m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Fuerteventura jest drugą pod względem wielkości wyspą w archipelagu Wysp Kanaryjskich. Ale też najsłabiej zaludnioną. I żadna inna z siedmiu głównych wysp nie posiada tak pięknych i rozległych piaszczystych plaż, jak właśnie Fuerteventura. Kto szuka spokoju, nie znosi tłoku, lubi popluskać się w ciepłym morzu z dala od innych - wszystko to znajdzie właśnie tu, na Fuerteventurze Na wyspy dotarliśmy z Berlina. Mając możliwość bezproblemowego dojazdu tam regularnym mikrobusem i lot pewną linią i nowym sprzętem, lub zapyziały Poznań i rozlatujące się dziadostwo z zawsze możliwą groźbą bankructwa pięć minut po wykupieniu wczasów, byłem skłonny znieść nawet wrzaski komend wydawanych w języku Goethe’go Zwiedzanie Wysp kanaryjskich wymaga wypożyczenia auta. I TO JEST ZALECENIE DRUGIE. Konkurencja wypożyczalni jest tu ogromna, koszt wynajmu na każdą kieszeń, ceny benzyny zaskakująco niskie. Tajemnica tkwi w fakcie, że Wyspy są autonomiczne, ale mocą przywileju królewskiego jeszcze z XIX wieku są też strefą bezcłową, a brukselka w kwestii VAT, srat i akcyza, ma tu niewiele do pogdakania Po tygodniu pobytu na Lanzarote promowaliśmy się na sąsiednią Fuerteventurę. Przeprawa z Playa Blanca do Corralejo, trwa około pół godziny. Żadnego tłoku nie ma, promy kursują często, są co najmniej dwie kompanie do wyboru. Taki tramwaj. W porcie czekało na nas kolejne auto, nowiutka Astra, jeszcze w foliach. Pani Królowa lubi nowe auta, a ja też wolę raczej młodsze niż starsze Naszą nową bazą miała być Costa Calma, nad największą tutejszą plażą - Playa de Sotavento, na przeciwległym krańcu wyspy. Z Corralejo jest to około 120 kilometrów, droga doskonała. Jedziemy spacerkiem, chłonąc niemal pustynny krajobraz, inny niż ten młodo wulkaniczny na Lanzarote, skąd właśnie przyjechaliśmy. Kilkanaście kilometrów przed Costa Calma otwiera się bajeczny widok na Sotavento Podbudowani tym widokiem, wchodzimy na teren naszego nowego ośrodka, lub „resortu”, jak to teraz mawia się. Nawiązująca do mauretańskiej architektura dobrze komponowała się z otoczeniem, ładnie zaprojektowana i utrzymana zieleń - a jestem na to szczególnie uczulony, cieszyła oczy i serce, ciekawy układ ścieżek i alejek zachęcający do wieczornych spacerów. Zaczęło podobać się
Weszliśmy do recepcji. Kładę na ladzie dokumenty podróży, wszystkie „ticket’y” i co tam jeszcze zwyczajowo w takiej sytuacji trzeba i... strzałka na mierniku dobrego nastroju zatrzymuje mi się nagle w pozycji „stop”. Obok, przy ladzie stoi nie wiadomo czym rozbawiony tłumek spoconych, różowawych cielsk. Cyklicznie rozlega się gromkie „wunderwaaa, jaaa, naaajn” i... RECHOT. I od nowa Cztery różnowiekowe babska w recepcji, o których od zaraz wiedziałem, że ich na pewno nie lubię, aktywnie w tym uczestniczą. Stoję i grzecznie czekam. Czekam. CZEKAM! Strzałka na mierniku nastroju rusza mi w drugą stronę i obiera kierunek „uwaga - podqurvienie”. Wreszcie, zniecierpliwione moją obecnością ryżawo różowe blond coś o nieobecnym spojrzeniu, bierze dokumenty do łapy i... ... i nie patrząc nawet na mnie, niedbale odrzuca w moją stronę z tekstem zbliżonym do: „Dies ist Lanzarote. Hier ist Fortiventura!”. Przypominam, że jesteśmy na terytorium Królestwa Hiszpanii, w autonomicznej prowincji, w której obowiązującym językiem urzędowym jest język hiszpański. Czerwona lampka na mierniku świeci już światłem stałym Pani Królowa słusznie przewidując, że za chwilę sytuacja może wymknąć się z pod kontroli, łapie mnie za łokieć i prosi: „tylko nie krzycz!”. Słusznie. Przełączam na „sarkazm” i sycząc najspokojniej jak potrafię, wskazuję na tabliczkę z językiem angielskim i pytam: „where is your boss”? Dziewucha odszczekuje: „dooojcz!!”. Pani Królowa miała rację -  zrobiła się zawierucha Nie wchodząc już w szczegóły, inna Hermenegilda odciągnęła na zaplecze ryżawego prosiaka i łaskawie raczyła przeczytać potwierdzenie zakupu pobytu, w tymże ośrodku, gdzie jak byk stało napisane, że jest to pobyt łączony, tydzień na Lanzarote, tydzień na Fuerteventurze. Wystarczyło chcieć włączyć „think” i ze zrozumieniem przeczytać, zwłaszcza, że dokumenty spisane były... „w języku Goethe’go” ... Tu wyjaśnienie, które zapewne zdziwi Patryka, Gabi i jeszcze kilka osób, które trochę mnie znają: nie dość, że lot z Berlina, to i pobyt zakupiony był w biurze niemieckim. Wiedziałem też, że szwargoty lubią tam przebywać. Czy zatem po takim świadomym wyborze można zarzucić mi jakieś uprzedzenia?? Absurd! Nie wiedziałem tylko, że będzie tego tam aż 99%. Łącznie z większością personelu, w tym recepcji
Po wspomnianym powitalnym incydencie, bez słowa przeprosin, następuje rzut kluczami na ladę, co domyślnie ma oznaczać, że możemy sobie tu pobywać, jadać i używać. Wyszedłszy na zewnątrz, z pewnym zdziwieniem stwierdzam, że jestem niespotykanie spokojny człowiek, bo i tak nadal podoba mi się tutaj. Naiwny, nie wiedziałem, że to tylko preludium do tego, co wkrótce nastąpi... Tymczasem jednak, już radośni i jeszcze nieświadomi niczego, ruszamy w stronę naszego apartamentu. Nadal podoba się. Obszerny przedpokój, takaż łazienka ze świetlikiem, sypialnia, salon, wyposażony aneks kuchenny. Pani Królowa, będąc osobą nie tylko wielkiej cierpliwości, ale i skromności, stwierdza, że jest bardzo pierwszorzędnie. Ja zaś wychodzę na przynależny taras z ogródkiem i... cofa mnie... ... cofa mnie do środka, bo na zewnątrz taki widok: 2 metry od MOJEGO tarasu zajęcia, powiedzmy że ruchowe dla takich... No dobra, nie będę się wyrażać i obiecałem już więcej nie krzyczeć. Zwłaszcza, że oni wrzeszczeli dużo głośniej. Tylko niech nikt nie waży się cokolwiek wspominać o Goethe'm, bo wtedy nie odpowiadam za nic!!! Ale nie, diabli z obietnicami i poprawnością. Jak to „coś” siadło na MOIM murku, wlewając się do MOJEGO kwietnika, nie wytrzymałem. Z sardonicznym uśmiechem i wyszczerzonymi zębami, co według definicji jest objawem charakterystycznym dla niekontrolowanego skurczu mięśni mimicznych wywołanego działaniem niektórych trucizn, zacząłem focić, filmować i nagrywać Mając twarde „dowody rzeczowe”, wizualne i dźwiękowe, wykorzystuję pobyt Pani Królowej pod prysznicem, rzucam krótko i nad wyraz spokojnie: „zaraz wracam, kochanie”, i zdecydowanym krokiem udaję się do recepcji. I nie obiecuję sobie już niczego, a zwłaszcza, że nie będę krzyczeć. Wciąż obecny rechoczący tłumek milknie i rozpierzcha się Zaczynam prezentację materiału dowodowego. Siła moich komentarzy zaskakuje mnie samego, bo Hermenegildy, Hildy i inne Gretchen, na wszelki przypadek, ewakuują się na zaplecze. Na opustoszałym placu boju pozostaje nieobecne wcześniej śniade dziewczę z milionem piegów na uśmiechniętej buzi. Ze zrozumieniem pyta: „Polonia”? Zatyka mnie i instynktownie odpowiadam: „si, Polonia”
