m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Przed wyjazdem widzieliśmy wiele zdjęć głazu wbitego między skałami zwanego Kjeragbolten i to był nasz główny cel podróży, do którego planowaliśmy dotrzeć po Preikestolen kierując się na miejscowość Bertolli.

http://media1.popsugar-assets.com/files/2014/05/14/346/n/1922441/19b01be1f76a1224_shutterstock_85060675.xxxlarge_2x/i/Kjeragbolten-Norway.jpg Jednak to, że pogoda się nie poprawiała to mało powiedziane, bo z metra na metr było coraz gorzej.. Okazało się, że mimo tego, iż na mapie z oznaczonym szlakiem turystycznym (chodzi o mapę z lotniskowego punktu informacyjnego), trasa jednak nie jest tak łatwa jak to nam się wydawało wcześniej..

Gdyby więcej było takich tras jak powyższa, to byłoby całkiem przyjemnie, bo na skałach łatwo omijać kałuże ;)

Ps. czerwona farba na drzewie to oznaczenie szlaku Przykład ścieżki/strumyku (bardziej strumyku), którymi trzeba się w znacznej części tego szlaku poruszać Na trasie jest sporo wodospadów, kilka większych od tego kilka mniejszych.

Akurat w dole tego wodospadu była kładka, więc nie było żadnych problemów z przejściem szlak zaprowadził nas na szczyty fiordów
Widoki, mimo paskudnej pogody robiły niesamowite wrażenie Jednak cały czas padał deszcz i mżawka na zmianę, więc większość dłuższego już czasu zastanawialiśmy się co zrobić w nocy, bo zamokło nam już dosłownie wszystko to co mieliśmy na sobie i większość tego co było w plecakach Nocleg w namiocie w takiej sytuacji  zupełnie nie mógł być już brany pod uwagę Kolega czytał przed wyjazdem o jakimś domku, w którym można by się zatrzymać i to za darmo Drugą opcją było maszerowanie z latarką przez całą noc, co mimo, iż byłoby głupim rozwiązaniem, to jednak lepszym niż nocleg w namiocie w naszej sytuacji Po dłuższym czasie w końcu trafiliśmy na jakikolwiek ślad cywilizacji i mieliśmy nadzieję,że to jest ten legendarny domek, jednak na podwórku stała tabliczka napisem teren prywatny po norwesku i angielsku, a sam domek był zamknięty na kilka kłódek
Spoglądamy więc na jeziorko i ruszamy dalej Po takich mokradłach chodziło się najgorzej Ten moment podobał mi się najbardziej z całej trasy, bo mieliśmy dylemat czy lepiej zamoczyć całe stopy do połowy łydki w najgorszym wypadku, czy zaryzykować skacząc z bagażem po kamieniach, z ryzykiem wywrotki Wybraliśmy drugą opcję i z dumą mogliśmy spojrzeć za siebie ;) Znowu podejście i znowu patrzymy na fiordy z większej wysokości Hengjande, wygląda jak syn Preikestolen chociaż jest znacznie mniej spopularyzowany
Kolejny strumyk do przejścia Jeszcze kilka godzin i zacznie się ściemniać, więc przystanków już nawet nie robiliśmy,a zdjęcia wychodziły niemal w biegu, więc tak na prawdę, to nie było z czego stworzyć solidniejszej galerii
Bez obaw- w tym miejscu też akurat była kładka Po 10-godzinach marszu od rana (licząc razem z wejściem na Preikestolen) trafiamy do schroniska, które polecił nam serdeczny Pan mieszkający w swoim domku przy trasie ok. 1,5h stąd.

Z tym schroniskiem wiąże się ciekawa historia..
Zgodnie z prawem powinniśmy zapłacić pełną kwotę noclegową, czyli ok 300 NOK (150 zł/os), a najciekawszy miałby być sposób zapłaty, ponieważ poza kartką informującą ile jest do zapłaty, pozostawiony był zeszyt z czymś w rodzaju księgi gości, do której każdy powinien się sumiennie wpisać i wrzucić należną kwotę do skrzynki - socjalizm ;p Jednak na terenie schroniska spotkaliśmy dwóch Panów,którzy wynajmowali prywatny domek i jak się później okazało właśnie zbierali się na coroczne spotkanie pracowników z jednej firmy z branży IT,którzy powiedzieli,żebyśmy w żadnym wypadku się nie wpisywali, bo widzieli kilka kilogramów wody na naszych ubraniach, dali nam kluczyk do swojej chatki z tzw. kozą, którą rozpaliliśmy ich drewnem dzięki czemu mogliśmy znacznie wysuszyć nasze ubrania Poza tym, dostaliśmy od Panów po piwku (niedobry sikacz, no ale co przecież nie wypada wybredzać ;p), więc w zamian za ich dobroć zaoferowaliśmy litr wódki Sobieski którą kupiliśmy w bezcłowym na lotnisku za 27 zł, która u nich w sklepie kosztowałaby ok 170/190 nok Zostaliśmy zaproszeni do wspólnego ogniska, po czym dostaliśmy konkretne informacje, o tym, że w tej części Norwegii nie pamiętają od 62' tak dużego opadu śniegu jak tej zimy, przez co nie byłoby możliwości dostać się na Kjerag bez specjalistycznego sprzętu (jeden z nich był 2 tyg temu i było 2 m śniegu, więc tak szybko by na pewno nie stopniał)
W zamian panowie zaproponowali,że mogą nas podrzucić do Stavenger, więc bez wahania przyjęliśmy tą propozycję ;) Do parkingu mieliśmy rano do przejścia ok 1,5 h drogi Kilka spojrzeń w tył na pożegnanie, bo nie wiem czy i kiedy będzie tu następny raz- jak na złość pogoda zrobiła się znacznie lepsza, jakby nie mogło tak być dzień wcześniej..
aj.. jak pech to pech Z owcami jest związana ich tradycja (ich nie jako ogólnie Norwegów, tylko tej grupki 12-osobowej),ponieważ spotykają się 2 razy do roku- na wiosnę i jesień- to szczycili się tym, że jesienią mają ShipHeads, słyszałem to od kilku z nich przy ognisku, ale cały czas myślałem, że to metafora jakaś albo nazwa święta, jednak okazało się, że po prostu co roku na jesiennych spotkaniach zabijają kilka owiec i degustują się w tym co wg nich jest w owcach najsmaczniejsze, czyli głowami.

