m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (33):

 
1.	Startuję w Killarney. Małym miasteczku u podnóża Macgillycuddy’s Reeks. Za kilka euro biorę rower i gnam. Pierwej koło Ross Castle. Trochę omyłkowo się tam znalazłem, bo mi kierownica źle skręciła. Ale specjalnie nie żałowałem. Zameczek jest mały. W Irlandii takich od groma i ciut ciut. Od kiedy go zbudowano, czyli w XV wieku, pomieszkiwał tam klanowy naczelnik z rodziną. Może jeszcze ze trzy gosposie i giermek. Więcej nie weszło, bo zameczek - jak wspomniałem -  raczej mały. Za to położenie jego jest ładne, gdyż przytula się do brzegów jeziora Leane (Loch Léin). Mimo iż turystów wpuszczano do środka, ja przy pierwszych kroplach deszczu popedałowałem do swojego dzisiejszego celu. Niby niedawno, raptem 10 lat temu. Ale pamiętam dobrze, że informację jakąkolwiek w necie znaleźć na temat tych gór było cholernie ciężko. Nawet gadu-gadu miało wtedy jeszcze niewielu a co dopiero mówić o opisach z wejścia. Jechałem na czuja. Już nie kropiło. Już całkiem normalnie padało. Rower zostawiam w Cronin’s Yard. Spodziewałem się chociaż ćwierć schroniska. Nici. Stodoła, garaż, buda i barierka. Wyszedł tylko pan w grubym golfie i powiedział, żeby nie iść bo duża woda, lecą kamienie i że w zeszłym miesiącu zabiła się Szwedka. Nie grzesząc mądrością, pana oczywiście nie posłuchałem. Nie po to darłem w deszczu 30 km pod górę i wiatr, żeby nie dołożyć do kolekcji dziewiątej natenczas góry do Korony Europy.
I tak poprzez trawy, przekwitłe wrzosowiska i bagna, po półgodzinie doszedłem do wody. Myślę, chłop walnięty? Jaka duża woda? Ledwo podeszwa mi się zanurzy. Spotykam Irlandczyków. Już do końca wycieczki z nimi idę. Martin, Noel i Darra ten strumyczek przeskakują zwinnie. Mike, starszy pan już coś wyczuł. On wie. Strumyk ten przekroczymy jeszcze dwa razy na wejściu i tyle samo z powrotem. Myk jest taki, że za kilkadziesiąt minut będziemy go przekraczać prawie po pas w lodowatej wodzie… I w deszczu. Teraz deszcz to już nie jest jakiś tam normalny irlandzki deszcz. To jest cholernie zimna, obfita,  zacinająca i wk…ąca wszystkich ulewa.  Na 5 minut przestało.  Pojawiła się góra. Jakaś tam. Matko, w końcu coś widzę.  Jeszcze sekunda a odechciało by mi się wszystkich gór raz na zawsze.  Ile razy w Tatrach miałem „mleko”? Nic. Zero widoczności. Ale w Tatry mogę jechać co tydzień, a tu? Dziś się troszkę zmieniło. Wtedy myślałem, że jeśli tego dnia na dach Irlandii nie wejdę, to nie wejdę już nigdy. Ale idziemy wszyscy dalej. Już ochoczo, bo się CARRAUNTOOHIL pojawił po prawej na parę minut!
Teraz trochę pionu przed nami. Devil’s Ladder. Zdjęć nie dało rady robić. Było tak ślisko, że oprócz rąk i nóg, to chyba się nawet zębami łapałem trawy, żeby się nie zsunąć z kamieniami. A ześlizgiwały się. Szybko i  daleko w dół. To tutaj się ześlizgnęła ta Szwedka, o której już napomknąłem. Po wejściu na drabinę można odetchnąć. Oddech łapiemy zerkając na Lough Gouragh i Lough Callee. Dzięki tej przecudownej pogodzie nie zauważyłem sporych przecież jezior przechodząc obok :) Do końca zostało już niewiele. Łagodnie. Płasko prawie. Deszcz nas umiłował na dziś. Ale jest już tak bliziutko, że mam ten deszcz w nosie.
I jesteśmy na szczycie!!! Nareszcie. GPS Martina wskazał 1041 m. n.p.m. Z trzydziestu sześciu zdjęć, jakie miałem w magazynku do aparatu, strzelam serią. Bo coś widać. A za chwilę już może nie być nawet i tego. Gdzieś w oddali podobno jest Atlantyk. Niby przebijają się zatoczki rozrywające Półwysep Iveragh. Ale czy to jest to? Czort wie. Beenkeragh widać dobrze. Jest na wyciągnięcie ręki. Ale nikt już nawet nie próbuje namawiać na jego zdobycie.
Strzelam jeszcze ślepakami na prawo i lewo. Na wszystkie możliwe boki. Żebym niczego co widać nie przeoczył, żeby absolutnie nic mi nie umknęło.... Robię sobie „very very wet focię” pod krzyżem umieszczonym na wierzchołku. Potem w kowbojskim kapeluszu Mike’a i myślę już o powrotnej drodze. Na niebie koszmar. W butach koszmar. I zaraz będzie w gaciach koszmar, bo Drabiną Diabła trzeba przejść jeszcze raz. I tym strumieniem jeszcze. Po pas, po łydki i na koniec - ku radości - tylko po podeszwy…
Nie mam skali. Nie umiem powiedzieć jak bardzo byliśmy przemoczeni. Powróciłem za dwa dni do Dublina, a za dzień do Armagh, gdzie wówczas mieszkałem. Buty schły jeszcze dwa kolejne dni. A gdy wyschły, to je wywaliłem, bo się pokurczyły, odkształciły i zaczęły się chyba rozkładać… Rower po zejściu z gór zostawiłem w Cronin’s Yard na noc. Poznani Irlandczycy przyjechali po niego samochodem dzień później… Galerię umieszczam głównie dla tych, którzy kolekcjonują szczyty do Korony Europy i wybierają się do Irlandii po kolejny łup.  Tysiącmetrowy pagórek, do którego podchodziłem ze zbyt małą pokorą, zlał mnie niczym wytrawny bokser. Gdy opuszczałem pasmo, przebijać się zaczęło słońce. A po Killarney chodziłem w klapkach i slipkach. Tyle suchego mi zostało…. Dziękuję za uwagę, do zobaczenia…

