m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (44):

 
Po prawie dwutygodniowym pobycie w okolicach Leh ,wyruszylismy w droge do Srinagaru , stolicy Kaszmiru, który miał być zakończeniem naszej cudownej podrózy.  Wyjezdzając z Leh  już  chodziły słuchy , że wjazd do Kaszmiru może sie nie udać, że zastrzelono jakiegoś angielskiego turystę, jednak nie dopuszczalismy tej mysli do siebie.Pogoda dopisywała,  widoki nie pozwalały odpocząć ani na chwile migawce aparatu. Pewnie jeszcze pokaże ich trochę w następnych galeriach. Podczas drogi mijalismy coraz więcej konwoi wojskowych. Ta droga była zupełnie inna niz ta którą jechalismy  do Ladakhu. Trzeba Wam wiedzieć, ze do Leh mozna dojechać tylko dwoma drogami. Jedną od strony Manali, druga od strony Srinagaru. Tą od Manali wjeżdżaliśmy do Ladakhu , a wrócić chcielismy tą drugą.
Gdy dojezdzalismy do  Kargil , miasta , które leży pośrodku miedzy Leh a Srinagarem, zadzwonił telefon od naszego znajomego Hindusa, który ostrzegał nas i prosił, zeby jednak tam nie jechać,  żeby   zawrócic. Mieliśmy mętlik w głowie. Wjechaliśmy do miasta i zastanawialismy co zrobić. Noc musielismy i tak spedzić w  Kargil.  Siedząc na tarasie małego hoteliku patrzyłam na ludzi, różnili sie od tych w Leh. Dzieci też jakieś inne były.
 Czuło sie , że Pakistan blisko. Nie miałam nawet ochoty wyjść poza hotelik. Wiedziałam już ,że jutro czeka nas powrotna  droga do Leh. Najgorsze było to, że bilety ze Srinagaru do Delhi  przepadły i nie mielismy pewności , że uda nam sie kupić bilety z Leh. Na dodatek kasa nam sie kończyła, a wiadomo , ze kupowanie biletów na ostatnią chwile więcej kosztuje. Niestety trzeba było wsiadac i jechać. Leh  przywitało nas piekną pogodą. Nasz znajomy Hindus był na tyle miły, ze znalazł nam fajne spanie pare kilometrów za Leh na wsi. Miał nam też pomóc załatwić bilety do Delhi. I załatwił, za które nie byliśmy w stanie zapłacić, bo nasze możliwosci finansowe były za małe. Karty kredytowe nie wchodziły w grę. Humory nam się trochę poprawiły. Trzeba było sie pogodzić z nową sytuacją. Wieczorkiem zadzwonił do nas kierowca, ze mamy bilety na jutro i że na lotnisko przyjedzie po nas    samochod. Mamy byc gotowi na 8 rano.
Miejsce było super, duży wygodny namiot . Poszlismy spac wcześnie, zwłaszcza, ze prąd ciagle siadał, a dookoła żywej duszy. Ja swoim zwyczajem załadowałm storery do uszu, spałam jak suseł. Rano sprężeni, czekamy na samochód, a tu niespodzianka.  Nikt nie chce po nas  przyjechać ,żaden telefon nie odpowiada . Za godzine samolot odlatuje. Moje nerwy nie wytrzymywały takiego napiecia, z bezsilności poryczałam się.   Pomyslałam , że za chwile przepadnie nam i ten drugi bilet. Po kilku godzinach wielkich nerwów, przyjechał po nas pick-up. Kierowca oswiadczył, ze Leh zostało odciete od swiata, ze w nocy nastapiło oberwanie chmury, ze zeszła błotna lawina i zasypała miato i lotnisko, że zaden samolot nie przyleciał i zaden nie odleci . Nie chaciało nam sie w to wszystko wierzyć. Mój mąż mówił mi rano, ze w nocy padało dość mocno, ja nic nie słyszałam , stopery w uszach do dobra sprawa, ale nie tym razem.  Z wielkim trudem dowiezli nas do miasta, po drodze wszystkie małe mostki były zerwane, na drodze masa kamieni . A co najdziwniejsze pogoda  poprzedniego dnia ani dzisiejszego  nie wskazywała na to , ze nastapił  jakiś kataklizm.   Obrazki jakie widzielismy zza szyby samochodu , który nas wiózł do miasta dawały wiele do myslenia. Jak sie potem okazało , gwałtowne opady tej nocy spowodowały katastrofalne powodzie i nie tylko w Leh.  Zniszczone były  domy, mosty i drogi  w całej okolicy. Gdy juz wiedzieliśmy, ze znów nie polecimy, musielismy znależć w mieście jakies lokum aby czekać na poprawe sytuacji. Tutaj nas Hindus okazał się znów  aniołem, załatwił nam hotel blisko lotniska. Trzeba było trzymać rękę na pulsie.