Po czym dziewczę, imieniem Sandra jak ustaliłem, ze zrozumieniem, płynną angielszczyzną o lekko hiszpańskim brzmieniu przyznaje, że tak wypoczywać, nie da się. Tu włącza się towarzyszący jej, już bez piegów, ale równie śniady Antonio, proponując udanie się na kolację i obiecując, że w tym czasie, nasze bagaże zostaną przeniesione do innego apartamentu, gdzie żadne „sportowe” ekscesy nam nie grożą Z lekkim niedowierzaniem, ale poddaję się uśmiechom Sandry i spokojowi Antonia, Wracam po Panią Królową i udajemy się na kolację, zresztą pyszną i obfitą, z mnóstwem dań do wyboru, a ulubionych ryb w szczególności. Wieści chyba szybko rozniosły się po „resorcie”, bo portier otwierając drzwi, znacząco mruga, a jeden z kucharzy serwując rybę, też mrugając, zwraca się „seňor Polaco”... Po kolacji w recepcji czeka na nas klucz do nowego apartamentu, gdzie jakaś „niewidzialna ręka” zdążyła już przenieść większą część naszych bagaży. Naprzeciwko NASZEGO tarasu znajdują się tylko piaskownice dla maluchów, w których przez tydzień nie widziałem nikogo. Ale jaki berbeć, nawet gaworzący po „goethe’wsku”, chciałby do piaskownicy mając obok plażę??? Pani Królowa, mimo całej swojej skromności i skłonności do znoszenia nawet niezasłużonych wyrzeczeń, jest jednak z przeprowadzki wyraźnie zadowolona. Ja też lubię jak Pani Królowa jest zadowolona Był jeszcze inny powód do zadowolenia: widoczna na stole butelka szampana z życzeniami od dyrekcji. Zapytałem Sandrę, kto go tam postawił, a Milion Piegów przypomniał mi, że mam przecież urodziny. Trochę zdziwiłem się, bo o ile pamiętam, wypadają one jednak w grudniu. Niezrażona tym Sandra, z uśmiechem odparła, że nawet jeśli tak jest, to przecież dzisiaj też mogę je obchodzić... :)) Morał z tej historii jest jeden i JEST TO ZALECENIE TRZECIE: nie „korzystajcie z okazji by siedzieć cicho po francusku” jak zalecał pewien facet, którego już nie ma. Walczcie o swoje, zwłaszcza, gdy gadają do Was „wierszem” jak, z przeproszeniem, jakiś Goethe...
ZALECENIE CZWARTE? Wczasy wykupujcie w opcji HP - śniadania i kolacje. Na Wyspach Kanaryjskich nie ma sensu i szkoda czasu, by bawić się w pichcenie i zakupy, a dobre miejscowe jedzenie, to istotna część wakacyjnych przyjemności. Poza tym, podczas kolacji zawsze można mieć nadzieję, że spotka Was jakaś miła niespodzianka, podobna do naszej „przeprowadzki”...;)) Czas na ZALECENIE PIĄTE: chodźmy wreszcie na plażę... Ośrodek leży na skraju największej plaży na Fuerteventurze, ma do niej bezpośredni dostęp, a od strony północnej nie ma już żadnego innego „resortu”. Resortowe leżaki i parasole są bezpłatne, przy zejściu są prysznice i schowki, np. na sandały. Piasek, najdrobniejszy z drobnych, przywiany gorącymi wiatrami wprost z Sahary. Żadnych skał, kamlotów, jeżowców i podobnego świństwa Z tego miejsca jednak nigdy nie korzystaliśmy. Woleliśmy odjeżdżać dalej na południe, w stronę Morro Jable, dokąd plaża ciągnie się nieprzerwanie na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów Drogi dojazdowe do plaży są często, zaparkować można wszędzie i nikt nie robi z tego powodu żadnego problemu, ani nie biega z kasą fiskalną na plecach, by zdzierać jakiekolwiek chore opłaty Jest też bezpiecznie. Policja, mimo, że niewidoczna, dyskretnie monitoruje okolicę. Z samochodu raczej nic nie zniknie, a jeśli już ma coś zniknąć, to tylko... plaża
Trzeba o tym pamiętać ze względu na ewentualnie pozostawione na piasku rzeczy. Podczas przypływu woda zalewa większą część plaży, a powstała w ten sposób ogromna laguna pozwala bezpiecznie brodzić w niej po kolana. Od oceanu oddziela ją w tym czasie tylko wąska łacha piachu Stanowi to wielką frajdę dla dzieciaków, ale też dla słabiej pływających lub nie chcących pływać. W lagunie można brodzić godzinami, bezpiecznie i bez obawy przed falami, które „wyniosły się” gdzieś dalej... A podczas odpływu wszystko wraca do normy i plaża też wraca na swoje miejsce... Playa de Sotavento, piasek, fale i stała bryza, to raj dla wind- i kitesurfingowców. Co roku odbywają się tu mistrzostwa świata Takie obrazki, to tutaj norma... Zazdroszczę mu. pewnie jest to wspaniałe, ale nie umiem tak...
A na to, by pobierać nauki w tej znanej w środowisku szkółce, jest już chyba nieco za późno... Jak znudzi się plaża, to możemy ruszyć wgłąb wydm... Też nikt tu nikogo nie goni ani nie mandatuje, a drogi wgłąb półwyspu są wszędzie... Na wyżej położonych wydmach i skałach, nie tylko tu, lecz i na całej wyspie, hasają takie wiewiórki: ciekawskie i zawsze oczekujące na jakiś datek... Przesmyk za laguną, El Jable, to najwęższe miejsce Półwyspu Jandia. Prawdziwa pustynia, zupełnie jakby ktoś oderwał część Sahary od Afryki i rzucił tu, w ocean... Pustynia El Jable jest nawet większa i dziksza, niż Park Natury Dunas de Corralejo na północy wyspy
A jak znowu nam się znudzi, ponownie możemy zejść na powracającą w czasie odpływu plażę... ... i jeszcze mokry piasek... ... ale po co?? Pani Królowej podoba się na wydmie... ... mnie też podoba się ta Sahara... ... wrócimy na plażę dopiero przed zachodem słońca... ... by schłodzić się w oceanie...
... i popatrzeć na latawce kitesurfingowców... KOMUNIKAT: aktualnie na Fuerte: 29 stopni C, temp. wody 23 stopnie C, wilgotność 60%, lekka bryza, szansa opadów - zero. I tak przez cały nadchodzący tydzień i kolejne też. To jak: lecicie?

