m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Mapa trasy przejazdu Jadąc na południe Europy warto odwiedzić południowe Morawy, a tam dwa monumentalne pałace Lednice i Valtice. Tym razem odwiedziliśmy tylko pierwszy z nich. Pierwsze historyczne wzmianki tej lokalizacji sięgają roku 1222. Już wtedy najprawdopodobniej stał tu gotycki gród z dworem. Na końcu trzynastego wieku cały teren przeszedł w ręce Liechtensteinów. W szesnastym wieku Hartmann II średniowieczną twierdzę zastąpił renesansowym zamkiem. Pod koniec siedemnastego wieku budowla była zburzona, a na jej miejsce powstała barokowa siedziba z przylegającym ogrodem oraz monumentalnymi stajniami. Dzisiejszy wygląd zamku pochodzi z  lat 1846-1858. Książę Alois II z Leichteinsteina zdecydował się przebudować Lednice na letnią reprezentacyjną siedzibę w duchu angielskiego gotyku. Zamek otacza rozległy, starannie utrzymany park gdzie na dalszym planie widać minaret. Podobno okoliczni mieszkańcy oskarżali właściciela o słabą religijność więc przekornie postawił sobie w parku minaret, który służy jako siedemdziesięciometrowy taras widokowy. Na pierwszym zaś planie widzimy świecki „ołtarz” do udzielania ślubów - plenerową filię urzędu stanu cywilnego. Ładnie prezentuje się również centralny plac miasteczka z kolumną morową i ratuszem Kilkadziesiąt kilometrów dalej na południe, 50 km od Wiednia, leży miasto Eisenstadt - stolica najmniejszej austriackiej prowincji Burgenland. Największą atrakcją turystyczną Eisenstadt jest zamek Esterházy, początkowo gotycka twierdza (1364), przebudowana i rozbudowana z rozmachem przez księcia Esterházy (1663-1672), stanowiąca centrum dworskiego życia.
Obecnie zamek pełni rolę centrum kulturalnego. W Sali Haydna, pod sklepieniem ozdobionym wspaniałymi freskami, z okazji różnych uroczystości i podczas koncertów rozbrzmiewa jego muzyka. Obecnie, podczas Międzynarodowych Dni Haydna we wrześniu, biorą udział najlepsi wykonawcy jego muzyki. Uprzejmy recepcjonista oferuje nam  przed koncertem lampkę wina. Od ostatniej naszej wizyty przed siedmioma laty nic się nie zmieniło nawet recepcjonista pozostał ten sam. Wokół zamku rozciąga się doskonale utrzymany duży park, w którym uwagę zwraca zbudowana w stylu klasycystycznym Świątynia Leopoldyny, miejsce odpoczynku znużonych wędrowców i westchnień zakochanych. Maria Leopoldyna Habsburg (1797-1826), czyli Maria Teresa da Imaculada Conceição Fernanda Eulália Leopoldina , była arcyksiężną austriacką, pierwszą cesarzową Brazylii i przez dwa miesiące jednocześnie królową Portugalii. Budynek świątyni powstał w 1818 r, a posąg cesarzowej wyrzeźbił znany wenecki artysta Antonio Canova. 	
 Przechodząc aleją wśród pięknych kwiatów rosnących na klombach można zajrzeć do oranżerii
albo udać się w kierunku wypielęgnowanego centrum  miasta. Wracamy jednak na pobliskie wzgórze gdzie w kościele Bergkirche zwanym ‘kościołem Haydna’ znajduje się grobowiec kompozytora nierozerwalnie związanego z miastem, w którym od roku 1761 przez ponad czterdzieści lat pracował jako kapelmistrz na dworze księcia Esterházy.  Jest niedziela i po drodze w jednej z wiosek Burgenlandu widzimy miejscowych muzyków czekających na rozpoczęcie Mszy Św.
Okoliczne winnice pełne są dojrzewających gron, a przydrożne dynie pozdrawiają przypominając o nadchodzącej jesieni. Jedziemy do miejscowości Mörbisch am See leżącej nad Jeziorem Nezyderskim (Neusedler See). Jest to ogromny akwen o powierzchni 315 km2, długości 36 km, szerokości od 6 do 12 km i maksymalej głębokości zaledwie 2 m. Około trzech czwartych powierzchni jeziora należy do Austrii, tworząc jej największy zbiornik wodny, a około jednej czwartej należy do Węgier. Ze względu na małą głębokość zimą jezioro zamarza niekiedy po samo dno. Na brzegu jeziora, kąpielisko, aquapark i park rozrywki dla dzieci, a na jeziorze