Po złożeniu bagazy w hotetu, ruszylismy w miasto zobaczyć co tak na prawde sie stało tej nocy, czy tak jak nam mówiono , że  lawina błotna, która przeszła przez główna ulice Leh wyrzadziła wiele szkód. Widok przeszedł nasze oczekiwania. Zrozumielismy, ze to powazna sprawa, i , że wyrwać się będzie z tego miejsca trudno. NIc nie działalo, telefony milczały, światła nie było, lotnisko zasypało błoto. A za trzy dni  przecież mamy   lot z Delhi do domu.  Nie wiedzielismy , czy zdążymy? Lokalne władze podawały , że aż 500 osób uważa się za zaginione. Nie mogliśmy sobie tego wyobrazić, że deszcz w ciagu paru godzin może wyrzadzic takie szkody. Pod zwałami błota zginęło m.in. dwóch francuskich turystów. Blisko 200 cudzoziemców zostało  odciętych w różnych okolicach Ladakhu. Az trudno było uwierzyc, ze stało się to tak gwałtownie. Rano znów zaświeciło jak widac piekne słońce.  Jaka musiała byc siła wody i błota, ze potrafiła  porwać samochody.
Zobaczcie jak to koszmarnie wygladało. Lawina spowodowała zawalenie wcale nie małych domów, filary łamały sie jak zapałki. Nie chciałabym tego widzieć. A tutaj przystanek; widac jak wysoka była fala błota.
W rejonach osunięć pracowali ratownicy z psami  Do akcji ratowniczej skierowano tysiące żołnierzy, policjantów i formacje paramilitarne. Ten widok bede długo pamietac. W rejonie Ladakhu, położonym między głównym pasmem Himalajów a górami Karakorum, w części górnego biegu rzeki Indus, silne ulewy są bardzo rzadkie. Jak potem podała prasa, była to najwieksza powódz od 80 lat. Miasto zamarło, wszystkie sklepy były zamkniete, ulica z handlarkami warzyw  zupełnie opustoszała..
W powietrzu unosił sie tylko kurz i jakis dziwny spokój. Wieczorem wrócilismy do hotelu. Nie wiedzielismy, czy uda nam sie jutro wylecieć? Wyszlismy na dach naszego hotelu, żeby zobaczyć, czy pogoda aby znów nie zwiastuje opadów. Niestety wieczorem ponownie zaczeło lać. Lotu jutro znów nie bedzie. Lotnisko w Leh jest specyficznym lotniskiem , wysoko połozone, samoloty laduja tu tylko  rano, jak  warunki pogodowe na to pozwalają. Całą noc nasłuchiwalismy , pady czy nie. Rano lało, obsługa hotelu mówiła, ze jak sie chmury podniosą, to moze przyleci jakis samolot z Delhi, Cały dzień nie wychodzilismy z hotelu i nasłuchiwalismy warkotu samolotu. Niestety i tego dnia nie odlecelismy. Jutro był ostatni dzień , zeby odleciec, potem  trzeba by było kupowac nowy bilet  tym razem do Polski. Nad Leh jednak  cały czas wisiały ołowiane chmury.  Obok hotelu znów woda zerwała mostek. Zastanawialismy sie jak to sie skończy?  Nasze nerwy były cienkie jak struny.
Nastepnego dnia z samego rana niebo zlitowało sie nad nami. Otworzyło łaskawie swe przestworza.Przyleciały trzy samoloty . To co działo sie na maleńkim lotnisku , to nastepna opowieść. Wszyscy chcieli odlecieć. Odprawa trwała kilka bardzo nerwowych godzin.Tak na prawde do końca nie wiedzielismy czy samoloty , które wtedy przyleciały zabiora nas. Rzutem na tasmę dotarlismy do Delhi. Nasza powrotna podróz trwała baaaardzo długo.  Ale nie żałuje ani jednego dnia, ani jednej minuty.  To była piekna podróż:))) Dziekuję, ze chcieliscie wysłuchac mojej opowiesci:)))