najbliższe galerie:

 
Irlandia - Carrauntoohil
1pix użytkownik herika odległość 0 km 1pix
IRLANDIA  . . . i wciąż nie mają końca
1pix użytkownik heidi odległość 5 km 1pix
The Ring of Kerry
1pix użytkownik czesteroo odległość 12 km 1pix
ÉIRE-moja wyspa II
1pix użytkownik irolek odległość 13 km 1pix
Killarney National Park- Irlandia
1pix użytkownik kobalto odległość 14 km 1pix
Killarney National Park
1pix użytkownik stinkfist odległość 16 km 1pix

komentarze do galerii (27):

 
bratek użytkownik bratek(wpisów:538) dodano 27.11.2015 21:25

Niezły opis :-)
Wzgórza, strumyki, pogoda-wypisz, wymaluj-Szkocja! :-)
Pozdrawiam!

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 22.04.2015 20:43

Wielkopolanka
1. Hm..... :))))))
2. Nie wiem czym jest owy standard. Mniemam, że Tobie on pasuje? :) Zdjęcia dodaję jakie mam. O dobrą jakość to się nawet nie otarły. A plotę jak leci. Co mi do głowy przyjdzie. Staram się tylko pisać prawdziwie...
3. To bardzo bardzo mi miło,że się podobało w Irlandii
Dzięki za odwiedziny i również pozdrawiam. Serdecznie oczywiście :)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1546) dodano 21.04.2015 09:38

Ciekawie się zdobywało z Tobą szczyt popijając kawunie! dużo pięknych widoków i do tego pikatny komentarz to już standart u Ciebie! bardzo bardzo podobało się!
pozdrawiam serdecznie:)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 20.04.2015 08:11

Doracz - z irlandzkich wynalazków to zdecydowanie bardziej od irlandzkich dziewczyn czy irlandzkiej pogody preferuję trzykrotnie destylowaną irlandzką whiskey. Nie wiedzieć czemu po niej też widzę przyzwoicie :)
Miło było Cię tu gościć.

