m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Quetzaltenango, to  w języku indian Nahuatl Miasto Kwezala. 
Kwezal, to w sumie waluta Gwatemali, ale nie oznacza, to iż jest to gwatemalski Fort Knox. Najpierw były bowiem Kwezale, a dopiero potem od kwezali ponazywali co mogli. A Kwezal, to taki ptaszek: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kwezal_herbowy W zasadzie centrum Xeli ( o tym czemu Xela za chwilę), to ten rynek i kilka przecznic dookoła. Niemniej jednak to mi starczyło, w Xeli znaleźliśmy się nie tyle dla samego miasto, co dla punktu wypadkowego w Kordylierę.
Przy samym rynku można podziwiać pozostałość po hiszpańskim kościele, z którego zachowała się już tylko frontowa elewacja. Jak widać miasto jest całkiem atrakcyjne :) No dobra dlaczego Xela? Otóż Gwatemalczycy mają dość mocną tendencję do skracania nazw wielu swoich miejscowości. Nie wiem, czy ten Pan pucybut czyni tak dlatego, iż nazwy te są stosunkowo długie czy po prostu tak lubią.
W sumie powiem szczerze, że sama nazwa Quetzaltenango jakoś mi w gardle traciła swoją wymowę i wychodziło mi zawsze coś dziwnego na Q. Tak więc lepiej mówić tak jak ta Pani po prostu Xela, ale co ciekawe, nie jest to Xela w wymowie, ale coś ala Szela. Podobnie wygląda sprawą z Gwatemalą- która jest określana jako Guate, Huehuetenago, określane jest jako Hue, a Panajachal jako Pana
W przypadku Xeli, pewnie ten raczej nie przystający skrót do samej nazwy Miasta Kwezala, wziął się też stąd, iż zanim pojawili się tu Hiszpanie Majowie mieli tu swoją mieścinę zwaną Xelaju- czyli miasto pod 10 górami ( jakiś bardzo pojemny ten majski język- 10 gór w jednym słowie) Uliczny Comedor- jak dla mnie chyba najlepsze ( no może pierwsza dwójka) żarcie podczas całego wyjazdu. W ofercie: kawa - niedobra, lepszy był jakiś taki dziwny zbożowy napój chyba z kukurydzy lub czekolada. Fasolka bardzo dobra i najlepsze
smażone banany - rewelacja. Co ciekawego, w języku hiszpańskim banan, to platano. W Am Śr. miejscowi na banana mówią natomiast banano. przy czym nazwa platano nie zaniknęła. Miejscowi rozróżniają bowiem banany- jadalne, od platano- czyli banany do obróbki w kuchni (banan pastewny?), takie jak tu na talerzu. Ale te platano, też da się zjeść, w końcu skąd mam wiedzieć, które kupiłem- okazało się że nie te co trzeba- smakują trochę jak taki mączny banan.
Jeszcze parę słow o Xeli-Szeli. Tutaj taki widoczek nadgłowowy- klasyczny. Otóż Xela była swego czasu także stolicą.
Stolicą Państwa Los Altos, które wchodziło także w skład Zjednoczonych Prowincji Ameryki Środkowej. Jako że zjednoczenie środkowoamerykańnskim latynosom nie wyszło, rozpadli się po kilku latach, to na Los Altos połakomiła się Gwatemala z Meksykiem i państewko rozebrali,   obszar wokół Xela trafił do Guate, a Mexico wzięło resztę i dołączyło do stanu Chiapas. Jeszcze kilka razy losaltonianie, chociaż to w sumie z dużej litery- wiec Losaltonianie lemiesze na miecze przekuwali i trzy razy powstanie organizowali.
Ale w związku z tym że byłem w Gwatemali, a nie w Los Altos, to można się domyśleć, iż nic im z tego nie wyszło. Fotki Majów pochodzą z targu, który się odbywał między Xela, a pobliską Zunil. Co ciekawe Zunil było w ofercie miejscowych touroperatorów jako wizyta w tradycyjnej  wiosce majskiej. Tak wiec na podstawie tej miejscowości mogę powiedzieć, iż tradycyjna wioska majska zbudowana jest z nieotynkowanych pustaków- jest wiec szaro i nie ciekawie. W zasadzie targ wyglądał tak, że zawalili ulice autami i handlowali. Zanim handlowali, to musieli gdzieś coś wyhodować- no to zaorali góry i posadzili kapusty i inne takie.
Tak mniej więcej zabudowują góry teraz, tutaj to i tak luz, ale na niektórych odcinkach dróg w zasadzie przez kilka kilometrów widoku nie ma bo z jednej strony skała, a z drugiej rząd chatek ulokowanych nad przepaścią No cóz fakt jest taki, iż miejsca tu jest niewiele a musi starczyć i na kapustę  i na domostwa.
W każdym razie jak na razie można znaleźć jeszcze miejsca, skąd można okiem rzucić na wulkan Santa Maria który akurat tutaj się zachmurzył.