najbliższe galerie:

 
LEH i jego mieszkańcy
1pix użytkownik kordula157 odległość 1 km 1pix
LADAKH -OSTATNI PRAWDZIWY TYBET
1pix użytkownik martyna odległość 1 km 1pix
Ladakh - klasztory i mnisi
1pix użytkownik marzej odległość 5 km 1pix
Ladakh-podniebna kraina
1pix użytkownik kordula157 odległość 28 km 1pix
W drodze ze Srinagaru do Leh
1pix użytkownik marzej odległość 42 km 1pix
Ladakh - wyprawa do Doliny Nubry
1pix użytkownik marzej odległość 42 km 1pix

komentarze do galerii (53):

 
kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 28.03.2015 20:16

Zgadza sie skuzo, teraz po latach wspominam to zupełnie inaczej niz wtedy jak w niej uczestniczyłam. Widok miasta przeraził nas bardzo, wszytko wygladało owiele gorzej. Pozdrawiam

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 28.03.2015 18:52

Obejrzałam jeszcze raz,bardzo emocjonalna galeria,nie chciałabym być tam w czasie katastrofy,w realu wyglądało to pewnie gorzej niż na zdjęciach.
Pozdrawiam:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 28.03.2015 18:36

oj tak margo, wygladało to strasznie. MIło mi , ze wpadłas:)) POzdrawiam:))

margo użytkownik margo(wpisów:2526) dodano 22.03.2015 20:19

Przeżyciami moglibyście obdarzyć niejednego turystę. Dobrze, że skończyło się happy endem dla was bo mieszkańcy pewnie jeszcze długo odczuwali skutki kataklizmu. Pozdrawiam.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 20.03.2015 13:38

Bardzo wszystkim dziekuje za wizyty za dobre slowo. Pozdrwiam:)))

mocar użytkownik mocar(wpisów:2457) dodano 17.03.2015 09:45

Obraz i narracja wywarła na mnie spore emocje w Twojej galerii, mieliście trochę szczęścia w nieszczęściu.
Pozdrawiam.

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2546) dodano 16.03.2015 21:08

Galeria pełna dramaturgii, zasłużone wyróżnienie!

P.S. Kordula, czekam na dalsze strony książki pisanej przez Ciebie.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6979) dodano 16.03.2015 16:50

Gratulejszyn:)))

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 16.03.2015 12:45

Myślę, że wielu z nas mogłoby i powinno się od Ciebie uczyć rzemiosła. W moim przekonaniu jest to relacja na najwyższym poziomie. Poobgryzałem przy niej paznokcie. Super. Gratulacje. Hej.

martyna użytkownik martyna(wpisów:918) dodano 16.03.2015 00:20

Gratuluje przy okazji ;)

martyna użytkownik martyna(wpisów:918) dodano 16.03.2015 00:11

Ula, widać Ladakh nie chce dać Wam o sobie zapomnieć, nie wiem jak ja zareagowałabym na to wszystko, ale sytuacja na pewno wymagała cierpliwości. Jak dobrze że wszystko skończyło się happy endem, bo chmury rzeczywiście wyglądają złowieszczo ... ;) Zdj. 7 i 8 bardzo mi się podobają, przy czym 7-demka mrozi mnie jakoś dziwnie. Jedno jest pewne, Ladakh, którego klimat też uwielbiam, nie da Wam o sobie zapomnieć. Pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 15.03.2015 13:25

barcudo, kazdy ma jakiegos anioła, ten nasz był bardzo aktywny, dzieki i pozdrawiam:))

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3500) dodano 14.03.2015 13:42

Straszna katastrofa i jej skutki, natura potrafi być naprawdę mściwa. Od samego początku wiedziałam, że zdążycie na samolot do Delhi, ponieważ jak pisałaś mieliście Anioła:)))) Fajnie, że się nic Wam nie stało;)
Pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 20:54

Olazimie niezmiernie mi miło, że zainteresowałam tematem , pozdrawiam:))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 20:53

romano, takie sytuacje zdarzały sie tam bardzo rzadko, a własciwie wcale, klimat tam suchy pustynny, latem nie powinno padac. Anomalie w tej chwili sa wszedzie i tam też. Wszystko tam zbudowany z budulca , który maja pod reka, bardzo marnej wytrzymałości, do tej pory to wystarczało. Pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 20:50

wielkopolanko, pozdrawiam i dzieki:))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 20:49

durgo zdecydowanie wyzsze, ten wariant o wiele trudniejszy.

