m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Przyleciały  orły z różnych stron: 4 z Piły,  2 z Suchego Lasu, Jeden ze Złotowa. Zaczęły krążyć nad Orla. Ot to tutaj we wsi  Radzicz zniżyły lot, otrzepały i przywdziały strojne pióra, ubrały się stosownie i przesiadły się do kajaków. Pierwszy  z nich nosił szlachetne imię Koniu - niedowiarek. Osobiście wolał sprawdzić czy faktycznie jest tyle wody ile podają źródła. Delikatnie chwycił wiosło i... ...i wtedy to się stało. Zaliczył pierwsza kabinę. Mówił, że wcale nie było tak głęboko. Drugi o imieniu Duracello przywdział magiczne rękawice mocy. Trzecim był Rafaello ze Złotowa. Posiadacz najdłuższego kajaka...
...przez co nieraz wymagał pomocy niezmęczonego czwartego orła tym razem z Piły - Kazika. Orzeł Koniu robił co mógł aby nadążyć za resztą. Przyszedł czas na przedstawienie naszej jedynej  orlicy Asi. Ona też przyleciała z Piły. Przyroda z lotu ptaka wyglada zupełnie inaczej ale z tej perspektywy też jest niczego sobie. Dostrzega się różne drobiazgi. Ukryte gdzieś w wierzbowej szczelinie.
Na początku spływu energia nas rozpierała. Czego się nie robi dla kolegów. Niski stan wody dał nam kilkadziesiąt prezentów w postaci fajnych zwałek. Kaziu aby nie podzielić losu kolegi zawczasu wolał wprowadzić korekty na panelu sterowniczym wiosła. Grzybia ręka  oplótłszy wystającą gałąź zdaje się mówić: Trzymajcie się orły. Ta rzeka da wam w kość. Faktycznie. Było czego. Wiele zwałek braliśmy dołem. Nawarstwienie zwalonych pni było czasami tak duże, że  robiło się tłoczno.
Bajkowe wierzby towarzyszyły nam przez pewien czas. Ze śpiewem na ustach pokonujemy kolejne bobrowe budowle. Czy orły śpiewają? Orzeł Koniu drugi raz sprawdza głębokość. Ostatnie piórka  z pod kasku już powypadały. To są klimaty, które uwielbiamy. Nam to pasuje. Kazinek jakiś dzisiaj niepewny. Co rusz coś poprawiał.
Orzeł z Suchego Lasu niejaki Liściasty wypatrzył coś na drzewie.  Palce lizać. Do chińszczyzny jak znalazł. Ucho bzowe. Prawda, że wygląda zachęcąjaco. Trochę przypomina uszy, stąd druga nazwa tego wspaniałego grzyba: ucho Judasza. Mijamy kolejna ludzka budowlę. Mając dwie kabiny na koncie lepiej być ostrożnym. Zwałek było aż nadto. Lepiej czasem było przespacerować się brzegiem.
Opanowanie takiego sprzętu graniczy z cudem. Rafaello nie narzekał. Trudy podróży dają się we znaki. Każdy ruch inny niż wiosłowanie przynosi ulgę dla kręgosłupa. No robi się nieciekawie. Morale orła  Koniu  po dwóch  wywrotkch osłabło. Koleżanka się na razie nie uskarża ale utrzymać takie drzewo to nie lada wyczyn. A koledzy sobie dyskutują. Trzeba było w pośpiechu zrobić postój. Takiego beznadziejnego miejsca postojowego jeszcze nie mięliśmy.  Z lotu ptaka na pewno byśmy wybrali lepsze. Tuż obok kajaków były bajora w, których dziki zażywały kąpieli błotnych.  Ciepła herbata i gorący bigos zrobiły swoje.
Nie wspomnę o czekoladzie. Od razu góry można przenosić. Są momenty, że lepiej popatrzeć co zrobi kolega z przodu. Wybierze wariant techniczny czy może siłowy? Jednak siłowy. Daje  z siebie pełna moc. Rozbujać taka krypę to nie lada wyczyn. Jak sytuacja jest opanowana to i znajdzie się czas na pogawędkę. Specjalista od eskimosek ( no może półeskimosek) Koniu zdaje się rozważać czy nie zrobić trzeciej. Wszak od poprzedniej już minęło sporo czasu a zimna woda wydaje się już nie taka zimna. Jednak zrezygnował. Dopływamy do miejsca, w którym miała być pojęta ważna decyzja.
Koniu rozważał zakończenie przygody z Orlą.Trzygodzinna perspektywa czekania na stacji benzynowej  na lot do gniazda  w Pile  wskrzesiła w nim resztki woli walki z rzecznym żywiołem. Aśka też też  miała dosyć. Te bezwodne bystrza były upierdliwe. Kazika  rozprostował skrzydła - wręcz rozpierała go  energia.   To zapewne po zjedzeniu tych kiszonych kalafiorów, których rzekomo zapomniał. Wieść o kalorycznym smalcu ze skwarkami dodała wszystkim  energii. Na Kazia zadziałało to równie energetyzująco. Zapewne sam się dziwił, że ten jego U-boot taki jest wyrywny. Dalej czekały na nas jeszcze dłuższe bystrza. Aśka dała za wygrana. Ten odcinek przedreptała pieszo brnąc po końcówki skrzydeł w wodzie. Kajak jej słuchał - ani razu jej nie wyprzedził.
Wody było faktycznie bardzo mało. Ale w końcu dotarliśmy do  Łobżonki.  a nią do Osieku nad Notecia skąd każdy odleciał do swojego gniazda. Dzięki wszystkim  
 za mile spędzone chwile. Woda błędów nie wybacza.

