m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (36):

 
W 2007 roku przez miesiąc przemierzałem autostopem Australię z południa na północ. Czasami czekałem dzień lub dwa, kiedy to przejeżdżało zaledwie kilka pojazdów. Poza większymi miastami, gdzie ładowałem akumulatory, sypiałem na ogół gdzieś przy drodze, czasami w pobliżu stacji benzynowych. Musiałem obejrzeć świętą górę Aborygenów zwanej przez białych Australijczyków Ayers Rock, która wróciła do swojej dawnej nazwy - Uluru. Góra znajduje się na terenie Uluru-Kata Tjuta National Park. Wjazd oczywiście płatny, miejscem tym nadal opiekują się Aborygeni ludu Arangu. Oni też za zezwoleniem władz postawili tablice z prośbą, by nie wspinać się na szczyt, bo w ich mitologii to świętokradztwo.
Mimo to na górę prowadzi ścieżka, z zabezpieczeniami, na którą wchodzą ludzie, najczęściej Japończycy. Co roku dochodzi do kilku wypadków śmiertelnych, bo góra jest dość gładka. Kiedy jest zbyt silne słońce lub wieje za bardzo, wejście jest w ogóle zabronione. Ja wybrałem ścieżkę wokół niej. W niektórych miejscach zauważałem plansze zakazujące fotografowania konkretnych fragmentów skały. Miejsca te miały szczególne, obrzędowe znaczenie dla Aborygenów od tysięcy lat. Złapani na łamaniu zakazu turyści mogli zostać ukarani wysoką karą pieniężną; o ile pamiętam grzywna wynosiła 200 dolarów australijskich. Niektóre miejsca kultu przeznaczone były dla kobiet, inne dla mężczyzn.
Zapewne tam dokonywano inicjacji młodzieży: chłopców obrzezano, czasem z użyciem bumerangu. Dziewczynki poddawano innym torturom, nawet obcinano małe palce rąk, by zapamiętały na całe życie moment stania się kobietą. Ta osobliwa góra jest dość zróżnicowana geologicznie. Znajdują się na niej przeróżne wnęki, załomy, niektóre fragmenty są bardziej zwietrzałe, wspaniale rzeźbione światłem słońca. Czasem ścieżka prowadziła bardzo blisko Uluru, to znów nieco się oddalała. Jej otoczenie było różne: obrastały ją trawy, czasem blisko rosły wysychające, poskręcane drzewa, wyglądające niezwykle na tle czerwonawej skały. Widząc szczeliny wyobrażałem sobie, jak musiały wyglądać dawne zwyczaje, tańce i pieśni ludzi Arangu odprawiane w świetle księżyca i przy ognisku.
Kształt szczelin musiał Aborygenom nasuwać seksualne skojarzenia... W kilku miejscach na skale znajdowały się malowidła; na szczęście nie zakazywano ich fotografowania. Style w malarstwie aborygeńskim to osobny i fascynujący temat, szczególnie ciekawy jest rozwój malarstwa kropkowego - istnych map... Obejście góry zajęło mi ponad 3 godziny. Nie spotkałem w drodze zbyt dużo ludzi, być może z powodu ostrego słońca. Muchy także skutecznie potrafiły obrzydzić spacer. Siadały bezczelnie na twarzy, oczach, wchodziły do uszu i nosa. Istny obłęd, ale na południu Australii było gorzej... Przed zachodem słońca mnóstwo ludzi spotykało się na wyznaczonych parkingach, skąd szykowano się do zdokumentowania gasnącej góry. Pstryk i kolejne setki takich samych zdjęć, jak co dnia zasili archiwa i zapełni internet...
Nazajutrz udałem się kilkadziesiąt kilometrów dalej na zachód, by odwiedzić mniej uczęszczane, ale ciekawsze geologicznie góry Kata Tjuta, inaczej zwane Olgas. Cały kompleks liczył 36 gór, tylko jedną z nich można było obejść. Sama dolina liczyła ponad 7 kilometrów, a był to niewielki procent całości. Prócz Valley of the Winds Walk, była też inna, krótsza ścieżka, którą można było pójść, licząca 2,6 kilometra Walpa Gorge Walk. Słońce dawało się we znaki, na szczęście podobnie jak przy Uluru, przezornie zamontowano w kilku miejscach punkty z wodą pitną. Tablice przestrzegały, by turyści pili co 15 minut co najmniej litr wody na godzinę. Droga była trudniejsza niż ścieżka wokół Uluru, ale też widoki bardziej malownicze i zróżnicowane.
Włóczyłem się po zboczach gór i kamieniach, prawie nie zauważając ludzi. W jednym z miejsc wielki, półtorametrowy waran szedł ścieżką w moją stronę kiwając się na boki. Na mój widok powoli skręcił w zarośla. Obserwując jego wolne ruchy trudno było uwierzyć, że to najszybszy na ziemi gad, który poluje na króliki! Po kilku godzinach odczuwałem już trudy spaceru, ale też radośc z bycia w tym miejscu. Nie dziwiło mnie, że dla Aborygenów wyrastające z ziemi góry wydawały się ożywione i że w nich odnajdywali swoich własnych przodków. Pod jednym z drzew odpoczywał wielbłąd;najwyraźniej odpowiadał mu ten pustynny klimat. Odpoczynek pod namiotem pod stacją benzynową po dwóch dniach łazikowania w ostrym słońcu byłby wspaniały, gdyby nie struś emu z głupawym spojrzeniem, który zapamiętale skubał sznurki przy moim tropiku. Myślałe pewnie, że to smaczne robale...

