m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Mijały lata. Wyspa z jeziorem w środku wulkanu, wciąż pozostawała odległa i niedostępna, a jej zobaczenie przekraczało granice wyobraźni. Najpierw był to brak paszportu, później możliwości finansowe. Przecież jeszcze kilkanaście, kilka lat temu, podróż na popularną dziś Maderę, jej bliską sąsiadkę, należała do luksusu dostępnego w naszym kraju tylko dla nielicznych. Zmiany zaczęły się niedawno, wraz ze spowolnieniem gospodarczym, które dotknęło Portugalię, a w szczególności jej najbardziej odległe regiony. Jako pierwsze, szeroko otworzyło się ALGARVE, w ślad za nim poszła MADERA, nastawiona wcześniej na wizyty gości z wysokiej półki finansowej. Dziś, wiele wskazuje na to, że u progu podobnego procesu, stanęła wyspa z wulkanem i jeziorem na jego szczycie. Przełom był dość niespodziewany. Zabawiając się w wyszukiwanie lotów w miejsca, które chciałbym jeszcze zobaczyć, wszedłem na stronę internetową lokalnego przewoźnika - SATA. Mocno podskoczyła mi adrenalina, gdy w rozkładach lotów pojawiło się połączenie z LIZBONY na SÃO MIGUEL i z powrotem, za niecałe 80 euro. Przecież to „moja” wyspa!... Decyzja mogła być jedna - natychmiast wyklikać te bilety. A dostać się do LIZBONY? To żaden problem, tę trasę mam już opanowaną. EasyJet z Berlina lata tam rzeczywiście tanio i regularnie, a przy odrobinie szczęścia, można zabukować bilety w cenie około 300 zł, w tym powrót. Tu też udało się. I tak oto, miesiąc temu, o świcie w Berlinie, zaczęła się przygoda - ATLANTIC AND ME...;) Po kilku godzinach lotu, dwudniowej przerwie poświęconej LIZBONIE, przesiadce na A-310 azorskiej linii SATA i ponownym locie, w dole, między chmurami, zamajaczył skrawek lądu, utopiony w bezkresnym oceanie. Była to upragniona wyspa z poniemieckiego atlasu, na której miał znajdować się wielki wulkan, a w nim, oprawione w jego koronę błękitne jezioro... Nasz transatlantyk wylądował w PONTA DELGADA, na lotnisku im. Świętego Jana Pawła II, naszego wielkiego rodaka. Ciepło. Słońce. I choć przyzwyczailiśmy się już do ciepła i słońca w LIZBONIE, tu jeszcze zielono. Zielono, wręcz nierealnie. Tak, jakby wiosna trwała tu zawsze. Ale przecież, ona jest tu zawsze...:))
Przylatujących zachęcam, by skierowali pierwsze kroki, do punktu informacji turystycznej. Zobaczycie go, po prawej stronie hali głównej, wychodząc z „arrivals’ów”. Dostaniecie tu darmowe przewodniki i mapę wyspy z zaznaczonymi wszystkimi miejscami godnymi uwagi. Zapewniam, że żadna inna mapa nie będzie ani lepsza, ani potrzebna... Zamieszkaliśmy,..., nie! Nie w latarni morskiej, choć pewnie szkoda. Zamieszkaliśmy w wygodnym, obszernym i dobrze wyposażonym gościńcu, w którym byliśmy jedynymi gośćmi, opodal PONTA DELGADA, w ARRIFES, przy lokalnej drodze wiodącej do „mojego” wulkanu... Koszt noclegu - niecałe 15 euro za dobę, ze śniadaniem, od osoby, z możliwością korzystania z kuchni i wszystkich urządzeń. Spokój, cisza, wygoda i niezależność, w pięknych okolicznościach przyrody, a jednocześnie z bliskością PONTA DELGADA, dokąd - na marginesie, udaliśmy się zaledwie raz. I niepotrzebnie... Chciałem jak najszybciej znaleźć się na koronie mojego wulkanu i zobaczyć połyskujące lazurem i szmaragdem