m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (49):

 
Witam Szanownych Państwa, jestem Edek i będę Państwa oprowadzał po galerii. Zapraszam do oglądania mojej wyspy ;) Wyspę odwiedziliśmy w sierpniu 2013 i ulokowaliśmy się w hotelu na skraju ogromnej plaży w okolicach miejscowości Costa Calma na południu wyspy w charakterystycznym przewężeniu. Ponieważ byliśmy z Basiarką wykończeni plan był prosty: leżymy i pachniemy cały tydzień! Oczywiście zrobiliśmy najpierw mały rekonesans. Plaża pod wieczór robi ogromne wrażenie. Ma około 4 kilometrów długości i pół kilometra głębokości. Nigdzie nie ma żadnych zabudowań czy jakiejkolwiek infrastruktury - czysta natura. Ocean jest tu inny niż na Teneryfie - spokojny, z niewielkimi falami, dostatecznie ciepły na kąpiel. Rano postanowiliśmy, że przejdziemy się kawałek i być może wejdziemy na jakieś wzgórze, aby popatrzeć na świat z wysoka. Razem z nami na plażę tłumnie wylegli kitesurferzy i niebo zapełniło się kolorowymi spadochronami. Przyznam, że ma to swoisty urok ale, co najważniejsze, ten sport jest cichy i nie zakłóca spokoju plażowiczów. Poza tym wiatr i tak zagłusza tu wszystko :) Temperatura jest jednak wysoka, więc jego ożywczy, ciągły podmuch jest niemal zbawienny. Założyliśmy na siebie spodenki za kolana, grube skarpetki i buciory trekkingowe. Taki ubiór gwarantuje wygodę na każde warunki przy czym ogranicza nieco równomierne opalenie - chyba, że w kostkach ;) Ruszyliśmy po piachu wzdłuż oceanu czekając na przypływ. Fale leniwie przelewały się w przód i w tył skutecznie odwracając naszą uwagę od wody, która po cichutku zalewała plażę od tyłu!
W pewnej chwili mówię do Basiarki, że przypływ już powinien być, odwracam się twarzą w kierunku gór, a tam wszystko zalane! Stoimy na wysepce, która w błyskawicznym tempie zmniejsza swoją powierzchnię.
Rzuciliśmy plecaki na piach zdejmując w pośpiechu ubrania i buciory wiążąc im sznurówki, żeby wygodnie się niosły. Ledwie zdążyłem podnieść buty do góry, a woda natychmiast zalała ślady jakie zostawiły.
Staliśmy już w niej po kostki, a po chwili brodziliśmy już do brzegu zamoczeni po pas. To bardzo zaskakujące ale piękne zjawisko. Dodatkowo wieczorem, kiedy woda cofa się, zostawia po sobie przepiękne kształty na czarno-beżowym piasku zmywając przy okazji wszystkie ślady stóp. Rano plaża ponownie wygląda na dziewiczą i nietkniętą. Nie dla wszystkich jest to zjawisko estetyczne. Gromady maleńkich rybek wpływając na ciepłe i płytkie wody zostaje odcięta od oceanu po czym giną w coraz mniejszych kałużach wody. Z leżenia i pachnienia chyba nic nie wyjdzie - piaskowe wzgórza są przepiękne i dość wysokie. Postanowiliśmy sprawdzić jak wysokie więc zaatakowaliśmy najbliższe dość strome wzniesienie. Nie było łatwo, każdy krok w pochyły piasek zsuwał stopę razem z nim, a przez silne podmuchy wiatru traciliśmy równowagę. W końcu stanęliśmy na szczycie. Widok piękny, z jednej strony na lagunę i pustynną część półwyspu... ...z drugiej na góry z najwyższym szczytem na poziomie 812 m. n.p.m.
