m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
57 dzień velotour 2014.
To już ostatnie godziny w Czarnogórze, po opuszczeniu Stari Bar przebijam się lokalnymi drogami w kierunku granicy z Albanią. Będę jechał równolegle do tego pasma górskiego co przede mną (za nim jest Jezioro Szkoderskie) Tu już jestem w Shkoder - pierwsze duże miasto po przekroczeniu granicy, dzięki pomocy sympatycznego policjanta kierującego ruchem na skrzyżowaniu w centrum łatwo znajduję kantor,wymieniam kasę i mogę przysiąść na głównym deptaku  w mieście i napić się zimnego piwa  (w porównaniu z chorwackimi i czarnogórskimi rivierami cena jest kilka razy niższa i czuję się jak bogacz)  wyjeżdżając z miasta spotykam grupę Polaków,którzy będą eksplorować albańskie góry na quadach ... interesujące ... miłe spotkanie kończy się obdarowaniem mnie polskimi konserwami i polską wódeczką w piersióweczkach Wódeczka przydaje się już rano następnego dnia (na polepszenie humoru),gdyż w nocy przychodzi załamanie pogody,od rana co i rusz przetaczają się jakieś burze.
To jest moja pierwsza wizyta w tym kraju,jeszcze nie wiem czego się spodziewać po ludziach,po przyrodzie więc na razie rezygnuje z jazdy po górach i jadę  w kierunku Tirany główną,nadmorską drogą. (to jest te 25% Albanii,które nie są górami) w pewnym momencie dojeżdżam do miejsca w którym droga staje się autostradą, cofam się 50 metrów do posterunku policji drogowej i pytam o możliwość objazdu i ... rozbawiam tym pytaniem setnie policjantów, zdecydowanie każą mi jechać dalej autostradą, jeszcze z daleka słyszałem ich  śmiech - ot głupi unijnyeuropejczyk, ma wygodną, szeroką drogę a szuka dziury w całym,przecież po to wybudowano taką fajną drogę, żeby każdy mógł sobie wygodnie jechać i ciężarówka, i rowerzysta i pan na osiołku.
Autostrada dość szybko się skończyła i wjazd do Tirany już nie był tak fajny. Miasto bardzo duże, przedmieścia ciągną się przez wiele kilometrów, przejeżdżam je całe z zachodu na wschód, zatrzymując się na dłużej w samym centrum (choć prawdę mówiąc to najbardziej zaintrygował mnie wielki,nowoczesny supermarket carrefour a w nim żywej duszy - a to środek dnia był i w okolicznych małych sklepikach tłumy kupujących ). Po drugiej stronie miasta historia się powtarza, znowu jadę autostradą (przed wjazdem do tego tunelu też upewniłem się czy mogę i spotkałem się z najgorętszym zapewnieniem że jak najbardziej) Tak sobie szybko i wygodnie jadę aż do Elbasan. W mieście tym kończy się moja przygoda z albańskimi drogami szybkiego ruchu. Teraz już będą tylko drogi bardziej lub mniej lokalne a co za tym idzie bliższe spotkania z mieszkańcami (na zdjęciu Elio, którego ojciec pracuje w Warszawie) W ogóle Albańczycy (zresztą poobnie jak wszystkie narody południa Europy) dażą Polskę i Polaków dużą sympatią. Lokalne drogi  to także bliskie spotkania z tamtejszą kuchnią Jestem w drodze na Berat , siedzę w barze i zastanawiam się jaką drogą jechać dalej po zwiedzeniu tego miasta kiedy podchodzi do mnie starszy Jegomość i zaczyna recytować po polsku dość długi i dość sprośny wierszyk,