wewnątrz krateru, jezioro. A właściwie dwa, bo dziś są to dwa odrębne jeziora, przedzielone groblą z drogą prowadzącą do SETE CIDADES, urokliwej osady nad brzegiem jednego z nich. W samym środku krateru... To LAGOA AZUL - jezioro błękitne, i LAGOA VERDE - jezioro zielone, szmaragdowe... Pośpiech był wskazany. Aura na SÃO MIGUEL i pozostałych wyspach archipelagu potrafi być niezwykle zmienna. Ciepło jest wprawdzie zawsze, ale, może być równie dobrze słonecznie i bezwietrznie, jak i przez tydzień deszczowo, z mgłą i z porywistym wiatrem, do tego stopnia, że z powodu niesprzyjających warunków, loty na kontynent i lokalne, są odwoływane...
To właśnie tu kształtuje się układ baryczny determinujący pogodę na znacznej części naszego kontynentu. Tu powstają gwarantujące słoneczną pogodę wyże azorskie. Ale i tu, w zasięgu jeszcze ciepłych, ale już powrotnych nitek Prądu Zatokowego, nad parującym oceanem, tworzą się nisko zawieszone chmury, mogące spowić nieprzeniknioną mgłą całą wyspę... Nam jednak szczęście sprzyjało i przynajmniej przez kilka dni zanosiło się na idealną pogodę do zwiedzania wyspy... Załatwiwszy niezbędne formalności z odbiorem rezerwowanego wcześniej samochodu, ruszyliśmy w stronę SETE CIDADES... Drogi na SÃO MIGUEL są w stanie doskonałym. I choć widziałem stromizny o nachyleniu nawet 35%, sprawnie pomykamy w górę. Trudno mi jednak nie zatrzymać się na widok górskiego lasu złożonego niemal w całości z cypryśników - Taxodium... Gatunek uprawiany u nas, najczęściej bez powodzenia, w ogrodach i parkach. Jeśli jednak któryś egzemplarz, a nawet doświadczalny drzewostan w lesie, trafi na dobre warunki i odpowiedni mikroklimat, to także w Polsce osiąga imponujące rozmiary... Tu na SÃO MIGUEL, cypryśnik znajduje warunki optymalne. Obserwując ten drzewostan, przypomniałem sobie opowieść mojego Dziadka, o drzewach łapiących z chmur deszcz, zanim jeszcze spadnie on na ziemię. Rzeczywiście: widzieliśmy tu przy pochmurnej aurze, wodę ściekającą po pniach i kapiącą z koron, podczas gdy sąsiedztwo drzew było całkowicie suche.
Docieramy do najwyżej położonego na koronie krateru, na wysokości 656 m npm., punktu widokowego VISTA do REI - „Królewski widok”. Rzeczywiście, widok jest imponujący. To najlepszy punkt widokowy na wnętrze krateru i jego najbliższe otoczenie... Na parkingu wita nas występująca tylko na AZORACH, endemiczna zięba azorska - Fringilla coelebs moreletti. Całe stadko, oczekujące na okruchy ciasteczek. Tu: przystojny samczyk w upierzeniu godowym - zdjęcie dla Magdaleny, Naczelnej Ptaszniczki Portalu...,) Obok punktu widokowego VISTA do REI, na skrzyżowaniu dróg, stoi hotel - widmo: wybudowany kilkanaście lat temu i po krótkiej eksploatacji opuszczony, kilkukondygnacyjny odlew z betonu z wciąż zachowanymi fragmentami wyposażenia... Typowa, nietrafiona inwestycja, nie bardzo wiadomo, do kogo adresowana, bo i co ewentualni goście hotelowi, mieliby tu robić? I ilu musiałoby ich być, by całe przedsięwzięcie mogło chociaż zarobić na siebie? Ale dziś, przy odrobinie odwagi, osoby nie cierpiące na klaustrofobię, pokonując labirynt korytarzy i klatek schodowych, mogą wyjść nawet na dach tego bunkra, by uzyskać dodatkowe kilkadziesiąt metrów wysokości i stąd spojrzeć na LAGOA das SETE CIDADES... Oczywiście, przyświecając sobie telefonami, tak też zrobiliśmy...;)