najbliższe galerie:

 
Costa Calma
1pix użytkownik gpiotrek1 odległość 0 km 1pix
Fuerteventura wycieczka po wyspie
1pix użytkownik kasiekl odległość 1 km 1pix
Fuerteventura - Wyspa Piasku
1pix użytkownik raptorek odległość 4 km 1pix
Wyspy Kanaryjskie - Fuerteventura
1pix użytkownik andred odległość 4 km 1pix
Piaski Fuerteventury
1pix użytkownik raptorek odległość 4 km 1pix
FUERTEVENTURA - PLAŻE,  KLIFY i OCEAN
1pix użytkownik przemyslaw odległość 6 km 1pix

komentarze do galerii (66):

 
przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 09.04.2015 14:36

"Nowa", dziękuję!
W okolicy jest też jeszcze kilka innych fajnych wysp...;)
Pozdrawiam!

al-ka użytkownik al-ka(wpisów:26) dodano 09.04.2015 13:38

Piękna galeria. Byłam na tej wyspie 2 lata temu. Miłe wspomnienia :)

tesa31 użytkownik tesa31(wpisów:123) dodano 29.08.2013 17:11

Lecimy ale w następnym sezonie.Pozdrawiam:))

kapsell użytkownik kapsell(wpisów:884) dodano 24.08.2013 16:09

MieJsce, w którym leżak, drink i spacer o zachodzie słońca, powinny być atrybutami wypoczynku:-) Pozdrawiam.

magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 20.08.2013 10:56

Piękne plaże.Pozdrawiam :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 18.08.2013 22:59

:))
Masz rację - tak zrobimy :))

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:2731) dodano 18.08.2013 22:22

Eeee, nie chrzań;) Wrzuc galerię w ulepszonej wersji "beta" i nie żałuj niczego;) Komentarze jakieś dopiszemy, pewnie nie gorsze niż były;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 18.08.2013 19:27

No cóż: Starość, Qrva, Starość... :(((

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 18.08.2013 18:48

Nooo, :(((
Ale to nić: dołożę zdjęć (było 40) i coś dopiszę, bo niektórym tego brakowało...
Mimo, to, szkoda...

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:2731) dodano 18.08.2013 18:47

A co to jest SKS? Bo mi dwie rzeczy przychodzą do głowy, ale żadna raczej w tym przypadku nie ma zastosowania;)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:2731) dodano 18.08.2013 18:46

No to dałeś ciała;) I to z galerią Pani Królowej!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 18.08.2013 18:32

:(((
Tak. Chciałem coś poprawić z okładką i nieopatrznie, kliknąłem "usuń" zamiast "edytuj"...
I jeszcze z rozpędu zatwierdziłem...
To się chyba nazywa SKS...
Trudno, będę musiał ją wstawić jeszcze raz, tylko szkoda komentarzy... :(((

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:2731) dodano 18.08.2013 18:02

Przemek, czy mi się wydaje, czy jedna galeria z Fuerteventury zniknęła?

