m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (39):

 
Droga do kompleksu klasztornego Dawid Garedża jest tak malownicza, że postanowiłam poświecić jej całą galerię. Jedziemy z Tbilisi w kierunku Sagarejo. Mnie wiezie bus, ale aby samemu dostać się do klasztorów trzeba skorzystać z taksówki lub dojechać marszrutką  właśnie do Sagarejo i stamtąd taksówką lub jak niektórzy ponoć czynią na pieszo. Zbliżamy się do Udabno, ostatniej zamieszkanej wsi na trasie. A zamieszkują ją głównie przesiedleńcy ze Swanetii. Dostali bezpłatnie domy i ziemie, jednak z tego co wiem wielu wróciło z powrotem do siebie - na północ. Natomiast z własnej nieprzymuszonej woli osiedlili się tu nasi rodacy. Mało tego rozkręcili niewielki biznes pt Oasis Club. Dowiedziałam się o nich w ten sam sposób co Dispar, z artykułu Marcina Mellera w Newsweeku. Zresztą nawet gdybyśmy nic o nich nie wiedzieli to i tak nie sposób ich ominąć. Lokal znajduje się bowiem we wsi przy głównej grodze.
Odwiedziliśmy ich w drodze powrotnej z Dawid Garedży, czas nas już nie gonił, trochę więc się pogościliśmy. Wystrój wnętrz skromny acz bardzo pomysłowy. I jest internet. Mapa może pełnić różne funkcje. Tutaj jako abażur. A to już sam właściciel - Ksawery. Druga połówka tego teamu - Ania siedziała głównie w kuchni. Kiedy już się najedliśmy, napiliśmy gruzińskiego piwa i wpisaliśmy się do książki pamiątkowej ruszyliśmy dalej, tak na prawdę do Tbilisi, jednak teraz na potrzeby galerii ruszamy w przeciwnym kierunku - w stronę klasztorów. Jedyny raz kiedy nasz kochany kierowca, Witalij zatrzymał się na trasie. Nie dlatego żebyśmy mogli pstrykać zdjęcia, ale z pobudek czysto humanitarnych. Na drodze pojawił się żółw.
Oczywiście zachwycam się żółwiem, ale korzystam też z okazji by rozejrzeć się dookoła. Poza tym dopchać się do niego wcale nie było tak łatwo. Wszyscy zachowywaliśmy się tak jakbyśmy pierwszy raz w życiu żółwia widzieli. Biedak musiał być nieźle spłoszony. Po krótkiej sesji jedziemy dalej już bez żadnych przystanków. Domyślacie się zatem, że wszystkie zdjęcia robione są przez szybę, niestety też i bez użycia filtra. Nasz kierowca nie zatrzymywał się na trasie nie dlatego, że był taki niemiły czy też że nas nie lubił. Broń boże. Po prostu podobno w tych okolicach często można natknąć się na jadowite węże. Jednym słowem troszczył się o nas.
Nie wiem czy z tymi wężami to prawda, ponieważ w trakcie całego wyjazdu niejednokrotnie przekonałam się, że to co mówi nasza pani pilot należy dzielić przez dwa. W każdym bądź razie jedna z uczestniczek przestraszyła się nie na żarty i gotowa była zostać w hotelu w Tbilisi byleby uniknąć spotkania z tymi gadami. My jedziemy sobie wygodnie z górki, innym trochę bardziej pod górkę. Osobiście uważam, że to jedna z najbardziej malowniczych dróg, którymi przyszło mi podróżować po Gruzji. Asfalt już dawno się skończył, dalej już tylko droga szutrowa. Może to nie nie Wielki Kanion, ale skały i tak robią niesamowite wrażenie.
Mienią się przeogromną paletą barw. Żółcie, brązy, czerwienie to te najbardziej widoczne. A im bliżej do Dawid Garedży tym przybierają ciekawsze formy i kolory. Ruchu na tej drodze nie było w ogóle, ale gdyby jednak ktoś tędy jechał to raczej nie zbłądzi. Zabawnie to wyglądało. Droga szutrowa, dookoła kompletna pustka a tu proszę drogowskazy jak przy dużym węźle drogowym. Żałowałam bardzo, że nasz kierowca nie robił nam stopów na zdjęcia, choć ja i tak nie mogłam narzekać. Miałam przed sobą dużą przednią szybę. Jedynie na co musiałam uważać to odblaski. Inni mieli znacznie gorzej. Z żalem spoglądali przez małe boczne szyby na te piękne, szybko zmieniające się krajobrazy. Z drugiej strony gdybyśmy zatrzymywali się w każdym miejscu, które nam się podobało trudno byłoby dojechać do celu, a jeszcze trudniej wrócić z powrotem.
W końcu w planach tego dnia miałyśmy jeszcze, oprócz wizyty W Oasis Club wieczorne wałęsanie się po Tbilisi. Jak zawsze w takich sytuacjach dzień jest za krótki, doba jest za krótka, urlop jest za krotki...itd. Przewodniki piszą, że dla samych widoków warto przejechać się Gruzińską Drogą Wojenną. Ale czy o tej trasie nie można by napisać podobnie. Oferuje zupełnie odmienne krajobrazy, ale równie zachwycające. Pozostawię was na chwilę z nimi sam na sam. ...
... ... Powoli dojeżdżamy do Dawid Garedży, ale o tym w kolejnej galerii. Już zapraszam.