okazało się że bardzo dawno temu studiował w Polsce medycynę i trochę mu jeszcze w głowie zostało,atmosfera zrobiła się bardzo sympatyczna a barmanka nawet nie chciała słyszeć o zapłacie za kawę. Jak przysiadłem w kolejnym barze to poznałem swojego imiennika, tutaj mogłem raczyć się gratisową rakiją. Jego koledzy szeptali mi na ucho,że to znany lokalny mafioso, on sam twierdził,że był murarzem we Florencji. Jaka prawda nie wiem, w każdym bądź razie barman go słuchał. Tak to od baru do baru i dojechałem do Berat. Podczas rozmów wypytywałem się o drogę na wschód od miasta i mój niepokój rósł ponieważ Albańczycy twierdzili,że nie ma żadnej drogi i powinienem się cofnąć na wybrzeże. W chwili gdy dotarłem do zabytkowej starówki (wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO) i rozglądałem się za miejscem na zaparkowanie roweru podjechało do mnie dwóch chłopaków na rowerach z sakwami. Okazało się że to Polacy - Piotrek i Andrzej,którzy są na trzytygodniowej objazdówce po górach Macedonii i Albanii.(mnie łatwo zidentyfikować bo mam polskie oznaczenia na rowerze) W trójkę spenetrowaliśmy wszystkie wąskie uliczki i zakamarki zabytkowej dzielnicy miasta (już ponad 50 lat temu niejaki Enver Hodża uznał to miejsce za miasto-muzeum) i w końcu dotarliśmy na szczyt wzgórza.
Znajdują się tam pozostałości zamku (są bilety wstępu - 100 leka),warto tam się wdrapać bo widok na miasto,rzekę Osum i góry Tomorr jest nieprzeciętny Pomimo chmur jest bardzo ciepło więc po wspinaczce idziemy razem na obfity obiad do restauracji i duże piwo. Mam szczęście, bo chłopaki mają bardzo dokładną mapę Albanii a do tego jeszcze przyjechali z kierunku w którym ja się wybieram. Okazuje się, że w dalszym odcinku pomiędzy dolinami rzek Osum a Drino faktycznie nie ma asfaltowej drogi ale jak ktoś bardzo chce to przejedzie.  Robię zdjęcia mapy i notatki,po czym żegnam się z chłopakami,którzy ruszają wysoko w góry,ja natomiast wieczorową porą miałem łatwą trasę wzdłuż rzeki Osum.
Kolejny dzień zaczynam od kilkudziesięciokilometrowej wędrówki wzdłuż doliny, przez ten mostek na szczęście nie musiałem przejeżdżać. Berat leży po prawej stronie rzeki Osum (patrząc od strony źródła) i po tej stronie koncentruje się całe życie doliny. W ogóle to legenda mówi, że bardzo dawno temu góra Tomorr to był gigant, który walczył z innym gigantem - Shpirag, o młodą dziewczynę, obydwaj giganci pozabijali się na wzajem a dziewczyna utopiła się we własnych łzach.
Z łez tej dziewczyny powstała właśnie rzeka Osum. 
Z każdym kilometrem dolina robiła się coraz węższa i za miasteczkiem Corovoda po ostrej wspinaczce znalazłem się nad słynnym kanionem tej rzeki. Faktycznie kanion robi duże wrażenie, jest sporo punktów widokowych a do tego wzdłuż najbardziej atrakcyjnego odcinka biegnie nowiutka asfaltowa droga. Są też namiastki infrastruktury turystycznej. Punkt widokowy z tą flagą jest dobrze oznaczony i zabezpieczony  nieopodal znajduje się mały camping gdzie można rozbić namiot lub przespać się w chateczce. Tylko uwaga na wielkie mrówki (to jakieś potomki tych gigantów co się pozabijały),oczywiście można tam także coś zjeść i napić się a także posłuchać albańskiej muzyki. Powoli zbliżałem się do końca drogi, wszystko było fajnie tylko pogoda niepokoiła, ciągle gdzieś w pobliżu krążyły burze. Tu jest właśnie miejsce, gdzie kończy się asfalt.
