m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Góry Wysokiego Atlasu to brama do królewskiego miasta Marrakeszu. Wśród ogrodów, z których słynie miasto, szczególnie spodobał nam się Majorelle z domem projektanta mody Yves Saint-Laurenta. Znajdziemy tu prawdziwy kalejdoskop kolorów i tropikalnej przyrody. Obok palm, buganwillii czy hibiskusów rośnie tu 1800 gatunków bambusów. To prawdziwa oaza  w centrum tętniącego życiem miasta. Al-Kutubija należy do głównych meczetów zachodniego islamu, góruje nad mediną i był dla nas najważniejszym punktem orientacyjnym w Marrakeszu. Wzniesiony został w XII wieku na ruinach poprzedniego meczetu, który zburzono, bo ponoć był niewłaściwie usytuowany w stosunku do Mekki. Nazwa wywodzi się z arabskiego słowa kutub oznaczającego książki. W średniowieczu na placu wokół meczetu odbywały się targi książek. Według jednej z legend, kiedy w środku miasta wznoszono meczet Al-Kutubija, w kraju trwała straszliwa wojna i polało się tyle krwi, że wszystkie mury, domy i drogi w Marrakeszu przybrały czerwoną, nieraz rdzawą barwę. Misterne, arabskie ornamenty wskazują zawsze w Maroku na znaczenie miejsca. Potwierdziła to nasza wizyta w kompleksie bogato zdobionych mauzoleów z XVI wieku, gdzie znajdują się grobowce z dynastii Sadytów - założycieli stolicy w Marrakeszu. Średniowieczna medina, wpisana w 1985 roku na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO, to nieskończony labirynt zawiłych uliczek, pełnych bazarów i zabytków zamkniętych w obrębie różowych murów z suszonej na słońcu gliny. Natychmiast po zagłębieniu się w niej zgubiliśmy drogę.
Na północy mediny, wśród krętych uliczek, napotykamy mnóstwo sklepów i warsztatów. Najciekawsze są te rejony, które zachowały średniowieczny charakter, ściśle związany ze specjalizacją wytwórczą lub handlową. Każdy suk ma oddzielną nazwę, nigdzie nie widać jednak drogowskazów :) Ten szewc w medinie nie był zadowolony, że zrobiliśmy mu zdjęcie. Mimo, że szybkim krokiem oddaliśmy się, okrzyki jego niezadowolenia w języku arabskim wciąż towarzyszyły nam z daleka. Integralną częścią mediny jest sławny Plac Dżamaa-el Fna czyli Plac Cudów, na którym można napić się tradycyjnej herbaty, skosztować marokańskich potraw, spotkać m.in. zaklinaczy węży, treserów małp, znachorów czy tragarzy wody. Moim zdaniem, najlepiej zwiedza się go wieczorem, by poczuć jego niepowtarzalny klimat. Warto tu spróbować pysznych ślimaków z sosem czosnkowym. Śpiewne pokrzykiwanie restauratorów, orientalne smaki, spowijający wszystko dym z grilla nadają temu miejscu niepowtarzalny charakter. Będąc w Marrakeszu trudno nam było nie ulec urokom tradycyjnej, marokańskiej muzyki.
W Maroku, podobnie jak w innych państwach arabskich, wszystkie drogi prowadzą do Mekki. Nawet w pokoju hotelowym. Casablanka słynie z meczetu Hassana II. Widziany z morza z odległości dziesiątek mil jest największym na świecie meczetem poza Mekką i Medyną. Minaret liczy aż 175 metrów. Majestatyczna świątynia może pomieścić w swoim wnętrzu 20 tys., a na zewnątrz nawet 80 tys. wiernych. To jeden z trzech meczetów w tym kraju, otwartych dla zwiedzających - niemuzułmanów. Skorzystaliśmy z tej okazji. Duże wrażenie wywarło na nas idealne połączenie tradycyjnej, arabskiej architektury z nowoczesnością. Będąc w Casablance nie można nie zajrzeć do Rick’s Café. To miejsce odtwarza klimat baru o tej samej nazwie ze słynnego filmu „Casablanca” - z udziałem Humpreya Bogarta i Ingrid Bergman - który przeszedł do klasyki światowej kinematografii. Symbolem Rabatu jest 44-metrowa wieża Hassana zbudowana w XII wieku. Pomysłodawca tego meczetu, władca Al-Mansura chciał ponoć, aby na placu przed nim modliła się cała jego armia.