najbliższe galerie:

 
Gruzja 2012- Dawid Garedża
1pix użytkownik metuzalech odległość 0 km 1pix
David Goredża
1pix użytkownik dispar odległość 0 km 1pix
Gruzja:  Dawid Garedża
1pix użytkownik magdalena odległość 0 km 1pix
Gruzja - Dawid Garedża
1pix użytkownik margo odległość 3 km 1pix
GRUZJA-Dawid Garedza.
1pix użytkownik irolek odległość 27 km 1pix
GRUZJA-Kachetia.
1pix użytkownik irolek odległość 30 km 1pix

komentarze do galerii (25):

 
margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 30.11.2013 13:55

Nola, zgadzam się z tobą bezwarunkowo.
Dziękuję i pozdrawiam.

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6692) dodano 28.11.2013 22:29

Piękne widoczki, zwłaszcza 34-38:)
pozdrawiam:)

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 26.11.2013 17:06

Kordulo, dziękuję za wizytę. Masz rację. wizyta w Osis Club to bardzo mile spędzony czas. Pozdrawiam.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5758) dodano 25.11.2013 12:55

Niezwykle malowniczy krajobraz.
Knajpka prowadzona przez Polakow z pomyslem wielkim urzadzona . Chyba wielka to przyjemnoscic goscic u nich.
Gruzja jak widze bardzo popularny kierunek obecnie. I dobrze. Pozdrawiam :)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6126) dodano 24.11.2013 21:06

To jest chyba jedyna skuteczna metoda w tych okolicznościach ;)))

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 24.11.2013 20:41

Jakaś metoda to jest.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7220) dodano 24.11.2013 18:48

Margo - pewnie, że nie, ja co chwila wołałbym na siku:)))

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 24.11.2013 18:17

Paweller, czy jadąc przez takie tereny trzymałbyś aparat w torbie? Nie wierzę.
Dziękuję i pozdrawiam.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 24.11.2013 18:16

Mgfoto, doskonale cię rozumiem. Przerabiałam ten temat niejednokrotnie na rożnych wyjazdach.
Dziękuję za wizytę i pozdrawiam.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 24.11.2013 18:14

Magda - tak, przez całą imprezę miałam taką miejscówkę. Szyba z przodu, szyba z boku. Ta z boku często otwierana gdy trzeba było w górach wyłączyć klimatyzację. Jak niewiele człowiekowi trzeba do szczęścia.
Nasz Witalij tez palił jak smok, ale nigdy w samochodzie. W ogóle troszczył się o niego jak o dziecko. Po raftingu musieliśmy się wysuszyć, ale dla pewności i tak siedzenia przykrył folią żeby ich nie zmoczyć.
Jeszcze raz pozdrawiam.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7220) dodano 24.11.2013 16:34

Gdybyś nie powiedziała, że fotki robione są przez szybę, to pewnie nigdy na to bym nie wpadł, ja z autokaru nie cykam, nie potrafię chyba, a tu proszę, zdjęcia fajowe:)
Pozdrawiam.

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6126) dodano 24.11.2013 14:04

A to masz farta! Wiem co mówię bo parę razy wylądowałam na samym końcu autokaru i niemożność robienia zdjęć była naprawdę najmniejszym problemem. Widoczki całkiem, całkiem... Pozdrawiam :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3650) dodano 24.11.2013 11:41

To znaczy, że w czasie całej objazdówki po Gruzji siedziałaś obok kierowcy?! Fart niesłychany miałaś w takim razie:-)))
Ja siedziałam zaraz za kierowcą i to było też super miejsce, bo obok jedynego w busie okna, które można było uchylać (prócz okien obok kierowcy i pilotki). Za zgodą siedzącej za mną Irenki (wiało, jak je otwierałam) korzystałam z tego często robiąc zdjęcia. Mankamentem mojego miejsca było to, że "biernie paliłam". Awto jak wszyscy Gruzini odpalał jednego papierosa od drugiego, a nie cały dym chciał uciekać jego otwartym oknem.
Pozdrawiam:-)

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 24.11.2013 11:29

Annuus, Bartak i Marcin - bardzo Wam też dziękuję, że zajrzeliście. Kwestię miejscówki już mamy wyjaśnioną.
Pozdrawiam serdecznie.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 24.11.2013 11:27