Z tymi burzami to jeszcze było tak, że wiatr wiał z kierunków północnych a one nadchodziły z południa. Ciągle mi się myliło czy ta burza to idzie na mnie czy sobie odchodzi.
Mniej więcej w tym miejscu celebruję przejechanie pierwszych 5 tysięcy kilometrów. Następne kilkanaście łatwe nie będą.Przez te ciągłe deszcze (jest 19 czerwca to chyba dziwne jak na Albanię - przynajmniej tak mi się wydaje) - to ziemia jest rozmiękła,właściwie błoto a często głębokie kałuże, do tego mam pod górkę więc najczęściej muszę pchać rower. Oczywiście niedogodności drogi rekompensowane są przez coraz ładniejsze widoki.W ciągu ostatnich dwóch-trzech godzin dnia minął mnie jeden samochód terenowy i jeden człowiek na koniu. Z koniem na takiej drodze to problem jest bo on się boi roweru i płoszy się a tu za bardzo nie ma miejsca na omijanie się szerokim łukiem. Tak więc nocleg wypadł mi pośrodku tych gór ( geograficznie to noszą one nazwę Gór Środkowoalbańskich) O poranku od razu mam przygodę bo docieram na rozstaje dróg i właściwie to obie mi pasują. Czekam z nadzieją, że ktoś będzie jechał i wskaże mi właściwą drogę.
Mijają minuty i nie wygląda na to żeby ktoś miał jechać tą drogą. Zostawiam rower i najpierw idę kilkadziesiąt metrów jedną drogą, później drugą. Na tej drugiej w kałuży natrafiam na świeże ślady grubych opon rowerowych. Gęba mi się uśmiecha - nasi tu byli. W końcu te deszcze na coś się przydały bo to że to jakiś lokales sobie tu śmigał na rowerku jest mało prawdopodobne. Wybór drogi okazał się jak najbardziej prawidłowy, choć przede mną było jeszcze ładnych parę kilometrów wspinania się na przełęcz. Na przełęczy jest mała osada, jest też i camping. Mało co a bym go minął bo nikogo nie było. Na szczęście kilkadziesiąt metrów za nim mijałem kobietę targającą 5 litrową butlę z wodą. To była Zengijne, która wraz z córką Eldą prowadzą ten camping.Jest jeszcze syn i mąż ale zajęci byli zbieraniem miodu.
Po paru minutach przyjechał jeszcze Włoch,który na tej drodze testował wyprawowe BMW przed wyruszeniem do centralnej Azji, Zrobiło się bardzo przyjemnie bo gospodynie przynosiły co i rusz coś nowego do jedzenia i picia (włącznie z własnej roboty rakiją i winem) ,
a z Włochem rozmawiało się fajnie bo on jest przewodnikiem wycieczek motorowych po krajach Azji Środkowej (nawet nieźle mówił po rosyjsku) pojadło się, popiło i ciężko było ruszyć w dalszą drogę a na horyzoncie już wisiała kolejna burza Teoretycznie teraz miałem łatwiej bo z górki ale droga tak nierówna i pełna kamieni że dalej musiałem prowadzić rower gdyż jazda groziła skręceniem karku a w najlepszym wypadku ciężkim uszkodzeniem roweru Zresztą dużą przyjemność sprawiało sycenie oczu widokami, alternatywą była na maxa napięta uwaga i wzrok wbity w ziemię metr przed rowerem. W pewnym momencie z naprzeciwka nadjeżdżają dwa samochody osobowe na czeskich numerach. Radośnie mi machają zza szyb. Oni dopiero zaczynają swoją wspinaczkę i nie wydaje mi się żeby za kilkadziesiąt minut dalej było im tak wesoło.
Późnym popołudniem znalazłem się w dolinie,trafiłem na dziurawą ale już asfaltową drogę wiodącą w pasującym mi kierunku. A kierunek ten to Grecja w której znalazłem się następnego dnia popołudniu i wszystko diametralnie się zmieniło z pogodą włącznie. Pozdrawiam