Ruiny meczetu, wieża Hassana i Mauzoleum, które mieści grób poprzedniego króla, tworzą kompleks zabytkowy, będący jedną z największych atrakcji turystycznych stolicy Maroka. Urzekła nas również Kazba al-Udaja, dawna forteca, której mieszkańcy przez wieki trudnili się korsarstwem. Wewnątrz fortecy zauroczył nas błękitny kolor domów z detalami takimi jak ta kołatka. Za murami stołecznej mediny panował normalny ruch samochodów załadowanych po brzegi towarami. Kamienne pozostałości rzymskiego bastionu Volubilis w okolicach Meknes na północy Maroka pamiętają jeszcze czasy imperatora Kaliguli. Znajdują się na Światowej Liście Dziedzictwa UNESCO. Nas zachwyciły w tym miejscu m.in. dobrze zachowane liczne mozaiki z czasów rzymskich.
Królewskie miasto Meknes zostało także wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jego historia związana jest z sułtanem Mulajem Ismailem. Wszystko, co budował miało być wielkie i niepowtarzalne. Nawet stajnie dla ponad 12 tysięcy koni. Marokański przewodnik przed Mauzoleum Mulaja Ismaila próbował napisać nasze imiona po arabsku. Kadr z życia codziennego w medinie w Meknes. Królewskie miasto Fez należy do ostatnich ostoi średniowiecznej cywilizacji na świecie. Słynie z mediny, tysiąca meczetów, pałaców i religijnych szkół medres. Było jego pierwszą stolicą już w IX wieku. Kto nie był w Fezie ten nie poczuł magii Maroka. Do starej mediny Fes el-Bali można dostać się przez kilka bram nazywanych babami. Najbardziej okazała z nich jest Bab Bu Dżelud. Choć zbudowana dopiero na początku XX wieku zachwyca kolorami. Niebieski i złoty na zewnątrz reprezentują symbole miasta, zielony i złoty wewnątrz barwy islamu. Medina w Fezie jest największą na świecie i znajduje się od 1981 roku na Światowej Liście Dziedzictwa UNESCO. Przekraczając jej bramy natychmiast przenosimy się do innego świata. To swoisty arabski mikrokosmos z labiryntem 9 tysięcy wąskich, krętych uliczek, na których można spotkać rozkrzyczanych Arabów popędzających objuczone osły i muły.
Każda część mediny pełni od wieków własną funkcję. Są tu kwartały warsztatów rzemieślników specjalizujących się w tkactwie, garncarstwie, ceramice, złotnictwie i obróbce innych metali oraz drewna. Znaczna jej część zajmuje dzielnica handlowa, tak duża, że można się w niej pogubić. Najbardziej znanym i ulubionym przez fotografów miejscem w medinie jest garbarnia Chourassa. Miejsce to niewiele zmieniło się od czasów średniowiecza. Z dachu garbarni roztacza się widok na kamienne kadzie, w których mężczyźni farbują skóry. Woń świeżych skór zanurzonych w  … moczu w celu ich ujędrnienia jest bardzo nieprzyjemna. Nawet liście mięty podawane turystom na wejściu i trzymane pod nosem niewiele pomagają. Zafascynowało nas zaplecze tego sklepu. Z daleka wyglądało jak skład węgla. Z bliska okazało się magazynem czarnych oliwek, z których słynie Maroko. Wędrówka po suku w Fezie przypomina spacer w labiryncie czasu. Im bardziej się zagłębiamy, tym odkrywamy więcej cudów jak te przepiękne lampy wytwarzane w cichych podwórkach z dala od hałaśliwych bazarów. W medinie nie mogło zabraknąć muzyków Gnawa. Ich mianem określa się także ludzi, którzy praktykują rytuały uzdrawiania oparte na przedislamskich afrykańskich obrzędach. Ceremonie Gnawa wykorzystują muzykę i taniec do przywołania duchów świętych przodków, które mogą odpędzić zło, wyleczyć choroby o podłożu psychicznym czy zatrucie jadem skorpiona. Tadżin to nazwa jednocześnie naczynia i potrawy. Dania przygotowane w nim są bardzo zdrowe, ponieważ do ich przyrządzenia nie używa się tłuszczu. Parująca woda, dzięki pokrywce w kształcie komina, skrapla się z powrotem do podstawki, zaś pieczenie dania jest bardzo powolne.
