m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
[Na zdjęciu pan Festus we własnej osobie] Po kilkuset metrach parkujemy auto przed wioską. Wioseczka jak malowanie. O to chodziło. Niby naród nomadów a siedlisko wygląda na zastałe. Po chwili podchodzi do nas wódz. Stary jak przystoi na wodza i dostojny na swój sposób, w przeciwieństwie do takiego Festusa, z całym szacunkiem.
-Moro. Perivi? - wita się z nami, a Festusowi grozi toporkiem, który dzierży w prawicy na wszelki wypadek.  
- Co Ty tu robisz wałkoniu? - pyta. Znowuś białych mi przyprowadził? Do roboty byś się wziął, a nie tak łazisz i mi tu obcych zwozisz. A Wy co? Chcielibyśta se po wsi połazić i Himba pooglądać, co? A mąkę mata? No nie wiem, nie wiem - pogładził się po brodzie i podrapał patyczkiem, który nosił za uchem. 
- Tak panie wodzu. Byśmy se tak grzecznie połazili, zajrzeli tu i tam i kilka zdjęć pstryknęli, bośmy pół świata zjechali żeby was zobaczyć. Tacyście słynni.
- Hmm, no to se łaźta. Bałaganu mnie tylko nie naróbta. I kobiet nie psujta, hehehe - powiedział zarechotawszy głośno i poszedł nie wiedzieć gdzie, bo już go więcej nie zobaczyliśmy.
Festus poprowadził nas na spory pagórek, z którego rozciągał się rozległy widok na okolicę. Wioska leży w dole pomiędzy wzgórzami, a właściwie jest to kilka skupisk małych ogrodzonych osiedli połączonych ze sobą ścieżkami. Zajmują znaczną część doliny. Opowiada. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, więc pytam go: A Ty Festus skąd jesteś, podobno jesteś Himba? Prawda to? Bo w sumie nie wyglądasz. Obruszony, odpowiada trzykrotnie: tak jestem Himba, Ty mi nie wierzysz. Jestem z tego ludu. Himba people. Ty się mnie pytasz, a  ja Ci odpowiadam, że jestem Himba. Johnny Trzy Razy. Moja matka mieszka w tamtym osiedlu - pokazuje ręką na jedno z takich skupisk. Widzisz? Tu się wychowałem. Nie mam powodów, aby mu nie wierzyć. Ania to potwierdziła, potem w Walvis Bay. Tak się zdarza, że część młodzieży uczy się w szkole w Opuwo, a niektórzy już tu nie wracają. Albo egzystują gdzieś daleko i być może wspomagają starych rodziców w wiosce niedaleko Opuwo. Normalna kolej rzeczy, i nie ma się co dziwić, że wielu z nich chce korzystać z dóbr cywilizacji i poprawić swój byt, zasmakowawszy innego świata. Pewnie czas życia według starych tradycji też jest już policzony. Pozostanie tylko sztuczne show. Schodzimy w dół i obchodzimy dwa osiedla. Obserwują nas nieśmiało dzieci. Zza patyków ogrodzenia. Najpierw z rezerwą i zaciekawieniem,
po godzinie biegały wesoło, zaczepiały nas, przynosiły małe zwierzęta, pozowały do fotografii i kazały je sobie pokazywać. W każdym osiedlu stoi kilka domostw, jest spichlerzyk będący malutką chatką na palach i niewielkie zagrody ze zwierzętami gospodarskimi. Kozami, cielętami, owcami a nawet osiołkami. Dojrzałego bydła w wiosce nie widzieliśmy. Było na dalekich wypasach. W centrum wioski stoi grób przodka. Kult przodków jest obecny i bardzo ważny w wielu częściach Czarnej Afryki. Festus wspomniał, że w wiosce Himba istotnym punktem jest „okuruwo” - święty ogień, który zapewnia łączność z przodkami. Każda rodzina ma taki swój rodowy ogień, który jest stale podtrzymywany przez jednego z przedstawicieli rodu. Himba są monoteistyczni, wierzą w Boga zwanego „Mukuru”, a kult przodków klanu ma z tą wiarą istotny związek.  Co siedem dni  wybrańcy zbliżają się do ognia aby komunikować się z Mukuru. Ale nie rozmawiają z nim bezpośrednio, tylko przy udziale i za pośrednictwem przodków.  I nie tylko. Ponieważ Mukuru, żyjący w  odległej krainie bywa często zajęty, przodkowie działają jako przedstawiciele Mukuru - za niego i w jego imieniu w stosunku do swojej rodziny.  Trzeba szanować Mukuru, ale przodków tym bardziej, bo Mukuru tylko błogosławi, a przodkowie mogą i błogosławić i przeklinać.
