 11.02.2013 21:15

Patryk, zanim dojedziemy nad Morze Czarne, gdzie marzy mi się już kavarma, będzie jeszcze i nie tylko... Pozdrawiam!

halszka użytkownik halszka(wpisów:2671) dodano 11.02.2013 21:07

Świetna prezentacja Przełomu Dunaju. Ciekawe i potrzebne mz wprowadzenie z logicznym podaniem informacji w punktach oraz nieco dowcipną inspiracją:) Zgadza się,Dunaj wcale nie jest "modry" nawet w samym centrum Wiednia (sprawdzałam osobiście parę razy w różną pogodę i byłam lekko zniesmaczona szaro-burym:) Sama zaś fotorelacja wspaniała okraszona ciekawymi podpisami.Przegląda się i czyta z prawdziwą przyjemnością!:) Dla mnie najlepsza i najpiękniejsza galeria Przemysława.Gratuluję i pozdrawiam:) P.S. Nasz Przełom Dunajca zaliczyłam kilka razy na różny sposób: pieszo i na rowerze do Czerwonego Klasztoru tam i z powrotem ze Szczawnicy,na tratwie polskiej i słowackiej w międzynarodowym towarzystwie ( wówczas uciekając przed burzą za każdą skałą:) To były fajne przeżycia i emocje:) Teraz zaczynam marzyć o Przełomie Dunaju i tej super widokowej trasie:))

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4831) dodano 11.02.2013 20:58

Dzięki, że tak nas karmisz Bałkańską przygodą, bo jest pięknie. Tym razem nieznajome mi widoczki, więc tym bardziej było ciekawie. A a propos Serbii to przypomniał mi się niepowtarzalny smak mięska z grilla w Leskovacu... mniam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 11.02.2013 20:41

Śnieżka: Decebal, rzeczywiście robi wrażenie, ale raczej nie powala. jest całkiem współczesny. Opiszę go w następnej galerii, z rumuńskiej strony. Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 11.02.2013 20:38

Surykatka: czyli z tym "modrym" to artystyczna ściema, bo także w Bułgarii, na granicy z Rumunią już zdecydowanie szaroburo-zielonawy. Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 11.02.2013 20:35

Dispar: w takim razie, następna galeria będzie z tej drugiej, rumuńskiej strony. Mnie Przełom tak wziął, że wracając w 2011 z Bułgarii, zamiast zaplanowaną trasą przez Deltę i Karpaty, pojechaliśmy jeszcze raz do Przełomu, właśnie na południowy serbski odcinek. Wtedy został wydany ZAKAZ FOTOGRAFOWANIA Monastyru Mraconia. Pozdrawiam!

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3379) dodano 11.02.2013 20:31

Jej, pięknie... Największe wrażenie na mnie robi ta rzeźba na fot. 6.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7307) dodano 11.02.2013 19:58

Malowniczo sobie Dunaj w tym zakątku Europy poczyna, cudnie tam... A że nie jest modry to również potwierdzam, przynajmniej nie ten niemiecki i nie węgierski ...
Pozdrawiam :-)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 11.02.2013 19:54

Jestem namówiony.
Byłem po drugiej stronie. Serbska zdecydowanie wygrywa widokowo.
Serbia, szczególnie ta południowa, faktycznie mocno klimatyczna.
Podobało się. W warstwie tekstowej, nawet bardzo.
Pozdrawiam:)

pablo87 użytkownik pablo87(wpisów:561) dodano 11.02.2013 19:51

pięknie tam. podobało się

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 11.02.2013 19:06

Przełom Dunajca, oczywiście, piękny. Kiedyś, kiedyś, zaliczyłem go kilkakrotnie pieszo za odpowiednią przepustką. Po polskiej stronie wcale nie jest łatwo, a jest miejsce pod Świnią Skałą, gdzie trzeba wyleźć prawie po ścianie jakieś 100 metrów, może więcej, do góry i potem znowu zejść, bo inaczej się nie da :))

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:3654) dodano 11.02.2013 18:59

Tylko pozazdrościć oglądania na żywo tak pięknych widoków.
P.s. Przełom Dunajca wcale nie brzydszy:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!