m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Po opuszczeniu Meteorów szeroką, płaską doliną kieruję się na płd-wsch , kierunek Ateny. Napisy na tablicach drogowych mogą budzić przerażenie, na szczęście po takiej tablicy po 100 m jest powtórna tablica napisana alfabetem łacińskim (ale to przy głównych drogach,na bocznych nie zawsze tak jest) Jak to często w życiu bywa gdy już się wydaje,że będzie lekko,łatwo i przyjemnie to coś się musi spieprzyć. Na 20 km przed Lamia pękł mi suport przy korbie i pedałach,ledwo się doczłapałem do warsztatu rowerowego  w tym mieście, gdzie mój nowy przyjaciel Chris Katsantonis wybawił mnie z opresji. Zaraz za Lamia wspinam się ostro na górkę ponieważ postanowiłem nie jechać prostą drogą na Ateny lecz odbić w bok na Delfy. Jest ciepło, nie odczuwam zagrożeń od przyrody, mam dobry środek na komary, więc przestałem rozbijać namiot w nocy nadszedł kilkugodzinny front z chmurami, ale wcześniej wieczorem miałem piękny widok na dolinę i morze Egejskie w dalszym planie - dlatego na poprzednim zdjęciu taki tron sobie zrobiłem. I gdy tak sobie przebijam się przez greckie górki w oczekiwaniu na poprawę pogody,dostrzegam angielski cmentarz wojskowy z czasów I wojny światowej. Zatrzymuję się co by go obejrzeć ale po chwili zalewa mnie fala młodych greckich cyklistek - pewnie za kilkanaście lat niejedna z nich cały świat okrąży na rowerze. Opiekun dziewczynek oprócz obdarowania mnie wysokiej klasy łatkami na przebicia opowiedział mi o cmentarzu - żołnierze co tu leżą nie zginęli w bitwie lecz są to saperzy którzy umarli na cholerę w trakcie budowania linii kolejowej oraz żebym uważał na wielkie ciężarówki bo w tych górach są liczne kopalnie boksytów (faktycznie zbocza gór są poorane drogami dojazdowymi do kopalń)
Miałem szczęście,była sobota i żadne ciężarówki nie jeździły. Tu kątem oka dostrzegam mój dzisiejszy nocleg ale najpierw jadę zrobić jeszcze zakupy do pięknie położonej u podnóża góry Amfissy. Lubię noclegi w gajach oliwnych (oczywiście gdy oliwki są jeszcze niedojrzałe), nie tylko ładne okoliczności przyrody ale i bezpiecznie bo po co ktoś ma chodzić nocą po takim gaju Niedziela, 29 czerwca zapowiadała się na dzień piękny i ciepły. Okolice Amfissy to wielkie zagłębie oliwkowe, rankiem jeszcze przez wiele kilometrów jechałem pośród gajów oliwnych, które kończą się dopiero nad Zatoką Koryncką. Jestem coraz bliżej Delf, ale najpierw czeka mnie dość długa wspinaczka bardzo widokową drogą. 
Chris w Lamii oprócz wymiany suportu,wymienił też jedną pękniętą szprychę w tylnym kole oraz wyregulował cały rower więc czuję się jakbym po tych górkach śmigał na całkowicie nowym rowerku Do wspaniałej pogody i widoków dostosowuje się ruch na tej drodze,to znaczy prawie całkowity jego brak. Także mogę zsiąść z rowera, pójść na środek drogi i spokojnie zrobić zdjęcie. Grecy wykazali się tutaj niezłą inwencją w tworzeniu zakrętasów.
Wracałem jeszcze myślą do Chrisa i jego rodziny (w sklepowarsztacie była jeszcze jego matka i dwie siostry) ,do tego jak rzucili wszystkie prace w momencie jak się pojawiłem,jak zajęli się człowiekiem w potrzebie (za naprawę,serwis i dwie nowe dętki zapłaciłem 20 Euro - tam gdzie mieszkam nie dość że zapłaciłbym trzy razy więcej to jeszcze kazali by mi przyjść za kilka dni - z doświadczenia to piszę)
W końcu docieram do Delf - określenie,że pozostałości świątyń leżą u stóp góry Parnas jest mocno przesadzone,ładnych kilka kilometrów pedałowania pod górę było, chodzenie pośród kamyków to też niezła wspinaczka ale warto wejść  najwyżej gdzie się da bo tam fajowy stadion jest. bilet na otwartą przestrzeń kosztuje 3 Euro, muzeum to dodatkowy wydatek 6 Euro ale choć nie jest duże to takie tam rzeczy mają, że szczena opada, a i ta makieta pokazująca jak to kiedyś wyglądało fajna. Delfy u podnóża Parnasu nie leżą co nie znaczy że leżą u jego wierzchołka więc po zwiedzeniu wykopalisk i muzeum czeka mnie kolejnych ileś tam kilometrów pod górę. Jestem w Arachowa - w końcu przełęcz a miasteczko to kurort górski pełną gębą rodem ze Szwajcarii (z cenami włącznie) Tu już patrzę na wierzchołek Parnasu.
Takie uszkodzenie suportu zdarzyło mi się po raz drugi w historii podróży,więc w zasadzie to moja głupota była że nie miałem ze sobą zapasu,a z drugiej strony gdybym miał zapas to bym nie poznał takiej fajnej greckiej rodziny.Dylemat jest .
Teraz będzie długi zjazd w dolinę.