najbliższe galerie:

 
Uluru (Ayers Rock), Australia
1pix użytkownik anemik odległość 0 km 1pix
Australia cz.III - Uluru
1pix użytkownik wmp57 odległość 0 km 1pix
Uluru (Ayers Rock), Australia
1pix użytkownik krefcik2 odległość 0 km 1pix
Nowa Zelandia + Australia 33.Uluru.
1pix użytkownik jotwu odległość 1 km 1pix
Nowa Zelandia + Australia 32.Uluru.
1pix użytkownik jotwu odległość 2 km 1pix
PZ-AUSTRALIA.Uluru
1pix użytkownik irolek odległość 4 km 1pix

komentarze do galerii (36):

 
baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3568) dodano 30.10.2013 11:00

Musi byc wspaniale podrozowac po tym kontynencie autostopem,zapewne spotkalo Cie pare przygod?Bardzo ciekawa galeria z cennymi informacjami,zastanawia mnie tylko jedno -co tam robil wielblad?Pozdrawiam

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 11.04.2013 08:00

dzięki Marta! Afryka mnie nie lubi, dwukrotnie wracałem stamtąd poważnie chory więc mam obawy przed powrotem... Pozdrawiam!

martafryka użytkownik martafryka(wpisów:1619) dodano 11.04.2013 01:21

"...wybieram takie pustynne i dzikie miejsca, bo w nich czuję się najlepiej..." tak napisałeś :)
no to zachęcam do pustynnego bezmuchowego i bezmrówkowego wypadu do gór Buszmenów Spitzkoppe (po których można do upojenia łazikować) i wydm Sossusvlei na Pustyni Namib w Namibii :)

pozdrawiam

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 09.04.2013 08:18

Dzięki "bartak". Komentarze do zdjęć pisane sa na ogół na podstwaie moich dzienników z podróży, więc są dośc wiarygodne :) Pozdrawiam!

bartak użytkownik bartak(wpisów:924) dodano 07.04.2013 22:25

Pięknie i ciekawie w każdym calu, podałeś mi to na "tacy" a sobie zostawiłeś te wszystkie uciążliwości, muchy, mrówki itd. ale to Twoja super przygoda :)

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 06.04.2013 21:12

To prawda; pył i skwar. Wybieram takie pustynne i dzikie miejsca, bo w nich czuję się najlepiej. W Uluru Kata Tjuta N. P. doszły do tego agresywne mrówki, które porobiły mnóstwo dziur w podłodze mojego namiotu... Wytrzepywanie ich z plecaka zajęło sporo czasu o dużo jedzenia musiałem wyrzucić :) Pozdrawiam!

satan użytkownik satan(wpisów:3100) dodano 06.04.2013 14:35

Piękna wyprawa, już gdzieś tam gratulowałem (around the World ;-)), tutaj też pogratuluję.
Z tej galerii bije ten skwar i pył, na które jest narażony backpacers ;-)

Pozdrawiam.