najbliższe galerie:

 
7000 km,  7 państw i miesiąc w podróży (16)  Bałkany 2013
1pix użytkownik irasek_palownik odległość 2 km 1pix
Berat
1pix użytkownik claude odległość 2 km 1pix
Bałkany cz. 13 - Berat:  twierdza.
1pix użytkownik wmp57 odległość 2 km 1pix
Berat –  Miasto Tysiąca Okien
1pix użytkownik doracz odległość 2 km 1pix
Albania - Berat
1pix użytkownik marioli odległość 2 km 1pix
Bałkany cz.  14 - Berat:  miasto tysiąca okien.
1pix użytkownik wmp57 odległość 2 km 1pix

komentarze do galerii (31):

 
teerose użytkownik teerose(wpisów:16) dodano 06.09.2015 18:36

super fotki, zazdroszczę widoków, świetne opisy!

magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 05.01.2015 16:17

Cudowne góry .Pozdrawiam :)

ciasteczkowypotwor użytkownik ciasteczkowypotwor(wpisów:201) dodano 07.11.2014 15:12

To jest wyprawa!
Pozdrawiam. :)

marioli użytkownik marioli(wpisów:1031) dodano 07.11.2014 10:37

Podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam.
Cała wyprawa zrobiła na mnie duże wrażenie, zwłaszcza iż też nie stonię od roweru. Gratuluję.
A co do Albanii - jechałeś większości tą samą drogą, co my samochodem. Twoje obawy dotyczące jazdą na rowerze albańską autostradą, rzeczywiście były dla albańczyków dziwne. Sami byliśmy świadkami, jak motorek jechał "autostradą" - pod prąd.
Do kanionu Osum niestety nie dojechaliśmy, po rzejechaniu 30 km z Beratu stwierdziliśmy, że jak pojedziemy dalej to stracimy zawieszenie i zawróciliśmy. Rowerem bym pewnie dała radę, zwłaszcza, że my pogodę w sierpniu mieliśmy bezdeszczową, a przejechanie do 100 km dziennie jest w zasięgu moich możliwości.
Pozdrawiam

gregy użytkownik gregy(wpisów:464) dodano 05.11.2014 21:21

Dopiero teraz tu zajrzałem i rozłożyło mnie na łopaty. Sposób w jaki podróżujesz robi ogromne wrażenie. Wszyscy goście tej galerii powiedzieli wszystko co chciałbym ująć jednym słowem, ale myślę, że zawsze czegoś brakowało by. Gratuluje, odwagi, wytrwałości, pomysłu i czekam na kolejne tego typu Twoje wyprawy.

kabaczek użytkownik kabaczek(wpisów:627) dodano 03.11.2014 16:33

Dziękuję za wciągającą relację. Z tego co piszesz poniżej to czeka nas jeszcze kilka fajnych galerii ( z 16 tyś. zdjęć na pewno coś dla nas wybierzesz ).
Pozdrawiam.

andred użytkownik andred(wpisów:4273) dodano 03.11.2014 15:06

Ja bardzo lubię jeździć rowerem ale w ciągu roku robię pewnie tyle km ile Ty tydzień ;-)
Te Twoje eskapady rowerowa to jedna wielka rewelacja.....nawet zaczynam rozumieć dlaczego jeździsz sam.
Albania jaką przedstawiłeś jest dzika i miejscami mało cywilizowana ale to ma swój urok, ponieważ niedługo w Europie będziemy poszukiwać bezowocnie takich miejsc.
Bardzo fajnie czyta się Twoje przygody i opowieści okraszona dobrymi zdjęciami.
Pozdrawiam,
andred

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 03.11.2014 01:07

sniezka-tak,pół roku zleciało szybko,choć jak to mówią "kto podróżuje żyje podwójnie",odwiedziłem 23 kraje,mówisz Grecja na galerie, będzie Grecja choć raczej w jednym odcinku się nie zmieszczę,pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 03.11.2014 00:58

mocar,klaverjeviert-bezpieczeństwo w podróży jest dla mnie b ważne i robię wszystko żeby zminimalizować ryzyko,182 dni w podróży i nie wydarzyło się nic co można by nazwać zagrożeniem zdrowia czy życia,oczywiście w znacznym stopniu wynika to z dużego doświadczenia,wiele,wiele miesięcy spędzonych w tego typu podróżach,ta podróż była ostatnią gdzie jeszcze sprawdzałem pewne formy zachowań ale to już bardziej w kontekście przyszłych wyjazdów gdzieś głęboko w Afrykę czy Azję, pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 03.11.2014 00:49

magdalena- dziękuję za pamięć, tak wróciłem cały a czy zdrowy? roweroza jak i ogólnie uzależnienie od życia w podróży tylko pogłębiły się, raczej to nieuleczalne choroby już są,pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 03.11.2014 00:45

kordula157-tak, z płn Anglii pojechałem do Kapadocji i z powrotem,13500 km , nie za dużo no ale jak się robi 16 tys zdjęć to na to też trzeba czasu,coś za coś, pozdrawiam

woja użytkownik woja(wpisów:497) dodano 02.11.2014 21:07

Świetnie, że znowu prezentujesz swoje galerie!
Kanion i górki rewelacyjne!
Pozdrawiam

iwonka55 użytkownik iwonka55(wpisów:542) dodano 02.11.2014 20:45

tak sobie tu zajrzałam a tu taka niespodzianka, nie tylko niesamowita wyprawa i zdjęcia ale na dodatek na rowerze. Wiele lat zwiedzałam Europę rowerem, więc mam wielki szacun dla tego rodzaju wypraw.

