m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (29):

 
W Sarajewie pojawiłam się o 5 rano - uwielbiam nocne pociągi, autobusy, loty - bo bez katuszy porannego wstawania (wszak i tak trzeba wysiąść ze środku lokomocji) można podziwiać budzące się do życia miasto. Pierwsza napotkana przeze mnie żywa dusza, to ten psiak - odebrałam to jako dobry omen - był niezwykle podobny do mojej suczki. Ludzie czekający na przystanku na pierwszy trolejbus byli trochę mniej zadowoleni z towarzystwa tego kudłacza... Nie wiem czemu. Pierwsze promienie słońca padają na most, gdzie rozpętała się I Wojna Światowa - to właśnie tu miał miejsce zamach na arcyksięcia Ferdynanda. Tak piękny, spokojny poranek trudno wyobrazić sobie wszystkie okropności które miały miejsce na tej ziemi... Z dzieciństwa pamiętałam doniesienia o wojnie domowej (1992-95), a dla słów Sarajewo lub Bośnia ciężko było mi znaleźć jakieś pozytywne skojarzenie... Zaś po tym wyjeździe - trudno mi znaleźć sympatyczniejsze miejsce w mojej pamięci! Najbardziej charakterystyczny punkt - ryneczek i studzienka Sebilj - doskonały moment na  pierwszą kawę, jeszcze przed zmasowanym atakiem turystów...
Warto odwiedzić meczet... ...tylko bez psów, telefonów i broni... Miejscem gdzie można spędzić godziny jest Baščaršija, głowny bazar, gdzie oprócz chińskiego badiewia można znaleźć prawdziwe cudeńka, ręcznie wykonywane przez rzemieślników... ...fantazyjne fajki wodne... ..czy też wszelkiego rozmiaru tradycyjne dzbanki do parzenia kawy. Sarajewo jest miastem wielu religii, poza meczetem, synagogą, świątynia prawosławną jest tu także katolicki kościół - po latach waśni wszyscy uczą się na nowo żyć koło siebie.
Miejsca, gdzie wyrwy w chodnikach po uderzeniach bomb wypełniały się krwią ofiar zalano czerwonym plastikiem - tzw. Sarajewskie Róże przypominają przechodniom nie tak odległą historię... Jak wspomniałam we wstępie - w Sarajewie byłam na nogach okrągłe 24 godziny, po całodziennym zwiedzaniu, kręceniu się po mieście... ...wieczornym piwie, kolacji w jednej z licznych knajpek... ...do rana toczyła się ciekawa rozmowa pomiędzy podróżnikami w hostelu i przesympatycznym pracownikiem - jedno zdanie które powiedział bardzo zapadło mi w pamięć: wojna, ciągle o wojnie, dlaczego wszyscy zwiedzają np. ten tunel [zbudowany w trakcie oblężenia miasta, w czasie wojny domowej], jak mamy takie piękne góry, mamy festiwale, smaczne jedzenie, tani alkohol - chcemy zapomnieć o wojnie, chcemy, by ludzie widzieli, jaki to piękny kraj, a nie wojnę... Następnego dnia ruszałam do Mostaru - nie zdążyłam na pociąg o 7 rano, został mi autobus, z którego również można podziwiać malowniczy przełom rzeki Naretwy... Mostar - znany najbardziej ze swojego mostu, któremu zresztą zawdzięcza swoją nazwę.
Most został zburzony w 1993 roku, w trakcie bratobójczych walk - rzeka oddzielała część muzułmańską, bośniacką, od chrześcijańskiej, chorwackiej. W 1994 roku most został odbudowany, kamień, po kamieniu, wyciągnięto je z rzeki i na nowo połączono zwaśnione strony. Obecnie most jest centralną atrakcją miasta, a jego nabrzeże miejscem rekreacji dla turystów i mieszkańców. 15 lat po wojnie nadal pełno jest zrujnowanych budynków, które przypominają ten najbardziej krwawy europejski konflikt od czasów II Wojny Światowej. Najwyższy budynek miasta był doskonałą kryjówką dla snajperów. Co zaskakujące - teren nie jest zabezpieczony, i każdy kto chce i się nie boi może bez problemów tam wejść, i poczuć się jakby nie minęły lata, lecz dni od zakończenia wojny. Wśród rozbitych szyb, drutów, mebli leżą łuski nabojów...
Na najwyższym piętrze - okno snajperów, a pod nim cały kopiec łusek... Makabryczna pamiątka. Bilans tych walk, to według różnych szacunków między 100 a 200 tysięcy ofiar. Kiedyś sąsiedzi, bracia - stanęli po dwóch stronach frontu - tego się nie zapomina. Dwie strony miasta, dwie religie, narodowości, w końcu muszą nauczyć się żyć w zgodzie... ...i choćby zgodnie czerpać profity z na nowo rozkwitającej turystyki. Choć zawsze mówi się, o tym, by pamiętać o Historii, bo nie znając jej zmuszeni jesteśmy ją powtarzać - tam jednak potrzeba czegoś zupełnie odwrotnego - cudu niepamięci.

