m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Miejsce do którego zmierzamy nie znajduje się w samym Salzburgu, lecz jakieś 6 km poza miastem. Jedziemy do Hellbrunn, miejsca znanego jako ogród wodnych pułapek :-) Hellbrunn to kompleks palacowo-parkowy. Co prawda pod pałacem jest kilka dużych płatnych parkingów, ale my zostawiamy samochód przy głównej ulicy, na bezpańskiej zatoczce, jakieś 400 m od pałacu. Wejścia do ogrodów Hellbrunn odbywają się zawsze w grupach o określonej godzinie, z przewodnikiem. Jako że mamy jeszcze troszkę czasu, zapuszczamy się do parku przylegającego do kompleksu. Park jest obecnie pozamiejskim fantastycznym miejscem wypoczynku salzburzan. Ok, wchodzimy przez bramę i... oczom naszym przedstawia się znajoma budowla. Znajoma dla mnie gdyż reszta rodziny z tematem nie zaznajomiona :-) A czy komuś z Was ten pawilon kojarzy się z czymś konkretnym ? Jeśli nie, rozwiązanie zagadki na następnym zdjęciu. Tabliczka informacyjna. I wszystko jasne :-) Pawilon jest zamknięty i podziwiać trzeba go jedynie z zewnątrz. W zasadzie nic dziwnego - turyści by go zadeptali próbując skakać po ławeczkach i próbując ogdrywać sceny z filmu :-) Oryginalne ławeczki chyba nie przetrwały próby czasu. Te które widać w filmie, są inne. No dobrze. Czas goni. Idziemy do wejścia na teren zameczku.
Pałac i ogrody Hellbrunn powstały w latach 1612-15 na polecenie salzburskiego arcybiskupa Marcus'a Sitticus'a von Hohenems. To ten sam który zamknął w Twierdzy Salzburskiej swojego kuzyna Wolf'a Dietrich von Raitenau. Wspominałam o nim w galerii poświęconej właśnie Twierdzy.
Marcus Sitticus von Hohenems - arcybiskup, bratanek papieża Piusa IV, ojciec dzieciom, żartowniś. Jego kariera, podobnie jak on sam, była niezwykła. Dość długo przebywał we Włoszech. Tam zakochał się w renesansie. W 1610 roku został diakonem, a dwa lata później - arcybiskupem Salzburga. Po powrocie do Salzburga postanowił wznieść dla siebie pałac i ogrody. Na miejsce budowy wybrał tryskające dziesiątkami krystalicznie czystych źródeł podnóże Góry Hellbruńskiej. Budowa pałacu trwała zaledwie piętnaście miesięcy. Ogrody kształtowane były przez następnych sześć lat. Finalnie powstał majątek pełen dziwacznych zakątków, ukrytych fontann, dzieł wodnych, których przeznaczeniem było jedynie zadziwianie gości i upiększenie krajobrazu. Pałac Hellbrunn od czasu swojego powstania nie przechodził żadnych gruntownych zmian ani nie był przebudowywany. W zwiazku z tym, po dziś dzień stanowi prawdziwą perłę architektury, najwspanialszy renesansowy pałac letni na północ od Alp. Czekamy na wejsśie. W międzyczasie możemy zapoznać się pokrótce z tym, co nas tu czeka. Wielce wymowny znak ostrzegawczy :-)
Przy wejściu witają nas mitologiczne postacie wystające z sadzawek. Z wody wystają głowy trytonów i innych morskich stworów, które różnymi otworami wypluwają wodę. Patrzymy za siebie zerkając na zameczek.