Przed nami, prawie u stóp - LAGOA VERDE, nieco dalej - LAGOA AZUL... Jako chłopiec, nigdy nie myślałem, że tu kiedykolwiek będę... Dziecko i TAJEMNICZY DON MARCO, raczej też nie...;) Szkoda tylko, że nie było tu z nami Pani Królowej...:( Widok parujących gorących źródeł we wnętrzu wulkanu pewnie bardzo by się Jej spodobał... I każdy inny - też...
Nasyciwszy oczy bajecznymi widokami, rozpoczęliśmy odwrót z dachu hotelu - widma... I karkołomny zjazd w głąb krateru, do osady SETE CIDADES... Podczas zjazdu, wśród cypryśnikowego lasu, odkryliśmy kolejne, wewnętrzne, mniejsze kratery, również wypełnione wodą... W sumie, w całym wulkanie jest pięć jezior: oprócz dwóch dużych, jeszcze trzy mniejsze. Zarówno przy nich, jak i wzdłuż całej trasy, są urządzone małe parkingi i punkty widokowe... Zjechaliśmy na samo dno krateru zatrzymując się nad brzegiem większego jeziora - LAGOA AZUL... Tu, wewnątrz krateru, osłoniętego zalesionymi ścianami od oceanicznych wichrów, w cieple i wilgoci, w pierwszych dniach marca, wiosna pokazywała, co potrafi...
A potrafi ona tam wiele: różaneczniki - azalie, należą do najpospolitszych krzewów na całej wyspie. W pełni kwitnienia, obsypane różem i purpurą, sygnalizują swoją obecność dosłownie wszędzie... Ale czy widzieliście kiedykolwiek azalię większą od domu, przy którym została posadzona? I usypany przez nią na trawniku, barwny dywan opadłych już kwiatów? Zaczęło jednak robić się późno, głębokie cienie ścian krateru położyły się na SETE CIDADES i kolorowe jeziora. Postanowiliśmy opuścić wnętrze krateru i na otwartym wybrzeżu, złapać resztki dnia w świetle nisko już stojącego słońca... I tu także było pięknie - szkoda, że nie mogliśmy zamieszkać w latarni morskiej i stamtąd oglądać wschody i zachody słońca w oceanie... Wiosna dotarła także na kilkusetmetrowe klify...
Kalia - znana u nas z kwiaciarni i stosowana głównie jako kwiat do cmentarnych wiązanek, na SÃO MIGUEL należy, obok azalii i hortensji, do najpospolitszych roślin... Ale wszędobylskie hortensje ledwie wypuszczały pierwsze liście. Niestety, zakwitną dopiero w końcu kwietnia, gdy nas już tu nie będzie. Szkoda...:( Jednakże, i tak nie ma powodów do narzekań: po powrocie do domu, pełnię wiosny zobaczymy w najlepszym przypadku, za około dwa miesiące... Dziecko wypatrzyło u podnóża klifu naturalne kąpielisko w gorących źródłach. Jak to Dziecko - koniecznie chce się wykąpać...;) Z trudem odwodzimy Je od tego pomysłu. I to nie tyle ze względu na temperaturę wody, która jest wyższa niż w Bałtyku w środku lata, co ze względu na silną falę rozbijającą się o ostre krawędzie wulkanicznej lawy, zastygłej tuż przy brzegu... Był to piękny i bardzo udany dzień, pełen wspomnień o dzieciństwie, opowieściach Ukochanego Dziadka, spełnione marzenie małego chłopca...:))
Ostatniego dnia pobytu na SÃO MIGUEL, ponownie pojechaliśmy na VISTA do REI. Na wyspie świeciło słońce, był piękny dzień. Jednak nad wulkanem uczepiła się oceaniczna chmura, w jego wnętrzu zaległa mgła. Z trudem można było domyślić się, co ono kryje... Ale ja, już wiedziałem, jak wygląda wnętrze krateru. Wy też już wiecie...;)