Dziękuję.

najbliższe galerie:

 
W PARKU JURAJSKIM U GORĄCYCH ŹRÓDEŁ- GWATEMALA
1pix użytkownik bartekplk odległość 7 km 1pix
Gwatemala cz. II - Jezioro Atitlan.
1pix użytkownik wmp57 odległość 32 km 1pix
Gwatemala cz. III - Santiago Atitlan.
1pix użytkownik wmp57 odległość 32 km 1pix
Ameryka Centralna - Atitlan II
1pix użytkownik irolek odległość 33 km 1pix
Lago de ATITLAN
1pix użytkownik bartekplk odległość 34 km 1pix
Ameryka Centralna - Jezioro Atitlan
1pix użytkownik irolek odległość 36 km 1pix

komentarze do galerii (18):

 
bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 28.09.2014 11:38

Paweł- ale ciupag nie mieli, nie mówiac o białym misiu- co bym z nim fotki pstrykać :)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7148) dodano 27.09.2014 09:04

Jak widzę to ich takie nasze Zakopane ... tylko że komercji mniej, ale górale są:) W miasteczku bardzo fajny kolonialny klimat widać ... galeria mocno podobająca ... pozdrawiam.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:6964) dodano 26.09.2014 23:48

Sporo egzotyki w Twoim przekazie. No jest tam na pewno... inaczej :). Trochę chaotyczny tym razem opis wywiódł mnie z bazaru w pole kapusty;), ale i tak się podobało :)

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1812) dodano 26.09.2014 14:25

piękna wędrówka.

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 26.09.2014 10:13

Harmony- miło mi jeżeli coś interesującego się tu dla Ciebie znalazło, w sumie to co piszę, to takie różne ciekawostki, czy obserwacje, które akurat mi wydały się interesujące i zdaję sobie sprawę, że niekoniecznie musi tak być z ewentualnym oglądaczo-czytelnikiem ( ale ani sił ani ochoty, zeby PTTK tutaj robić nie mam :)
Pozdrawiam serdecznie

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 26.09.2014 10:06

Batshebo- z tym pierwszym razem, to pewnie prawda, w jakiś sposób organizm musi się do nowej flory przyzwyczaić. Ale zarcia z ulicy bym nie demonizował, zwłaszcza zauważ, że miliony wczasowiczów z all inclusive także opowiada po powrocie o z"zemście faraona" lub "zemście sułtana" w zależności od kierunku- a można smiało przyjąc, iż duża część z nich terenu hotelu nawet nie opuściła, nie mówiąc o jedzeniu w lokalnych garkuchniach.
Natomiast probiotyki to w sumie dobry pomysł.

pozdrawiam

harmony użytkownik harmony(wpisów:2578) dodano 26.09.2014 08:58

Fajnie oddałeś klimat miejsca, poczułam jego atmosferę. Przy okazji ciekawe informacje.
W garkuchniach gotują jak dla siebie, więc jest smacznie i nie ma co się obawiać o zatrucie, które może się zdarzyć po wizycie w eleganckiej restauracji.
Pozdrawiam :)

batsheba użytkownik batsheba(wpisów:492) dodano 26.09.2014 08:02

Pewnie musi być ten ,,pierwszy raz" , żeby potem już było bez niespodzianek, oczywiście jak się przeżyje ten ,,pierwszy raz" :D
Kordula bywała w takich miejscach , że już jest zaprawiona, Ty widzę też, a ja cóż, w tej kwestii akurat jestem ostrożna, a poza tym nie jestem ,smakoszem, , jem aby żyć.