Miejscowi budują swoje chaty z gałęzi drzew i liści palmy makalami. Powstałą w ten sposób konstrukcję umacniają spoiwem z odchodów krów i kóz. Dom wodza jest jedynym, którego drzwi skierowane są w kierunku okuruwo. Wszystkie pozostałe są odwrócone tyłem do niego. Chodzimy już dobre pół godziny po okolicy, a tu ludzi prawie nie widać. Tylko te dzieciaki i z rzadka jakaś kobieta krząta się wokół obejścia. Odwracamy się za siebie i widzimy, że z górnego osiedla zmierza ku nam pokaźny pochód. Kobiet i dzieci. Mężczyzn w tej grupie nie ma.
Jedynie mali chłopcy. Rozbrykane urwisy. Biegali i robili różne psoty swoim i nam. Przez cały nasz pobyt tutaj, z dorosłych mężczyzn spotkaliśmy tylko starego wodza (wodzem winien być najstarszy mężczyzna plemienia) i tego faceta na osiołku. Podjechał, pogapił się, spiął strzemiona i pognał gdzieś przed siebie. Festusa nie liczę. Mężczyzn w wiosce nie ma dlatego, bo mężczyźni pasą krowy i kozy. Przy tym zajęciu spędzają większą część swojego życia. Bydło bowiem, stanowi podstawę egzystencji ludzi Himba. I od wieków jest związane z ich tradycjami. Krowa jest na przykład walutą Himba.  Chcesz się żenić, płacisz trzy krowy teściom, a jak panna szpetna może i dwie wystarczą. Podobno nawet za popełnione zbrodnie można wykupić się nawiązką płatną w krowach. Zabójstwo: 6 sztuk. Tak mi powiedzieli. Mówią, że takie sprawy załatwiają sami i nigdy nie wzywają policji ani nie korzystają z żadnych państwowych sądów. Himba bez krów jest nikim, jak mówi przysłowie tego ludu. Faceci przemieszczają się o dziesiątki kilometrów od swojej osady aby zapewnić zwierzętom pastwiska nawadniane przez okresowe deszcze i napoić je w nielicznych wodopojach, które wysychają w porze suchej. Droga jest daleka, łatwiej im jest postawić nowe szałasy niż wracać na noc do wioski. A gdy źródła zaopatrzenia w wodę wyschną w całej okolicy, plemię zostawia cały majdan, wszystkie te nieruchomości i emigruje far away. Tam gdzie jest woda, bo woda to życie, a jej brak to cierpienie i śmierć. Pasanie bydła nie dotyczy rzecz jasna wodza, który z uwagi na pełniony przez siebie zaszczytny i odpowiedzialny urząd, siedzi we wsi i dba o ład porządek całej społeczności. Kiedy mężczyźni Himba, jak niegdyś nasi górale na redyk, wyruszą w poszukiwaniu żyznych pastwisk, kobiety karmią
i wychowują dzieci, garbują skóry, robią zapasy żywności, taszczą na głowie wodę z bardzo odległych ujęć. Pozostałe kobiety wyplatają kosze, przygotowują ozdoby dla siebie i na handel, rozcierają kamieniami kukurydzę, wiążą sobie nawzajem włosy, pracują na małych poletkach, zabawiają turystów. Role jasno przypisane. Każdy dzień zaczyna się od rytuału dojenia bydła i kóz. Podstawowym składnikiem w jadłospisie Himba jest bowiem mleko. Kobiety związują sznurem tylne nogi krów, po czym zaczynają doić mleko do drewnianych wiaderek. Po napełnieniu naczyń jedna z nich kieruje się ku wodzowi, który czerpie dłonią mleko i wypija je. Po chwili po kolei podchodzą następne i scena powtarza się. Przy następnych wódz ogranicza się już tylko do umoczenia palców i symbolicznego dotknięcia ich do ust. Dopiero po zakończeniu tego rytuału mleko może być spożyte przez mieszkańców osady. Ceremoniał taki powtarza się każdego dnia, a służy zachowaniu szacunku i jedności grupy. Dopiero po nim, mieszkańcy mogą zająć się swoimi innymi czynnościami.