najbliższe galerie:

 
O esplendor de Portugal - Sao Miguel (1)
1pix użytkownik achernar-51 odległość 0 km 1pix
AZORY-najbardziej zielone wyspy Europy,a moze i swiata.
1pix użytkownik skuza odległość 5 km 1pix
Moja ostatnia wyspa na Azorach
1pix użytkownik markopol odległość 13 km 1pix
AÇORES - SÃO MIGUEL – ao longo da Costa
1pix użytkownik przemyslaw odległość 15 km 1pix
O esplendor de Portugal - Sao Miguel (4)
1pix użytkownik achernar-51 odległość 19 km 1pix
O esplendor de Portugal - Sao Miguel (3)
1pix użytkownik achernar-51 odległość 25 km 1pix

komentarze do galerii (55):

 
voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:1581) dodano 24.03.2017 17:55

ją, sorry

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:1581) dodano 24.03.2017 17:55

A 310 SATA fajna, widziałem ja na Maderze

voyager747 użytkownik voyager747(wpisów:1581) dodano 18.01.2017 19:06

Pięknie tu, pozdrawiam.

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:2915) dodano 15.07.2015 13:46

i fotki też bardzo mi się spodobały....

irena2005n użytkownik irena2005n(wpisów:2915) dodano 15.07.2015 13:46

fajna wyprawa....na cudowną wyspę....pozdrawiam serdecznie....

olaf43 użytkownik olaf43(wpisów:1474) dodano 26.04.2015 23:19

Fajnie że marzenia się spełniają :) świetna wyprawa :)
pozdrawiam...

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 16.04.2015 19:17

Pogodę miałeś świetną,do pozazdroszczenia.Czuję niedosyt odnośnie hotelu,za mało fotek .
Fajne masz wspomnienia z dzieciństwa,teraz wiem dlaczego tak cię tam ciągnęło 😊
Takich dużych kwitnących azalii nie widziałam ale kamelie i w dodatku w różnych kolorkach.
Pozdrawiam serdecznie 😊

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:4800) dodano 15.04.2015 22:45

Z przyjemniscia przeczytalam Twoje wspomnienia z zielonej wyspy.
Szczesciarz z Ciebie przemyslawie. Marzenia nawet tak odlegle sie spelniaja,;)) I to jest piekne;)) Pozdrawiam ;))

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6871) dodano 13.04.2015 17:14

Gratuluję AGT:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 11.04.2015 11:31

Salut Benko!
Wiem: Portugalia, to nie Rumunia, ale jak mówisz, ze "bajka", to przecież nie będę się z Tobą kłócił...;)
Co do kosztów i kasy, zapewniam, że dasz radę.
Cały wyjazd, 10 dni, przeloty, przejazdy, noclegi, auto, benzyna, żarcie, wstępy, itd., itp. - około 2000 zł od osoby.
Więcej na priv.
Pozdrawiam serdecznie!

benko970 użytkownik benko970(wpisów:148) dodano 10.04.2015 23:45

No to jak mawiają Rumuńscy uczeni -szczęka opada- po prostu pięknie tam. Od lat robiłem przymiarki do Azorów , bo też mi się zawsze marzyły ale tak jakoś zawsze brakowało kasy . Powiem tylko zdjęcia oraz relacja BAJKA !!!
Salut !

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 10.04.2015 22:17

Cześć Andrzeju!
Jakaś opowieść pewnie jeszcze będzie - w końcu, po tylu latach, to już przedawnienie chyba obowiązuje, więc niektóre "wstrząsające" fakty, można już ujawnić...;)
Pamiętaj, że kajecik zawsze można zmienić na większy, a najlepiej, odfajkować kilka pozycji jako załatwione, to i miejsce na następne się znajdzie...;)
Serdecznie pozdrawiam!

woja użytkownik woja(wpisów:474) dodano 10.04.2015 22:00

Przemysław, te Twoje opowieści z dzieciństwa naprawdę wciągają:-) Liczę na to, że będziesz zamieszczał kolejne "odcinki" w następnych galeriach:-))
A o Azorach nigdy nie myślałem, ale po Waszych ostatnich pięknych galeriach chyba je zapiszę w moim kajeciku (o ile jeszcze gdzieś znajdę miejsce:-)))
Pozdrawiam poświątecznie!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 08.04.2015 14:38

Yetina,
nie wiem zupełnie, co to się porobiło, ale jakoś mam podobnie: wolę ciepło niż zimno...;)
Miesiąc temu na Sao Miguel, najniższa temperatura, to było 14 stopni i tylko w nocy.
Chciałbym, żeby tak było teraz u nas. A w Lizbonie 26...
Niestety, na wiosnę, to pewnie jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać.
Ale... byle do tej wiosny!...;)
Serdecznie pozdrawiam!

