m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Udało się i jeszcze tego samego dnia docieramy pod przejście graniczne w miejscowości Krościenko. Jak się dowiedzieliśmy również w czasie drogi, nie ma tam przejścia pieszego, więc postanawiamy przekoczować gdzieś w okolicy tej nocy i rano wyruszyć autostopem na przejście piesze w Medyce, bo obawiamy się, że ciężko można byłoby złapać na stopa kogoś, kto przewiózłby zupełnie obcych ludzi przez granicę.

W nocy spokojnie nam spać nie dano..

Pierw, czujny Kamil mnie obudził, żebyśmy wyszli z namiotu zobaczyli co się dzieje koło naszego domku, bo słychać, że coś grasuje w krzakach koło nas (spaliśmy na polanie koło opuszczonego i nieczynnego dworca kolejowego w Krościenku).

Wychodząc, zaopatrzyliśmy się w nóż i butelki, żeby móc się czymkolwiek obronić w razie ataku zwierzyny (a o tej również krążą tu już legendy- na stopa od tubylców dowiedzieliśmy się o coraz częstszym znikaniu kur- wina lisa, o rozrastającej się populacji wilków, niedźwiedzi, czy nawet o kilkudziesięciu żubrach, które w Bieszczadach ponoć żyją na wolności).

Zwierzę z pewnością było ciężkie - sądząc po głośnym łamaniu gałęzi i takim jakby końskim parchaniu, więc głównym podejrzanym był niedźwiedź, żubr, łoś albo ewentualnie jakiś duży dzik. Po pół godzinie udało nam się przepłoszyć zwierzę rzucając w jej kierunku kamieniami.

Udajemy się z powrotem spać.

Po ok. godzinie snu sytuacja ze zwierzyną się powtórzyła, ale poradziliśmy sobie dużo szybciej.

Nie pospaliśmy jednak zbyt długo, bo zaraz po zaśnięciu słyszymy, że koło namiotu przejeżdża jakby jakaś ciężarówka i ktoś  z niej wysiada i świeci dużym światłem w kierunku namiotu..

Myśli były różne, więc otwieramy namiot z nożem w ręku (tak na wszelki wypadek) i słyszymy coś w stylu:
Dzień dobry Straż Graniczna proszę wyjść z dokumentami z namiotu!
Spokojnie wychodzimy chowając nóż z ich oczu, żeby nie wzbudzać podejrzeń.

Pojawiły się podejrzewam, dość standardowe pytania:
1.Czy panowie są Polakami?
2.Co panowie tutaj robią?
3.Czy nie wiedzą Panowie, że znajdują się w strefie przygranicznej?
4. Gdzie panowie jadą

itd.

Tak na prawdę było całkiem spokojnie i później rozmowa była już w bardzo luźnym stylu, szczególnie jak powiedzieliśmy, że pogoniliśmy jakiegoś niedźwiedzia albo żubra, co rozzśmieszyło cały skład służbowego Honkera (z biegiem czasu się nie dziwie, że wybuchnęli śmiechem słysząc taką głupotę ;p)

Stwierdzili, że najprawdopodobniej musiał to być jakiś łoś, czy może bardziej jeleń.

Poszliśmy spać i z rana kierujemy się na Przemyśl i stamtąd na przejście graniczne w Medyce Przemyśl zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie Piękne miasto z historią Przemyśl Miasto jest położone na wzgórzu, dzięki czemu jadąc z obojętnie której strony z daleka można rozpoznać co to za miasto.
Przemyśl W tym budynku znajduje się Muzeum Fajek i Dzwonów A my przemierzamy całe miasto pieszo, by dotrzeć na wylotówkę w stronę granicy. W międzyczasie naszej podróży kolega dostał  telefon, że w środę na 11 musi się stawić na rozmowę kwalifikacyjną do pracy, na której od długiego czasu mu bardzo zależało, więc pokrzyżowało nam to trochę plany i musielismy jeszcze bardziej zwiększyć tempo zwiedzania.

To już w miejscu pomiędzy Polską a Ukrainą - miało być ciężko przejść, a okazało się, że wystarczyło powiedzieć cztery razy dzień dobry, cztery razy się uśmiechnąć, kiedy porównywali zdjęcie z paszportu ze stanem rzeczywistym i cztery razy powiedzieć do widzenia.