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 06.04.2013 13:35

Australia,to moje największe marzenie,zawsze to podkreślam,termin wyjazdu coraz blizej,jeszcze tylko 8 lat do emerytury i potem będę miała czas na spędzenie tam co najmniej 3 miesięcy:)))Gratuluje wyprawy:)Pozdrawiam:)

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 05.04.2013 21:54

Prawdziwy włóczykij z ciebie. Fajna wyprawa zrodziła fajną galerię. Pozdrawiam.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 05.04.2013 21:16

Fantastyczna wyprawa! I takaż galeria. Z przyjemnością obejrzałam i poczytałam. Pozdrawiam :-)

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 05.04.2013 17:12

Dzieki Grace za te wpisy, myslę, ze to ważne kwestie :) Pozdrawiam!

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 05.04.2013 12:01

I niestety jeszcze jedno bolesne spostrzenie, fakt, ze nie pozwalaja fotografowac swoich prac, wynika po prostu stad, ze bardzo latwo je podrobic.
Przykre ale prawdziwe, juz wielu bialych probowalo zbic fortune na swoich pseudo aborygenskich malunkach. Sorry za to, ze jestem szczera do bolu.

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 05.04.2013 11:20

Slav, Aborygeni malowali na piasku, ale przede wszystkim na korze, na kamieniach, na swoich przedmiotach uzytkowych, wydlubywanych w drewnie.
Oczywiscie maja wiele wspolnego z ludami Papui, bo to stamtad wlasnie dotarli tysiace lat temu do Australii.
(Na marginesie - kilka miesiecy temu australijscy kuratorzy sztuki dotarli w bardzo odosobnione miejsca na Papui, skad przywiezli nie tylko dziela sztuki na specjalna wystawe w Brisben, ale rowniez Autorow tych dziel. Bardzo interesujace byly ich wypowiedzi na temat zachodniej cywilizacji, z ktora zetkneli sie pierwszy raz wlasnie w Australii.)
Wracajac do malowania Aborygenow, jest oczywiscie bardzo duzo genialnych dziel, jak piszesz - z doskonalym wyczuciem koloru, kompozycji - ktore znajduja sie w zbiorach prywatnych i w muzeach. Staly sie takze doskonala lokata kapitalu, bo osiagaja ceny idace w tysiace dolarow.
Ale tez jest inny aspekt, teraz ta dzialanosc tworcza jest glownie stymulowana przez rzad i inne agencje wspomagajace Aborygentow.
Po prostu malowanie na plotnie, czy na desce, jest to czesto jedyny ratunek przed zupelnym stoczeniem sie na dno. W malych osadach w outbacku mlodziez aborygenska glownie pije, wacha klej, albo benzyne. Wszystko jest lepsze niz to, dlatego sztuka ma byc antidotum. Podsuwa sie to plotno, farby i zacheca do malowania. W wiekszych osrodkach, gdzie trafiaja turysci np. w Alice Spring - malowanie dobywa sie wrecz na oczach turystow, znowu czysta komercja. I niestety nie mlodziez, czy dzieci sie tym zajmuja, ale starszyzna, ktora tez juz wie, jaka wartosc maja te prace dla bialego czlowieka. Ze glownie finansowa nie trzeba dodawac. I ze tylko maly procent trafia do autora, tez nie trzeba tlumaczyc - w koncu za cos trzeba utrzymywac te "osrodki kultury".
To jest w tej chwili wielki biznes, plotna powstaja metoda tasmowa i nic wiecej.
O calej sytuacja Aborygenow, mozna napisac bardzo wiele, trudnych i bolesnych spostrzezen, chyba jednak nie jest to miejsce. Przepraszam, ze tak sie u Ciebie rozpisalam. Pozdrawiam Cie serdecznie:)