Nasyciliśmy się trochę i poszukaliśmy po drugiej stronie zbocza drogi na dół. Szybko wypatrzyłem duże połacie złotego piachu... ...i zszedłem na swój unikalny sposób, wzbudzając przy tym tumany kurzu niczym wróżka rozsypująca czarodziejski pył. Nie róbcie tego sami w domu.
Wcale niełatwo było wyciągnąć głowę z piachu, ale wystraszyłem się trochę stromego zbocza i tak jakoś wyszło. To chyba po podróży do Australii mam jeszcze takie odruchy. To nie jest finał mojego zejścia :) to już piesza wędrówka na drugą stronę wyspy. Trasa miała kilkanaście kilometrów i wiodła - jakże by inaczej - przez półpustynny i pustynny obszar Parque Natural Jandia, który obejmuje niemal cały półwysep. Trudno mi sobie wyobrazić co ten krzyż tu robił, ale jego prostota robiła pewne wrażenie. Im dalej tym piękniej, ale jak to w naturze bywa to co dla jednych piękne... ...dla innych bywa śmiertelne. Oto przedstawicielka 120 tys. kóz które śmigają swobodnie po górach. Na pierwszy rzut oka nie widać ich dużo. Tu i ówdzie brykają niewielki stadka, ale można je spotkać tak samo łatwo na pustyni jak i na samym szczycie najwyższych gór. Dotarliśmy na drugą stronę. To nic nadzwyczajnego - droga miała najwyżej 3-4 kilometry, szczęśliwie nikt w tym samym czasie nie miał podobnego pomysłu i do końca trasy nie widzieliśmy żywej duszy. Brzeg był zupełnie inny niż po naszej stronie - skalisty, wysoki... ...tworzący niewielkie ale piękne klify.
Ruszyliśmy dalej na południe, w stronę gór. Niewielkie krzaczki znikły zupełnie. Pozostał już tylko gorący piasek i ogromne ilości małych muszelek. Chwilami wyglądały one bardzo ciekawie. Ciekawie prezentował się również pojedynczy czarny kamień na jaśniutkim tle. Aż się prosił o kadr. Szliśmy dalej. Za każdym pagórkiem, był kolejny zmniejszając morale i samozaparcie. Za to błękit nieba i krajobraz uskrzydlał. Aż wreszcie beż starł się z czernią górskich skał... ...i dotarliśmy na ostatnią wydmę. Dalej pod chmurami rozciągała się wielokilometrowa plaża Cofete, raczej niedostępna z tej strony. Miejsce to jest piękne, ale puste gdyż dostęp jest tylko drogami szutrowymi nie dla osobówek. Wiszą tu zazwyczaj ciężkie chmury, które nie mogą przedostać się przez pasmo górskie na drugą stronę, a tuż przy brzegu zderza się kilka prądów oceanicznych powodując, że kąpiel w tych wodach jest niezwykle ryzykowna. Z tych samych względów miejsce to jest niezwykle atrakcyjne do odwiedzenia.
My jednak mamy dość, nie zagłębiamy się w góry szukając ścieżki na plażę, tylko skręcamy na wschód i podziwiając dualizm kolorystyczny... ...docieramy do suchego koryta rzeki, które po kilku kilometrach marszu lokuje nas... ...na odległym krańcu plaży Barca, którą pod wieczór wracamy do hotelu. Bilans marszu: 18 km. Basiarka padła. Następnego dnia oświadczyłem, że wsiadam do autobusu i za 2,5 EUR jadę do Moro Jable na południe, skąd prowadzą łagodnymi wzniesieniami ścieżki w góry. Basiarka puknęła się tylko w czoło więc pojechałem sam. Na miejscu wskazano mi, którędy iść - oczywiście pomyliłem drogę, więc na dzień dobry przyszło mi wspinać się na