m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Jestem w Andermatt - największej  osadzie w dolinie Ursern na południu Szwajcarii Co ja tu robię? Ano miejscowość ta leży u stóp przełęczy Oberalp (Oberalp Pass - 2046m n.p.m.). W okolicach tej przełęczy znajdują się źródła Renu a ja właśnie zakończyłem jeden z projektów VeloTour 2014 - przejechać wzdłuż trzeciej co do długości rzeki w Europie - Ren Po szalonym rajdzie z przełęczy (12 km w dół) znalazłem się w tej turystycznej miejscowości - same hotele i pensjonaty tu są - letni sezon turystyczny jeszcze się się nie zaczął i wioska wygląda na wymarłą Przede mną dzisiaj jeszcze jedna przełęcz do pokonania - przełęcz Św. Gotarda (2106m n.p.m.) - jako, że robi się późno, szybko pokonuję kilka km do Hospental, gdzie zaczyna się droga na przełęcz jest chłodne, pochmurne popołudnie 17 maja 2014r. (w dolinie było 4 st C, wyżej coraz zimniej, na przełęczy 0 st C ) Ruszam i od razu czeka mnie niemiła niespodzianka - droga jest zamknięta (wielki szlaban przegradza wjazd),
Pamiętałem, że na tablicy informacyjnej był zaznaczony szlak dla rowerów górskich, odnajduję go i ruszam szutrową drogą w górę Przejechałem raptem z 500 m i okazało się, że ta droga też jest zamknięta. No cóż jadę dalej drogą dla samochodów - i tak nic nie jeździ tylko straszą mnie jakieś napisy po niemiecku brr Decyzja była prosta bo i tak nie miałem wyboru - inna droga na południe była 25 km w tył za Oberalp Pass (bez gwarancji że jest otwarta), inna droga to na Furka Pass ale to na zachód a ja w planach miałem wygrzać stare kości w Grecji i Turcji więc mi nie bardzo po drodze było Oczywiście jak ktoś jedzie samochodem czy motorem to pod tymi górkami biegną tunele autostradowe i kolejowe więc jak ktoś nie lubi gór to spoko se pzejedzie A ten Gotard, który jest patronem szlaku to żył dawno, w Bawarii, w czasach jak Polska się tworzyła, długo żył,normalnie umarł, nie wiem czym się zasłużył,że tak zacną przełęcz nazwano jego imieniem (raczej swoich szacownych czterech liter nie ruszył żeby przemierzyć ten szlak) Sprężam się bo jest już późno a ta droga ma lekko 8 km pod górkę a  zaraz będzie noc
obok stara droga która w normalnych warunkach wykorzystywana jest właśnie jako  droga rowerowa jak tak się rozglądam po bokach to  skoro jest druga połowa maja w południowej Europie to mi to wszystko wygląda bardziej na powrót epoki lodowcowej niż ocieplenie klimatu Jadąc nakręca mnie to że patrzę na południe a tam błękit nieba w odróżnienia od tego co na północy - tam masakra normalnie dojeżdżam do przełęczy - śniegu na metry, oczywiście żywej duszy dwa dni wcześniej w dolinie kupiłem dedykowane patronowi przełęczy piwo co by wypić jak dojadę leżąc na trawce - a niebo miało być przy tym niebieskie taa, ledwo mi to piwo nie zamarzło w sakwie a leżeć to sobie mogę jak se wydrążę jakąś dziuplę bo zaspy tak wysokie że się nie wdrapię
no ale teraz zjazd już będzie - kierunek Mediolan jakieś namiastki drogi w dole widać - i tak miałem problem bo tu też szlaban był - musiałem położyć rower z całym bagażem na ziemi i przesunąć na drugą stronę ( z motorem ten numer raczej by nie przeszedł) nocleg znalazłem 500m niżej - dalej nie dało się jechać bo się ściemniało a droga miejscami była z kostki brukowej z dziurami (niebezpiecznie) To już widok na dolinę Leventina, wzdłuż której płynie rzeka Ticino i wzdłuż której będę jechał cały dzień ( nie zazdroszczę tym którzy jadą na północ to jest lekko 60 km pod górę czasem stromo) tu już jestem w Giornico jako, że Szwajcarzy to naród bardzo skrupulatny i lubiący liczyć to posiłkując się netem podaję że w 2013 roku we wiosce mieszkało 876 ludzików z czego 23 %  nie było Szwajcarami.
Ludzie głównie po włosku tam gadają i ... nie jest dobrze - w ciągu ostatnich 15 lat populacja spadła o 11,5 % To XIIw. kościół Św Mikołaja - największy zabytek wioseczki i obiekt jak najbardziej do zobaczenia jak ktoś będzie w pobliżu Giornico jest znane jeszcze z jednej okoliczności - w grudniu 1478r. doszło tu do  bitwy między konfedeatami szwajcarskimi a armią mediolanu było tak, że Szwajcarzy wkroczyli do doliny (tak,tak w średniowieczu w nich też buzowały hormony i rwali się do wojaczki), doszli do Bellinzona i zaczęli oblegać miasto. Władca Mediolanu się zdenerwował, skrzyknął chłopaków z okolicy i ruszył na Szwajcarów. Ci sprytnie wycofali się w góry, zostawili tylko tylną straż do osłony (200 komandosów i 400 pospolitego ruszenia)
W Giornico doszło do bitwy - 10 000 mediolańczyków szturmowało wioskę, obrońcy mieli łatwo - wąska dolina ułatwiała obronę, zrzucano wielkie głazy na atakujących mediolańczycy ponieśli klęskę - zginęło ich 1400 - wycofali się do Bellinzona Kilkanaście lat później gdy francuski okupant zajął te tereny ludność powstała i po skutecznym wypędzeniu najeźdzcy postanowili przyłączyć się do Konfederacji choć nawet dzisiaj ponad 90 % ludzi mówi po włosku idę jeszcze na wzgórze - nieopodal  znajduje się Church of S. Maria del Castello ( nie wiem jak to może być po polsku - kościół mariacki na zamku, na wzgórzu, kościół Marii na górze?) jakby nie było widoki z niego na wioskę i dolinę są zacne jadę dalej - lekko i przyjemnie z górki - szkoda, że pogoda się psuje i zbiera się na burzę
a to już Bellinzona - centrum miasta i zamek Castelgrande (można tam wejść bezpłatnie - zamykają o 17 ) miasto robi duże ważenie - bardzo ładna starówka - włóczę się po wąskich uliczkach miasto jest stolicą kantonu Trentino - na każdym kroku czuć przepych i bogactwo ale to nie przeszkadza w poznawaniu miasta, jakiś taki spokój panuje,mało turystów spaceruję po starówce, pogoda nie zamierza się poprawić - wręcz przeciwnie - więc rezygnuje z wdrapania się na najwyższy zamek - Sasso Corbaro i idę tylko do Castello Montebello Dopiero jak wlazłem na górkę i zacząłem eksplorować średni zamek
to zrozumiałem czemu Szwajcarom tak zależało żeby mieć to miasto Zbiegają się tu doliny z trzech przełęczy - Gotarda, San Bernardino i Lukmanier podobno nazwa miasta pochodzi od zona bellica - war zone - strefa wojny,front włóczenie się po zamkach i wzgórzach jest godne polecenia ja miałem tego stresa, że mi nad głową burza krążyła (jak już wyjechałem z miasta to dojrzała i niezła ulewa była) Pogoda nie podobała mi się bo po ciężkich przeprawach w Alpach już byłem w wakacyjnym nastroju i czułem zapach jeziora Como. Dziękuję