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 18:08

Paweł, to był jednak 2010 i Furteventura nie była tak popularna w Polsce jak teraz, a raczej niezbyt liczne oferty ograniczały się w zasadzie do Corralejo. Ja zdecydowanie celowałem w Płw. Jandia i w konkretny, właśnie ten ośrodek, z Polski niedostępny. Podobnie z ośrodkiem na Lanzarote. Poza tym, jeśli chodzi o samlot, to z Poznania też nie było to możliwe, a najbliższe lotnisko w okolicy, dostępne w ciągu 3 godzin, za małe pieniądze, pod wejście jak taksówką, to mam właśnie w Berlinie. Ekonomia czasu i wysiłku. dzięki, że zajrzałeś, pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 18:01

Markopol, dzięki, że wpadłeś. czy Pani Królowa ma szczególny powód do dumy z mojego powodu, to trochę wątpię. Natomiast ja taki powód mam z całą pewnością. A z Wysp Kanaryjskich, to na celowniku wciąż Palma i Park Narodowy Caldera de Taburiente

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6907) dodano 12.08.2013 16:55

Przemku - relację już wczoraj przeczytałem i przyznam, że dość ciekawa, ale jest jedno ale, po licha żeś kupował wczasy w niemieckim biurze i leciał z Berlina? Na przyszłość to u nas też są biura podróży i możesz lecieć z kilku polskich miast:))) W każdym razie Germańce mają swój świat, ja teraz w Hiszpanii też ich sporo widziałem, ale w moim hotelu ich nie było, za to pełno ruskich. Ci też są dobrzy, latają jak do siebie:)))
Pozdrawiam.

markopol użytkownik markopol(wpisów:1442) dodano 12.08.2013 16:07

Moja odpowiedz na 50 -nie lecę.Wyspy kanaryjskie mam już z głowy.
Ja podobne zdanie co do Niemców mam.Nie lubię ich właśnie za ich kulturę osobistą,ład i porządek (ale tylko w swoim kraju ) no i skromność .Ale mam też wielu znajomych z Niemiec i często zaglądam do tego kraju.Jednak mam blokadę i nie wiem czy kiedyś to się zmieni.To jest podobnie jak z papryką,nie cierpię jej bo mi śmierdzi ale i tak ją czasem gdzieś przełknę.
Twoja Królowa musi być z Ciebie bardzo dumna,podoba mi się z jakim wielkim szacunkiem o niej piszesz .
Pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 13:40

Magdaleno, Gabi, spróbujcie "złamać" Admina: Wam pewnie ulegnie. Ja, niestety, nie mam w sobie tyle kobiecego wdzięku... ;))

gabi użytkownik gabi(wpisów:2250) dodano 12.08.2013 13:28

Magdalena, popieram :)
i w dodatku człowiek wie, ze jak na F. poleci, już obojętnie skąd i z kim, to tekstylia trzeba na zmianę pilnować, nie ma, ze wszyscy naraz do wody.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3537) dodano 12.08.2013 13:15

Przemek, proponuję, by prócz "Galerii tygodnia" ustanowić też wyróżnienie "Komentarz tygodnia".
Przyszło mi to do głowy po przeczytaniu tej Twojej wypowiedzi: "P-pol, "goethe'o-języczni" czają się na Fuerte za każdym kamieniem. Przeważnie bez gatek, bo tak czują się "wolni". Pewnie trafiłeś na jakiegoś, któremu akurat znudziła się "wolność" i postanowił zakuć się w tekstylia ;)"
Masz duże szanse na zwycięstwo:-)))

gabi użytkownik gabi(wpisów:2250) dodano 12.08.2013 12:55

Przemysław, Jacek, jeszcze będę musiała, i to od razu załatwić, żeby mi typowemu przeciętniakowi z Polski nie dali za sąsiadów takich Niemców, co to ich Jacek opisał, ze niby jacyś postmoderniści, że niby jakaś szkoła frankfurcka, ludzie to nie dla mnie, Jacuś czy to ogólnie rzecz ujmując ci od Nietzschego, negacji totalnej i nihilizmu absolutnego? czy jeszcze cos innego, to może faktycznie lepiej z naszymi, przynajmniej jak rzucę hasło: jak nie, jak tak i gitara, to każdy ( albo prawie każdy ) będzie wiedział o co chodzi :)
Przemysław, czy Ty musiałeś zdradzić wszystkim, ze my na priv korespondujemy ?

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 11:56

Gabi, znacznik na mapie trafia dokładnie w "nasz" apartament. jak będzie trzeba, więcej informacji zawsze chętnie, jak wiesz, na prive. Ale jak jechać, to dwie wyspy i na dwa tygodnie. Życzę smacznego placka :))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 11:40

Izka, fakt, że samoocena mi potem w górę skali. Nie zdawałem sobie sprawy, że tak potrafię krzyczeć po angolańsku. A plaże... ach! Chętnie tam na kilka dni bym wrócił...

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 11:36

Kojotener - nie zniechęcam, wręcz odwrotnie. Na wyjazd z mniejszymi dziećmi, miejsce naprawdę, fajne. Darzbór!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 11:34

Magdaleno, to masz szczęście. Ja muszę czasem przez to cholerstwo przejechać. A że prawie za każdym razem jest tam inaczej, to też przeważnie gubię się w tym bajzlu. Kiedyś tak wpieniło mnie, że przejechałem środkiem przez plac budowy. Nie ukrywam, trochę adrenaliny było... ;)
Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 11:31

Grace, z tą "strefą bezpieczeństwa"... masz rację. Co do normalności reakcji obsługi (hiszpańskiej, podkreślam) - też. Kuchę zrobiły Hermenegildy, bo ja rezerwowałem pobyt w konkretnym bloku znając plan ośrodka i miałem na to pisemne potwierdzenie. A Hilda wcisnęła mi zupełnie co innego, mimo, że same apartamenty niczym nie różniły się. A poza tym, GRATULACJE mam zaliczone? ;))

pipol użytkownik pipol(wpisów:8498) dodano 12.08.2013 11:21

:D

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 12.08.2013 11:19

P-pol, "goethe'o-języczni" czają się na Fuerte za każdym kamieniem. Przeważnie bez gatek, bo tak czują się "wolni". Pewnie trafiłeś na jakiegoś, któremu akurat znudziła się "wolność" i postanowił zakuć się w tekstylia ;)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2250) dodano 12.08.2013 11:14

