m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
PORTUGALIA jest, niestety, trochę daleko. I choć mój znamienity Kolega i Przyjaciel, z uwagi na koszty, dotarł tu kiedyś wraz rodziną i ekwipunkiem samochodem Fiat 125p, co zajęło mu zaledwie dwa tygodnie, postanowiliśmy z Panią Królową polecieć jednak samolotem. Wiadomo: koszty. Właściwie, to nawet musieliśmy: nie mamy i nigdy nie mieliśmy Fiata 125p...;) Podczas poszukiwań najkorzystniejszego połączenia, „zgodnie z polityką cookies”, upierdliwie atakowała mi monitor rzekomo promocyjna oferta TAP z Warszawy do Lizbony za „jedyne” 957 zł. W jedną stronę! Jeśli sprawdzicie na skyscanner’ze ceny z dzisiaj, to są one jeszcze bardziej absurdalne... Bez większego trudu jednak, znalazłem ofertę EasyJet z Berlina do FARO, za 375 zł od osoby, w tym opłaty za bagaż rejestrowany, transakcyjna, ubezpieczenie i wybór miejsca, opłaty bankowe. Powrót z Lizbony do Berlina wypadł nieco drożej - 458 zł, ale bilety kupowałem niemal w ostatniej chwili i w środku sezonu. Zakup bez pośrednika, ze strony EasyJet... Kupując odpowiednio wcześniej i „staranniej”, można zejść z ceną przelotu z Berlina do Lizbony, Porto lub Faro i z powrotem, (tak!), do poziomu nawet poniżej 300 zł od osoby łącznie z bagażem zazwyczaj dodatkowo płatnym. I choć znany jestem z „miłości” do tych, co dźwięcznie poszczekują w języku Goethe’go, polecam taki wariant, bo - wiadomo: koszty...;) Pamiętając zatem o starożytnej zasadzie, że „petunia nie omlet, a omlet nie śmierdzi”, dotarliśmy do FARO startując z Berlina. Zajęło nam to chyba nieco mniej czasu, niż mojemu Koledze i Przyjacielowi dojazd Fiatem 125p. Będzie można za to, trochę dłużej poleżeć sobie nad oceanem. Pani Królowa wydaje się być raczej zadowolona z takiego obrotu sprawy...;) Brak Fiata 125p daje się jednak wyraźnie odczuć, bo z lotniska trzeba dostać się jakoś do zarezerwowanego hostelu i przenocować przed dalszą jazdą do PORTIMÃO, bo tam dopiero będzie nasza główna baza w ALGARVE. Podliczam więc, wiadomo co - koszty i też... nie narzekam...;)
Wychodzi na to, że stać nas na taksówkę. Taksówki są w PORTUGALII tańsze niż w Polsce i w takiej sytuacji nie warto nawet przez chwilę kombinować z jakimś autobusem, czy innym tramwajem. Wsiadać i jechać pod wskazany adres. Dobrze jest wydrukować sobie wcześniej ten adres na ćwiartce papieru i pokazać Panu Taksówkarzowi. Koszt przejazdu z lotniska do centrum FARO, to około 10 EUR... Po kilkunastu minutach dotarliśmy do wybranego hostelu. Rezerwowałem go za pośrednictwem strony HostelBookers.com. Rezerwując hostel w Portugalii, trzeba pamiętać, że cena niemal zawsze dotyczy łóżka, a nie całego pokoju. Podobnie bywa w przypadku hoteli, a niekiedy nawet mieszkań i apartamentów. A więc uwaga na rzeczywiste... koszty...;) Przyjazd „w ciemno” też byłby bezpieczny, choć to pełnia sezonu. Tylko na „naszej” uliczce było kilka hosteli. Ale po co tracić nerwy? Zwłaszcza, że nie mieliśmy, jak mój Kolega i Przyjaciel, namiotu ani innych przyrządów niezbędnych do spania, a spanie na trawniku w parku, choć nikomu to tam nie przeszkadza, Pani Królowej niekoniecznie mogłoby się spodobać...;) W takim razie, bla bla bla, o hostelach. W PORTUGALII jest to rozwiązanie częste i najprostsze. Oczywiście, luksusów żadnych spodziewać się nie należy, a piętrowe łóżko w pokoju wieloosobowym też nie powinno nikogo dziwić, podobnie jak wspólne łazienki i toalety. Udogodnieniem za to, może być ogólnie dostępne pomieszczenie kuchenne i jadalnia, oraz, co uważam za ważne - śniadanie w cenie. QUANTO CUSTA? - zapytacie, ile to kosztuje? No tak, mówimy przecież o kosztach. Przeciętnie biorąc, cena za łóżko powinna zawrzeć się w granicach 12-15 EUR. I raczej ze skromnym śniadaniem. Może to być nawet 10 EUR i nawet w Lizbonie, z tym, że bez śniadania. Ale nie w ALGARVE i na pewno nie w środku sezonu. Jednakże, skoro jest to rozwiązanie częste, a hosteli w PORTUGALII nie brakuje, to może być i tak, że będziecie w nim sami. Loteria. Osobiście jednak, raczej średnio lubię, gdy ktoś chrapie nade mną na piętrowym łóżku. Chcąc zatem mieć pewność, że będziemy z Panią Królową sami w sypialni, zastrzegłem sobie taką „fanaberię”, a Pan Właściciel wykazał pełne zrozumienie...:)
I dostaliśmy: osobną, osobistą sypialnię. Nawet z „klimatyzacją”...;) Znowu zapytacie: QUANTO CUSTA? - ile to kosztowało? Nie chcę denerwować się przy piwie, więc całkiem spokojnie powiem wprost, szybko i bez ogródków: 17,50 EUR za łóżko. Bez śniadania. Ale tak to już jest, jak ktoś tłucze się do PORTUGALII samolotem, zamiast, jak mój Kolega i Przyjaciel, posuwać wygodnie „stówką” Fiatem 125p z namiotem w bagażniku i nocować w krzakach, a w dodatku wybrzydza na obce chrapanie...;) Ale są i kojące wiadomości: piwo IMPERIAL, w sklepiku tuż za rogiem, kosztowało 1,20 EUR za LITROWĄ butelkę, a wieczorem i w nocy, całkiem gratis, przygrywały do snu „pierdzące” muchy. To znaczy cykady...;) Mimo wszystko przepłaciliśmy? Hmm: pewnie trochę tak. Ale czy tak bardzo? Pamiętajmy, że było to w środku sezonu i tak naprawdę, dostaliśmy do wyłącznej dyspozycji odrębną nieruchomość poza właściwym hostelem, z dwiema sypialniami i własną kuchnią. Do tego osobistą łazienkę z dwoma kibelkami - choć tego bez deski, pewnie w trosce o mnie i żeby nie było mi niewygodnie, Pani Królowa zabroniła mi używać...;) Uzupełnieniem było cieniste patio wewnątrz murów. Gdyby ktoś chciał posiedzieć w blasku słońca, to także taras na poziomie dachów starówki FARO. Prawda: panował tu wszędzie ogólno śródziemnorsko południowy syfik. Ale jaka swoboda i niezależność! Więc bez przesady, bo i tak, zatrzymaliśmy się tu tylko na chwilę, nie chcąc prosto z samolotu, po nocy tłuc się pociągiem dalej, do PORTIMAO...;)
Rano, każdy dojadł swoją rację żywnościową przydzieloną na czas podróży. Ja nic nie miałem, bo zjadłem wcześniej, jeszcze na lotnisku w Berlinie. Trochę boję się latać i nie chcąc przeciążać samolotu, dla bezpieczeństwa, postanowiłem nie wnosić żywności na pokład...;) Ale nie odmówiłem sobie za 1,10 EUR espresso i pysznego pasztetu z denata, tfu!, PASTÉIS DE NATA, taka portugalska specjalność...;) Większe odległości pokonywaliśmy w PORTUGALII pociągami lub dalekobieżnymi autobusami. Przejazd koleją regionalną z FARO do PORTIMÃO trwa niecałe dwie godziny, a pociągi kursują często, są czyste, wygodne i bezpieczne. I niewiarygodnie punktualne, ale - sorry, chyba mają taki klimat...;) Przy zakupie biletu na stacji w FARO, spotkała nas miła niespodzianka: Pani Kasjerka Maria Neves poinformowała nas płynną angielszczyzną, że jako szacowni członkowie klubu „up 65”, mamy, Pani Królowa i ja, 50% zniżki. Wystarczył dowolny dokument z datą urodzenia i zdjęciem, którego numer wpisywany jest na bilet. Koszt przejazdu z FARO do PORTIMÃO, jak dla nas - polskich SENIORES w PORTUGALII, wyniósł po... 3,00 EUR. Muszę sprawdzić, czy jeśli w Polsce kursują w ogóle jeszcze jakieś pociągi, to czy mam na nie jakąś zniżkę. I jaką - tak na przypadek, gdybym spełniając patriotyczny obowiązek, zechciał przejechać się ”pierdolino”...;) Wakacje mają to do siebie, że człowiek robi różne rzeczy, których w zwykłym czasie by nie robił i godzi się na sytuacje, które w zwykłym czasie uznałby za nie do przyjęcia. Bo czy inaczej, chcielibyście, jak mój Kolega i Przyjaciel, targać do Portugalii w bagażniku Fiata 125p, 25 kilogramów namiotu i codziennie przez 2 godziny rozkładać go, w celu przespania się gdzieś w krzakach? Ale wakacje mają to do siebie, że jednak robimy takie rzeczy, a potem przez lata wspominamy jako wydarzenie nadzwyczajne w naszym życiu, inni zaś słuchają, pytają o szczegóły, a nawet, mniej lub bardziej otwarcie, zazdraszczają. Swego czasu zazdraszczałem i ja, choć ten rozlatujący się Fiat 125p od początku raczej średnio mi pasował...;)