Kiedy panie zeszły do nas z górnych osiedli porozsiadały się w grupkach wprost na wyschniętej ziemi. I siedziały tak dość mało produktywnie, a tylko niektóre z nich zajmowały się dziećmi. Młodsze dziewczęta były zdecydowanie bardziej aktywne i dłubały coś przy ozdobach. Używały do tego dość prymitywnych narzędzi: małych nożyków, naostrzonych patyków i kamieni. Nie ma utartych wzorów ani norm.  Każda kobieta kreuje i wytwarza swoje własne, wymyślne dekoracje. Przechadzaliśmy się tu i ówdzie i bez problemów mogliśmy przysiąść się do takiej grupki, a za pośrednictwem Festusa pogadać z nimi o czym chcieliśmy. Panie te wcale nie były wstydliwe, jak mogłoby się to komuś z pozoru wydać. Rozmowy były raczej bezwstydne. I to bynajmniej nie za naszą inicjatywą; to właśnie te panie je prowokowały wypytując o to i owo i budząc przy tym mój nieśmiały sprzeciw, no bo w końcu kto tu dla kogo winien stanowić turystyczną atrakcję, kurcze blade? Oczywiście, wrodzona pruderia nie pozwala mi przytoczyć treści tych rozmów, a jeżeli komuś wyobraźnia nasuwa pewne skojarzenia to proszę sobie uświadomić następujące fakty: Grzywna za ujawniony akt z cudzą Himba wynosi od 4-ch do 6-u krów. Prawie jak za morderstwo. A tylko cudze Himbanki w tej wsi były na swój sposób atrakcyjne. Poza tym Himba nie używają wody do mycia ciała. Brak wody zmusza ich do utrzymywania higieny w dość niekonwencjonalny sposób. Himba myją się ziemią, a intymne części ciała podkładają pod dym unoszący się z kadzideł. I znowu ktoś mógłby pomyśleć: a fee! A tu nic bardziej mylnego. Kobiety były blisko nas, dotykały nie wiedzieć czemu naszych głów i twarzy i wcale nie czuliśmy nieprzyjemnej woni. Wręcz przeciwnie, ich ciała dziwnie bo dziwnie (może od ziół), ale pachniały!
Znawcy etnografii tego plemienia, twierdzą, że Himba znani są z rozwiązłej obyczajowości seksualnej. Hmm…wszystko przez te wypasy. Mężowie całymi miesiącami pasą kozy i bydło, a ich żony w tym czasie siedzą same w wiosce. Czystość małżeńska nie stanowi tu większej wartości i nie jest wcale społecznie nagannym to, że mężatki mają licznych kochanków. Mało tego. Często takie rzeczy dzieją się za przyzwoleniem męża. Gospodarz, wracając po długiej nieobecności, przyprowadza do domu swojego krewnego albo przyjaciela i funduje mu obcowanie z jedną ze swoich żon. Dla mnie - ostra perwersja, ale u Himba to podobno norma. Inna sprawa, że poważny gospodarz ma kilka żon. Ma bydło to i ma kobitki. Zbywa mu, więc co tam, niech kumpel też ma coś z życia i poza tym będzie miał u mnie dług, jakby honorowy. Wszystko z umiarem, powiadają, byle zanadto się z tym nie obnosić i nie przegiąć. Z drugiej strony, żelazną zasadą plemienia jest to, że Himba nie zakładają rodzin z członkami innych grup etnicznych. Jak wszystko, ma to w odniesieniu do nich swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że Himba znajdują się jeszcze poza zasięgiem AIDS, a wiemy przecież, jak AIDS od lat dziesiątkuje ludność tego kontynentu. Minusem jest erozja genetyczna. Mam tu na myśli proces zmniejszania się puli genowej tej populacji, z jego wszelkimi negatywnymi na dłuższą metę biologicznymi następstwami. Zważmy bowiem, że Himba to lud niezbyt liczny. Cała społeczność to coś pomiędzy 20.000 a 50.000 głów. Wcześniej czy później albo wymieszają się albo wyginą. I tak byli już bliscy wyginięcia, na początku XX w., kiedy razem z kuzynami z plemienia Herero stali się ofiarą eksterminacyjnej polityki prowadzonej przez niemieckie wojska kolonialne pod dowództwem Lothara von Trothy. Albo później, w latach 80-tych, kiedy to długotrwała susza doprowadziła do redukcji stad bydła o 90%. Ale udało im się przetrwać. Są i śmieją się do nas. Przyjmuje się, że lud Himba pojawił się ok. 1870 r. Jest blisko spokrewniony z plemieniem Herero, jakże różnym od nich z wyglądu i zwyczajów. 150 lat temu, część pasterzy Herero była regularnie nękana przez lud Nama. Zmuszeni byli przeprawić się przez rzekę Kunene i szukać schronienia i pastwisk na terenach dzisiejszej Angoli. Od tamtej pory nazywano ich ovaHimba, co w wolnym tłumaczeniu znaczy lud żebraczy. W 1920 roku Himba powrócili na swoje dawne ziemie, ale przez te pół wieku zesłania ich drogi rozeszły się całkowicie z pozostałymi Herero, którzy w międzyczasie poddali się wpływom kolonizatorów niemieckich. Dzięki temu mamy okazję obserwować to co widzimy: jedno z ostatnich plemion tradycyjnej Afryki. Jak długo jeszcze? Nie wiadomo.