Przemysław, Świdnica czeka, nie jest zapomniana, absolutnie nie, ale jeszcze jest za ciepło, bo po drodze chcę wdepnąć do Sobótki, także ze względu na knajpę, która tam serwuje najlepszy placuszek po węgiersku :)
A może też kiedyś pojadę do "Twojego" resortu. Ta łączona opcja tez brzmi zachęcająco, zgadzam się, ze tydzień to zawsze bardzo drogo wychodzi. Hotel wygląda pięknie, i piszesz, ze dobre jedzenie i ryby. Podasz mi numer Twojego apartamentu, żebym czasem nie trafiła na ten z widokiem na stół ping-pongowy !!!
A niemiecki język to ja znam bardziej niż dobrze i bardzo lubię :) w razie czego też będę walczyć o swoje.
pozdr.
Gabi

izka użytkownik izka(wpisów:964) dodano 12.08.2013 10:54

Przemku, z drżeniem serca czytałam Twoją relację i jestem z Ciebie dumna!
a plaże na Fuercie aż proszą, żeby na nich wypoczywać!

kojotener użytkownik kojotener(wpisów:256) dodano 12.08.2013 09:23

Przyznam Przemek, że raczej zniechęciłeś niż zachęciłeś do odwiedzenia tej wyspy. Gdyby nie Twoje opisy z poczuciem humoru byłoby nudnie.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3537) dodano 12.08.2013 07:21

Przemku, też mieszkam w podpoznańskiej wsi, położonej - wnioskując ze znacznika, gdzie umieściłeś "Sasanki" - z innej strony miasta. Pracuję wprawdzie w Poznaniu, ale dojazd mam bezproblemowy, bo firma leży blisko "moich" rogatek. W centrum rzadko bywam i powiem szczerze, że jest mi ojebątne, kiedy remont Kaponiery się skończy. Pozdrawiam:-)

grace użytkownik grace(wpisów:3354) dodano 12.08.2013 00:43

Jak czytam masz bardzo rozwiniety "instynkt terytorialny";) A coz Ci przeszkadzal przystojniak z 15 przed "Twoim" oknem?:)
A juz na serio, obsluga hotelu zareagowala normalnie, nie chcac przysparzac sobie wiekszych problemow "kupila" sobie spokoj butelka szampana:)
Niestety i takie kwiatki jak w ten w Twoim "kwietniku" zdarzaja sie na wczasach, gdy odpoczywamy podczas pelnego sezonu w wypelnionych hotelach.
Najwazniejsze ze byl happy end:) Nie wiem, czy trafie na te wyspy, wiec chociaz na OS sobie poogladam. Pozdrawiam:)

pipol użytkownik pipol(wpisów:8498) dodano 11.08.2013 20:58

Zacne przygoda z germanami !!! Grunt to się nie dać !!!! GRATULACJE
A mnie właśnie z samochodu na Fuercie zniknęły spodenki z portfelikiem :(
pozdrawiam

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:826) dodano 11.08.2013 15:44

Przemku, dziękuję Ci za odpowiedź. Mój komentarz był trochę prowokacyjny, ale w zupełności podzielam Twój pogląd zawarty w odpowiedzi. Jeszcze raz pozdrawiam.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 15:42

Gimper - postaraj się. Koniecznie. Jestem bardzo ciekaw, co i gdzie ewentualnie zmieniło się, zwłaszcza, że nie wykluczam pobytu tam jeszcze raz, tym razem w konfiguracji La Palm i Fuerteventura. Właśnie nad tym pracuję. I wiesz: mimo opisanych perypetii, jeśli tam pojadę, to do tego samego "resortu". To czy ja jestem jakiś "fob"??

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 15:34

Witaj Andred!
Odczucia podobne. O rozgrywkach "under 18" nawet nie pomyślałem ;)
Ale jednak i w tym przypadku wolałbym mieć na widoku... spokój.
Co do Twojego wyjazdu: pogoda gwarantowana, tam właściwie jest cały czas tak samo. Niech nie zrazi Cię poranne zachmurzenie: z tego deszcz nie pada.
Tydzień wydaje mi się mało, ze względu na udział w kosztach samego przelotu, ale jak się nie da inaczej - trudno. Byłoby jednak fajnie, gdyby udało Ci się "strzelić" także Lanzarote. Kiedyś, kilkanaście lat temu, będąc pierwszy raz na Lanzarote, byłem tam tylko tydzień i żałowałem potem latami, że nie dłużej. Ale wtedy to był w ogóle horrendalny koszt.
Cenę wynajmu mogę tu podać nie naruszając regulaminu, choć dokładnie nie pamiętam: w 2010 roku było to poniżej 20 euro za dobę na Lanzarote, a na Fuerte było w ogóle jeszcze taniej, benzyna też. Samo auto, mówimy o Astrze ze zdjęcia. Chyba około 18 euro.Nie ma z tym żadnego problemu na miejscu na lotnisku, ale ja rezerwowałem przez internet - podobno wychodzi taniej. Jeśli zechcesz, więcej informacji konkretnych, zawsze chętnie na prive.
Pozdrawiam i życzę udanej wyprawy

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 15:13

Margo - fakt. Do śmiechu wtedy było mi daleko, nie to, co teraz. W sytuacjach kryzysowych zazwyczaj zachowuję kamienny spokój, bo ... tylko spokój może uratować.
Ale wtedy, za drugim razem dostałem furii... ;)
Dziękuję i pozdrawiam, zaglądaj częściej!

andred użytkownik andred(wpisów:4273) dodano 11.08.2013 15:09

Drogi Przemysławie, zgodnie z Twoimi radamy wybiorę się pod koniec września na Fuertaventurę (tylko na Fuertaventurę) na 1 (słownie: jeden) tydzień i na dodatek z jednego z wymienionych przez Ciebie lotnisk (Poznań albo W-wa). Może dzięki temu uniknę tych wszystkich kłopotów i niedogodności które Ciebie spotkały ;-)

Rozumiem Twoje rozczarowanie po tym jak dostaliście pokój z tarasem i widokiem na mistrzostwa Niemiec w ping-ponga ale nie wiem czy byś tak zażarcie walczył o zmianę apartamentu jakby to były mistrzostwa Niemiec w ping-ponga ale w kategorii kobiet do lat 18-tu.