Dlatego, jak już wiecie, polecieliśmy do Portugalii samolotem, co było istotnym odstępstwem od opowieści mojego Kolegi i Przyjaciela, o jego wyczynie sprzed lat. A skoro tak, to dlaczego nie zmienić by, także innych szczegółów tej opowieści, zwłaszcza, że od jakichś lat 20-stu, namiot też przestał mi jakoś pasować i nawet nie wiem, na którym pawlaczu aktualnie się znajduje? I tak, mozolnie doszedłem do wniosku, że opowieść mojego Kolegi i Przyjaciela jest niezwykle inspirująca i warto Jego wyczyn powtórzyć, ale z tym namiotem to raczej kicha, bo nawet jak go wezmę do samolotu, to limit bagażu mam już przekroczony, a przecież potrzebne byłyby jeszcze inne przyrządy niezbędne do spania...;(( Ostatecznie więc, po nie pozostawiającym złudzeń pytaniu Pani Królowej - „a gdzie będziemy w tej Portugalii spać?”, bez dalszych i zupełnie bezcelowych oporów, uznałem, że namiot z opowieści mojego Kolegi i Przyjaciela, spokojnie można zamienić na bardziej współczesny jego odpowiednik, czyli jakiś przytulny hotelik...;) Skoro zaś decydujemy się na hotel, to taki na uboczu, najlepiej przy samej plaży, z tarasem od strony oceanu, a nie z widokiem na wygódkę sąsiada, jak w jakiejś Grecji, z basenem i ze śniadaniem. To jednak generuje pewne koszty, a przecież o kosztach, nie o jakichś pierdołach, bardzo poważnie i odpowiedzialnie dzisiaj rozmawiamy...;) Wymienione kryteria spełniał w PORTIMÃO tylko jeden hotel z niemieckiej wersji katalogu Neckermann’a. (Wiem, Patryk ma ubaw!...;)). Bardziej na uboczu i bliżej oceanu już się nie dało - ocean był tuż za płotem, z tarasu roztaczał się widok na potopione w nim ostańce klifów, Pani Królowa uznała, że śniadania są dobre, a woda w basenie - w sam raz...;) QUANTO CUSTA, pytacie - ile to kosztowało?
Hmm??? - nie jestem pewien, czy spodobałaby się Wam moja odpowiedź, więc powiem tylko, że... nie pamiętam...;) Ale na pocieszenie dodam, że nie ma to, jak samodzielnie znaleźć dobrą ofertę i... na pewno taką znajdziecie...;) Tak, tak, to ja w całej mojej własnej i umęczonej osobie: widzicie na co mi przyszło?? I nie dość, że zapłaciłem za to - 2 leżaki i parasol, 10,00 EUR, to teraz muszę jeszcze cały dzień to odrabiać...((. Myślałem, że może zimny SAGRES chociaż dołożą w pakiecie, ale nic z tego, więc za chwilę pewnie urwę się na klify...;) Brak dziarskiego Fiata 125p w PORTUGALII jest niewątpliwie dokuczliwy. Brak samochodu w ogóle, to poważna sprawa, zaś brak pojazdu jakiegokolwiek, to już prawdziwy koszmar. Znalazłem więc coś, co wydawało mi się odpowiednie do okoliczności wakacji i klimatu. Jednak z niezrozumiałych dla mnie do końca powodów, Pani Królowa uznała mój wybór za. hmm, mało poważny...;(( Nie chcąc męczyć się ponad tydzień na plażowym leżaku, jakiś samochód mieć w PORTUGALII trzeba. Mimo usilnych starań Pani Królowej, to piękne autko okazało się dla nas, niestety, niedostępne. Nie pozostawało nam nic innego, jak udać się do profesjonalnej wypożyczalni i tam wybrać coś stosownego. Nasz wybór padł na firmę GUERIN, a tam, trafił się nam, nie zgadniecie, co...;) Nie, Fiat 125p to nie był, ale jednak Fiat. Pytacie - QUANTO CUSTA, ile to kosztuje? Po skomplikowanych negocjacjach, które opisałem w innej galerii, wypożyczyliśmy go ostatecznie, za około 30,00 EUR za dobę. O szczegółach możecie poczytać sobie tu: 
http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=27876 Kolejne auto w SINES, kosztowało już 24,00 EUR, a w marcu, w PONTA DELGADA, czeka na nas kolejne, tym razem rezerwowane z wyprzedzeniem przez internet, za około 21,00 EUR/dobę. I tego się trzymajcie - rezerwujcie przez INTERNET, a jest szansa, że w klasie ”Opel Corsa or similar”, zejdziecie z ceną nawet do około 15,00 EUR za dobę...;)
Nie był naprawdę w ALGARVE ten, kto mając okazję, nie spojrzał na klify od strony oceanu. Takiej przyjemności odmówić sobie nie wolno... Ofert znajdziecie mnóstwo: od najdroższych, tych hotelowych, do najtańszych, tych wprost z przystani. Jeśli będziecie w PORTIMÃO, z czystym sumieniem polecam MANGUITO. Poznacie go już z daleka: po wrzasku kolorowych papug...;) 
http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=27639
Nasz CAPITÃO właśnie mówi, że weźmie Was w 3-godzinny rejs za jedyne 15,00 EUR od osoby. Warto!...;) Lecieliśmy samolotem. Jechaliśmy pociągiem. Wysłużony Fiat 125p mojego Kolegi i Przyjaciela, okazał się zbędny. Zwłaszcza, że wypożyczyliśmy samochód i tez, jest nim... Fiat. Nie potrzebujemy namiotu, bo mamy gdzie mieszkać. Ale, czy nie jesteście głodni? PRATO+PÃO+BEBIDA+CAFÉ... QUANTO CUSTA? Ile kosztuje danie główne, chleb, napój i kawa? Tak, jak uczciwie na tablicy napisano: PRATO+PÃO+BEBIDA+CAFÉ = 7,50 EUR
Takie tablice na stojakach zobaczycie na każdym deptaku, na każdym szlaku. I zawsze ze standardową i ulubioną w PORTUGALII ceną: 7,50 EUR... Oczywiście, możecie iść do „restaurant” z naganiaczem na ulicy, kelnerami na baczność z białymi szmatkami na ramieniu, świecami i innymi „ąfi, fąfi”. Zapłacicie w najlepszym razie podwójnie, ale czy zjecie lepiej? Szczerze wątpię... Nie bójcie się zejść w boczne uliczki, nie bójcie się wejść do małych knajpek, takich, w których jadają i biorą kolację na wynos „tambylcy”. Nawet, jeśli na pierwszy rzut oka wyglądają na „mordownię”. Będziecie w nich honorowymi gośćmi, a gdy zajdziecie do nich następnego dnia, gospodarz powita Was jak członków własnej rodziny i po kolacji postawi Wam coś mocniejszego na koszt firmy, zapraszając ponownie...;) W PORTIMÃO znaleźliśmy taką knajpkę niemal przy głównym deptaku. Knajpka serwowała wyłącznie tradycyjne, portugalskie potrawy, na miejscu i na wynos. Prowadziła ją jedna osoba, plus chłopak do pomocy przy zmywaniu. Raz weszliśmy - zachodziliśmy przez kolejne 9 wieczorów, a właścicielka pytała nas, co chcemy następnego wieczoru. Za 7,50 EUR... 7,50 EUR kosztowało wszystko, co widzieliście na poprzednich zdjęciach. A nie widzieliście zupy rybnej, chleba, obowiązkowo z oliwą, napoju na start ani kawy i deseru według życzenia, na zakończenie. QUANTO CUSTA?  Mówiłem: 7,50 EUR.
Nie wypadało nie zamówić dzbanka extra płatnej sangrii. A nawet dwóch...;) Nasza Pani Karmicielka, SVETLANA, bo tak ma na imię, właśnie  pyta, na co mamy ochotę następnego wieczoru. ja już wiem, a Wy?...;)

