m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Pierwszy przystanek na trasie. Gdyby nie ten piękny staw jechałabym dalej. Jednak spodobało mi się w tym miejscu, postanawiam więc zrobić sobie przerwę. W końcu do dyspozycji mam cała sobotę, zdążę więc zaliczyć wszystkie zaplanowane miejsca. Zanim dotrę do głównego punktu mojej wyprawy docieram do Złakowa Borowego. Kiedyś pokazywałam wam galerię ze skansenu w Maurzycach -http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=15639. Wiele obiektów do skansenu zostało przeniesionych właśnie z tej wsi. Ta chałupa służy jeszcze swoim mieszkańcom. Świadczą o tym nie tylko kwiaty w oknach ale i gwar na podwórku. Tylko gont zastąpiony został innym budulcem.
Po przejechaniu 30 km docieram w końcu do Kiernozi. Takim uroczym mostkiem wchodzi się na teren zespołu pałacowo-parkowego.  Kiernozia jest niewielką  miejscowością, której nazwa wiąże się z ciekawą legendą. Oto przed bitwą pod Grunwaldem stanął w miasteczku (bo wówczas Kiernozia miała prawa miejskie)sam Władysław Jagiełło, który miał tu polować na dziki zwane w tych okolicach kiernozami. Stąd wzięła się nie tylko nazwa miejscowości, ale i herb miejscowości. Ja jednak nie przyjechałam tu dla króla Jagiełły, a dla Marii Walewskiej. Wprawdzie urodziła się w sąsiedniej wsi Brodne, jako Maria Łączyńska, ale to w Kiernozi spędziła całe swoje dzieciństwo. Była córką Macieja Łączyńskiego, starosty gostynińskiego. W 1804 r. w wieku 18 lat a poślubiła dużo od siebie starszego Anastazego Walewskiego, starostę wareckiego. Po ślubie zamieszkała  w walewickim pałacu. Jako, że ja też mieszkam w Walewicach, wprawdzie nie w pałacu, ale co tam, stąd moje zainteresowanie jej osobą.
O małżeństwie z mocno już podstarzałym szambelanem Anastazym Walewskim mówiono, że miało ono uratować honor brzemiennej pannie Łączyńskiej. Można rzec, że prawdziwy z niego dżentelmen. Zwłaszcza, że podejrzewano, że ojcem dziecka był rosyjski generał. Jednak na kartach historii zapisała się dzięki burzliwemu związkowi z Napoleonem Bonaparte. W ten oto sposób Maria Walewska stała się najsłynniejszą polską faworytą, metresą i kochanicą. Kiernozię rodzina Marii przejęła w  XVIII wieku.  W następnym wieku  wzniosła istniejący do dziś klasycystyczny  pałac. Murowany, jednopiętrowy pałac powstał na planie prostokąta. Posiada ryzality z trójkątnymi frontonami, oraz zewnętrzne schody tarasowe z obu stron. Rezydencja znajduje się w centrum rozległego parku krajobrazowego o powierzchni 7 ha z układem wodnym, który stanowi 1,5 ha.
W sobotnie przedpołudnie jestem jedynym gościem w parku, spokojnie więc mogę delektować się jego urodą. Choć okazuje się, że mam towarzystwo, które na mój widok szybko gdzieś uciekło. Maria Łączyńska też obracała się w doborowym towarzystwie. Przez kilka lat wychowaniem jej i jej braci zajmował się był Mikołaj Chopin, ojciec Fryderyka. Zresztą o Fryderyku Chopinie jeszcze wspomnę.
 Podobno również częstym gościem u Łączyńskich był Tadeusz Kościuszko. Aby uczcić te wizyty, mieszkańcy Kiernozi usypali kopiec jego imienia, który podczas II wojny światowej zniszczony został przez hitlerowców. W 1967 powstał drugi kopiec, znajdujący się w parku pałacowym do dziś. Ale wróćmy do Marii. Pierwsze jej spotkanie z Napoleonem miało miejsce na balu w warszawskim Zamku Królewskim. Chyba wówczas Napoleon nie zrobił na niej większego wrażenia.
Jednak usilnie zachęcana przez księcia Józefa Poniatowskiego dała namówić się na spotkanie z cesarzem. I tak rozpoczął się jeden z najsłynniejszych romansów w polskiej historii. Owocem związku był syn Aleksander, przyszły francuski minister spraw zagranicznych. Historia różnie oceniła Walewską. Dla jednych niewierna żona dla innych niewinna ofiara wielkiej polityki. A może też po prostu zakochana kobieta. Nie dane jej było zaznać szczęścia z Napoleonem.  Nowe życie rozpoczęła u boku hrabiego i marszałka Francji Filipa-Antonio d'Ornan, zresztą kuzyna Napoleona. 