I idziemy dalej. Mijamy mnóstwo ładnych i romantycznych miejscówek, jak przykładowo te widoczne na zdjeciu ławeczki :-) Wolnym krokiem, powoli kontemplując piękno miejsca w którym się znajdujemy, zmierzamy w stronę jednej z ważniejszych - jeśli nie najważniejszej -  atrakcji Hellbrunn. Czeka na nas tam niedaleko :-) A obok nas co chwila przeplywają takie okazy :-) Dochodzimy do Rzymskiego Teatru. To w tym miejscu znajduje się bardzo ciekawa instalacja wykonana na polecenie arcybiskupa-żartownisia.
Sadowimy się na kamienych stopniach, podziwiając detale. Mnie najbardziej urzekła kwiatowa mozaika wykonana z jasnych i ciemnych kamyczków.
Precyzja w doborze kamyczków naprawdę zdumiewa :-) Zatem - siedzimy na stopniach i podziwiamy ową instalację czyli... kamienny stół z siedziskami. Ot... nic zdawało by się niezwykłego. Jako że jesteśmy z przewodnikiem, po chwili prosi on kilku ochotników by siedli na siedziskach. I...  NIESPODZIANKA :-) Przy tym stole, cztery stulecia temy siadywał arcybiskup i jego goście. Gdy gospodarz uruchamiał urządzenie, goście niczego się nie spodziewający, zostawali spryskani wodą. A ponieważ arcybiskup siadał zawsze u szczytu stołu, na miejscu, które jako jedyne nie było podłączone do instalacji wodnej, miał niezły ubaw obserwując innych ;-) Widzicie otwór w stole ? Ponoć służył on do chłodzenia butelek z winem. Ponieważ na przyjęciach u arcybiskupa panowała etykieta niczym na dworze książęcym, nikomu nie wolno było wstać od stołu dopóki pierwszy nie wstał arcybiskup. Wyobraźcie sobie teraz co musiało się tam dziać, gdy na siedziskach umościły się już damy w tych swoich obszernych kiecach z nieprzebraną ilością halek, kiedy to nagle, na polecenie arcybiskupa, jakiś pomocnik ukryty za węgłem przekręcił dźwignię :-)
Niestety arcybiskup niezbyt długo cieszył się pałacem i swoimi wodnymi pułapkami. Zmarł w 1619 roku, cztery lata po zakończeniu budowy kompleksu. Delikatnie przemykamy umykając wodzie, skrywając aparaty pod torebkami i lekkimi okryciami. W Hellbrunn naprawdę trzeba uważać na aparaty i to nie żart. Tutaj nigdy nie wiadomo z której strony i w którym momencie coś tryśnie...
Po chwili dochodzimy pod pałac podziwiając... kolejną sadzawkę i kolejną fontannę. Ale ponieważ przewodnik zaprasza do środka, to idziemy. Niech Was nie zwiedzie ten widok. To nie jakieś tam zwykle poroże, a skrytka kolejnej wodnej pułapki o dośś szerokim zasięgu :-) Lepiej omijać szerokim łukiem jeśli nie macie ochoty na zimny prysznic.  Jesteśmy już w środku. Oglądamy, podziwiamy, fotografujemy. Ale ostroznie ! Tu też czają się wodne pułapki :-) Czasem coś tryśnie ze ścian. Czasem spod muszli. Tu też są ukryte dysze. Na zdjęciu wypatrzeć się ich nie da. Ale one tam są :-) Jeśli z tego pomieszczenia uda się Wam wyjść w stanie suchym, to uważajciie bo...