najbliższe galerie:

 
Rezerwat Zielona Góra
1pix użytkownik dispar odległość 12 km 1pix
Nakło
1pix użytkownik robson odległość 15 km 1pix
Białośliwie - miłośnicy z wąskim zainteresowaniem
1pix użytkownik knfred odległość 20 km 1pix
Wycieczka w lasy nad Łobżonką
1pix użytkownik dispar odległość 20 km 1pix
VIII Leśny Rajd Rowerowy Piła - Buczek Mały
1pix użytkownik dispar odległość 24 km 1pix
Łobżonką przez Bory Kujańskie
1pix użytkownik dispar odległość 28 km 1pix

komentarze do galerii (11):

 
wojzsl użytkownik wojzsl(wpisów:277) dodano 16.11.2013 11:15

Zdrowiej Tadziu, pływanie z Tobą to zawsze wielka przyjemność. Do dziś wspominam smak Twojej herbaty z rokitnikiem- była pyszna.
Pozdrawiam

info-kajak użytkownik info-kajak(wpisów:181) dodano 16.11.2013 08:07

Trochę więcej wody i super. Długo jeszcze będę przykuty do twardego lądu - wysypały mi się dwa dyski, już poruszam się samodzielnie więc jest nadzieja że tej zimy wsiądę do kajaka, bardzo stęskniłem się za kompanią kajakową. Pozdrawiam

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7293) dodano 15.11.2013 23:42

Tego kolegę z kolorowymi piórami to ja już gdzieś widziałam...
Ładne igraszki w wodzie. Pozdrawiam :)

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2746) dodano 15.11.2013 22:12

Jejku jestem pod wrażeniem mimo ze woda jest mi bliska tylko ze ja spoglądam znad rumpla na nią, ale już dawno po sezonie a tu takie dzielne Orły i na dokładkę orlica walczy o tej porze roku w czymś tak wywrotnym, jestem pełna podziwu dla zapaleńców. Oj tak takich wariatów jest niewielu. Pozdrawiam

wojzsl użytkownik wojzsl(wpisów:277) dodano 15.11.2013 21:09

Ja też żałuję, że nie mogłem uwiecznić podwodnych zmagań orła "Koniu" ale zazwyczaj byłem z przodu by zając dogodną pozycję do zrobienia ciekawych fotek kolegom. A tym razem wiele działo się z tyłu.
Jeśli chodzi o wątek Kaziowego kajaka to historia ta jak donoszą pilskie wieści wzięła swój początek w roku 1945 kiedy to pod naporem wojsk radzieckich 642 batalion saperów niemieckich pośpiesznie porzucił go na Gwdzie . Ale dalsze szczegóły całej tej historii zna tylko Kaziu.
Co co konsumpcji smalcu: to zasadę mamy taką, że realizujemy cały nasz plan a nawet jeszcze więcej. Smalec był na deser.
Co do bohaterstwa, każdy by tak postąpił. Naturalny odruch. Co to by było gdyby na każdym spływie ktoś się nam topił? Po roku nikt z nami już by nie chciał pływać. Takich wariatów jak my wielu nie ma.

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 15.11.2013 20:48

Autora galerii można zobaczyć w moich galeriach.
To naprawdę dzielny kajakarz. Co prawda trochę zgrzybiały, ale tylko dlatego, że jest domorosłym mykologiem..
Szczególnym bohaterstwem odznaczył się ratując Tadzia przed niechybną śmiercią w nurtach Pankawy.
Tutaj można to zobaczyć w szczegółach.
http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=21640
Wojtek to jest prawdziwy facet.

nata14 użytkownik nata14(wpisów:1093) dodano 15.11.2013 20:23

Zupełnie nowe dla mnie tematy i obrazy. Fajne , ale czy sama by tak chciała....? Bardzo żywiołowa galeria.:)))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6248) dodano 15.11.2013 12:15

Widzę, że lekko nie było nikomu. Fotografującemu jeszcze mniej, a jednak dał radę.
I za to należy się "10".
;)

gimper użytkownik gimper(wpisów:681) dodano 15.11.2013 09:07

Woda to nie mój żywioł ale relacje obejrzałem z przyjemnością dobre foty i jest klimat

bartak użytkownik bartak(wpisów:936) dodano 15.11.2013 00:03

Pozdrawiam wszystkie Orły a szczególnie Asię, jak widać zgraną ekipę na kajakowe wypady, przyglądam się Waszym ubraniom, jak zaliczacie kabinę / czy to tożsame z wywrotką ?/to przecież nie jest przyjemne dalej wiosłować na "mokro",chyba przydałby się nurkowy "suchacz", wycieczka jak najbardziej zaplanowana w szczegółach: bigos, herbatka i wieść o smalcu /nie wiem czy zrealizowana/.... bardzo podobające "kajakowe wygibasy", teraz pozdrowienia dla Autora :)))

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 14.11.2013 23:39

Skąd Kaziu wziął takiego zabytkowego kajaka?
Było ciekawie, szkoda, że nie mogłem zobaczyć tych wywrotek.
Fajnie opisane.
Pozdrawiam serdecznie:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!