wyspa przygód z atrapami zabudowań. W krajobraz naturalnie wpisują się żaglówki, niespiesznie płynące po jeziorze w bezwietrzne, pogodne  popołudnie. Brzegi jeziora są porośnięte trzciną pospolitą, która w XX w. zaczęła się niezwykle szybko rozprzestrzeniać. Na  początku XIX w. jezioro było prawie zupełnie jej pozbawione. Przesuwający się wśród trzcin żagiel dowodzi, że musi tam być trochę wody, aczkolwiek w niektórych miejscach pasmo trzcin rozciąga się na szerokość 8 km. Od Mörbisch am See do brzegu jeziora jedzie się otoczoną trzcinami groblą przez ok. 1,5 km., podobnie jak w sąsiednim, wartym odwiedzenia, miasteczku Rust. Na kanale dzielącym wyspę od lądu, na tle ściany trzcin, płynie statek wycieczkowy.
Jezioro Nezyderskie - okresowo wysychające, płytkie, bezodpływowe, zasolone i zarastające roślinnością - jest typowym jeziorem stepowym, unikalnym dla tej części Europy.  W 2001 r. krajobraz kulturowy jeziora został zapisany na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Na pozbawionym trzciny skrawku brzegu można sobie przysiąść na trawie bądź na ławeczce kontemplując urok jeziora, aby wkrótce ruszyć w dalszą drogę. Nocujemy w węgierskim Sopronie, robimy parę zdjęć, ale ze względu na ograniczoną pojemność galerii rezygnuję z ich prezentacji. Przyjemność sprawiają nam górskie widoki na które patrzymy jadąc samochodem i kierujemy się na leżącą w Karawankach przełęcz Seebergsattel, zalesioną i widokowo niezbyt ciekawą, ale z dojazdem pełnym serpentyn szczególnie atrakcyjnych dla kolarzy i motocyklistów, którzy porzuciwszy maszyny poszli coś zjeść  w pobliskiej restauracji. Mieliśmy ochotę iść na kawę do tejże knajpy ale zainteresował się nami napotkany Austriak, który opowiedział, że spędził jakiś czas w Polsce pracując w austriackiej firmie, która budowała m. innymi Hotel Sobieski w Warszawie. Języka polskiego nie znał, rozmawialiśmy po angielsku, ale widoczną na zdjęciu knajpę nam odradził posługując się polską frazą, że ona jest k... mać. Minąwszy opuszczoną strażnicę graniczną zostaliśmy powitani na ziemi Słoweńskiej. Zjeżdżając w dół cieszyliśmy się widokiem krajobrazów, a szczyty gór pozostawały za nami.
Pierwsza napotkaną wsią było Zgornje Jezersko. Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy była Škofja Loka (Biskupia Łąka) niewielkie miasto o ponad 1000 letniej historii, położone na granicy pogórza alpejskiego i równiny Sorskiego polja. Jego historia rozpoczyna się w X wieku kiedy to bawarscy biskupi z Freisingu założyli tu swoją osadę.  Dom przed którym zaparkowaliśmy samochód nie nawiązywał wprawdzie do tak dawnych czasów ale zasługiwał aby mu zrobić zdjęcie, tym bardziej, że życzliwy właściciel pozwolił nam zaparkować samochód przed wjazdem do garażu. Przy tej samej ulicy, o nazwie Spodni trg, odnajdujemy ciąg kamienic świadczących o dawnej świetności miasta. W drugiej połowie XIII wieku Škofja Loka otrzymała prawa miejskie, a co za tym idzie także i liczne przywileje oraz ulgi. Dzięki dogodnemu położeniu na szlaku handlowym wiodącym z Bawarii nad Adriatyk osada bardzo szybko przekształciła się w prężnie rozwijający się ośrodek handlowy. Niestety , W 1511 roku Škofja Loka została nawiedzona przez trzęsienie ziemi w skutek, którego zniszczeniu uległa znaczna część zabudowy. Kolejne klęski takie jak pożary czy epidemie spowodowały powolny upadek miasta. Nie mniej, tu na Spodnim trgu czas jakby zatrzymał się w miejscu. Do czasów obecnych zachowało się tu pełne uroku malownicze Stare Miasto z licznymi zabytkami. Wędrujemy do jego górnej części, gdzie dominuje kościół św. Jakuba. Mijamy szacowne kamienice z XVI w przy Cenkarjev trgu gdzie jemy jakieś dobre ciastka, których nazw nie pamiętam,