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1527) dodano 05.04.2013 10:25

Fantastyczna relacja z super wyprawy .
Miejsce piękne ale obrzędy związane z inicjacją okrutne nie mogę zrozumieć dlaczego człowiek tak się lubuje w zadawaniu bólu.
I nie rozumiem dlaczego szczelina z 19 niektórym się nie kojarzy ;)
Pozdrawiam .

pablo87 użytkownik pablo87(wpisów:561) dodano 05.04.2013 10:15

szacun za wyprawę. pozdrawiam

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 05.04.2013 09:57

Grace, rzeczywiście "kropkowe" malarstwo Aborygenów dzis kojarzy się z komercją. Oryginalnie przeciez nie malowali na płótnie (albo maskach starych samochodów, co można obejrzeć w muzeach australijskich...), tylko robili znaki na piasku. To bodajże w latach 70. XX wieku pewien biały nauczyciel podejrzał aborygeńskie dzieciaki rysujące cos sobie na ziemi, za zgodą starszyzny podsunął im płótno i farby akrylowe, oni odrzucili pędzle na rzecz patyczków i zaczęło się. Okazało się, że ci ludzie wspaniale "czują" kolor. Wielu starszych zajęło się malarstwem, często ratując się tym sposobem przed nędzą. Mnie urzekły te wspaniałe kompozycje, które charakteryzował autentyzm (z racji profesji chyba mogę tak napisać). W niektórych była jakaś tajemnica i jako niemal obiekty sakralne zabraniano je fotografować. Aborygeni i Papuasi, spokrewnieni poprzez wspólne niegdyś zamieszkiwanie lądu przed ich podziałem, fascynują mnie, bo zachowali wiele ze swoich tradycyjnych zwyczajów. Pozdrawiam!

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:3607) dodano 05.04.2013 08:50

Galeria bardzo w moim klimacie. Uwielbiam takie miejsca.

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 05.04.2013 08:13

Bardzo podoba mi sie Twoja relacja.
Piszesz o dziewczynkach - chlopcom czesto dla upamietnienia inicjacji wybijano przednie zeby.
My odbieramy czas lineralnie, Aborygeni postrzegaja czas, wszechswiat wszystko, co ich otacza - jako "kule". Nie ma przeszlosci, nie ma przyszlosci, wszystko juz bylo, jest i bedzie, jest to swojego rodzaju ciaglosc zamknieta, wzajemnie powiazana w tej "kulistej przestrzeni". (W sumie najlepiej byloby to narysowac, trudno opisac bez schematu.) Wedlug ich mitow, kazde stworzenie, kazde wydarzenie wzajemnie na siebie oddzialowuje, nic w przyrodzie nie ginie i stad w swietej gorze Uluru widza swoich przodkow. Podobnie jak w wielu innych miejscach. Ustne przekazy mitow z Dreamtime maja ponad 50 tys lat. Ostatnie badania dowodza, ze Aborygeni byli juz na terenie Australii ok. 60 tys lat temu.
Szkoda, ze wspolczesnosc Aborygenow wyglada zupelnie inaczej:( Ale to duzy, odrebny temat.
Nawet to ich znane kropkowe malarstwo, to w duzej mierze - obecnie juz tylko komercja.
A wracajac do Uluru, znajomi wzieli sobie stamtad kamien, jeszcze nie dojechali do Adelaide, a juz go szybko poczta odsylali, tyle dziwnych rzeczy im sie po drodze wydarzylo.
Wierzyc, nie wierzyc, ale rok rocznie tony kamieni wracaja do centralnej Australii, przesylane przez tych, ktorzy nie zastosowali sie do prosb Aborygenow, by uszanowac ich swiete miejsce.
Pozdrawiam.

foto-jaro użytkownik foto-jaro(wpisów:186) dodano 05.04.2013 06:21

Robi wrażenie. Szczególnie ta przestrzeń, odległości i brak ludzi.
Szczelina z 19 też mi się nie kojarzy, ale jak bym tam był na miejscu... Sam, w tym upale, daleko od domu... ;)
Pozdrawiam.

tama użytkownik tama(wpisów:2986) dodano 04.04.2013 22:55

A to wiem, że to potworki i atakują też ludzi - od tyłu... i rozszarpią. Ten australijski jest szczuplejszej formy.