To było na poważnie a teraz mniej poważnie. Obserwacje moje dotyczące zachowanie niektórych nacji są bardzo podobne jak Twoje ale ja zauważyłem, że oprócz narodowości bardzo duże znaczenie ma szerokość geograficzna na jakiej się znajdujemy. Rozwydrzonych Niemców spotykałem na południu Europy a na północy (Skandynawia, Islandia) byli jacyś cisi. To niestety dotyczy nie Tylko Niemców, ponieważ w coraz większym stopniu także nas...Polaków. Na Niemców faktycznie szczególnie zwracamy uwagę, ponieważ być może są głośniejszi od innych ale na dodatek jest ich dużo więcej niż innych a my szczególnie rozpoznajemy ich mowę (nie mylić ze zrozumieniem ich mowy). Ja jak mogę to staram się omijać tskie miejsca gdzie są Niemcy i inne narody zachowujący się w sposób przez Ciebie opisany a muszę przyznać, że opisałeś to w sposó mistrzowski. Dlatego też pierwsza część Twojej galerii tak mnie wciągnęła, że druga choć równie ciekawa nie zrobiła zamierzonego wrażenia. Pojadę w takim razie na tę Fuertaventurę i sprawdzę czy to prawda co opisujesz w drugiej części a przygód z pierwszej będę unikał jak ognia.

Na koniec krótkie pytanko.....to ile kosztuje wypożyczenie samochodu na 1 dzień?

Pozdrawiam,
andred

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 15:09

Kordulo, dziękuję, że zajrzałaś. jak widzę, nie jestem osamotniony w swojej... "niepoprawności". ;)
Tak jak pisałem - tydzień to bez sensu, muszą być dwa tygodnie. Ale dwa tygodnie na jednej wyspie, to też trochę dla aktywnych bez sensu. Muszą więc być dwa tygodnie i dwie wyspy. Pewne wskazówki są na zdjęciach, ale żeby być w zgodzie z regulaminem, więcej informacji i konkretów podam Ci na prive.
Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 15:02

Rozmusiaku - niestety, wycieczek nie sprzedaję. Ale, że już sporo osób jechało na lanzarote i Fuerte z moim dziennikiem pokładowym i harmonogramami dziennymi, to fakt. Zawsze chętnie udostępniam, to tak, gdybyś jeszcze kiedyś chciał tam zabrać Panią Rozmusiakową. . Pozdrawiam Oboje!

PS: aż dziwne, że nie wpadliśmy na siebie na El Jable... to jednak musi być spora pustynia... ;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 14:53

Pablo - dziękuję!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 14:51

Magdaleno: wiesz, myślałem o Tobie, pisząc "zapyziały Poznań" ;) - też mrugam.
Ale pisałem to z pewnym bólem połączonym z irytacją, bo tu urodziłem się, tu w większości wychowywałem i uczyłem i tu spędziłem znaczną część życia. Aktualnie też mieszkam w podpoznańskiej wsi. Jednak mieszkałem i w innych miejscach, w wielu bywałem... i już dobrze wiesz, co chcę powiedzieć, a co z pewnością rozumiesz, bo przecież inaczej nie mrugałabyś tak znacząco.
O "germanofobii" pisałem do Jacka i do Innych.
Olędrzy? Wielki szacunek za zasługi w budowaniu Polski tam, gdzie nam było za trudno, bo nie potrafilismy lub było za trudno. Wiem, że to nie to do końca to samo co Holendrzy, ale jednak w większości przypadków raczej tak. I tak mi się kojarzą - z Holendrami i Holandią. A wówczas także i sympatia, zarówno do ludzi jak i do ich pięknego kraju, w którym wielokrotnie bywałem i choć już rzadziej, ale nadal, z wielką przyjemnością jeżdżę tam, a będąc na miejscu, jestem zawsze w pełni zrelaksowany, na luzie i mam poczucie pełnego bezpieczeństwa. Tak niejako na marginesie: oni też nie kryją wyraźnej niechęci do... swoich wschodnich sąsiadów.
Pozdrawiam serdecznie!

PS: czy może wiesz, kiedy da się normalnie przejechać przez Kaponierę?? ;)

margo użytkownik margo(wpisów:2523) dodano 11.08.2013 14:45

Ja się uśmiałam, czytając komentarz choć domyślam się że tobie wówczas do śmiechu nie było. Wydmy świetne. Pozdrawiam.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 14:27

Gabi, cieszę się, że podobało się. I zgadzam się, co Twojej "niezgody" na uogólnienia. Opisałem tylko konkretną sytuacje, a że Niemców nie lubię? - patrz niżej, co napisałem Jackowi. Nie znaczy to jednak wcale, że nie widzę u nich cech dobrych i wartych uznania, wręcz przeciwnie. Ale sympatia i szacunek nie muszą chodzić z sobą w parze, a brak sympatii nie oznacza automatycznie braku uznania i szacunku. Miałem tego pełną świadomość, dokonując wyboru tak biura jak i linii lotniczej, z których usług, wcale tego nie wykluczam, będę zapewne jeszcze korzystał. Ba! - polecał też innym. Serdecznie pozdrawiam!

PS: jak tam Świdnica?

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 14:12

Drogi Jacku - i nie tylko.
Jak to jest z tą „germanofobią”? Myślę, że podobnie, jak z każdą inną „fobią”, które, „jakieś”, każde z nas ma i do których każde z nas ma prawo. W tym przypadku, ta konkretna „fobia”, ma swoje głębokie uzasadnienie w świadomości tych z nas, którzy mają jakąkolwiek, minimalną choćby wiedzę historyczną, doświadczenie własne lub rodzinne, wiedzę niesioną przez tradycję, a wynikającą właśnie z doświadczenia, w tym przypadku już z doświadczenia narodowego. I powiedzmy otwarcie, że to ostatnie doświadczenie jest zdecydowanie negatywne. I to jest sprawa pierwsza..
A czy można i należy o tym mówić, dodajmy, mówić głośno i publicznie? W moim przekonaniu tak, zawsze i wszędzie. Bo jest to część naszej, polskiej świadomości narodowej. A kto traci pamięć, ten traci osobowość, zaś naród który traci pamięć, traci też tożsamość. To słowa znacznie Mądrzejszego ode mnie, pod którymi ja podpisuję się oburącz. I w tym znaczeniu, nie jest to już żadna „fobia”. I to jest sprawa druga.
Czy te dwa spojrzenia wykluczają się wzajemnie? W żadnym razie. Tylko pamiętając i otwarcie mówiąc o sprawach trudnych z przeszłości, można akceptować rzeczywistość oraz uczciwie i dobrze budować relacje bieżące i przyszłe, za czym też zdecydowanie optuję. Dotyczy to także Niemców, nawet jeśli ich nie lubię.

