m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (41):

 
Po siedmiu godzinach jazdy, po drogach przysparzających niemalże palpitację serca… wąskie, kręcone, w głębokich przełęczach kilka aut wywróconych ‘’dupką’’ do góry, dojechaliśmy do Pokhary.
Miasto leży na wysokości 884 m n.p.m. i jest przede wszystkim bazą do wędrówki przez pasmo górskie Annapurna. 
Miasteczko przytulne, z niezliczoną ilością sklepów, restauracji i hoteli, położone nad jeziorem Phewa. 
Wokół roztaczają się wysokie szczyty pasma górskiego, w tym słynny ‘’Fishtail”. Widoki fantastyczne!
Jutro rozpoczynamy wędrówkę górską... Ku naszej radości, od rana świeci słońce!
Dojechaliśmy taksówką do Naya Pull, gdzie w kilku przydrożnych ‘’biurach’’ pokazujemy nasze zezwolenie do wejścia na teren Parku Annapurna. Przed domem wystawiony jest stolik, przy którym siedzą ludzie, rejestrując kto wchodzi i kiedy stąd wychodzi…System nie należy do nowoczesnych, na stole leży notatnik z długopisem, gdzie każdy uczestnik wyprawy, wpisuje swoje imię i nazwisko oraz narodowość.
Po zakończeniu wszystkich formalności, ruszamy w drogę!
Pierwsza część trasy jest dość łatwa, z widokami na otaczające nas góry i rwące potoki… Niesiemy tylko bagaż podręczny, wypełniony butelkami wody i jakimś jedzeniem. 
Resztę potrzebnych rzeczy zapakowaliśmy w dużą torbę, którą niesie nasz tragarz-Suraj. Młody, dziewiętnastoletni chłopak, przewiązał torbę opaską i jak gdyby nigdy nic, zawiesił na czole… 
Czuję się winna, że torba jest aż tak napakowana... grube kurtki, śpiwory do spania, dodatkowe spodnie, grube swetry , kilka artykułów kosmetycznych, ładowarki do sprzętu fotograficznego, jakoś się tego nazbierało…
Po drodze mijamy małe wioski, nasz przewodnik Roshan opowiada nam o sposobie życia tutejszych mieszkańców i zanim się obejrzeliśmy, dotarliśmy do Tikhedunga, wioski położonej na wysokości 1478 m n.p.m. Pokoik jest malutki, jakieś 2x3, stoją w nim tylko dwa łóżka, zasłane śnieżnobiałym prześcieradłem.
W związku z tym, że sezon nie rozpoczął się jeszcze na dobre, dostajemy po dwie dodatkowe kołdry. Noce są tu zimne a pokoje nie ogrzewane.
Można tu za niecałe pięć euro zjeść gorący posiłek.  Są to proste potrawy, np. spaghetti, potrawy z ryżu lub momo’s, podobne do naszych pierogów, nadziane mięsem, warzywami lub serem. Palce lizać!
Drugi dzień wędrówki.
Przed nami długa droga i 1400 metrów wspinaczki, chyba najcięższy dzień bo czeka nas ponad 3000 schodów do pokonania! 
Wchodzimy coraz wyżej i wyżej, słońce przygrzewa z każdej strony, przed nami schody, których nie ma końca… Muszę przyznać, że dajemy sobie świetnie radę, mijając co chwila wspinających się przed nami turystów. 
Jeszcze będąc  w domu, trenowaliśmy do upadłego, pokonując  trzy-cztery  razy w tygodniu, po tysiąc schodów w tę i z powrotem…
Po trzech godzinach wędrówki, około południa dotarliśmy do Ulleri, wioski położonej na wysokości 2000 metrów...
Przed nami rozpościerał się widok na szczyt Annapurny, pokrytej grubą, śnieżną czapą!
Zbyt długo nie mogliśmy tu pozostać…Czekała nas jeszcze długa droga do Ghorenpani.
Zaraz po minięciu Ulleri, weszliśmy w sam środek lasu deszczowego. Ogromne drzewa, rzucały na nas cień, który chronił nas przed palącymi promieniami słońca…Uff, chwila oddechu…
Tylko odgłos rwących, górskich potoków i małych wodospadów, zakłócał panującą tu ciszę… Szło się bardzo przyjemnie… Tym razem naszą uwagę przykuwały drzewa, porośnięte puchową warstwą zielonego mchu i zwisającymi paprociami.  