czworakach przez skaliste wzniesienie, żeby dotrzeć do właściwej ścieżki. Potem droga wyglądała już jak na obrazku ...i tak osiem kilometrów ciągle pod górę. Przyznam, że wielokrotnie chciałem zawrócić, bo poprzednie dni mocno mnie nadwyrężyły i przeliczyłem swoje możliwości. Zatrzymywałem się na pięć minut, a potem dreptałem 100-200 metrów i było coraz gorzej. Wiatr jak na złość znikł całkowicie zostawiając mnie w bezlitosnym uścisku upału z pół litra wody w plecaku. Po czterech godzinach droga zrobiła się jeszcze bardziej stroma, a mój żołądek finezyjnie skręcony od panującej w nim pustki. Wtedy właśnie usiadłem zrezygnowany (miałem jeszcze dwa kilometry przed sobą) i niespodziewanie znalazłem w plecaku Jabłko Ratujące Życie, o którym nie wiedziałem, a które wyjadłem tak dokładnie, że koza jak zobaczyła ogryzek to bąknęła tylko pod nosem skąpiradło ...i poszła dalej nie tknąwszy go. Pozostał kilometr i łyk wody. Każdy krok był już ponad moje możliwości, a w pamięci miałem jeszcze czekającą mnie drogę powrotną! Szczyt przywitał mnie chmurami, zimnem i wiatrem zawodzącym między martwymi głazami. Zamiast upragnionego widoku skał i plaży Cofete w dole, jedynie białe włosy mgieł, niczym pajęcza upiorna tkanina przelewały się ponad szczytem na drugą stronę zbocza. Tyle wysiłku tylko po to? Rzut oka na drugą stronę. Widać tylko przepaść niknącą we mgle. Trudno powiedzieć czy leciałbym dziesięć, czy sto dziesięć metrów w dół.
Długo tu nie zabawię. Zejście było niemal tak nieznośne jak wchodzenie, a może i bardziej. Stopy człapały mocno uderzając w podłoże i wciskały się w przód buta hamując co krok. Szedłem przodem, tyłem, bokiem i jak tylko się dało, aby im ulżyć. Znów osiem kilometrów jednak mimo, że boleśniej to znacznie szybciej. W tym dniu przegrałem ze swoimi oczekiwaniami, ale wygrałem ze słabościami.
Przyszedł czas na podbój wyspy przy pomocy czegoś co ma cztery koła. Nie szkodzi, że pod górkę prawie to nie jechało, a z górki przy 110 km/h zdzierało płaty lakieru. Ważne, że jeździło za 38 EUR na dobę :) Pierwszy cel - słynne wydmy Corralejo na północnym krańcu Fuerteventury. Obszar - jak naliczyłem z satelity - około 30 kilometrów kwadratowych, który w rzeczywistości jest bardzo mały i mimo pięknego jasnego piasku nie powala spektakularnością. Ale to nie szkodzi. Turyści pstrykali zdjęcia tylko na pierwszej wydmie, bo na drugą wszystkim już było za daleko więc co ja narzekam... Najważniejsze, że mimo pewnych ograniczeń miejsce jest śliczne i warto je zobaczyć. Ja nie tylko patrzyłem, ale też polazłem sam nie wiem gdzie...
Potem ruszyliśmy do latarni morskiej, która niczym szczególnym się nie wyróżnia wiec nie zasłużyła na zdjęcie. Zasłużyły za to widoki w środkowej części północnej strony wyspy, które można podziwiać z tarasów widokowych jakich jest tutaj sporo. Gdzieś tutaj stoją dwa posągi wojowników dostępne w innych galeriach ;) Trafiliśmy również na widoki iście z Egiptu czy Tunezji. Rośliny mają się tu dobrze dzięki tamie widocznej na zdjęciu. Woda zatrzymuje się tutaj tworząc małą oazę - rzecz bardzo rzadką na wyspie, bowiem prócz tego co zasadził i podlewa tu człowiek zasadniczo nic tu samo nie rośnie. Musimy zawrócić. Droga, która nas tu przywiodła - mimo, że piękna jak nowa A1 - dość nagle i niespodziewanie skończyła się. Nie mamy dokąd jechać.