No ale pędzić rowerkiem 50 na godzinę po takiej drodze z tak szerokim poboczem to czysta przyjemność. Jak już zjechałem w dolinę to  znowu zrobiło się ekscytująco - z poziomu 300 m n. p. m. patrzę na górę,która ma 2457m n. p. m. Tam właśnie ma swoją siedzibę jeden z bardziej znanych bogów greckich niejaki Apollin (Apollo), a także tam osiadła po potopie arka tylko nie Noego a Deukaliona. Dojeżdżam do wybrzeża Morza Egejskiego w Elefsina, stąd do Pireusu i Aten już niedaleko. Choć od Parnasu do tych miast jest tylko trochę ponad 100 km to łatwo nie było bo Ateny bronią się przed przybyszem jadącym z zachodu zasiekami składającymi się z trzech pasm dość ciężkich wzgórz.   Jadę przez Pireus (bardziej jest to przebijanie się przez wąskie,jednokierunkowe uliczki) w kierunku portu. Kilkanaście dni wcześniej w kafejce internetowej w Albanii nabyłem bilet na rejs Pireus-Rodos i teraz jadę go odebrać. To już droga z Pireusu na Ateny. Miałem tylko ogóle mapy dojazdu do Aten i w pewnym momencie zostałem wyrzucony na drogę szybkiego ruchu. Za chwilę ruch zgęstnieje,droga stanie się trzy czy czteropasmowa (nie wiem bo skupiony byłem na ewakuowaniu się z niej)
Nie miałem szans na wjazd tą drogą do centrum Aten bo ja jechałem prawym pasem a  do Aten szły lewe pasy - dla mnie przy dużym ruchu nieosiągalne. No więc odbiłem na wybrzeże. Tak korzystają z plaż narody,które nie narzekają na brak Słońca.
Na dotarcie do Aten zbytnio mi nie zależało gdyż był wtorek a bilet na prom miałem na niedzielę. Z tym biletem to było zamierzone bo chciałem trochę poplażować na rivierze ateńskiej - to był już 74 dzień podróży i odczuwałem duże zmęczenie (głównie psychiczne). Jak w każdym sporcie jeśli nie ma motywacji to się przegrywa (w moim przypadku Ateny się odwleką ale nie uciekną) . Będę jechał nadbrzeżną drogą w kierunku przylądka Sunion gdyż pomimo, że potrzebuję wypoczynku to na plaży w pozycji trupa potrafię wytrzymać góra pięć minut i to po intensywnej kąpieli (jakiś taki nerwowy robię się na plaży) Więc mój plażing wygląda tak że jadę,kąpię się,znowu jadę,kąpię się i tak w koło (więc żeby wypocząć na tygodniowych wczasach nad morzem potrzebuję linii brzegowej o długości ok 300 km). Tak sobie powoli jadąc po dwóch dniach dojeżdżam do przylądka Sounion i znajdującej się tam słynnej świątyni Posejdona,
Bilet kosztuje 4 Euro, przybyłem tam na zachód Słońca ale szału nie było. W ogóle to pogoda w Attyce była jak dla mnie dziwna - pomimo bezchmurnego nieba już od kilku dni było chłodnawo. Ciągle wiał silny wiatr z kierunków północnych i jako że ten pobyt na wybrzeżu Attyki traktowałem wakacyjnie to po nocy spędzonej na wzgórzu z widokiem na świątynię oraz całodniowym pobycie w okolicach przylądka i zapoznaniu się z plażami miasteczka Lavrio postanowiłem wrócić do Aten tą samą drogą wiatr z północy był tak silny, że jazda pod wiatr była mocno utrudniona Zresztą ta nadbrzeżna droga (nr 91) jest bardzo widokowa i z przyjemnością pokonałem ją w przeciwnym kierunku (co i rusz oczywiście kąpiąc się) To jeszcze raz swiątynia Posejdona w drodze powrotnej. Wróciłem na chwilę do Pireusu, żeby dokładnie rozpoznać miejsce z którego będę odpływał, bo ten port to taki dużawy jest (chyba z 12 bram jak nie więcej a z każdej odpływają jakieś statki i oddalone one są od siebie dość znacznie)
Jako że odpocząłem i wróciła sprawność umysłu to odnajduję w Pireusie trasę autobusu wycieczkowego obwożącego turystów po Atenach i Pireusie (na każdym przystanku jest mapka trasy prowadząca do centrum Aten i do tego drogą widokową) Przy okazji odkrywam w Pireusie wysoko położoną nadbrzeżną ulicę z ładnym widokiem na Ateny. Do centrum miasta wjeżdżam już o zmroku i wstępne poznawanie miasta robię nocą. Ateńskie psy bardzo mnie polubiły - tego terenu strzegły dwie bestie -jak ja podszedłem to tylko tak lekko zarejestrowały moją obecność -później obserwowałem różne romantyczne pary starające się podejść bliżej - bestie dostawały ataków szału letnia, ateńska noc szybko zmierzała ku końcowi, na głównych ulicach są pojemniki z planami centrum miasta (niezbyt szczegółowe to taka forma reklamy ale ułatwiły mi poruszanie się po mieście) Rano w informacji turystycznej otrzymałem szczegółową mapę Aten (gratis),dzięki czemu w dalszej części dnia mogłem eksplorować dalsze dzielnice miasta
a teraz jadę już pod Akropol w oczekiwaniu na otwarcie bram w sympatycznym towarzystwie Na Akropol wchodzę jakimś takim bocznym wejściem (niedaleko budynku muzeum i Teatru Dionizosa) Prawdę mówiąc to wspinając się na wzgórze nie tyle kamyki robią wrażenie co coraz rozleglejsze panoramy miasta chociaż oczywiście wzruszenie odbiera mowę jak się patrzy na kolebkę cywilizacji europejskiej (6000 km i 78 dni zajęło mi dotarcie tu z płn-zach Anglii - nie jechałem najkrótszą drogą) Jednak wzrok ucieka ku panoramom - powstaje plan wejścia na jedno ze wzgórz ateńskich.
Jeszcze w pośpiechu łapię bliski kontakt ze starożytnymi kamlotami póki tłum nie zgęstniał. Jak wychodziłem przez główną bramę z przerażeniem patrzyłem na płynącą ludzką masę (chociaż wydaje mi się że tam jest jakaś regulacja liczby ludzi na wzgórzu). Dziękuję.