PS: powyższe piszę, co szczególnie podkreślam, całkowicie abstrahując od opisanej sytuacji w nin. galerii.

gimper użytkownik gimper(wpisów:681) dodano 11.08.2013 13:03

Bardzo fajnie pokazany ten kawałek wyspy na którym i ja niedawno byłem , jak się zbiore to może cos wrzucę
Pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:4919) dodano 11.08.2013 11:26

Przemysławie, twardy z Ciebie facet, brawo za konsekwencje.Dobrze ma z Tobą Pani Królowa.
A Niemiaszki lubią tak razem , wtedy moga wrzeszczeć, czego nie czynia w domu. Naród to zdyscyplinowany ale tylko w swoim rodzinnym kraju. Oni pojedynczo i to w kraju to cisi i zdyscyplinowani, ale w grupie i to poza krajem sa nie do poznania.
Ja raz tylko w dawnych czasach , jak to jezdziło sie pod namiot do Bułgarii miałam szczęscie sąsiadować z Niemcami , którzy przyjechali na wczasy zakładowe . Co oni tam wyprawiali.... Wtedy przekonałam sie , że Niemcy wcale nie sa tacy jak ich sie opisuje; pili, awanturowali się, no i tak głosno mówili po niemiecku. Ale trzeba im przyznać, że hotele , czy resorty w, w których ich duzo , trzymaja pozoim.
Doskonały sposób na obejrzenie dwóch wysp za jednym zamachem. Cały czas szukam takiego połączenia, co by wleciec na jedną wyspe a wylecieć z drugiej. Czy mozesz mi napisać dokładnie jak to rezerwowałes, chodzi mi o lot? spanie i samochód to prosta sprawa, własnie gorzej z lotem, patrzyłam nawet na jakieś czartery z Polski , ale kiepsko tak dopasować i dograć terminy.
Piekna ta plaża. Pozdrawiam:)

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:3947) dodano 11.08.2013 10:31

Przemysławie,u Ciebie to ja bym kupił wycieczkę :)))
Pozdrawiam.

pablo87 użytkownik pablo87(wpisów:561) dodano 11.08.2013 09:26

Zdjęcia podobające się a historia wciągająca, plaże i wydmy piękne. Pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3537) dodano 11.08.2013 08:59

Pióro masz niesłychanie lekkie i Twoje opowieści czyta się z ogromną przyjemnością! Mnie przynajmniej lektura Twoich tekstów sprawia dużo radości:-)
Za „zapyziały Poznań” powinnam chyba się obrazić;-)
W związku z Twoją „germanofobią” – jak to określił Jacek – przyznam się od razu i bez bicia, że mój prapradziadek po mieczu przybył do Polski zza zachodniej granicy i był nauczycielem języka niemieckiego. Nazwisko panieńskie mam bardzo niemieckie – nim wyszłam za mąż i zmieniłam musiałam literować, bo nikt nie potrafił zapisać poprawnie (z czytaniem też różnie bywało, ale na to już machałam ręką). Moi przodkowie byli z całą pewnością Olędrami. Mam nadzieję, że dla Ciebie Olęder to nie to samo co Niemiec;-) Na usprawiedliwienie jeszcze dodam, że po niemiecku to ja ani dudu.
Pozdrawiam bardzo serdecznie:-)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2250) dodano 11.08.2013 08:58

Oczywiście Przemysław, ze się rozminąłeś z powołaniem, bo powinieneś zostać satyrykiem, i to dobrym. Oczywiście, ze świetna, zawierająca wiele praktycznych porad galeria. Oczywiście, ze świetne zdjęcia. I oczywiście,ze się z Tobą nie zgadzam odnośnie uogólnień dotyczących Niemców i napiszę, że jak się jedzie z niemieckim biurem podróży, w dodatku startującym z Niemiec, to nic innego nie mogło być. I oczywiście, że Niemiaszek, który Ci się trafił był mega apetyczny - jeszcze byłby w stanie odebrać Tobie i Królewnie przyjemność jedzenia, a to już byłaby przesada. I wreszcie: oczywiście, że się tak dawno nie pośmiałam ;)
pozdr.
Gabi

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:826) dodano 11.08.2013 00:38

A ja myślałem, że teraz jesteś w Anglii. Tam chłodniej i częściej mówią po angielsku niż po niemiecku. Do niemieckiego rechotu i szwargotania już się przyzwyczaiłem i nawet lubię Bawarczyków, nie toleruję natomiast wywodzącego się z tzw. szkoły frankfurckiej postmodernizmu. Na szczęście w niektórych krajach np. w Szwajcarii brali mnie za Rosjanina (bogatego !) oferując różne precjoza, a mnie stać było tylko na kupienie zegara z kukułką, zrobionego zresztą w Szwardzwaldzie. Poza tym wbijają mi ostatnio do głowy że Niemiec to ludzki pan, a Polak to faszysta. Sprowokowałeś mnie swoją germanofobią, a miało być o galerii. Jest jak zwykle doskonała. Pozdrawiam.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 11.08.2013 00:28

Witaj Zuzka! Potem było już bardzo dobrze, a wśród hiszpańskiej części personelu, nie wiedzieć czemu, miałem jakieś dziwne poważanie ;)
Sotavento, faktycznie, plaża niesamowita... Pozdrawiam!

zuzka82 użytkownik zuzka82(wpisów:148) dodano 11.08.2013 00:08

Przyznaje w 100% , że Fuerta zdominowana jest przez Niemców niestety.... Ja miałam więcej szczęścia bo w moim hotelu była hiszpańska i odziwo polska obsługa :):) Zdjęcia z Sotavento piękne .....wyjątkowe miejsce ....
Pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 10.08.2013 23:38