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 20.04.2015 08:08

Andred - Super, że zajrzałeś i wyraziłeś swoją opinię. W górach zdecydowanie łatwiej o przygodę, niż na nadmorskiej plaży, fakt. Miałem z marszu walnąć galerię z wejścia na Slieve Donard (najwyższą w Irlandii Północnej) ale dałem sobie spokój, bo zdjęcia jeszcze gorsze od tych, a i przygody żadnej tam nie miałem...To o czym pisać? Żebym chociaż kaszel wtedy miał, to może by jakaś opowieść z tego wyszła. Albo gdyby mnie rododendrony w lesie pogryzły. A tu nic. To i galerii nie ma :))
Heeej

andred użytkownik andred(wpisów:4268) dodano 19.04.2015 21:06

:-)) Podobają mi się takie opowieści i przygody, choć wiem, że było mokro, zimno itd., to i tak wspominasz miło.
Jak się okazuję, wysokość bezwzględna wrażenia nie robi, ale to jest góra, a do gór trzeba mieć respekt....zawsze.
Ta galeria jest świetnym przykładem, że dobra jakość zdjęć nie jest najważniejsza, choć zawsze mile widziane ;-)
Pozdrawiam,
andred

doracz użytkownik doracz(wpisów:866) dodano 18.04.2015 00:12

Pogoda irlandzka ale i tak widać przyzwoicie. Komentarz doskonały. Pozdrawiam :-)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 17.04.2015 23:19

Na hejterów mam taką gdzieś usłyszaną maksymę: "...Mali ludzie biorą swój duży cień za miarę swej wielkości..."
Jak dla mnie to może mnie pół świata hejtować. Widocznie ja jestem im niezbędny do życia. O oni mi nie. Cudownie się w takiej filozofii brnie przez życie ...
PS. Radio sobie chociaż kupcie :)

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:3916) dodano 17.04.2015 22:11

Podrozninka,nie nie wyjechałem nigdzie,tylko jakoś tak brak czasu mi doskwiera a i brak weny straszny również jest :(
Do tego jak dorzucisz jeszcze paru hejterów,którzy próbują na siłę popsuć coś,co jest miłego na tym portalu,to po prostu mi się nie chce :(
Ale na szczęście jesteś Ty i Tobie podobni,zatem chandra niedługo minie,a i czasu może więcej się znajdzie ;)
A Łęczyca ? Bardzo proszę ! Wstyd,że tak rzadko tam przebywasz .
Pozdrowionka :)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 17.04.2015 22:05

Klavertjevier - Super. Tylko jak się będę miał stać portalowym błaznem jak Stańczyk, to daj mi znak wcześniej proszę, ok?
Pozdrowionka doszły. Przyjąłem. Odbijam. Hej

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 17.04.2015 22:01

Rozmusiaki - już myślałem, żeście gdzieś wyjechali, bo dawno Was nie było. O blogu myślałem ale dawno temu. Wyleczyłem się z tego pomysłu, bo po pierwsze: za mało podróżuję, po drugie - zdecydowanie wystarczają mi czytający i oglądający mnie tu, a po trzecie (chwilowo zapomniałem jakie było po trzecie, bo miałem telefon. Wyleciało mi z głowy. Jak sobie przypomnę, to odpowiem jakie było to trzecie). Dzięki z wizytę. I dzięki z Łęczycę ostatnią :)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 17.04.2015 21:49

Cześć Satan. Fajnie, że zerknąłeś. U mnie CARRAUNTOOHIL ma miejsce szczególne. Gdy lata przed wejściem ślęczałem nad mapą, jawił mi się jako wzgórek, na który wbiegnę, zbiegnę i nawet nie zauważę. Było inaczej. Ale tak to już bywa. Zobacz u Heriki jaka różnica. W widokach, w trudności, w czasie. Kochane są góry, ale szczerze mówiąc wolałbym mieć widoki ale mniej z wejścia pamiętać, niż zapamiętać wejście na zawsze, ale nie mieć widoków... Hej.