... prysznik może spotkać Was również przy wyjściu :-) I na ten własnie prysznic natkneły się akurat moje dzieciaki. Och, z jakim piskiem uciekali... A ile przy tym radochy mieli :-) A tymczasem dreptamy dalej mijając po drodze kolejne wodne atrakcje. Patrzymy na te wszystkie cuda dziś - w XXI wieku. Niby nic dziwnego. Ale zupełnie inaczej zaczyna to wyglądać jeśli uświadomimy sobie, że wszystkie te pułapki obmyślono i zainstalowano na początku wieku XVII !!! System doprowadzania wody do niektórych miejsc który działa do dziś - to naprawdę zdumiewa. Idziemy główną alejką. W pewnym momencie dochodzimy do kolejnej atrakcji - manierystycznego teatrzyku z 1750 roku. Teatrzyk powstał 120 lat po śmierci pomysłowego arcybiskupa-żartownisia. W teatrzyku znajduje się prawie dwieście rzeźbionych figurek, z których 141 się porusza. Ale teatrzyk to nie tylko ruchome figurki. To również melodia w takt której figurki się poruszają. A jakim cudem się poruszają ? Prądu tam nie ma. Ano... jak wszystko w tym miejscu, tak i teatrzyk napędzany jest wodą. Przewodnik uruchamia ukrytą w zaroślach dźwignię i wszystko gra i tańczy :-)
Figurki przedstawiają różne warstwy społeczne - od arystokracji po rzemieślników, kupców, a nawet tańczącego niedźwiedzia. Pod teatrzykiem też czeka na zwiedzajacych wodna pułapka... ;-) Powiem tylko tyle, że dysze ukryte są w żwirkowej alejce i napawdę ich nie widać :-)
Kolejne ozdoby...
Kolejne kamienne mozaiki...
Idąc dalej główną alejką dochodzimy do domku w którym skrywa się niezwykła fontanna. Fotki nie udało mi się zrobić z dwóch powodów - 1. zbyt ciemno, 2. jak się wszyscy zwiedzający wcisnęli do domku aby popatrzeć, było ciasno jak w puszce sardynek. To fontanna widoczna jest tutaj po prawej stronie. Gdy jest wyłączona, wygląda niepozornie. Ale... po uruchomieniu, za sprawą strumienia wody daszek zaczyna się unosić. Przewodnik steruje dźwignią aby strumien tryskał prosto, utrzymując daszek. Wznosi sie on dość wysoko, a im wyżej, tym bardziej woda chlapie na wszystkich zgromadzonych wkoło. Mi udało się uniknąć ochlapania bo stałam na samym końcu, za ścianą pleców :-) Inni wybiegali stamtąd nieźle ochlapani. Ale żeby nie było że zakończyłam spacer po ogrodzie sucha stopą... Widzicie tą wodę ? Przebiegłam i już prawie podskoczyłam z radości że sie udało bez zmoczenia, ale... na koniec dosięgły mnie strumienie z dysz ukrytych pod widocznym na zdjęciu pomnikiem. Prosto w twarz. Makijaż spłynął :-) Dobrze że jakaś Japonka chusteczką poratowała... :-)
Ten oto uśmiechnięty diablo żegna wszystkich opuszczajacych świat wodnych zabaw i żartów.
Bilet do Hellbrun to koszt 10,50 EUR dla doroslego (niestety tutaj Karta Salzburska nie działa). Ale warto. I warto pamietać by wybrać się tu w słoneczny ciepły dzień, bo na pewno wyjdziecie stąd zmoczeni :-) Wychodzimy z ogrodu i znowu wpadamy na sadzawki. Wejście do ogrodów jest przy pałacu. Wyście na wysokości z którego robimy to zdjęcie. Jak widać, odległosć niezbyt wielka. Ale ilośc pułapek ngaromadzonych w tym miejscu zaskakująco duża :-) Jeszcze spacerek wokół wody, która w tym miejscu przybiera piękny odcień. Takie pływające okazy można tu spotkać.
I taaakie :-) Hellbrunn to miejsce idealne na spacer z dzieciakami. W otaczającym pałac parku angielskiem, znajduje się fantastyczny plac zabaw :-) (będzie w nastepnej galerii bo naprawde na to zasługuje). Stąd też po kilkunastominutowym leniwym spacerku można dojść do ZOO. Tam też zabiorę Was następnym razem :-) Dzięki.