najbliższe galerie:

 
Most nad Neretwą
1pix użytkownik jedrek odległość 10 km 1pix
Bośnia i Hercegowina-bośniackie krajobrazy
1pix użytkownik tereza odległość 15 km 1pix
Bośnia i Hercegowina 2012
1pix użytkownik anka_i_franek odległość 19 km 1pix
Mostar i Medjugorie.
1pix użytkownik wmp57 odległość 21 km 1pix
Mostar  -V. 2017r (  Bośnia  i  Hercegowina )
1pix użytkownik agra60 odległość 22 km 1pix
Mostar i Stari Most
1pix użytkownik kiko odległość 23 km 1pix

komentarze do galerii (16):

 
toall użytkownik toall(wpisów:2) dodano 08.07.2014 20:58

Ja nie miałem na myśli stanu obecnego ale o tym co wydarzyło się kiedyś. 10 - 12 lat temu na drogach stały tam jeszcze czołgi i raczej nie dla przyjemności. Wojna domwa nie wybucha z sympatii do siebie ale raczej z antagonizmów. Chodziło mi o to, jak czasem łatwo jest popchnąć trzy żyjące koło siebie narody do wojny przeciwko sobie.

migot użytkownik migot(wpisów:305) dodano 02.01.2014 10:11

@nata14 - ja też byłam tam 3 lata temu... Cóż, nie trafiłam osobiście na żadne wrogie zachowania, a młodzi ludzie których spotkałam na swojej drodze patrzyli raczej z nadzieją w przyszłość... Ale z pewnością jest wielu starszych ludzi, którzy pamiętają, bo i trudno zapomnieć koszmar bratobójczych walk... Może wraz ze zmianą pokoleń będzie tam spokojniej?
@toall - w pełni się zgadzam!
Dziękuję za wizytę i pozdrawiam!

toall użytkownik toall(wpisów:2) dodano 01.01.2014 13:47

Mostar jest pięknym miatem i niestety przykładem tego jak łatwo pomędzy dwoma żyjącymi ze sobą narodami można zasiać wrogość.
Długo to jeszcze potrwa zanim ludzie zapomną wojnę.
http://www.ehrvatska.pl/galerie/wyspy/mostar-slady-po-wojnie.html

nata14 użytkownik nata14(wpisów:1092) dodano 31.12.2013 23:27

Byłam w Mostarze i Sarajewie 3 lata temu . Z pobytu szczególnie w Sarajewie mam odmienne i takie dość ponure wrażenia. Ludzie jacyś tacy poważni i nieuśmiechający się . Przewodniczka , Polka mieszkająca tam od 30 lat była w mieście w czasie oblężenia . Opowiadała straszne rzeczy. A obecnie ponoć też nie jest spokojnie . Ludzie nadal są podzieleni .Są dzielnice dla muzułmanów i chrześcijan . I potrzeba niewielkiej iskry do ponownych, lokalnych walk. Sama widziałam " pasterza " strzegącego stada owiec z karabinem w rękach . Może młodzi chcą żyć normalnie ale starsze pokolenie nie chce zapomnieć .
Fotki piękne . Pozdrawiam:))