I po co było nas tak straszyć??  Za przejściem granicznym jest miasteczko Szegini skąd po 15 min udaje nam się złapać autko do.. No właśnie.. Wg pierwszego planu mieliśmy jechać przez Sambor i Drohobycz do Lwowa. Ze względu na zmianę planów planowaliśmy jednak pojechać prosto do Lwowa..

jednak uprzejmy kierowca busa, mówi, że jeśli chcemy to może zawieść nas do Sambora, gdzie sam jedzie, a stamtąd możemy kontynuować czy to dalej autostopem, czy też marszrutkami.
W taki sposób dotarliśmy do Samboru.

Na zdjęciu pomnik Chmielnickiego, któremu obok Bandery i Szewczenki są najczęściej stawiane pomniki, z tego co zauważyłem. Sambor Sambor Po przejściu w upale całego miasta robimy sobie przerwę w lokalnym sklepie.

Tak dobre piwo jak to Lwowskie Switłe niejednego Polaka może wtrącić do alkoholicznego koła, bo kosztuje coś w okolicach 1,8 zł razem, a w barach i restauracjach ok. 3 zł Ul. Lwowska - łapiemy stopa do naszego głównego celu. Również nie czekaliśmy na okazję zbyt długo- zabieramy się z Panem Piotrem, który podwożąc nas nienajmłodszym Escortem (pierwsze auto, które prowadziłem, więc zawsze mam do niego sentyment) opowiada ciekawe historyjki o sobie, o rodzinie, o Ukrainie, o złodziejach w rządzie i wypytuje jak te sprawy wyglądają u nas.  - Podsumowując, bardzo ciekawa rozmowa - autostop i podróże jednak kształcą!
Do Lwowa docieramy, gdy już się powoli robi ciemno, a nie mamy jeszcze lokum do spania.

Pan Piotr poruszył swoje kontakty, by dać nam namiary na tanie noclegi we Lwowie. Mając listę hoteli udajemy się spokojnie na obiad- za cały powyższy zestaw równowartość ok. 9 zł w restauracji w centrum Lwowa- kocham Ukrainę! Mając kontakty różnych kwater i hosteli z noclegiem nie jest łatwo, bo okazuje się, że wszystko już zajęte i trzeba było rezerwować przez internet wcześniej.

Na szczęście pytając po drodze tubylców o drogę do jednego z hoteli z listy trafiamy  na Slavika, który mówi, że jego mama wynajmuje kwatery i może nam załatwić jeśli chcemy. Dodatkowo oprowadził nas po mieście jako przewodnik, pokazując liczne pamiątki po Mickiewiczu i kilku innych Polakach we Lwowie. W tej kamieniczce mieściło się nasze lokum na ten wieczór - może nie wygląda z zewnątrz zbyt atrakcyjnie, no ale gdzie byśmy dostali wolne mieszkanko (nie jeden pokój, tylko mieszkanko!) dwupokojowe z oddzielną łazienką i kuchnią + oprowadzkę po mieście za 130 Hrywien (ok 25 zł/os).

Niestety nie chciało już mu się poczekać zanim się wykąpiemy i doprowadzimy do ogólnego porządku, więc na wieczór wyszliśmy już bez niego, a proponowaliśmy wspólne piwo.. Z wieczornych wędrówek zdjęć nie mam ;)

Pozostają tylko te z rana  kiedy wyruszaliśmy już niestety powoli z powrotem w stronę Polski.

Fontanna na głównym placu we Lwowie (przepraszam nie pamiętam nazwy) Slavik mówił, że to Operteatr, bardzo często uczęszczane miejsce przez Lwowian
Zdjęcie przy Operteatr z nieco dalszej odległości - jak widać reklamówki dalej żyją! Spacer we Lwowie Spacer we Lwowie Spacer we Lwowie Spacer we Lwowie- te autko, którego przedstawiać nam raczej nie trzeba jest wciąż bardzo popularne na Ukrainie Spacer we Lwowie- marszrutki
Spacer we Lwowie - był to dzień 1.09- czyli pierwszy dzień szkoły, a w takim dniu zarówno starsze.. .. jak i młodsze uczennice ubierają białe koszule z pięknymi wyszywankami i często jaskrawymi spódnicami. Spacer we Lwowie Spacer we Lwowie Spacer we Lwowie Spacer we Lwowie
Spacer we Lwowie We Lwowie trasę na wylotówkę znaliśmy tylko od dworca kolejowego dokąd dowiózł nas Pan Piotr.
Dlatego wsiadamy w marszrutkę w kierunku Wokzala Przystanek - widok z autobusu Ulica przy dworcu kolejowym Mimo wszystko ruszamy dalej pieszo, by dojść na miejsce skąd uda nam się złapać stopa.