durga użytkownik durga(wpisów:91) dodano 11.03.2015 20:01

Kordulo, w takim razie czekam z niecierpliwością na Twoją galerię z trasy Manali-Leh :)) Tego wariantu nie planuję, bo tam przełęcze jeszcze wyższe, więc tym chętnej obejrzę Twoje zdjęcia :))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 17:01

Pawle, zawsze uwazałam, ze bardziej lubie mówic niz pisac, ale jak tak mówisz nabieram coraz wieksze śmiałości do słowa pisanego. Dziekuje i pozdrawiam:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 17:00

satanie wielkie dzieki za dobre słowa, pozdrawiam Cie serdecznie:))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 16:59

andredzie to był taki film z happy endem:)) miło mi , ze wpadłes, pozdrawiam :))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 16:58

durgo, pokaze jeszcze te drugą drogę, Manali- Leh. Krajobrazowo jest bombowa. Zycze Ci aby wszystko sie udało po Twojej mysli.POzdrawiam:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 16:53

wieszczu, zgadzam sie z Toba w 100%:))Pozdrawiam:))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 16:52

achernarze , jak zwykle dziekuje i pozdrawiam:))

olazim użytkownik olazim(wpisów:2162) dodano 11.03.2015 13:18

Zdjęcia bardzo prawdziwe-aż trzeba się bać,ale takie scenariusze też czasem bywają-podziwiam Cię za opanowanie-galeria warta oglądania i przeżywania-pozdrawiam.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 11:48

Koniczynko, podróze przede wszystkim ucza.
Ucza pokory , tolerancji, otwieraja oczy na wiele spraw.
Ten kto nie podrózuje jak powiedział pewien mędrzec to tak jaky czytał ciagle te sama stronę, a przeciez chodzi o to zeby te ksiązke przeczytać cała.
Nie musza to wcale byc wielkie podróze, te małe tez nas doskonala. Pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 11.03.2015 11:44

MIchale, miłośc do Indii roscie z każdym tam wyjazdem, cos czuję, ze sie zakochałeś:))
Pakistanu to sie Hindusi boja i sie nienawidza na wzajem. Widac, to w kazdym miejscu Indii.
Dzieki, ze wpadłes, pozdrawiam:))

gimper użytkownik gimper(wpisów:681) dodano 11.03.2015 10:39

Działo się a zdjęcia cudne

romana użytkownik romana(wpisów:5057) dodano 11.03.2015 07:44

Aż się włos jeży na głowie gdy się czyta i ogląda taką relację. Wyobrażam sobie co musieli przeżywać ludzie, którym żywioł odebrał wszystko co w życiu mieli... A z tego co wiem takie sytuacje w tamtych rejonach wcale nie są rzadkością.
Pozdrawiam :)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1614) dodano 11.03.2015 07:32

Piękna galeria z dreszczykiem! wspaniały i interesujacy fotoreportaż oparty na własnych przeżyciach ze szczęśliwym happyendem!
pozdrawiam:)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6979) dodano 10.03.2015 22:18

Ula ... no przyznam Ci się, że rzadko mi się to zdarza, ale w tym wypadku inaczej chyba być nie mogło ..., bardziej pochłonęła mnie Twoją opowieść niż same fotki ..., był wstęp, dobre rozwinięcie, potem osobisty dramat, totalny kataklizm i w końcu szczęśliwe zakończenie ..., hm, myślę, że dobry film by z tego powstał:)))
Pozdrawiam:)

satan użytkownik satan(wpisów:2829) dodano 10.03.2015 21:01

Cóż tu dodać po poprzednikach, Podróż i Przygoda przez "duże P" ;-) Fotki urody nieustępujące tym z Kolosów, które nota bene całkiem już niedługo.
Fotoreportaż z miejsca tragedii bardzo ciekawy, wiele przeżyć, wiele emocji i ten powrót. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuliście po otwarciu domowej furtki... :-)

Pozdrawiam.