najbliższe galerie:

 
Furkapass
1pix użytkownik muztaghata odległość 11 km 1pix
Alpejskie przełęcze
1pix użytkownik lala odległość 13 km 1pix
Trzynastego w piątek
1pix użytkownik aiarenowe-opowiesci odległość 15 km 1pix
VeloTour2014 - krok po kroku cz 1 (WIOSNA)
1pix użytkownik artcze odległość 22 km 1pix
Aareschlucht
1pix użytkownik admian odległość 28 km 1pix
Alpy Berneńskie,  czyli moja podróż sentymentalna
1pix użytkownik yetina odległość 36 km 1pix

komentarze do galerii (19):

 
olaf43 użytkownik olaf43(wpisów:1496) dodano 16.11.2014 11:09

Super wyprawa, jestem pod wielkim wrażeniem :)
pozdrawiam...

andred użytkownik andred(wpisów:4273) dodano 15.11.2014 15:55

Te 4 punkty pisałem w komentarzach u kogoś innego ale cały czas jest aktualne :-)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 15.11.2014 15:43

andred>lubisz logistykę mówisz,to może zlecę Ci Kenię,bo na razie dla mnie to jakaś masakra jest, a ceny wjazdu do parków narodowych to mnie powalają

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 15.11.2014 15:38

andred>nic dodać nic ująć, wybacz, większość Twoich galerii oglądałem ale nie trafiłem na ten tekst

andred użytkownik andred(wpisów:4273) dodano 15.11.2014 15:30

Już to kiedyś na OS pisałem ale napiszę jeszcze raz. Każda podróż ma 4 miłe etapy.
1. Plany i przygotowania
2. Sama podróż
3. Wspominanie podróży, opowiadanie o niej, oglądanie zdjęć
4. Czytanie pozytywnych komentarzy na OS ;-)

Ja bardzo lubię przygotowywać całą logistykę wyprawy, nawet jakbym miał robić to dla kogoś :-)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 15.11.2014 14:48

andred>bładzenie palcem po mapie też jest ekscytujące - przygotowuję się do kolejnej podróży i analiza map sprawia mi dużą pzyjemność

andred użytkownik andred(wpisów:4273) dodano 15.11.2014 14:38

Artcze, myślę o tym i też tak sądzę, że powinienem dać radę, bo jestem bardzo zawzięty i ciągle mi się wydaje , że mam 25 lat :-)
Muszę w wolnej chwili posiedzieć i przygotować jakąś trasę, tylko boję się żeby się nie okazało, że trasa ta będzie przebyta...........tylko palcem po mapie :-)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 15.11.2014 14:38

skuza>to mało brakowało a wypilibyśmy razem kawę w Bellinzona na przykład - mnie łatwo rozpoznać. Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 15.11.2014 14:34

bartekplk>jedno można, w Szwajcarii 0,5 promila jest dopuszczalne (jako uczestnik ruchu drogowego zwracam uwagę na takie niuanse). Pozdrawiam