Na słupach często widać zdjęcia młodych żołnierzy na niebieskim tle, którzy zginęli w walkach na wschodzie kraju Gorodok- dojechaliśmy tu jednak marszrutką, bo czas nas goni coraz bardziej - jest wtoek popołudniu, a Kamil w środę musi być w Krakowie o 11, z tym, że nie pójdzie w dresie, więc musi zahaczyć jeszcze o Łódź
Gorodok - Nie poddajemy się i zmierzamy mimo wszystko na wylotówkę Gorodok - swoją drogą, nie mam pojęcia w jaki sposób Ukraińcy potrafią tą literę wymówić tak, że brzmi jak nasze H, ale jednak jak mówię rodowitym Ukraińcom coś przez nasze H, to mnie zawsze poprawiają pouczając, że to powinno być jak zmieszana głoska G i H - dla mnie w tej chwili nie do zrobienia dajemy sobie 20 min na stopa i umawiamy się, że jeśli nic nie będzie łapiemy pierwszą lepszą marszrutkę w kierunku granicy.

Łapiemy nawet takie wysłużone UAZy służące w oczyszczalni ścieków Ale niestety bezowocnie, więc wsiadamy do marszrutki jadącej Mościsk.

Proszę zwrócić uwagę na piękny wystrój nad oknami - mi się bardzo podobają te niebiesko- żółte/złote firaneczki Dworzec autobusowy w Mościskach - do granicy jedziemy jednak busami, bo nie wiadomo jak sytuacja na granicy. dalej juz tylko autostop W drodze powrotnej przejście przez granicę również było bezproblemowe. Nie braliśmy żadnych rzeczy przemytniczych, bo szkoda czasu, a plecy i ręce już i tak swoje przenieść jeszcze muszą, więc tylko na prośbę jednej pani z Ukrainy przenosimy jej po 2 paczki fajek, które później zapewne komuś sprzeda. W oczach miała radość jakby ukręciła biznes życia ;)
A my dalej swoje!
Droga w Bieszczady i na Ukrainę poszła nam niemal tak sprawnie jakbyśmy jechali swoim autem i robili przystanki co 20/30 km, jednak powrót już nie był tak kolorowy.

Ok godziny 17 dotarliśmy do Rzeszowa, skąd musieliśmy się dostać jak najbliżej Łodzi, żeby już nawet w jakiś autobus albo pociąg wsiąść.

Ok 18 40 dopieroż złapaliśmy stopa do Opatowa Opatów, piękny zamek, niestety mój słabiutki aparat i małe umiejętności fotograficzne zupełnie nie oddają piękna tego wspaniałego budynku.

Będąc tu ok. 20 20 przez pół godziny próbujemy łapać stopa na Kielce, po czym zmieniamy kierunek i stajemy na wylotówce w stronę Warszawy przez Radom.

Łapiemy młodego kolegę, który podwozi nas w okolice Ostrowca Świętokrzyskiego.

Myśleliśmy, że już jesteśmy na straconej pozycji, bo kolega wyrzucił nas na środku drogi ekspresowej, gdzie po pierwsze są małe szanse, żeby kogoś złapać, a po drugie jeśli ktoś się zatrzymuje, to jest ryzyko, że to może być policja z mandatem w ręku..

Na szczęście po 20 min zatrzymuje się bus i tu wielkie zaskoczenie. Kierowcą jest Ukrainiec, który pochodzi z okolic Iwano-Frankowska i jedzie do Wólki Kosowskiej na zakupy do swoich sklepów odzieżowych. Ponieważ również wracamy z Ukrainy to rozmowa klei się bardzo dobrze!

W Wólce Kosowskiej, kto był może sobie wyobrazić, że stopa łatwo złapać nie jest, bo wszyscy pędzą jak szaleni, a już tym bardziej w okolicach 2:20 w nocy.

Jednak po ok 20 min okazuj się, że Opatrzność nad nami czuwa, bo zatrzymuje się facet, który podwozi w sumie 3 osoby mając w swoim busie tylko dwa miejsca pasażerskie.
Siedząc niczym sardynki dojeżdżamy do dworca Warszawa Centralna i w taki sposób Kamil o 5 40 jest w Łodzi, a punktualnie równo o 11 stawia się w Krakowie na rozmowę (dzięki koledze, który podwozi go autem).