najbliższe galerie:

 
PORTUGALIA - Faro
1pix użytkownik madeleine odległość 2 km 1pix
CALÇADA PORTUGUESA
1pix użytkownik przemyslaw odległość 2 km 1pix
Faro
1pix użytkownik muczacza odległość 2 km 1pix
FARO
1pix użytkownik watcher odległość 2 km 1pix
Faro - Portugalia
1pix użytkownik greta odległość 2 km 1pix
Portugalia-Algarve-Faro
1pix użytkownik andy odległość 3 km 1pix

komentarze do galerii (67):

 
voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4525) dodano 20.02.2017 22:06

Do nas to chyba do Krakowa latają, ja mam statystycznie najwięcej lotów zrobionych LOTem,-21, a potem czarterowym Enterem-17, na trzecim jest BA-16.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 20.02.2017 22:02

Mój ulubiony przewoźnik. Niestety, chcąc się nań załapać, muszę startować z Berlina. Na szczęście, mam bliżej niż do Warszawy. I busikiem spod domu wprost na terminal...;)

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4525) dodano 20.02.2017 21:24

Nigdy nie leciałem Easy Jetem.

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:4525) dodano 20.02.2017 21:22

Fotki z samolotu fajne, zawsze takich robię całe tony.

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:2941) dodano 14.02.2015 05:55

ciekawie potrafisz opowiadać....i fajnie się z Tobą wędrowało...pozdrawiam serdecznie

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 09.02.2015 20:21

Andrew430,
wszystko potwierdzam, także dane na Lizbonę, do której z moimi prezentacjami jeszcze nie dojechałem.
Pisząc o cenie wynajmu auta, miałem na myśli pakiet z pełnym ubezpieczeniem.
W tym temacie dodam jeszcze, że przy braku ubezpieczenia, firmy często pobierają kaucję zabezpieczaną kartą płatniczą i to dość wysoką.
Sama kaucja nie boli, bo przy zwrocie auta, jeśli jest ono OK, natychmiast środki są odblokowywane.
Gorzej, jeśli tych środków na karcie brak lub jeśli przekraczają one limit dzienny, co może się zdarzyć.
Dobrze, że zwróciłeś uwagę na taksówki, o których zresztą też pisałem.
Tak, zdecydowanie warto z nich korzystać, są tańsze niż u nas.
Także karta na środki komunikacji miejskiej w Lizbonie, moim zdaniem również konieczna,
zwłaszcza, że poruszanie się po Lizbonie własnym autem nie jest wcale łatwe .
Wrócę jeszcze do tego tematu, sygnalizuję jednak możliwy do wykupienia w biurach informacji turystycznej,
pakiet na "open deck'i" zawierające wszystkie środki komunikacji miejskiej oprócz metra.
A o wyżerce wraz z popitką w granicach 10 euro, będzie jeszcze w mojej najbliższej galerii,
choć już zwrócono mi uwagę, że za dużo miejsca poświęcam jedzeniu...;)
Ale skoro lubię?...;)
Dziękuje za wizytę, cenne i rzeczowe uwagi i pozdrawiam!