yetina użytkownik yetina(wpisów:228) dodano 08.04.2015 13:41

Jakoś tak ostatnio rzadko i na krótko wpadam na "O", a myślałam, że na emeryturze będzie więcej czasu. Dobrze, że udało mi się powędrować z Tobą po tej zielonej, przepięknej wyspie. Jestem stworzeniem ciepłolubnym i zawsze z utęsknieniem wyczekuję wiosny i budzącej się przyrody.
Serdeczności :)))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 08.04.2015 11:08

;)))))))))))) świetne, uśmiałem się do łez!
Dzisiaj pewnie nic by Ci nie groziło za ten "czyn", ale wtedy??
Konwencji "przemocowej" nie było, ani telefonu "zakablowania", a jak człowiek oberwał od nauczyciela w łeb drewnianym piórnikiem albo inną pomocą szkolną i nie daj Bóg, był na tyle głupi, że sypnął się w domu skąd ma guza, to jeszcze od matki albo ojca dostał taką nawiązkę, że następnym razem trzymał gębę na kłódkę, bo dobrze wiedział, że oberwał słusznie. I mimo tej karygodnej "przemocy", jakoś wyrośliśmy na normalnych ludzi...;)

strabsenfilm użytkownik strabsenfilm(wpisów:788) dodano 08.04.2015 10:50

Z kluczem to miałem dramatyczne przeżycie. Klucz miałem spory, więc trochę zapałek trzeba było mieć. Pewnego razu w mojej szkole podstawowej, gmaszysku dość dużym, odbywała się nauczycielska konferencja. Byłem z kilkoma kolegami na obszernym holu, na pierwszym piętrze. Oczywiście miałem ze sobą klucz. Chciałem się popisać "odwagą" wobec kolegów, więc przygotowałem ładunek i stanąłem pod kwadratową kolumną, aby go odpalić. Oczywiści wcześniej naplułem do klucza i byłem pewien, że siarka zamoknie. Koledzy odwodzili mnie od tej "samobójczej" decyzji, bo drzwi od pokoju nauczycielskiego były tuż obok. Pewny swego - odpaliłem. Szkoła była pusta, więc jak rąbnąłem, to aż szyby zadrżały, a echo poniosło huk po korytarzach.To co było potem, to już odbywało się bez mojej świadomości. To był instynkt zwierzęcia uciekającego przed obławą:) Przeskakiwałem po kilka stopni (koledzy na moje szczęście też) i zdołaliśmy wszyscy ujść nauczycielskiej pogoni. Nie wyobrażam sobie nawet, co by mogło być, gdyby sprawa się rypła. Ojciec miał ciężką rękę, a wtedy nikt jeszcze nawet nie słyszał o bezstresowych wychowaniu:))
Nie ma to co prawda nic wspólnego z Azorami, ale skoro zebrało się nam na wspomnienia, to warto je upublicznić:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 08.04.2015 10:15

PS: z karbidówy też strzelałem. I z kalichlorku. Ale najlepiej waliło z klucza...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 08.04.2015 10:11

Hehe, a ja właśnie oglądałem film! Tak, Dziadek w życiu chłopca, to bardzo ważna postać. Bodaj, czy nie najważniejsza? Mój - ten tu wspominany, zmarł, gdy miałem 17 lat. Skutecznie zainfekował mnie fotografią, a także "obieżyświatowaniem", do końca jeździliśmy razem na wakacje. Drugiego pamiętam jak przez mgłę - odszedł bardzo wcześnie. Sam jakoś, jak do tej pory, Dziadkiem zostać nie mogę. Zastanawiam się czasami, czy już nie jestem przeterminowany do tej roli...:((
Dzięki, że zajrzałeś, pozdrawiam serdecznie!