a dalej mijamy winiarnię, z której dobrodziejstw niestety nie mogłem skorzystać.  Miasto opływa rzeka Selska Sora obudowana ciekawymi architektonicznie domami, której oba brzegi spina XIV wieczny kamienny Kapucyński Most, uważany za jeden z najstarszych zabytków tego rodzaju budowli w Europie Środkowej.  Na moście, w zamyśleniu, stoi św. Jan Nepomucen - patron chroniący przed powodziami i wzburzonymi wodami. Spoglądając na spokojny nurt rzeki oceniamy, że Święty rzetelnie wypełnia swoje obowiązki. Trafiamy na Mestni trg stanowiący centrum i główny deptak Starego Miasta, przypominający o dawnej świetności Skofji Loki. Opodal na wzgórzu wznosi się zamek - najcenniejszy zabytek w mieście. Górujący nad miastem Zamek Biskupi (obecnie siedziba muzeum), zbudowany został na przełomie XII i XIII. Uległ prawie całkowitemu zniszczeniu w czasie trzęsienia ziemi,  ale następnie staraniem miejscowych biskupów został odbudowany.
Jeszcze raz spoglądamy na zamek i żegnamy Skofię Lokę żałując, że mieliśmy zbyt mało czasu aby spenetrować ją dokładniej, a w winiarni zakosztować  słoweńskiego wina. Wieczorem dotarliśmy do miejscowości Kranjska Gora, w której nocowaliśmy w ładnym, o wysokim standardzie i stosunkowo niedrogim pensjonacie (tylko 50 euro). O poranku nad dachem pensjonatu zawisły Alpy Julijskie, które postanowiliśmy przekroczyć przez przełęcz Vršič. Na krańcu Kranjskiej Gory widok gór był jeszcze bardziej imponujący tym bardziej, że na pierwszym planie, nad jeziorem Jasna dumnie prezentował się Zlatorog, legendarny symbol słoweńskich Alp Julijskich. Samochód pracowicie wiózł nas pod górę pokonując znaczną różnicę poziomów ok. 1100 m na stosunkowo krótkim, dwunastokilometrowym odcinku drogi. Ach te serpentyny, a było ich 24 ! Można było ukręcić kierownicę. Widoki zapierały dech w piersiach. Pięliśmy się wyżej i wyżej, wśród nagich szczytów i zieleni kosodrzewiny. I wreszcie przełęcz.  Przełęcz Vršič znajduje się na wysokości 1611 m n.p.m. i jest najwyższym punktem fantastycznej widokowo drogi łączącej doliny Savy i Sočy. Drogę tę wybudował rząd Austro-Węgier w latach 1906-07  z  przeznaczeniem głównie dla celów militarnych. Umożliwiała ona dowóz sprzętu wojskowego i zaopatrzenia do doliny górnej Sočy. W czasie I wojny światowej odegrała ważną rolę, bo była jedynym traktem umożliwiającym komunikację z oddziałami austro-węgierskimi stacjonującymi w dolinie Sočy .
Na niewielkim zatłoczonym parkingu królowała przemiła owieczka z ciekawością zaglądająca do bagażników samochodów, a przed nami rozpościerały się niekończące się góry. Po krótkim odpoczynku zjeżdżamy ostro w dół pokonując kolejne 25 serpentyn. Wreszcie droga robi się prosta, a za nami zostaje wysoko, widoczna w tle na zdjęciu przełęcz Vršič. U podnóża gór pojawiają się pierwsze zabudowania Towarzyszy nam turkusowa rzeka Soča. Na razie to jeszcze strumień. Niżej rzeka przebijając się przez skały robi się coraz szersza. Zostawiła ona  w historii trwały ślad. Po pierwsze,  tu przyjeżdżał łowić pstrągi nasz kolega, znakomity biochemik prof.  Marian K. Po drugie w czasie I wojny światowej na tym terenie trwały długotrwałe, okrutne walki pomiędzy wojskami włoskimi i austro-węgierskimi pochłaniając życie ponad 800 000 żołnierzy. Epizod tych walk został opisany w książce Ernesta Hemnigway'a pt. „Pożegnanie z bronią” i w filmie o tym samym tytule.
Nad rzeką, płynącą zieloną doliną mijamy kilka malowniczych miasteczek, m. innymi widoczny na zdjęciu Kanal. Jedziemy dalej mijając Gorycję gdzie część słoweńska i włoska miasta są tak wtopione w siebie, że nie ma już śladów po dawnej granicy, a do morza docieramy w Trieście. Niestety w mieście tłok i  brak miejsca do zaparkowania samochodu odstręczają nas od dłuższej wizyty. Przejeżdżamy głównym nadbrzeżem i kierujemy się do celu naszej podróży miasteczka Umag, który wita nas oświetlonym nadmorskim bulwarem. Za nami ok. 1100 km. przebytej drogi, przed nami wędrówki po półwyspie Istria. Idziemy spać. Dobranoc.