andrew430 użytkownik andrew430(wpisów:265) dodano 09.02.2015 09:51

Przemysław, kupa przydatnych informacji praktycznych:) z mojego doświadczenia: podróż do Lizbony zaplanowałem przez Paryż koszt bilet w dwie strony ok. 550 zł, tylko z bagażem podręcznym), łóżko w hotelu po sezonie (10 euro), wynajęcie samochodu (15 euro, z szerszym ubezpieczeniem 21 euro). znajomych spotkało nieprzyjemne zdarzenie, a mianowicie włam do ich wypożyczonego samochodu, na co policjant odpowiedział, że to się często zdarza. w Lizbonie trzeba się zaopatrzyć się w kartę magnetyczną na komunikację miejską (uwaga! kartonowe karty szybko się niszczą i nie działają, mimo że mamy na nich jeszcze środki na przejazd, można je odzyskać w biurze), taksówki są stosunkowo tanie, z lotniska do centrum około 10 euro. co do posiłków, na pewno każdy znajdzie to co mu pasuje, smakuje i kosztuje (w moim przypadku wieczorne posiedzenie to ok. 10 euro)
Następnym razem, tak jak twój Kolega wybiorę się samochodem na dłużej, nie ze względów na oszczędności, ale na swobodę poruszania się.
pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 08.02.2015 21:48

Cześć Dispar!
Dzięki za odwiedziny i za uznanie.
No cóż: byłoby nie fair nie podzielić się informacjami, które mogą przydać się podczas wyjazdu.
Po to mamy ten portal, a ja też czerpałem z doświadczeń innych, zresztą nie tylko przy tym wyjeździe.
Pozdrawiam serdecznie!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 08.02.2015 21:43

Gabciu,
dziękuję za uznanie.
A szczerze, to po powrocie, po 3 tygodniach, wpadłem w taki wir, że jak było po wszystkim, też musiałem odreagować.
To właśnie dlatego na kilka dni uciekłem do Białowieży...
Atrakcje też mnie nie omijały, ale inne - niektóre bardzo stresujące, opiszę jako swoiste memento dla wybierających się do Portugalii.
Ale to już raczej po powrocie - za 3 tygodnie lecę znowu.
Pozdrawiam serdecznie!

dispar użytkownik dispar(wpisów:5195) dodano 08.02.2015 20:20

Bardzo praktyczna galeria. Na dodatek, jak to u Ciebie w zwyczaju, okraszona przednim humorem.
Podobało się.
Pozdrawiam serdecznie:)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2410) dodano 08.02.2015 19:43

Przemek, świetna galeria, wesoła i z humorem. W dodatku dużo praktycznych porad, które może kiedyś wykorzystam. Z tego co piszesz ominęło Cię wiele atrakcji, które miał Twój kolega. Ja tez pamiętam takie podróże ( chociaż nie wiem czy słowo podróż jest tu w jego dzisiejszym rozumieniu w ogóle na miejscu) . No i przynajmniej nie musiałeś brać kilka dni wolnego, żeby odetchnąć po urlopie.
pozdr.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 07.02.2015 22:34

Marioli, Lucy, Romana, Harmony,
dziękuję, że zajrzałyście i przepraszam, że odpowiadam z opoxnieniem i tak chaotycznie,
ale...eeech...
Na szczęście, humor mi jeszcze został...;)
Pozdrawiam Was wszystkie, Złotka...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 07.02.2015 22:25

Paniwu,
ówczesna pomysłowość konstruktorów może dziś rzeczywiście powalać, a "maluch" dawał poszukiwaniom twórczym ogromne pole do popisu: no bo choćby ten rozruch kijem od szczotki albo na kawał sznurka jak silnik motorówki, o damskich rajstopach w charakterze paska klinowego nie wspominając.
Jeśli jednak wspominasz o wędrówce znajomego do najbliższej wioski w celu sprowadzenia mechanika, to mnie przypomniał się inny epizod:
rzecz dzieje się w drugim pokoleniu rodziny tego samego mojego Kolegi i Przyjaciela. Jego syn, jeden ze wspomnianej trójki dzieciaków co to głosu nie miały upchnięte między bambetle na tylnym siedzeniu, w wieku już w zasadzie dorosłym wybrał się we własną podróż. Też do Portugalii. Już nie Fiatem 125p, ale jakimś podobnym rzęchem. Gdzieś na górskiej drodze, gdzieś w Hiszpanii, jadąc ju na oparach, zapomniał, że wskaźnik paliwa od zawsze pokazuje, że zawsze jest pół baku. Gdyby więcej wagi przykładał do praktycznych zastosowań matematyki, to pewnie by to przeliczył i raczej powinno mu wyjść, że paliwa, to praktycznie nie ma on już od dawna. I stanął. Na górskiej drodze, w czarną noc, gdzieś w Hiszpanii. Co robić? Wziął kanister i pomaszerował z powrotem, bo po drodze widział stację benzynową. Przynajmniej tak mu się wydawało. Wydawało mu się prawie dobrze, tyle, że stacja zamknięta. I tu prosiło się o zastosowanie matematycznej teorii zmienności zmiennych, ale jak wspomniałem, nasz bohater nie przykładał większej wagi do praktycznych zastosowań matematyki. Niezrażony pomaszerował dalej, w końcu stację znalazł, nawet otwartą. Jakieś 25 kilometrów dalej. Nad ranem, powrócił z pełnym kanistrem, na szczęście, już autostopem. Zalał bak, odpalił, ruszył do przodu i... za najbliższym zakrętem wyjechał wprost na cało dobową stację benzynową. 500 metrów, słownie - pięćset. jaki z tego wniosek? Ano taki: młodzieży - uczcie się matematyki. Nawet jak jej nie cierpicie, podobnie jak ja zresztą. Bo zastosowania może mieć naprawdę zaskakujące...;)
Pozdrawiam serdecznie!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 07.02.2015 20:31