strabsenfilm użytkownik strabsenfilm(wpisów:788) dodano 08.04.2015 09:58

Twoje opowiadanie inaugurujące wspaniałą jak zawsze galerię, przypomniało mi , że też byłem małym chłopcem, penetrującym tajemniczy loch w parku miejskim, w którym żyły małe jaszczurki pozbawione oczu. Że podkradałem Ojcu, mającemu warsztat naprawy rowerów, karbid z wytwornicy acetylenu zwanej w Wielkopolsce "szwajsaparatem" , który służył do strzelania w okresie wielkanocnym. Chłopcy już tak widocznie mają. Nie uszkodziło mi oczu i ręki, dlatego mogę teraz napisać parę słów:). Jednego Dziadka nie znałem zupełnie - zginął podczas bombardowania Berlina pod sam koniec wojny i nie powrócił z robót. Drugi zmarł przedwcześnie na raka. Ty jak widać miałeś więcej szczęścia. Co do marzeń, to już wychodzimy na remis, bo i mnie udało się spełnić kilka z nich. I to jest najważniejsze, bo nie każdemu się to udaje.
Piękne są Azory, pięknie je pokazałeś i opisałeś.
Pozdrawiam.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2119) dodano 07.04.2015 23:11

Przemyslawie o tak . A teraz sami " dziadkujemy "i sadzac po reakcjach wnukow chyba w dobrym kierunku zmierzamy. Dobrej nocki.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 23:05

Lucy,
to znaczy, że miałaś wielkie szczęście. I najlepiej to rozumiesz...:)
Serdecznie pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 23:04

Kordula,
ALENTEJO? Wiem. A plaże na południe od Sines - rewelacja...;)
Przyjemności!

PS: a propos Sines - polecam przyportową "Adega do Sines"...;)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2119) dodano 07.04.2015 22:28

Nie dodalam, ze wspaniali dziadkowie to prawdziwy "SKARB",mialam takich wiec wiem cos na ten temat 😊.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2119) dodano 07.04.2015 22:24

Ciekawa narracja, cudowne zdjecia i niezwyklej urody azalia.Pozdrawiam.

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:4800) dodano 07.04.2015 22:08

Bombowe miejsce;))Napisze cos wiecej jak wroce. Pozdrawiam z Alentejo, wiosna tu nadzwyczajna:))urszula

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 19:53

Ja, do takiego z gotującą lawą, to wolałbym nie zaglądać: za dużo swojaków mógłbym spotkać.
A jakby nie kazali zostać? - jeszcze nie chcę...;)

romana użytkownik romana(wpisów:4928) dodano 07.04.2015 18:39

Przemku - a może jeszcze taki z gotującą się lawą w środku ? To z kolei było kiedyś moje dziecięce marzenie, żeby do takiego wulkanu zajrzeć :)
Pozdrawiam :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 15:28

Paweł,
zdziwiłbym się, gdybyś nie zwrócił uwagi na widoki, właśnie te "z góry"...;)
A sam zupełnie nie rozumiem, co mi się stało, ze pcham się z moją bateryjką na każdą górkę lub inną napotkaną wieżę...??
I kto za tym stoi?...;)
Pozdrawiam!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 15:22

Cześć RoMi,
jeszcze jeden wulkan, na innej wyspie, mam "na oku", ale z dżunglą w środku...;)
Serdecznie pozdrawiam!

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6871) dodano 07.04.2015 15:21

Fajne widoki z góry ..., podobało się ..., pozdrawiam:)

romana użytkownik romana(wpisów:4928) dodano 07.04.2015 13:28

Przemku - cieszę się, że udało Ci się zrealizować chłopięce marzenie o wulkanie z jeziorem w środku :)
Pozdrawiam :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 12:29

Koniczyna,
jak na "po świętach", to dzielna jesteś, że jeszcze dajesz radę i wciągnęłaś w całości...;)
W takim razie, jak się trochę ogarnę z robotą, to będzie więcej - byliśmy tam 6 dni i pogoda dopisywała cały czas,
więc jest z czego wybierać...;)
Pozdrawiam serdecznie!

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2377) dodano 07.04.2015 12:12

Wciagnęłam opowieść w całości.
Piękne fotki, cudownej wyspy!
Pozdrówka.

