m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
W drodze powrotnej z Dawid Garedży do Tbilisi wstąpiliśmy do położonej w pobliżu miasteczka Sagaredżo katedry Ninocminda, czyli św. Nino. Święta Nino jest jedną z najbardziej znanych świętych w Gruzji. Urodziła się w Kapadocji między rokiem 268 a 276 i była gorliwą chrześcijanką. Według legendy miała widzenie, w którym objawiła się jej Matka Boska i poleciła udać się do Iberii, by głosić tam naukę Chrystusa. Nino dotarła pieszo na tereny dzisiejszej Gruzji wschodniej w roku 319 niosąc w ręce zrobiony przez siebie krzyż z dwóch gałązek krzewu winorośli związanych włosami. Krzyż z ramionami opadającymi półokrągło w dół zwany jest krzyżem św. Nino i jest dziś najczęściej używanym znakiem wiary i symbolem chrześcijaństwa w Gruzji. Nino swoją dobrocią oraz pobożnością wywarła ogromne wrażenie na miejscowej ludności. Według przekazów miała ona - tak samo jak Jezus, a potem apostołowie - moc uzdrawiania chorych. Wyleczyła między innymi królową Iberii Nanę. Gdy jakiś czas później król Mirian III zagubił się w lesie w trakcie polowania i odnalazł drogę dopiero po zwróceniu się o pomoc do Boga, w którego wierzyła Nino, para królewska z wdzięczności przyjęła chrzest. Miało to miejsce w roku 337 roku i zapoczątkowało chrystianizację Gruzji, drugiego po Armenii kraju, w którym chrześcijaństwo stało się religią państwową. Katedra Ninocminda pochodzi z VI w. Zgodnie ze wzmiankami historycznymi była poddawana pracom restauracyjnym w X i XI w., a nastepnie w roku 1671 i 1774. Po trzęsieniach ziemi w latach 1824 i 1848 nie została już odbudowana. Pozostały po niej tylko ruiny wschodniej apsydy z fragmentami muru. Pochodzące z XVI w. freski przedstawiają Matkę Boską z Dzieciątkiem (Hodigitria). Widać na nich ślady kul. W XVIII i XIX w. światynię dewastowali wandale z Dagestanu. Monaster otaczają pochodzące z XVI-XVII w. mury z basztami narożnymi. Kompleks jest ukwiecony i bardzo zadbany dzięki mniszkom ze znajdującego się tu obecnie klasztoru żeńskiego. To malownicze miejsce młode pary chętnie wybierają na ceremonie ślubne.
Jedyne zdjęcie, które zrobiłam w środku maleńkiego kościółka z poprzedniego zdjęcia. Zupełnie nie pamiętam jego wnętrza:-( Po obejrzeniu kilku gruzińskich świątyń wszyscy mieliśmy kompletny mętlik w głowie, a po tygodniu pobytu w Gruzji krzyczeliśmy: Tylko nie do cerkwi!. Obiekty sakralne Gruzini mają przecudne, ale jest tego tyle, że następuje przesyt.  Na terenie kompleksu znajduje się jeszcze pięknie zdobiona geometrycznymi wzorami ceglana dzwonnica wybudowana w czasach panowania króla Kachetyjczyków Lewana (1520-1574), której architektura wskazuje na wpływy kulturalne perskiej dynastii Safawidów, z którą dynamicznie rozwijające się gospodarczo w XVI w. Królestwo Kachetii utrzymywało w owym czasie dobre relacje. Łagodny i wilgotny klimat, a także żyzne gleby Kachetii sprzyjały rowojowi rolnictwa. Już w XVI w. region ten nazywany był „spichlerzem Kaukazu. Nie tylko winorośl znalazła tu doskonałe warunki do uprawy. Kachetia to także liczne sady oraz pola pełne pomidorów, arbuzów i melonów. W drodze do Tbilisi nie sposób nie kupić tych owoców od przydrożnego sprzedawcy, wylewających się z samochodu niczym wodospad.  W Kachetii spędziliśmy dwa dni. Prócz wyjazdu do Dawid Garedży odbyliśmy jeszcze całodniową wycieczkę po regionie, poznając różne jego urokliwe zakątki. Pierwszy przystanek w czasie tej wycieczki był przy stoisku z... Nie! Nie z kiełbaskami! Przecież już Wam pokazywałam ten gruziński przysmak jak byliśmy w Zugdidi i powinniście wiedzieć, że to czurczchele, a biały nalot to nie pleśń, tylko cukier puder. Orzechy są tak nawleczone na sznurek, że można jednym energicznym ruchem go wyrwać. Żując czurczchele (otoczka z owocowego kisielu jest gumowata) dotarliśmy do monasteru Bodbe - jednego z ważniejszych miejsc prawosławnej Gruzji. Tu znajduje się grób św. Nino, która zmarła ok. 338-340.
