m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (46):

 
Do Kazbeki przyjeżdżamy wieczorem. Mamy spędzić tu dwie noce. Następnego dnia z samego rana czeka nas trekking do lodowca Gergeti. Niestety to co zastajemy na miejscu nie napawa nas optymistycznie. Padający deszcz i zalegające nisko chmury nic dobrego nie wróżą. My jednak mieliśmy jeszcze nadzieję, że następnego dnia pogoda się zmieni. Niestety, cudu nie było. Po kilkugodzinnym oczekiwaniu /do godziny na zdjęciach trzeba dodać jeszcze dwie/ nasi gospodarze stwierdzili, że na zmianę pogody nie ma co liczyć i albo jedziemy albo nie. Oczywiście jedziemy. Jeśli nie możemy iść do lodowca to chcemy przynajmniej zobaczyć kościół Cminda Sameba, niewątpliwie symbol Gruzji. W tym czternastowiecznym monastyrze, wówczas gdy stolica kraju była okupowana przechowywano skarby narodowe, m.in. krzyż św. Nino. Monastyr położony jest na wysokości 2170 m n.p.m. Zapewne przy ładnej pogodzie rozpościerają się stąd niesamowite widoki. Tego dnia niestety widoczność była mocno ograniczona.
Nie wiem czy ich podziwiać czy może im współczuć, czy może jedno i drugie. Mnie niby też trudno złamać, ale tego dnia chyba nie dałabym namówić się na nocleg w namiocie. 
 Po licznych próbach zrobienia sobie zdjęcia bez jednej kropli  deszczu na obiektywie nareszcie się udało. Najbardziej z tego faktu cieszyli się chyba ci, którzy czekali na nas w samochodzie. Jeden już pojechał a drugi czekał na takich maruderów jak my. Po zjechaniu do Kazbegi postanawiamy  trochę się po nim powłóczyć. I tak jesteśmy już  przemoczone więc deszcz nie robi na nas większego wrażenia. I jest cieplej niż tam wysoko.  Tu zniszczona podpora kolejki wybudowanej przez Rosjan a przez miejscowych uznana za profanację i zniszczona. Na głównym placu  Staliniwis moedani stoi sobie niewzruszony pomnik Aleksandra Kazbegi. On sam pochowany jest przy cerkwi na placu przy muzeum, pod tą kamienną rzeźbą. Zgodnie z jego wolą pochowano go w miejscu, z którego widać górę Kazbek. Obok w grobowcu pochowani są jego rodzice.
Ponieważ miasteczko Kazbegi do najpiękniejszych miejsc nie należy, z braku więc innych atrakcji wstąpiłyśmy do muzeum poświęconego właśnie Aleksandrowi Kazbegi.  Muzeum niewielkie, za 3 lari można obejrzeć krótką historię miejscowego alpinizmu i sale poświęcone pisarzowi.  Zatrudnione panie chyba nie spodziewały się żadnych zwiedzających, zostawiły więc cały przybytek otwarty a same udały się na zakupy. Mogłyśmy spokojnie obejrzeć muzeum i sobie wyjść bez uiszczenia stosownej opłaty. My jednak przykładnie poczekałyśmy aż panie wrócą. W ten sposób budżet muzeum zwiększył się o 9 lari. Aleksander Kazbegi to prawnuczek Kazibeka Chopikaszwili i syn Gabriela Chopikaszwili. Gabriel to sojusznik rosyjskiej armii, późniejszy jej generał i to na jego cześć Rosjanie zmienili nazwę miasteczka na Kazbegi. Obecnie na znaku przy wjeździe figuruje już tylko jedna nazwa Stepancminda. Żeby jakoś wypełnić ten w niepełni udany dzień jedziemy jeszcze na granicę gruzińsko- rosyjską. Jedziemy oczywiście fragmentem Gruzińskiej Drogi Wojennej, która prowadzi do Władywostoku. Zdjęcia robiliśmy schowani za tirem, stojącym przed granicą. Kiedy wysunęłam się na przód samochodu by podejść bliżej groźnie pogrożono mi palcem.
