m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
7 dniowy pobyt w Albanii zamierzałem zakończyć na przejściu granicznym w Kakavia po drodze zahaczając jeszcze o Gjiirokaster. Jadąc mogę przyglądać się ciężkiej pracy psów pasterskich. Zawód ten w krajach południowej Europy jest jeszcze bardzo popularny a ja im dłużej przyglądam się pracy tych psów tym mam większy podziw i szacunek do ich inteligencji i zaangażowania w wykonywane obowiązki. Parę dni później w Grecji miałem nawet małą przygodę w tym temacie - małe stado kóz pasło się na skałach nieopodal drogi. Jako że bardzo lubię te zwierzęta zatrzymałem się co by porobić zdjęcia - Gjiirokaster - miasto znane z kamiennych domów z XVII-XVIII wieku położone na wysokim wzgórzu na które musiałem się wdrapać na rowerku, w czasie wspinaczki mogłem całym sobą przekonać się że określenie jakoby było to miasto tysiąca schodów nie jest przesadzone. wracając do psów to stadko to pilnowane było tylko przez jednego pieska ale trzy razy większego niż ten na zdjęciu wcześniej (człowieka żadnego nie zauważyłem) i jemu nie spodobało się,że się zatrzymałem,zbiegł do mnie i stanął w pobliżu, nie to żeby chciał mnie ugryźć czy szczekał, wystarczyło jego głębokie,zimne spojrzenie aby odechciało mi się robić zdjęć a tylko nacisnąć na pedały i czym prędzej odjechać,lodowaty wzrok pieska jeszcze długo mnie odprowadzał. Podróż do granicy przebiegała bardzo wygodną doliną rzeki Drino z ładnymi widokami na pasma górskie. Atmosferę psuły tylko często ustawione posterunki policji składające się z kilkunastu dobrze zbudowanych chłopów ubranych na czarno i z długą bronią
nie wiem czy te zwiększone środki bezpieczeństwa spowodowane są bliskością granicy z UE,czy też dlatego że jest tu duża mniejszość grecka a może pamiętają jeszcze rebelię tutejszej ludności z 1997 ?
No ale ja tu gadu-gadu a już jestem w Grecji Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pogoda zrobiła się piękna, a z drogi poznikały dziury. Tylko bardzo mało ludzi tu mieszka, czasami tylko widziałem przyklejoną do górskiego zbocza małą wioseczkę oddaloną kilka kilometrów od głównej drogi. Kilkadziesiąt kilometrów trwała jazda tym greckim pustkowiem, w końcu mogłem  pławić się w promieniach gorącego słońca,Później był ciepły wieczór,noc pod gwiazdami, bardzo romanticznie. Następnego dnia dojechałem do pierwszego większego greckiego miasta na mojej trasie - Ioannina . Wcześniej nic o nim nie wiedziałem, myślałem ot jakaś prowincjonalna dziura,znaleźć LIDLA,zrobić zakupy na parę dni (bo następne miasto daleko) i ruszać szybko dalej w góry Pindos. Spotkało mnie b miłe zaskoczenie - piękna starówka otoczona wysokimi murami, trzy meczety,w nich muzea,ciekawe wystawy w środku budynków, w ogóle miasto leży nad b ładnym dużym jeziorem,jest tam długa promenada,kursują statki wycieczkowe,można kupić lody na ochłodę albo jakąś pierdołkę u murzynka
jako że Ioannina otoczona jest wysokimi górami to wygląda to wszystko jak jakiś kurort szwajcarski mają oni tam jeszcze fajne jaskinie - kilka km od miasta, łatwy dojazd,niestety dość szybko zamykają i ja się spóźniłem -opinię swoją opieram na licznych zdjęciach reklamowych które tam oglądałem mnie te zdjęcia skusiły żeby do tych jaskiń podjechać (a z natury jestem leniwy) no i lenistwo spowodowało że jak w poszukiwaniu fajnego noclegu wdrapałem się na górkę co jest po drugiej stronie jeziora to następnego dnia nie chciało mi się już ponownie zjeżdżać w dolinę. A nocleg miałem jeszcze bardziej romanticzny niż poprzedniej nocy (i druga bezchmurna noc z rzędu - jeszcze mnie to dziwiło,później przestało) No więc jestem w górach Pindos. Jadę (a raczej wspinam się ) lokalną drogą na której ruch jest znikomy - w zasadzie spełnia ona wymogi drogi rowerowej a to dlatego że poniżej,równolegle do niej biegnie autostrada (właściwie to pojawia się i znika bo pełno tam tuneli)