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 25.09.2014 20:26

Batshebo- 1. co do kolorowania domów, to czy z biedy, czy nie z biedy na pewno jak chata jest otynkowana i pomalowana, to zawsze lepiej wygląda jak pustakowe ściany. Tutaj akurat te zdjęcia, to w zasadzie centrum Xela, gdzie jest sporo roznych szkoł tanca, hiszpanskiego, knajpki i jakies tam hostele- tak wiec raczej w miare dobra dzielnica. Natomiast na przedmiesciach i po wioskach bieda w ogole nie pozwala na pomalowanie domow i niestety wyglada to bardzo srednio- ot szara plamy na tle krajobrazu.

2. Co do jedzenie na ulicy, to od 15 lat odkąd jezdze poza Europę, czy powiedzmy obszar cywilizacji zachodniej, to zawsze jem to co dają w budach - czy to w Rosji pierozki od babuszek, falafele od Araba, czy jakies tam cuda od Murzyna. Raz przez te lata, podczas drugiego wyjazdu 14 lat temu miałem problemy zoładkowe- od tej pory nic.
Nie sądze także, zeby akurat w tej sytuacji jadanie w kanjpach było tak bardzo biologicznie bezpieczniejsze. W zasadzie nawet nie masz tam wglądu na kuchnie, a tu widzisz co i jak się przyrządza. Trudno raczej uznac, jak wskazuje Kordula, iz raczej banan gotowany na goracym tluszczu był jakos szczegolnie bioaktywny.

pozdrawiam

olazim użytkownik olazim(wpisów:2181) dodano 25.09.2014 19:58

Podoba mi się -jest ciekawie i spontanicznie-pozdrawiam.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5425) dodano 25.09.2014 18:40

A ja tam jadam uliczne jedzenie, nawet bez probiotyków.
Usmazone na głębokim tłuszczu jest ok.
Fajna ta Twoja Gwatemala:))

batsheba użytkownik batsheba(wpisów:492) dodano 25.09.2014 18:10

W Ameryce Łacińskiej bardzo kolorowo barwią te swoje domostwa. Myślę, że to też wybieg przeciw biedzie. Barwnie i już jakby raźniej w duszy :-).
Nic nie zjadłabym z ulicznych garkuchni, nawet po uprzednim przygotowaniu organizmu przez zażycie probiotyków.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4637) dodano 25.09.2014 13:36

Bardzo ładna galeria. Dzięki. Pozdrawiam. :)

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 25.09.2014 13:03

ak- kosztowało tysiaka za bilet, z berlina do gwatemali i powrót z salwadoru, wiec bez przesady, all inclusive w hurgadzie podobnie by wyszło
co do czasu, to akurat z tym sobie radzę, co do zdrowia, to fakt bo po kąpieli w Oceanie sobie zatoki rozwaliłem

pozdrawiam

ak użytkownik ak(wpisów:5753) dodano 25.09.2014 12:46

@bartekplk- nie bądź taki skromny, ile takie hobby kosztuje to każdy obieżyświat jeśli nie wie dokładnie, to ma wielce przybliżone pojęcie i nie tylko kasiory...
czas i zdrowie też wchodzą w kosztorys :))

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 25.09.2014 12:33

Satan- jeszcze dwie górskie prezentacje z Guate planuje, to myślę ze ci się spodoba. Aczkolwiek mam za dużo fotek z tych gór i nie chce mi się przechodzić procesu decyzyjnego- co wywalać- więc pewnie trochę to jeszcze potrwa. W sumie, to był spory plus klisz, ze z wyjazdu przywoziło się nie wiem, max 10 klisz i był spokój.

AK- dzięki, hobby jakieś trzeba mieć :)

ak użytkownik ak(wpisów:5753) dodano 25.09.2014 12:27

wspaniałe podróże odbywasz

satan użytkownik satan(wpisów:2980) dodano 25.09.2014 12:18

Fajne te prezentacje w Gwatemali. Ponoć jedzenie z ulicznych garkuchni zawsze najsmaczniejsze ;-)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!