Góry w środkowej części wyspy są bez wątpienia warte zobaczenia. Drogi wiją się tu między skałami kładąc się środkiem niewielkich miejscowości, jak choćby stara stolica wyspy Betancuria, w której udało mi się zakupić unikalny czarny kapelusz Indiego Jonesa ;) dzięki któremu różowa bandama trafiła do bagażnika!
Jak widać mieszkańcy nie obawiają się dużego ruchu. Z domów wychodzą prościutko na główną ulicę.
Skręcamy na zachód do miejscowości, której nazwy nie wolno wymieniać rezydentom przy polskich gościach. Ma ona dźwięczną nazwę... ...Ajuy (czyt. Achuj) i znana jest z ciekawych formacji skalnych, jaskiń, obfituje w zaskakujące wytwory natury, jak choćby ta sowiecka, czarna łódź podwodna dokująca tuż przy jasnych klifach nabrzeża. Widzicie ją? Powiedzcie, że widzicie!
Jaskinie są duże, ale tylko jedna jest dostępna do zwiedzania. Pozostałe ogląda się z maleńkich jednostek pływających, które parkują nieopodal na wodzie. Jaskinię zwiedziłem dogłębniej niż inni i przywiozłem z tej eksploracji piach w aparacie, rozbite kolano, starty łokieć i nadwyrężoną dumę, bo się turyści pokładali ze śmiechu :) Złośliwi widzą na tym zdjęciu coś jeszcze :))) Wracając ostatni rzut oka na czarne plaże Ajuy i zmykamy do hotelu. Zrobiło się późno. Jazda tutaj to ogromna przyjemność. Nie ma ani jednego skrzyżowania, wyłącznie ronda, każde z jakimś artystycznym akcentem, świetnie oznaczone, połyskujące nocą. Asfalt w doskonałym stanie, mnóstwo odblasków i minimum znaków drogowych. Brak reklam, co oczywiste. W stosunku do naszych dróg to pierwsza liga! Samochody nie przekraczają zazwyczaj 90 km/h bo i teren temu nie sprzyja.
Ostatni dzień przeznaczyliśmy na błogie lenistwo i tak się też stało. Poprzedniego wieczoru musiałem Basiarce obiecać, że nigdzie mnie już nie poniesie. Obiecywałem więc na wszystkie świętości - nawet na grób mamy, że zostanę i będę się opalał. Swoją drogą mama się uśmiała, jak jej opowiedziałem :) Pozostało mi więc fotografowanie flory i fauny, ubogiej zresztą (nie licząc kóz) i raczej wrogo nastawionej do otoczenia. Ten jegomość, aż się prosi aby go pogłaskać po głowie, ale ów mięciutki z wyglądu łepek jest nadspodziewanie sztywny i ostry jak igły. Ptaków jest tu bardzo mało. Mimo dużej liczby ryb pozostających dzień w dzień na plaży widziałem zaledwie kilka dużych mew. Brak owadów i pewna sterylność wyspy zniechęca ptaki. Jedynie kruki mają się tu dobrze wprowadzając nieco złowrogi nastrój pomiędzy skalne pustkowia.
Podobno nie powinno się dokarmiać zwierząt, więc możemy przyjąć, że podzieliłem się strawą z siostrą jaszczurką. Okazuje się, że im bardziej zwalniamy, tym więcej widzimy. Zapewne wiele jeszcze można by tu odkryć, ale czas już wracać.
Za podróż po pięknej Fuerteventurze dziękuje Państwu Edek - wiewiór z pierwszego kadru.