najbliższe galerie:

 
Słowienia - Alpy Julijskie
1pix użytkownik marioli odległość 2 km 1pix
Alpy Julijskie - Debela Peč
1pix użytkownik surykatka odległość 3 km 1pix
Triglav
1pix użytkownik andred odległość 6 km 1pix
Alpy Julijskie
1pix użytkownik adi77 odległość 8 km 1pix
Osobliwości Triglavskiego Parku Narodowego i okolic
1pix użytkownik surykatka odległość 10 km 1pix
   SŁOWENIA - REKONESANS
1pix użytkownik harmony odległość 10 km 1pix

komentarze do galerii (39):

 
mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 29.10.2014 22:27

Paniwu, to nie były dwa dni podróży na Istrię, ale trzy !. Przez dwa dni to ja mogę przejechać z Wrocławia do Oleśnicy. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 29.10.2014 22:24

Anek, Masz rację, długie przejazdy obniżają koszty, ale chyba trochę psują przyjemność podróżowania i obcowania z otaczającym światem. Życzę Ci kolejnych pięknych podróży i wspinaczek.Pozdrawiam

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2750) dodano 26.10.2014 21:13

Jacku masz zbyt bujna wyobraźnię;)
Co do drogi, fakt po co sie zabijać, no chyb aże tzw wyjazd "po kosztach: wtedy się goni, ale coraz gorzej znoszę takie długie podróże, we wrześni z Zakopanego do Trydentu przejechaliśmy jednym susem...ale to było męczące dla mnie, mimo że jako pasażerka.