najbliższe galerie:

 
W kolorze ochry
1pix użytkownik doracz odległość 0 km 1pix
Himba portretowo
1pix użytkownik doracz odległość 1 km 1pix
NAMIBIA - spacer do wodospadów Epupa
1pix użytkownik ulka odległość 9 km 1pix
Across Kunene
1pix użytkownik doracz odległość 38 km 1pix
wśród szczęśliwych Himba
1pix użytkownik tomekzl odległość 75 km 1pix
Czekoladowi  ludzie Himba
1pix użytkownik martafryka odległość 107 km 1pix

komentarze do galerii (27):

 
anek11 użytkownik anek11(wpisów:2733) dodano 13.05.2015 21:23

Mam bardzo duże zaległości na Obieżyświacie i nie wiem kiedy uda mi się obejrzeć wszystkie galerie. Lecz do Twojej na perwno powrócę. Rewelacja. Wszystko tutaj gra zarówno obraz jak i słowo, jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:5756) dodano 11.05.2015 11:22

Bardzo zazdroszczę:))Super ciekawie ja podałeś, pozdrawiam:))

doracz użytkownik doracz(wpisów:1044) dodano 11.05.2015 08:23

Sona_dora, Nata, Surykatka, Zibid - dziękuję Wam serdecznie i pozdrawiam :)

zibid użytkownik zibid(wpisów:2270) dodano 10.05.2015 22:16

@doracz - świetna robota, z zaciekawieniem obejrzałem i przeczytałem. Jak dla mnie - galeria tygodnia.

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 10.05.2015 21:49

Dawaj galerię o biustach , faceci się ucieszą :D
Zdrówki-po :))

nata14 użytkownik nata14(wpisów:1093) dodano 10.05.2015 21:34

Świetna galeria. Ciekawie opowiedziana i pokazana . Czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam . :)

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2087) dodano 09.05.2015 22:09

Bardzo, bardzo...ciekawa opowieść i przygoda

doracz użytkownik doracz(wpisów:1044) dodano 09.05.2015 11:29

Disparze, faktycznie widzę, że końcówka dłuższego tekstu pod zdjęciem jest ucinana, ale zauważyłem, że jeżeli przy obrazie całości galerii najedzie się kursorem na dane zdjęcie, można go odczytać w całości. Pozdrowionka :)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1044) dodano 09.05.2015 11:21

Bardzo bardzo dziękuję Wam za odwiedziny i mile komentarze. Chciałbym (jak pozwoli czas) zrobić jeszcze jedną (ostatnią) galerię o ludziach Himba i opowiedzieć o kodach ich fryzur, biustach i rytuale otijzje. Andred, tak tak tam były dwuznaczności :-). Surykatko, czas naglił, więc nie zostaliśmy, ale myślę, że bez problemu można byłoby to załatwić. Pozdrawiam Was serdecznie :-)

wielkopolanka użytkownik wielkopolanka(wpisów:1850) dodano 09.05.2015 09:43

Ciekawa relacja z Twojego pobytu! zarówno zdjęcia jak i narracja obłędne! bardzo bardzo podobalo się!
pozdrawiam serdecznie:)

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 08.05.2015 20:46

Ciekawie i egzotycznie pod każdym względem.

tereza użytkownik tereza(wpisów:3855) dodano 08.05.2015 19:49

Bardzo ciekawa prezentacja.Pozdrawiam:)

anusia_osia użytkownik anusia_osia(wpisów:1188) dodano 08.05.2015 08:45

;-) ;-) ;-) w końcu to, na co czekałam.
Ukazałeś fragment swoich pisarskich umiejętności. Dalej twierdzę, że powinieneś publikować swoje podróże.
Podobała mi się bardzo. Zdjęcia bardzo interesujące, szczególnie kobiet Himba.
No cóż. Żałuję, że nie mogłam tam być
Pozdrawiam

martafryka użytkownik martafryka(wpisów:1619) dodano 08.05.2015 00:27

Darku, porywajaca opowiesc!
A cdn bedzie?

