m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Przestronne place i szerokie wielopasmowe  arterie - urzeczywistnienie projektu przebudowy miasta autorstwa Aleksandra Tamianiana. Już w czasach radzieckich. Idea jak u  Haussmanna w przypadku Paryża.
[na zdjęciu: Aleja Mesropa Masztoca z Instytutem Matenadaran - gigantycznym archiwum ormiańskich manuskryptów i pomnikiem Matki Armenii górującym nad całością]. 
Pomniki spotykamy na każdym kroku. Są ich tu dziesiątki [na zdjęciu: konny pomnik Vartana Mamigoniana].  Tak jak galerii malarstwa: narodowych, prywatnych i takich pod gołym niebem, gdzie miejscowi artyści wystawiają swoje prace. Wszędzie mijają nas zadbani ludzie.
Wracają z pracy albo zmierzają na wykłady. Chyba do Erywańskiego Uniwersytetu Państwowego, ale może się mylę. Albo snują opowieści stojąc na ulicy albo siedzą na ławkach, albo coś planują, albo grają w warcaby,
albo robią selfie. Wszędzie zielono: sporo parków, trawiastych połaci , drzewa wzdłuż alei, kwiaty. Z niezabudką na czele. Symbolem tragicznych wydarzeń sprzed stu lat. Niezabudka jest na bilboardach, słupach ogłoszeniowych, nalepkach na samochodach, wszędzie. Także na fortepianie przy ul. Tamaniana. Erewań to miasto fontann. Najfajniejsza jest chyba ta przy Galerii Narodowej, na  Placu Republiki. W wiosenne i letnie wieczory jest podświetlana i „tańczy” w rytm puszczanej z głośników muzyki.
Ale są też np. przed stacjami metra. Jak ta, przy stacji „Plac Republiki”, z widokiem na Bank Armenia, i Bibliotekę Centralną. Z tęczą. Budynek przy ul. Buzand na rogu z ul. Melik Adamyan z widoczną fontanną z serii trzech na skwerze za Placem Republiki, między ulicami Buzand i Aram. Mając plac za plecami i idąc cały czas przed siebie można dotrzeć do parku Vernisagge. W każdą niedzielę jest tu pchli targ. Dominują popierdółki dla turystów: ludowe laleczki, drewniane i tufowe haczkary, szaliki i T-shirty,
ale można też znaleźć coś osobliwego. Naprawdę. Nieco dalej prezentują całkiem przyzwoite współczesne malarstwo, szkoła erewańska, powiedziałbym. Było kilka takich dni, gdy po mieście włóczyliśmy się całymi godzinami.  Ulica po ulicy. Każdego dnia do ok. 16-ej było słonecznie, a temperatura przekraczała 27°C. Między 16-tą a 18-tą padał przelotny deszcz, a wieczorem wszystko pachniało i było przyjemnie. Marszrutek i autobusów używaliśmy tylko wtedy, kiedy chcieliśmy wyjechać poza miasto. Trolejbusem nie jechaliśmy wcale, a metrem jeden raz, tylko po to żeby się nim przejechać. Zresztą wszystko co nas tu interesowało leżało w granicach okręgu o średnicy tak może trzykilometrowej. Ten okrąg wyznaczały ulice Moskovian, Khanjian, Sarian i Aleja Lusavorich. Nie było sensu inaczej.
Już drugiego dnia odkryliśmy, że nie ma co taszczyć ze sobą butelek z napojami. W mieście co kilkaset metrów są ujęcia wody mineralnej.  Podchodzisz, czekasz na swoją kolej (na ogół stoją w kolejce 2, 3 osoby) i pijesz do woli z bijącego w górę cieku. Woda dobra w smaku i przede wszystkim zimna, w przeciwieństwie do tej z plastikowej butelki. Plac Republiki można uznać za serce Erywania. Powstał w latach 1924-1929 za sprawą Tamaniana i pierwotnie nosił nazwę Placu Lenina. Z lotu ptaka przypomina tradycyjny armeński dywan.