Ostatnia gruzińska cerkiew przed granicą. Ma tu powstać chyba spory kompleks klasztorny. 
Wracając do Kazbegi zastanawiamy się co robić dalej. Opcje są dwie, ale przespać dalszą część dnia albo po prostu ją zapić. Do drugie zostawiamy sobie jednak na wieczór. Na szczęście nie wszyscy mogli usnąć i ktoś w porę wypatrzył, że pogoda jakby się poprawiła. Ściągamy się więc z łóżek i ruszamy przed siebie. Chcemy oczywiście w końcu zobaczyć górę Kazbek. Dzień się kończy a my jeszcze jej nie widziałyśmy. Tak więc w trójkę dziarsko ruszamy na zbocze po drugiej stronie miasteczka tak aby górę mieć przed sobą, gdy oczywiście zechce nam się ukazać. Przed sobą mamy takie obrazki... ...a za sobą monastyr i ciągle gdzieś tam niewidoczną górę Kazbek.
Szybko przemieszczające się chmury co rusz przykuwają naszą uwagę. Na razie skupiamy się na tym co przed nami. Rano w ogóle tych gór nie było widać. Wściekłość na cały świat już nam mija i zaczynamy cieszyć się tym co mamy. Z samego rana nasze nastroje były zupełnie odmienne. Zwłaszcza mój nastrój był mocno podły. Zmieniłam termin wyjazdu, zmieniłam program wyjazdu po to tylko, żeby odbyć trekking do lodowca. A tu pogoda spłatała takiego brzydkiego figla. Jednak te obrazki też cieszą moje oczy toteż i mój nastrój jest już dużo lepszy. Zresztą na kogo tu się złościć. Kto może mieć wpływ na pogodę? Powoli zbliżamy się do miejsca, które obrałyśmy jako punkt obserwacyjny.
Już z daleka wypatrzyłyśmy tę kapliczkę i wybrałyśmy ją na naszą bazę obserwacyjną. Jest nawet miejsce aby wygodnie usiąść. Zanim się rozsiadłyśmy zrobiłyśmy piękny bukiet z kwiatków rosnących wokół. Zostawiłyśmy go w kapliczce jako podziękowanie za spełnienie naszej prośby. Mocno wierzyłyśmy, że Kazbek się odsłoni. Spojrzenie na miasteczko i na monastyr Cminda Sameba. Jeszcze jedno. I już zaczyna się spektakl. Miejscówki mamy dobre, wstęp wolny. Nic tylko siedzieć i oglądać.
Buzie zaczynają nam się szeroko usmiechać, bo nasza prośba zostanie chyba spełniona. Kazbek zaczyna się pokazywać. Z tego spektaklu mogłabym zrobić osobną galerię, zarejestrowane mam na karcie krok po kroku jak chmury się przesuwają i odchodzą w dal, odsłaniając nam górę. Daruję wam jednak tę galerię, trochę byłaby nudna. Kilka tylko ujęć. Tu prawie już w pełnej krasie. Tu z kolei wygląda jakby płonął. Kiedy już nasyciłyśmy oczy postanawiamy opuścić naszą miejscówkę. Schodząc mamy nadzieję, że jeszcze sobie na nią popatrzymy. W końcu teraz będziemy mieć ją cały czas przed sobą. Tak też było.
Poniekąd spełnione wracamy na kwaterę, bo tam przecież czeka wino. Trzeba uczcić to wiekopomne wydarzenie. Wracając jeszcze nie wiedziałyśmy, że zupełnie przypadkiem znajdziemy się na suprze. Dom, w którym mieszkałyśmy był dosyć duży i w poszukiwaniu pilotki zapukałyśmy nie do tych drzwi. W ten sposób wprosiłyśmy się na suprę. Od gospodarza dowiedziałyśmy się, że Bóg lubi trójcę, nie ma więc szans abyśmy wyszły nie wypiwszy wcześniej trzech toastów. Kiedy po trzecim toaście postanowiłyśmy się pożegnać dowiedziałyśmy se znowu, że supra nie może skończyć bez toastu za miłość, a takowego jeszcze nie było. No dobra reszty już wam pisać nie będę. Reszta niech pozostanie milczeniem. Nowy dzień. Opuszczamy Kazbek. Pogoda jest niezła, świeci nawet słońce, głowa tylko trochę boli po wczorajszym wieczorze. Żal wyjeżdżać.