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:678) dodano 26.10.2014 21:10

Jacku, bardzo mi się podobała ta wyprawa "w odcinkach" na Istrię. Wędrując teraz wirtualnie i oglądając śliczne zdjęcia, mam wrażenie, że jeszcze bardziej mi się podobają te dwa dni wędrówki do Umag. I dlatego ciepło pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 25.10.2014 23:03

Gregy, Paulusie, Paniwu, Kalino, Eliocie, dzięki że odwiedziliście moją galerię, a mój trud nie poszedł na marne. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 25.10.2014 22:59

Anek, już oczami wyobraźni widzę, jak przemierzasz Alpy Julijskie przeskakując ze szczytu na szczyt jak ten Złotoróg symbol tych gór. Trasę którą opisuję przemierzyłem prze trzy dni dwukrotnie nocując - w Segedzie i później w Krajnskiej Gorze. Daaaaaaaaaaaaaawno temu gdy przemierzałem różne szlaki autostopem nauczyłem się wędrować nieśpiesznie cieszą się z tego co można zobaczyć po drodze. Z Wrocławia do docelowej Istrii można ją przejechać w jeden dzień i kawałek nocy, tylko po co?

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2750) dodano 25.10.2014 17:36

A jednak był nocleg, zastanawiałam się czy trasę całą udało się Wam przejechać i już wiem że to trudne. Ja mam lekkie zboczenie i dla mnie najpiękniejsze krajobrazy to te górskie, więc zdjęcia z drugiej części tej galerii są dla mnie najlepsze i najciekawsze. Ja we wrześniu też gościłam na terenach gdzie austrowęgry pozostawiły sporo swoich śladów i wróciłam oczarowana gorskimi pejzażami. Czekam na kolejne odsłony Twojej podróży. Pozdrawiam

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 25.10.2014 17:31

Bartku, ciekawa jest Twoja opinia, ale różni się od mojej być może dla tego, że moje korzenie sięgają zaboru rosyjskiego gdzie każdy władca wydawał się lepszy niż Car, a ewentualny protektorat niemiecki też nie był dobrze widziany. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 25.10.2014 17:26

Potworze Ciasteczkowy, miło mi, że galeria się podobała. Staram się jak potrafię. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 25.10.2014 17:24

Ogi, dobrze jest czasem oderwać się od rzeczywistości. Cieszę się że Ci w tym pomogła moja galeria. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 25.10.2014 17:22

Arlo, rzeczywiście warto się wybrać w tamte okolice bo jeszcze w zachodniej Słowenii mamy warte zwiedzenia jaskinie Postojna i Skocjańską, jeziora Bled i Bohinj, wodospad Savica i parę innych ciekawych miejsc. Ljubjanę można bez wielkiej straty ominąć. Pozdrawiam.

ciasteczkowypotwor użytkownik ciasteczkowypotwor(wpisów:201) dodano 25.10.2014 14:40

Bardzo się podobało. (:
Pozdrawiam. :))

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 23.10.2014 15:27

Może i Franciszek Józef był najsympatyczniejszy z ówczesnych władców, ale taki z niego prekursor UE jak z z Putina. Ten tez by chętnie Europę zjednoczył- byleby pod swoim berłem. Zresztą FJ tez nie cofał się przed rozlewem krwi dla ratowania władzy- jak chociazby krwawe stłumienie Wiosny Ludów na Wegrzech. Swoją drogą tez chyba pózniejsza fala ustępstw nie była wynikiem wewnetrznego poczucia demokratyzmu u cesarza, a raczej wynikiem słabości casarstwa jako takiego, które pękało w szwach. Pewnie z punktu widzenia ówczesnego Austriaka kilkadziesiat lat stabilności i belle epoque przed hekatombą wojny światowej budzi sentyment, ale czy podobne odczucia mieli ówczesni Bośniacy, Węgrzy, Serbowie i inni, to wątpie.

pozdrawiam

ogi użytkownik ogi(wpisów:133) dodano 22.10.2014 06:41

Wspaniała wyprawa, przepiękne zdjęcia i bardzo ciekawe opisy zdjęć. Na chwilę oderwałem się od rzeczywistości. Dziękuję.

arla użytkownik arla(wpisów:284) dodano 19.10.2014 19:08

cudna wyprawa ... rozmyślam nad odwiedzeniem jej w przyszłym roku

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:3052) dodano 19.10.2014 13:04

mlochowskijacek....odpozdrawiam....mam nadzieję, że dzisiaj jeszcze uda mi się coś wkleić....być może....