migot użytkownik migot(wpisów:305) dodano 22.12.2013 17:56

Bardzo cieszę się, że się podoba i pojawiają się nowi goście :) A ten region warto zobaczyć, daleko szczególnie nie jest (jak ktoś w Polsce mieszka), a jeszcze taki nieopatrzony region :) Pozdrawiam

zibid użytkownik zibid(wpisów:2267) dodano 22.12.2013 09:01

29 super wyszło zachecilas pozdrawiam

magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 06.03.2013 21:31

Miejsce z klimatem :)Pozdrawiam :)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4751) dodano 06.03.2013 19:22

migot uprzedzam, że książka w wielu miejscach wstrząsająca

patryk_szymanski użytkownik patryk_szymanski(wpisów:21) dodano 06.03.2013 15:23

Dobra relacja :-)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3638) dodano 06.03.2013 14:33

Pięknie opowiedziane:-) 20 super! Pozdrawiam:-)

migot użytkownik migot(wpisów:305) dodano 06.03.2013 10:23

Dzięki wszystkim za odwiedziny:)
@nola-jak o tym wspomniałaś, to sama nie wiem skąd ja miałam pieniądze na trolejbus... bo na pewno nie z kantoru... Nie wiem, czy nie zapłaciłam w euro, lub któryś z pasażerów mi "wymienił"... Ale podobna historie z kanarami miałam kiedyś w Pradze, też skończyło się na jednym mandacie na dwie osoby:)
@patryk- nie słyszałam o tej książce, ale z Twoegeo opisu wydaje się być interesująca - muszę koniecznie jej poszukać. Dzięki za informacje!

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4751) dodano 05.03.2013 20:10

świetna relacja, taka z przesłaniem. Oglądając zdjęcia ze śladami bytności snajperów przypomniała mi się książka Slavenki Drakulić "Oni nie skrzywdziliby nawet muchy", którą polecam każdemu, kto chce głębiej zastanowić się dlaczego doszło, do tego czego ślady widać w Twojej galerii. Autorka zawarła w książce taką mniej więcej myśl: "Każda wojna zaczyna się od tego, że ktoś komuś przestaje podawać rękę"

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:3435) dodano 05.03.2013 20:03

Dzięki za ciekawą i sympatyczną opowieść.

watcher użytkownik watcher(wpisów:1927) dodano 05.03.2013 19:43

Bardzo pozytywne.

pablo87 użytkownik pablo87(wpisów:561) dodano 05.03.2013 16:09

ciekawa relacja. pozdrawiam

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6549) dodano 05.03.2013 15:08

My też przyjechałyśmy do Sarajewa autobusem koło 5.00 rano, ale niestety nasz dzień zaczął się niezbyt fajnie:( Nie było na dworcu kantoru, a kierowca w autobusie nie chciał nam sprzedać biletów za EURo, więc jechałyśmy na gapę, oczywiście zaraz pojawiło się 3 kanarów i byłysmy bez szans na ucieczkę... Ludzie za to w autobusie sie super zachowali, bo wielu z nich chciało nam dać bilety, ale tych 3 panów i kierowca pozostawało nieugiętych na nasze tłumaczenia i na prośby właściwie całego autobusu. Chcieli nas zabrać na policję, ale w końcu się skończyło na 1 mandacie, co i tak dużo nas kosztowało... Miał rację ten chłopak z hostelu, oni wszyscy chcą zapomnieć o wojnie i tej tragedii, która dotknęła wielu z nich i poprostu normalnie żyć. A z tym budynkiem w Mostarze to niezły hardcore!
pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!