tak to właśnie wygląda - dzikość gór Pindos i szczyty osiągnięć inżynieryjnych człowieka w dole miasteczko Metsovo - powszechnie znany ośrodek narciarski - jadąc mijałem sporo wyciągów prawie cały dzień był pod znakiem wspinaczki - tak gdzieś z 50 kilometrów i tak wygląda taki wspinacz jak już dojedzie na przełęcz no ale oczywistością jest że jak jest pod górkę to i musi być z górki - to jest widoczek doliny, którą jechałem (zjeżdżałem) popołudniu i rankiem następnego dnia. Zjeżdżając wspominałem parę młodych Szwajcarów na rowerach spotkanych jeszcze przed przełęczą - oni akurat wracali z Turcji,opowiadali że już 3 miesiące nie widzieli deszczu - - nie byłoby w tym spotkaniu nic dziwnego, gdyby nie to że chłopak ciągnął przyczepkę a w niej kilkumiesięczne niemowlę
w każdym miasteczku jest przynajmniej jedna fabryka (hurtownia) takich przydrożnych kapliczek dlatego takich starych,pordzewiałych jak na poprzednim zdjęciu nie spotyka się dużo, przeważają nowiutkie zwłaszcza, że zbliżam się właśnie do bardzo uduchowionego miejsca - Kalambaka - brama do klasztorów w Meteora Jadę miasteczkiem, rozglądam się i czuję jak w krainie jaskiniowców, do tego zrobiło się bardzo gorąco - zjechałem z wysokich gór gdzie mimo słonka było przyjemne,chłodne powietrze  natomiast Meteora leżą w głębokiej dolinie. To jest rondo w samym centrum miasteczka - nieopodal jest informacja turystyczna, gdzie zaopatruję się w dokładną mapę okolicy (gratis),jest też piekarnia i supermarket) Meteora znajdują się bodajże ze 3 kilometry o Kalabaka. Wszędzie pełno campingów,pensjonatów,hoteli - każdy znajdzie coś dla siebie - do tego wszystko bardzo dobrze oznaczone - w ogóle nie ma sensu wybierać się do Meteora z wycieczką zorganizowaną. Jak wcześniej wspomniałem mam naturę leniwą a tu patrzę i widzę,że jedyna droga do klasztorów to wije się ostro w górę,  jakieś wielkie autokary się przetaczają co i rusz -
do tego jest gorąco i parno a ja mam alfę(alfy) więc analizuję wnikliwie mapę otrzymaną w informacji turystycznej i widzę,że zaznaczone na niej są ścieżki dla kóz czy osłów przypinam rower do znaka drogowego (mając nadzieję,że w tak uduchowionym miejscu nikomu nie przyjdzie na myśl grzebać mi w sakwach) i ruszam pieszo do góry ścieżka mniej więcej tak wygląda, gdyby nie to że co i rusz się zatrzymywałem podziwiając widoki to chyba idzie się pół godziny, mi to zajęło trochę więcej czasu, zresztą szukałem też miejsca na nocleg (i znalazłem), po jakimś czasie dotarłem do głównej drogi
i dalej już wzdłuż niej spacerowałem rozglądając się po okolicy jako,że to był już 24 czerwca a więc sezon w pełni i bardzo dużo ludzi kręciło się przy klasztorach na razie zrezygnowałem z wchodzenia do środka. Trzeba pamiętać, że każdego dnia jeden z klasztorów jest zamknięty (każdego dnia inny) a także różne są godziny zamykania (potrafią już o 3 popołudniu zamknąć)
Ja za ikonami specjalnie nie przepadam więc jakoś szczególnie do braciszków mi się nie spieszyło o wiele większą frajdę sprawiał mi ten mały trekking wokół klasztorów prawdę mówiąc to nie spodziewałem się, że tu jest tak pięknie mnisi wiedzieli co robią wybierając to miejsce na zamieszkanie i coś mi się wydaje, że nie chodziło tu tylko o to by żyć w samotności i odosobnieniu Przenocowałem sobie między jednym klasztorem a drugim i następnego dnia rano wróciłem do Kalabaka - gdyż drugi szlak, którym chciałem przejść był po przeciwnej stronie miasta
ten szlak jest typowo turystyczny, wygodny, dobrze oznaczony - ruszyłem z samego rana co by być jednym z pierwszych gości jak już się wdrapałem - można wjechać  windą, ale ja nie mam zaufania do takich wynalazków (jakies cienkie te liny przy nich) - to się okazało że jestem pierwszym i jedynym gościem - braciszkowie w pośpiechu rozstawiali dopiero swoje sprzęty precyzując - było ich trzech i postawili stół zagradzający wejście do kaplicy z bardzo starymi malowidłami i zza niego sprzedawali bilety. Wykorzystując to że jestem sam oraz zaspanie braciszków zrobiłem zdjęcia wnętrza co jest surowo zabronione poprzednie zdjęcie jak i następne robione w tym zabytkowym kościele bizantyjskim w Kalabaka nie są za dobre bo ręka mi drżała -
oczekiwałem że spadnie na mnie grom z jasnego nieba ale najwyraźniej nasz Stwórca nie za bardzo przejmuje się zakazami wymyślonymi przez człowieka oczywiście nawet na myśl mi nie przyszło aby używać lampy błyskowej - tutaj wykorzystałem fakt,że opiekun rozmawiał przez telefon. I to by było na tyle z Meteora.