Otaczają go monumentalne gmachy, których większość została wykonana z różowego tufu wulkanicznego. Są budynki ministerstw, poczta główna i hotel Marriott Armenia. Na zdjęciu: budynek rządu Armenii po stronie północno-wschodniej Placu. Choć tego nie widać na pierwszy rzut oka, zegar na jego wieży ma średnicę 4 metrów, a jego wskazówki  mają 188 i 170 cm długości. Wzrost człowieka i to całkiem sporego w przypadku wskazówki minutowej. Po wschodniej stronie Placu Republiki stoi też budynek Państwowego Muzeum Historycznego i Narodowej Galerii Armenii (w jego wnętrzach mieszczą się obie te instytucje). W muzeum  można prześledzić historię Armenii na przestrzeni wieków i zobaczyć wiele interesujących eksponatów jak przedmioty z brązu z III-II tysiąclecia p.n.e., zbiory numizmatyczne, etnograficzne, haczkary i makiety zniszczonych monastyrów. W galerii zaś, zobaczymy stare malarstwo europejskie z pracami takich twórców jak Rubens, van Dyck, czy Rodin oraz dzieła współczesne. Innym dużym erywańskim placem jest Plac Wolności, usytuowany w północnej części centrum.  To tutaj odbywały się wiece i protesty po wyborach prezydenckich w 2008 r. (w wyniku akcji policji zginęło tu wówczas 10 osób), a obecnie w miejscu tym urządza się koncerty i festyny. Pewnego wieczoru trafiliśmy tu na obchody święta Europy (bo Ormianie tak zresztą jak  i Gruzini  są przekonani, że znajdują się w Europie). Był koncert muzyki elektronicznej, balony , fajerwerki i tłumy ludzi, przeważnie młodych. Centralną część placu zajmuje budynek opery o owalnej bryle, okazały i charakterystyczny gmach Erywania. Oczywiście zaprojektował go nie kto inny, tylko znany nam pan Aleksander Tamanian. Otwarcie opery nastąpiło w 1933r. Od tego czasu wystawiono tu ponad 200 tytułów oper, zarówno ormiańskich jak i  obcych kompozytorów, w tym utwory  słynnego Chaczaturiana, którego pomnik stoi przy wejściu; opera dorobiła się swojej całkiem niezłej grupy baletowej - Jezioro Łabędzie w jej wykonaniu należało do najlepszych w świecie a swoje piosenki śpiewał tu Charles Aznavour. W końcu też Ormianin. Z Erywaniem związanych było i jest sporo znanych muzyków. Oprócz wspomnianego Arama Chaczaturiana wymienić wypada kompozytora Aleksandra Harutiuniana, a z żyjących np. urodzonego tu Shavo Odadjiana -basistę jednej z moich ulubionych kapel -System of a Down, czy znane w tej części świata wokalistki pop: Sirusho i Emmy. Stolica posiada sporo świątyń. Najsłynniejszą i największą z nich jest katedra św. Grzegorza Oświeciciela, taki odpowiednik tbiliskiej Cminda Sameby. Ale najstarszą jest  Katoghike Astwacacin przy skrzyżowaniu alei Sayat Nova z ul. Abowiana. Przechodziliśmy obok niej prawie każdego dnia.
Średniowieczna Katoghike Astwacacin to ta mała bryła na tle nowego kompleksu kościoła Świętej Anny. O mały włos ten XIII kościółek w 1936 r. zburzyliby komuniści, którzy w tym miejscu planowali zbudować nowe osiedle mieszkaniowe. Powstrzymały ich na szczęście protesty miejscowej ludności i środowisk naukowych, a w szczególności archeologów. 
Katoghike jest stosunkowo małych rozmiarów (5,4 x 7,5 m) i z tego powodu służy dziś jedynie jako kaplica i dom modlitwy, Na większe obrzędy zapraszamy do sąsiedztwa. 
Armenia wiadomo: kraj chrześcijański od zarania dziejów. Wschodnia flanka chrześcijaństwa, przenikana przez przybyszy z innych kultur. W Erywaniu jest sporo gości głównie z sąsiedniego Iranu. Przyjeżdżają tu pogulać całymi grupami. Z jednym Irańczykiem przez pierwszą noc w Erywaniu dzieliliśmy nawet pokój, dopóki nie udało nam się znaleźć trójki do wyłącznego korzystania przez naszą ekipę.  Towarzystwo w miarę grzeczne ale dziwne. Wychodzi w miasto potem wraca i śpi. Budzi się nagle, wychodzi na 4 godziny, wraca i śpi. I tak non-stop. Wychodząc zapewne ostro gula po Erewaniu.