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 04.04.2013 22:54

Ale co tam warany, największym przekleństwem Australii o tej porze roku były muchy! Pamiętam planszę przy wjeździe do jednej z maleńkich osad ze stacją benzynową: "Witamy w Glendambo. Populacja: ludzi 30, owiec 10 000, much 100 000 000!"

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 04.04.2013 22:50

Warany z Komodo to prawdziwe potwory i o wiele większe, ale ten też budził respekt, szczególnie poprzez swoje płynne ruchy.

tama użytkownik tama(wpisów:2986) dodano 04.04.2013 22:48

Może kojarzyła Ci się z tego gorąca :)
Ale to chyba nie był waran z Komodo?
Ten krajobraz jakoś nie kojarzy mi się z Australią, raczej afrykańsko. Podziwiam taką samotną wyprawę :)

gimper użytkownik gimper(wpisów:681) dodano 04.04.2013 22:48

Bardzo podobała mi się wyprawa, ładne widoczki, ciekawe opisy . Zazdroszczę

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 04.04.2013 22:48

Dzięki. Rzeczywiście, autostop to wspaniała okazja do poznania niezwykłych ludzi. Choć znajomi Australijczycy przestrzegali mnie, że nie uda mi się przejechać kraju w taki sposób, bo tam wciąż trauma po świrach i mordercach (Jak Ivan Malat) polujących na autostopowiczów, ja mam same dobre wspomnienia. Jakoś przemieszczałem się z Melbourne do Darwin, choć czasem trudno było wydostać się z niektórych miejsc... Pozdrawiam!

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 04.04.2013 22:46

Slav, nie martw się. Niektórym się nie kojarzy, a mnie, dla wyrównania średniej wszystko się kojarzy ......

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 04.04.2013 22:43

Lubię takie wyprawy. Fajna przygoda, autostopem przez Australię...
Pozdrawiam,
andred

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 04.04.2013 22:41

Hmmm, no to nie wiem co z tą szczeliną :( Jak każda chyba pożądna szczelina, powinna sie przecież "kojarzyć"!

zibid użytkownik zibid(wpisów:2270) dodano 04.04.2013 22:39

świetna robota - jako całość podoba się - dużo fajnych kadrów
Pozdrawiam

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 04.04.2013 22:29

Interesująca galeria. Ciekawy sposób podróżowania.
Szczelina też jakoś mi się nie kojarzy. Stanie na głowie nie pomaga;)
Jak czytam o niektórych rytuałach, skóra cierpnie mi na całym ciele.
Każda dziewczyna pamięta moment stania się kobietą, nie potrzebuje mieć obcinanych palców. Brrr
Pozdrawiam:)

pipol użytkownik pipol(wpisów:8876) dodano 04.04.2013 22:12

aha, :)

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 04.04.2013 22:09

Trzeba stanąć na głowie pipol, bo Australia jest poniżej równika :)

pipol użytkownik pipol(wpisów:8876) dodano 04.04.2013 22:07

Bardzo fajna przygoda. nijak szczelina z foto 19 nie kojarzy mi się :D

slav użytkownik slav(wpisów:70) dodano 04.04.2013 22:05

Dzięki; może te kolory i pełne słońce trochę nas wszystkich pocieszy i da nadzieję na lepsze czasy po tej zimie :)

halszka użytkownik halszka(wpisów:2671) dodano 04.04.2013 22:00

Świetną galerię na dobranoc pokazałeś. Dużo pięknych zdjęć i ciekawostek.Jest czym oko nacieszyć:)
Gratuluję wyprawy i wytrwałości w tym upale.Pozdrawiam!

dispar użytkownik dispar(wpisów:5301) dodano 04.04.2013 21:51

Super wyprawa.
17-bardzo dobra.
Pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!