Ja natomiast mając pozaplanowe 2 dni wolne odwiedzam rodzinkę w Kutnie i w Toruniu 

Dziękuję za uwagę!

najbliższe galerie:

 
Bukowina I.Podróż do Bukowiny.
1pix użytkownik jotwu odległość 2 km 1pix
Lwów - Cmentarz Łyczakowski i Orląt
1pix użytkownik scipio55 odległość 2 km 1pix
LWÓW / LVIV AIRPORT
1pix użytkownik patryk80 odległość 2 km 1pix
Lwów
1pix użytkownik tranquil odległość 2 km 1pix
Ukraina - Lwów - Cmentarz Łyczakowski
1pix użytkownik kryjan odległość 3 km 1pix
Lwów - Śródmieście
1pix użytkownik zibid odległość 4 km 1pix

komentarze do galerii (10):

 
lucy56 użytkownik lucy56(wpisów:3077) dodano 01.10.2015 14:55

Śledzę Twoje autostopowe wyprawy,bo z takim luzem i przymrużeniem oka relacjonujesz. Jako nastolatka kiedyś stopem przejechałam prawie całą Polskę i mam miłe wspomnienia.We Lwowie spędziłam jeden dzień i było super.Na ładne fotki dobrze popatrzeć ale różny ma się sprzęt i oko,liczy się też zaangażowanie:)Pozdrawiam.

oli użytkownik oli(wpisów:144) dodano 01.10.2015 13:38

Oczywiście stereotypy się nie sprawdziły, ale wiadomo, że mimo wszystko lepiej mieć oczy dookoła głowy ;)

Szczi jeszcze nie jadłem, ale w październiku jadę prawdopodobnie do Kijowa i wtedy już muszę w końcu spróbować. Do tej pory smakowałem tradycyjnych barszczów ukraińskich ;)

Oj dla nas jest tam na prawdę bardzo tanio, przejemnie tanio.

oli użytkownik oli(wpisów:144) dodano 01.10.2015 13:35

U kolegi procedura wdrażania w pracę rozpoczęta i wszystko prawdopodobnie zakończy się szczęśliwie ;p

Podróżninka, masz gdzieś opublikowaną relację z Węgier? Już od od dłuższego czasu jak na razie cały czas o nich tylko myślę, ale mam nadzieję, że w końcu się wybiorę ;)

kordula157 użytkownik kordula157(wpisów:6138) dodano 01.10.2015 07:47

Fajnie sie czytalo, gorzej z fotkami.
Jak sie okazuje nie trzeba miec duzo pieniedzy, checi i ped do poznawania swiata wystarcza.
Potwierdzam , Ukraina to taniocha. Moje doswiadczdnie jest male , ale zdazylam sie przekonac trzy tygodnie temu w Kijowie,ze nawet w hotelowych restauracjach jest tak tanio, ze dwa razy pytalismy o cene kolacji, bo nie moglismy uwierzyc.
Ciekawa jestem , czy kolega dostal prace? Fajna galeria. Pozdrawiam

przemyslaw użytkownik przemyslaw(wpisów:6240) dodano 30.09.2015 22:57

Piwo za 1,80? No dobra: nie będę sknerzył - może być i za 3,00 w kafejce? Interesujące... A szczi, (taka zupa), jadłeś?

gabi użytkownik gabi(wpisów:2688) dodano 30.09.2015 21:54

Dzielni jesteście. Taki obiadek za 9 zloty tez by mi się spodobał, a zwłaszcza mojemu mężowi. Rozumiem, ze z chorych stereotypów, którymi Was częstowano po drodze nic się nie sprawdziło?
pozdr.

podrozninka użytkownik podrozninka(wpisów:868) - Użytkownik usunięty. dodano 30.09.2015 21:25

Hej Oli.
1. Mnie to się ta galeria bardzo podoba. No może zdjęcia na konkurs NG się za bardzo nie nadają, ale to akurat dla mnie najmniej ważne...
2. W bardzo podobny do Waszego sposób zwiedzałem kiedyś Węgry. Wskrzesiłeś galerią stare wspomnienia. Luks
3. I czytając Twoje opisy z podróży w paru miejscach to się nieźle uśmiałem :)
4. Kumpel robotę dostał?
Udanego podróżowania, hej

romana użytkownik romana(wpisów:5222) dodano 30.09.2015 19:29

Fajna wycieczka, szkoda że nie mieliście więcej czasu. A jak tam kolega, dostał tą pracę ?
Pozdrawiam ;)

oli użytkownik oli(wpisów:144) dodano 30.09.2015 14:49

Dokładnie tak, z pewnością wrócę tu jeszcze nie raz!

bartekplk użytkownik bartekplk(wpisów:1908) dodano 30.09.2015 14:35

Ukraina to rewelacyjne Państwo do podróżowania. Byłem kilka razy i za każdym razem mi się podobało. Można tu jeszcze sporo (P)rzygód przeżyc, gdzie w bardziej na lewo położonej Europie już nie tak łatwo.
Pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!