W centrum miasta, przy ulicy Masztoca 12 znajduje się jedyny meczet w Erywaniu. Nazywają go Błękitnym Meczetem i jest to meczet szyicki. Został zbudowany w 1765 przez perskiego gubernatora Hosejna Alego Chana jako miejsce piątkowego kazania. Istniała przy nim medresa (szkoła koraniczna).
Gdy Rosjanie przejęli Erywań w 1827, Błękitny Meczet był największym z ośmiu meczetów w mieście. W czasach ZSRR, , meczet zamknięto i urządzono w nim muzeum. Ponownie zaczął pełnić funkcje religijne po odzyskaniu przez Armenię niepodległości. Jest uważany za symbol dobrosąsiedzkich stosunków między Iranem a Armenią, a w latach 1996-1999 został odrestaurowany z funduszy irańskich. 

Meczet wieńczą dwudziestometrowa kopuła
i wyższy od niej bo wynoszący 24 metry minaret, które podobnie jak portal są ozdobione jasnoniebieską, wpadającą w odcień turkusowy mozaiką. Taki mały Iran. Przed budynkiem rozciąga się ogród, w którego centralnej części położona jest fontanna służąca wiernym do rytualnego obmywania się. Wokół ogrodu znajduje się kompleks budynków, a wśród nich biblioteka oraz wystawa irańskiej ceramiki. Moim zdaniem, najbardziej ciekawym (z różnym względów) miejscem w Erywaniu są  Kaskady. Ale to już zupełnie inna historia [mam nadzieję, że kiedyś uda mi się poświęcić im osobną galerię].

najbliższe galerie:

 
Erywań(ki), czyli z lekka seksistowskie spojrzenie na arme
1pix użytkownik doracz odległość 1 km 1pix
ERYWAŃ cz. 1
1pix użytkownik andrew430 odległość 2 km 1pix
cień Araratu
1pix użytkownik ika odległość 3 km 1pix
ARMENIA - Hawuc Tar & wawoz rzeki Azat.
1pix użytkownik irolek odległość 6 km 1pix
ARMENIA- Erywan i okolice.
1pix użytkownik irolek odległość 10 km 1pix
ARMENIA - Eczmiadzyn & Zwartnoc.
1pix użytkownik irolek odległość 19 km 1pix

komentarze do galerii (15):

 
doracz użytkownik doracz(wpisów:1213) dodano 12.08.2015 09:49

Patryku, kilikia była w różnych wersjach. Może to nie ta? Satan, postaram się :-); Teresa, Paweł, dzięki; Przemku-dzięki, w końcu też sprawdziłem. Baracudo, masz rację. Gruzja zdecydowanie więcej ma do zaoferowania. Michale, a więc planuj! Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie :-)

michal1988 użytkownik michal1988(wpisów:909) dodano 07.08.2015 18:49

Ladne te Ormianki :) Armenia i Gruzja to takze krag moich zainteresowan :) Fajnie, ze przyblizasz nam Armenie :) Podobalo sie :)

Pozdrawiam
Michal

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3571) dodano 07.08.2015 18:47

Hmmm mnie osobiście chyba bardziej spodobało się Tibilisi zapewne przez to, że nie jest takie nowoczesne jak Erywań (kobiety są nawet bardziej wylansowane:) ). Po powrocie z Gruzji byliśmy nią bardzo zajarani i chcieliśmy w tym roku udać się do Armenii, lecz przeglądając strony i szukając ciekawych miejsc lekko rozczarowałam się i stwierdziłam, że Gruzja ma więcej do zaoferowania. Po Twoich i Korduli galeriach okaże się czy się myliłam;) Z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony;)
Pozdrawiam:)

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6301) dodano 07.08.2015 13:45

"гулять" - podstawowe znaczenie "spacerować", ale tak jak tłumaczysz też OK i niewykluczone, że owa Masza, właśnie to miała na mysli...;). Jest też rzeczownik, "progułka".
A co do Erywania - niezła ta "woda": m. i. fot 31-34 i nie tylko, całkiem, całkiem...;)
Pozdrawiam!...:))

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7477) dodano 06.08.2015 21:38

No to cierpliwie czekam ..., tfu, znaczy się z niecierliwością:)))

tereza użytkownik tereza(wpisów:3887) dodano 06.08.2015 12:20

Bardzo ciekawa relacja,czekam na następne.Pozdrawiam:)

satan użytkownik satan(wpisów:3227) dodano 06.08.2015 12:01

Armenia warta odwiedzin. Ciekawa prezentacja, dawaj następne, tym bardziej, że możesz pisać "na świeżo" :-)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4831) dodano 05.08.2015 20:57