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 15.11.2014 14:30

andred>jeździłeś rowerkiem wzdłuż Dunaju to teraz czas na Ren albo Rodan, dasz radę,przy okazji to dobry sposób na odchudzanie - w pierwszych dniach organizm pozbywa się sporej dawki zbędnych kalorii. Pozdrawiam

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 15.11.2014 10:00

Jak zobaczyłam datę to zaczęłam się głośno śmiać.Dzień wcześniej przejeżdżałam przez Gothardtunnel i widzialam ile było śniegu nawet na bokach autostrady,na szczęście w dolinie było już o wiele lepiej,a we Wloszech prawie lato.Jestem pełna podziwu,o tej porze roku rowerem przez Alpy....Chapeau!!!Pozdrawiam:)

artcze użytkownik artcze(wpisów:175) dodano 15.11.2014 02:35

Dziękuję Wszystkim za zainteresowanie i poświęcenie czasu na wspólne ze mną podróżowanie - w tych podróżach rowerem to naprawdę nie ma jakiegoś wyczynu,robienia czegoś na granicy możliwości - generalnie jest to dobra zabawa i poznawanie świata w sposób jaki mi najbardziej odpowiada - coraz częściej w ogóle zapominam,że jadę na rowerze a koncentruję się na obserwacji tego co wokoło i szukaniu jak najlepszej opcji na utrwalenie tego co oko i dusza widzi - a jakim kosztem? takim, że od iluś tam lat nie używam w życiu codziennym innych środków przemieszczania się tylko rower (żeby utrzymać organizm w odpowiedniej dyspozycji) a zmęczenie w podróży? - tak, mózg mi się często męczy od nadmiaru wrażeń,bodźców - wtedy się resetuję w jakiś przyjemnych okolicznościach przyrody. I tak naprawdę to ta zabawa dopiero się zaczyna - dzięki zgromadzonemu doświadczeniu każda następna podróż będzie tylko jeszcze bardziej ekscytująca .

anek11 użytkownik anek11(wpisów:2646) dodano 14.11.2014 21:31

Szacunek, taka wyprawa rowerem to jest wielka sprawa, odcinki pod te góry to masakra dla kolan, na jeszcze dokładkę przy tych temperaturach. Podoba mi się Twoja relacja bardzo. Pozdrawiam

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2590) dodano 14.11.2014 15:00

Śledzę uważnie Twój serial i podziwam coraz bardziej!

andred użytkownik andred(wpisów:4273) dodano 14.11.2014 14:56

Jako prawowity obywatel powinieneś po nielegalnym przejechaniu tej przełęczy zgłosić się do najbliższego komisariatu, złożyć wyjaśnienie, zapłacić mandat i wszystko byłoby OK, a tak czy nie dręczy Cię sumienie? ;-) Myślę, że część Szwajcarów tak by zrobiła :-)))
Chętnie przejechałbym tę trasę....może nie całą, bo pominął bym te odcinki pod górę ;-)
Galeria jak zwykle pełna obiektywnych trudności w podróżowaniu ale to podoba się najbardziej.
Pozdrawiam,
andred

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 14.11.2014 09:25

No ciekawe, czy mogliby ci wlepić grzywnę za jazdę na rowerze po piwku, skoro droga wyłączona z ruchu :) Klimaty bardzo fajne. Pozdrawiam

marioli użytkownik marioli(wpisów:1031) dodano 14.11.2014 09:12

Z wielkim zainteresowaniem oglądam kolejne cześci Twojej super wyprawy.
Ta cześć jakże odmienna od poprzednich. Pokonać na rowerze takie wysokości to już nie lada wyczyn, Twoje kości nie mogą być więc stare :)
Pozdrawiam

dispar użytkownik dispar(wpisów:5185) dodano 14.11.2014 08:48

Chylę czoła.
Bardzo podobająca wyprawa.
Pozdrawiam:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3605) dodano 14.11.2014 08:08

Ale zmiana klimatu - po ciepłej Turcji i Grecji szwajcarski śnieg. Też nie umiem chronologicznie zdawać relacji z wyjazdu;-)
Na 20 nie wygląda, by droga była przejezdna. Chyba przez zaspy musiałeś się przekopywać. O tej rowerowej, którą widać na 13 już nie wspomnę.
Jak miałam tyle lat co Ty, to wcale nie uważałam, by moje kości były stare. Nadal zresztą tak nie uważam;-)
Pozdrawiam:-)
P.S. Jestem pełna podziwu, że umiesz spakować w sakwy garderobę na 4 pory roku i całe mnóstwo innych rzeczy potrzebnych w czasie takiej wyprawy!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!