m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (38):

 
No dobra w przewodniku pisali, iż gdzieś tam między Banforą, a Wagadugu żyją sobie słonie. ( Tu tych słoni wypatrujemy) Tak wiec wygrzebaliśmy się z PKS-u na jakimś lokalnym przystanku, którego nazwy nie pomnę i pytamy, gdzie te słonie. ( tu go wypatrywaliśmy i się pojawił w krzakach) Panowie Murzyni raczyli udzielić odpowiedzi, iż było jakieś centrum turystyczne, czy cóś, ale Wolta wylała i centrum zabrała. Ale słonie są ( Co i widać) No i mogą nas oczywiście zabrać tamże, toteż skorzystaliśmy i wylądowaliśmy w zagajnikach nad Woltą. Nasi koledzy Murzyni byli szoferami, a nie rangersami, ale z zainteresowaniem równym naszemu poszukiwali słoni.
Te akurat oddawały się pielęgnacji w Wolcie. W sumie tu było ok, my jakieś 100-200 metrów dalej. Słonie w wodzie, może być. Ciut gorzej jak próbowaliśmy zmieniać pozycję obserwacyjną, bo nagle wylazł taki słoń na wprost nas z krzaków parę metrów przed nami, nie uśmiechał się w ogóle. No cóż trzeba było salwować się ucieczką.
W każdym razie było to dość zabawne, przed bykiem już kiedyś na Ukrainie uciekałem, przed Słoniem jeszcze nie- nawet na Ukrainie. Nie wiem, czy to bezpieczny sposób safarowania, może i nie, ale innego w ofercie nie mieli a żal byłoby nie skorzystać. A tu jeszcze Wolta w swej okazałości- tak jest ta rzeka okazała, iż Burkina Faso się drzewiej odrzecznie nazywało : Górną Woltą. A to juz zupełnie inne okoliczności przyrody. Jezioro Tangrela. Tutaj z uroków jeziorka korzysta najniebezpieczniejsze zwierze Afryki, nie licząc komara, czyli koń rzeczny zwany hipopotamem.
Czasu na wypoczynek nie mieliśmy- trzeba było szukać hipciów Oczywiście przekonani, iż te hipopotamy też w jakiś cywilizowany sposób się ogląda. No wiadomo jeep do wody nie wiedzie, no ale może mieli jakieś amfibie, czy inne ustrojstwo gwarantujące, że nie skończę jako nawóz dla flory jeziornej No bo hipcio roślinożerny jest to by mnie nie zjadł, co najwyżej ukatrupił.
No cóż amfibii nie mieli, tylko takie okręty marynarki wojennej Burkina Faso Ok niech będzie, pewnie nas zawiozą na jakiś punkt widokowy czy coś i sobie hipcie pooglądamy. Przynajmniej ta część przyrody ożywionej nie stanowiła szczególnego zagrożenia. Poza tym kwitła tak ładnie, iż nie potrzebowała na pewno nawozu z  mojej osoby. No dobra osprzęt w dłoń
i ruszamy. Na razie sielsko i anielsko. spokój Hipciów jakoś nie widać. O i są, z większej odległości to nawet spoko.  No ale nasz Pan wioślarz zadowolony pedałuje w stronę tych min podwodnych i zaczyna jakieś orzeszki kruszyć w dłoni, kołysać łódką i w nią bębnić.
Kurczę uciekając przed słoniem przez krzaki jakoś pewniej się czułem niż zbliżając się na rozkołysanej pirodze do hipciów, co by im orzeszki ziemne do paszy wrzucić. Trzeba było przejąć dowodzenie i nakazać kapitanowi odwrót, wychodząc z założenia, iż hipopotamy i tak dostatecznie grube są i nie muszą tuczyć się orzeszkami. I w sumie nie muszę ich oglądać z odległości mniejszej jak kilkadziesiąt metrów.

Dzięki

najbliższe galerie:

 
WAGADUGU-Czyli dlaczego nie dostałem 6 z geografii
1pix użytkownik bartekplk odległość 157 km 1pix
AFRYKA MALI BURKINA FASO 2011 CZ3
1pix użytkownik sharon odległość 201 km 1pix
Mali i Duzi Malijczycy
1pix użytkownik bartekplk odległość 241 km 1pix
MOPEDEM PRZEZ BURKINĘ
1pix użytkownik bartekplk odległość 249 km 1pix
W KRAJU DOGONÓW
1pix użytkownik bartekplk odległość 288 km 1pix
Dżenne czyli z Błota powstałeś i w błoto się obrócisz
1pix użytkownik bartekplk odległość 292 km 1pix

komentarze do galerii (6):

 
swift użytkownik swift(wpisów:122) dodano 07.06.2015 15:47

Skuza - hipopotamy zyją w Afryce w naturalnych warunkach, nigdy w rezerwatach. Takich miejsc jest kilka tysięcy. Bartekpik - własnie w Tanzanii i Kenii takich miejsc jest najwięcej, gdzie mozna spotkać słonie i hipcie w naturalnych warunkach, bez wsiadania do "zakratowanych samochodów".

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 04.06.2015 22:34

Ryzykowne przedsięwzięcia......z drugiej strony milo było zobaczyć słonie i hipopotamy w naturalnych warunkach ,a nie w rezerwacie.
Mieliście szczęście ,ze żaden hipcio nie ziewnął,to by dopiero ta łupinka się kołysała.
Miałam okazje w Kenii obserwować hipcie w realu z brzegu jednej z rzek,jak jeden ziewnął to tak się przestraszyłam,ze o mało mi aparat nie wypadł z reki...to spotkanie na długo pozostanie w mojej pamięci:)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2025) dodano 03.06.2015 08:10

A mnie się podobało takie podglądanie:)Pozdrawiam.

nata14 użytkownik nata14(wpisów:1086) dodano 01.06.2015 23:25

I żaden hipcio nawet nie ziewnął ? Po prostu lekceważenie :)). Nie,żeby od razu tarmosić i ukatrupiać .Ale paszczęke mógł pokazać. :))

martyna użytkownik martyna(wpisów:791) dodano 01.06.2015 21:33

Ja w przeciwieństwie do Andreda mało wiem o hipciach, dlatego pewnie bym zaryzykowała, ale ja to ogólnie lubię ryzykować ;) Pozdrawiam, M.

andred użytkownik andred(wpisów:4233) dodano 01.06.2015 19:37

A ten słoń Was gonił, że uciekałeś? Czy wyobraźnia zadziałała?
Galeria nie powala, ale rozumiem....warunki były trudne. Chyba faktycznie lepiej nie ryzykować pożarcia przez hipopotama dla kilku ochów i achów na OS.
I tak mocno zaryzykowałeś. Ja na podstawie tego co wiem o hipciach, chyba bym w ogóle nie wsiadł do tej amfibii.
Ale fajnie , że masz co wspominać.
Pozdro,
andred

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!