Paniwu,
ówczesna pomysłowość konstruktorów może dziś rzeczywiście powalać, a "maluch" dawał poszukiwaniom twórczym ogromne pole do popisu: no bo choćby ten rozruch kijem od szczotki albo na kawał sznurka jak silnik motorówki, o damskich rajstopach w charakterze paska klinowego nie wspominając.
Jeśli jednak wspominasz o wędrówce znajomego do najbliższej wioski w celu sprowadzenia mechanika, to mnie przypomniał się inny epizod:
rzecz dzieje się w drugim pokoleniu rodziny tego samego mojego Kolegi i Przyjaciela. Jego syn, jeden ze wspomnianej trójki dzieciaków co to głosu nie miały upchnięte między bambetle na tylnym siedzeniu, w wieku już w zasadzie dorosłym wybrał się we własną podróż. Też do Portugalii. Już nie Fiatem 125p, ale jakimś podobnym rzęchem. Gdzieś na górskiej drodze, gdzieś w Hiszpanii, jadąc ju na oparach, zapomniał, że wskaźnik paliwa od zawsze pokazuje, że zawsze jest pół baku. Gdyby więcej wagi przykładał do praktycznych zastosowań matematyki, to pewnie by to przeliczył i raczej powinno mu wyjść, że paliwa, to praktycznie nie ma on już od dawna. I stanął. Na górskiej drodze, w czarną noc, gdzieś w Hiszpanii. Co robić? Wziął kanister i pomaszerował z powrotem, bo po drodze widział stację benzynową. Przynajmniej tak mu się wydawało. Wydawało mu się prawie dobrze, tyle, że stacja zamknięta. I tu prosiło się o zastosowanie matematycznej teorii zmienności zmiennych, ale jak wspomniałem, nasz bohater nie przykładał większej wagi do praktycznych zastosowań matematyki. Niezrażony pomaszerował dalej, w końcu stację znalazł, nawet otwartą. Jakieś 25 kilometrów dalej. Nad ranem, powrócił z pełnym kanistrem, na szczęście, już autostopem. Zalał bak, odpalił, ruszył do przodu i... za najbliższym zakrętem wyjechał wprost na cało dobową stację benzynową. 500 metrów, słownie - pięćset. jaki z tego wniosek? Ano taki: młodzieży - uczcie się matematyki. Nawet jak jej nie cierpicie, podobnie jak ja zresztą. Bo zastosowania może mieć naprawdę zaskakujące...;)
Pozdrawiam serdecznie!

harmony użytkownik harmony(wpisów:2561) dodano 07.02.2015 19:40

Ciekawa i praktyczna galeria, w dodatku z humorem :)
Może skorzystam.
Pozdrawiam :)

paniwu użytkownik paniwu(wpisów:230) dodano 07.02.2015 18:32

Tym razem, bardzo praktyczne i użyteczne gawędzenie, dla nas obieżyświatów. Serwujesz nam super przewodnik, ze wskazaniem ciekawych i pięknych miejsc, zarówno dla ducha, ciała i podniebienia. Podziekowania! Chciałabym kiedyś z tych wskazówek skorzystać. Twoja opowieść z lat odległych, z rolą wiodącą fiata 125p, skłoniła mnie do refleksji. Przypomniała mi, opowieść mojej przyjaciółki z wędrówki do odległej Portugalii przez Pireneje, również fiatem, ale 126p bis. Podzielę sie nią, bo pokazuje ona naszą polską innowacyjność, już w latach 80-tych zeszłego stulecia. A na poczatku wszystko było, jak u twojego przyjaciela, i pomimo że 126p bis był mniejszy, zmieściło się wszystko, co było niezbędnie potrzebne w trzytygodniowej włóczędze. Przyjaciółka wraz z mężem dotarli szczęśliwie w Pireneje. Na górskich ścieżkach "maluszek" się jednak zbuntował. Koniec, nie chciał dalej wieźć tego całego majdanu. Mąż przyjaciółki powędrował więc do pobliskiej wioski w poszukiwaniu fachowca. Udało się! po kilku godzinach wrócił z miejscowym mechanikiem, który dziarsko zabrał się do diagnozowania usterki. Fiat 126, wiadomo silnik z tyłu, otworzył więc tylną klapę.... i trochę się zdziwił, silnika nie było tam, gdzie się go spodziewał. Zamknął więc klapę i przeszedł do przodu samochodu. Otworzył przednią klapę... I w tym momencie przyjaciele ujrzeli na twarzy, bądź co bądź, francuskiego mechanika osłupienie. Silnika nie było!!! Spojrzał bezradny na.., pokładających się ze śmiechu do łez, moich przyjaciół. Pokazali mu, gdzie schowany był silnik, a on był pełen podziwu dla tego rozwiązania. Młodzieży, która nie wie co to fiat 126p bis, wytłumaczę. Był to mały fiacik 126p z zamontowanym systemem chłodzenia przy pomocy wody, co powodowało, że się nie przegrzewał. Silnik był wpuszczony pod podłogę w tylnej części samochodu, co powiększało użyteczną kubaturę bagażnika. Tym sposobem bagaż mieścił sie z tyłu i z przodu samochodziku. Przyjaciele dojechali szczęśliwie do Portugalii i bez problemów wrócili z powrotem. Ale nie powiem ile kosztowała ich ta wyprawa. Pozdrowienia dla wszystkich uczestników Twojej wyprawy.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 07.02.2015 18:26

Skuza,
dla Ciebie też, jakbyś czasem nie wiedziała co i jak ze sobą w Portugalii zrobić...;)
Ja. niestety, z Twojej rady o przedłużeniu pobytu nie skorzystam, bo bilety już popłacone...:((
Ale każdą inną przyjmę z radością...;)
PS:
stronę z tanimi autami naraiła mi pewna Pani, która miała kiedyś w awatarze krogulca - bardzo podobnego do azorskich jastrzębi...;)

romana użytkownik romana(wpisów:5169) dodano 06.02.2015 14:12

Fajny przewodnik cenowy, pewno niejednemu obieżyświatowi się przyda :)
Ja na razie tylko teoretycznie zapoznałam się z cennikiem ponieważ chyba jednak nie trafię tam w bliżej określonej przyszłości - bo nie mam odpowiedniego samochodu ;)
Wprawdzie kiedyś miałam Fiata, ale 126p ;)))
Pozdrawiam :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2449) dodano 06.02.2015 09:33

Nie pierwszy raz 😊. Az wstyd sie przyznac ile czasu zajelo mi zwiedzanie swiata z Wami. Drugie tyle trzeba by bylo na pisanie komentarzy, no moze ciut mniej. A ze wirtualnie? Na czasie. I bardzo mi sie tutaj podoba.Kiedys szukalam info i wlasnie na Wasz portal trafilam, bo tylko u Achernara -51 znalazlam rzetelne i wyczerpujace wiadomosci, wiec ta"praktyczna "strona zwrocila moja uwage.Pozdrawiam.