Po rozwodzie z szambelanem Walewskim bierze ślub z hrabią, rodzi trzeciego syna i wkrótce umiera. Serce Marii Walewskiej secundo voto Ornano znajduje się w grobowcu rodzinnym Ornano, obok prochów jej zmarłego w 1863 r. małżonka, na cmentarzu Père Lachaise w Paryżu, natomiast ciało przewieziono w 1818 do Kiernozi, gdzie 27 września pochowano je w tamtejszym kościele parafialnym. Tak pisze Wikipedia.
Ale czy tak jest na pewno tego nikt do końca nie wie. Kiedy wiele lat temu byłam na paryskim cmentarzu widziałam na fasadzie grobowca rodziny Ornano napisane białą kredą nazwisko Walewskiej. Pomijam, że było ono napisane z błędem - bez drugiego w. W parafialnej księdze zmarłych ks. Demetriusz Budny,będący wówczas proboszczem kiernoskiej parafii , napisał, że zwłoki Walewskiej zostały sprowadzone z Francji 27 października 1818 r. Złożono je w krypcie przygotowanej specjalnie z tej okazji. Jednak w 150 rocznicę śmierci Walewskiej Ambasada Francuska poprosiła władze polskie o identyfikacje zwłok złożonych w tej krypcie.    Zajęła się tym Katedra Antropologii UŁ i niestety badania nie były w stanie jednoznacznie stwierdzić czy w jednej z trumien znajduje ciało pięknej pani Walewskiej. Nie rozwikławszy tej zagadki opuszczam Kiernozię i jadę dalej... ...na spotkanie ze wspomnianym już wcześniej Fryderykiem Chopinem. Zatem kolejny przystanek na trasie to Sanniki.
W Sannikach znajduje się dawny majątek rodziny Pruszaków. Młody Fryderyk przyjaźnił się z dziećmi właściciela i spędzał tu wraz z nimi wakacje 1828 roku. Dojeżdżając na miejsce przeżyłam wielkie rozczarowanie. Zarówno wejście główne i jak i trzy boczne zamknięte były na cztery spusty. Drewniany dwór Pruszaków, do którego przyjeżdżał Chopin, już nie istnieje. Na jego fundamentach w 1910 r. wzniesiono neoklasycystyczny pałac według projektu Władysława Marconiego. W pałacu urządzono Ośrodek Pamięci Fryderyka Chopina. Zgromadzono w nim dziewiętnastowieczne eksponaty, reprodukcje portretów kompozytora oraz grafik przedstawiających dziewiętnastowieczną Warszawę. Wystrój wnętrza zaprojektował Marek Kwiatkowski, kustosz warszawskich Łazienek. Pałac po renowacji ma być otwarty dla zwiedzających 7 lipca, trochę więc się pośpieszyłam. Skoro nie udało mi się obejrzeć pałacu jadę dalej do Lwówka, mając nadzieję, że tu uda mi się obejrzeć stare XIX wieczne chałupy kryte strzechą. Udało się. Znalazłam aż trzy.
I wszystkie, jak można dostrzec na zdjęciach są jeszcze zamieszkałe. Niewiele jest już chyba takich wsi jak ta, gdzie domy stoją szczytem do ulicy. We Lwówku tak właśnie jest choć pewnie niedługo znikną i one a na ich miejsce powstaną nowe zabudowania. Ponieważ bardzo lubię pałace postanawiam, w drodze powrotnej do domu, zrobić sobie jeszcze jeden postój. Przejeżdżam przez Luszyn, w którym znajduje się XIX wieczna posiadłość. Pałac został wybudowany w I połowie XIX wieku w formie willi włoskiej dla rodziny Grabskich. Po zakończeniu II Wojny Światowej pałac przeszedł w posiadanie PGR- u. Taki stan rzeczy utrzymywał się jeszcze w latach 90 tych XX wieku. Nad wejściem głównym  do pałacu obudowanym czterokolumnowym portykiem znajduje się  trójkątny szczyt wypełniony herbami rodowymi. Niestety drzewko skutecznie to zasłania. Bliżej podejść też mi się nie udało, potężna brama była niestety zamknięta. Czas skończyć tę wycieczkę, bo przemierzone kilometry już dają o sobie znać. 
Tylko, że w takich okolicznościach przyrody o zmęczeniu można zapomnieć.
Prawda, że pięknie. Dom coraz bliżej, pora się żegnać. Do zobaczenia zatem na kolejnej rowerowej wyprawie.