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 19.10.2014 01:07

Ireno, obydwoje mieliśmy pecha z naszymi ostatnimi galeriami, ale na szczęście wszystko się uporządkowało. Cieszę się, że zechciałaś ze mną odwiedzić (choćby wirtualnie) byłe Cesarstwo Franciszka Józefa od Czech, Austrii i Słowenii, aż po Rumunię. Pozdrowienia.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 19.10.2014 01:01

Wielkopolanko, miło że odwiedziłaś moją galerię. Zjazd do Rjeki od strony północnej z widokiem na zatokę i wyspy rzeczywiście robi wrażenie. Takich widoków nie mamy ani w Poznaniu, ani we Wrocławiu, a szkoda. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 19.10.2014 00:55

Pawellerze, z własnego doświadczenia wiem, że dzieci kiedyś dorosną i dadzą rodzicom szanse na nieskrepowaną włóczęgę. Pozdrawiam.

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:3052) dodano 18.10.2014 11:07

pięknie....fajnie się z Tobą podróżowało...pozdrawiam serdecznie...

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1948) dodano 18.10.2014 08:20

Piękna galeria! z ogromną przyjemnością i dużym sentymentem jechałam z Wami w kierunki Istrii! pamiętam ,że przejzd przez Słowenię w kierunku Rijeki pozostawił niesamowite wrażenia aż wręcz strach!
bardzo podobało się! pozdrawiam serdecznie:)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7539) dodano 17.10.2014 23:05

Bardzo fajna ta Słowenia ..., też tak myślę, że fajnie jest zobaczyć coś po drodze, ale jak to w życiu bywa ..., punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ..., jak się jedzie do takiej Chorwacji z dziećmi w wieku przedszkolnym, to one raczej nie patrzą na to, by pozwiedzać coś po drodze, tylko patrzą na to, by jak najszybciej dojechać na miejsce, ewentualnie po drodze zatrzymywać się w McDonaldsie:)))
Pozdrawiam:)

ak użytkownik ak(wpisów:6358) dodano 17.10.2014 16:10

nic prostszego ... nagraj krótki filmik z dźwiękiem, wrzuć na You Tube, wklej adres pod zdjęciem , :)
ja tak czasem robię, będzie przynajmniej dźwięk , szum wiatru, zapachów tylko zabraknie :DD

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 17.10.2014 14:41

Tereso, cieszę się bardzo, że o mnie pamiętasz. Ja się ostatni zaniedbałem, nie tyle w wędrówkach co w ich opisie i odwiedzaniu OŚ, ale mam zamiar się poprawić. Wróć w Alpy Julijskie, wróć! Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 17.10.2014 14:35

Woja, jak zauważyłem w Twoich galeriach jest dużo o górach pewnie je lubisz podobnie jak ja. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 17.10.2014 14:34

Ak, niestety nie wszystko jest w mojej galerii, brak pomruku mojego samochodu, szumu wiatru w górach i muzyki tej wiejskiej orkiestry dętej, a tak pięknie grali. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 17.10.2014 14:21

Rozmusiaki, dzięki z odwiedziny mojej galerii. Pozdrawiam

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 17.10.2014 14:19

Mietku, przyjemnie mi przeczytać, że nie tylko oglądasz i pochwalasz moje zdjęcia, ale również czytasz moje komentarze. Jako obieżyświat zimowy pewnie już zaliczyłeś zimowe trasy Alp Juliskich, albo się na nie wybierasz. Serdecznie pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 17.10.2014 14:14

Andredzie, cieszę się, że podzielasz moja opinie co do podróżowania bocznymi drogami, Słowenii i Słoweńców. Pozdrawiam.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 17.10.2014 14:12

Przemku. Pozdrowienia ode mnie i od Halinki. My tez w byłej Jugosławii byliśmy kilkakrotnie, zaliczając na raty całe wybrzeże od Koperu na północy po Cavtat na południu. Ponieważ głównie kąpiemy się w wannie i pod prysznicem to nie przeszkadzają nam kamieniste plaże i skaliste nadbrzeża. Słońca mamy pod dostatkiem w naszym przydomowym ogrodzie toteż w czasie naszych wypraw głównie wałęsamy się robimy zdjęcia i kosztujemy miejscowych specjałów.