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 10:03

Cześć Ninka!
Dębów na wyspie nie widziałem, chyba ich tam w ogóle nie ma, w każdym razie - nie w lasach.
Ale jak zobaczyłem tę azalię, to sam zdębiałem.
Nie mogłem powstrzymać się, by wejść, mimo wyraźnego zakazu, na prywatną posesję, by przyjrzeć się jej z bliska - bo nie wierzyłem.
Jednak, bez wątpliwości. To ja mam też takie w ogrodzie, ale półmetrowe...:((
Co do mrówek i owiec, to nie wiem nic o ich rozmiarach, bo nie widziałem, ale krowy, które są niemal wszędzie, (idealne warunki do hodowli),
wyglądały raczej normalnie.
I chyba równie głupio - choć sympatycznie...;)
Raz wjechaliśmy w takie stado wracające z pastwisk, chyba ze 300 ich było. Trwało to jakieś 20 minut, zanim przeszły, a potem trzeba było uważać jadąc,
by nie chlapać za mocno na boki, tym, co zostawiły...;)
Pozdrawiam poświątecznie!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 09:54

Witaj Magdaleno!
jak zobaczyłem te zięby, od razu pomyślałem o Tobie, że pewnie została byś tam na cały dzień...;)
Panią ziębę, też udało mi się uwiecznić - jest na Google+.
Niestety, gorzej z gilem azorskim, też endemit - te były zdecydowanie płochliwe.
Jastrzębi - açores, widziałem i słyszałem sporo, jednak z uniwersalnym 1-135 nie miałem nawet po co, do nich startować.
Choć po prawdzie, złośliwcy twierdzą, że to nie jastrzębie, lecz myszołowy, ale po co psuć piękną legendę?...;)
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!

PS: a jeśli zbierasz ptaszki, których jeszcze może nie masz, zięby w pełnej rozdzielczości, do Twojej dyspozycji...;)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 07.04.2015 09:45

Cześć Andred!
tak, miejsce piękne i zależnie od warunków pogodowych, mocno zmienne. Trafiliśmy jednak idealnie.
Ja zaczynam pomału skanować inne loty: mam jeszcze kilka takich miejsc do sprawdzenia na Atlantyku,
może niektóre z nich, zdążę jeszcze zobaczyć...;)
Cieszę się, że się podobało!
Pozdrawiam, też już poświątecznie...;)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:859) dodano 07.04.2015 09:18

Witam! Niesamowita azalia. Po prostu niesamowita! Skoro rosną tam sześciometrowe azalie, to dęby ile mają? 200 metrów?:)) A mrówki wielkości owiec... :)) Podobało mi się.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3514) dodano 07.04.2015 07:47

Noooo, zięba przecudnej urody:-) Dziękuję.
Kalia z 43 też śliczna.
I cypryśniki ładne.
A widoki na jeziora w kraterze wulkanu to już bajka. Pofarciło Ci się z pogodą:-)
Pozdrawiam:-)

andred użytkownik andred(wpisów:4266) dodano 07.04.2015 00:40

Bardzo fajne miejsce, zdjęcia i relacja.
Pozdrawiam jeszcze świątecznie :-)
andred

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 06.04.2015 23:00

Markopol,
po Twoich informacjach pogodowych wprost z Madery - w końcu to tylko 1000 km od SÃO MIGUEL,
byłem nastawiony na to, że może nas pomoczyć i to nieźle.
A miałem już deszczowe wakacje w Szkocji, gdzie prawie zacząłem porastać pleśnią i grzybami...;)
Szczęśliwie, okazało się, że ponad połowa rzeczy w bagażu, kurtki p-deszczowe, buty itp., nigdy nie została użyta.
Ale kto to mógł dokładnie przewidzieć?
Tak: takie azalie na Maderze - jak najbardziej, ale jak mówię: to raptem małe 1000 km...;)
Pozdrawiam serdecznie i dobranoc!

markopol użytkownik markopol(wpisów:1431) dodano 06.04.2015 22:42

Oto dowód,że marzenia się spełniają i nigdy nie należ w to wątpić.
Nie wiem czy będę na tej wyspie (bo w planach mam inne wyspy ) ale kto to wie.
Z tą zmienną pogodą podobno już tak jest,taki klimat :):):)
A wracając do Twojego pytania pod zdjęciem 38 ,to ja już widziałem na Maderze.
Podobała mi się Twoja galeria,pozdrawiam.

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4482) dodano 06.04.2015 21:50

Nie ma za co dziękować.
Z niecierpliwością będę czekał na tę galerię dedykowaną Twojemu Dziadkowi

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 06.04.2015 21:49

Cześć Leszku!
Ja myślę, że pogodowo będzie już teraz tylko z górki.
Jednak będąc na SÃO MIGUEL, śledziłbym prognozy co dnia, także te godzinowe.
A czego Wam zazdroszczę, to tego, że traficie w środek kwitnienia hortensji!
Masz narobić dużo, dużo zdjęć z ich kwitnienia!