Wyglądało to niczym małe ogródki, przyczepione do kory drzew…. Dzień zbliżał się już ku końcowi, kiedy nagle znaleźliśmy się w krainie jak z bajki… Ogromne skupisko rododendronów, które osiągają tu rozmiary dość wysokich drzew i tworzą całe lasy…
Poskręcane, sękate pnie, na których wyrastają  gałęzie, obsypane zielonymi liśćmi i pączkami kwiatów. Niezbyt grube, o poszarpanej korze wyglądały jakby stoczyły już nie jedną walkę z wiatrami i bogami gór...
Jesteśmy już bardzo zmęczeni, ale  jakże szczęśliwi, kiedy na horyzoncie pojawiły się pierwsze zabudowania Ghorenpani, wszystkie z nich pomalowane na niebiesko… Ghorepani, leży wysoko w górach na wysokości powyżej 2800 m n.p.m.
Jedzenie osiąga tu astronomiczne ceny i jest to jak najbardziej zrozumiałe, kiedy pomyślimy sobie, że przecież wszystko zostało wniesione do góry, na czyiś plecach…
Noce są tu zimne... poubierani na cebulę, wchodzimy do śpiworów i nakrywamy się dodatkową kołdrą. Jutro czeka nas wczesna pobudka! O 4.45 dzwoni budzik, szybko wyskakujemy ze śpiworów, aby jak najszybciej wyruszyć w kierunku Poon Hill (3210 m ), gdzie będziemy oglądać wschód słońca, kulminacyjny punkt naszej wyprawy! Kilka minut po 6.00, słońce zaczęło wyglądać zza stromych, ciemnych wierzchołków gór … Wokół nas zaczęły pojawiać się ośnieżone szczyty górskiego pasma Annapurna. Mogłabym tak tu sobie siedzieć i patrzeć…
Szkoda tylko, że niebo pokryło się kłębami chmur... Zejście w dół zajęło nam mniej czasu aniżeli poranna wspinaczka. W Guest House jemy śniadanie i wyruszamy dalej w drogę… Dzisiaj w nocy spadł śnieg. Czeka nas trudny dzień! Oblodzonymi schodami, wspinamy się w górę, aż do wysokość 3100 metrów. Im wyżej, tym ładniejsze widoki wynagradzają nasz trud... Dalsza część trasy prowadzi przez gęsty las. Tu i ówdzie porozwieszane są flagi modlitewne, których kolory nabierają jeszcze intensywniejszej barwy na tle ciemnego lasu i otaczającego nas śniegu.  Po drodze, często mijamy  tubylców, niosących ogromne kosze na głowach,
niektórzy z nich nie robiąc sobie nic z tego, że idą w klapkach,  wspinają się do góry w tempie kozicy górskiej. A my często zastanawiamy się jak pokonać oblodzone schody i zejść w dół bezpiecznie... Nasze nogi coraz bardziej  odczuwają  trudy dzisiejszej wędrówki. Na szczęście znów wchodzimy w las rododendronowy, jest tu pięknie, bajkowo a lasy działają na nas jakoś uspakajająco... Niektóre z drzew są obsypane rozkwitającymi już kwiatami. Nie trudno jest sobie wyobrazić, jak pięknie musi tu być wiosną, kiedy wszystkie drzewa pokryte są kolorowym kwieciem.
Ostatni odcinek trasy to znów pod górę, po schodach, jakże by inaczej…
Po ośmiu godzinach górskiej wędrówki, dotarliśmy do Tadapani (2650 m), bardzo zmęczeni! Ostatnie dwa dni, to wędrówka w ulewnym deszczu, ale to nie deszcz był naszym najgorszym przeciwnikiem… Okazało się, że schodząc w dół mamy do pokonania jeszcze kilka tysięcy schodów! I nic nie byłoby w tym złego, gdyby nie fakt, że mięśnie były już obolałe i przemarznięte!
Pomimo ciężkich chwil, spędziliśmy tu kilka wspaniałych i niezapomnianych dni! Szczęśliwi dotarliśmy do Pokhary, gdzie z okien naszego hotelu, znów rozciągał się znajomy nam widok! Wzięliśmy gorący prysznic i pierwsze kroki, pokierowaliśmy do salonu masażu. To była jedyna rzecz, o której w tym momencie marzyliśmy najbardziej!