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:858) dodano 17.10.2014 14:04

Klavertjever, dziekuję za odwiedziny mojej galerii. Alpy Julijskie są rzeczywiście piękne, piękniejsze w rzeczywistości aniżeli w virtualu. Pozdrawiam.

tereza użytkownik tereza(wpisów:3906) dodano 17.10.2014 10:49

Fajna relacja.Alpy Julijskie piękne.
Może jeszcze kiedyś tam wrócę.
Pozdrawiam:)

ak użytkownik ak(wpisów:6358) dodano 16.10.2014 19:14

piękna galeria , wszystko w niej jest

woja użytkownik woja(wpisów:567) dodano 16.10.2014 19:11

Witam,
bardzo lubię ten region, więc z przyjemnością obejrzałem.
Mam nadzieję na ciąg dalszy.
Pozdrawiam

szustakowskimieczyk użytkownik szustakowskimieczyk(wpisów:260) dodano 16.10.2014 17:05

Jacku! Z wielką przyjemnością obejrzałem Twoją nową galerię szlakiem byłego Cesarstwa Austro-Węgierskiego, pod patronatem panującego nam kiedyś Cesarza Franciszka Józefa. Piękne obrazy, fascynujące krajobrazy górskie, to wszystko działa na wyobraźnię. Do tego dowcipne i z klasą komentarze. Pozdrawiam.

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:4838) dodano 16.10.2014 16:59

A proszę bardzo :)
Pozdrowionka.

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 16.10.2014 16:19

Tak właśnie należy podróżować, a nie gnać autostradą do celu.
Słowenia jest piękna, a Alpy Julijskie szczególnie i Słoweńcy to bardzo mili ludzie.
Pozytywna galeria.
Pozdrawiam,
andred

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6331) dodano 16.10.2014 15:45

Ja nie zdążyłem skomentować "pierwszej edycji", ale zdążyłem ją zauważyć. Także to, że było inne zdjęcie tytułowe.
A może tylko u mnie??
Bo zauważyłem też, ze zanim OBIEŻYŚWIATA w ogóle szlag trafił na kilkanaście godzin, działy się dziwne rzeczy.
Dziś chyba wróciło już wszystko do "normalnej normy" i udało mi się galerię także obejrzeć.
A obejrzałem ją z dużą przyjemnością i uznaniem dla, jak zawsze u Ciebie, Jacku, barwnego, a przy tym niosącego istotną treść opisu.
I jakoś tak "nostalgicznie" zrobiło mi się, bo Istria, dokładnie Sventa Marina koło Labin, to były jedne z naszych pierwszych "prawie zachodnich" wakacji.
Trwała wtedy jeszcze wojna i wymarzonym wypadzie nad Plitvicke Jezera, o Bubrovniku nie wspominając, nie było nawet można marzyć.
Ehh!
Ale nadrobiliśmy po latach.
I tak sobie jeszcze myślę, nawiązując do Twojego wstępu: z dzisiejszej perspektywy, chyba "tamtejszej" UE, tfu! - CK Monarchii, chyba nie miałbym nic do zarzucenia...;)
Pozdrawiam serdecznie UCZESTNIKÓW wyprawy!

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 16.10.2014 13:45

Bardzo fajna galeria, pokazująca poszczególne etapy Waszej trasy. Obejrzałam i poczytałam z wielką przyjemnością. Świetnie prezentuje sie ta wapienna część Alp.
Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!