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 02.11.2014 20:40

Fotki na poziomie. Wyprawa na ponadpoziomie. Jak zwykle warta wklikania się. Pozdr.

olaf43 użytkownik olaf43(wpisów:1475) dodano 02.11.2014 18:54

Rewelacyjna wyprawa, podziwiam Cię :) podoba mi się i to bardzo ;)
pozdrawiam...

arla użytkownik arla(wpisów:284) dodano 02.11.2014 18:52

jestem pod wrażeniem, tyle kilometrów na rowerze ... jest moc :)

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2483) dodano 02.11.2014 15:34

Gratuluję wyprawy! Fantastyczna przygoda! Wspaniałe wspomnienia i piękne widoczki!
Życzę jeszcze wielu podobnych, ale bezpiecznych wyjazdów i już nadstawiam ucho na kolejną Twoją przygodę.
Pozdrawiam.

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:2807) dodano 02.11.2014 15:31

Wróciłeś:))) Całkiem szybko to pół roku zleciało, pamiętam dobrze jak się wiosną wybierałeś.
Bardzo fajnie się czyta o Twoich przygodach i bardzo fajnie ogląda. Mam wrażenie, że zdjęcia są o wiele lepsze niż te sprzed pół roku.
Czekam na Grecję.

herika użytkownik herika(wpisów:1710) dodano 02.11.2014 15:18

fajna opowieść, niektóre widoki też niczego sobie:) tzn generalnie wszystkie po opuszczeniu autostrady;) wyprawa super.
pozdrawiam

dreptak użytkownik dreptak(wpisów:1469) dodano 02.11.2014 14:53

ojej, fantastycznie!

andrew430 użytkownik andrew430(wpisów:256) dodano 02.11.2014 14:19

wyprawa rewelacyjna, w tym roku u mnie rowerowo Mazury, pozdrawiam:)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6970) dodano 02.11.2014 13:13

Fajnie Artcze, że wróciłeś i znowu możemy oglądać Twoje rowerowe podboje ..., widzę, że jest moc, postoje na tankowanie bardzo ciekawe:)
Pozdrawiam:)

michal1988 użytkownik michal1988(wpisów:892) dodano 02.11.2014 12:19

I to sa wlasnie podroze. Jestem pod olbrzymim wrazeniem - pasji i wytrwalosci. Naprawde podziwiam takich ludzi jak Ty. Ja bym tak nie potrafil - moze ze strachu o bezpieczenstwo a moze i ze wzgledu na kondycje fizyczna. Super sie czytalo i ogladalo :) Pozdrawiam

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4208) dodano 02.11.2014 12:18

Gratuluję wyprawy, która zaowocowała tak fajną galerią. Pozdrawiam. :)

mocar użytkownik mocar(wpisów:2452) dodano 02.11.2014 12:05

Witam i cieszę się że powróciłeś na Portal z ciekawymi galeriami z swoich podróży, śledząc Twoje podróże czasem zastanawiam się nad Twoim bezpieczeństwem.

Pozdrawiam.

paulus użytkownik paulus(wpisów:323) dodano 02.11.2014 11:36

Fajna galeria. Pozdrawiam.

gabi użytkownik gabi(wpisów:2262) dodano 02.11.2014 09:54

Artcze, brawo za Twoj sposob podrożowania, naprawdę dzielny z Ciebie Obieżyswiat, jak zwykle fajna i ciekawa, tak bardzo inna galeria, ucieszyłam sie widząc, ze znowu cos prezentujesz, czekam na c.d.
pozdr.

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1584) dodano 02.11.2014 09:51

Dołaczam do tych co lubią z Tobą podrózować! wspanialy reportaż a zwłaszcza Twoje spostrzeżenia okraszone pięknymi fotami!
pozdrawiam serdecznie:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3553) dodano 02.11.2014 09:49

Cieszę się bardzo, że wróciłeś cało i zdrowo:-)
Liczę na serial z wyprawy.
Zdjęcia zgodnie z obietnicą lepsze, a krajobrazy fantastyczne.
Najfajniejsze są Twoje spotkania z ludźmi.
Pozdrawiam:-)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5065) dodano 02.11.2014 09:44

Pieknie poznajesz swiat.
Pozdrozowanie z Toba to wielka przyjemnosc.
Z tego co pamietam, miales odbyc daleka podroz chyba na wschod, czy to moze fragment tej podrozy?
Super, pozdrawiam;)

ak użytkownik ak(wpisów:4907) dodano 02.11.2014 09:03

Świetny reportaż i pasjonująca wyprawa, podziwiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!