Spokojnie można w takim razie zaliczyć przejażdżkę wołgą do kategorii "podróże ekstremalne". A to piwo Kilikia ostatnio pojawiło się w dyskoncie na moim osiedlu. Odżałowałem sześć zeta za butelkę 0,5 l z myślą, że skoro nie miałem okazji jeszcze tam pojechać to chociaż piwa spróbuję. No, ale nie powaliło i oczywiście nie chodzi tu o reakcję na alkohol ;)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1213) dodano 05.08.2015 19:22

Nolu wiem, 2 lata temu, nie dotarłem. Przebąkiwali, że w tym roku może też będzie, ale nic z tego nie wyszło.
Bartek, Gruzja mimo wszystko ciekawsza chyba pod wieloma względami, ale mimo wszystko Armenia warta zobaczenia.
Kordulo, nie opłaca się. W wypożyczalniach mają auta tylko na benzynę, względnie ON. Aby dojechać do różnych interesujących miejsc miejsc musisz wziąć 4WD. Mniejszym nie da rady. Taniej i lepiej będzie wziąć auto z kierowcą - stare, mocne i nic Cię nie martwi (na gaz, 1/3 ceny, poza tym kierowca zna teren i pomocny jest w różnych sprawach). Spróbuję znaleźć Tobie nr tel. jednego młodego goscia z Sewan (gdzieś miałem zapisane, albo na kartce, albo na armeńskiej karcie SIM); zawiezie Cię do Górskiego Karabachu. Z nim startowaliśmy z Tatewu (przyjechał tam po nas) do Stepanekertu przez Goris. I nie wyrabiaj wizy w Errywaniu! Wjeżdżasz na teren Republiki Artsakh (Górskiego Karabachu), spisują dane z paszportu na granicy i 1go lub 2go dnia w Stepanakercie w 10 minut w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (3 pokoje w centrum "stolicy") załatwisz wizę. Republika nie rzuca na kolana, trochę jest wyludniona, ale swój klimat i tajemnice ma.
Pawle, to odrzuty. Wybrałem już 50 ujęć pięknych erywańskich gębulek na osobną galerię, którą jak czas pozwoli przygotuję i zadedykuję ją Tobie. To będzie takie nietypowe spojrzenie na armeńską stolicę.
Pozdrawiam Was serdecznie :-)

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:7477) dodano 05.08.2015 16:47

Najładniejsza ta z 7 po prawej stronie ..., I Vice Miss Erywania to 34, II Vice ta z 6 ..., taki Erywań to lubię:)))
Pozdrawiam:)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6138) dodano 05.08.2015 16:16

doraczu , o jak fajnie, że pokażesz nam Armenie. Za miesiąc będę w Armenii . Mam nadzieje, ze dowiem się duzo od Ciebie .To juz moje drugie podejscie, w zeszłym roku niestety musiałam zrezygnowac , bilety przepadły. Mam nadzieje, ze ten rok dla Armenii bedzie szczęśliwy. Niestety lece teraz przez Tbilisi, bo LOT odwołał te destynację. Poza tym bilety do Tbilisi sa w dobrej cenie. Piszesz, ze nie opłaca sie wynajmowac samochodu? Chcielismy własnie wynająć samochód. Wiem , ze Irolek korzystał z taksówek i miejscowych kierowców, ale nie był w Goris . Górski Karabach i okolice Goris mamy w planie. Czekam na kolejne odsłony Armenii:) Pozdrawiam

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 05.08.2015 15:13

U mnie też Armenia na celowniku już od dłuższego czasu, bo jak piszesz : blisko, tanio i łatwo, a mimo wszystko egzotycznie. Pozdrawiam

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6786) dodano 05.08.2015 15:01

Ciekawie:) Czekam na następne galerie:) Mam Armenię na liście krajów do odwiedzenia w najbliższej przyszłości:) A SOAD to też jeden z moich ulubionych zespołów, nawet byłam na koncercie w Łodzi:)
pozdrawiam:)

doracz użytkownik doracz(wpisów:1213) dodano 05.08.2015 14:52

Patryku, dziękuję za odwiedziny. Żółte autobusy nie są najgorsze. Gorsza jest 30-letnia wołga, w której śmierdzi gazem i w której szofer odpala papierosa nie skończywszy pierwszego :-) Pozdrawiam :-)

patryk80 użytkownik patryk80(wpisów:4831) dodano 05.08.2015 14:48

Muszę przyznać, że ciekawe miasto. W prezentacji ująłeś kilka obiektów interesującej urody ;)
Jazda tymi żółtymi autobusikami dostarcza zapewne wielu ciekawych wrażeń ;)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!