m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Do parku można dostać się tylko droga wodną. Co jest całkiem niezłą atrakcja sama w sobie. W praktyce wygląda to tak, że motorówka pogania ile fabryka dała, a pasażerowie trzymają się burty byle by tylko nie zaliczyć spotkania 3 stopnia z krokodylem. Motorówki kursują tylko rano i popołudniu, w środku dnia odpływ ogranicza dość skutecznie komunikację. Namorzynowy landszafcik. Po kilku krokach od przystani pojawia się taki oto stwor- świnia brodata. Nie jest to może tygrys, ale miastowego cieszy i byle krowa w polu :) Namorzyny. Generalnie park pełen jest zwierzyny. Ale aby zagwarantować sobie udane bezkrwawe łowy, warto przenocować, gdyż sporo zwierza chowa się podczas upałów.
Po powrocie z parku spotkaliśmy zawiedzionych Czechów, którzy na 1-dniowej grupowej wycieczce z Kuchingu zobaczyli jedynie makaka.  Langur szary- sympatyczna małpka bo ucieka. I jeszcze jeden namorzynowy krajobrazik. Próbka dżungli. W Bako jest kilkanaście tras  - na które spokojnie można by poświęcić dobre kilka dni. Niestety trekking taki nie przypomina leśnego spacerku, a raczej bieganie w saunie. Podsumowując trekking w dżungli, to masakra. Trasy są bardzo urozmaicone i mimo nadmorskiego położenia mają wręcz górski charakter. Tylko w górę, w dół i sporo takiego skalistego podłoża. Trekking w dżungli to masakra, a trekking w dżungli z dzieckiem na plecach to podwójna masakra.
drzewne narosla i drzewne zwisy Trekking w dżungli, z dzieckiem na plecach i gdy nie zabrało się wody to potrójna masakra. Bardzo mądrze na leśny spacerek wzięliśmy tylko 2 butelki wody. Tę ilość  wody przypuszczalnie wypociliśmy już po 5 minutach spacerku. A trzeba było jeszcze wdrapać się na te skałę, na której teraz stoimy podziwiając plażę. Tak więc tę wodę co nam została porcjowaliśmy dzieciom, a sami przez 2 godziny marsz wizuowaliśmy sobie  czekające nas w parkowej kantynie piwko.   Taki tam plażowy widoczek.
Taki tam plażowy widoczek nr 2. Taki tam plażowy widoczek nr 3. Plaża nie była chyba zbyt efektowna, bo poza nami nie można było nań uświadczyć żywego ducha.  Nawet parasoli nie postawili i  jagodzianek nie było. ot straszny jaszczur No z tym żywym duchem, to trochę przegiąłem. Była banda miejscowych kryminalistów, rzezimieszków bezwzględnych. Moje towarzyszki chcąc korzystać z uciech plażowania zostawiły całość naszych rzeczy w cieniu pod skalą.   I gdyby nie moja bohaterska samobójcza szarża, niczym szwalożer pod Samossierrą, to te przemiłe makaki wjechałyby do UE na naszych paszportach.
Taki tam plażowy widoczek nr 4. Mniej groźny makak. A że małpa, to widać na pierwszy rzut oka. Uczepiło się i nie chciało puścić. 
A biedny ja ledwo nogami powłóczałem- marząc nawet o niewielkiej dawce H2O2.  Stąd już było tylko w dól, więc dało rade jakoś doczłapać. Po przyjściu do kantyny każde z nas wypiło duża butelkę wody i aby uzupełnić elektrolity po 2-3 piwa. Bo odzyskaniu równowagi fiziologicznej organizmu w towarzystwie brodatej wyjątkowo świnki udaliśmy się do naszego bungalowu. Wtem Buch, Bum, gdzie dzieci !!!, co się dzieje, czy wszyscy żywi?. Coś skacze po naszym dachu. A to był ten miły jegomość, który za kolacje wybrał sobie drzewka zacieniające nasz bungalow.
Jest to nosach sundajski- endemityczna małpka borneanska. O bardzo charakterystycznej cesze. Nie są to jego uszy. Generalnie mieliśmy dość spore szczęście, bo nie dość, że nosacza w ogóle zobaczyliśmy, to jeszcze siedział sobie na drzewie 2 metry od nas.  No ewentualnie skakał nam po dachu. Moje współtowarzyszki tak pozytywnie nastroiły się po wizycie  spokojnego nosacza do małpek, ze gdy tylko zobaczyły śliczne makaki, to postanowiły je nakarmić. Rozrzucając okruszki i wołając cip cip. Skończyło się oblężeniem naszego bungalowu przez stado  milusich makaków. Pewnie zbulwersowały się przyrównaniem do drobiu. Małpki były bardzo dzielne, bo podchodziły prawie na odległość kija, często zachodząc nas od flanki.  Gdyby nie kije, to podeszłyby pewnie na odległość mniejszą od kija. a tu nie dość, ze złodziej, to jeszcze bandyta. Jedna z moich współpodróżantek kupiła sobie ciasteczka. Nagle coś przemknęło i usłyszeliśmy jej krzyk oraz zobaczyliśmy czerwony odcisk małpiej łapki na jej udzie. Ciastka makakowi bardzo smakowały- pytał się czy może dostać dokładkę.
A to poranny widok po wyjściu na naszego bungalowu. Jak nie oblęzenie przez makaki, to frontowe natarcie młodzieżówki świń brodatych. świnki jednak były bardzo sympatyczne i nie podejmowały prób przejęcia naszego majątku. w zasadzie zajęte były ciągłym ryciem w poszukiwaniu jak się domyślam skarbu piratów. a tu roślinka rośnie sobie w powietrzu więc sama załatwiła sobie dostawę czarnoziemu aby miała w czym korzenie trzymać. Taki tam plażowy widoczek nr 5. A to już druga plaża wieńcząca kolejną trasę przez dżungle. Tym razem woda już była,
więc jedyną przygoda okazał się atak tej świni, która zaczęła nam grzebać w rzeczach zmuszając nas do ucieczki z ciuchami i tabołami na jedną z skał. No Indiana Jones się chowa, nie musiał dzieci taszczyć. Woda sobie odpłynęła. a tu stado makaków schowało się przed upałem pod pomostem. A żeby nie było, że straszę krokodylami :) A tutaj już wracamy sobie do Kuchingu.
Gdzie można było spałaszować tę pyszną Laksę. Dla mnie bomba, gorzej dla szwagierki, która musiała po raczeniu się lokalną kuchnią spożytkować jeden dzień na wymianę flory bakteryjnej - w sposób dość bezwzględny dla zasiedlającej ją do tej pory flory europejskiej. Pyszne piwo od Chinczyka. rada dla amatorów piwa w Malezji, szukać chińczyka. w marketach albo piwa brak lub kosztuje 15 zeta,  a chińczyk nie muzułmanin więc browary po 2 zł ma.   Bolszoje Spasiba, diki i obrigado.