marioli użytkownik marioli(wpisów:1031) dodano 05.02.2015 21:36

Na razie nie wybieram się do Portugalii, ale z przyjemnością obejrzałam Twoją fotorelację i zapoznałam się z cennymi radami.
Moi znajomi mieli latem 2014r. pojechać do Portugalii samochodem, coś im nie wypaliło, dojechali natomiast do Almerii w Hiszpanii, zrobili prawie 8000 km, zajęło im to trzy tygodnie i sądząc po zdjęciach, spędzili dość dużo dni na plaży. Ale Oni nie jechali fiatem 125p.
Pozdrawiam

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 05.02.2015 21:36

Wprawdzie galerie nie dla mnie ,ale zajrzałam,chociaż walizki zacznę pakować w tym samym czasie co Ty,tym razem kierunek obrałam inny:))
Przed Twoim wyjazdem na "jastrzębie" postaram się wstawić galerie z radami praktycznymi,...już Ci radze,przedłóż pobyt:)
Cena za wypożyczenie samochodu...rewelacyjna,szkoda ,ze nie podąłeś strony na której taka ofertę znalazłeś,Sparfuchsie:)))))))
Pozdrawiam:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5354) dodano 05.02.2015 20:23

Zajrzę oczywiście z ochotą:))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 20:14

Lucy,
dziękuję za wizytę, chyba pierwszy raz u mnie?
Wybacz jeśli źle pamiętam, ale ja coś ostatnio jakbym w ogóle słabo pamiętał cokolwiek,
niemniej - zapraszam zawsze!...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 20:11

Kordula,
wiem, żartowałem: jesteś OBIEZYŚWIATKA co się zowie, globtroterka, a jak backpackerkę - też Cię widzę...;)
Takie podróżowanie o którym mówisz, też uwielbiałem. I dokładnie właśnie tak, jak wspominasz.
Choć dzisiaj to "parterowe" życie na czworakach, chyba już muszę odpuścić...:)
Dziękuję za wizytę, serdecznie pozdrawiam i... zapraszam "na jeszcze", bo "jeszcze" będzie...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 20:05

Woja,
czyżbym Cię przekonał??...;)
Nie pożałujesz!
Pozdrawiam serdecznie!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 20:04

Jacku,
to Ty nieźle szalałeś, mimo, ze za Bug Cię nie zaniosło...;)
Mnie jeden raz tak i tak mi się spodobało, że ewentualną następną wycieczkę postanowiłem odbyć czołgiem.
Jednak nawet "Syrenki" były wtedy na talony, a co dopiero porządny czołg...;)
Chociaż tak w ogóle... - eeech!, to były jednak czasy...
Zanim za bardzo się wzruszę, pozdrawiam serdecznie, ukłony dla PaniWu!

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2449) dodano 05.02.2015 19:43

"Praktyczna"galeria i jak sie okazuje nieoceniona.I ile wspomnien przywolala.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5354) dodano 05.02.2015 19:32

ach zapomniałam dodac, ze kolacje , wszystkie były pyszne, :))) Mam nadzieję, ze tez takich poprobuję:)) jeszcze raz dzieki przemysławie:))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5354) dodano 05.02.2015 19:27

Dziekuje przemysławie, za za wzsystkie rady, wezme je sobie do serca:))
Zawsze to lepiej wiedziec więcej niz mniej.
Nie jest ze mna tak żle, poradze sobie jakoś, radziłam sobie w duzo gorszych sutuacjach, w o wiele mniej cywilizowanych warunkach.
Portugalia to Europa i to unijna:))
Lot zapłacony, hotele zarezerwowane, samochód czeka. W pakowaniu mam duza wprawę:) Potrafie zapakowac sie w reklamówke, hahah:)
Lot kupiłam bardzo tanio i to z Warszawy.
A jesli chodzi o podrózowanie z namiotem , to był kiedys mój i mojej rodziny ulubiony sposób podrózowania, tak zwiedziłam całą Europę, moze nie małym Fiatem . Mam sentyment do takiego spedzania czasu, rozkładalismy mały namiocik, pichcilismy na małej kuchence jedzenie z Polski. Były to cudne czasy, człowiek był młody miał siłe i parcie wielkie na ogladanie świata. a kieszeni niewiele .
Chyba mi to jeszcze zostało do dzis, teraz na szczęscie nie trzeba na czworaka wchodzic do namiotu , odległosci sie skurczyły i swiat też.
I dobrze:)))
Jeszcze raz dziekuję:))) Pozdrawiam serdzecznie,:))

woja użytkownik woja(wpisów:519) dodano 05.02.2015 19:22

Dopisuję do "Chcę tu wrócić":-)
Bardzo praktyczna galeria, niech czeka, podobno nie znamy dnia ani godziny:-)
Pozdrawiam

mlochowskijacek użytkownik mlochowskijacek(wpisów:850) dodano 05.02.2015 18:50

Przemku.
Pisząc o wędrówce swojego Kolegi Przyjaciela wywołałeś z mojej pamięci podobne wyprawy Fiatem 125, wprawdzie nie do Portugalii, ale na krańce naszego pokój miłującego obozu socjalistycznego i na tym koniec bo imperialistom mówiliśmy NIE!. Przyznam, że to obozowanie gdzieś po przeciwnej stronie rowu, grzebanie w zestawie części zamiennych, robienie zdjęć aparatem marki Zenit i wieczorne przeliczanie ile jeszcze gotówki zostało miało swój urok. Teraz inny samochód, inna waluta, bardziej kapryśne upodobania, ale ciągota do wędrówek pozostała i staram się im sprostać na miarę możliwości. Granicę dla mnie stanowi każda "wielka woda", Pireneje i rzeka Bug, których jak na razie nie planują przekraczać, aczkolwiek kiedyś wędrowałem i tam ale zawodowo z plikiem notatek, bez namiotu. Pozdrawiam.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 17:36

Marcowa,
będę kusił dalej...;)
W zasadzie, to jestem gdzieś tak w połowie materiału, może 60%, a w marcu, (nomen omen), lecę znowu...;)
Pewnie będą też kwiatki, bo tam, to już wiosna...;)
Dziękuję, że zajrzałaś, pozdrawiam serdecznie!

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1527) dodano 05.02.2015 17:32

Przemysław jak Ty mnie kusisz tą Portugalią ;) kolejna fajna galeria .
Pozdrawiam serdecznie :)))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 15:59

:)))))))))))))))))))))
Patryk,
popłakałem się ze śmiechu i aż brzuch mnie rozbolał, ale...
to tylko utwierdza mnie w moim zdaniu:
nadal przypomina to serię z karabinu maszynowego, tylko w wersji slow...;)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4705) dodano 05.02.2015 15:22

Przemku może to przekona Cię jednak do języka niemieckiego?
https://www.youtube.com/watch?v=8D28dqca4xg

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 14:42

Bo grzechu warta...;)

maria37 użytkownik maria37(wpisów:189) dodano 05.02.2015 14:40

Kusisz mnie tą Portugalią oj kusisz :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 14:12

W tej sytuacji - nie ma innej opcji...;)

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 05.02.2015 14:06

Tak też żem uczynił :) 4 dorosłe i 3 berbecie więc cała chata (względnie duży apartament) jest najlepszą opcją. Muszę tylko jeszcze auta klepnąć. pozdr.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 14:06

P_pol,
co by rzec...
Patio było good, zostało tam po nas trochę butelek.
Ale pustych, żeby przy sprzątaniu było łatwiej je wynieść.
Nie zawsze, zależy od nieba, ale czasem zakładam połówkowy cokin ND2
SAUDAÇÕES !