Tadżin jest marokańską potrawą, którą przyrządza się z wolno duszonego mięsa z dodatkiem warzyw lub owoców. Najczęściej do jej przygotowania wykorzystuje się baraninę lub kurczaka. Z reguły do mięsa dodaje się wszystko, co jest na chwilę obecną dostępne. Mogą to być warzywa np. marchew, cebula, pomidory lub owoce. Kombinacji na przygotowanie potrawy jest naprawdę sporo. Ten tadżin zjedliśmy w pałacu, w którym w 1912 r. podpisano Traktat Feski ustanawiający francuski protektorat w Maroku. Największy w Maroku Wodospad Ozud liczy 110 metrów wysokości. Jego kaskady spadają na kilka tarasów. Czerwone skały i zielona roślinność stanowią kontrastowe tło dla wody, rozbryzgującej się na miliony kropli. Podczas zwiedzania punktu, z którego roztacza się widok na wodospad, towarzyszyła nam rodzina małp, która żyje w pobliskiej jaskini. Zwiedzanie wodospadu pozwoliło choć na chwilę uciec od cywilizacji. Niczym nie zmącona przyroda żyje tu własnym życiem. Pierwsze kroki w Essaouirze skierowaliśmy ku malowniczemu portowi rybackiemu. Zachwycił nas nie tylko kolorami, ale i bogactwem ryb i owoców morza złowionych przez tutejszych rybaków. Obecny wygląd miasto zawdzięcza sułtanowi Sidi Mohammedowi, który zlecił uwięzionemu francuskiemu architektowi zaprojektowanie uliczek i placów. Stąd wąskie uliczki poprzecinane są pod kątem prostym, co w arabskich medinach jest niespotykane. Medina w Essaouirze jest objęta patronatem UNESCO.
Nawet brama w medinie potrafiła zachwycić nas swoimi żywymi kolorami. Maroko kojarzy się z przyprawami. Na targach dominują przyprawy ułożone przez sprzedawców w barwne stożki i piramidy. Znajdziemy tutaj m.in. kurkumę, kolendrę, paprykę czy anyżek, dodawane do większości marokańskich przypraw. Chwila wytchnienia. Dodatkiem do tradycyjnego ubioru - dżelaby są ręcznie wykonane buty z delikatnej skóry tzw. baboosh. Nam Europejczykom kojarzą się bardziej z domowymi pantoflami niż wyjściowym obuwiem. Najczęściej ich czubki są spiczaste i nie ważne jak je założymy, prawy na lewą czy lewy na prawą nogę to i tak będą pasowały :) Na uliczkach mediny spotkaliśmy różnych ludzi w tradycyjnych ubiorach, sfotografowanie ich nie było łatwe. Essaouira w XIX wieku była jedynym marokańskim portem na południe od Tangeru, do którego mogły zawijać w celach handlowych europejskie statki. W okolicy osiedlili się wówczas brytyjscy kupcy i Żydzi, także Portugalczycy, Berberowie, Arabowie, Francuzi i Gnawa - ciemnoskórzy potomkowie niewolników sprowadzonych przez Portugalczyków do pracy na plantacjach trzciny cukrowej. Do dziś miasto słynie z etnicznej różnorodności. Najpopularniejszym obiektem przyciągającym turystów są masywne fortyfikacje miejskie wzdłuż Oceanu Atlantyckiego. Wciąż tętnią one życiem lokalnej społeczności.
W pobliżu Agadiru podziwialiśmy zachód słońca nad oceanem. Nad Agadirem góruje kazba, z której rozciąga się widok na plaże, hotele i port. Nocą na zboczu wzniesienia widoczny jest wielki napis: Allah, Ojczyzna, Król. To kwintesencja tego, co jest ważne dla Marokańczyków.