najbliższe galerie:

 
WIOSKA NARODÓW SARAWAKU
1pix użytkownik bartekplk odległość 15 km 1pix
Miasto białego radży Jamesa Brooka - KUCHING
1pix użytkownik bartekplk odległość 22 km 1pix
Z Borneo wśród zwierząt
1pix użytkownik bartekplk odległość 42 km 1pix
Potencjalny nowy narybek obieżyświata
1pix użytkownik muczacza odległość 220 km 1pix
Sarawak folklor
1pix użytkownik pedro1912 odległość 345 km 1pix
W dżungli Borneo
1pix użytkownik pedro1912 odległość 409 km 1pix

komentarze do galerii (17):

 
bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 07.10.2014 22:13

Koniczynko- z czystym sumieniem polecam Sarawak, kontynentalna Malezja może byc, ale szału nie było, ale tutaj mi się strasznie podobało. Juz nawet szóstke znajomych na tyle skutecznie namówiłem, ze 4 z nich juz było i byli bardzo zadowoleni, a 2 za tydzien leci. pozdrawiam

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 07.10.2014 21:48

Oj, marzy mi się wizyta na Borneo, ale tych marzeń mam dość sporo, świat jest taki piękny!
Bartku, świetna relacja, jak zawsze nasiąknięta humorem. Pozdrawiam!

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 26.11.2013 10:14

anek11- z sylwetki widzę, ze dałbym radę unieść, ale gorzej u ciebie z rózowym

martyna użytkownik martyna(wpisów:943) dodano 26.11.2013 00:43

Borneo, czyli ...nie taki diabel straszny, poczucie homoru, jakie lubie ;) Pozdrawiam

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2749) dodano 25.11.2013 22:34

Fajna relacja, widoczki plażowe takie ładniusie, pocztówkowe zgodne w moim wyobrażeniem o tych stronach. Upał trochę wyobrażenie mi popsuł;) Chciałabym tak uczepiona niczym makak różowo odziany czasem chocby kawałek drogi przebyć;) Pozdrawiam i witam

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 25.11.2013 21:07

kurtuazyjnie dziękuję

a po kolei odpowiadając;