najbliższe galerie:

 
Skansen wsi łowickiej
1pix użytkownik margo odległość 15 km 1pix
Maurzyce-skansen wsi łowickiej
1pix użytkownik tereza odległość 15 km 1pix
Poznajmy Polskę (5)
1pix użytkownik achernar-51 odległość 15 km 1pix
Maurzyce- skansen wsi łowickiej.
1pix użytkownik jo_ta odległość 15 km 1pix
Street FOTO - 01
1pix użytkownik ak odległość 16 km 1pix
galerijka
1pix użytkownik krycha odległość 16 km 1pix

komentarze do galerii (15):

 
mocar użytkownik mocar(wpisów:2684) dodano 05.11.2018 07:20

Lubie takie klimaty i wyprawy po naszym kraju.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 02.07.2013 18:39

Rozmusiaki, Paweller, Afrodyta, Romana, Marcin, Batsheba i Skuza - Wam wszystkim też bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam, zachęcając jednocześnie do rowerowania.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 02.07.2013 18:35

Grace, też jestem z siebie dumna, nie tylko dlatego, że dałam radę, ale też dlatego, że następnego dnia oprócz jednej części ciała nic innego mnie nie bolało. Moje nogi dzielnie zniosły to pedałowanie. Dziękuję za wizytę i pozdrawiam.

batsheba użytkownik batsheba(wpisów:492) dodano 02.07.2013 08:59

Fajne miejsce. Szkoda tych domów strzechą krytych, że w tak opłakanym stanie.
Miłego dnia.

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1971) dodano 30.06.2013 20:10

bardzo fajna i udana wycieczka

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 29.06.2013 22:08

Wspaniale te wszystkie lustrzane odbicia,pogoda Ci dopisała,trasę wybrałaś piękną,podobająca się galeria:)))Pozdrawiam:))

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 29.06.2013 21:04

Następna piękna rowerowo - obieżyświatowa trasa. Bardzo fajna wycieczka i ciekawie przedstawiona.
Pozdrawiam :)

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:4051) dodano 29.06.2013 16:52

Po pierwsze gratuluję "intensywnego pedałowania". Bardzo ciekawa galeria ze znakomitą narracją. Pola makowe piękne.
Pozdrawiam.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7220) dodano 29.06.2013 15:46

Widzę, że wycieczka się udała, domy kryte strzechą to już rzadkość, warto coś takiego zobaczyć, póki to jeszcze stoi:) Fotka 24 bardzo fajna:)
Pozdrawiam:)

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 29.06.2013 02:34

Margo, jestem z Ciebie dumna, ladny kawalek przerowerowalas:) Nie wiem, czy sama dalabym rade:)
Galeria super interesujaca, ze wzgledu na opracowany przez Ciebie i lekko podany wyklad historyczny.
Czyta sie z zapartym tchem, jak na romanse przystalo:)
Maki powalaja, i jezioro do gory nogami tez:) Podobalo sie bardzo:) Pozdrawiam:)

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 28.06.2013 21:53

Satan, Popek bardzo dziękuję za miłe słowa. Rzeczywiście rowerowanie jest na topie. Właśnie siedzę w necie i zastanawiam się, w którą stronę jutro ruszyć.

Kordulo - pałac w Sannikach właśnie odrestaurowano ze środków unijnych. Biel aż razi w oczy. Pozdrawiam i bardzo dziękuje za dobre słowo.

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4488) dodano 28.06.2013 21:51

Też lubię sobie takie wycieczki rowerowe czasem zapodać.
Fajna galeria.
Pozdrawiam.:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5758) dodano 28.06.2013 21:20

Szalenie mi sie spodobala Twoja wycieczka.
Pieknie ja udokumentowalas.
Wszystkie palace takie zadbane , w pieknym otoczeniu, milo popatrzec.
Pozdrawiam:)

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:3615) dodano 28.06.2013 20:53

Bardzo fajna i urozmaicona wycieczka.

satan użytkownik satan(wpisów:3111) dodano 28.06.2013 16:35

Brawo! Fajna wycieczka, widzę, że ostatnio rowerowanie na OŚ jest w modzie...i bardzo dobrze!


Pozdrawiam ;-)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!