Kolega Bert mówił też, że bardzo smakują mu i kilku kolegom owcze języki.. Kolega Bert zaprosił nas do auta i ku naszym niedowierzeniom mieliśmy okazję przejechać się Teslą napędzaną silnikiem elektrycznym
Jak widać po przejechaniu ledwie 15 km wgłąb lądu i wzniesieniu się zaledwie ok 200 m już pojawiły się zaśnieżone zbocza gór Takie widoki potwierdzały ich opowiadania o jednej z najbardziej śnieżnych zim w ostatnich latach W tym momencie siedząc w eleganckiej Tesli cieszyłem się,że nie musimy iść tą trasą pieszo bądź próbować łapać stopa Wsiadamy na prom (z informacji praktycznych, prom osobowy kosztuje na nasze 32 zł, natomiast ten na zdjęciu osobowo-samochodowy ok.25 zł) do Stavenger I ruszamy przez miasto w stronę lotniska, w międzyczasię szukając dobrej miejscówki na namiot i ognisko
Chciałem wejść na chwilę do kościoła podziękować za jednak udaną podróż, nie patrząc, czy to jest kościół wyznania protestanckiego, czy katolickiego- świątynia to świątynia.

Tego się nie spodziewałem, w schroniskach i wielu innych miejscach ludziom się po prostu ufa u nich w Norwegii i nikt nikogo nie traktuje z góry jako złodzieja, a po wejściu do Kościoła uchylonymi drzwiami, nie zdążyłem dojść do ławki, a tu nagle uruchomił się alarm.. Wróciłem do kolegi i poszliśmy dalej szukać miejsca do noclegu Kawałek za miastem znaleźliśmy las/park, w którym była taka sympatyczna szopka z kominkiem i grilem, więc nie mogliśmy zaprzepaścić takiej okazji Do kolacji zabrakło jeszcze ostatniego norweskiego piwa, więc poszliśmy na poszukiwania sklepu i o dziwo kierując się na wprost przez pole do zabudowań widocznych na zdjęciu nie znaleźliśmy Żadnego!! sklepu, nie mówiąc o tym, że większość, które mijaliśmy wcześniej w mieście  były w niedzielę zamknięte..
Spróbowaliśmy też na Shell'u, ale jak się okazało na stacjach mają zakaz sprzedaży alkoholu, a papierosy (nie palę, ale się zainteresowałem) były dostępne na stacji w zamkniętych półkach w cenach 4-5-krotnie większych niż w Polsce- tak to jest w państwie opiekuńczym gdzie dzieci rządzą rodzicami, którzy chowają ich bezstresowo', a wszyscy są pod czujną opieką państwa regulującą ilość lokali z alkoholem, ceny, itp.. Zdjęcie mało wyraźne, ale pierwszy raz leciałem samolotem i nie mogłem go wyrzucić ;)

najbliższe galerie:

 
Norwegia.  Preikestolen cz.  I
1pix użytkownik jurasek odległość 3 km 1pix
Norwegia.  Preikestolen cz.  II
1pix użytkownik jurasek odległość 3 km 1pix
Preikestolen
1pix użytkownik mirecque odległość 5 km 1pix
Norwegia -  Bergen  i  Preikestolen
1pix użytkownik stewal odległość 7 km 1pix
Norwegia - droga na Preikestolen
1pix użytkownik zielonadesign odległość 7 km 1pix
Lysefjorden cz. II- Preikestolen
1pix użytkownik oli odległość 8 km 1pix

komentarze do galerii (4):

 
anek11 użytkownik anek11(wpisów:2746) dodano 06.05.2015 07:49

Od końca zaczęłam oglądać bo od części trzeciej i tu też zostawię swój komentarz;) Bardzo ciekawie ukazujesz Norwegię i super opowiadasz, mimo braku ładnej pogody przeżyłeś super przygodę. Wybieram się tam w tym roku po raz pierwszy i mam nadzieję na równie niezapomniane wrażenia..myślę że nie tylko legendarna drożyzna utkwi mi w pamięci :) Pozdrawiam serdecznie

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1991) dodano 05.05.2015 14:20

bardzo ciekawe miejsce

ak użytkownik ak(wpisów:6277) dodano 04.05.2015 08:58

Wszystko ma swój urok co widać w tych trzech galeriach o zakątku Norwegii.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3075) dodano 04.05.2015 02:06

Obejrzałam wszystkie Twoje galerie i Wiesz co?Podoba mi się bardzo Twoja spontaniczność,radość,zaradność i ciekawość świata.I to ,że powoli spełniasz swoje marzenia a autostop to też wspaniała przygoda.Wiem,bo prawie całą Polskę kiedyś tak przejechałam.Ja sama jeszcze rok temu rozbijałam namiot i było klawo.Mimo niezbyt sprzyjającej aurze przynajmniej przeżyłeś wspaniałą przygodę i dotarłeś tam o czym ja jeszcze marzę:))) I na dodatek ciekawie opowiadasz.Pozdrawiam.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!