- z dziećmi nie podróżuje się tak trudno, paradoksalnie nawet łatwiej, bo siłą rzeczy trzeba ograniczyć się w przemieszczaniu- więc jest mniej męcząco, jedyne ograniczenie to wykluczenie części chorobowych kierunków- a akurat Malezja/nawet Borneo to mniej więcej poziom jak w Polsce, o Singapurze nie wspominając,

- jestem przekonany, ze po nadtlenku wodoru pragnienie ustąpiłoby jak ręką odjął

- komarów w samym parku nie zanotowałem- ale fakt że te wszystkie śmierdzące badziewia odpalałem, generalnie ilość komarów w krajach egzotycznych ma się nijak do chociażby tegorocznego wysypu u nas,

- świnie były bardzo kulturalne, małpy w zasadzie tez- chyba że miało sie przy sobie cos do jedzenia, generalnie mi sie tam podobalo zwłaszcza z uwagi na duża ilośc zwierza dosłownie w zasięgu ręki

herika użytkownik herika(wpisów:1713) dodano 25.11.2013 20:48

bardzo fajnie się czytało. wycieczkę też fajną mieliście. podobają mi się te namorzynowe krajobraziki. i nosacz - mieliście prawdziwe szczęście! a mała urocza;)

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 25.11.2013 19:42

Fajna przygoda,narracja wciąga,humoru i odwagi tez Ci nie brakuje:)))Pozdrawiam:)

woja użytkownik woja(wpisów:566) dodano 25.11.2013 18:57

Świetna historia:-) Nie brak Ci poczucia humoru. I odwagi:-)
Pozdrawiam

annuus80 użytkownik annuus80(wpisów:1361) dodano 25.11.2013 15:33

Witaj na portalu.
Ciekawą przygodę przeżyłeś w tym PN.
Wyrazy uznania dla małej podróżniczki. Jest słodka. A śpiąca na plecach taty cudo.
Pozdrawiam serdecznie:)

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3571) dodano 25.11.2013 15:08

Witam na OŚ:)
Miejsce samo w sobie mnie nie zachęciło-dużo świń i małp.Najbardziej podobały mi się widoczki plaży oraz wyglądający sympatycznie nosacz sundajski:)
Jestem pełna podziwu za podroż z dzieciakami:)))
Czekam na dalsze odsłony i pozdrawiam:)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2692) dodano 25.11.2013 10:06

Fajna opowieść, podziwiam za odwagę, aby zabrać tak małe dzieci w tak egzotyczną przygodę. Zdjęcie nr 27 dla mnie super, córeczka bardzo całuśna,
pozdr.
Gabi

pipol użytkownik pipol(wpisów:9075) dodano 25.11.2013 09:35

Cześć !
A jak tam z komarami ?
Urocze 26 i 27 :)
To zażółcenie na niektórych fotach to naturalne ?
To piwo taki sikacz, ale ujdzie :)
pozdrawiam

martafryka użytkownik martafryka(wpisów:1619) dodano 25.11.2013 09:20

Fajna wartka opowieść, piękne kolory, ciekawe kadry a... malutka jak cukiereczek! :)
pozdrawiam

dispar użytkownik dispar(wpisów:5391) dodano 25.11.2013 07:44

Witam na portalu.
Ciekawie się z Tobą pociło.
Też poczułem ten straszliwy upał.
Ale żeby mi przyszło do głowy pić nadtlenek wodoru, to jeszcze nie.
Musiało faktycznie być ciężko.
Ale za to jak potem smakuje pierwszy łyk piwa czy nawet zwykłej wody.
Podobało się.
Wizytówka trochę mało czytelna.
Pozdrawiam:)

bartak użytkownik bartak(wpisów:936) dodano 25.11.2013 00:41

Może już pora późna i percepcja moja ograniczona ale dzieje się tutaj... zacznę od powitania na OŚ, 26 - może to najmłodsza obieżyświatka, ale planowanie wycieczki z maluchami to podwójne wyzwanie ... dobrze,że podejmujecie takowe, byleby wody nigdy nie zabrakło!!! Namorzyny fajne, 9 +, pozdrawiam :)

mgfoto użytkownik mgfoto(wpisów:6141) dodano 25.11.2013 00:29

Witam :) Indiana Jones faktycznie niech się schowa... ;) Dzielna, mała Podróżniczka też by go zakasowała, przecież z takim poświęceniem wędrowała na Twoich plecach ;)))
Fajnie upolowałeś tego nosacza :) a opowieść bardzo wciągająca i zachęcająca na przyszłość. Masz talent do narracji!
Pozdrawiam :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!