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2377) dodano 17.04.2015 21:28

- Ja niczego się nie boję!
Choćby deszcz... to dostoję!
Góry?... Ja ich całą pakę,
Przejdę, choćby na pokrakę!

Opowieść the best! Jak ja się cieszę, że jesteś wśród nas i zabawiasz nas swoimi historyjkami.
Pozdrowionka ślę.

rozmusiaki użytkownik rozmusiaki(wpisów:3916) dodano 17.04.2015 21:27

Masz Ty Chłopie ( i tu pewnie chciałbyś usłyszeć jaja ) bajer !!! ( No jaja pewnie też,ale ja już nie wnikam :DDD )
Nie sposób przejść obojętnie wśród Twoich galerii,nie myślałeś o tym,żeby zacząć pisać bloga ?
Z takim lekkim piórem jakie masz,powinieneś mieć multum czytających :))
Pozdrawiam Podrozninke !

satan użytkownik satan(wpisów:2747) dodano 17.04.2015 20:08

Honorny szczyt, myślę, ze włażenie na niego to fajna przygoda. Może kiedyś... ;-0


Pozdrawiam.

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 17.04.2015 19:44


Romana - z przeróżnych komentarzy pojawiających się pod moimi galeriami wnioskuję , czy nie jest wskazane abym się przeniósł na portal OPISOŚWIAT :))))
Magdalena - Najwyższych lotów jest Twoja dyplomacja. Uwielbiam ją :) ( zobacz jak wpływają Twoje galerie o ptakach. Podświadomie napisałem "najwyższych lotów"... )
Sona_dora - Owszem jestem Rafael, ale nie Nadal. Z odpowiednim zaserwowaniem mógłbym mieć kłopoty :) Z drabinką jest tak, że jakoś wyjątkowo mocno się tam trawa korzeni.
Gabi - Bez przesady. Mało brakowało, a już na początku drogi miałem się obrócić na pięcie i schować w przydrożnym pubie.
Tereza - Ja to bym nawet nazwał. że piękne widoki pogoda zasłoniła...

Dzięki Miłe Panie za odwiedziny, komentarze, oceny. Coś mało tu panów. Zaraz mogę wałkiem za to dostać :)))) Udanego wieczoru.

tereza użytkownik tereza(wpisów:3562) dodano 17.04.2015 18:38

Mimo,że pogoda nie dopisała,to i tak widoki piękne.Pozdrawiam:)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2234) dodano 17.04.2015 13:34

Kolejna fajna galeria na wesoło. Ninka, szukaj dalej, może znajdziesz jeszcze jakieś scany, mi one absolutnie nie przeszkadzają. Aha, dzielny z Ciebie Obieżyświat. Waleczny i gotowy na wszystko, tak trzymaj,
pozdr.

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2074) dodano 17.04.2015 11:02

Ta drabinka… w głowie mi się kręci, jak sobie po niej pomyślałam, a jeszcze jej nie widziałam. W strumyku, to musiałabym zanurkować :) dobrze wiedzieć takie rzeczy, żeby się odpowiednio przygotować, jakby co… Fajne wspominki, dramaturgia sytuacji trzyma w napięciu :) Ze zdjęciami to jest tak, że jak będziesz je trzymał w pakamerze, to rzeczywiście tylko mole będą miały z nich pożytek, ale… gdy je odpowiednio zaserwujesz to ożyją i nabiorą smaku, z pewnością nie tylko dla Ciebie :) Miłego dnia :)