Slonko sle (((((*))))))

surykatka użytkownik surykatka(wpisów:7135) dodano 07.05.2015 22:27

Darek - człowieku ! Proszę ja Ciebie... masz talent :))) fajnie nawijasz, baaaardzo mi się podobuje ta relacja :)))
Nie zostaliście na noc? ;)))
pozdrówki :)

sniezka użytkownik sniezka(wpisów:3327) dodano 07.05.2015 21:09

Ale się super czytało! Oglądało też.

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:2837) dodano 07.05.2015 20:24

Jednym tchem przeczytalam i z zaciekawieniem obejrzalam😊.Kapitalnie zrelacjonowana wizyta.Pozdrawiam.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3649) dodano 07.05.2015 20:17

Żal mi było, gdy się skończyło:-( Tekst i fotki świetne!

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6038) dodano 07.05.2015 19:43

Nie wiem, czy lepiej się czytało, czy lepiej oglądało.
Chyba tego nie rozstrzygnę, a czego żałuję, to braku możliwości postawienia dwu "dziesiątek": po jednej w każdej kategorii.
Ach, Namibia...!
Serdecznie pozdrawiam!

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 07.05.2015 19:42

Tak się zaczytałem, że gdy galeria dobiegła końca, okazało się że zdjęć nie zobaczyłem... Z przyjemnością więc wróciłem do początku i już w parze obejrzałem tę superciekawą galerię od nowa :)
1. Bardzo podoba mi się kolor ciała tych pań.
2. Muszę swojej podpowiedzieć jak wracać z zakupów, żeby ręce od toreb nie bolały :))
3. Podziwiam takich ludzi za umiejętność radzenia sobie w tak trudnych warunkach. Ja bym w takim "Biskupinie" wytrzymał tylko tyle ile by bateria w laptopie działała...
Całkiem przyjemnie jest mi gościć w Twoich galeriach.:)
Szufla.

dispar użytkownik dispar(wpisów:5297) dodano 07.05.2015 19:26

No, no... dałeś Darku popis swoich literackich talentów.
Bardzo sympatycznie się czytało.
Parę razy Cię wena poniosła i nie wszystko się zmieściło.
Mocno podobąca galeria. Pozdrawiam serdecznie:)

andred użytkownik andred(wpisów:4757) dodano 07.05.2015 19:08

Super ciekawa galeria. Z tego można by dobrą książkę napisać.
Ciekawe co miał na myśli wódz mówiąc "I kobiet nie psujta.." ? Biorąc pod uwagę ich podejście do spraw seksu, to słowa te można interpretować dowolnie i wg własnego uznania ;-)
Pozdrawiam,
andred

pipol użytkownik pipol(wpisów:8872) dodano 07.05.2015 19:05

Dokładnie :)
Pan z foto 5 z D&G mnie zabił :D

satan użytkownik satan(wpisów:3095) dodano 07.05.2015 18:43

Bardzo ciekawy fotoreportaż. Kolor ciała, fryzury, a co za tym idzie, uroda Himbianek bardzo oryginalna.
Widzę, że wódz ma portfel od Dolce&Gabana...taki to pożyje! ;-)


Pozdrawiam.

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5186) dodano 07.05.2015 14:19

Ja też podzielam zdanie Harmony i Lukrecji - świetna, pełna egzotyki galeria. Pozdrawiam. :)

lukrecja użytkownik lukrecja(wpisów:53) dodano 07.05.2015 12:44

Podpisuję się pod każdym słowem Harmony.
Bardzo mi się podoba.

harmony użytkownik harmony(wpisów:2592) dodano 07.05.2015 12:20

Świetna relacja. Rzetelnie, ciekawie opisana i zilustrowana. Bardzo ładnie skomponowana prezentacja.
Pozdrawiam :)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!