Po przekroczeniu bramy wejściowej w podniszczonym murze zbudowanym z cegieł mijamy wysoką czteropoziomową dzwonnicę. Wzniesiona ona została między 1862 a 1885. W 2003 roku wyremontowano ją.  Centralną budowlą kompleksu jest - pochodząca z IX w., gruntownie przebudowana w XVII w. - trójnawowa bazylika, z wysoką nawą główną i niższymi bocznymi. Zgodnie z legendą król Mirian III polecił zbudować w miejscu, gdzie została pochowana św. Nino mały klasztor, tak więc historia tego monasteru sięga IV w. Tak przynajmniej twierdzą Gruzini. Wewnątrz świątyni, do której prowadzą te pięknie rzeźbione drewniane drzwi, po prawej stronie od ołtarza, znajduje się grób św. Nino - niewiele wyższy od otaczającej go podłogi, pokryty płaskimi kamiennymi płytami, na których znajduje się trochę zatarty wizerunek leżącej świętej. Grób ten jest jednym z głównych miejsc pielgrzymek w Gruzji.  Prezbiterium i nawy boczne bazyliki zamknięte są półkolistymi apsydami. Świątynia stoi w ładnie utrzymanym ogrodzie ze starymi drzewami i strzelistymi cyprysami. Kompleks klasztorny zyskał szczególny rozgłos w późnym średniowieczu. Faworyzujący go królowie kachijscy, uczynili go miejscem swych koronacji.   Zniszczony w 1615 r. przez wojska szacha Abbasa I monaster został odbudowany w XVII w. Powstała przy nim szkoła teologiczna i działała jedna z największych bibliotek w Gruzji. Po przyłączeniu Gruzji do Imperium Rosyjskiego na początku XIX w. klasztor zaczął podupadać. W 1889 r. Bodbe odwiedził car Aleksander III Romanow i z jego inicjatywy utworzono tu klasztor żeński ze szkołą rzemiosła artystycznego.
W 1924 r. radzieckie władze zamknęły klasztor i utworzyły tu szpital. Po  odzyskaniu niepodległości przez Gruzję obiekt wyremontowano i monaster zaczął ponownie funkcjonować jako klasztor żeński.  Na tyłach bazyliki znajdują się schodki, które prowadzą do źródełka ze świętą wodą, która ma ponoć moc uleczania wszelkich chorób i dolegliwości. Gruzini nie tylko ją piją, ale również kąpią się w tej wodzie. Dojście od monasteru do źródełka zajmuje co najmniej 20 minut w jedną stronę, a ścieżka prowadzi przez chaszcze, mimo że jest uczęszczana przez miejscowych. Sercem Kachetii jest rozległa nizina rzeki Alazani. Pośrodku tej równiny wyrasta - niczym wyspa na morzu - wzniesienie, na którym rozsiadło się miasteczko Signagi. Miasteczko jest niewielkie. Liczy niecałe 3000 mieszkańców. W ostatnich latach zostało gruntownie odnowione i zyskało opinię jednego z najbardziej romantycznych miejsc w Gruzji. Jego położenie z panoramą na Równinę Alazańską zamkniętą na horyzoncie szczytami Wielkiego Kaukazu jest rzeczywiście niezwykle malownicze. Signagi było twierdzą. Mury obronne miasta powstały w 1762 r., a przy ich budowie brała udział cała okoliczna ludność. System murów obejmował obszar o powierzchni około 40 hektarów i miał nieregularny kształt (zamknięta krzywa łamana),  dopasowany do wzgórza, na którym zbudowano miasto. Całkowita długość murów twierdzy wynosi 2,5 km. Ich widok nieodparcie nasuwa porównanie z Wielkim Murem Chińskim. Południowy, najwyżej położony, fragment murów odrestaurowano i udostępniono do zwiedzania. System obronny był wzmocniony przez 23 wieże przystosowane do prowadzenia ognia krzyżowego.
Do wnętrza twierdzy można było się dostać przez cztery bramy oraz małe wejście pomocnicze. W XIX wieku część twierdzy przeznaczono pod zabudowę mieszkalną. Obecnie na niektórych odcinkach mury obudowane są domami.