najbliższe galerie:

 
Kalambaka (Grecja)
1pix użytkownik romario odległość 1 km 1pix
Meteory - wiszące klasztory (Grecja)
1pix użytkownik beata odległość 1 km 1pix
Kalampaka-Meteory
1pix użytkownik materatz odległość 2 km 1pix
Meteory -Grecja 2014
1pix użytkownik darkopolo odległość 2 km 1pix
Grecja 2008- Meteory
1pix użytkownik metuzalech odległość 2 km 1pix
Grecja - Meteory - film
1pix użytkownik filmdil odległość 2 km 1pix

komentarze do galerii (18):

 
magdar użytkownik magdar(wpisów:3155) dodano 05.01.2015 16:22

Cuda świata.Pozdrawiam :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3553) dodano 07.11.2014 08:06

:-)))
Etiopia nie jest łatwa dla rowerzysty i to nie tylko z powodu dużych przewyższeń terenu.
Życzę, by żadne nieprzyjemne niespodzianki nie spotkały Cię w tym kraju.
Pozdrawiam:-)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 07.11.2014 00:28

magdalena-no proszę co znaczy kobieca intuicja,rozważam lot do Addis Abeba i tam start. Właśnie dotarł do mnie southern&east Africa road atlas - drogi główne i boczne, plany parków narodowych,plany miast - analiza na miesiące
pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3553) dodano 05.11.2014 07:42

Napisałeś pod poprzednią galerią, że rozważasz kolejne wyprawy w głąb Afryki i Azji. Z powodu braku zaufania do liny odpuścisz Debre Damo? Inaczej dostać się tam nie można;-) Ja jestem usprawiedliwiona, bo kobiet do tego klasztoru nie wpuszczają.
Myszy też się nie boje, ale o pająkach już tego nie mogę powiedzieć.
Pozdrawiam:-)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 05.11.2014 01:06

magdalena - nie,nie boję się windy,myszy i pająków zresztą też nie,dzięki,że zwróciłaś mi uwagę na to a powód jest taki, że oczyma duszy widzę (pamiętam) dużo więcej niż piszę, tutaj chciałem nawiązać o tego, że windy do klasztorów są na linach i nie tylko są takie z dołu do góry ale widziałem też przewieszoną między jednym a drugim głazem i do słynnej dykteryjki jak to kiedyś jeden podróżnik zapytał mnicha : "a jak często zmieniacie liny?" na co otrzymał odpowiedź :"jak się zerwie". Pozdrawiam

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 04.11.2014 10:16

artcze- Polska fajna jest, co prawda z drogami rowerowymi ciągle nie najlepiej, ale się poprawia- pozdrawiam

batsheba użytkownik batsheba(wpisów:492) dodano 04.11.2014 10:06

Niezwykłe miejsce, świetnie pokazane i fajne foty. Nazwa Meteora, czyli miasto klasztorne osadzone na gigantycznych skałach.