najbliższe galerie:

 
Wyspy Kanaryjskie - Fuerteventura
1pix użytkownik andred odległość 0 km 1pix
Piaski Fuerteventury
1pix użytkownik raptorek odległość 0 km 1pix
Fuerteventura wycieczka po wyspie
1pix użytkownik kasiekl odległość 3 km 1pix
Fuerteventura III
1pix użytkownik amaranth odległość 3 km 1pix
 FUERTEVENTURA - SOTAVENTO BEACH CLUB
1pix użytkownik przemyslaw odległość 4 km 1pix
Costa Calma
1pix użytkownik gpiotrek1 odległość 4 km 1pix

komentarze do galerii (28):

 
raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 08.10.2013 00:26

mgfoto, magdar polecam wyspę!
Deszczu - miejsc odludnych jest na szczęście sporo i to wspaniale, bo takie było założenie i nie trzeba było przełykać gorzkiej pigułki zawodu.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 23.08.2013 13:43

...gdybyś wybrał formę dialogu z Edkiem, miejscowym poetą, bylibyśmy świadkami wielu sprzeczek i zrzucania winy kto zawinił w pomyleniu drogi i etcetera...Twoja miłość do PIASKU jest mi znana i dostrzegam trwanie przy niej...nie wiedziałem, że tam są takie przestrzenie pozbawione ludzkiego oblicza...pozdrawiam serdecznie.

magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 22.08.2013 14:42

Piękne plaże .Pozdrawiam :)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6126) dodano 22.08.2013 00:17

Czego to się nie robi by przyciągnąć widzów... ;) Na szczęście "robi się" też piękne galerie doprawione szczyptą wciągającej opowieści. Pozdrawiam :)

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 21.08.2013 23:37

Baracudo, Ty lubisz klify - tu szału nie ma, ale to co jest, miłe jest oku ...że nie wspomnę o łażeniu na golasa po pustyni ;) Oczywiście z tego galerii nie będzie.
Wydaje mi się, że "prosta" Grecja obfituje w ciekawsze wojny skał z falami.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7220) dodano 21.08.2013 22:16

Pewnie też bym polubił tą wyspę, trzeba będzie kiedyś się tam wybrać:)
Pozdrawiam.

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3568) dodano 21.08.2013 21:52

Zdecydowanie to nie jest miejsce dla mnie,cicho i spokojnie i tyle piachu,ze szok -chyba,ze miejsce z 18 i 43 pozdrawiam

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 21.08.2013 21:18

Oki - czekam na galerię z Cofete. Pozdrawiam.

gimper użytkownik gimper(wpisów:681) dodano 21.08.2013 19:57

Niestety nie udało mi się zwiedzić całej wyspy ponieważ wyjazd był rodzinny a ja robiłem jedynie za towarzysza i przewodnika dla mojej rodziny bez żadnych poważnych wypadów. Wioskę Coffete i plażę obok zwiedziłem nawet dwukrotnie . Wyspa uważana jest za nudna dla ludzi uprawiających wypoczynek aktywny , uważam inaczej i w ciągu tygodnia mając samochód jest tam co robić. Będąc na wyspie zorientowałem się że jest Puchar Świata ale jak pisałem wyżej nie to było moim celem choć nie sposób było ich nie zauważyć w różnych miejscach. Kilka fotek przywiozłem ale poczekajcie jeszcze chwilę

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6687) dodano 21.08.2013 13:11

Bardzo ciekawa opowieść w tych iście pustynnych warunkach:)
Wyspa piękna:)
pozdrawiam:)

dispar użytkownik dispar(wpisów:5297) dodano 21.08.2013 06:45

Bardzo pogodna a przez to podobająca się opowieść.
Fajnie się z Tobą wędrowało.
Pozdrawiam serdecznie:)

grace użytkownik grace(wpisów:3357) dodano 20.08.2013 23:40

Na "dzien dobry" - zmeczylam sie bardzo;) Bardzo lubie jak snujesz swoje opowiesci:) Pozdrowki:)

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 20.08.2013 22:13

Pesteczko, w rzeczywistości kadry 12-13 mają wiele klatek pomiędzy. Właściwie z samej góry na sam dół + sprint jednostajnie przyspieszony po najkrótszej prostej. Myślę, że nawet w siedmiomilowych butach nie przeskakiwałbym krzaków po siedemnaście na raz :) Dziękuję za pozdrowienia. Przekazałem.
Margo - masz rację, dlatego utopiłem tę dwójkę co się śmiała i mam z głowy :)
Andred - nie postanawiaj tylko jedź ;)
Gimper - czy trafiłeś na mistrzostwa świata w kitesurfingu i alkohol lał się nocami strumieniami? Podobno nawet rekiny zwracały zawodników, takie mieli "zasolenie" :) Napisz co ciekawego widziałeś, a co pominąłem. Na pewno Cofete. Paradokslanie poleciałem niemal wyłącznie dla zdjęć z tej plaży i... nie byłem na niej :(