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 13:59

Michał,
wszystko prawda - jestem pod wrażeniem Portugalii do tego stopnia, ze aż mi trochę wstyd przed moją ukochaną... Rumunią.
Tylko z tym językiem nie zgodzę się:
przydatny, to on pewnie jest, ale do wydawania komend wojskowych...;)
SAUDAÇÕES !

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 13:56

Bartek,
dopisuję. I na Wyspach Jastrzębich polecam wynajęcie prywatnego apartamentu lub nawet całego domku.
Nie wiem, ile Was tam będzie, ale może to być dobra opcja - wrócę do tego tematu niebawem.
Pozdrawiam serdecznie!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 13:48

Martyna,
fakt: musi być wcześniej.
Dlatego za 3 tygodnie lecę do Lizbony i wracam za 329 zł, a i tak, mogłoby być taniej.
Niestety, nie zawsze terminy pasują...
Nr 46 - świnina duszona z małżami, to zielone chyba bazylia, już nie pamiętam, bo Svetlana różne zielsko sypała.
To małe, to takie śmieszne frytki, ale to każdy głupi wie - nawet ja...;)
Dzięki za wizytę...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 13:40

Magdaleno,
czy jestem dobrym gawędziarzem, tego nie jestem taki pewien: w towarzystwie raczej lubię słuchać, bo tylko wtedy dowiaduję się czegoś nowego.
Ale lubię też pisać, chyba od zawsze.
Zauważyła to i rozwijała ś.p. PANI PROFESOR HELENA STOIŃSKA.
Poza moim ś.p. DZIADKIEM, najlepsza PANI PROFESOR, jaką kiedykolwiek w życiu miałem.
Za to z matematyki byłem kiepściutki.
Ale to ONA czuwała, (choć latami nie wiedziałem o tym), żeby Antek D. nie zrobił mi krzywdy...;)
Długo by mówić. Może Ją znałaś?
Ale to było przed tym "kompromitującym "I Zakład" zdarzeniem, matura 1966...;)
Dziękuję, że zajrzałaś...;)

pipol użytkownik pipol(wpisów:8741) dodano 05.02.2015 13:36

Najbardziej zauroczyło mnie patio :)
Sonówki bardzo dobrze radzą sobie z błękitem nieba, prawie zawsze brak przejść tonalnych :)
pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 13:28

A teraz po kolei:
AK,
w "pewnym wieku", żarcie niekiedy staje się ostatnią, dostępną, przyjemnością życiową - wolę być przygotowany...;)
I o żarciu jeszcze w moich galeriach będzie...;)
SAUDAÇÕES !

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 13:22

Andred,
no jest paranoja.
Powiem więcej: zniżki na różne rzeczy mieliśmy prawie wszędzie i oni na ogół widząc Cię, sami o tym mówią, bo wiedzą, że możesz być tego nieświadomy.
Nie wspominając o tym, że szereg wstępów mieliśmy z racji "wieku" (;))), w ogóle gratis.
No to zestaw to sobie z tym syfem, jaki masz u nas...
Mógłbym tam mieszkać na stałe, tylko daleko, cholera...
Nie wiem tylko, jak u nich jest z opieką medyczną, bo, niestety, to musimy brać pod uwagę - nawet bardzo poważnie...
Ale gorzej nie jest poza Polską chyba nigdzie, nawet w tak powoływanej u nas Rumunii, czy Bułgarii.
Nawiasem mówiąc, to bułgarscy lekarze 2 lata temu uratowali mi życie naprawiając błąd i zaniedbanie polskiego niedouka.
No tośmy pogadali...;)

michal1988 użytkownik michal1988(wpisów:898) dodano 05.02.2015 13:10

Ja juz kiedys pisalem ze jakies przewodniki z humorem moglbys wydawac Przemyslawie :) Ale jakbys sie na tym dorobil to 10% dla mnie za pomysl ;) Fajna opowiesc, znowu sie usmialem :)
Polaczenia z Portugalia to jakis absurd ale warto szukac i byc w tym szukaniu wytrwalym. Ceny na miejscu sa faktycznie spoko. Ja jak bylem w Lizbonie to dodatkowo obkupilem sie w sklepach bo ceny na Hiszpanie i Portugalie sa znacznie nizsze niz na Europe. Nie wiem z czego to wynika ale placilem przecietnie 30% taniej.
P.S. Przemyslawie - jezyk Goethego jest piekny i praktyczny :D

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 13:09

markopol,
zapłacone - zapomniane. Taką mam zasadę i nie oglądam się wstecz, bo można wrzodów na żołądku dostać.
Kupiłeś dobrze.
Natomiast a propos żołądka: naprawdę, usilnie zalecam patrzeć na te stojaki za 7,50 EUR i zachodzić do małych knajpek,
tam - gdzie jadają miejscowi, bo tam są ceny dla normalnych ludzi.
W Portugalii nie udało nam się przeskoczyć ceny 10,00 EUR za kolację, ze wszystkim.
Stosujemy to zawsze i wszędzie i zawsze towarzyszy temu fajny, miejscowy koloryt.
A na końcu wszyscy są lekko nawaleni, śpiewają i są szczęśliwi...;)
POLECAM!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 05.02.2015 13:01

Tereza,
dziękuję...;)
Czy Twój obecny awatar nie pochodzi przypadkiem z Cinque Terre?
Pozdrawiam serdecznie!

andred użytkownik andred(wpisów:4554) dodano 05.02.2015 13:00

Przemysław, naszła mnie jeszcze jedna mało sympatyczna refleksja. Portugalska kolej funduje Ci 50% zniżkę za 65+. Na całym świecie moi synowie mają zniżki studenckie.......tylko nie w Polsce, bo legitymacje nie są polskie (mam na myśli PKP i kina w Polsce). Dlaczego? To jest jakaś paranoja.