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 04.11.2014 10:05

bartekplk- masz rację, to jest dobry przykład jak szybko można zacząć tracić kontakt z językiem, raptem 4 lata nie byłem w Polsce,to tylko taki mały niuans ale niepokojący,chyba będę musiał zrobić półroczną wyprawę po Polsce, pozdr

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 04.11.2014 09:51

artcze- pewnie dlatego, że większość użytkowników portalu to Polacy, a w polskiej nomenklaturze, krajoznawstwie czy kartografii to miejsce nazywa się po prostu Meteory, Meteora, której ty używasz to jak przypuszczam anglicyzm, ewentualnie transkrypcja greckiego Μετέωρα, na łacinę. Pozdrawiam

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3553) dodano 04.11.2014 08:18

Windy się boisz? Utknąłeś kiedyś i stąd trauma?
Okolica klasztorów przepiękna. 35, 36 - fajne.
Tej "leniwej natury" nie skomentuję. Chyba nas kokietujesz;-)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 04.11.2014 01:29

afrodyta-oglądałem Twoje galerie z Grecji,nawet się zastanawiałem czy byłaś w Meteora czy też odbiłaś bardziej na południe Grecji, a kapliczki - czasami upamiętniają ofiary wypadków ale tylko czasami,najczęściej to tak jak kiedyś w Polsce czy innych krajach Europy przydrożne krzyże - oni są ciągle bardzo religijni (zabobonni) i ciągle nowe stawiają co by ich dobre duchy strzegły
pozdrawiam

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:3715) dodano 04.11.2014 01:08

Właśnie we wrześniu zwiedzałam Meteora. Jestem pod wrażeniem tego miejsca. Zauważyłam na kilku zdjęciach kapliczki. które są przy drogach. Też mnie zainteresowały oraz ich historia.
Pozdrawiam.

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 04.11.2014 00:17

andred-myślisz że Szwajcarzy kupili dziecko w Turcji i wiezli właśnie jakiegoś małego Kurda do siebie? no może, ale czy na pewno zrobiliby coś złego?
rowery elektryczne to świetna sprawa, cała Europa zach już na nich jeździ.nawet na niektórych parkingach są gniazdka i można doładować baterię niestety w długiej podróży, zwłaszcza poza bogatą część Europy on się nie sprawdza bo rower musi być w swojej konstrukcji jak najprostszy aby w przypadku awarii można było samemu lub z pomocą lokalesa naprawić,
w Meteora do roweru nikt się nie dobrał, po części dlatego że tą drogą to tylko autokary z turystami jeżdżą wyżej to tylko klasztory a po części dlatego że było tak gorąco że komu by się chciało wyrywać znaki dla jakiegoś starego roweru wyglądającego jak koza
dzięki za zainteresowanie i pozdrawiam

andred użytkownik andred(wpisów:4273) dodano 03.11.2014 23:04

Rozumiem, że skoro jesteś taki leniwy to rower masz na napęd elektryczny? ;-)
A tak na serio, to z psami nie ma żartów...nawet z małymi. Mnie w czasie jazdy na rowerze pogonił taki z 3 x mniejszy niż ten na pierwszym zdjęciu.....skończyło się złamaniem obojczyka.... u mnie, nie u psa :-(
I co? Przetrzepali ci sakwy? Mój znajomy (Kanadyjczyk w Polsce) przymocował rower do znaku św. Andrzeja przy przejeździe kolejowym. Jak wrócił nie było ani roweru, ani znaku ;-).
O Szwajcarach miałem lepsze zdanie.
Tyle moich anegdot i refleksji, a galeria i podróż jak zwykle świetna.
Pozdrawiam,
andred

satan użytkownik satan(wpisów:2798) dodano 03.11.2014 21:49

Pogratulować kolejnej pięknej eskapady rowerowej! Czekam na cd... ;-)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:2807) dodano 03.11.2014 21:32

Haaa, wiedziałam, że mi się ta Grecja spodoba. Super miejsce i naprawdę bardzo fajna relacja. Chętnie zobaczę gdzie Cię dalej zaniosło;)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 03.11.2014 20:57

bartekplk - mi Gjiirokster tak średnio ,myślę że Berat jest ciekawszy,co do Meteora to wiele osób było a patrząc na poprzednie galerie z tego miejsca to raptem jedna osoba poprawnie napisała nazwę,fascynujące , pozdrawiam

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 03.11.2014 20:48

W Girokastrze byłem i bardzo mi sie podobało, w Meteorach, sam sobie się dziwie jeszcze nie. Fajna prezentacja pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!