najbliższe galerie:

 
Salzkammergut
1pix użytkownik droplet odległość 0 km 1pix
Austria_2015 (05) - SALZBURG/ZOO
1pix użytkownik charlie odległość 1 km 1pix
Alpy Salzburskie i okolice
1pix użytkownik michal1988 odległość 1 km 1pix
AUSTRIA -Salzburg
1pix użytkownik mayanna9 odległość 2 km 1pix
Austria_2015 (06) - SALZBURG/spacer po mieście
1pix użytkownik charlie odległość 4 km 1pix
Salzburg
1pix użytkownik szarykot odległość 4 km 1pix

komentarze do galerii (18):

 
klavertjevier użytkownik klavertjevier(wpisów:2483) dodano 24.09.2015 22:44

Świetne miejsce odkryłaś. Bardzo podobała mi się kamienna mozaika i Twoja opowieść.
Jeśli kiedyś dotrę do Salzburga, zapamiętam to miejsce.
Pozdrawiam.

paweller75 użytkownik paweller75(wpisów:6970) dodano 24.09.2015 17:55

Tak się arcybiskupowi spodobał śmigus dyngus, że postanowił mieć taki zwyczaj na co dzień ..., i widocznie innym też sie to spodobało, skoro do dziś tą atrakcję można nie tylko podziwiać, ale i poczuć na sobie:)))
Pozdrawiam:)

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3567) dodano 24.09.2015 07:51

Faktycznie niezły z tego arcybiskupa był żartowniś;-)

gabi użytkownik gabi(wpisów:2265) dodano 23.09.2015 14:44

Mam zamiar dotrzeć do Salzburga latem, dlatego też chętnie obejrzałam i poczytałam sobie Twoją prezentację. Miejsce bardzo ciekawe i nieznane, czekam na kolejne odsłony Salzburga i rejonu,
pozdr.

marcin1980 użytkownik marcin1980(wpisów:1713) dodano 23.09.2015 13:08

Piękny ogród, ciekawe miejsce.

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 23.09.2015 09:25

Co do Klagenfurtu, to w sumie Karyntia, a więc dawne Panstwo słowianskie, a obecnie z mniejszością słoweńską- stąd pewnie to zesłowiańszczenie w googlu. Ale Solnogród chyba takiej historii nie ma, ale w sumie blisko Czech więc stad pewnie ta nomenklatura.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 23.09.2015 08:26

romana - zdecydowanie ! Niejednemu w pracy by się taki prysznic przydał :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 23.09.2015 08:24

skuza - dzięki :-) zdecydowanie polecam. A z wnukami warto też wdepnąć do salzburskiego ZOO :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 23.09.2015 08:17

valt - no już tak mam, że jeśli nie wstawię przynajmniej pięciu tablic informacujny to czuję się chora ;-) A na poważnie - szkoda czasu na przepisywanie tego co można spotografować i pokazać :-)
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 23.09.2015 08:15

sona_dora - dzięki :-) Jeśli Hellbrunn jest omijany przez turystów, to pewnie dlatego że leży poza miastem. Nam udało się połączyć trzy miejsca w jeden dzień: Untersberg, Hellbrunn i ZOO. Wszystko jest obok siebie.
Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 23.09.2015 08:12

bartku - Klagenfurt wygląda jeszcze lepiej. Google pokazuje go jako Celowiec :-) Pozdr.

charlie użytkownik charlie(wpisów:1951) dodano 23.09.2015 08:12

ak - ale to jeszcze nie koniec galerii z Salzburga ;-) Trochę ciekawych miejsc jest jeszcze w samym mieście, nie mówiąc o okolicach. Mam nadzieję że po kolejnych galeriach tylko upewnisz się w swojej decyzji.
Pozdr.

romana użytkownik romana(wpisów:5048) dodano 23.09.2015 08:04

Żartowniś z tego arcybiskupa :)
Fajnie byłoby mieć taki stół, na przykład w pracy. Jakby się towarzystwo za bardzo nadęło to można by nieco rozluźnić atmosferę ;-)
Pozdrawiam :)

skuza użytkownik skuza(wpisów:4121) dodano 22.09.2015 19:54

Fajna miejscówkę odkryłaś,wybiorę się kiedyś z wnukami....jak się ich doczekam;)
Pozdrawiam serdecznie:)

valt69 użytkownik valt69(wpisów:278) dodano 22.09.2015 19:01

Na początku trochę za dużo tablic informacyjnych, ale potem poszło fajnie.

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2083) dodano 22.09.2015 18:54

Ciekawe miejsce, fajnie zaprezentowane. Salzburg mi się bardzo podobał, ale do Hellbrunn nie trafiłam. Pozdrawiam :)

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 22.09.2015 17:53

Google na swoich mapach pokazuje mi Salzburg jako Solnogród- o ile fajniejsza taka nazwa. Pozdrawiam

ak użytkownik ak(wpisów:4917) dodano 22.09.2015 17:47

no takim ogrodem i tymi fontannami namówiłaś mnie na Salzburg ! Teraz to pewne, że odwiedzę to miasto, a główną atrakcją będą te wodne pułapki , wszystkie zaliczę ! :DDD

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!