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 20.08.2013 22:05

:) Pipol fota 43 to miało być w domyśle - Śnieżka Ci to wyjaśni, ale żebyś wiedział, że wariant z gołym tyłkiem jak najbardziej był praktykowany :)) nie odmówiłbym sobie przecież...

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:3580) dodano 20.08.2013 21:21

Pięknie tam i straszno.

pipol użytkownik pipol(wpisów:8872) dodano 20.08.2013 21:19

Foto 43, tam dopiero wyszedł cień achuja ;))))

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 20.08.2013 21:11

Relacja trzymająca w napięciu do ostatniego zdjęcia. Rozbite kolano się zagoi, starty łokieć też, ale jak żyć z nadwyrężoną dumą. Pozdrawiam.

pesteczka123 użytkownik pesteczka123(wpisów:1556) dodano 20.08.2013 20:41

Po ujęciu na fotce 12 byłam pewna, że fotka w stylu 14-stki jest nieunikniona. Zaskoczyło mnie, że po kadrze 14 galeria była kontynuowana ;)
Nie znalazłam tylko ujęcia o którym wspomina poniżej Pipol :D
Całość jak zwykle 1-sza klasa. Muszę koniecznie potrenować w piaskownicy mistrzowskie manewry ze zbocza.
Pozdrowienia dla Basiarki!

pipol użytkownik pipol(wpisów:8872) dodano 20.08.2013 20:16

Cenię plaże na Fuercie właśnie za to, że łatwo można znaleźć miejsce by latac z gołą dupą. pozdrawiam

gimper użytkownik gimper(wpisów:681) dodano 20.08.2013 19:58

Bardzo fajna relacja, byłem tam tydzień przed tobą

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 20.08.2013 19:48

Dramatyczna historia z tym wędrowaniem po wyspie. Też się trochę zmęczyłem ale przynajmniej piach mi się do aparatu nie nasypał.
Po tych galeriach Przemysława i teraz Twojej stwierdzam, że to jednak fajna wyspa ;-) i w związku z tym postanowiłem tam pojechać.
Pozdrawiam,
andred

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3327) dodano 20.08.2013 18:26

Ci, którzy widzą na 43 coś jeszcze nie są wcale złośliwi, tylko mają wyobraźnię;) Ja widzę;)

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 20.08.2013 18:22

Nie wystarczy, że są. Muszą być co najmniej bliskie perfekcji ;)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3327) dodano 20.08.2013 18:21

Ok, to ja czytam jeszcze raz:) Chociaż poprzednio nie zauważyłam, żeby tekstom czegokolwiek brakowało;)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5756) dodano 20.08.2013 18:11

Ale pokazales go wszystkim.

raptorek użytkownik raptorek(wpisów:350) dodano 20.08.2013 18:09

Ale ja dopiero doszlifowałem tekst i porozkładałem opisy bo się ucinały :) Szybkie jesteście!
Dzięki za odwiedziny.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5756) dodano 20.08.2013 18:06

Raptorku wciagnela mnie Twoja wakacyjna opowiesc bardzo.
Fajna calosc. :)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3327) dodano 20.08.2013 18:06

Pięknie! Jak Wy tu kusicie ostatnio tą Fuerteventurą! Leżec i pachniec przez tydzień bym nie dała rady, ale takie wyprawy jak Wasze- przez wydmy, górki i pagórki - super sprawa. Widoki nieziemskie. Po galeriach Przemka utwierdzam się w przekonaniu, że trzeba tam byc:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!