W czasie, gdy my biegamy po murach, Awto odpoczywa w cieniu sosenki. Zostawiamy go tutaj i ruszamy na eksplorację miasteczka. Gospodarka Signagi opierała się niegdyś na produkcji wina i tradycyjnych dywanów. Obecnie głównym źródłem dochodu mieszkańców jest chyba turystyka. W czasach Związku Radzieckiego miasto dobrze prosperowało i było ważnym ośrodkiem rolniczym w okolicy. Ciężki kryzys ekonomiczny, który objął Gruzję po uzyskaniu przez nią niepodległości, znacząco odbił się na Signagi. Podupadające miasteczko zostało objęte rządowym programem rekonstrukcji zabytkowego centrum, współfinansowanym przez organizacje międzynarodowe. Signagi nie tyle zostało odnowione, co niemal wybudowane od nowa! Dzięki zakrojonej na szeroką skalę reklamie miejsce to stało się ważnym punktem na trasie wielu turystów.
Nie wiem skąd była ta para, ale bardzo mi się spodobała. Pięknie oświetlone Signagi tętni życiem po zmierzchu. Całą nową infrastrukturę dostosowano do potrzeb turystów, głównie zagranicznych. Powstały liczne hotele, restauracje i kawiarnie. Zanim wsiądziecie do tej bryczki, spójrzcie na zad konika! Jest cały w bliznach od bata woźnicy:-( Bryczka parkuje - w oczekiwaniu na chętnych na przejażdżkę - obok fontanny na placu Erekle II, stanowiącym centrum Signagi. Na tymże placu można kupić typową chińszczyznę sprzedawaną z łóżka polowego:-(  To nie są gruzińskie klimaty! Miasteczko jest niezwykle czyste i zadbane. Brak mu jednak wg mnie szlachetnej patyny. Od głównego placu odchodzą gwiaździście liczne uliczki. W którą by jednak stronę nie spojrzeć, to jest nieskazitelnie. Nie tylko w Signagi obok flagi gruzińskiej powiewa flaga Unii Europejskiej. Gruzini bardzo zabiegają o przyjęcie ich w poczet członków UE. Długa droga jeszcze przed nimi, by te europejskie aspiracje się spełniły. Bruksela oczekuje od Gruzji pewnej stabilności wewnętrznej i tego, by po wyborach parlamentarnych, w wyniku których doszło do zmiany władzy, cały dorobek reform ostatniej dekady władzy prezydenta Saakaszwilego i jego ekipy został zachowany.
Tą uliczką, odchodzącą w dół od centrum, wjeżdża się do Signagi. Równiutkie dachy, wszystko pod sznurek... Szczerze powiem, że nie czułam w Signagi specyficznej gruzińskiej atmosfery... Lokalny Don Kichot był wprawdzie pokryty patyną, ale mnie nie o taką patynę chodziło. Z lewej strony placu Erekle II odchodzi uliczka, na początku której stoi dom obrośnięty winoroślą. Gruby pień krzewu wyrasta z chodnika tuż przy murze budynku, a jego gałęzie oplatają między innymi ten balkon na piętrze. Zachęcona tym widokiem, poszłam uliczką w górę. Gdu dotarłam do - widocznej z tyłu - fontanny po lewej stronie ulicy, znalazłam się obok wejścia do niewielkiej hali targowej. W jej wnętrzu dopiero poczułam, że jestem jednak w Gruzji!
Mięso sprzedawane w typowy dla tego kraju sposób to nie jest może najfajniejszy obrazek, jednak zapewniam Was, że zajadając się przepysznymi mcwadi, czyli szaszłykami, nigdy nie miałam przed oczami jego widoku. Żebyście dłużej nie musieli patrzeć na te ochłapy, to alkohol...  ...kupimy u innego sprzedawcy (mimo że pan od mięsa był bardzo miły i zachęcał do spróbowania wina swojej produkcji). Tu oferta jest bogatsza. Po lewej jest czacza, obok stoi chyba białe wino, a po prawej czerwone. Wydaje mi się, że w tych dwóch butelkach w środku może być tkemali - popularny w Gruzji pikantny sos robiony ze śliwek z dodatkiem przypraw (kolendra, czosnek, ostra papryczka, sól, pieprz) i podawany do mięs, zwłaszcza szaszłyków.    Skoro mamy już alkohol, to trzeba nabyć jakąś przekaskę. Ser jest obowiązkowy. Marynaty też! Starczy jeszcze kupić pomidory, bez których w lecie nie może się obyć żaden posiłek,... ...wpaść do najbliższej piekarni po gorący puri - pszenny chleb, wypiekany w specjalnych okrągłych piecach zwanych tone, który w zależności od kształtu nazywany jest lawaszi (owalny - jak na zdjęciu), lub szoti (wrzecionowaty) - i już można organizować typowo gruziński piknik na zielonej trawce:-) Myśmy jednak nic nie kupili, bo...