najbliższe galerie:

 
Toubkal
1pix użytkownik agna odległość 17 km 1pix
Wąwóz Dades
1pix użytkownik agna odległość 22 km 1pix
Maroko,  wrzesień 2015r - cz. III
1pix użytkownik satan odległość 43 km 1pix
Maroko - Cascades d'Ouzoud
1pix użytkownik nola76 odległość 43 km 1pix
Cascades d’Ouzoud
1pix użytkownik baracuda77 odległość 43 km 1pix
MARRAKESZ 7 - Wodospady Ouzoud (Cascades d'Ouzoud)
1pix użytkownik afrodyta odległość 43 km 1pix

komentarze do galerii (10):

 
kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6080) dodano 13.10.2015 10:19

Kwintesencja Maroka:)
PO takiej prezentacji z całą pewnością pojechałabym do Maroka:))
Duzo dobrych kadrów, polubiłam 45:))

klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2700) dodano 18.09.2015 17:23

Czarodziejka z Ciebie dobra, wybrałaś wszystko co najlepsze.
Bardzo sie podobało.
Pozdrawiam.

migawka użytkownik migawka(wpisów:306) dodano 08.09.2015 21:55

Dziękuję za odwiedziny i motywujące komentarze :)
Rzeczywiście Maroko urzeka i zaskakuje barwami, smakami i architekturą.

Baracudo, dziękuję za miłe słowa, które są zachętą...

Gabi, masz rację, chociaż najtrudniejsza zawsze jest selekcja… wybrać zdjęcia z całego wyjazdu, takie które charakteryzują dane miejsce… nie jest proste. Natomiast opisy utrwalają wspomnienia i przeżycia.

Michal, fotografia kulinarna … pobudza apetyt ;)

Lucy, dziękuję :) Małpki chętnie pozowały do zdjęć ;)

Achernar, objazdówka była bardzo urozmaicona … ale jeszcze trochę miejsc w Maroku pozostało do odwiedzenia :)

Nola, robienie zdjęć Marokańczykom nie należy do łatwych, również spotkałam się z różnymi reakcjami, ale jak sama widzisz nie wszyscy się bronili przed aparatem, nieraz wystarczył uśmiech :)))

Charlie, przed wyjazdem myślałam podobnie…, a nawet pamiętam, że niektóre informacje mnie zniechęcały, ale na miejscu zweryfikowałam swoje wyobrażenia i nie ukrywam…, że tam wrócę ;)

Pozdrawiam wszystkich,
Migawka

charlie użytkownik charlie(wpisów:2354) dodano 08.09.2015 09:33

Zauroczyłaś mnie tą galerią. Nie doceniałam Maroka. Dzięki Twojej galerii widzę, że Maroko to nie tylko pustkowia i góry.
To też smaki, zapachy, kolory i widoki :-)
Pozdr.

nola76 użytkownik nola76(wpisów:6766) dodano 08.09.2015 09:20

Bardzo fajna objazdowa galeria:) Ja miałam 2 niemiłe incydenty przy próbie zrobienia zdjęcia w Maroku, więc później juz sobie odpuscilam i nie robilam zadnych zdjec mieszkańcom. Byłam we wszystkich tych miejscach oprócz Agadiru, ale jakoś nie był po drodze;) Ale moze jeszcze kiedys tam wroce;)
pozdrawiam:)

achernar-51 użytkownik achernar-51(wpisów:5537) dodano 07.09.2015 23:48

Widzę, że mieliście piękną objazdówkę, W zasadzie odwiedziliście najciekawsze miejsca w Maroku. Pozdrawiam. :)

lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3059) dodano 07.09.2015 23:13

Kapitalna przekrojowa galeria.Malpia rodzinka swietnie uchwycona.Pozdrawiam.

michal1988 użytkownik michal1988(wpisów:909) dodano 07.09.2015 22:51

Swietna galeria, bardzo przyjemnie sie ogladalo :) 28 moje ulubione :) I mam ochote teraz na tagine ;)

Pozdr
Michal

gabi użytkownik gabi(wpisów:2670) dodano 07.09.2015 22:09

Piękne zdjęcia, świetna selekcja materiału, staranny opis. Super.
Jak dla mnie najbardziej klimatyczne zdjęcie to 25.
pozdr.

baracuda77 użytkownik baracuda77(wpisów:3570) dodano 07.09.2015 21:32

Super migawki z Maroka, do tego tyle smakowitości i kolorów:D Czarująca galeria;)
Pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!