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2083) dodano 10.03.2015 18:51

Mądre słowa mówisz Urszulo, ja niekiedy jeszcze reaguję jak dziecko, ale się uczę :) i kocham podróżowanie :)

andred użytkownik andred(wpisów:4273) dodano 10.03.2015 18:50

Kordula, nikomu, ani sobie nie życzę takich przygód, ale z drugiej strony, jak nic się nie dzieje, wszystko idzie zgodnie z planem, to takie wyprawy stają się "nudnawe" i nie ma co potem wspominać. Wprawdzie z takiego miejsca nie potrzeba dodatkowych przygód, ponieważ i tak jest co wspominać, ale ta odrobina dreszczyku, szczególnie, że wszystko dobrze się skończyło, bardzo uatrakcyjniła ten wyjazd i samą galerię.
Ja prawdę mówiąc, choć wiedziałem, że musiało się wszystko dobrze skończyć, bo inaczej nie byłoby tej galerii, to i tak się denerwowałem jak ją oglądałem :-)
Naprawdę podziwiam Wasze podróże i z dużą przyjemnością oglądam i czytam Wasze przygody.
Pozdrawiam,
andred

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 10.03.2015 18:29

Nola wytrzymałam. Z nerwów i niemocy poryczałam sie jak to " baba" dwa razy, ale zostałam sprowadzona na ziemie przez męża, który ryknął na mnie . Chyba tego mi wtedy trzeba było. Podróz była cudowna, niezapomniana pod kazdym względem. Dantejskie sceny odbywały sie na lotnisku, walki były okrutne, zeby wyleciec. Ale wszystko sie udało. Pozdrawiam:))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 10.03.2015 18:25

Sono, dokładnie jest tak jak piszesz, pasja podrózowania poteguje się, myślę, ze z wiekiem człowiek coraz pazerniejszy na zycie .
To sa trudy podrózy , które trzeba znieść. Jak mawiaja twardym trzeba być nie miekkim. Lubie wyzwania. Kocham poznawanie świata.
Cieszę sie ogromnie, ze Ci sie podobało. Pozdrawiam serdecznie:))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 10.03.2015 18:21

Przezycie było Magdaleno duze, zwłaszcza ja byłam cała w nerwach, ale jak widac, co Cie nie zabije to cie wzmocni. Dałam radę.
Nic od nas nie zalezy, dzieki , ze wpadłas, pozdrawiam:))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 10.03.2015 18:19

Miło mi baretekplk:)) Pozdrawiam i ja:))

durga użytkownik durga(wpisów:91) dodano 10.03.2015 18:03

Kordulo, dzięki za tę galerię, obejrzałam z zainteresowaniem, tym większym, iż- jak już wiesz, w tym roku wybieram się do Ladakhu. Właśnie trasą ze Srinagaru przez Kargil :))

wieszczu użytkownik wieszczu(wpisów:51) dodano 10.03.2015 17:54

Obejrzałem z ogromnym zainteresowaniem, to bardzo poruszający fotoreportaż ze zdecydowanie niecodziennej przygody. Z jednej strony nie ma co zazdrościć stresu i niepewności, z drugiej, po upływie czasu pewnie o wiele łatwiej jest przypomnieć sobie wlasnie takie przeżycie niż po prostu zwiedzanie miejsc.
pozdrawiam

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4245) dodano 10.03.2015 14:47

Niesamowita wyprawa i relacja. Pozdrawiam. :)

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2546) dodano 10.03.2015 14:16

Ależ relacja!
Twój fotoreportaż jest wstrząsający. Takie obrazki są nam dane oglądać tylko w TV. Swoją prezentacją pokazałaś, że podróże to nie tylko sielska wyprawa na łono natury... Na szczęście dla Was, wszystko dobrze sie skończyło, choć kosztowało to nie mało stresu, zdrowia i nerwów, ale żywioł, który spotkal tych ludzi, pozostawił blizny już na zawsze.
Z wielkim zainteresowaniem obejrzałam Twoją relację. Dziękuję.


kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 10.03.2015 12:49

Tamo, powiem, ze obok we wsi porwało domy. Tuz obok płynęła rzeczka. Spłynęłabym w stoperach nic nie słysząc , moze bym sie nawet nie obudziła? Troche przesadzam oczywiscie, ale szcześcia mielismy tam duzo. Dziekuje , ze wpadłaś. POzdrawiam:))

michal1988 użytkownik michal1988(wpisów:896) dodano 10.03.2015 12:39

Niesamowita galeria... Podziwiam Twoje nerwy a raczej opanowanie mimo wszystko w tej ciezkiej sytuacji. Naprawde nie zazdroszcze i nie chcialbym czegos podobnego przezyc. Zycie plata rozne figle niestety. Ale... z drugiej strony z perspektywy czasu takie wspomnienia sa niezapomniane.
Przygoda z dreszczykiem. Kaszmir rowniez i mnie sie marzy, ale Pakistan i jego sasiedztwo wole jednak omijac z daleka ;) W Rajastanie, pewnie wiesz o tym, jest rowniez mnostwo wojska ktore przemieszcza sie tam i z powrotem. 60 km pas do granicy z Pakistanem jest wylaczony z ruchu i trzeba miec specjalna przepustke.