najbliższe galerie:

 
Signagi
1pix użytkownik dispar odległość 0 km 1pix
GRUZJA-Kachetia.
1pix użytkownik irolek odległość 23 km 1pix
Park Narodowy Lagodechi
1pix użytkownik dispar odległość 42 km 1pix
Wielki Wodospad w Parku Narodowym Lagodekhi
1pix użytkownik dispar odległość 46 km 1pix
Gruzja - Dawid Garedża
1pix użytkownik margo odległość 47 km 1pix
Gremi
1pix użytkownik dispar odległość 48 km 1pix

komentarze do galerii (9):

 
magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 15.03.2013 21:49

Miło mi niezmiernie, że podobało się Wam w Kachetii. Pozdrawiam ciepło:-)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6784) dodano 07.03.2013 00:09

Ciekawie oprowadzasz po zakątkach tego pięknego kraju. Mam nadzieję, że uda mi się tam pojechać w przyszłym roku:) A Twoje galerie będą niezastąpionym przewodnikiem po Gruzji:)
pozdrawiam:)

magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 06.03.2013 21:14

Fajne serki :)Pozdrawiam :)

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 04.03.2013 11:18

Obejrzalam obie czesci... w odwrotnej kolejnosci;) Ta bardziej mi sie podoba:)
Moze dlatego, ze z powodu upalow nawet nie moge patrzec na jedzonko;)
A na serio, chyle czola przed Twoja praca. Nie wiem, czy jest jakis lepszy, bogato ilustrowany przewodnik po Gruzji:)
Pozdrawiam serdecznie Magdo:)

zibid użytkownik zibid(wpisów:2270) dodano 03.03.2013 20:00

Ciekawie pokazane i opowiedziane. Świetny klimat. Mam nadzieje że kiedyś tam zawitam. Po Twoich galeriach tylko tam jechać.
Pozdrawiam

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1991) dodano 03.03.2013 10:01

Piękne miejsce, z ciekawością obejrzałem galerię.

pablo87 użytkownik pablo87(wpisów:561) dodano 03.03.2013 01:50

piknie 32 chyba najbardziej przypadło mi do gustu. pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6240) dodano 03.03.2013 00:51

Pięknie. I smakowicie :))

tama użytkownik tama(wpisów:3010) dodano 02.03.2013 22:59

Zapisałam się na to białe wino, bo cokolwiek łyknę - jestem chora ;)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!