najbliższe galerie:

 
Grecja - Delfy - film
1pix użytkownik filmdil odległość 0 km 1pix
DELFY (GRECJA)
1pix użytkownik afrodyta odległość 0 km 1pix
Grecja starożytna
1pix użytkownik panda64 odległość 0 km 1pix
Grecja - Delfy
1pix użytkownik omektron odległość 0 km 1pix
Delfy
1pix użytkownik andrew430 odległość 1 km 1pix
Greckie wakacje 2017 - Delfy
1pix użytkownik achernar-51 odległość 1 km 1pix

komentarze do galerii (7):

 
lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2523) dodano 10.02.2016 07:35

A czy artcze w ogóle tu zagląda 😉? Ja też czekam..

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 10.02.2016 07:19

Przyłączam się do tej prośby:-)))

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 09.02.2016 21:46

Świetna, świetna, świetna galeria!
Mógłbyś już wrócić na portal. Pewnie nie tylko ja czekam na Twoje megapodróże rowerowe. Hej

dispar użytkownik dispar(wpisów:5210) dodano 06.11.2014 16:27

Podobająca wyprawa.
Z plażami to mamy podobnie.
Pozdrawiam:)

satan użytkownik satan(wpisów:2981) dodano 06.11.2014 12:38

Jak zwykle - Szacun! ;-) Piękna polska jazda, zobaczyłeś kawał świata, też trochę sam jeżdżę, ale tyle czasu bym chyba nie dał rady.
Dyszka za całokształt się należy bez dwóch zdań!

janualia użytkownik janualia(wpisów:147) dodano 06.11.2014 11:44

Powiedzieć, że ciekawie podróżujesz, to banał! Te noclegi na wzgórzach pod gołym niebem, spontaniczna przeplatanka pedałowania i kąpieli, ten kilometraż przebytej drogi z imponującą liczbą zer... to musi dawać niesamowite poczucie wolności! Rewelacja! Pozdrawiam.

tereza użytkownik tereza(wpisów:3754) dodano 06.11.2014 11:42

Super wyprawa i fajny sposób na poznawanie świata.Pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!