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 05.02.2015 09:29

Fajnie się czytało!
Portugalia, to też moja w sumie pierwsza samodzielna wyprawa, w 99r. stopem jechałem przez tydzień i w sumie w namiocie w krzakach spałem i w sumie nic to nie kosztowało :)
A BTW ( z angielska skrótując) możesz i mnie do dedykacji dopisać, bo i ja się na wyspy jastrzębie już zapisałem - ale to dopiero w kwietniu.

pozdr.

martyna użytkownik martyna(wpisów:921) dodano 05.02.2015 09:15

Przemysław, prawdziwy z Ciebie backpacker, co do lotów, to może być taniej, pod warunkiem, że wcześniej ;)


ps. a jedzonko na 46 to wieprzowina z małżami, czy może tuńczyk z małżami ? bo się tu z Panem mężem spieramy ;)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3629) dodano 05.02.2015 08:46

A kto zrobił z Ciebie takiego gawędziarza? Barnaba czy Słoń? Ja miałam polski z Zofią L., a matematykę też z Zofią - wiadomo którą. Politechnikę skończyłam, więc jak łatwo się domyślić, kłopotów z jej przedmiotem nie miałam. Byłam trzecim żeńskim rocznikiem, który skalał mury tej dobrej męskiej szkoły.
Wpadłam na chwilę, a spakowana już jestem, choć kierunek trochę inny;-)

ak użytkownik ak(wpisów:5616) dodano 05.02.2015 08:40

extra fotoreportaż z cennikiem ! ... za dużo czasu poświęcasz żarciu :)))

markopol użytkownik markopol(wpisów:1489) dodano 05.02.2015 07:27

Przemyslaw ,te moje piwo też litrowe ale kupione w promocji i to po god 16.
Nie zaglądałem po restauracjach i widzę ,że jednak mogłem.Stać mnie by było nawet wtedy kiedy skromny budżet miałem :)

Wracając do ceny na Maderę,to wiedziałem że przypłaciłem bo przeoczyłem cenę 750 zł (w dwie strony)
Ale masz rację,że zawsze coś się przepłaca.Dlatego ja zawsze sumję swoje fundusze,dzielę je na ilość dni ,i ůpilnuję dzienny limit.Jak jest na plusie to już sukces i serce mniej boli ,mimo tego że się przepłaciło :):)

Ja też już liczę dni,jeszcze jedna służba i urlop,ostatnie zakupy i odlot :):):)

tereza użytkownik tereza(wpisów:3736) dodano 05.02.2015 06:15

Przemyslaw...niezły z Ciebie gawędziarz.
Fajne te Wasze wyprawy.Pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 04.02.2015 23:35

Andred,
nie żałuj sobie - ja właśnie podjadam...;)
SAUDAÇÕES !

PS: będzie jeszcze o innych kosztach...:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 04.02.2015 23:31

Zwracam jednak uwagę, ze piwo było LITROWE.
Natomiast, na czymś , zawsze się przepłaci, trudno.
Ważne, że są wspomnienia.
Lot za 904 zł do Funchal i powrót, to przyzwoita cena, do przyjecia, choc moze byc taniej.
Ja mam przelot BLN-LIS-BLN za 329 bez przesiadki i około 80 EUR LIS-PDL-LIS.
Ale to był "fuchs", zwłaszcza Ponta Delgada...
Odliczam dni...;)

andred użytkownik andred(wpisów:4554) dodano 04.02.2015 23:31

Takie zdjęcia jedzenia nam zeserwowałeś, że soki żołądkowe mi się wydzieliły i zgłodniałem, ale nie będę przecież o tej godzinie jadł kolacji ;)
Dobre podsumowanie finansowe zrobiłeś swojej wyprawy. Teraz już wiem co i jak quanta custa :-))
Pozdrawiam,
andreed

markopol użytkownik markopol(wpisów:1489) dodano 04.02.2015 23:21

Podróż z fiatem musiała być prawdziwą przygodą.Mój kolega do Portugali pojechał na rowerze i miał tylko 100 euro. Przeżył i wrócił .To prawdziwy gamoń bo zapomniał załatwić sobie noclegów,ale miał więcej szczęści niż rozumu bo kilka osób w Portugali dało mu schron i to za darmo .
Wracając do Twoich kosztów no to za piwo przepłaciłeś ,bo ja trafiłem za 0.49 euro pod warunkiem że kupiłem 6 .Kawe espresso w hosteli miałem gratis,nie tylko espresso .
Zastanawiam się , lot za 904 zł (w dwie strony)z Wrocławia god 15.55 przez Frankfurt ,Lizbonę do stolicy Madery (przylot 23.55 tego samego dnia),powrót tą samą drogą.Dużo to ,czy mało ? Ale to i tak już zapózno :)

Pozdrawiam :),również Panią Królową :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 04.02.2015 23:01

:))
"Po"? Ale dobrze, że dla niektórych "przed"...;)
Dlatego, postaram się trochę informacji jeszcze dołożyć.
Może będzie też coś, co i Tobie przyda się, jeśli pojedziesz tam rodzinnie ponownie:
mieszkaliśmy nie tylko w hostelach i hotelach - ale o tym w kolejnych galeriach.
Dodam jednak, że NIE BYŁ to namiot...;)
SAUDAÇÕES !

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 04.02.2015 22:50

Wszystko fajnie. Obejrzałem i przeczytałem wnikliwie. Wiele mogę potwierdzić. Szkoda, że nie dałeś tego wcześniej z 3 lata, bo bym chętnie skorzystał :). Dla tych co się tam wybierają jest to bank dobrych informacji z pierwszej ręki. Dla mnie już trochę jak pigułka "po". Pozdrawiam.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 04.02.2015 22:26

Patryku,
z tym "praktycyzmem" czytasz w mojej głowie i bardzo dobrze:
dzięki Tobie zauważyłem, że wklejając teksty, coś bardzo ważnego przeoczyłem - dedykację.
Dziękuję!

PS: i jestem pod wrażeniem, że znajdujesz czas, żeby tu zajrzeć, jeszcze raz dziękuję!...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:5509) dodano 04.02.2015 22:23

Afrodyto,
jedzonko, to nie ja, ale było pyszne, to fakt.
I w każdej knajpce, w jakich bylismy później - podobnie.
W tawernie portowej w Sines, "wybuchła" taka atmosfera, ze zwiedzaliśmy nawet kuchnię i zaglądaliśmy do garów...;)
Ale cicho sza, bo jak się "unia" dowie, to jeszcze może być jakaś afera sanitarna...;)
SAUDAÇÕES !

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4705) dodano 04.02.2015 22:05

Miałem ubaw nie tylko z niemieckiej wersji Neckermanna, ale z całej opowieści. Już nie raz Ci pisałem, że masz dar opowiadania a historia inspirowana wyprawą fiatem 125p też wyszła Ci zacnie. Opowieść jest w dodatku bardzo praktyczna i pewnie nie jednemu z Obieżyświatów się przyda

afrodyta użytkownik afrodyta(wpisów:3883) dodano 04.02.2015 21:53

Widzę, że serwujesz wspaniałe jedzonko, cudowne widoki i całkiem niezłe pojazdy :)
Ja nie zapytam cuánto cuesta, por favor, perdóname.
saludo cordialmente a

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!