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4062) dodano 06.04.2015 21:43

Super galeria! Cieszę się, że już za niecałe 3 miesiące będziemy podążać Twoimi ścieżkami, bo naszą przygodę z Portugalią zaczynamy właśnie od Azorów. Oby tylko pogoda była dla nas równie łaskawa... Pozdrawiam. :)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 06.04.2015 21:42

Halszko,
z tym moim pisaniem tutaj - nie zapominam, że to i Twoja duża zasługa...;)
A co do Pana od geografii, mój, niestety, był wredny i robił dużo, by mnie do przedmiotu zniechęcić.
Nie udało mu się.
Za to miałem wspaniała polonistkę - prawdziwa PANI PROFESOR...!
Pozdrawiam serdecznie!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 06.04.2015 21:37

Eh, Patryku! - nie ma to jak Dziadek w życiu małego chłopca!
Jestem Mu winien odrębną galerię, nawet nie jedną.
I na pewno coś takiego powstanie: właśnie niedługo Jego urodziny, a i inna okazja w Białowieży właśnie się szykuje.
To dzięki Niemu miałem szczęśliwe dzieciństwo.
I na całe moje życie narzekać też nie mam prawa, a gdybym to zrobił - grzech byłby to z mojej strony niewybaczalny.
Piękny komentarz napisałeś - dziękuję!

halszka użytkownik halszka(wpisów:2185) dodano 06.04.2015 21:32

Widzę piękną kolorową lekturę do poduszki :) Fotki przecudnej urody i jest co poczytać,jak to zawsze u Ciebie.
Ja swoich dziadków nie znałam i nie pamiętam,ale miałam wspaniałego wych.-geografa w szkole podstawowej:)
Zaraził nas ciekawością świata:) Po latach na spotkanie klasowe napisałam Mu wierszyk z kilku zwrotek, np.
"Pan nas uczył geografii /Atlas zawsze był na ławie / Wszystko pamiętamy .. prawie /
Miasta, państwa, kontynenty / Z geografii każdy święty " :)))
Wspomnienia eeech :))) Pozdrawiam poświątecznie :))

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 06.04.2015 21:31

Gregy,
też dziękuję!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 06.04.2015 21:31

Sona,
miło mi, jeśli podobało się i sprawiłem przyjemność...:)
Dziękuję i zawsze zapraszam - ruszamy w objazd SÃO MIGUEL!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:4964) dodano 06.04.2015 21:29

Ak,
już dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie przy kawce...;)
Alleluja!

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4482) dodano 06.04.2015 21:09

Jak zwykle uczta dla zmysłów, bo świetne zdjęcia i tekst spod lekkiego pióra. Jakoś tak się fajnie na duszy zrobiło, bo ten wstęp to przecież kartka z pamiętnika człowieka szczęśliwego, który po wielu latach może spełniać swoje marzenia z dzieciństwa. Piękna ta historia, choć nie spodziewałbym się, że taki nicpoń był z Ciebie ;) Przypomniałeś mi moje dzieciństwo - ja też lubiłem wertować atlasy. Znałem je na pamięć do tego stopnia, że mogłem rysować z głowy mapy kontynentów. Wprawdzie nie były to żadne poniemieckie wydania, ale u dziadków też był taki mój ulubiony z obdartą okładką.
pozdrawiam serdecznie

gregy użytkownik gregy(wpisów:457) dodano 06.04.2015 21:03

Ja już po świętowaniu, więc z zaciekawieniem czytam i oglądam Twoją kolejną galerię. Jak zwykle bardzo ciekawie przedstawiona nie tylko fotkami, ale również pięknym opowiadaniem. Podobało się :-)

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2074) dodano 06.04.2015 20:59

Cudowna wyspa i piękna opowieść ! Pozdrawiam serdecznie

ak użytkownik ak(wpisów:4662) dodano 06.04.2015 20:24

opowiadanie zostawiam na poranne kawki w tygodniu, szybko łykam info pod fotkami bo ważne, a same zdjęcia extra !
Pozdrawiam i wypadam dalej świętować :)))

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!