romana użytkownik romana(wpisów:4935) dodano 17.04.2015 08:47

P.S.
Ja tam nie miałabym nic przeciwko temu, żebyś wrzucił jeszcze coś starożytnego. Jeśli przyprawisz to swoim tekstem to nie tylko przełknę, ale pewno nawet nie zauważę, że fotkom coś dolega :)))

romana użytkownik romana(wpisów:4935) dodano 17.04.2015 08:43

Piszesz, że fotki słabe, stare, skanowane... to pikuś, ponieważ Twój styl pisania rekompensuje wszystko. Uwielbiam czytać Twoje historyjki :)))
Super przygodę mieliście. Ja pewno też bym nie zrezygnowała z tej wyprawy wiedząc, że szanse na powrót tam są żadne. Ale że góry potrafią dać lekcje pokory to się zgadza. Też już to przerabiałam parę razy ;)
Pozdrawiam :)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3515) dodano 17.04.2015 08:20

No dobra, wierzę:-)
A galerie z podróżniczej starożytności spokojnie możesz wrzucać. Te fotki wcale nie są złe. Serio. A poza tym jak autor ubierze zdjęcia w ciekawą opowieść, to wcale nie przeszkadza, że ogląda się skany.
Miłego dzionka:-)

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:861) dodano 17.04.2015 08:04

Magdalena - Nic nie bujam, przysięgam. Może gdybym się wyprostował, to nie wyszłoby do pasa, ale kamienie w strumieniu były takie śliskie, że się szło przykurczonym z lekka. Poza tym ja mam 1.90 m, a taki Darra miał z 1.65. Jemu to pod gardło sięgała woda :))).
Lucy56 - wtedy nie było mi do śmiechu :)
Achernar-51 - Co racja to racja. Jakbym zwiedzał Londyn, to nie wyobrażam sobie gdybym nie miał w galerii zdjęcia we mgle... :)

Dzięki, że wpadliście. Obiecuję, że to pierwsza i ostatnia galeria z mojej podróżniczej starożytności. Głupi nie jestem, wiem, że zdjęcia jakościowo są mizerne, ale nie mogłem się opanować, bo chwilę przed własnym postanowieniem wpadła mi w oko galeria Heriki i chciałem dać małe porównanie. Góra technicznie jest śmiesznie łatwa, a zobaczcie jak bardzo zastane warunki potrafią zmienić ją w Himalaje. I za tą festyniarską ramkę przepraszam. To taki nekrolog, zamykający podróże sprzed ery cyfrowej fotografii. Idę do roboty. Miłej też Wam życzę, hej.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3515) dodano 17.04.2015 07:44

Eeeej, ale z tą wodą po pas to przesadziłeś?
Wiem, że trasa nie dla mnie:-( Drabiną Diabła może i podeszłabym, ale w życiu bym nią nie zeszła. Obejrzałam to osuwisko w galerii Heriki. Nawet przy bezdeszczowej pogodzie bałabym się iść po tych luźnych kamieniach.
Fajna galeria i bezprzecznie bardzo przydatna dla wszystkich mających w planie zdobycie najwyższego irlandzkiego szczytu.
29 oczywiście the best!
Pozdrawiam:-)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:4068) dodano 17.04.2015 00:44

Choć pogoda mglista i wilgotna, to jednak nadaje ona specyficzny klimat tym pięknym pejzażom. Pozdrawiam. :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2129) dodano 16.04.2015 23:24

Za całokształt 0. Mało brakowało a o 1 zapomniałabym:)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2129) dodano 16.04.2015 23:21

Podrozninka masz u mnie NOBELKA obieżyświatowego za wesołe pióro:)))A że takiego nie ma-nie szkodzi.Popłynęłam w strumieniu łez z Twojego szlaku.Tak się wczułam w wyprawę.Ok już się osuszyłam.Przyznasz,że z perspektywy czasu to się miło wspomina.Mam podobnych wspomnień bez liku z innych miejsc.Fajnie ,że taki "marnotrawny syn"powrócił na łono OB i z humorem wstawia kapitalne galerie. To nie konkurs fotograficzny a fotki są super.
Pozdrawiam wesoło:)))

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!