najbliższe galerie:

 
Gruzja 2012- Kazbegi
1pix użytkownik metuzalech odległość 0 km 1pix
Gruzja Gruzińska Droga Wojenna
1pix użytkownik licja odległość 1 km 1pix
Kasbek-Kasbegi
1pix użytkownik robertno1 odległość 1 km 1pix
Gruzińska Droga Wojenna
1pix użytkownik sniezka odległość 1 km 1pix
Gruzja -  Stepancminda (Kazbegi)
1pix użytkownik darkopolo odległość 1 km 1pix
Kazbegi
1pix użytkownik macko odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (27):

 
margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 03.05.2014 17:47

Harmony, to taka niewielka namiastka tego co tobie udało się przeżyć. Na Kazbeg się nie porywam, ale mam nadzieję, że z lodowcem jeszcze się spotkam. Pozdrawiam.

harmony użytkownik harmony(wpisów:2592) dodano 03.05.2014 13:34

Choć planów nie zrealizowałaś, to spektakl z Kazbekiem w roli głównej miałaś cudny :) Pozdrawiam :)

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 06.09.2013 19:26

Wszystkim innym też dziękuję za odwiedziny i miłe słowa.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 06.09.2013 19:25

Skuzo - dzięki za komentarz, od razu poczułam się lepiej. Znaczy, że nie tylko na mnie pogoda się uwzięła. W gromadzie zawsze raźniej. Z kartą też miałam podobną przygodę. W Tunezji w biurze, w którym wykupiłam wyjazd na Saharę zostawiłam kartę i płytę do zgrania zdjęć. Chciałam przyoszczędzić, biuro reklamowało się , że swoim klientom zgrywa zdjęcia gratis. Stwierdziłam więc, że zamiast kupować dodatkową kartę skorzystam z tej okazji. Marna to była okazja, bo panowie oddali mi kartę, którą zaraz wyczyściłam i płytę, niestety pustą, ale to wyszło niestety już po powrocie do domu. Teraz mam trzy karty i nie czyham już na takie okazje.
Dziękuję i pozdrawiam.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 06.09.2013 19:17

Kordulo, zmieniłam. Bardziej słonecznie chyba już się nie da. Tylko, że na ten rok nie mam już żadnych planów urlopowych. Zatem wybaczę ci to, że nie chcesz ze mną jechać.
Dziękuję i pozdrawiam.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 06.09.2013 19:10

Nola, no właśnie kiedy tam jechać, dobre pytanie. W ciągu dwutygodniowego pobytu cztery dni miałam deszczowe. Ten w Kazbegi był najgorszy bo nie tylko deszczowy ale i zimny. Z zazdrością obejrzałam sobie galerię Metuzalecha, który, jak wynika z dat przy zdjęciach był tam w kwietniu i pogodę miał super. Nie umiem Ci powiedzieć kiedy...Pozdrawiam.

magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 02.09.2013 17:32

Malownicze góry .Pozdrawiam :)

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 01.09.2013 21:30

Nie ma nic złego ,co by na dobre nie wyszło...przy bezchmurnym niebie takiego spektaklu byś nie zobaczyła,ze o suprze nie wspomnę:)))Widoczki cudowne,świetna relacja:)))
Na pocieszenie ,nie ty jedyna masz pecha z pogoda,mnie deszcz prześladuje już 3 rok,zawsze w najpiękniejszych miejscach padał.Na otarcie łez dodam,ze większego pecha miałam jednak na ostatnim urlopie,pogoda przepiękna,w połowie urlopu aparat się popsuł,a karta wpadła do rzeki i popłynęła do Morza Czarnego w raz z falami Dunaju i po fotkach:)))))Pozdrawiam serdecznie:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5756) dodano 01.09.2013 20:20

Pieknie w tych chmurach.
Każda pogoda ma swój urok, miejscówkę z widokiem na Kazbek miałaś super:))
Margo , w takim razie nie jade z Tobą, hah.
Juz wiem dlaczego masz takiego avatara, zmień go .
Podobało mi się , pozdrawiam:)


surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 01.09.2013 13:31

No właśnie, najważniejsze,że tam byłaś, chociaż oczywiście rozumiem Twoją złość i wiadomo,że to niefajne uczucie,gdy się nie osiągnęło jakiegoś zaplanowanego celu.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 01.09.2013 11:26

Surykatko, teraz gdy minęło trochę czasu i emocje opadły myślę podobnie. Przede wszystkim cieszę się, że mogłam tam być.