Gregy - witaj, chyba u mnie pierwszy raz. Prawie we wszystkich miejscach, które wymieniasz, udało mi się być. Największe wrażenie wywarła na mnie Cofete - vide już opublikowana galeria i La Pared, gdzie jeździłem na klify kilka razy. Nie dotarłem do Ajui: wystarczyły mi czarne plaże z przed tygodnia na Lanzarote. Pozdrawiam i dziękuję za wizytę!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 10.08.2013 23:29

Patryku: oprócz nas była tam jeszcze tylko jakaś zabłąkana para z Polski. Reszta sami Niemcy. Rosjan zero. Fuerte, tak naprawdę, to typowe miejsce na moczenie, jak mówisz, choć ja do basenu nie wszedłem ani razu. Pani Królowa zresztą też nie. Niemniej, na kilka dni odpoczynku, po Lanzarote lub jakiejś innej, atrakcyjniejszej wyspy - fajna sprawa. Właśnie sprawdzam połączenia i lokalizacje na La Palmie, która marzy mi się od dawna - tam jest dopiero co zwiedzać! Tylko wychodzi mi jakoś cholernie drogo. Pozdrawiam!

gregy użytkownik gregy(wpisów:460) dodano 10.08.2013 23:22

Nota bene, moje foto profilowe właśnie zostało zrobione na deptaku przy plaży prowadzącym do portu w Moro Jable na Fuercie :-). To tak na marginesie :-)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 10.08.2013 23:20

Śnieżko: chciałaś, obiecałem, więc jest. Jest dzięki Tobie, bo jak pisałem, nie miałem w planach. Nie ma się zatem co krygować. Przy 15 i 16 to ja mogę pośmiać się teraz, ale wtedy do śmiechu zupełnie mi nie było, a Pani Królowa była przerażona. Fuerte jest dobra na wypoczynek po intensywnym zwiedzaniu Lanzarote i jest od niej dosłownie o rzut beretem. Ale na kilka dni, bo potem robi się nudno. Galerie o Lanzarote przygotuję nieco później, przedtem może jeszcze coś z Fuerte, żeby pokazać więcej. Pozdrawiam!

gregy użytkownik gregy(wpisów:460) dodano 10.08.2013 23:17

Przemysław, poprzez Twoją historię galeria ma duszę. Dwa lata temu byłem na Fuercie i poniekąd popieram Twoją sugestię o tygodniowym pobycie, jednak będzie to tydzień napięty w wycieczki. Do zrobienia jest dzikie Cofete, Corralejo ze swoimi pustynnymi wydmami, są białe plaże z 7m falami. Jest La Pared ze wspaniałymi urwiskami. południowy cypel z latarnią Faro de Punta Jandia, Ajui z jaskinią i czarną plażą. Poza tym całkiem fajne miasteczka z dawną stolicą Betancurią. Ja byłe 2 tygodnie, oczywiście to wypoczynek, więc oprócz zwiedzania potrzebowałem jeszcze trochę leżenia na plaży :-), a plaże jak pokazałeś są chyba najpiękniejsze w europie. Za wyjątkiem kreteńskich Balos i Elafonisi :-). Ok dużo już nagryzmoliłem, dziękuję za tę galerię dzięki której przypomniałem sobie jedne z lepszych moich wakacji.

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:2731) dodano 10.08.2013 23:04

Przemisławie, zawstydziłeś Śnieżkę tym wstępem;)

Dla mnie obie części bardzo ciekawe. Fajnie było poczytac o Waszych perypetiach i pooglądac krajobrazy. Wydmy wymiatają! Pani Królowa wie, co dobre.
Uśmiałam się przy fotkach 15 i 16:)

Podoba mi się ta wyspa.
Mam prośbę. Opowiedz jeszcze o Lanzarote w kolejnej galerii. Tam to bym dopiero chciała poleciec... A niedobra Coolka swój genialny cykl usunęła...

Aha, nie poprzestawiały mi się literki. "Przemisław" to było napisane z premedytacją. Pomimo tego, że dla Hermenegildy czy innej Helgi nie byłeś taki znowu przemiły;)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4485) dodano 10.08.2013 22:47

Relacja z dużym poczuciem humoru... W takich miejscach, które większości turystów służą do moczenia czterech liter w basenach albo w morzu i wlewania w siebie litrami rozmaitych alkoholi równie nieznośni co Niemcy bywają Rosjanie, czy Polacy. A odpowiadając na pytanie ze zdjęcia 50 stwierdzam - absolutnie mnie tam nie ciągnie. Poprzestanę na obejrzeniu galerii i wybiorę ciekawsze miejsca ;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 10.08.2013 20:40

Opisana historia jest, niestety, do bólu prawdziwa. Ale, jak widać zakończona "hiszpańskim happy end'em". Potem było już tylko dobrze. Jeśli pociągnę cykl o Wyspach Kanaryjskich, na zakończenie będzie historyjka zabawna, o typowo południowym luzie, poczuciu humoru i dystansie do rzeczywistości. Pozdrawiam serdecznie!

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:3715) dodano 10.08.2013 20:34

Niestety, prawda jest taka, że większość hiszpańskich wysp min.Majorka jest zdominowana przez Niemców. Przez dwa tygodnie prawie nie słyszałam języka hiszpańskiego. W sklepie, w kawiarniach, barach, nawet w hotelowej restauracji wszyscy zwracali się do nas po niemiecku. To żenujące!. Współczuję Ci tego zajścia, ale Niemcy zachowują się obrzydliwie w takich miejscach. Uważają, że są u siebie. Podobnie było w Egipcie na wycieczkach. Wszędzie byli niemieckojęzyczni piloci wycieczek. Ludzie byli oburzeni.
Pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5123) dodano 10.08.2013 20:23

I słusznie, mnie też, bo to był cel wyjazdu. A część pierwsza - tylko środek, by ten cel osiągnąć

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:2909) dodano 10.08.2013 20:04

Druga część z morzem i górami zdecydowanie bardziej mi się podobała. Fajne fotki.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!