Pieknie przedstawiasz Indie, moja milosc do tego kraju wzrasta coraz bardziej i to jest rowniez Twoja zasluga :)

Serdecznie pozdrawiam
Michal

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 10.03.2015 12:25

Gabi, pomimo tych komplikacji, to był jeden z lepszych , jak nie najlepszy mój wyjazd.
Wracalismy bardzo długo. Tak jak pisałam za bilety do Delhi nie zapłacilismy na miejscu, zwyczajnie nie było nas w danej sytuacji na to stac. Siedząc juz w samolocie wpadł jakiś gosc , krzycząc , gdzie jest Mr K czyli mój mąż , z zapytaniem czy bilet jest zapłacony, przytaknelismy oczywiscie , ze tak. Za rzadne skarby nie dałabym sie z tego samolotu wyciagnąć.
Za bilety zapłacilismy dopiero w POlsce. Szkoda, ze nie robiłam zdjęc podczas odprawy, byłaby nastepna fajna galeria. Moje nerwy mi na to nie pozwalały.
Pozdrawiam :))

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5099) dodano 10.03.2015 12:17

Lucy, emocje siegały zenitu, a to z racji tego, ze nie mielismy pewności , czy i kiedy wyrwiemy sie z tego piekiełka, Zdjecia, atmosfery tam panujacej nie oddaja. To nie miasto w Europie, to maleńkie miasteczko. Wokół wysokie góry, maleńkie lotnisko, na które nie zawsze moga wyladoać samoloty, pogoda niepewna. itd. Wszystko na szczescie sie dobrze skończyło. Pozdrawiam:)

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6353) dodano 10.03.2015 11:58

Naprawdę galeria z dreszczykiem, pełna emocji. Jak Ty to dałaś radę wszystko wytrzymać Ula? Ja pewnie bym się załamała nerwowo, a bankowo bym się poryczała ze stresu... Ale i tak na niektóre rzeczy nie mamy żadnego wpływu, więc pozostaje siedzieć i czekać... Z naturą nie da się wygrać. A tutaj pokzała się niestety z tej niszczycielskiej strony. No ale Wy sie doczekaliście na szczęście swojego samolotu i wróciliście do Polski:)
pozdrawiam:)

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2083) dodano 10.03.2015 11:50

Niesamowita historia i straszny żywioł :((( Nie chciałbym tego przeżyć, ale podziwiam pasję podróżowania w takie trudne zakątki
Dla mnie bardzo cenna "życiowa " galeria, która nie pokazuje jedynie "jak tam jest pięknie " Dzięki i pozdrawiam serdecznie

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3588) dodano 10.03.2015 11:38

Przeżycia mieliście niesamowite.
Dobrze, że dla Was wszystko dobrze się skończyło.
Mieszkańcy pewnie długo jeszcze porządkowali miasto i naprawiali zniszczenia.
Straszny żywioł:-(

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 10.03.2015 11:25

Nie napiszę, że dobra albo fajna galeria właściwszym przymiotnikiem będzie ciekawa. Pozdrawiam

tama użytkownik tama(wpisów:2917) dodano 10.03.2015 11:21

Stylistyka zdjęcia z dziewczynką na ósmym zdjęciu idealna do krajobrazu jak po bitwie. Można być wdzięcznym, że lawina błotna nie porwała Wam tego namiotowego noclegu podczas snu. Interesujący fotoreportaż.
Pozdrawiam :)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2281) dodano 10.03.2015 10:51

Ula, nie zapomnicie nigdy tej imprezy, to pewne. Nie zazdroszczę emocji. Najpierw rezygnacja z wyjazdu do Kaszmiru, potem taka powódź. Ale zdjęcia udało Ci się porobić jak zwykle piękne i świetnie obrazujące tą wyjątkową sytuację. Ladakh to moje marzenie od dawna, Twoje prezentację kuszą bardzo, a dziewczynka ze zdjęcia nr 8 jest cudna.
pozdr.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2260) dodano 10.03.2015 10:30

Galeria pełna emocji i dreszczyku, dobre wszystko co się dobrze kończy.Niektóre obrazy mocno przygnębiające:(

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!