Magdaleno, wyobraź sobie, że nic nie musiałam robić. Chyba zadziałał mój urok osobisty:)
A tak już na serio to można powiedzieć, że dostałam to miejsce w prezencie od pozostałych uczestników. Przez to, że zmieniłam program i termin jako ostatnia dobiłam do grupy. Jak wiesz grupy w sumie niedużej bo 16-osobowej. I w tej niedużej grupie ktoś wymyślił, i nie była to pilotka by zajmować miejsca tak jak zazwyczaj to się dzieje na wyjazdach zorganizowanych, czyli wg listy. Normalnie trafiłoby mi się miejsce najgorsze, bo na samym końcu, ale że bus był piętnastoosobowy a nas było osób szesnaście trafiłam n miejsce obok kierowcy. Czasem szczęście mi sprzyja.
Choć przyznaję, że pilotka chętnie zamieniała się miejscami jeśli ktoś chciał robić zdjęcia.
Ja generalnie się z tobą zgadzam, nie tylko w kwestii krajobrazów na trasie.
Serdecznie pozdrawiam.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3650) dodano 24.11.2013 10:27

Musiałaś wykazać się dużą determinacją, skoro udało Ci się zająć miejsce z przodu. Wysiudałaś pilotkę, czy zmieściłaś się między nią a kierowcą? Krajobrazy na tej trasie są fantastyczne. Cieszę się, że jesteśmy zgodne co do tego:-)))

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1971) dodano 24.11.2013 10:00

Piękny krajobraz. Faktycznie szkoda, jak nie było postojów aby jeszcze lepiej móc podziwiać te widoki.

bartak użytkownik bartak(wpisów:924) dodano 24.11.2013 00:43

I mówisz, że większość fot przez szybę, poradziłaś sobie doskonale, droga widokowa, czy o miejscówkę w pojeździe było losowanie? Pozdrawiam :)

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 23.11.2013 23:56

Miejscówka w autobusie na wycieczkach i czyste szyby mają bardzo duże znaczenie. Osobiście się o tym przekonałam.
Pozdrawiam serdecznie:)

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 23.11.2013 16:03

Gabi, ja powiem więcej. Z rodziną to ja mam czasem gorzej niż z obcą grupą, oczywiście w kwestii zatrzymywania się na zdjęcia. W ogóle nie są wyrozumiali.
Polacy rzeczywiście pozytywnie zakręceni i bardzo sympatyczni.
Pozdrawiam.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 23.11.2013 15:52

Heriko, jeśli gdzieś jadę samochodem to też tak mam. Zatrzymuję się gdzie mnie się podoba, a nie tam gdzie muszę. Publicznym środkiem transportu też czasem się tak da. Kiedyś jechałam pociągiem z Manchesteru do Conwy i tak właśnie robiłam. Gdzie po drodze zobaczyłam jakieś ciekawe ruiny tam wysiadałam. I do Conwy ostatecznie też zdążyłam, na jednym bilecie oczywiście.
Dziękuję i pozdrawiam.

margo użytkownik margo(wpisów:2554) dodano 23.11.2013 15:45

Dzięki Disparze za wizytę. Do Dawid Garedży pojechałam faktycznie w drugim tygodniu mojego pobytu w Gruzji. Żmije na szczęście nigdzie nie stanęły mi na drodze. Poza tym uważam, że żółwie są jednak sympatyczniejsze. Też pozdrawiam.

gabi użytkownik gabi(wpisów:2498) dodano 23.11.2013 15:29

Margo, z zatrzymywaniem się w grupie to jest faktycznie problem, ja tez mam ten problem, w zasadzie wystąpi on za każdym razem obojętnie czy obca grupa czy rodzina, ktoś nie fotografujący celem przyszłej prezentacji nie ogarnie tego nigdy.
Nigdy bym nie przypuszczała, ze Twoje zdjęcia były robione przez szybę, naprawdę pięknie tam jest, i ci Polacy gdzieś tak daleko ....
pozdr.
Gabi

herika użytkownik herika(wpisów:1713) dodano 23.11.2013 14:50

z tym zatrzymywaniem się to zawsze problem. ja zazwyczaj jeżdżę samochodem i mamy pełną swobodę zatrzymywania się. i czasami niestety zatrzymujemy się zbyt często;) fajne to, jak założysz sobie, że gdzie Ci sie spodoba tam zostajesz, gorzej, jak masz drobiazgowo przygotowany plan, który sypie się już w pierwszy dzień;) Twoje widoki fajne, ulubione zdjęcia to 11 i 16. pozdrawiam!

dispar użytkownik dispar(wpisów:5302) dodano 23.11.2013 12:10

My zaczynaliśmy od Dawid Goredży, a Ty chyba kończyłaś.
Ja mogłem się zatrzymywać i to czyniłem, za to nie miałem jak pstrykać po drodze, bo prowadziłem.
Wszystko ma swoje plusy i minusy.
Żmiję widziałem tylko raz i nie w tym miejscu a na wybrzeżu.
Pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!