m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (35):

 
Warunki na miejscu zaskoczyły nas bardzo pozytywnie. Wszystko było zadbane i czyste. Dla naszej piątki przygotowane zostały dwa wygodne pokoje. Przyjechaliśmy na miejsce w porze obiadowej. Banany zawsze przyciągały naszą uwagę. Te niestety były niedojrzałe. Jedyne co udało się nam zrobić, to zjedzenie dobrego obiadu oraz pójście do łóżek, to był czas na odsypianie wykańczających przejazdów. Późnym popołudniem pojechaliśmy na mszę do sąsiedniej miejscowości. Mimo, że była to również mała wioska, ulice wcale nie były puste, wszędzie była młodzież, często na skuterach bez kasków. Jest i kościół. Wygląda raczej dobrze, chyba najlepiej wyglądający budynek w całej wiosce. Na co dzień opiekują się nim zakonnice. Przy drodze naprzeciwko kościoła bawiły się takie oto dzieci. Udział w mszy odprawianej po hiszpańsku był ciekawym doświadczeniem. Ksiądz przedstawił nas, zostaliśmy przywitani oklaskami.
Po mszy nadszedł czas na spotkania z ludźmi. Dzieci były nami zachwycone. Próbowaliśmy rozmawiać, robiliśmy zdjęcia. Staliśmy się główną atrakcją wieczoru. Rozmów ciąg dalszy. Trwało to dłuższą chwilę. Wracamy na pace pick-upa do plebanii. Razem z nami, zawsze uśmiechnięty, seminarzysta Juan. Nauczyliśmy go kilku polskich zwrotów, aby łatwiej sobie w życiu radził. Wieczorem uczestniczyliśmy w uroczystej kolacji, na którą chłopaki z pobliskiej fazendy - ośrodka dla osób uzależnionych - przygotowali 4 ogromne i przepyszne pizze. Okazali się bardzo pozytywnymi ludźmi, umówiliśmy się na mecz kolejnego dnia. Mastępnego dnia wyruszamy na pieszą wędrówkę po okolicy. Pogoda niezbyt sprzyja. W krajobrazie nic nas nie zaskakuje, wracamy do wioski. Tutaj było o wiele ciekawiej, zwierzęta biegające po drodze, ludzie ciągle na nas spoglądający.
autentyczne domy, można by powiedzieć nawet że średniej jakości. Ogólnie podwórka wyglądają na zadbane. Poszczególne domy wiele się od siebie nie różnią. Kościół, który został odnowiony przez księdza Piotra. Wróciliśmy na plebanię. Mając chwilę wolnego czasu przed obiadem, postanowiliśmy przygotować świeży sok. Do jego zrobienia wykorzystaliśmy prawie wszystkie dostępne na podwórku owoce. Uroczysty toast :D
Na obiad pojechaliśmy do San Julian. Dłuższa podróż na pace pick-upa nie była już tak wygodna. Na zdjęciu widoczny jest punkt poboru opłat za przejazd drogą. Centrum San Julian - tutaj zjeżdżają się mieszkańcy okolicznych wiosek na zakupy i w celu załatwienia różnych spraw. Głównym środkiem transportu są oczywiście motocykle i motorowery. Food court. W menu przeważa kurczak z ryżem i frytkami. Nie patrzymy na sposób w jaki przygotowywane jest nasze danie, lepiej nie wiedzieć. tak to wszystko wygląda z góry. mobilny sklep, w którym można kupić wszystko i nic. Dla białych ceny promocyjne - 2x drożej. W drodze powrotnej, mimo dość szybkiej jazdy udało się wykonać kilka ciekawych zdjęć. Warsztat wulkanizacyjny.
sporadycznie można dostrzec domy z cegły również sporadycznie udaje się spotkać zwierzęta przy drodze. Może to i lepiej, ruch ma tu dość wysokie natężenie, samochody jeżdżą z dużą prędkością. Po powrocie na plebanię, standardowo zrobiliśmy sok. Następnie poszliśmy zagrać w piłkę z chłopakami z fazendy, niestety nikt nie pomyślał o aparacie. Po meczu, w większym gronie wybraliśmy się nad Rio Grande. Jako, że wszyscy jesteśmy dorosłymi mężczyznami, daliśmy się ponieść prostym rozrywkom. Na zdjęciu bitwa błotna. wyższy poziom zabawy dorosłych mężczyzn. Rio Grande nie ma zbyt wiele wspólnego z czystością, ale zabawa z kolegami rządzi się swoimi zasadami.
mokrzy, ale uśmiechnięci Uczestnicy rzecznej zabawy mieli vipowskie miejscówki na pace. Szczerze współczułem chłopakom, to popołudnie było dość chłodne. w drodze powrotnej zahaczyliśmy o jedno z wielu boisk piłkarskich. Większość osób grała bez butów. 
Uwaga! zbliżamy się do końca galerii. wspólne zdjęcie przy pick-upie. Wszyscy spełnieni po udanym popołudniu. Bardzo pozytywnie wspominamy czas spędzony u księdza Piotra, gdyby nie ścisły grafik, chętnie zostalibyśmy dłużej. Wieczór spędziliśmy na męskich rozmowach i grze w karty z Juanem. 
Następnego dnia wyjechaliśmy do Santa Cruz.

najbliższe galerie:

 
Sucre,  donde nacio Bolivia
1pix użytkownik wieszczu odległość 341 km 1pix
Boliwijczycy
1pix użytkownik katii odległość 416 km 1pix
Potosi - Boliwia
1pix użytkownik wieszczu odległość 419 km 1pix
Cerro Rico,  listopad 2014
1pix użytkownik smok-1 odległość 421 km 1pix
Boliwia 2012
1pix użytkownik marcinggg odległość 566 km 1pix
Boliwia - Salar de Uyuni
1pix użytkownik nola76 odległość 568 km 1pix

komentarze do galerii (2):

 
harmony użytkownik harmony(wpisów:2809) dodano 29.12.2014 18:37

Bardzo podoba mi się Twoja obieżyświatowa relacja.
Mam nadzieję, że pokażesz coś jeszcze z Boliwii :)
Pozdrawiam :)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7543) dodano 21.12.2014 20:33

Fajową wyprawę sobie zorganizowaliście ..., miejsce faktycznie mało atrakcyjne turystyczne, ale w tym wypadku to chyba nie ma większego znaczenia, zobaczyliście trochę innego świata ..., pozdrawiam:)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!