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1967) dodano 01.09.2013 10:15

pięknie pokazane, taka pogoda też ma swoje uroki co widać.

markopol użytkownik markopol(wpisów:1492) dodano 31.08.2013 22:55

Pogoda czasem pokrzyżuje plany ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.Nie było tak najgorzej.Pozdrawiam

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6686) dodano 31.08.2013 21:09

Nie było tak źle, widoki na Kazbeg w drugiej połowie dnia i galerii cudowne:)
Wiadomo, że żal trekingu na lodowiec, ale z pogodą nigdy nie wygrasz... W sumie niewiadomo kiedy najlepiej jechać do Gruzji, żeby jak najmniej padało...
pozdrawiam:)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7218) dodano 31.08.2013 20:31

Z pogodą tak jest, nie zawsze się trafi idealnie, ale galeria i tak mi się podoba, widoki rewelka:)
Pozdrawiam.

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3568) dodano 31.08.2013 19:06

39 i 42 urocze.Faktycznie mialas niefarta z ta pogoda:/Pozdraiam

zuzka82 użytkownik zuzka82(wpisów:148) dodano 31.08.2013 18:57

Margo dobrze rozumiem Twoją złość na pogodę bo mam podobnie :). Na szczęście pogoda bywa zmienna i Wam to wynagrodziła. Bo widoki szczególnie w końcowej części galerii są niesamowite.
Pozdrawiam
zuzka

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 31.08.2013 18:45

Wiesz Margo, myślę,że chociaż pogoda nieraz krzyżuje plany, powinna być ostatnim powodem do narzekań w czasie podróży. Wiele bym dała, by być tam gdzie Ty. Ten spektakl na koniec dnia na pewno wiele Ci wynagrodził. Bardzo fajna galeria. Pozdrawiam :-)

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 31.08.2013 18:13

Tak też zrobię gdy następnym razem będę się gdzieś wybierać. Może zmiana avatara odpędzi złe duchy.

Popek - no właśnie zawłaszczyłeś sobie ładną pogodę i nie chcesz się nią podzielić. Monopolom mówię stanowcze nie!!!
Pozdrawiam.

popekpawel użytkownik popekpawel(wpisów:3577) dodano 31.08.2013 17:18

Całkiem sympatyczna ta galeria. Nie narzekaj. Tyko ja mam monopol na słoneczko:)))

tama użytkownik tama(wpisów:2982) dodano 31.08.2013 14:07

Margo, to może trzeba zmienić avatarka, żeby nie kusić tej niepogody ;)

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 31.08.2013 13:32

Pipol - wg mnie także. Potrafią rozbijać chmury na pogodę i to na robienie niepogody też mają jakiś patent. A za wszystkim pewnie kryje się polityka...

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 31.08.2013 13:25

Dispar- ty miałeś odpust, ja miałam suprę. Teraz z perspektywy czasu też myślę ,że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jednak wtedy aż kipiało we mnie ze złości. Dziękuję i pozdrawiam.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 31.08.2013 13:17

Tama, dziękuję. Jeśli idzie o pogodę to cały rok mam taki pechowy, gdzie nie pojadę tam pada.

pipol użytkownik pipol(wpisów:8870) dodano 31.08.2013 12:30

wg. mnie to Ruscy sterują pogodą !!!! ;) pozdrawiam

dispar użytkownik dispar(wpisów:5297) dodano 31.08.2013 12:07

No proszę, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Ja tak pięknego Kazbeka nie widziałem.
No i jeszcze ta supra.
Fajna galeria.
Pozdrawiam serdecznie:)

tama użytkownik tama(wpisów:2982) dodano 31.08.2013 11:50

Jednak coś zobaczyłaś, choć to okropny pech gdy się człowiek nastawia na taką atrakcję, planuje i marzy, a tu taka niedogodność.
Pomimo lekkich zasłonięć, przez te chmury przebijają się piękne gruzińskie krajobrazy.
Fajna, luźna narracja, wciągająca odbiorcę :)
Pozdrawiam :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!