najbliższe galerie:

 
Noc w Katmandu
1pix użytkownik akiel odległość 11 km 1pix
Nepal przez indie
1pix użytkownik agnieshka odległość 14 km 1pix
Miska do satori
1pix użytkownik machhapuchhre odległość 20 km 1pix
Nepal,   październik 2014r - cz.  V
1pix użytkownik satan odległość 24 km 1pix
Nepal (1)
1pix użytkownik raul odległość 25 km 1pix
Trekking Baza Annapurna
1pix użytkownik marek-bytom odległość 26 km 1pix

komentarze do galerii (21):

 
voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4549) dodano 07.09.2017 13:59

niesamowite miejsce, super wyprawa

woja użytkownik woja(wpisów:521) dodano 24.07.2014 21:40

Fantastyczna przygoda!
Pozdrawiam

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 18.07.2014 19:30

Andred, masz rację! Pomimo, że było czasem ciężko, było zarąbiście!
Wciąż marzę o trekkingu Langtang , kto wie, może się uda…

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 18.07.2014 19:26

Ak, Irenko dziękuję za wizytę!

andred użytkownik andred(wpisów:4578) dodano 18.07.2014 13:17

Klavertjevier, mnie też się marzy taki trekking......nie ważne ile jest tych schodów, byleby nie były ruchome ;-)
Wiem, że czasami nie jest łatwo.....mokro, zimno, ciężko pod górę, ale niejednokrotnie jeden widok rekompensuje wszystkie niedogodności. Chyba się ze mną zgodzisz ;-)
Pozdrawiam,
andred

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:2941) dodano 17.07.2014 14:23

pięknie...i takiej wyprawy zazdroszczę i pozdrawiam serdecznie....

ak użytkownik ak(wpisów:5754) dodano 14.07.2014 22:30

śuper wyprawa

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 13.07.2014 15:45

Marekpic,
Zgadzam się Tobą, że nie wszystkie zdjęcia są dobrej jakości… Często w lasach jest bardzo ciemno a my robimy zdjęcia nie tylko aparatem fotograficznym, ale i kamerą…
Ja wychodzę z założenia, że to nie konkurs fotograficzny a relacja z podróży i czasem trzeba ‘’wsadzić’’ nawet takie zdjęcie ze względu na kontynuację relacji słownej… Przepraszam, że nie wszystko jest super jakości!

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 13.07.2014 15:41

Magdalena, dziękuję za odwiedziny. Myślę, że jak się coś bardzo chce, to i człowiek zmobilizuje się do treningów. Nam się udało!

marekpic użytkownik marekpic(wpisów:629) dodano 11.07.2014 22:00

zdjęcia nr 4 i 14 bym skasował bo są za bardzo prześwietlone moim zdaniem, poza tym ładne górskie widoczki no i te słońce z 4.45 super kojarzy mi się z godziną wstawania na wschodzi do zamku w Malborku;-) pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 11.07.2014 21:50

Znakomicie zrelacjonowałaś ten trekking!
Pewnie nie dałabym rady kondycyjnie, ale pomarzyć piękna rzecz...
Chyba nie znalazłabym w sobie tyle samozaparcia, by dla treningu wbiegać kilka razy w tygodniu na szczyt wieżowca:-(

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 11.07.2014 15:47

Gabi, Harmony, dziękuję za wizytę i miłe słowa. Pozdrawiam Was serdecznie!

gabi użytkownik gabi(wpisów:2419) dodano 11.07.2014 10:14

Kolejna Twoja świetna relacja z pięknego miejsca,
pozdr.

harmony użytkownik harmony(wpisów:2578) dodano 10.07.2014 22:38

Przeczytałam jednym tchem, super opowiedziałaś :) Bardzo fajny trekking i jakie widoki ... ach, tylko powzdychać, albo pojechać i zobaczyć na własne oczy :) Pozdrawiam :)

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 10.07.2014 21:43

Paulus, Achernar, dzięki za odwiedziny!

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 10.07.2014 21:42

Paweller,
To był nasz pierwszy Trekking, było ciężko, ze względu na ogromna ilość schodów… Takich jak widać na zdjęciu! Marzy mi się Trekking Langtang! Tam ponoć to dopiero widoki imponujące…
Może w przyszłym roku, kto wie… Dzięki za odwiedziny!

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 10.07.2014 21:39

Afrodyta,
Tak na zdjęciu 21 to ja… zapakowana jak tylko można, w nocy zimno! Rano, po przebudzeniu, na kołdrze leżał szron! Dzięki za wizytę!

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7148) dodano 10.07.2014 19:53

Też bym sobie tam posiedział i popatrzył na te góry ..., fajna wyprawa ..., wiem jak jest z tym schodzeniem, ja chyba napiszę do TPN o postawienie w górach jakichś kolejek w dół, bo naprawdę nie cierpię schodzić, co raz gorzej to znoszę ..., pozdrawiam:)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4638) dodano 10.07.2014 19:15

Pozdrawiam i zazdroszczę pięknych widoków! :)

paulus użytkownik paulus(wpisów:323) dodano 10.07.2014 18:37

Fajna relacja. Pozdrawiam.

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:3912) dodano 10.07.2014 17:38

Pięknie, tylko pozazdrościć.To Ty jesteś na zdj.21 ?
Zdj.3 i wszystkie ze szczytami są znakomite.
Pozdrawiam serdecznie.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!